Gdyby komuś, tak jak mnie, zachciało się kiedyś robić pieczęcie w woskowej miseczce, to oto garść dobrych rad co do wytworzenia miseczki:
Jeśli właśnie topiony wosk pszczeli wykipi, zalewając ci całą kuchenkę, to przede wszystkim: "Bez paniki". Zbierz ile się da papierem. Po następne: zagotuj jakoś wrzątku. Wrzątek pomaga. Polej na zastygły wosk. Wosk się rozpuści. Zbierz ile się da papierem. Trochę poszoruj gąbką. Jeśli wosk jest za gruby - trochę zetrzyj nożem. I tak na zmianę, do skutku - wosk - papier - gąbka - wosk - papier -gąbka. Zajmie to sporo czasu, który można by spożytkować kreatywniej, ale kuchenka będzie nie tylko uratowana, ale też czystsza niż kiedykolwiek.
Kurde, a już myślałam, że przyjdzie mi z domu uciekać zanim matka wróci...
Jestem zdolna, nie? Najpierw
szafa, teraz wosk...