Dodaj do ulubionych

Czy u was nic sie nie zmienia?

08.09.13, 14:06

Macie ciagle to samo miejsce zamieszkania,prace,ilosc dzieci i kotow,kolory na scianach,tego samego meza?
Tak pytam,bo przy okazji innego watku wyciagane sa wypowiedzi sprzed 1,5roku.Przez te 1,5roku tylko chlop i dziecko sie ostalo,reszta sie zmieniala i to niektore rzeczy wiecej niz raz.
Tylko ja tutaj tak mam,czy u was tez sie cos dzieje?

"Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
Obserwuj wątek
    • vilez Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:13
      Podobno zasadniczą zmianę życiową porządny człowiek przechodzi tylko raz wink
      • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:15
        No ja tez zasadnicza zmiane zyciowa przeszlam raz,zmienilam facetatongue_out big_grin ale to bylo,wiecej niz 1,5roku temubig_grin
        • gonabe Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:19
          U mnie się zmieniało i to kilka razy. Zmiana miejsca zamieszkania, zmiana pracy, wreszcie całkowita zmiana życia. Pozostawienie w dali wieżowców i miasta i zamieszkałam na hiszpańskiej wsi, garnitur i szpilki zamieniłam na dżinsy. Prace w korporacji na pisanie książek ( jedną już napisałam, zbieram materiały na drugą). Marzę o przeprowadzce na ranczo, gdzie będę mogła mieć konie. Nie wykluczam, że kiedyś znów wrócę do miasta bo tak poczuję. Lubię zmiany smile
          • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:32

            -Musisz byc krotko tutaj,jakos cie nie kojarze,nie zdziw sie Jak kiedys wrocisz do miasta i napiszesz tutaj,ze mieszkasz w bloku to cie wyzwa od bajkopisarek,bo przeciez pisalas,ze mieszkasz na wsibig_grin

            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • errmaris Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:21
      Chlop i dziecko - to samo... i to juz ot paru ladnych lat smile

      Z totalnych zmian ostatniego powiedzmy roku - zmiana miejsca zamieszkania (zmiana panstwa) - a co z tym idzie: praca, mieszkanie, ogolnie wszystko sie zmienilo smile
    • majenkir Re: 08.09.13, 14:22
      U mnie sie zmienia jedynie stan poglowia zwierzat I liczba na wadze wink.
      • edelstein Re: 08.09.13, 14:33

        Ta waga to w gore czy w dol?bo nie wiem czy gratulowac,czy wspierac?wink
        • majenkir Re: 08.09.13, 14:39
          Wspolczuc lub spluwac z obrzydzeniem wink.
          • edelstein Re: 08.09.13, 14:46

            Jak lama?
            spoko,mi tez przybylo,rzucilam paleniebig_grin o to tez sie zmienilo,juz nie palebig_grin
    • szamanta Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:27
      My jestesmy rodziną postepową, nie ma u nas monotoni, zmiany są częste i gęste .No przynajmnie ja na co sobie szlaban nakladam w tym definitywny zakaz zmian to :-mąż (ma zostac ten sam )i ilosc dzieci ma nie uledz zmianie- to ma zostac tak jak jest smile
      • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:35
        uff ci za szczescie,myslalam,ze tylko ja jestem niespokojnym suchen.
        Faceta zmieniac nie zamierzam,ale liczba dzieci moze jeszcze ulec zmianiebig_grin
        • szamanta Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:44
          Ja juz limit na męzow i dzieci wyczerpalam nader intensywnie, tak więc tutaj juz ma zostac bez mian, ale w innymi wyskokami zmian to roznie bywa i wporządku,nie lubie przytlaczającej monotnoni, wtedy to taka wegetacja lub dzien świstaka, tak wiec zmiany niekontroilowane jak i kontrolowane to tradycja u nas smile
          • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:48

            Groznie to zabrzmialobig_grin jestes wielokrotna rozwodka,a moze kolejna czarna wdowa?wink
    • eliszka25 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:38
      u mnie kewstie zasadnicze, czyli miejsce zamieszkania, maz, ilosc dzieci, praca nie zmienily sie od lat. mieszkam w tym samym miejscu od ponad 7 lat, od 4 lat mam te sama ilosc dzieci, a maz ten sam od 11 lat. jakos nie widze potrzeby zmian w tych dziedzinach wink. kwestie pomniejsze sie mieniaja, w zaleznosci od potrzeb w danej sytuacji.
    • antyideal Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:43
      Nie lubie stagnacji i raczej jej nie mam, czasem sama o to dbam, czasem "samo sie robi".
      • kremciapciulkowy Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 14:56
        W moim życiu zbyt wiele było zmian, dlatego cenię sobie stabilizację - tego samego partnera, później męża od 10 lat w sumie, od pięciu lat mieszkam na tej samej ukochanej wsi, praca, właściwie pasja przynosząca jakieś tam zyski od kilku lat. I nie chcę nic zmieniać, może kolejny pies czy hodowla krówek byłaby ok.
    • sanciasancia Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 15:02
      U mnie się akurat dużo zmieniło, zaczynając od pracy, kontynentu i literek przed nazwiskiem. Kolor ścian też się zmienił, bo w wynajmowanym mieszkaniu nic nie malujemy.
      Mąż i dziecko całe szczęści ci sami.
    • mruwa9 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 15:46
      no akurat nawet, jesli dzieci ciagle te same (ilosciowo i akosciowo), to zakres problemow po poltora roku z pewnoscia sie zmienil. Zwlaszcza, jesli dzieci male...
      • bi_scotti Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 15:51
        Szefowa mi sie ostatnio zmienila, liczy sie? wink Poza tym nieustajaco zmienia mi sie ilosc posiadanych par butow i jest to o tyle trudne do kontrolowania zjawisko, ze kupuje nowe (staram sie ograniczac!), oddaje/wyrzucam te, ktorych nie nosze (staram sie byc brutalna) a liczba par wciaz po cichutku rosnie ... bo niektorych zal tongue_out
        • vilez Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 16:18
          Witaj w nałogu smile
          • czar_bajry Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 16:19
            W ciągu ostatnich 2 lat zmieniłam pracę,kolor ściany w jednym z pokoi i zostałam babciąsmile
            • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 16:34

              Gratulowalam ci zostania babcia,bo nie pamietam?Jak nie to spoznione gratulacje.
              Zawsze mialam cie za mlodszabig_grin
              • czar_bajry Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 23:26
                Ale ja jestem młoda mam dopiero 41 lat ( no dobra 42 w grudniu skończębig_grin) a za gratulacje dziękujęsmile
                • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 11:04

                  Kamien z sercatongue_out jakos nie pasowalas mi Jako pani 50+big_grin
                  to ty taka mloda babcia jestesbig_grin
                  • czar_bajry Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 23:17
                    A wiesz jak się ludzie na ulicy oglądają jak mówię: chodź do babcibig_grin
                    • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 10.09.13, 09:36

                      Pewnie mysla,ze wstydzisz sie bycia matka w wieku 40lat i wolisz udawac babciebig_grin
    • aurinko Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 16:44
      Od mniej więcej 8 lat moje życie to ciągła rewolucja, co mnie bardzo cieszy, bo zmienia się nieustannie ku lepszemu, po kolei realizuję swoje cele, marzenia. Są też rzeczy, które się nie zmieniają od ładnych paru lat, ale to akurat fajnie resztę równoważy.
    • grave_digger Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 17:02
      hm, u mnie ciągle się coś zmienia.
      4 lata temu miałam innego męża i inne mieszkanie.
      2 lata temu zmieniłam mieszkanie.
      rok temu ponownie wyszłam za mąż.
      a od tygodnia mam też nową pracę.
      Można powiedzieć, że ledwo 4 lata temu byłam innym człowiekiem.
      tylko dzieci na szczęście te same wink
    • rosapulchra-0 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 17:06
      Kiedyś mieliśmy wielkie mieszkanie w Warszawie, potem to mieszkanie zrobiło się za małe na nasze potrzeby, więc wyemigrowaliśmy do UK. Tu mamy duży dom.
      Ale i tak kombinujemy, żeby się przeprowadzić do innego miasta, bo tamto bardzo nam się podoba.
      Ale to i tak musimy poczekać, aż najmłodsza skończy koledż.
      Ze zmian z chwili obecnej - małżonek mój wespół w zespół z kandydatem na zięcia wieszają karnisz w pokoju pięknej i młodej kobiety, którą obaj kochają smile Na razie strat w ludziach i sprzęcie nie ma wink
      • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 17:54

        U mnie straty sa,nie dalej Jak dwie godziny temu debatowalismy nad szklanym stolem,ja uwazalam,ze czas wymienic,facet twierdzil,ze zbyt dobry.No i co,zbilam go wlasnie niechcacytongue_out
        Absolutnie nie mialam w planach,ale nie powiem ciesze sie,ze szlag go trafiltongue_out
        • rosapulchra-0 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 18:19
          A to i mnie naprawdę niechcący się jakieś straty zdarzały, konieczne do zmiany. Rozumiem to bardzo dobrze smile
          • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 19:49

            big_grin rosa ty wiesz co ja mam na mysli,napisalas iles czasu wstecz,ze nie znasz angielskiego i piszac teraz ktos przypomina ci,ze dalej nie znasz,bo wtedy pisalas.A od tamtego czasu moglas Pare szkol ukonczyc.
            O to mi chodzi,ze dla niektorych to co pisalas iles lat wstecz jest teraz Prawda objawiona i nix sie nie moglo zmienic.

            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • rosapulchra-0 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 10:11
              No dobra. Koniec wygłupów.

              Znam komunikatywnie angielski, mogę gadać, pisać i czytać. Pomagam wielu napływowym miejscowym np. w rejestrowaniu się w różnych miejscach, tj. przychodniach, agencjach pracy, councilu, job centre itp..
              Nadal też język szlifuję, za kilka dni czeka mnie powrót na kolejny level, a do tego idę również na hiszpański - taki lingwistyczny zew poczułam w tym roku! wink
              Do tego wybieram się na kilka kursów dotyczących mojego osobistego "ja" - co z tego wyjdzie - zobaczymy.

              Co jeszcze?

              Już pisałam wcześniej - zmieniłam leki antydepresyjne i chyba te robią mi lepiej niż poprzednie. Choć zdarzają mi się huśtawkowe nastroje, to jednak zdecydowanie rzadziej niż kiedyś.

              Męża nadal mam tego samego, mało tego - coraz lepiej się nam ze sobą żyje! Uważam to za nasz ogromny sukces! Podkreślam: nasz, nie mój.

              Paniom, które mnie czasem od tłustych i grubych muszę zawieźć, bo pokazałam swoje zdjęcia i raczej tłuszczu trudno się tam doszukać, prawda? Tu proszę o odpowiedź panie, które moje fotki widziały.

              Pracuję! Bo to też mi kiedyś bezrobotny gazeciarz wyrzygiwał na każdym kroku. Pracuję i to nawet w dwóch pracach. Ewidentnie jestem zajętą osobą tongue_out

              Sprowadziłam moją mać do UK, nie jest nam łatwo, ale się nie poddajemy. Obie.

              W zasadzie opisuję to wszystko w moim jakże chętnie tu krytykowanym blogu, który dziwnym trafem ma wysoką poczytność i często jestem proszona o częstsze pisanie, bo moi czytelnicy się nie mogą doczekać ciągu dalszego smile
              To na pewno sflustlowane i tempe kóry domowe suspicious
              I gdyby tak naprawdę choć jedna z tych hejtujących mój blog przeczytała go od początku do końca, to na pewno znalazła by tam informację, że ten blog to część mojej antydepresyjnej terapii.

              I tak na dobry dzień smile
              http://img62.imageshack.us/img62/3050/jlqr.jpg
    • klubgogo Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 17:59
      Od 7 lat mieszkam w jednym miejscu, mam tego samego męża, dziecko to samo i jedno, kot inny, choć od ponad 3 lat ten sam, poglądy te same, upodobania co do koloru ścian również. Nie lubię zmian.
    • shellerka diagnosis 08.09.13, 18:11
      u mnie się dzieje i nie dziejesmile
      mąż ten sam od sześciu lat, od ośmiu ten sam facetwink
      ale powoli, a czasem gwałtownie jak tsunami zmienia się w moim życiu to i owo. '
      przewartościowałam i poprzestawiałam mnóstwo priorytetów przez ostatnie 15 lat.

      i widzę to samo tu na forum. dziewczyny, które wkuwiały mnie niemiłosiernie kilka lat temu, teraz widzę, jak same dochodzą do tego, że wkuwiające były. widzę też, jak niektóre się miotają, niektóre błądzą i wiem, a przynajmniej przypuszczam, że kilka lat minie i całkiem sensowne z nich będą kobiety.
      część nadal ma tą nieznośną butę i manierę pt. teraz ja rządzę i nic mi nie stanie na drodze (tak miałam dopóki nagle mój mąż omal nie stracił zycia i z dnia na dzień moje problemy z półeczki pt. "chcę LV z komiksowymi obrazkami" przeszły na półeczkę "błagam o jedną wspólną noc z mężem",
      a po drodze do dziś było odkrycie, że moja matka ma okropny charakter i mentalność żmii, za to teściowa, ktora wydawała mi się uosobieniem zła wszelkiego, okazała się być mi bardzo, aż za bardzo bliską osobą, a psycholog pomógł mi zrozumieć, że cała niechęć do niej powodowana była poczuciem winy wobec matki.

      tak, edel, masz prawo do bycia idiotką we wcześniejszych wątkach, ale postaraj się być mądrzejszą w przyszłych
      • edelstein Re: diagnosis 08.09.13, 18:25

        Idiotka,nie wiedzialam,ze piszac Pare lat temu,ze jestem samotna matka to byl idiotyzmtongue_outjak widac powinnam pozostac bez faceta i w,mieszkaniu co,by spojnego obrazu niektorym nie burzyc.

        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • shellerka Re: diagnosis 08.09.13, 18:29
          niestety edel, w niechęci forumek do ciebie nie chodzi o niespójny obraz, tylko o to, ze tworzysz tu byt niesympatyczny (delikatnie powiedziane), głupi i do tego z zamiłowania antypolski.

          nie lubię cię zwyczajnie edel i sądzę, że to damo czuje większość emam. i tyle.
          • edelstein Re: diagnosis 08.09.13, 19:43
            Tak Shell ciebie wszyscy tu kochaja.
            Zastanow sie dlaczego reakcja na twoj watek o moim domniemanym alkoholizmie byla Inna niz przez ciebie oczekiwana.
        • caroninka Re: diagnosis 08.09.13, 18:48
          Gdybys Ty jeszcze miala jedna spojna wersje tego zycia, to byloby ok.
          Zmian nikt Ci nie wytykal, byloby dziwne, gdyby nie zachodzily, ale popracuj bardziej, nad kolorowaniem forumowego lica.
          • edelstein Re: diagnosis 08.09.13, 19:45

            Jak widac nie pojelas,wcale mnie to nie dziwi.
            • caroninka Re: diagnosis 08.09.13, 20:32
              Trudno pojac rozdwojenie jazni+ ciagla banie gratis. Przejzyj swoja "autobiografie" moze zakumasz. EOT
              • edelstein Re: diagnosis 08.09.13, 21:07

                Myslisz,ze mozesz bezkarnie oskarzac mnie o alkoholizm?
                www.grupy.banzaj.pl/Pomowienie,i,zniewazanie,jest,karalne,23,1345925,2010_03.

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                • caroninka Re: diagnosis 08.09.13, 21:13
                  Oo! A to nowosc, widzisz gdzies oskarzenie badz pomowienie? Jak zawsze bystra!
                  • edelstein Re: diagnosis 08.09.13, 21:25

                    Widze dwa razy,nie mi musisz sie tlumaczyc.
                    • caroninka Re: diagnosis 08.09.13, 21:29
                      Z Twoich postow i wywodow nie mam najmniejszej ochoty, wszak to Ty sama nie raz piszesz o tym czego lubisz sie napic. Skoncz edel wreszcie, bo to nie dosc ze nudne w twoim wydaniu to jeszcze cie kompromituje. EOT
                      • gretchen184 Re: diagnosis 09.09.13, 07:16
                        caroninka napisała:

                        > Z Twoich postow i wywodow nie mam najmniejszej ochoty, wszak to Ty sama nie raz
                        > piszesz o tym czego lubisz sie napic.

                        pogięło się?? lubi się napić różnych alkoholi i to czyni z niej alkoholiczkę?? świat stanął na głowie tongue_out
                        edel- alkoholiczko-podaj rękę bo najwyraźniej ja też nią jestem big_grin
                        • caroninka Re: diagnosis 09.09.13, 07:29
                          Pogielo to widocznie Ciebie, bo ja jej nigdzie nie napisalam ze nia jest. Niech pije ile wlezie, nie moja sprawa, wazne ze nie kapuje nawet najprostrzej przenosni tyczacych sie jej wyimaginowanego tu swiata. Juz ja nie raz i nie piec oswiecali tutaj, ze ne jest anonimowa.
                          • edelstein Re: diagnosis 09.09.13, 09:39

                            Dalej mysl,ze ludzie z ktorymi od 10lat nie mam kontaktu Maja monopol na prawde.Forum jest dla nich jest jedynym miejscem w ktorym moga jeszcze namieszac.No,jeszcze moga isc na policje i po raz kolejny probowac podlozyc mi swiniebig_grin Banda zawistnych burakow.
                        • edelstein Re: diagnosis 09.09.13, 09:45
                          Z braku lepszych argumentow musza ci niektore odwolywac sie do mojego rzekomego alkoholizmu co jest karalne.

                          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • caroninka Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 18:39
      To, ze zmienia sie cos w zyciu nie znaczy, ze swiat ma sie dostasowac do Twoich zmian. Skoro viezko bylo Ci pojac to w tamtym watku, moze w tym pojdzie latwiej, to ze teraz pracujesz, nie zmienia faktu, ze nie pracowalas w czasie gdy syn poszedl do przedszkola. zajmowalas pozycje tych, w ktorych ciskasz teraz kule.
      • edelstein Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 19:40
        Skoro nie widzisz roznicy pomiedzy wyslaniem do przedszkola,by podjac prace,a wyslaniem by zapewnic towarzystwo dziecku to sorry,ja ci tego nie wytlumacze.
        • caroninka Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 20:28
          Napij sie i zajmij "praca".
    • princy-mincy Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 18:56
      Przez ostatnie 9 lat przeprowadzalam sie kilka razy, teraz od prawie dwóch mieszkam w miejscu, które mam nadzieje bedzie dla mnie domem na długo.
      A przez ostatnie 1,5-2 lata zmieniłam stan cywilny wiec i nazwisko, mam jedno zwierze wiecej, drugie dziecko jest w drodze.
      Zmian pewnie było wiecej, ale taka chyba kolej rzeczy.
      Nawet jesli z pozoru nic sie ńie zmienia, to jednak zmian jest sporo. Zwłaszcza jesli sie ma dzieci i patrzy sie na ich dorastanie i w nim uczestniczy.
      Wg mnie zmiana w dziecku pociąga niejako zmianę w rodzicach.
    • kocianna Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 18:56
      Mnie w przyszłym roku też ostanie się tylko dziecko i mąż ( i reszta rodziny, mam nadzieję, również), zmieniam pracę, kraj i miejsce zamieszkania. Boję się sad Kiedy zmieniałam pracę, kraj i miejsce zamieszkania na obecne cztery lata temu, to wcale się nie bałam, ale tu miałam pewniaka, tam będę szukać...
      • mamaemmy Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 19:03
        Oprócz dziecka-wciąz 1 na stanie-zmieniło się wszystko.Wszystko nowe.Ale u mnie -zmiany są często,albo lepszy mąż tongue_out albo miejsce zamieszkania,albo praca,jak nie-to choć kolor wlosów.
        Nudy nie ma wink
      • mamaemmy kocianna 08.09.13, 19:26
        Wracasz do PL czy kolejny kraj?
        A pytamnie numer dwa to czy możesz podać mi ten rosyjski hit,tą potrawę z konserwy ?smileMakaron i konserwa podsmazona ??
        • kocianna Re: kocianna 08.09.13, 20:18
          Tego nie wie nikt. Dwa miesiące temu była opcja nowego kraju, ale się zmyła. Raczej wracam do PL i szukam nowej roboty.
          Gotujesz makaron. Podsmażasz dowolną mielonkę-tuszonkę, najlepiej taką, co jej się po potrzymaniu w lodówce tłuszcz odkłada na górze - tłuszcz wywalasz czy tam zużywasz do innych celów. Podsmażasz na patelni konserwę, odlewasz zbędny tłuszcz i mieszasz z makaronem. Do tego wskazany świeży ogórek i pomidor w ramach surówki, albo kapustka kiszona z chrzanem, albo coś równie bezpretensjonalnego.
          W wersji premium zamiast konserwy podsmażasz na cebulce i odrobinie oleju ulubione mięso mielone.
          • mamaemmy Re: kocianna 08.09.13, 21:27
            dzięki smilesmile
    • solejrolia Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 19:27
      od 1,5 roku nie zmieniło się nic, a w kazdym razie bardzo niewiele.
      no dobra, kolor w kuchni, trochę zaniemogłam zdrowotnie, to wyjazd, ale już jest ok, to ważne decyzje w pracy, choć praca ta sama.
      ale jakieś 2, i 3, i 4, i 5, 6 że nie wspomnę o tym co było 10lat temu- no co chwilkę miałam takie zwroty akcji, że sama nie nadążałam za swoim życiem.
      teraz chyba czas na "małą stabilizację" .
      • mamaemmy Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 19:50
        solejrolia napisała:

        że nie wspomnę o tym co było 10lat temu- no co c
        > hwilkę miałam takie zwroty akcji, że sama nie nadążałam za swoim życiem.
        > teraz chyba czas na "małą stabilizację" .

        O to to !
        Tez miałam ZAWSZE zwroty akcji i nie miałam problemu,aby odpowiedziec na pytanie CO TAM SŁYCHAĆ.Bo wiecznie było cos nowego.

    • anorektycznazdzira Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 20:43
      I tak i nie. zależy na która 1.5 roku popatrzeć. Akurat ostatnie było mało wywrotowe, ale nie zgadza się np ilość zwierząt domowych, organizacja pracy, szkoły dzieci. No życie. Innymi razy bywało grubiej tongue_out
    • gulcia77 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 08.09.13, 23:40
      Przez pierwsze osiem lat razem przeżyliśmy tyle gwąłtownych zmian, ze od pięciu nie umiemy nacieszyć się nudą. Choć w sierpniu mieliśmy wyjechać z Polski, ale znów moje zdrowie zastrajkowało i chyba przez najbliższy rok nic się nie zmieni.
    • yenna_m Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 00:22
      stałe elementy to tylko chłop i dzieci

      reszta co rusz się zmienia
    • evee1 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 00:50
      Ja juz stara jestem i rewolucyjne lata mam juz dawno za soba. Ale, ku rozpaczy meza, w domu i w ogrodzie ciagle cos zmieniam.
    • chipsi Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 09:53
      Ciągle coś się zmienia. Niby to samo jedno dziecko ale przecież jest starsze. Niby ta sama chałupa ale był remont. Ta sama praca ale zadania inne. Inne wydatki bo inne ceny, rat ubyło. Zmieniają się potrzeby i priorytety. I chłop tez się zmienia. I strasznie mnie irytuje jak ktoś wygłasza dyrdymały pod tytułem "widziały gały co brały", jakby ludzie się nie zmieniali a świat stał w miejscu. Ja się zmieniam, mąż się zmienia.
    • ziarenko-piasku Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 10:20
      Oj dzieje się, dzieje...i to dużo tongue_out
      Stałość i niezmienność jedynie w kwestii - mąż-dzieci tongue_out
    • noemi123 Re: Czy u was nic sie nie zmienia? 09.09.13, 10:42
      Czasem bardzo duże zmiany zachodzą w nas samych a my tego nie widzimy przytłoczeni sprawami codziennymi. Traktujemy to jako oczywistość dnia codziennego, efekt naszej pracy, starań, znak upływającego czasu.

      W ciągu 18 miesięcy:
      zmiana auta,
      zmiana męża(ten sam a jakże inny)
      kolor ścian także inny tongue_out

      a na dniach:
      zmiana pracy,
      prawdopodobna zmiana miejsca zamieszkania,
      prawdopodobna zmiana szkoły córki(cholera jasna w szóstej klasie uncertain )
      prawdopodobna zmiana stanu cywilnego,
      podwojenie zwierzaków w domu,
      zmiana auta / ponownie


      i to wszystko wynikiem jest jednej nierozważnej nie skonsultowanej decyzji mojego mena uncertain
      czasem mam ochotę wgryźć mu się w szyję. Szlak by to...


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka