Dodaj do ulubionych

o 180 stopni

02.08.04, 13:08
Juz jakis czas temu chcialm zadac to pytanie. W grudniu bede mama, pierwszy
raz. Wczesniej nie mialam nigdy stycznosci z dziecmi i niemowletami.
Chodzi mi o macierzynstwo. Wszedzie dookola slysze i czytam, ze po urodzeniu
dziecka WSZYSTKO SIE ZMIENIA O 180 STOPNI.
Dziewczyny, co to znaczy? O co chodzi?
Takie stwierdzenia budza we mnie tylko lek, niepewnosc, watpliwosci.
Bo naleze do ludzi, ktorzy sa zadowoleni ze swojego zycia. A skoro wszystko
ma sie zmienic o 180 stopni, to czy to oznacza, ze bede nieszczesliwa? Logika
tak podpowiada...
Chcialm sie zapytac Was, co znacza te zmiany?
Na marginesie dodam, ze nie lekam sie o zmiane trybu zycia, bo moje
dotychczasowe zycie jest juz od dluzszego czasu bardzo ustabilizowane i
poukladane. W zasadzie, nie robie nic, czego musialabym sie wyrzekac po
urodzeniu dziecka. I wierze, ze wiele jest takich kobiet, jak ja. I czy dla
takich "poukladanych" urodzenie dziecka, to tez jakis wielki szok i owa
zmiana o 180 stopni?
Podzielcie sie prosze spostrzezeniami, bo zaczynam sie powaznie bac tego
wszystkiego, co mnie czeka. Tym bardziej, ze w ustach wielu ludzi brzmi to
niemalze, jak pogrozka!
Obserwuj wątek
    • irmelin Re: o 180 stopni 02.08.04, 13:26
      Przede wszystkim, to że się życie zmienia o 180 stopni, w moich ustach nie
      brzmi jak pogróżkasmile)
      Ja też przed urodzeniem synka miałam tak jak Ty wszystko poukładane,
      zaplanowane itd,,,a mimo to, te 180 stopnie nastąpiłosmile))Niczego się z mężem
      nie wyrzekamy... no może tylko:
      1) Nie chodzimy 2 razy w miesiącu do kina, za to spędzamy boskie wieczory przy
      nowościach na dvd
      2) Nie chodzimy na imprezki,, za to tańczym przy cichutkiej muzyce wtuleni w
      siebie żeby nie obudzić maluszka
      3) Nie wyjechaliśmy na wakacje,, za to chodzimy na spacerki i jesteśmy opaleni
      jak po wizycie nad morzemsmile)
      4) Nie pijemy piwa które kiedyś piliśmy hektolitrami hihi ja daltego, że karmię
      a mąż nie pije żeby mnie nie złościć
      5) Nie kłócimy się o byle głupotę bo wystarczy, że spojrzymy na naszego aniołka
      i jakoś tak głupio przy dziecku hihi
      6) Nie potrzebujemy innych wrażeń bo największe wrażenie robi na nas obserwacja
      naszego dziecka i fascynacje nim i tym jak się uczy z nami żyć....

      To nasze 180 stopni,,,,,nie napisałam celowo o wydatkach(koszmarnie poszły w
      górę), nie napisałam o zmęczeniu i czasami bezsennych nocach,,,,
      Wszystko to znika w chwili gdy Twoja dzidzia spojrzy na Ciebie wielkimi
      ślepkami tak ufnie że zapomnisz w sekundzie o tych 180 stopniach,,,co ja piszę
      nawet o 360 stopniachsmile)))))))
      Pozdrawiam...
    • jagoda1977 Re: o 180 stopni 02.08.04, 13:28
      Może nie o 180,ale o jakieś 100 stopni to na pewno.Moje zycie przed porodem
      było już ustabilizowane.Nie pracowałam,bo umowa skończyła mi się 1 listopada,a
      8 zrobiłam test ciążowy i dowiedziałam się że jetem w ciąży.Dom
      urządzony,stabilizacja uczuciowa i finansowa.Wymarzona sytuacja aby mieć
      dziecko.10 lipca na świat przyszedł Mikołaj i nagle wszystko się zmieniło.To on
      jest najważniejszy,to on dyktuje kiedy śpimy,kiedy idziemy na spacer,kiedy jemy
      itd.Nic nie da się zaplanować.Dom sprząta się kiedy Miko na to pozwoli,podobnie
      z obiadem i praniem.Mąż stwierdził,że tylko nasz syn w całym domu jest
      czysty,najedzony,ma wszystko poprane i poprasowane.Choć nasz mały ma dopiero 23
      dni już śmiejemy się,że jest despotą,bo wszystko kręci się wokół niego.
      Czasem miło powspominać kiedy byliśmy z mężem sami,całe noce
      nasze,pizza,piwko,filmy do rana.Wyskok na imprezę,do knajpy,lub na kilka dni
      nad morze to było nasze życie teraz no cóż...szkoda,ale tylko troszkę,bo gdy
      patrzysz na TWOJE dziecko,to rzeczy które wydawały się kiedyś ważne(np co
      założyć na imprezę)teraz mnie śmieszą.
      Zobaczysz jak zmieniają się piorytety po narodzinach dziecka.Tego życzę ci z
      całego serca.
      Jagoda i 23 dniowy Mikołaj
    • helcia30 Re: o 180 stopni 02.08.04, 13:40
      Witaj,
      Ja jestem mama od 2,5 miesiaca. Sam porod i moment kiedy mala przyszla na swiat
      byl chyba najpiekniejsza chwila w moim zyciu, oboje z mezem plakalismy ze
      szczescia. Od tamtej pory wszystko jest juz inne - bo wspanialsze!!!
      Bywaja trudne chwile kiedy np malenstwo placze, albo kiedy wstaje w nocy co 2
      godziny aby je nakarmic i ledwo patrze na oczy itp Ale kiedy ja karmie i patrze
      na malutka glowke, kiedy cmoka cyculka - ogarnia mnie taka milosc do niej ze
      trudno to opisac. No wlasnie, chce Ci napisac ze bycie matka to wspaniale
      uczucie i nie ma tu miejsca na jakies rozwazania czy logike. W gre wchodza
      uczucia ktorych do tej pory - przynajmniej ja - nie doswiadczylam. I jestem
      jeszcze bardziej szczesliwa niz wczesniej.
      Oczywiscie, zmienia sie takze tryb zycia, ale piszesz ze to Cie nie przeraza
      wiec nie ma problemu. Poza tym jest teraz istotka za ktora jest sie
      odpowiedzialnym do konca zycia i dzieki temu - moim zdaniem - zycie jest
      pelniejsze.
      Czekaj na swoje malenstwo, rozmawiaj do niego w brzuszku. I nie obawiaj sie,
      nie sluchaj innych, bo kazdy z nas odbiera to inaczej.
      Pozdrawiam serdecznie
    • kook1 Re: o 180 stopni 02.08.04, 20:09
      Dziecko to niesamowity "kop" adrenaliny. Pzrez 1 miesiac nie potrafilam o nikim
      innym myslec - tylko o mojej malej... Potem to normalnieje!!!
      Poczatki sa zawsze trudne, bo trzeba nauczyc sie sporo nowych rzeczy a i z
      wielu zrezygnowac na jakis czas. Wszystko jest kwestia wypracowania sobie nowej
      rutyny.
      Dziecko z kazdym miesiacem jest slodsze!!! Jest po prostu super smile Nie ma sie
      czego bac!!
      • kanna Re: o 180 stopni 02.08.04, 20:48
        A ja miałam przeraźliwe poczucie straty i utraty mojego "dawnego" życia +
        utrata poczucia kontroli nad zyciem. Całe zycie robiłam to, co chciałam, nawet
        małżeństwo tego specjalnie nie zmieniło, mąż po akademiku i dwóch latach
        mieszkania z kolegą, z gatunku tych samodzielnych i niewymagających. ja tez
        niespecjalnie pracowita. Choć raczej z gatunku domatorek, nie prowadziłam
        jakiegos super bogatego zycia towarzyskiego.
        A tu nagle pojawia sie taki maluch i wszystko trzeba mu podporządkować ... Moje
        zdrowie psychiczne uratował zdrowy egoizm (nauczyłam małego pic moje mleko z
        butelki więc mogłam) w połączeniu z babcią. Najbardziej brakło mi samotnosci,
        możliwości bycia sama z sobą.

        Teraz oczywiście nie wyobrazam sobie zycia bez Bartoszka (19 mies.) ale
        początki były bardzo trudne. Mimo olbrzymiej pomocy mojego męża i mamy.

        pozd. Ania
    • liski_trzy Re: o 180 stopni 03.08.04, 01:53
      Ech, z tym "obrotem" różnie bywa zależnie od: temperamentu dziecka i Was, tego
      ile chcecie poświęcić, a ile wymusi na was sytuacja, układów dom-praca, itp.
      Można by tak mnożyć te czynniki a i tak najbardziej istotny jest fakt
      pojawienia się tej cudownej istotki. Nieistotne jest w jakich skalach i jakimi
      wartościami będziesz mierzyć te zmiany (co samo w sobie wydaje się kuriozalne)
      to i tak maluch w jednym momencie potrafi wszystkie te rozważania zetrzeć w
      pył.
      Mama odczuwa to tym bardziej w sposób wyjątkowy bo też zmiany, które zachodzą w
      jej życiu są większe i o nich bardzo pięknie napisały już moje poprzedniczki. W
      tym wszystkim zastanów się również (bo tego w poście nie zauważyłem, chyba że
      planujesz wychowywać zamotnie) jak na tą nową sytuację zareaguje mąż i
      zastanawialiście się już wspólnie nad tym. Pamiętaj, że "w teorii" mężczyźni
      prawie zawsze będą tego rodzaju zmiany wyobrażali sobie właśnie jako utratę
      czegoś co uważają za wartości niezbywalne swojego życia.
      Pamiętajcie w takim momencie, że żaden z aspektów waszego obecnego życia
      istotnie nie będzie później wyglądał już tak samo ale z drugiej strony
      pamiętajcie, że nikt nie każe Wam się ich wyrzekać. Po prostu trzeba troche
      przeorganizować pewne rzeczy, a fakt że na początku będzie to wymagało i
      zrezygnowania z nich na jakiś czas.
      Dla nas "180 stopni" dopiero się zaczęło ale po 3 tyg. (a przecież początek to
      największe wyzwanie bo nowe) mogę Ci powiedzieć, że:
      - ponieważ zawsze lubiliśmy swoją niezależność i mobliność dlatego już w
      brzuszku przyzwyczailiśmy malucha do przemieszczania się i teraz podróżuje z
      radością wszędzie z nami...choć może nie wszyscy na około są z tego
      zadowoleni wink
      - zamiast kąpać się w dzień zwykle kąpiemy się w nocy,
      - kiedyś siedziałem nocami i zaglądałem do lodówki o 2:00/3:00 bo lubiłem, a
      teraz...bo lubię i mam do tego jeszcze czasami towarzystwo. No coż, nie zawsze
      takie ciche ale za to zawsze mogę na nie liczyć wink,
      - ponieważ dzielimy się (prawie) wszystkimi obowiązkami (no...piersi swojej nie
      nadstawie) i wcale nie musimy o to rzucać monety dlatego rzeczywiście ktoś kto
      mnie zna mógłby powiedzieć, że poświęciłem sporo swojego czasu ale to wszystko
      zależy od tego czy chcesz to traktować jako stratę. Dla mnie zmieniły się
      priorytety i jest to rzecz całkiem naturalna. Ze swojego naturalnego trybu
      sportowego życia i tak musiałem zrezygnować po części bo w dzień po porodzie
      miałem mały wypadek wink i dopiero dziś odzyskuję sprawność, a ten okres bardzo
      dobrze mi posłużył do tego by "poczuć", że o ile stopni życie się zmienia
      również decydujesz Ty sama!
      - poza tym dla faceta jest jeszcze jedna satysfakcja: zawsze w cv przybywa nowa
      rubryczka w dziale umiejętności wink

      Dlatego bez obaw, a raczej z ciekawością! I ciesz się i delektuj obecnym stanem
      bo choć mineło tylko kilka tygodni to ja bardzo tesknie do naszej przytulanki w
      brzuszku...to są całkiem magiczne chwile smile pewno też przeżyjesz nie raz
      momenty, których nie zapomnisz na długo no i wspaniały prezencik na Świeta się
      szykuje smile)

      Z uśmiechem, bez obaw i chłoń każdą chwilę z maluchem. Lada moment będzie cię
      słyszał więc opowiedz mu o tym. Może coś sam podpowie wink
    • zorkas Re: o 180 stopni 04.08.04, 17:11
      Wiecie co, dużo tu niezanych mi rzeczy, o których piszecie, czasem moze takich
      co przerazić mogą, ale ja... jeszcze bardzoej się cieszę, że będę mamą po tych
      Waszych postach :0)
      ____
      Już w marcu'05 będę mamusią.
    • anek.anek Re: o 180 stopni 04.08.04, 17:24
      fakt, zmienia się o 180 stopni, ale bez przesady. Po pierwsze zmienia się tylko
      to co chcesz, lub na co cię stać (bo zawsze może wynająć nianię na 24 godziny
      na dobę)ale przede wszystkim zmieniają się priorytety, więc to co teraz jest
      najwazniejsze może się okazać nieważne kiedy będzie dziecko. I nie dlatego, że
      będzie to wymuszone, tylko dlatego, że sama tak poczujesz.
      Generalnie moje życie zmieniło się o 180 stopni, ale zdecydowanie na lepsze (w
      sensie psychicznym).
    • sakada Re: o 180 stopni 04.08.04, 17:25
      Owszem - zmienia, ale na lepszesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka