Poczytałam sobie wątek o imionach i pojawił się tam temat niestosowności nadawania "ludzkich" imion psom i kotom. Przyznam, że nie bardzo rozumiem oburzenia. Moje dwa koty mają jak najbardziej ludzkie imiona, zresztą uważam, że to kotom wyjątkowo pasuje, szczególnie "Bronisławy" i inne "Romany", ale pamiętam, że kiedy mówiłam mamie o zamiarze nadania kotce jej imienia była strasznie oburzona. Nie bardzo potrafiła wyjaśnić dlaczego, ale utrzymywała, że "tak się nie robi", bo "to zwierzę". Żeby było śmieszniej, sama bardzo zwierzaki lubi. Uznałam roboczo, że mama jest zbyt mocno spięta w kwestii "swojej osoby". Kocur ma imię ojca i ojciec się śmiał
Koleżanka kiedyś szukała imienia dla jamniczki i żartem powiedziałam, żeby nazwali ją po mnie i zrobili to

psina całe życie chodziła wołana zdrobnieniem mojego imienia

zupełnie mi to nie przeszkadzało, bo niby dlaczego?
Jak się na to zapatrujecie? Stosowne czy nie? Czym właściwie różni się popularny Kubuś czy Sara (za moich młodych lat bardzo często nadawane imię psom) od Stanisława czy Bożeny? Naprawdę uwłaczające byłoby dla was, gdyby jakieś zwierzę nosiło wasze imię? Jakoś nie potrafię tego pojąć, dla mnie to jest zwyczajny dupościsk oraz silne przekonanie, że człowiek to wiadomo, król stworzenia, a zwierzę to gadzina, więc jak taka gadzina może nosić ludzkie imię. Teoria taka