Dodaj do ulubionych

Problem z 20-latką -

14.08.13, 17:50
Ciekawe, ile z was ma 20-letnią córkę?
Która z was udziela dobrych rad nie z punktu widzenia córki, która "kiedyś miała 20 lat" i "a ja jak miała 20 lat to zrobiłam (wstawić właściwe)", ale z punktu widzenia matki dwudziestoletniej córki - dziewczyny/kobiety?
Łatwo dawać dobre rady zaocznie i się wymądrzać, czyż nie?
Obserwuj wątek
    • misterni Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 17:55
      Ja mam dwudziestoletnią córkę. A o co chodzi?
      • verdana Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 17:58
        Ja mam 26-letnią, co oznacza, ze 20 -letnią już przerabiałam.
    • nickbezznaczenia Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 18:00
      Mam już nawet ponad dwudziestoletnią.
    • heca7 Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 18:11
      Nie udzielałam się w tamtym wątku (dopiero teraz zajrzałam) ale mam 19-letnia bratanicę, mieszka za ścianą (bliźniak) i od 14 lat codziennie ją widuję. Z tego co wiem zupełnie nie ma takich pomysłów. Czasem się o coś powykłóca ale w granicach normy, trzaśnie drzwiami od pokoju i tyle.
    • klubgogo Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 18:12
      Staram się nigdy nie wypowiadać w wątkach, w których nie mogę mieć doświadczenia, bo nie mam 20-letniej córki czy 8-letniego syna. Owszem, pamiętam szczegółowo, co miałam w głowie mając 20 lat, ale sorry, to było wiele lat temu i w żaden sposób nie można tego przenieść do dzisiejszych czasów, dzisiejszych problemów.
      • morekac Re: Problem z 20-latką - 15.08.13, 10:03
        Bez względu na czasy problemy pozostają te same - niczym się to nie różni od problemu sprzed lat kilkudziesięciu typu: dorosła córka, acz jeszcze nie zarabiająca, postanawia chodzić w spodniach, a zdaniem rodziców - powinna koniecznie chodzić w spódnicy.
    • majenkir Re: 14.08.13, 18:24
      A ja sie zastanawiam, na ile Wy faktycznie jestescie takie nowoczesne I wyluzowane, a na ile to forumowa poza. Mnie by szlag trafil, gdyby moje 20-letnie DZIECKO przyszlo do domu z tatuazem czy dziura w nosie czy jezyku. Ba, nie tylko dziecko - to samo by bylo w przypadku meza mojego osobistego, ktory jest starszy ode mnie.

      Kiedy ja bylam okolo 20-ki chcialam miec tatuaz, bo poznalam wytatulowana dziewczyne z czerwonymi wlosami, ktora byla super "cool" i ja tez chcialam byc taka. Na szczescie mama wybila mi ten pomysl z glowy. To w ogole dosc niebezpieczny wiek, bo doroslosc i wolnosc nieograniczona, ale w glowie bardzo czesto jeszcze pusto. Ale widze, ze wg wielu z Was bycie rodzicem sie konczy po 18 latach....
      • figrut Re: 14.08.13, 18:59
        > A ja sie zastanawiam, na ile Wy faktycznie jestescie takie nowoczesne I wyluzow
        > ane, a na ile to forumowa poza. Mnie by szlag trafil, gdyby moje 20-letnie DZIE
        > CKO przyszlo do domu z tatuazem czy dziura w nosie czy jezyku.
        Ja chyba jestem taka nowoczesna. W niedzielę udrażniałam mojej córce (23 lata) dziurki w uszach aby mogła włożyć kolczyki z pajączkiem i tekstem "jak się spuścić, żeby nie wpaść" tongue_out Nie mam nic do jej czarno czerwonych włosów (no, może nie są całkiem czerwone, ale z mocno czerwoną poświatą), ani do tego, że obok jej pierwotnych dziurek ma jeszcze po dwie inne w każdym uchu. Jak sobie zapragnie tatuaż, to też będzie jej wybór i mnie nic do tego, choć tatuaży nie lubię ze względu na kosztowne usuwanie gdyby się znudził. Jak zapragnie mieć kolczyk w nosie czy w języku, to też jej sprawa - jest dorosła.
        Mnie moja mama próbowała ustawiać życie i wygląd do 30 roku życia. Mam taki przesyt, że przez 10 lat w moim domu nie miałam firan, bo kiedy przyjeżdżała do mnie, to zawsze krytykowała moje gołe okna. Chciałam jej w końcu pokazać, że jestem dorosła i to ja decyduję o tym, co i jak u mnie wygląda i jak wyglądam lub zachowuję się ja sama. Trzy lata temu poczułam się całkiem wolna i w końcu powiesiłam firanki, bo to ja je chciałam i wyzwoliłam się od robienia jej na przekór.
        • zebra12 Figrut - mam jak Ty 15.08.13, 09:27
          Ja mam ciut młodsze córki - 17 lat najstarsza, ale jestem wyluzowana. Uważam, że tatuaż czy kolczyk w nosie u pełnoletniej osoby to nic strasznego. Córki mnie namawiają, żebym razem z nimi zrobiła sobie mały tatuaż i nie wykluczam takiej możliwości.
          Pozwoliłam na lato mojej trzynastolatce zafarbować włosy na różowo, czego dokonała moja pierworodna zamiast fryzjerki.
          Już teraz daję im dużą swobodę wyboru w różnych dziedzinach i uczulam, że ich życie jest w ich rękach.
          Niczego zdecydowanie nie zabraniam mówiąc: NIE. Tłumaczę, rozmawiamy, rozpatrujemy rózne opcje. Zwykle i tak wychodzi na moje smile bo ostatecznie ufają mi i same proszą o radę.
          Nie mam pomysłu na ich życie, chcę by one same miały pomysł na swoja przyszłość.
      • bi_scotti Re: 14.08.13, 19:16
        Moja ma 29 wiec ja juz czekam na watek "problem z 30-latka" tongue_out
        Nie jestem "wyluzowana" i nigdy nie bylam, wiele razy juz pisalam, ze u nas panowal military style wychowania i rodzice zawsze mieli racje a jak nie mieli to patrz punkt pierwszy, ale ...
        Dzieci byly od najwczesniejszych lat przygotowywane do samodzielnosci, do samodzielnych/niezaleznych wyborow i do (uwaga, uwaga) ponoszenia tych wyborow konsekwencji! Czasem konsekwencja byla/mogla byc wylacznie krzywa mina mamy czy taty - i z tym tez trzeba bylo nauczyc sie zyc. Wbrew pozorom, w tym co Verdana w tamtym drugim watku przywolala jako "kochajaca sie rodzine", dezaprobata tych, ktorych sie kocha i szanuje bywa czesto wybitnie nieprzyjemna konsekwencja ale do radzenia z tym sobie lub unikania tego tez trzeba dorosnac. A juz jako dorosly czlowiek rezygnuje sie czasem z wlasnych pomyslow typu zielone wlosy i tatuaz na prawej piersi, bo sie docenia pokoj z najblizszymi, ktorzy z jakiegos powodu nie sa zachwyceni perspektywa takich dekoracji. Skakalam ze spadochronu dopiero gdy dzieci dorosly, bo wiedzialam, ze maz nie akceptuje pomyslu w obawie przed ... A przeciez moglam sie uprzec wczesniej, bo "za swoje" skakalam wink
        Problemem matki z tamtego watku wydawalo sie byc nie brak bycia cool czy wyluzowana ale kiepski styl komunikacji z jej juz dorosla corka. Bo matka jak najbardziej ma prawo nie zachwycic sie pomyslem tatuazu i jak najbardziej ma prawo sie na ten temat wypowiedziec i/lub wrecz odmowic fundowania takiej frajdy - caly pies pogrzebany tylko w tym jak i dlaczego ona to komunikuje. Z drugiej strony, dorosla corka dopoki jest finansowo zalezna od mamy powinna sama rozumiec i szanowac te zaleznosc. Ale to juz pewnie wyzsza szkola jazdy wink
        • menodo Re: 14.08.13, 21:07
          Moja córka ma 20 lat, syn 27. Też nie jestem wyluzowaną matką, aczkolwiek staram się być otwarta, reformowalna i tolerancyjna. Bardzo się jednak cieszę, że moja córka "nie jara się wydziaranymi", bo nie wiem, czy bym to udźwignęła emocjonalnie big_grin

          Natomiast w wątku o dziewczynie z tatuażem - nie miałam czasu się w nim udzielać - nie chodziło moim zdaniem o jakieś sprawy obyczajowe, ale o problem separacyjny matki z córką.
      • podkocem Re: 14.08.13, 21:01
        Mnie by szlag trafil, gdyby moje 20-letnie DZIE
        > CKO przyszlo do domu z tatuazem czy dziura w nosie czy jezyku.

        Ja miałam 19 lat gdy zrobiłam sobie tatuaż i to w miejscu na tyle intymnym, że Matka nie zauważyła przez wiele miesięcy. 20 latki często studiują i mieszkają POZA domem i co rodzice mają wtedy do powiedzenia? NIC!
        • pfegele Re: 14.08.13, 21:31
          Akurat dziewczyna z tamtego watku chodzila do technikum, mieszkala z mama i byla na jej utrzymaniu.
          Duze dziecko, nie dorosla.
          • podkocem Re: 14.08.13, 22:16
            Ja do 19go roku zycia mieszkałam z Mamą, na studiach poza domem, ale tez byłam na utrzymaniu rodziców. Czym się różniłam od tamtej dziewczyny?
          • rosapulchra-0 Re: 15.08.13, 09:46
            A to studenci nie bywają na utrzymaniu rodziców? Od razu idą do świetnej pracy i mają krocie pieniędzy? Wyluzuj..
            • przeciwcialo Re: 15.08.13, 10:14
              Ematki zarabialy od pierwszego roku kończąc studia z wyroznieniem i za gotówke tuż po magisterium kupując za gotówkę mieszkania ;P
      • mayenna Re: 14.08.13, 21:41
        Moja córka ma 21 lat i od 5 marzy o tatuażu. Na razie go sobie nie zrobiła. Czy to sprawia, że jestem wiarygodna i można uznać moje rady za dobre?
      • burina Re: 15.08.13, 00:24
        Ale dlaczego by Cię ten szlag trafił? Bo tatuaże to zuo? Bo nie uzyskali Twojego pozwolenia?Czy może dlatego, że podjęli tak ważną decyzję bez skonsultowania i jeszcze zrobili z tego sekret (a wiadomo, że od od pomysłu do podjęcia decyzji a potem jej realizacji daleka droga)?

        Moją teściową też szlag często trafiał i potrafiła tak płonąć świętym ogniem oburzenia aż w końcu chyba coś innego ją trafiło, bo zrozumiała, że z ludźmi (w tym dziećmi) można rozmawiać i że jak im się wytłumaczy swoje powody, to jakoś częściej biorą pod uwagę zadanie mamy niż 'nie bo nie'.

        W tamtym wątku postawa matki chyba jeszcze bardziej nakręcała dziewczynę do wymyślania rzeczy, o których wiedziała, że matkę wkurzą. Nie wiadomo, jak tam wygląda, ale są ludzie, którzy zamiast brać odpowiedzialność za swoje życie, będą do 50 jęczeć, że rodzice im chcą narzucać swoje zdanie. Może tam też jest taka sytuacja?
      • przeciwcialo Re: 15.08.13, 10:09
        Ja zawsze zaznaczam że w kwestii wychowania jestem tradycjonalistka. I w wielu innych kwewstiach także. Nie mam zamiaru byc wyluzowana i zgodna na nkażde wariactwo dziecka.
      • zoe7 Re: 15.08.13, 10:12
        Taki niebezpieczny wiek, a ja wyszlam za mąż mając 20 lat i nie żałuję smile Miałam szczęscie.
    • kj-78 Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 21:57
      Ja dzieci mam male, ale w wieku 19 lat oswiadczylam rodzicom, ze wyprowadzam sie do Norwegii i wychodze za maz za Norwega (znanego mi od 2 lat, z czego rok listownie), i ze rzucam studia. I jestem BARDZO wdzieczna mojej mamie, ze potraktowala mnie jak dorosla osobe, ktora sama moze decydowac o swoim zyciu i popelniac wlasne bledy. Pomogla mi w wyprowadzce, nie robila awantur i za to ja podziwiam.

      Malzenstwo przetrwalo 6 lat, po czym oboje doszlismy do wniosku, ze chcemy zupelnie roznych rzeczy w zyciu i ze pobralismy sie za mlodo. Rozeszlismy sie w przyjazni. Skonczylam jedne studia, potem drugie, mam fajna prace, teraz robie doktorat, mam dwoje cudownych dzieci i drugiego meza - i uwazam, ze moje zycie jest fantastyczne.

      Gdyby mama mi kategorycznie zabronila wyjazdu, do konca zycia bym myslala, ze zniszczyla mi je w pewien sposob, nie pozwolila byc z moja najwieksza miloscia i jesli cos by mi sie nie udalo - to przez nia, bo jak by mi pozwolila wtedy wyjechac, to wszystko byloby cudowne i idealne...

      Tak, 20 latki sa glupie, ale sa dorosle i tak powinny byc traktowane, jesli przez dalsza czesc zycia rodzice chca miec z nimi dobry kontakt.
      • bei Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 22:15
        Mam synow- 30 l, 23, 18- to ci starsi.
        Dziewczyny dwoch starszych byly kiedys w wieku 20 lat.
        Dziewczyna sredniego mieszkala u nas przez dwa lata, miala wowczas 19- 21.
        Wiem, ze to nie to samo, co własna córka, ale też łatwiej popadać w konflikty, prawda?
        Ż ma bardzo mądrą mamę i dwie starsze siostry.
        Mądra mama nie trzymała żadnej z corek na smyczy.
        To dobre dziewczyny ( ech, KOBIETY) smile

        Żaden z moich dorosłych synow nie jest mamisynkiem smile, od dziecka wprowadzani byli w swiat własnych decyzji.
        Już jako przedszkolaki decydowali przy zakupach garderoby, w tym, co rano mają ubrać.
        Stosownie do wieku traktowani byli POWAŻNIE.
        I potrafią wykonać KAŻDĄ pracę w domu smile, nie tylko te uważane za męskie ale i pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie. Nie mam corek, więc zadbałam, by synowe byly zadowolone smile
      • majenkir Re: 15.08.13, 16:11
        kj-78 napisała:
        > Ja dzieci mam male, ale w wieku 19 lat oswiadczylam rodzicom, ze wyprowadzam si e do Norwegii i wychodze za maz za Norwega (znanego mi od 2 lat, z czego rok listownie), i ze rzucam studia. I jestem BARDZO wdzieczna mojej mamie, ze potraktowala mnie jak dorosla osobe, ktora sama moze decydowac o swoim zyciu i popelniac wlasne bledy. Pomogla mi w wyprowadzce, nie robila awantur i za to ja podziwiam.


        A teraz naciagnijmy troche sytuacje I powiedzmy, ze ow Norweg modli sie do Allaha wink.
        Czy mama rownie ochoczo szykowalaby Ci wyprawe? I czy po latach dalej bylabys jej wdzieczna, jesli tak? Chodzi mi o to, ze bywaja sytuacje, kiedy rodzice powinni wkroczyc, a pomysl z tatuazem jest jednym z nich, bo osobiscie ich nie lubie big_grin.
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        Coco i Bruno
    • joa66 Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 22:14
      Nie wiem czy płeć ma znaczenie smile Ja mam syna tylko 18 letniego i od dłuższego czasu nie wnikam w jego ubranie, ciało itp. Nigdy nie używałam argumentu typu "dopóki u mnie mieszkasz..." itp


      Z bardzo prostego, "wyrachowanego" powodu - uważam, że moje zdanie jest na tyle cenne wink, że jest warte wysłuchania bez względu na to czy dziecko utrzymuję czy nie. Nie muszę sobie tego opłacaćwink
      • saga55-5 Re: Problem z 20-latką - 14.08.13, 23:50
        A to zależy .
        Córka jeszcze mała, ale syn ma teraz 27 lat i też miał pomysł tatuażu w wieku 18 lat ( dorosłość się o niego upomniała chyba )
        Po rozmowach powiedziałam że mnie się to nie podoba i nie będę wywalac kasy na to, co za rok może mu sie znudzić.
        Padło pytanie czy jak będzie zarabiał na siebie to czy może zrobić - odp. była prosta.
        Tak, ale co zrobi jak mu się odwidzi ?
        Tatuażu do tej pory nie ma.
        Zaczął na siebie zarabiać w wieku 20 lat, był za siebie zupełnie odpowiedzialny, choc czasami brakowało. Pomagałam, pożyczałam i kiedyś z ciekawości zapytałam co z tatuażem.
        Odpowiedź była prosta-e tam ! szkoda mi kasy na to.
        Co będzie z córką, jeszcze nie wiem
        • joa66 Re: Problem z 20-latką - 15.08.13, 09:15
          Padło pytanie czy jak będzie zarabiał na siebie to czy może zrobić -

          Nie podoba mi się, że takie pytanie w ogóle padło z ust dorosłego człowieka.

          Ustalmy jeszcze jedną rzecz. Kieszonkowe powinno być do dyspozycji dziecka, zwłaszcza dziecka dorosłego. Rodzic oczywiście ma prawo, moim zdaniem, odmówić dodatkowych pieniędzy na rzeczy, których nie akceptuje, wszystko jedno czy to tatuaż czy majtki za 500 zł.

          A wysokość kieszonkowego powinna wynikać z możliwości finansowych rodziców, a nie ze stopnia chęci kontroli. Średnio sytuowana rodzina raczej nie powinna dawać 20latkowi 20 zł na miesiąc i "niech robi z kieszonkowym to co chce"
          • lily-evans01 Re: Problem z 20-latką - 16.08.13, 08:03
            A moim zdaniem kieszonkowe od rodziców dla człowieka po maturze to jakiś obciach i nieporozumienie. Jeśli rodzice opłacają czynsz, w domu jest jedzenie, młodemu człowiekowi kupuje się garderobę, niezbędne podręczniki itp. - to naprawdę tę kasę dla swojej przyjemności student może sobie zarobić.
            O ile w czasie szkoły średniej sądzę, że lepiej jest pilnować wyników egzaminów niż usamodzielniania się na siłę, o tyle student(ka) jako osoba pełnoletnia, po zakończonym etapie edukacji powinien znaleźć sobie jakieś źródło zarobku, żeby spełniać swoje zachcianki (czyli np. wyjście do pubu ze znajomymi, kolorowe kosmetyki, nowa książka, samodzielne wakacje itp.).
            Naprawdę ludzie dorośli, którzy ukończyli szkołę średnią i biorą lekką rączką po 2 stówki od mamusi na swoje przyjemności, budzą we mnie rozbawienie. I też bym nie dała swojej kasy na coś tak bzdurnego, jak tatuaż wink.
            • przeciwcialo Re: Problem z 20-latką - 16.08.13, 09:08
              Nie kazdy studiuje w Wyższej Szkoel Skrecania Drutu jakiś marketing czy inna socjologię. Istnieja kierunki na któych nie da się dorabiac chyba ze kosztem nauki i zawalania zajec.
              Tak więc nie mozna oceniać jedną miarką każdego.
              • verdana Re: Problem z 20-latką - 16.08.13, 09:15
                Moi studenci w większości pracują. Niestety, w bardzo wielu wypadkach studia stają sie wtedy nieporozumieniem - na część zajęć pracodawca nie zwalnia, do biblioteki nie ma czasu iść, pracy magisterskiej nie ma czasu pisać. Dorabianie na studiach - tak, oczywiście (choć ja bym radziła raczej od drugiego roku), zarabianie na wszystkie swoje potrzeby kończy się tym, że o "studiach" nie ma mowy - jest zaliczanie przedmiotów, aby zaliczyć i tyle. Zastanawiam sie wtedy, po co kou w takiej sytuacji, poza papierkiem, studia, skoro nie ma czasu na autentyczne studiowanie.
                A dotyczy to kierunku niezbyt pracochłonnego.
            • joa66 Re: Problem z 20-latką - 16.08.13, 09:18
              domu jest jedzenie, młodemu człowiekowi kupuje się garderobę, niezbędne podręczniki itp.

              No popatrz, a ja myslalam naiwnie , że studentowi daje się kieszonkowe m.in. właśnie po to, żeby kupował sobie "garderobę", książki, obiad w stołówce. I że jako dorosły człowiek wybierze czy chce nowy T-shirt czy piwo kolegami.

              Majtki też studentom rodzice kupują?
      • verdana Re: Problem z 20-latką - 15.08.13, 09:58
        I to jest zdanie, które część matek powinna sobie wydrukować i powiesić nad łóżkiem.
        • rosapulchra-0 Re: Problem z 20-latką - 15.08.13, 10:14
          Co z tego, że wydrukują i powieszą nad łóżkiem, skoro i tak nie zrozumieją i nie zastosują się do tych słów? Tamten wątek dobitnie pokazał, jak bardzo źle ematki traktują swoje dzieci, IMHO nie ma już dla nich ratunku.
          • morekac Re: Problem z 20-latką - 17.08.13, 08:35
            Mnie to tylko dziwi, że jak mąż/partner którejś stosuje zasadę 'nie zarabiasz/zarabiasz mniej - nie masz prawa głosu' - to mają zdecydowanie odmienne zdanie.
            • morekac Re: Problem z 20-latką - 17.08.13, 08:36
              A córki mam nastoletnie - jedna będzie miała za niecały rok 18 lat... smile
    • rosapulchra-0 Re: Problem z 20-latką - 15.08.13, 09:37
      Mam 18-letnią córkę.
      Mam 17-letnią córkę.
      Mam 15,5-letnią córkę.
      Nie udzielałam się w tamtym wątku, bo zupełnie nie zgadzam się z postępowaniem matki z córką i narzucaniem jej swojej woli poprzez skracanie lub wydłużanie smyczy w postaci kasy. Nie tędy droga.
      Poza tym ja mam odmienny stosunek do tatuaży i piercingu. Moja 18-latka posiada kolczyk w nosie, najmłodsza również. Ja też. Również posiadam tatuaż i nie widzę powodu, aby moim dzieciom, gdy będą chciały sobie go zrobić, zabraniać tego.
      No i jeszcze jedno, myślę że najważniejsze - ja nie mam najmniejszych problemów z moimi dziećmi. Nie palą, nie piją, nie znają narkotyków, towarzystwo dobierają bardzo ostrożnie, nauczone są daleko posuniętej asertywności, świetnie się uczą, obecnie najstarsza odbywa praktykę w banku przez Career Academy, średnia i najmłodsza są wolontariuszkami w charity shop'ie.
      Zachowanie matki jest mi obce i kompletnie dla mnie niezrozumiałe, za to świetnie rozumiem bunt jej córki, mnie też próbowano wcisnąć w swoje ramki, co się bardzo źle w tamtym czasie dla nas wszystkich skończyło, a najgorzej dla mnie.
    • memphis90 Re: Problem z 20-latką - 15.08.13, 18:17
      Ja nie mam 20-letniej córki, ale 20-letnią siostrę, którą wychowywałam praktycznie od urodzenia. Rodzice wiecznie nieobecni w domu nigdy nie musieli zatrudniać niani czy opiekunki na popołudnia. Więc jak - liczy się?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka