Przejeżdżałam niedawno przez Pole Mokotowskie i mijałam dwie czy trzy dziewczyny, które siedziały na trawie i śpiewały 'Małgośkę' i jakoś tak ze serce chwytało. Przypomniała mi się podobna sytuacja sprzed paru lat, tyle, że w Paryżu, dwie nastolatki siedziały na ławce ze słuchawkami i śpiewały (bardzo głośno zresztą

) Edith Piaf i wtedy sobie pomyślałam, że super, że mają taką ponadczasową klasykę.
Ale właśnie teraz, po tych dziewczynach na Polu Moko pomyślałam, że właśnie Rodowicz to jest taka klasyka. Przynajmniej tych kilka piosenek - no, Małgośka, Ale to już było, Wsiąść do pociągu są nie dość że świetnie zaśpiewane, to to są piękne, liryczne teksty i bardzo ładna muzyka. Moim zdaniem - ponadczasowe. Spokojnie mogę sobie wyobrazić moją córkę za 10 lat jak to śpiewa i przypomnę sobie siebie sprzed 15 lat....
Co o tym sądzicie?
Ja zresztą z Rodowicz mam swój ulubiony typ - wariatka tańczy, znacie?