kwiatostan26
10.08.13, 13:36
Nie wiem co dalej robić? Jest mi ciężko. Nie mam pracy to jakbym nie miała życia. Nie pracuję od 2010 roku. Dotychczasowa prace, to były w sklepie odzieżowym ( sieciówka) ( pierwsza poważna praca na umowę) rejestracji medycznej( tu praca do czasu porodu, potem rozwiązali umowę), administracji publicznej plus sekretariat( tu praca na zastępstwo).Mam wykształcenie pedagogika resocjalizacyjna mgr, w czasie gdy nie pracowałam ostatnie 3 lata zrobiłam prawo jazdy (niestety nie jeżdżę, bo czekam na czas kiedy znajdę pracę ale teraz widzę ze i mogę długo czekać...nie wiem może zle myśle, na jakiegoś małego grata znalazła by się kasa)
Zrobiłam 2 podyplomówki, miałam farta bo dostałam na jedną dofinansowanie z Urzędu Pracy.Jedna to Terapia pedagogiczna, a druga to edukacja wczesnoszkolna z przedszkolną. Myslałam ze znajdę pracę, bo jak szukałam pracy jako pedagog, to wszędzie mi mówili, ok dobrze, ale nie ma pani przygotowania pedagogicznego to teraz mam ale nie mam znajomości. Doswiadczenie male bo małe ale mam bo odbywałam praktyki pedagogiczne.
Straciłam nadzieję, ze znajdę prace w zawodzie, pomimo odp. na ogłoszenia telefon milczy.
Mam 32 lata, córkę 7 letnią która idzie teraz do 2 klasy, męża mającego pracę wyjazdową. Przez 20 dni w m-cu jestem generalnie sama z córką. Wszelkie prace na 2 zmiany nie wchodzą w gre. Tesciowa nie wyraża chęci zostawiania z malą i czekania na mnie do 23 az wrócę. Nie dziwię się. Mężowi odpowiada taka sytuacja, że jestem w domu, zawsze mówi ze jest dobrze jak jest na razie nie ma konieczności pracy zarobię na dom.
Ja tak nie chcę żyć, przez mc w kwietniu bawiłam się w wolontariat w przedszkolu prywatnym, ale dalam sobie spokój, raz że nie dali mi papierka, dwa że wykorzystywali na maxa, gdyż nauczycielki szły na kawkę a ja zostawałam z dziecmi sama notorycznie po godzinie.
Nie wiem co już robić... za młoda już nie jestem 31 lat mam. Myslalam o wyjeździe do Norwegii, do przedszkola, ale jezyka nie znam, ang. słabo. Zresztą córki chyba nie mogłabym zostawić, jest ze mną bardzo zżyta.
Nie mam sił wstać rano, gdy chodziłam na praktyki ( 300 godzin) to wszystko mi się chciało. Teraz opadłam z sił, nic mnie nie cieszy. Chyba na kolejne studia nie mam już sił i to bez sensu ..
Co mi radzicie? proszę o konstruktywną krytykę.