10.09.13, 07:15
Zakładam nowy wątek po przeczytaniu tego co napisała matokk.Pomyślałam sobie że to chyba jedna z najbardziej trudnych sytuacji,kompletna beznadzieja być na co dzień zupełnie sama z obowiązkami i mieć pod opieką dziecko. Czy dużo jest tutaj takich mam? Pracujecie?Jesli tak jak dajecie sobie radę?A moze zrezygnowałyście z pracy i jest troche łatwiej?
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Mama sama 10.09.13, 08:07
      pracujemy i mamy nianię

      do tego same naprawiamy piec, kontakt, spłuczkę, remontujemy i malujemy, składamy meble -ale to lubimy, zaś niania ogarnia drobne zakupy i dziecko podczas mojej pracy

      jak już kiedyś pisałam - chłop przydaje się co najwyżej jak druga chochelka, mam jedną i jak równoczesnie robię nalesniki i zupę, to przez chwilę odczuwam dyskomfort

      co innego chłop, z którym da się przyjaźnić i równocześnie tworzyć związek wspierająco-nieograniczający (choćby miliona pomysłów na życie i działalności typu "dziwacznych", paniki w kwestii zdrowia dziecka czy babskich przeżyć) - ale taki związek na dłuższą metę jakoś mało realny obecnie mi się wydaje
    • suazi1 Re: Mama sama 10.09.13, 09:50
      Dlaczego beznadzieja? My żyjemy tak z przerwami od ponad trzech lat. Mąż na codzień pracuje w Gdańsku, ja i córka zostałyśmy w Koszalinie. Dopóki młoda nie chodziła do przedszkola, byłyśmy razem w domu. Teraz córka chodzi do przedszkola, ja do pracy. Spokojnie wszystko można ogarnąć, poza tym są telefony itp. Po prostu takie mamy czasy, że trzeba czasem za pracą wyjechać.
      • kietka Re: Mama sama 10.09.13, 09:55
        zyłam tak 3 lata, potem przerwa 2 lata i znowu 2 lata takiego zycia, czyli razem 5....
        wychodziłam z załozenia, ze jet to tymczasowe (dzieci rosna) i badz co badz wazny etap w zyciu matki idzieci...jako, ze ja matka z powolania nie jestem był to dla mnie kompromis, ale nie zaluje ani jednego dnia z zupkami i kupkami....
        jak młodszy juz sie usamodzielnił przedszkolnie (2 latka) zaczelam pracowac na cały etat i tak do szis (juz 2 lata) da sie wrocic do swiata zywych i wspominac okres kiblowania w domu, jako miły i nie taki strazny.
        • kietka Re: Mama sama 10.09.13, 10:00
          dodam, ze nie było zadnej babci, cioci, niani smile
          • lampka_witoszowska Re: Mama sama 10.09.13, 10:04
            a, podczas mojego wychowawczego, jak już byłyśmy z corką same (doslownie) tez nikogo nei było, nia nia pojawiła się po wychowawczym, jak Młoda jeszcze nei była przedszkolna, a ja już wróciłam do pracy smile
            i to tez był świetny czas spacerków, czasu dla dziecka, noszenia, tulenia...
            • elizaj1 Re: Mama sama 10.09.13, 10:14
              No tak zapomniałam jak to jest na forum, gdy piszesz w tonie ubolewającym nad czyims losem to od razu wszystkie ktorych to dotyczy piszą że są dzielne i na odwrót.
              • lampka_witoszowska Re: Mama sama 10.09.13, 10:42
                ależ ja tez ubolewam, biologicznie jestesmy uwarunkowani tak, że oboje rodzice powinni zajmowac się razem, w jednym gnieździe, potomstwem - jak czynią to zgodnie, to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich, z młodymi włącznie

                niemniej ciężko ubolewac nad własnym losem i nie zmienić się w wiecznie niezadowoloną zrzędę - łatwiej pogodzić się i urządzić tak, żeby się dało choć w miarę przyjemnie żyć

                inna sprawa, że ubolewam, że nei prowadze wymarzonego gospodarstwa ekologicznego zajmując się działalnością artystyczno-rękodzielniczą

                a jeszcze inna, że słabsze jednostki na tym forum i tak musza dla poprawienia własnego samopoczucia uprawiac niekonczącą się autoreklamę wink i tu masz rację wink
    • noemi123 Re: Mama sama 10.09.13, 09:54
      Przez 2 lata byłam sama z córką.
      Radziłam sobie świetnie, opiekunka tak fajna że hej: w obowiązkach miała tylko podać dziecku obiad i pilnować a tymczasem ona prasowała, sprzątała, czasem nawet ją poniosło i pranie robiła.
      Osób pomagających i wspierających było bardzo dużo, czasem aż dziwiłam się skąd oni wiedzą, że przydałaby mi się pomoc.
    • ca.melia Re: Mama sama 10.09.13, 09:58
      Wybacz ale takie stwierdzenia są irytujące.

      Nie, sama mama zwalnia się z pracy, załamuje ręce i patrzy jak dziadki i dom systematycznie popada w ruinę. Bo ona jest sama. Dzieci wtedy są zaniedbane, wygryzają zęby w ścianę.
      Jaka "beznadzieja"?!

      zwykłe życie. nadal pracujesz, sprzątasz, gotujesz, pierzesz, robisz zakupy, odprowadzasz, przyprowadzasz dziecko, pilnujesz lekcji, bawisz się. Jak choruje -idziesz do lekarza. Czasem masz pomoc ze strony dziadków/ niani, czasem nie. Ot i tyle.

      Nie róbmy z kobiety upośledzonego matoła, który jak już nie ma faceta w domu, to po prostu powinien się powiesić bo taki niegramotny i na pewno sobie nie poradzi.

      wrrr.
      • elizaj1 Re: Mama sama 10.09.13, 10:08
        Nie w tym rzecz, zwyczajnie trudno jest samej pchać ten wózek, w pojedynkę o wszystko zadbać, zrobić, ogarnąć, brakuje sił i czasu, nie jest to kwestia upośledzenia zwyczajnie nikt nie jest cyborgiem, pewnie sie da bo musi się dać ale kosztem siebie i zmęczenia.
      • noname2002 Re: Mama sama 10.09.13, 10:12

        > zwykłe życie. nadal pracujesz, sprzątasz, gotujesz, pierzesz, robisz zakupy, od
        > prowadzasz, przyprowadzasz dziecko, pilnujesz lekcji, bawisz się. Jak choruje -
        > idziesz do lekarza. Czasem masz pomoc ze strony dziadków/ niani, czasem nie. Ot
        > i tyle.
        >
        > Nie róbmy z kobiety upośledzonego matoła, który jak już nie ma faceta w domu,
        > to po prostu powinien się powiesić bo taki niegramotny i na pewno sobie nie po
        > radzi.
        >
        > wrrr

        Nie róbmy z kobiety wieloczynnościowego robota, wrrr. Poradzić sobie kobieta poradzi, tylko będzie miała dużo trudniej, a i dziecku jest drugi rodzic potrzebny.
        • ca.melia Re: Mama sama 10.09.13, 11:24
          zatem jak drugiego rodzica nie ma bo:
          - rozwiedli się
          - pan jest w delegacji
          - pan zmarł
          itd

          to już po prostu klęska. I nic dziwnego, ze potem na forum "samodzielna mama" jest x wątków pt. "o boże mąż mnie zostawił, co mam robić, bo ja sobie nie wyobrażam życia bez niego". Pewnie, że trudniej ale życie toczy się dalej. I owszem, będąc samotnym rodzicem musisz być czasem robotem wieloczynnościowym. Życie.
          • noname2002 Re: Mama sama 10.09.13, 17:07
            Ja jestem samotną matką, rozwiodłam się, radzę sobie, nie narzekam ale uważam, że nie jest to idealna sytuacja.

            I nic dziwnego, ze potem na forum "samodzielna mama"
            > jest x wątków pt. "o boże mąż mnie zostawił, co mam robić, bo ja sobie nie wyo
            > brażam życia bez niego

            Po pierwsze rozstania ogólnie nie są łatwe, a po drugie na samodzielnej mamie dziewczyny nie narzekają na nadmiar obowiązków(a w każdym razie nie często) a raczej na to, że muszą samodzielnie utrzymać rodzinę, bo nie sposób wyegzekwować alimenty.
    • princy-mincy Re: Mama sama 10.09.13, 10:19
      moja szwagierka tak ma
      jej maz non stop w rozjazdach, wyjezdza w poniedzialek, wraca w piatek
      szczescie, ze choc w weekend sa razem w domu
      ona na codzien sama z 2-letnim dzieckiem, mowi, ze jest juz zmeczona tym, ze wszystkie sprawy domowo-dzieciowe sa na jej glowie
      no ale na czyjej maja byc, jesli on jest jedynym zywicielem rodziny?

      na jej miejscu poszlabym do pracy, dziecko do zlobka/ przedszkola i choc od zajec domowych bym odpoczela
      ale ona woli narzekac, bo jeszcze do pracy nie poszla a juz sie martwi, co zrobi, jak jej dziecko bedzie chorowac
      • ir_76 Re: Mama sama 10.09.13, 13:37
        Miałam założyć podobny wątek , zapytać się Was jak sobie dajecie rade pracując na pełen etat i mając 2 małych dzieci, gdy mąż wykazuje małe zaangażowanie w obowiązki domowe ( przynajmniej w tygodniu , bo w weekend trochę lepiej )
        Obecnie 2 dzieci w przedszkolu ( niestety prywatnym za które płacę ja , jest to połowa mojej pensji ), do pracy jeżdżę bladym świtem żeby wyjść wcześniej tj o 15 ( na szczęście pracodawca się zgodził) wracam prawie godzinę do domu, po drodze zakupy, odbiór dzieci , spacer , rower itp , powrót do domu , kolacja, sprzątanie , pranie itp , kąpanie i położenie dzieci spać OK 21.30 dzieci śpią i ja niestety najczęściej też sad O 5.30 pobudka i od nowa! Czy wszystkie kobiety maja taki kierat czy mogę się trochę pourzalać nad sobą, czy nie powinnam narzekać smile Czasami mam ochotę rzucić pracę ale niestety nie ma takiej opcji.
        • wuwujama Re: Mama sama 10.09.13, 14:55
          ir_76 napisała:

          > Miałam założyć podobny wątek , zapytać się Was jak sobie dajecie rade pracując
          > na pełen etat i mając 2 małych dzieci, gdy mąż wykazuje małe zaangażowanie w ob
          > owiązki domowe ( przynajmniej w tygodniu , bo w weekend trochę lepiej )
          > Obecnie 2 dzieci w przedszkolu ( niestety prywatnym za które płacę ja , jest to
          > połowa mojej pensji ), do pracy jeżdżę bladym świtem żeby wyjść wcześniej tj o
          > 15 ( na szczęście pracodawca się zgodził) wracam prawie godzinę do domu, po dr
          > odze zakupy, odbiór dzieci , spacer , rower itp , powrót do domu , kolacja, spr
          > zątanie , pranie itp , kąpanie i położenie dzieci spać OK 21.30 dzieci śpią i j
          > a niestety najczęściej też sad O 5.30 pobudka i od nowa! Czy wszystkie kobiety
          > maja taki kierat czy mogę się trochę pourzalać nad sobą, czy nie powinnam narz
          > ekać smile Czasami mam ochotę rzucić pracę ale niestety nie ma takiej opcji.

          Normalna sprawa, takie zycie, codzinna gonitwa. Mam tylko jedno dziecko, pracowalismy w godzinach 8-16 i 9-17, wiec corka byla tylko 8 godzin najpierw w zlobku, pozniej u niani, pozniej w przedszkolu. Skoro wczesniej konczysz prace, to normalne, ze odbierasz dzieci. Zaangazuj bardziej meza, moj sprzatal i zmywal, to byla jego dzialka i dzieckiem sie zajmowal, w tym wyjscie na dwor, nie codzinnie on ale czesto.
          • elizaj1 Re: Mama sama 10.09.13, 15:06
            A ja raczej pytanie kierowałam do mam które są na co dzień same, bo mąż wyjechany, pracuje poza krajem czy miastem, przyjezdza raz na tydzien, kilka razy w miesiącu lub rzadziej. Owszem jest tez grupa samotnych mam po rozwodzie, po stracie partnera ale akurat te co mają męza po pracy w domu każdego dnia mnie nie interesują bo to jest zupełnie inna bajka, czym innym jest nie chcieć a czym innym nie móc pomagac i generalnie życ na co dzien ze swoją rodziną bo sie pracuje daleko.
            • wuwujama Re: Mama sama 10.09.13, 15:13
              elizaj1 napisała:

              > A ja raczej pytanie kierowałam do mam które są na co dzień same, bo mąż wyjecha
              > ny, pracuje poza krajem czy miastem, przyjezdza raz na tydzien, kilka razy w mi
              > esiącu lub rzadziej. Owszem jest tez grupa samotnych mam po rozwodzie, po strac
              > ie partnera ale akurat te co mają męza po pracy w domu każdego dnia mnie nie in
              > teresują bo to jest zupełnie inna bajka, czym innym jest nie chcieć a czym inny
              > m nie móc pomagac i generalnie życ na co dzien ze swoją rodziną bo sie pracuje
              > daleko.
              Odpisalam na post ir_76.
    • kruche_ciacho Re: Mama sama 10.09.13, 15:09
      fajnie jak jeszcze jakis malz sie paleta podczas weekendu... czasem jest tak ze w ogoel nie ma zadnego meza

      samej jest ciezko ale jak trzeba to sie daje rade
      wychodzimy z mlodym przed 8.00 a wracamy o 19.00
      zakupy i sprzatania w sobote, odpoczynek w niedziele lub na urlopie
      do tego nie jezdze samochodem wszedzie na nogach
      oh, nie narzekam, wole byc sama i miec ten komfort ze wroce do domu gdziejest spokoj

      to nie jest beznadzieja, takie jest zycie

    • dzielnamama85 Re: Mama sama 10.09.13, 15:37
      Zastałam sama już w ciąży, a teraz dziecko ma prawie 7 lat. Mi jest ciężko, ale naprawdę wiele zależy od sytuacji finansowej i pomocy rodziny. Największe problemy dla mnie to samotność, samodzielna odpowiedzialność za wszystkie decyzje dotyczące dziecka, finanse i zapewnienie opieki dziecku. Od początku, odkąd po macierzyńskim wróciłam do pracy, córka jest w placówce od 7.30 do 16.30, a zdarza się i do 17 jak muszę coś na szybko dokończyć w pracy, co nie może poczekać do wieczora. We wszystkie dni dyżurne w przedszkolu córka zawsze była, w wakacje zawsze przedszkola dyżurne, w szkole w dni bez lekcji córka jest cały dzień w świetlicy. Po powrocie do domu obiad, zakupy, wyjście na podwórko lub zabawa, kolacja, kapiel, usypianie i mija dzień. Prawie codziennie pracuję wieczorami dodatkowo, by wystarczyło pieniędzy, a to na wyprawkę, a to na okulary, a to na rower, a to na miesiąc prywatnego przedszkola w wakacje. Jeśli nie pracuję, to się uczę. Wszystkie wizyty u lekarzy muszę umawiać najwcześniej na 17, wszędzie chodzę z córką, nawet do gina i na zebraniasmile Samochodu nie mam. W co drugi weekend studiuję zaocznie, żeby utrzymać obecną pracę i w przyszłości może lepiej zarabiać, wtedy wstajemy o 5 rano, bo muszę dziecko zawieźć do siostry, dojechać od niej na dworzec, pociągiem jadę 1,5 godziny i jeszcze muszę pieszo dojść kawałek, odbieram córkę o 20 nieraz, bo po zajęciach jeszcze muszę iść do biblioteki, coś skserować. Najgorzej jak dziecko chore, na szczęście coraz rzadziej, bo L4 nigdzie nie jest mile widziane, a swoją pracę na czas i tak trzeba zrobić. Czasami żal mi córki i mam ogromne wyrzuty sumienia, że obarczam siostrę opieką nad nią, ale na opiekunkę mnie nie stać. Czasami mam chwile załamania, ale nie mam innego wyjścia, pracować muszę i tylko czekam, aż córka podrośnie i będzie bardziej samodzielna.
      • 3-mamuska Re: Mama sama 10.09.13, 16:04
        dzielnamama85 napisała:

        > Zastałam sama już w ciąży, a teraz dziecko ma prawie 7 lat. Mi jest ciężko, ale
        > naprawdę wiele zależy od sytuacji finansowej i pomocy rodziny. Największe prob
        > lemy dla mnie to samotność, samodzielna odpowiedzialność za wszystkie decyzje d
        > otyczące dziecka, finanse i zapewnienie opieki dziecku. Od początku, odkąd po m
        > acierzyńskim wróciłam do pracy, córka jest w placówce od 7.30 do 16.30, a zdarz
        > a się i do 17 jak muszę coś na szybko dokończyć w pracy, co nie może poczekać d
        > o wieczora. We wszystkie dni dyżurne w przedszkolu córka zawsze była, w wakacje
        > zawsze przedszkola dyżurne, w szkole w dni bez lekcji córka jest cały dzień w
        > świetlicy. Po powrocie do domu obiad, zakupy, wyjście na podwórko lub zabawa, k
        > olacja, kapiel, usypianie i mija dzień. Prawie codziennie pracuję wieczorami do
        > datkowo, by wystarczyło pieniędzy, a to na wyprawkę, a to na okulary, a to na r
        > ower, a to na miesiąc prywatnego przedszkola w wakacje. Jeśli nie pracuję, to s
        > ię uczę. Wszystkie wizyty u lekarzy muszę umawiać najwcześniej na 17, wszędzie
        > chodzę z córką, nawet do gina i na zebraniasmile Samochodu nie mam. W co drugi wee
        > kend studiuję zaocznie, żeby utrzymać obecną pracę i w przyszłości może lepiej
        > zarabiać, wtedy wstajemy o 5 rano, bo muszę dziecko zawieźć do siostry, dojecha
        > ć od niej na dworzec, pociągiem jadę 1,5 godziny i jeszcze muszę pieszo dojść k
        > awałek, odbieram córkę o 20 nieraz, bo po zajęciach jeszcze muszę iść do biblio
        > teki, coś skserować. Najgorzej jak dziecko chore, na szczęście coraz rzadziej,
        > bo L4 nigdzie nie jest mile widziane, a swoją pracę na czas i tak trzeba zrobić
        > . Czasami żal mi córki i mam ogromne wyrzuty sumienia, że obarczam siostrę opie
        > ką nad nią, ale na opiekunkę mnie nie stać. Czasami mam chwile załamania, ale n
        > ie mam innego wyjścia, pracować muszę i tylko czekam, aż córka podrośnie i będz
        > ie bardziej samodzielna.

        Jejku wielkie brawa dla Ciebie!!!!

        To po prostu tak jest ze jak musisz to i dasz radę.
      • gonabe Re: Mama sama 10.09.13, 16:05
        Kobieto !!! SZACUN smile Naprawdę... moim zdaniem córka przynajmniej będzie miała wzór kobiety zaradnej, kobiety walczącej smile Nie wiem czy bym sobie poradziła jakbym była na Twoim miejscu... Fajna silna babka z Ciebie...
      • morgen_stern Re: Mama sama 11.09.13, 13:12
        Dla mnie takie kobiety są cichymi bohaterkami dnia codziennego. Nikt ich nie docenia, niektórzy nawet pomiatają, a ile to wymaga siły i samozaparcia. Łatwo jest być bohaterem jednej akcji, ale ciągnąć mozolnie ten wózek codziennie, każdego dnia i samotnie czyli mniej spektakularnie już jakoś mniej.
        • majaaleksandra Re: Mama sama 11.09.13, 18:31
          I takie teksty jak początek Twojej wypowiedzi często ratują psychikę kobiet które muszą wysłuchiwać o pasożytach,nieodpowiedzialnych kretynkach czy innych złotych myśli "klasy wyższej".
          Aż czasem życzenie dla takiej pani by dołączyła do grona samotnych mam samo się ciśnie na usta i klawisze.
          Przecież ten bogaty,wierny,posągowy mąż też może kiedyś okazać się nietakidealny.
          A samodzielna mama może w każdej chwili poznać odpowiedzialnego,dojrzałego mężczyznę chętnego na wejście w "wolne"miejsce okrojonej rodziny....
    • matokk Re: Mama sama 10.09.13, 16:06
      Wiadomo, że można sobie samemu poradzić. Była żona mojego męża tez sobie radzi, nie pracuje i nie zamierza, utrzymuje się z alimentów.
      Łatwiej jest tez sobie radzić jak się ma świadomość samotności.
      U mnie jest inaczej, bo mam męża, a jestem sama. Doceniam bardzo jego wkład finansowy, ale ja tez pracuję.
      Pamiętam sytuację, kiedy trafiliśmy w nocy do szpitala w tym w czym wyszliśmy z domu. Dziecko chore, głodne, a ja nie miałam nawet pieluszek.
      Zabrali mi łóżko do spania, bo przecież "ktoś może Pani przynieść karimatę i koc", a ja ryczę, bo wiem, że nie mam tego kogoś. To jest strasze!
      Innym razem trafiłam na kroplówki, kazali mi zostać w szpitalu - wyszłam, bo musiałam odebrać dziecko ze żłobka... na czworaka, ale poradziłam sobie. Więc da się, oczywiście!
      • yenna_m Re: Mama sama 10.09.13, 17:49
        ano dokładnie
        jak trzeba to trzeba, człowiek się ogarnia i ciągnie
        bo co? ma usiąść i załamywać ręce?
        bez sensu zupełnie...
    • yenna_m Re: Mama sama 10.09.13, 17:46
      pracowałam, dawałam radę, ale łatwo nie było
      były dni, że padałam na twarz, zasypiałam od razu, gdy tylko położyłam się na sofie, żeby obejrzeć jakieś filmidło wink

      teraz pracuję w domu dla funu (dochody z tego w postaci straty finansowej, ale fun wielki) - jest o niebo łatwiej i fajniej
    • klubgogo Re: Mama sama 10.09.13, 21:17
      Mąż czasami ma pracę wyjazdową i nie ma go od niedzieli wieczór do piątkowej nocy. Jestem sama z córką, ogarniam wszystko, chociaż czasami nie da się na przykład znaleźć opieki, gdy w przedszkolu zebranie, albo gdy muszę do gina wyskoczyć i prowadzę dziecko. Teraz mała i tak jest samodzielna, bo na pół godziny zostawię, ale tak, dajemy radę same, we dwie tylko. Pracuję na etacie do tego. Ciężko jest tylko z tęsknotą, ale tragedii nie ma.
    • kj-78 Re: Mama sama 10.09.13, 23:30
      U nas od zawsze maz w domu w weekendy tylko. A jeszcze zaplanowalismy sobie dwoje dzieci z mala roznica wieku. Coz, pierwsze 2 lata z dwojka rok po roku plus praca (wrocilam na caly etat jak mlodszy mial rok) bez zadnej pomocy (obie rodziny w innych krajach) byly ciezkie. Teraz z miesiaca na miesiac latwiej. Jeszcze ze 2 lata i bedzie calkiem latwo. Ogolnie lubie byc sama i tesknota mnie nie zzera, choc w weekendy jest naprawde milo, jak jest do kogo sie przytulic wink Do tego jestem bardzo samodzielnym i dobrze zorganizowanym typem (np: w srode zawiozlam samochod do warsztatu, w czwartek po pracy umylam karcherem taras, a w piatek po polozeniu dzieci spac go zabejcowalam, na dzis umowilam panow od robienia trawnika, kupilam ziemie, trawe, cement i kamien na murek, w piatek prowadze kurs dla 50 osob z calego wojewodztwa, a w przyszlym tygodniu lece na kurs do Szwecji). Jestem ogolnie calkowicie samowystarczalna i dobrze mi z tym. Maz jest niepraktycznym artysta, za to swietnie gotuje i przygotowuje nam obiady na caly tydzien (bez uzycia polproduktow) - ja tylko wyjmuje pudeleczka z zamrazalnika i wkladam do mikrofali. Uwazam, ze mam super zycie i czasami boje sie jakby to bylo tak caly czas razem mieszkac big_grin
      • yenna_m Re: Mama sama 10.09.13, 23:43
        cały sukces to dobra organizacja
    • majaaleksandra Re: Mama sama 11.09.13, 11:04
      Dwoje dzieci, młody autysta.
      Trochę logistycznego wsparcia od MOJEJ babci.
      Ogarniam,pilnuję,ubieram,leczę i siedzę po szpitalach.
      Ostatnio w przerwach : układam panele/kafelki, podłączam rury, maluję ściany, przekładam kable, skręcam meble itp.

      Plusy ? Lepiej tak niż tym kim okazali się autorzy dzieci.
      Dopiero teraz zaczynam rozumieć i doceniać siebie "tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono"
      I nadal ufam że "Jeszcze będzie przepięknie / Jeszcze będzie normalnie "

      Minusy ? Logistyka w sytuacjach podbramkowych jak moje pobyty w szpitalach, kulejące życie towarzyskie, przeciążenie odpowiedzialnością i ten zwykły brak możliwości przytulenia kogoś bliskiego poza małolatami.

      A chwila nowego startu coraz bliżej, i tu wchodzi punkt że to co osiągnęłam zawdzięczam swojej ciężkiej pracy i żaden samiec mi nie wypomni że to dzięki niemu i został wykorzystany.
      • 3fanta Re: Mama sama 11.09.13, 13:22
        Ja sama chłop kierowca w trasach dosłownie gość w domu.wszystko ogarniam z pomocą 19 letniego syna ale jego trza naganiać do roboty jakiejkolwiek chociaż jak trzeba to zrobi nie powiem.Ale nie chce mu się i słowo zaraz i potem w użytku ciągle jest tak,że czasem wolę sama wsio zrobić.Babć i dziadków już niestety zabrakło.Radzimy sobie chociaż z powodu wyjazdu M czasem niektóre sprawy w miejscu stoją bo np coś trza podpisać lub odebrać osobiscie.
        • marina2 Re: Mama sama 11.09.13, 14:07
          oczywiście,że można tak żyć. żony marynarzy do których się zaliczam tak żyją.
          jestem dość dobrze zorganizowana,dzieci już podrośnięte /4/ ,zwierzaki 3.sama organizuje codzienne życie,remonty,budowa domu ,szpitale też się po drodze trafiały i pogrzeby,samotne/bez M /wakacje/, nie zawsze na święta M bywa.można ...jasne ,że można
    • alpha.sierra Re: Mama sama 11.09.13, 14:00
      Jak nie ma męża w domu, to od razu jest lżej. Odpada Ci przejmowanie się kwękającym matołem big_grin (to tak z przymrużeniem oka).

      A już serio, po jakimś czasie się przyzwyczajasz i po swojemu ogarniasz przestrzeń wokół siebie, niezależnie od tego czy pracujesz, czy nie. Ja naprawdę mam problem z ogarnięciem (się i dziecka) jak chłop jest w domu. Bez niego jest jakoś lżej, bo już tak się przyzwyczaiłam (a tu nagle ktoś włazi z buciorami w MOJĄ!!! przestrzeń i jak to tak? i jeszcze komentuje!!!).
    • mirkad Re: Mama sama 11.09.13, 14:20
      Ja jestem na co dzień sama - taka praca męża, week-endy też niekoniecznie we dwójkę;
      ogarniam wszystko sama: od podstawowych zakupów do nadzoru nad ekipą remontową; pracuję, zajmuję się domem i córką; koszę trawę, palę w piecu, tnę drzewo itp. itd.; samodzielności jestem nauczona z domu - mój tato zmarł kiedy miałam 10 lat i moja mama też wszystko ogarniała sama; nie twierdzę, że jestem z tego zadowolona, bywam zmęczona na smierć, miałabym ochotę "poksiężniczkować" czasami jak moja sąsiadka - ja szaleję z kosiarką, ona pije kawkę bo wszystko co możliwe do zrobienia w domu i na ogródku robi teść z teściową, bo przecież ona pracuje (ja mojego teścia uczyłam tapetować);

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka