Dodaj do ulubionych

Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia...

    • puza_666 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:32
      Czytalam wieksze badziewia od 50shades. Przy kadym pseudofilozoficznym rzygnieciu Coehlo - 50 shades to dobry erotyczny thriller smile smile
    • antychreza Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:34
      Katarzyna Michalak, przeczytałam jedno dzieUo, straszny język, durnowata fabuła i pseudo porno.
      Nowa "gwiazda" polskiej fantastyki Aneta Jadowska - im dalej w las, tym gorzej. Przewiduję, że w następnym tomie będzie soft porno z szelestem skrzydeł i wypadającymi piórkami, a autorka miłosiernie odpuści sobie udawanie, że toto ma jakąkolwiek fabułę.
      Katarzyna Miszczuk. Grafomania.
      Andrzej Pilipiuk. To już nie grafomania. To trolling level hard.
      • triss_merigold6 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:40
        Tak Pilipiuk tak. O ile dwa pierwsze tomy z Wędrowyczem dało się czytać, o tyle późniejsze twory są nie do zniesienia.
        • ichi51e Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 13:47
          Jezu... Chy mowimy o kaiazce ktorej glowny bohater mial penisa tak wielkiego ze musial but poprawiac jak chcial sobie wszystko ladnie poukladac?
          • triss_merigold6 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 14:05
            Aż tak nie pamiętam, te dwa pierwsze tomy czytałam jak wyszły kilka lat temu. Potem sięgnęłam po inne i no, sorry...
    • premeda Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:43
      "Gwałt" Chmielewskiej jest tak obrzydliwa (podejściem Leppera zajeżdża) , że ja już po żadną nowa książkę Chmielewskiej nie sięgnę. Szkoda wielka, że taka świetna autorka tak skończyła.
      Dukaja nie jestem w stanie przebrnąć, jest to tak poplątane i do tego tak beznaddziejnie napisane, że wysiadam i już.
      Prachett ani to zabawne ani to składne. Może jedna scena śmieszna i z kilku książek pamiętam "lęk gruntu" i ten fragment jak byrmistrz kładł się przed buldożerem.
      Grocholi, Wiśniuewskiego i reszty nie czytałam.
      Grey mi był polecany jako fantastyczny ale na szczęście nie sięgnęłam po niego.
      • triss_merigold6 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:47
        Mogę wyjaśnić dlaczego Chmielewska tak skończyła. big_grin
        • jowita771 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:54
          Dlaczego?
          • triss_merigold6 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:59
            Branżowa plota, ale potwierdzona i nie tylko Chmielewską taka sytuacja spotkała (Nurowską też). Otóż pani autorka w wieku zaawansowanym zakochała się bez pamięci w sporo młodszym panu bez majątku, zawodu i pozycji towarzyskiej i pozwoliła przekonać, że on będzie jej wydawcą i że będzie to korzystniejsze finansowo. Zerwała umowę z dotychczasowym wieloletnim wydawcą (zerwała ładnych parę lat temu) i wydaje przez firemkę ukochanego. Ukochany żyje z Chmielewskiej więc pcha na rynek wszystko jak leci, bez cienia redakcji i tylko pogania żeby pisała szybciej - stąd te niby powieści po 80-100 stron.
            • jowita771 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:08
              O, a to ciekawostka, nie wiedziałam o tym. To faktycznie tłumaczy spadek formy.
              • triss_merigold6 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:14
                Ona od lat musi pisać na akord. Umowy z wydawnictwami są tak skonstruowane, że wydawca ma prawo odesłać autorowi dzieło do poprawek albo odrzucić jeśli nie spełnia określonych norm. Narzeczony przecież dzieła nie odrzuci, bo chce je szybko spieniężyć.
                • premeda Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:21
                  Pisanie na akord nie tłumaczy lepperowatego podejścia. O ile poprzednie książki były do zmeczęnia (nie majstersztyki jak lesio) ale dało się przeczytać i zapomnieć. To "gwaltu" nie dało się zapomnieć, pozostał głęboki niesmak.
                  • iwoniaw O tym mówię 20.09.13, 13:29
                    Jestem tego samego zdania - gnioty na akord bez treści i sensu to jedno - można przeczytać i zapomnieć, można porzucić w połowie. "Gwałt" to dzieło natomiast tak ohydne i kuriozalne, że słów brak. A kiepsko napisane tak swoją drogą, ale nie to spowodowało, że zaistniało w tym wątku, niestety.
                    • opium74 Re: O tym mówię 20.09.13, 13:35
                      a ja w pewnym momencie zaczełam się zastanawiac czy ktoś nie podszywa się pod Chmielewską. Wiecie - starsza pani ale na jej nazwisku można jeszcze cos zarobić.....
                      "Gwałtu" w rękach nei miałam bo od jakiegoś juz czasu nie sięgam po jej nowe tytuły.
                      • noname2002 Re: O tym mówię 20.09.13, 14:16
                        A ja obstawiam jakieś zmiany w mózgu związane z wiekiem, wczesne stadium Alzheimera?sad
                        Też nie czytam już nowych tytułów.
                    • triss_merigold6 Re: O tym mówię 20.09.13, 13:35
                      Nie czytałam, nie mam pojęcia co i kto autorkę inspirował.
                      • iwoniaw Re: O tym mówię 20.09.13, 15:38
                        No ja przeczytałam, do teraz żałuję - pociechą jest mi jedynie fakt, że nie wydałam na to barachło grosza, pożyczyłam.
                        To nie jest tylko nudna, kiepsko napisana książczyna - to jest szkodliwy paszkwil, przy którym Lepperowy tekst o gwałceniu prostytutek jest niemalże wypowiedzią pochylającego się z troską nad kobiecym losem kulturalnego feministy uncertain
                        • moofka Re: O tym mówię 20.09.13, 17:08
                          po takiej rekomendacji Iwoniaw to ja musze te chmielewska przeczytac masochistycznie wink
                          ja przestalam ja czytac na studiach juz
                          co bylo fajne polknelam w mlodosci i starczy
                          pozniej balam sie wracac do idoli z mlodosci
                          zeby sie nie rozczarowac - nie czytam 2 razy tej samej ksiazki
                          wyjatkiem dla mnie jest tylko klasyka rosyjska
                          zawsze cos nowego znajde smile
                          przypomniala mi sie jeszcze szmira bruce'a dickinsona
                          przygody lorda slizgacza
                          i taki horror o kilku wampirzycach, ktorych imiona byly anagrami
                          camilla, carmilla czy cos takiego

                          a siesicka od babuni byla cudowna
                          to w zasadzie byl pierwszy moj poradnik perfekcyjnej pani domu (13 lat mialam, kiedy ja czytalam smile
                          i jak wanne wybielac bielinka i jak parasol czyscic pamietam big_grin
                          • iwoniaw Moofka, nie rób sobie tego! :-D 20.09.13, 17:54
                            Jest tyle nieobraźliwego, po prostu głupiego i zabawnego badziewia, nawet w tym wątku - chcesz mieć traumę? big_grin
            • sanciasancia Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 22:10
              Ja słyszałam wersję, że wszystko przegrała na wyścigach i nie ma z czego żyć, stąd pisanie na akord.
    • kropkacom Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 10:56
      Odkąd skończyłam szkołę średnią nie czytam badziewia. No i go tez nie kupuje. Szkoda pieniędzy.
      • agrestka1 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:13
        już od jakiegoś czasu mam zasadę 20 stron, czytam 20 pierwszych stron i jak mnie nie wciągnie do nie kontynuuje-mam tak mało czasu na przyjemności, że nie będę czytać szitu byle tylko czytać. I dużo dużo pozycji nie przetrwało 20 stron wielu tytułów nie pamiętam. Z tych co pamiętam to Chmielewska- no od kilku lat nie da się tego czytać, Coben- wystarczy tylko okładki wymienić bo w każdej jest to samo, Graya doczytałam o dziwo do 100 strony ale stwierdziłam, że jak jeszcze raz przeczytam zwrot "moja podświadomość tańczy marengo" to moja podświadomość tego nie wytrzyma..
        Z bardziej znanych to Pachnidło no nie dałam rady tego czytać
        • lilly_about Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:27
          Ja mam tę samą zasadę.
        • nihiru Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:37
          zasadniczo ja też się nie zmuszam do książek, ale raz mi się to opłaciło - "dziewczyna z tatuażem". strasznie wolno się rozkręca i chyba dopiero po 50 stronach zaczyna się coś dziać. za to trzeci tom, to już od pierwszej strony jazda bez trzymankismile.

          nie wiem jak to jest, ale najczęściej "blocbustery", nawet te chłamowe, czytam z zainteresowaniem, ale "popłuczyn" po nich już nie daję rady strawić.

          "zmierzch" pochłonęłam, ale już "domu nocy" czy jak to się tam nazywa nie dałam rady;
          Larsson mnie zachwycił, ale Lackberg nudna jak flaki z olejem.

          Za Greya jakoś nie mogę się zabrać.

          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • dziennik-niecodziennik Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:18
      mam tak jak Ty, tyle tego przeczytałam ze nie potrafię wytypowac najslabszej. ale Grey jest niebezpiecznie blisko tej granicy.
      tzn to nawet nie jest takie strasznie zle, ale ja sie naprawde spodziewałam o wiele więcej po tych płomiennych zapowiedziach. a tymczasem przeczytałam i po mnie spłynęło...
    • merit_p Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:22
      Zwykle rzucam i nie doczytuję jak się nadzieję. Ostatnio nadziałam się na "Bezcennego" Miłoszewskiego. Uwaga - supergniot!
    • argentea Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 11:24
      "Nigdy w życiu" Grocholi i "Samotność w sieci" Wiśniewskiego.
    • marslo55 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 14:25
      "Sahara", autorem jest niejaki Cizia Zyke. Ktoś porzucił toto na moim uniwersytecie, a że miałam okienko zbyt krótkie na obiad i zbyt długie na nicnierobienie, zaczęłam czytać. Książka jest u mnie do dziś, zachowałam ją jako pomnik złej literatury. Oto, czym na to zasłużyła:
      a) należy do gatunku "twardy facet ma niesamowite przygody w egzotycznym miejscu", ale owe przygody sprowadzają się głównie do sprzedawania różnym ciemnym typom zepsutych ciężarówek i seksu z Pigmejkami/zakonnicami/jednorękimi - naprawdę porywająca akcja;
      b) narrator kreuje się na bohatera w typie chandlerowskim, co to życie zna, ale pod osłoną brutalności kryje Dobre Serce. Opisy rozdawania małym Murzynkom ryżu przeplatają się z opisami korzystania z usług dziecięcych prostytutek, nie wiem, które są gorsze;
      c) idiotyczna do bólu: do moich "ulubionych" należy scena, w której bohater umiera w szpitalu - lekarze bezradni, w przeciwieństwie do kochanki, która reanimuje go ścieżką koki i seksem.
      Reasumując: jeśli chcecie się naprawdę sponiewierać lekturą, bierzcie to.
    • gazeta_mi_placi Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 15:40
      "Kawa z muchami".
      • iwoniaw Obrzydliwy tytuł 20.09.13, 15:51
        Powinnaś potraktować go ostrzegawczo, jak widać big_grin
    • asia_i_p Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 18:04
      Przeczytałam kiedyś Harlequina - bo uznałam, że nie należy oceniać, czego się nie zna i że skoro uproszczona Anna Karenina to byłby Harlequin, to i z każdego Harlequina przy odpowiednim podejściu da się przerobić na Annę Kareninę.

      Nie da się.
      • kota_marcowa Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 22:18
        skoro uproszczona Anna Karenina to byłby Harlequin, to i z każdego
        > Harlequina przy odpowiednim podejściu da się przerobić na Annę Kareninę.
        >
        > Nie da się.


        hahahaha prawdabig_grin
    • kota_marcowa Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 22:17
      Powiem tak, ja podchodziłam do Greya jak pies do jeża. I.. faktycznie szmira, ale czyta się gładkowink
      Generalnie dziadowska jak harlequiny, ale czyta się jakoś tak całkiem nieźle.
      Choć jak ktoś jest wierzący i pruderyjny, to nie polecamtongue_out
      • kota_marcowa Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 20.09.13, 22:19
        A tak w ogóle to badziewiastych książek nie pamiętam, bo albo porzucałam w trakcie, jak nie dało się czytać albo wyrzucałam z odmętów mej pamięci, coby nie zaśmiecać.
    • tanebo Biblia 11.10.13, 12:46
      Zaraz potem Main Kampf
    • kerri31 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 13:43
      Nad Niemnem.
    • adellante12 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 14:10
      Za najgorszy chłam jaki przeczytałem bezsprzecznie uznaje:
      1. Mistrz i Małgorzata
      2. Świat według Garpa
      3. Wszystko co spłodził po...ny umysł niejakiego Kosińskiego.
      4. Ptasiek...
      • merit_p Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 14:17
        Z Mistrzem zgadzam się w kwestii wątku miłosnego, przy którym zgrzytałam zebami. Za to całej reszty mnie tu proszę nie szargać bo jest genialna wink
        • adellante12 Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 14:44
          Wybacz ale Ptasiek czy Malowany Ptak nawet na gwóźdź do sławojki się nie nadają....
          • merit_p Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 14:50
            Nie do nich nawiązywałam w swoim wpisie.
            • merit_p Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 14:51
              Ale faktycznie sformułowanie "do całej reszty" mogłeś odebrać jako obronę pozostałych książek. Mi chodziło o "Mistrza" z wyłączeniem wątku miłosnego.
    • morekac Re: Najbardziej badziewiasta ksiazka mojego zycia 11.10.13, 22:38
      EON.
      To jakieś fantasy dla młodzieży. Panny - sztuk 3- usiłowały przeczytać w jakieś deszczowe wakacje. Ja się zainteresowałam, kiedy dostałam pytanie 'co to jest 'przeprzążka'... Nie zmogłam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka