78anka79
11.08.13, 15:18
Ojciec mojego męża, mający kiepski kontakt z naszą córką 13-letnią ( i w ogóle z dziećmi, nie ma podejścia) wymyślił sobie, że zabierze ją na wakacje na 2-3 tygodnie. On i jego żona (nie babcia). Córka jak to uslyszała, to aż się skuliła w sobie, a po wizycie zaczęła wręcz błagać mnie i męża, żebyśmy się nie zgodzili, żebyśmy jej obiecali, że nigdy z nimi nie pojedzie. Ona potwornie nudzi się w ich towarzystwie, czemu wcale się nie dziwię niestety. Podczas wizyt praktycznie dziadek jej nie zagaduje ( a widzi ją kilka razy w roku), nie pyta o zainteresowania, o szkołę czy znajomych, tylko ją krytykuje, że np. za mało czyta (nie zgadzam się z tym akurat).
Wyjasniłam córce, że nigdy nie zrobię czegoś bez jej chęci i zgody (sama pamiętam, jak rodzice wysyłali mnie na znienawidzone kolonie), mój mąż się zgadza z nami.
Jak "dyplomatycznie" odpowiedzieć teściowi? Jest dość apodyktyczny i nie będzie to łatwa rozmowa, ale zdania nie zmienimy.