kocianna
23.08.13, 10:33
Przeczytałam w sąsiednim wątku o bodziakach, co wytrzymały siedmioro dzieci i jeszcze są całkiem ładne, z westchnieniem, że dziś tej jakości już nie ma.
Moja babcia cioteczna ma lodówkę, którą kupiła w 1965 roku. Chodzi jak złoto, nie jest co prawda energooszczędna... ale energooszczędne u jej wnuczki poszły się kochać trzy w ciągu ostatnich 15 lat.
Moją maszynę do szycia trafił szlag po dwóch latach użytkowania. Maszyna mojej mamy, ciężka jak jasna cholera, szyje bez problemu.
Pierwszy laptop służbowy mojego męża, odkupiony po dwóch latach od firmy, ma 10 lat i spokojnie można na nim oglądać DVD, surfować w necie, pisać teksty i obrabiać zdjęcia.
Laptop, który kupiłam sobie w zeszłym roku, w tym był w serwisie na czyszczeniu chłodzenia i innych duperelach.
Moje regały Billy nie trzymają pionu, plecki im odpadły, półki 80 cm się odkształciły pod ciężarem książek. Biblioteczka kumpla, odziedziczona wraz z mieszkaniem Za Żelazną Bramą, czyli mająca 50 lat, wygląda po lakierowaniu jak nowa (a na dodatek znów jest modna).
O czasy, o obyczaje?