Dodaj do ulubionych

Moje zale...

03.08.04, 15:11
Dziewczyny, czy ja jestem nienormalna?

Taka sytuacja: 8-miesieczny maluszek, ja pracuje, maz pracuje. Musialam byc
dzisiaj noca w pracy - wrocilam o 5 rano (poprzednie noce tez niedospane -
awaria w pracy, a na co dzien maluszek wink )... Dodatkowo wlasnie od dzisiaj
nie mamy opieki do maluszka (szukamy niani), wiec ja mialam wziac urlop.

Jak wrocilam tak pozno, liczylam, ze zlapie pare godzin snu - tak do 9, a w
tym czasie maz sie zajmie malym, zebym ja mogla jako tako funkcjonowac w
ciagu dnia. Nic z tego... sad Jest mi tak przykro, ze maz w ogole o mnie nie
pomyslal... I jeszcze te pretensje, ze to sama jestem sobie winna, ze
histeryzuje, przesadzam...

A ja go prosilam przez sen, skonczylo sie, ze zamknal nasze drzwi i myslal,
ze ok, a maluszek dalej plakal. Skonczylo sie tak, ze wstalam i sie zajelam
synkiem. W tym momencie juz nie wytrzymalam i sie rozplakalam...

Czy ja zadam tak duzo? Zeby moj maz pomyslal tez o mnie? O maluszku, dla
ktorego ledwo chodzaca mama nie jest najlepsza opieka?

I te wymowki, ze powinnam go ladnie *POPROSIC* o pomoc (prosilam!). Ja nie
chce wymuszonej pomocy, chcialabym, zeby moj maz nie byl takim egoista, zeby
czasami tez pomyslal o mnie... Sam... Z wlasnej woli...

A poza tym uwazam, za jego *OBOWIAZKIEM* powinna byc pomoc przy maluszku. On
nie czuje sie zobowiazany, a moje wymowki tylko go w tym utwierdzaja i daja
dobry pretekst, zeby sie obrazic i w ogole nic nie robic.

Ostatnio zupelnie nam sie nie uklada, ja czuje sie przemeczona i
wykorzystywana, a moj maz uwaza, ze zrzedze i marudze. Pewnie ma racje...
Zrzedze i marudze... sad Tylko mi rece opadaja, jak prosze o jakas pomoc, a
pozniej sie okazuje, ze musze asystowac caly czas - a raczej wykonywac
wszystko sama z asysta meza. sad

Eh, nic juz z tego nie bedzie... Nie lubie siebie takiej zrzedzacej. Czuje,
ze lepiej byloby mi samej - przynajmniej nie mialabym do nikogo pretensji o
brak pomocy, a wieczorami mialabym chwile dla siebie.

trzymajcie sie cieplo...
zolwinka

PS Aha, dziekuje mojemy bratu!!! Sam zaproponowal, ze przyjedzie i zaopiekuje
sie troche maluszkiem, wiec jednak udalo mi sie troche przespac!
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: Moje zale... 03.08.04, 15:56
      Az mi sie cisnie na usta pytanie czy nie zaszlas w ciaze podstepem albo czy nie
      wymusilas jej na mezu?
      • nokia_1977 Do 18 lipiec 03.08.04, 16:26
        Brawo! Doskonala porada! Prawie na poziomie profesora psychologii! Wszystkich
        oceniasz przez pryzmat wlasnej osoby? Lepiej nic nie pisz, bo ludzie potrzebuja
        pomocy a nie, zeby ich dobic.
      • zolwinka Re: Moje zale... 03.08.04, 17:07
        Nieprzyjemna sugestia... uncertain

        Nie, nie zaszlam w ciaze podstepem ani nie wymusilam jej na mezu.
        Co prawda babelek nie byl planowany, ale maz doskonale wiedzial, ze w tym
        czasie nie biore pigulek...

        Eh, sama widze, ze maz chce zyc tak jak przed urodzeniem maluszka... sad Chyba
        nie mam duzego wyboru... jak widac nasza zauroczenie (nie chce juz nazywac tego
        miloscia) nie przetrwalo proby.

        zolwinka
    • anek.anek Re: Moje zale... 03.08.04, 17:08
      zgadzam się, że to obowiązek - dotyczy on obydwojga rodziców. Porazmawiaj z nim
      na spokojnie. Następnym razem ustalcie sobie scenariusz jeszcze poprzedniego
      dnia, albo przynajmniej zanim mąż pójdzie spać. Nic więcej poradzić się chyba
      nie da.
    • koleandra Re: Moje zale... 03.08.04, 17:13
      Tak, trzeba wyraźnie ustalić obowiązki - ja robię to a ty tamto, dojść do
      kompromisu, tak żeby wszystko było dla Was obojga jasne.
      A może jakąś opiekunkę do dziecka zatrudnicie? - bo inaczej to się zamęczysz.
      • koleandra Re: Moje zale... 03.08.04, 17:15
        oj, przepraszam, nie doczytałam, że szukacie już opiekunki. Powodzenia.
    • bea.bea Re: Moje zale... 03.08.04, 18:30
      oj jak ja cie rozumiem!!!
      zdarzało mi się czuć jak samotna matka, i ciągle starałam się o tym mówić, mój
      mąz rozumiał, ale jak by zupełnie nie pamiętał kiedy przyszła taka potrzeba.
      i cóz było robić...
      ponieważ zależało mi na tym facecie więc zaczęłam robić inaczej....
      po pierwsze wbiłam sobie do głowy , ze ten typ tak ma , i sam z inicjatywą nie
      wyjdzie...choć kiedy go proszę to zawsze robi jak mówię.
      więc teraz zawsze prosze mojego męża o zrobienie rzeczy z pozoru oczywistych,
      ale tylko dla mnie,
      ponieważ mam dobrego męża choć jak ty strasznego egoiste ( może to tylko moje
      zdaniesmile), nigdy mi nie odmówił.
      ja zawsze strasznie się buntuje przeciw takiemu stanowi, bo wydawało sie że są
      rzeczy , są obowiązki, itp ktore sami faceci powinni wyczówać, ale widocznie
      nie wszyscy to mają ( na mnie trafiło )smile
      powiem ci tak, jeśli masz męża z gatunku jak mój, to naprawde nie pozostaje nic
      innego jak jasno i prosto formuować komunikatysmile)
      nie, może byś zrobił....ale proszę zrób to, a potem tamto...itd
      u mnie odosi to pozytywny skutek, chyba że się zapomnę i znowu oczekuje ,
      że..... zwykle sie nie doczekujesmile))
      u mnie sprawdza się przypowieść anthony de mello " Przestańcie raz wreszcie
      domagać się jako swego prawa tego, o co możecie poprosić jako o przysługę"

      pozdrawia cię cieplutko i życze wytrwałości i zmiany optyki ( choć to nie jest
      proste) faceci to jakiś gtunek zupełnie niereformowalny smile))
      beata
    • zorkas Re: Moje zale... 04.08.04, 16:52
      zołwinko - trzymaj się jakoś. Szczerze Ci współczuję, ale może jeszcze jakoś
      się poukłada. Czasem ojcowie muszą dłużej dorastać do tej roli, sprobuj może
      popracować nad nawiązaniem się większego kontaktu między dzieckiem a mężem.
      Moja koleżanka od początku zorganizowała to tak, że mąż kąpał dziecko - taka
      kąpiel bardzo ich zbliżyła i z człowieka, który nie wiedział do czego służy
      dziecko i co ma niby być tak męczącego w opiece nad nim, że kobieta sama sobie
      nie podadzi - narodził się zakochany w córeczce tata. Troskliwy, opiekuńczy,
      sam szukający kontaktu z dzieckiem.
      Życzę Ci wytrwałości i oby to tylko chwilowe kłopoty były. Może jak niania
      będie, to się nieco lepiej poukłada. Pilnuj jednak, zeby niania raczej Ciebie
      wyręczała, a nie męża.
      ____
      Już w marcu'05 będę mamusią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka