oli_2
22.09.13, 16:31
zaczęłam robić obiad a w menu schabowy ziemniaki i surówka, M robił surówkę, ja zaczęłam smażyć kotlety i tu się zaczęło ze nie tak ze nie siak bo to bo tam to i na koniec zaraz je poprzepalam! Wiec oddalam jemu pole działania, był zachwycony ze wyszły jemu idealne i takie powinny być i tak wyglądać! zrobiło mi się przykro, ze mnie krytykuje! wczoraj jak ugotowałam zupę i powiedział ze mu nie smakuje, ale pomyślałam ze ok może nie smakować raz na 7 lat!!! A tu proszę dzisiaj tez jakieś ale...!! Wiec powiedziałam jemu, ze ciesze się ze dziękuje mi za wszystkie lata starań o to by miał coś na talerzu! Najgorsze, ze On nie widzi w tym nic złego ze zrobił mi przykrość! Czy ja przesadzam, staram sie jak moge a tu zonk! Mam dola, nie odzywam sie do niego, no wkurzył mnie cholernie!!!! A może to ja sie czepiam szczegółów? Pocieszcie mnie, albo uświadomcie w tym kuchennym życiu!!!! kto ma racje? przy okazji sie wygadałam! dziękuje za uwagę!