Dodaj do ulubionych

obiad czy problem

22.09.13, 16:31
zaczęłam robić obiad a w menu schabowy ziemniaki i surówka, M robił surówkę, ja zaczęłam smażyć kotlety i tu się zaczęło ze nie tak ze nie siak bo to bo tam to i na koniec zaraz je poprzepalam! Wiec oddalam jemu pole działania, był zachwycony ze wyszły jemu idealne i takie powinny być i tak wyglądać! zrobiło mi się przykro, ze mnie krytykuje! wczoraj jak ugotowałam zupę i powiedział ze mu nie smakuje, ale pomyślałam ze ok może nie smakować raz na 7 lat!!! A tu proszę dzisiaj tez jakieś ale...!! Wiec powiedziałam jemu, ze ciesze się ze dziękuje mi za wszystkie lata starań o to by miał coś na talerzu! Najgorsze, ze On nie widzi w tym nic złego ze zrobił mi przykrość! Czy ja przesadzam, staram sie jak moge a tu zonk! Mam dola, nie odzywam sie do niego, no wkurzył mnie cholernie!!!! A może to ja sie czepiam szczegółów? Pocieszcie mnie, albo uświadomcie w tym kuchennym życiu!!!! kto ma racje? przy okazji sie wygadałam! dziękuje za uwagę!
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:35
      Czepiasz się. W przyszłym tygodniu zaproponuj mu, żeby cały obiad ugotował, a Ty żeby mu nie przeszkadzać w kuchni idź na spacer, albo poleż z maseczką. Najwyraźniej w panu jakiś ukryty talent pączkuje. Nie podcinaj mu skrzydeł! Wymagaj jedynie mycia naczyń/włożenia do zmywarki oraz wytarcia blatów.
    • yenna_m Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:35
      szczerze?
      wręczyłabym patelnię, nóż i wszystkie inne kuchenne gadżety i poszłabym się porelaksować

      i nie tknęłabym tych gadżetów przez miesiąc co najmniej, za każdym razem powtarzając ze słodką minką "bo kochanie ty lepiej potrafisz" wink

      krytykuje - niech sam gotuje, proste
    • best_bej Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:36
      jako niegotująca wogole- jem to co mi dadzą i nie marudzę. Bałabym się że będę musiała gotowac sama, a tego bym nie zniosła. Niech mąż sam gotuje- będzie tak jak chce.
    • gulcia77 Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:43
      Ja ostatnio nie dosalam, chłop mi o tym mówi, ale mnie by przez myśl nie przeszło, żeby mu o to focha strzelać. Zresztą, jemu też nie zawsze wszystko wyjdzie (on dla odmiany wg mnie przesala) i też focha nie strzela.
      Może robisz z igły widły?
    • rosapulchra-0 Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:45
      A jak mu w pracy idzie? Żaden szef go nie ochrzanił, że coś spartolił?
    • kota_marcowa Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:58
      Nikt jeszcze nigdy nie skrytykował mojego jedzenia, więc nie wiem jak bym zareagowałatongue_out Ale ja gotuję z zamiłowania i hobbystycznie, często gotuję coś "zamówionego" przez różnych członków rodziny, bo po prostu lubię.
      Jak ktoś by mi się zaczął wcinać w gotowanie, to bym mu oddała pole i poszła się relaksowaćtongue_out I tyle.
      Ja bym tych kotletów nie traktowała jako krytyki, może mąż po prostu lubi gotować i z tego co piszesz dobrze mu to wychodzi. Skoro np. mój m robi dobre mielone, to jak mam ochotę na mielone, to robi on i nie mam z tym problemu.

      A zupa może mu faktycznie nie smakowała. Możesz zaproponować żeby ugotował lepszą, może odkryje w sobie talentbig_grin
    • fomica Re: obiad czy problem 22.09.13, 16:59
      No weź przestań, też mi tragedia.
      W trakcie wielu lat wspólnego zycia metodą prób i błędów odkryłam co mojemu mężowi smakuje a co nie i wiem, że mamy dość różne gusta. Czasem coś co mnie się wydaje pyszne to jemu niespecjalnie, i odwrotnie - bywa że coś mi się kompletnie nie uda i sama tego nie chcę jeść, a ten pochłania i jeszcze chwali. Z kolei to co on przyrządza mnie tez czasem smakuje średnio, za mdłe, niesłone, pewnie to kwestia przyzwyczajeń z domu rodzinnego.
      Nie ma sie co obrażać, zapytaj wprost bez fochów jak ocenia twoja kuchnię, możesz sie zdziwić, nawet po wielu latach smile
      • coca-cola100 Re: obiad czy problem 22.09.13, 17:15
        Jeśli krytykuje a ty codziennie się starasz co dla mnie jest wielkim wyczynem.
        Daj mu ze dwa razy jak ja to nazywam zupę z wora są takie w sklepach chyba Profitu,to doceni domową kuchnie,ale nie wiem mój jedzenie z różnych worów,słoików i knajp dostaje codziennie bo ja nie gotuje i nie narzeka.
        Ostatnio tylko mi zapowiedział,żebym mu więcej nie przynosiła pierogów z pobliskiej tzw. pierogarni bo on ich więcej nie będzie jadł.Zdziwiłam się bo to była pierwsza taka uwaga od początku małżeństwa,ale ok nie przynoszę.
    • totorotot Re: obiad czy problem 22.09.13, 17:15
      Och och och, trafił Ci się mój ulubiony typ męża, co wszystko umi lepiej. Trzeba sobie pomalować długie rzęsy, zrobić zbolałą minkę i wymruczeć ach.. najdroższy.... te twoje kotleciki schabowe pyszne zrobisz...? A ziemniaczki, tylko ty... suroweczka.... Naczynka...dywanik...pranko....

      Jak już się facet nabrandzluje swoją zajebistością do wypęku, to się okaże że jednak to Twoje schabowe są najzajebiastsze o tej stronie półkuli, a spalenizna dodaje im niesamowitej wytrawnosci.
      • mona_mayfair Re: obiad czy problem 22.09.13, 18:17
        totorotot napisała:


        >
        > Jak już się facet nabrandzluje swoją zajebistością do wypęku, to się okaże że j
        > ednak to Twoje schabowe są najzajebiastsze o tej stronie półkuli, a spalenizna
        > dodaje im niesamowitej wytrawnosci.
        >
        >
        >
        Świetnebig_grin
      • adellante12 Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:37
        Jak już się facet nabrandzluje swoją zajebistością do wypęku, to się okaże że j
        > ednak to Twoje schabowe są najzajebiastsze o tej stronie półkuli


        Albo co bardziej prawdopodobne ze Ty jesteś zbednym dodatkiem do swoich przypalonych schabowych i szukaj innego kretyna który bedzie siedem kolejnych lat żarł syf...
    • podkocem Re: obiad czy problem 22.09.13, 17:16
      Ja tam nie byłabym szczęśliwa gdybym była karmiona schabowym z ziemniakami bo jest to zestaw, którego wybitnie nie trawię big_grin
      • vilez Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:00
        Ja też, to już wolałabym na twarogu jechać, słowo daje wink
    • mona_mayfair Re: obiad czy problem 22.09.13, 18:20
      Na początku wspólnego mieszkania zrobiłam ten błąd, że pokazałam ze lepiej gotuję od chłopa ( a on szefem kuchni po hotelach był;p) I teraz musze gotować;p Lubie to, wiążę z tym swoja zawodowa przyszłość, ale nie zawsze mi sie chce, fajnie by było jakby mnie czasem wyręczył;p ale nie, słyszę tylko "Ty zrobisz lepsze" ;p ehhh;p
      • 3-mamuska Re: obiad czy problem 22.09.13, 18:35
        Kiedyś tez tak miałam ze było mi przykro gdy czasem coś sie nie udało i nie smakowało rodzinie.
        Ale dotarło do mnie ze nie kazdy musi lubić to co ja, najmłodszy autysta skutecznie mnie wyleczył z poczucia winy, bo jednego dnia zje po tony czegoś a drugiego dnia nie ruszy.
        Doszłam do wniosku ,ze maz to duży człowiek i moze zjeść kanapkę kiełbasę czy parówki.
        Tez teraz ja obieram zmieniaki, i robię surowke maz robi mięso.
        Tez zmienił swój stosunek bo teraz częściej gotuje i tez czasem mu coś nie wyjdzie czy przypali.
      • vilez Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:08
        A nie możesz mu powiedzieć, że Ci się nie chce codzienne?
        • mona_mayfair Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:40
          mogę i mówie;p wtedy on je pizzę a ja sałatke;p
          • vilez Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:42
            O to skubaniec, miga się jak nic wink
            • mona_mayfair Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:45
              ale gary zmywa bez marudzenia;p
    • bei Re: obiad czy problem 22.09.13, 19:36
      A oddaj mu smażenie kotletow na zawsze.
      Skoro robi najlepsze smilesmile
      Ja to wpierw wmowilam " mojemu"', ze gotuje najlepszy rosol na swiecie ( po treningach faktycznie taki wychodzi) i mam spokoj, jak on w domu to gotuje rosol i już.
      A u nas rozol to podstawa, najmlodszy z zup tylko rosol je, dla niego rosol a dla nas na bazie coraz to inna zupasmile

      I nie martw się, moze i mogl to inaczej powiedzieć a nie w formie czepiającej, ale pomyśl, nikt nie jest doskonaly- Ty nie jesteś wirtuozem w smazeniu kotletow, a on w bon- ton.
    • mruwa9 Re: obiad czy problem 22.09.13, 22:51
      bylabym przeszczesliwa, gdyby moj maz potrafil i chcial gotowac. Bez mrugniecia okiem oddalabym mu kuchnie we wladanie.Niestety oboje mamy dwie lewe rece i jeszcze bardziej lewe checi do kucharzenia, wiec maz wie, ze jesli zacznie krytykowac moje dziela, rzucam sciera i oddaje pole walkowerem. Niech zrobi lepiej, jesli mu nie odpowiadaja moje potrawy.
      I maz to wie. I siedzi cicho, i grzecznie dziekuje za to, co serwuje smile
    • znowuniedziela Re: obiad czy problem 22.09.13, 23:45
      Raz jeden, lata świetlne temu mój nowoposlubiony M powiedział cos na kształt"że zupa za zimna" czy jakoś...
      garnek zupy natychmiast wyladował na jego łysej czaszce. Plus awantura, którą słyszeli wszyscy sąsiedzi... Nigdy, nigdy, nawet gdy kotlety są czarne, nie smie od tej pory niczego powiedzieć negatywnego pod adresem moich potraw. Ucz się kobieto i szanuj się i swą prace oraz wymagaj szacunku.
      • x.i Re: obiad czy problem 23.09.13, 02:23
        znowuniedziela napisała:

        > Raz jeden, lata świetlne temu mój nowoposlubiony M powiedział cos na kształt"że
        > zupa za zimna" czy jakoś...
        > garnek zupy natychmiast wyladował na jego łysej czaszce. Plus awantura, którą s
        > łyszeli wszyscy sąsiedzi... Nigdy, nigdy, nawet gdy kotlety są czarne, nie smie
        > od tej pory niczego powiedzieć negatywnego pod adresem moich potraw. Ucz się k
        > obieto i szanuj się i swą prace oraz wymagaj szacunku.

        trzeba mu było jeszcze nóż kuchenny pod żebra wsadzić, to by lepiej zapamiętał.
      • vilez Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:03
        Zimną zupę to bym zjadła chyba tylko w więzieniu, serio.

        Ludzie, co wy wygadujecie? Nie macie z małżonkami komunikacji czy co? To jak Wy wymieniacie normalne informacje? A po co ma chłop jeść zimną zupę, ktoś mi wytłumaczy? Święte krowy jesteście, do których tylko na kolanach?
      • hotya Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:06
        Poważnie? Nie prościej było podgrzać? Gdyby to on podał ci za zimną zupę, zjadłabyś w milczeniu zamiast podgrzać? Nieee, chyba jednak koloryzujesz, co?
    • kamunyak Re: obiad czy problem 23.09.13, 02:16
      oddać facetowi patelnie, wraz z całą zawartością kuchni, powiedzieć cos w stylu, że cudownie gotuje, że jesteś zachwycona i cieszyć sie z kuchennej wolnosci.
      Osobiście nienawidze gotować. Na pewno nie gotowałabym gdyby nie dzieci. Bo dzieci, wiadomo, zjeść muszą żeby zdrowo rosły. Chłop to co innego. Już wyrośnięty.
    • x.i Re: obiad czy problem 23.09.13, 02:25
      żartujesz? taka okazja na rozwinięcie talentu kuchennego małżonka a ty zamiast chwalić pod niebiosa jego umiejętności (nie ważne czy szczerze, ważne że skutecznie) to jeszcze się boczysz że ci pracę z rąk wyjmuje.
    • vilez Re: obiad czy problem 23.09.13, 07:56
      Ło rety, to jak ma Ci chłop powiedzieć o przypalonych kotletach? Zaśpiewać czy namalować? Od tego ma otwór gębowy, kobito.
      No chyba, że za tym fochem zieje studnia nie rozwiązanych problemów, ale wtedy pomyśl, o co tak naprawdę chodzi.
      A poza tym, pozwól mężowi zająć się kuchnią. Faceci naprawdę dobrze gotują, jeśli chcą. Widać Twój chce.
    • julita_tt Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:09
      Czepiasz się szczegółów, wyluzuj trochę big_grin
      To żadna wielka sprawa
    • nihiru Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:10
      jeśli to był jednorazowy wypadek, to rzeczywiście robisz z igły widły i jesteś przewrażliwiona (nie znoszę tego typu kobietsmile). jeśli jednak mąż nieustannie Cię krytykuje, to faktycznie trzeba trzeba mu wręczyć tą patelnię i łyżkę i zostawić pole do popisuwink.

      Kiedyś była u mnie koleżanka z wizytą. Oburzyła się bardzo, że mąż ośmielił się skrytykować to, co ugotowałam. Byłam autentycznie zdziwiona, bo:
      1. nie ma obowiązku lubienia tego co ugotuję
      2. robiłam to danie parę razy i zdarzało się, że wychodziło mi lepsze - sama to zauważyłam
      3. męża zawsze bardzo ceniłam właśnie za szczerość - zawsze mi powie kiedy ładnie wyglądam, kiedy nie i wiem że mogę mu wierzyć (inna sprawa, że nie zawsze się z nim zgadzam w oceniesmile).

      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • hotya Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:12
      Jeśli ktoś, komu gotuję każdego dnia, powiedziałby mi, że nie smakuje mu moja zupa, bo jest obleśna i tyle, to byłoby mi przykro. Ale jeśli powiedziałby mi, że zupa mu nie smakuje, bo dodałam za dużo tymianku, a on go nie lubi, albo nie podchodzi mu por, który w tej zupie pływa, to uznałabym to za podpowiedź co zmienić na przyszłość. Bo nie gotuję dla wroga, gotuję dla ludzi, których lubię i chcę, żeby im smakowało. Nie obrażam się za konstruktywną krytykę wszystkiego, co robię i swobodnie mogę wyrażać swoje zdanie na temat tego, co robią moi bliscy. To się nazywa komunikacja, a komunikacja dobrze robi relacjom międzyludzkim.
    • lilly_about Re: obiad czy problem 23.09.13, 08:47
      Troche przesadzasz moim zdaniem, ale zawsze możesz powiedzieć mężowi, że teraz on będzie gotował, jeśli jest takim perfekcyjnym kucharzem.
    • nutka07 Re: obiad czy problem 23.09.13, 09:51
      Moze zaczal stolowac sie na miescie tongue_out
      • adellante12 Re: obiad czy problem 23.09.13, 10:02
        u kolezanki z pracy big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka