wysokawiezakoscielna 09.08.13, 22:19 Do mam\ ojców z drugich małżeńsw.. jak sobie radzicie z potomstwem już istniejącym?? Czy akceptujecie \ kochacie\ córcie - synów z innch ojców\matek?? Czy możliwe jest dogadać się z pasierbem/pasierbicą Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
czar_bajry Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 09.08.13, 22:23 możliwe jest ale potrzeba dużo dobrej woli i trzeba lubić dzieci. Sielanki jednak tylko w filmach są. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 09.08.13, 22:23 Tu zapytaj: forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html Odpowiedz Link Zgłoś
wielkafuria Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 10.08.13, 11:33 a co powiesz jak dziecko prawie nastoletnie mieszka z ojcem ktory je wychowuje sam? i to dziecko nie zniknie tylko bedzie na wieki wieków... Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 10.08.13, 12:04 Od niemal dekady mieszkam z dziecmi meza (2) i je wychowuje od malego-teraz juz nastoletnie ( matka ich ma odebrane prawa rodz. od wielu lat) Moj mąz takze wychowuje ze mną moje blizniaki z poprzedniego malzenstwa ,tyle czasu ile ja jego Do tego mamy dwie wspolne corki Uklada nam sie z dziecmi bardzo nienagannie.Szczerze przyznam ze ja nawet miewalam propblemy z wlasną pierworodną corką, pod wzgledme okielznania i ujarzmienia, mąż zawsze skutecznie i sprawiedliwie interweniowal.Nigdy na zadne ręki nie podniosl i ani razu nie wrzasnął przez tyle lat.Cieszy sie u dzieci duzym szacunkiem i autorytetem.Z dziecmi meza tez problemow wychopwawczym nie mialam, ugodowe dzieci ,dobrze ukierunkowane wychowawczo Kazde mowi do nas mama -tata, traktujemy w rownym stopni bez względu czy rodzone , czy tez nie Jako liczne rodzenstwo oczywisciie sie nie raz kloci, spiera,przekomarza ,ale nie są zazdrosci i zaborczy o siebie nawzajem.Mają poczuce bezp.i milosci zapewnione całe zycie,tak wiec spokoj ducha kazdy ma Oczywiscie wymaga sporo wysilku aby zorganizowac wszystko dookola, ale kazde pokolei przyklada sie do swoich obowiązkow, pomoc jest bez wzgledu na wiek Zyjemy pod jednym dachem zgranie w harmoni ,choc kosztuje to sporo wysilku aby niedopuscic do chaosu i dezorganizacji Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 10.08.13, 12:28 Macie szóstkę dzieci? wow. Odpowiedz Link Zgłoś
olewka100procent Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 10.08.13, 14:10 chyba każda wolała by bezdzietnego, jest to zawsze problem większy lub mniejszy. Alimenty, zazwyczaj wymagająca ex której zawsze alimentów jest za mało . W przyszłości jakieś dodatkowe pieniądze a to na ślub, a to na prawo jazdy ( oczywiście nie jest to obowiązek, że rodzić musi dać) ale jak ojciec dziecka chce dać to da, a ty mogłabyś mieć za to np. fajne wakacje za granicą lub tydzień w spa .. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 10.08.13, 19:23 olewka100procent wprawdzie związanie sie z dzieciatym partnerem (bez wzgledu na plec) to jest stresogenne wyzwanie, duzo pracy trzeba wlozyc aby stworzyc przytulny dom dla wszystkich domownikow,,ale nie oznacza to zawsze klęski czy porażki Nie rozpatrywalam tego nigdy jako problem . Sama najpierw związalam sie z niedziecatym mezczyzną ,na swiat przyszly blizniaki (nie byly planowane), ale tak sie ulozyło że malzenstwo nieprzetrwalo,mimo ze dzieci juz posiadalam.Weszlam w związek z samotnym ojcem, nasze malzenstwo jest udane, bez klotni, bez konfliktów, zgodni i dopasowani zyciowo jestesmy Jesli poruszasz sprawe alimentow to nie rozpatruj jej pod kątem łapczywosci czyu pazernosci. Ja otrzymuje od bylego meza alimenty niezasądzine na blizniaki( kwestia ugadania miedzy nami co do kwoty) ,lecz obecny mąż nigdy na dzieci alimentow nie pobierał, mimo tego finanse nie stanowią przeszkody.Od czasu do czasu tez organizujemy sobie wyjazdy czy udajemy sie w zaplanowane miejsca Rodzna patchworkowa to nie koniecznie tragedia czy patologia Wyrzuty o finanse /wydatki nadzieci tez są wg mnie nie na miejscu - fatalne podejscie ,rujnujące Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: nie moje dziecko - mam duuży problem 10.08.13, 15:24 Jeśli wszyscy dorośli członkowie układu są normalni, to owszem, da się. Mój ojczym zawsze traktował mnie jak córkę. A rodzina mojego rodzonego ojca (zmarł jak byłam mała) zawsze traktowała siostrę (córkę mamy i ojczyma) jak kolejną bratanicę/wnuczkę. Odpowiedz Link Zgłoś