Dodaj do ulubionych

Bo policzę do 3....

06.10.13, 21:04
Inspirowana wątkiem na Wychowaniu i powtarzaniu dzieciom polecenia, prośby po sto razy, zapytuję, czy na wasze dzieci działa liczenie do trzech?
Zdarzyło mi się parę razy w ciężkiej sytuacji powiedzieć do dziecka: czy mam liczyć do trzech? i zauważylam, że to działa, mimo że najdalej policzyłam raz... dziecko natychmiast się zbiera i wykonuje to, co miało wykonać.

Dlaczego to działa? Nigdy nie doliczyłam do trzech, nie wyciągnęłam żadnych konsekwencji, więc nie jest to strach przed jakąś karą, bo takiej nigdy nie było. Wystarczy powiedzieć, bo policzę do trzech, działa jak jakieś magiczne zaklęcie.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 21:09
      Daje szanse na refleksje? No i strach ma wielkie oczy...
    • mindtriper Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 21:10
      Na najstarszego już nie, na najmłodszego jeszcze nie tak do końca, ale na środkowego (7 lat) pio-ru-nu-ją-co, wystarczy, że wyciągnę palec i powiem RAAAAZ...
      Ja nie wiem co on sobie wyobraża, co będzie po TRZY...
    • ewcia1980 Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 21:14
      Na moje dzieci ( 5 i 7 lat) cały czas dziala.
      Sama nie wiem czemu.
      I czasem sie zastanawiam co ja zrobię jak któregoś dnia doliczę do tych 3 smile
      • hanna26 Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 21:24
        Ja nie liczę, tylko daję jakąś określoną ilość czasu. Np. rozdokazywane dziewczyny nie chcą kłaść się spać? Mówię, ze mają np. dziesięć minut czasu. Potem będą musiały za karę coś tam zrobić, żeby mnie udobruchać. Działa momentalnie, zawsze są gotowe po kilku minutach.
      • rupiowa Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 08:32
        podobny wiek i też działa u nas idealnie. I również się zastanawiam co zrobię po tym trzy.

        Szef mojego męża opowiadał im ostatnio że przy jego 9-ciolatce wie już co jest po trzy - następuje rechot dziecka smile
    • inguszetia_2006 Bo to jest zaklęcie?;-P 06.10.13, 21:22
    • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 21:22
      taką metode stosuję od dawna i sie sprawdza.Nie ostrzegam tylko"bo policzę do trzech" tylko liczę.
      W zeszłym roku dowiedziałam się,że ta metoda jest opisywana w jakiejś książce,a mnie się wydawało,że sama na to wpadłamtongue_out

      Oczywiście,jak jest reakcja zanim policze do trzech to nie ma żadnych konsekwencji.
      A zdaje się,że w tej książce było napisane,że jak już jesteś przy "dwa" to coś tam,a "trzy" to już w sumie ostateczność,ale to nie j czytałam ,tylko przeglądałam,bo szwagierka czytała,jak to mówiła"cudowną książkę"
    • circa.about Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 21:36
      Na mojego syna (6l) też to działa i za każdym razem dziwię się, dlaczego..
      Jako że nigdy nie doliczyłam dalej niż do dwóch, nigdy nie było mi dane wymyślić, co będzie po trzech.. Ekspres z jakim moje dziecko wykonuje polecenie jest przerażający.
    • maltry Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 22:17
      A już myślałam, że to wątek krytykujący liczenie do 3 będzie wink

      Na moje też działa - 3-latek po 2. robi o co proszę, 6-latka czeka dzielnie do 3 ale kiedy tylko wypowiem ostatnią literkę wstaje (z lekkim ociąganiem, żeby nie było że podoba jej się moje polecenie smile ) i spełnia prośbę. I też zastanawiałam się co w tym liczeniu jest takiego - nigdy nie miałam okazji stosować "kary" po 3. (i dobrze, bo nie mam na nią pomysłu smile ), czasem kiedy starsza córka po 3. jeszcze się ociąga wykonuję ruch, jakbym chciała wstać z miejsca - wtedy już na bank idzie. I aż się boję, co to będzie kiedy ten sposób przestanie działać wink
    • zuwka Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 22:25
      Na moje dziecko działa nie do końca tak, jak bym chciała. Tzn ja powiem RAAZ... To zaczyna się panika i często płacz: " nie licz już mamo". Ale zrobi o co proszę smile jest skuteczne, ale nie lubię, kiedy jest okraszone łzami. To też stosuję w ostateczności wink
    • tiuia Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 22:25
      Ooo! Też to stosuję. I byłam przekonana, że tylko ja na to wpadłamwink ... U nas działa i na siedmiolatka i na czterolatkę. Zobaczymy jak długo jeszczewink
    • heca7 Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 22:42
      Na mojego 6-latka nie działa w ogóle uncertain Zwisa mu generalnie do ilu policzę. Jemu nie można powiedzieć "idź spać, umyj się i załóż piżamę". Trzeba go wziąć za rękę, zaprowadzić i cały czas towarzyszyć bo przestanie cokolwiek robić.
      • yuka12 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 15:16
        Moj tez tak poczatkowo reagowal. Ale jak po skonczeniu liczenia wlozylam go do wanny w ubraniu i puscilam prysznic (bo wieeeki sie rozbieral do mycia), zaprowadzilam do szkoly w pizamie (przebieral sie 40 minut), zabralam obiad i nie dostal nic do jedzenia do kolacji (oprocz owocow- czekalismy na niego 10 minut zanim zaczelam liczyc, syn wolal klocki) czy schowalam ulubione klocki tak, ze dopiero po 5 miesiacacj na nowo mogl sie nimi bawic- zaczal moje liczenie traktowac powaznie, choc zawsze przy trzy jest "noo dobra".
    • mid.week Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 23:19
      Nie stosuję - w przypadku odliczania następuje eksplozja strachu przed tą niewyobrażalną karą jaka nastąpi po dojściu do "trzy". Tutaj lęk jest motorem napędowym. Kiedyś zaczęłam taką gierkę, zapowidziałam że "bo policzę do trzech" i po jedynce moja córka zesztywniał, zerwała się na nogi i popędziła wykonać zadanie. A ja poczułam się jak psychopatka, zakompleksiony sierżant robiący falę młodym kadetom i kompletna idiotka z kretyńsko wzniesionym do góry paluchem w jednym. "Proszę" też działa jak magiczne zaklęcie a ma w sobie więcej elegancji i szacunku.
      • circa.about Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 19:41
        Mam podobne odczucia i dlatego sporadycznie stosuję, bo mi głupio przed samą sobą i czuje się niczym matka psychopatka znęcająca się nad potomkiem..
    • krishka Re: Bo policzę do 3.... 06.10.13, 23:42
      Śmiejcie się, śmiejcie, ale żebyście wiedziały, jak to na mojego męża działa! Mogę prosić i prosić "kochanie, zrób to, to i to", ale wystarczy, że powiem "bo policzę do trzech: RAAAAAZ...", i zrywa się na równe nogi wink. Niby oboje się z tego śmiejemy, ale, kurna, działa. I też nie raz, nie dwa zastanawiałam się, co ja zrobię, jak któregoś dnia postanowi doczekać do TRZYYYYY. Muszę wymyślić jakąś karę i trzymać w zanadrzu wink.
      • polifonia1983 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 07:50
        Ha, obejrzyj sobie "Bracie, gdzie jesteś" - tam bohaterka nie mówiła "bo policzę do trzech", tylko od razu "policzyłam do trzech" i od razu było wiadomo, że postanowione big_grin W każdym razie na Clooney'a działało.
    • vilez Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 08:01
      Strach. Bez sensu.
      • asia_i_p Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 12:06
        Chyba nie zawsze strach.

        Moja odbierała jako wyzwanie, rodzaj wyścigu i kazała mi liczyć wolniej, po czym jak marudziłam przy dwa, demonstrowała wykonane zadanie i cieszyła się, że mnie przechytrzyła.
    • mw144 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 08:39
      Nie stosuję, bo wiem, że moje dzieci na taką groźbę pękły by ze śmiechu, a w najlepszym razie robiły by sobie z tego jaja, tj. liczyły do 3 i wymyślały sobie różne kary ze 3 dniwink
    • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 08:52
      Straszna metoda wychowawcza. Chciałybyście, żeby ktoś na was coś wymuszał pod groźbą czegoś strasznego i to w sumie nie wiadomo czego? Co wasze dziecko czuje w momencie jak liczycie?
      A nie można tak zwyczajnie dziecka przekonać do tego, żeby zrobiło to o co nam chodzi?
      Poza tym rodzic w tej sytuacji nie jest sprzymierzeńcem, nie jest po stronie dziecka a stawia się w pozycji władcy ciemnych strasznych sił, które na to dziecko nap,uści za karę. O to wam chodzi w wychowaniu? O budowanie wizerunku kogoś, kto stanie przeciw własnemu dziecku? Przecież ono tak to może odbierać.
      Może to daje efekt i to natychmiastowy, ale długofalowe skutki takiej metody są złe.To już klaps jest lepszy. Efekt ten sam a brak elementu niewidomego strachu. Jak się dziecko ma bać to może lepiej pasa niż tego nienazwanego.
      • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 09:27
        mayenna napisała:

        > Straszna metoda wychowawcza.


        czyżby???
        działa,a żadna matka nie napisała,że kara po doliczeniu do trzech wygląda tak czy tak,bo nie trzeba kary wymyślać.

        > A nie można tak zwyczajnie dziecka przekonać do tego, żeby zrobiło to o co nam
        > chodzi?


        a wiesz,że na niektóre dzieci nie działa w ogóle słowo"proszę"?No nie działa i już! nie jest to kwestia nie mówienia tego w domu.Ot po prostu nie działa.

        > Poza tym rodzic w tej sytuacji nie jest sprzymierzeńcem, nie jest po stronie dz
        > iecka a stawia się w pozycji władcy ciemnych strasznych sił, które na to dzieck
        > o nap,uści za karę. O to wam chodzi w wychowaniu? O budowanie wizerunku kogoś,
        > kto stanie przeciw własnemu dziecku? Przecież ono tak to może odbierać.
        > Może to daje efekt i to natychmiastowy, ale długofalowe skutki takiej metody są
        > złe.To już klaps jest lepszy. Efekt ten sam a brak elementu niewidomego strach
        > u. Jak się dziecko ma bać to może lepiej pasa niż tego nienazwanego.


        hm?klaps powiadasz?
        wolę policzyć do trzech np i za chwilę być zawołana do pokoju z zamkniętymi oczami i widziec radość moich dzieci,że wiedzą iż będę zadowolona i pochwale każdego z osobna.
        • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 10:20
          Wiedziałam, że zareaguje ktoś na klapsa, ale można tu wstawić np. krzyk.smile Ja akurat jestem przeciwnikiem metod przemocowych, wszelkich, tych polegających na zastraszaniu szczególnie.
          Wiesz, czemu to magiczne liczenie się sprawdza? bo dziecko boi się tego co nastąpi po tych magicznych "trzech". Bo ta kara jest zawsze i na bazie tego doświadczenia ono wie, że po doliczeniu stanie się coś strasznego bo nawet mama nie mówi co zrobi.. Ale może sama porozmawiaj z dzieckiem i zapytaj, czemu to działa.
          Te dzieci, które się nie boją nie reagują, o czym kilka mam napisało.
          Sa inne metody oprócz zwykłego proszę. Każda reakcja dziecka ma przyczynę. Jak nie chce czegoś zrobić to warto zapytać czemu nie chce, a potem szukać sposobu na to, żeby zechciało. Metod jest mnóstwo i nie trzeba zastraszać ani wymuszać. Poza tym dziecko ma prawo odmówić wykonania polecenia. To też człowiek.
          • nihiru Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 10:50
            To, co napisałaś, jest - wybacz szczerość - tak głupie, że nawet nie chce mi się odpowiadać, ale trudno.
            W liczeniu do trzech nie chodzi o straszenie dziecka, przemoc (WTF?!), czy jakieś straszne kary.
            Chodzi tylko o uzmysłowienie mu, że nie będę czekała w nieskończoność, aż on raczy zrobić to, o co go prosiłam. Nie stawiam się w pozycji potwornego kata, tylko egzekwuję od niego wykonanie pewnych rzeczy.

            Nie muszę mu codziennie tłumaczyć, dlaczego ma się ubrać albo sprzątnąć klocki. On to doskonale wie, tylko w danej chwili woli zajmować się czymś innym. Więc najpierw go proszę, żeby się np. ubrał, daję mu czas na to, żeby to zrobił, jak nie reaguje, zaczynam liczyć. Najczęściej działa. Jeśli policzę do trzech, a on nadal się nie ubiera, sama zaczynam go ubierać. Jakkolwiek dziwnie to brzmi - to działasmile


            ------------------------------------------------------
            forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
            • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:14
              A jak wyegzekwujesz jak nie zareaguje?
              Głupie jest to co piszesz bo na jakim mechanizmie psychologicznym jest oparta skuteczność tej metody? Do czego ona się odwołuje? Do empatii i zrozumienia, że mama nie będzie czekała? A co mama zrobi skoro nie będzie czekała?
              A czemu dziecko nie ma prawa w danej chwili woleć zajmować się czymś innym? Ustalasz to z nim? Bo tu jest proste rozwiązanie: dziecko mówi: teraz chcę robić to i to. Rodzic się zgadza, ale ustala, że za 10 minut zrobi to o co . Mija czas, przypominamy i dziecko się samo wywiązuje. Rezultat ten sam, ale z poszanowaniem i jego praw, i moich. Jak nadal nie chce to mówi się, że zgodziło się na te warunki, ze to była jego decyzja i teraz trzeba się z niej wywiązać. Więcej zachodu niz z wyliczanka, ale ogólnie lepszy efekt. Ale wychowanie to nie magiczne metody skutkujące natychmiast, tylko budowanie relacji długofalowych.
              • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:21
                mayenna napisała:


                > A czemu dziecko nie ma prawa w danej chwili woleć zajmować się czymś innym

                Czyli jak rozumiem,kiedy czas spać,bądź pójść do szkoły dziecko zaczyna się bawic i ty mu na to pozwalasz,bo ono w tej chwili ma ochotę się bawić,a nie wychodzić do szkoły?


                Dooobrebig_grin
                • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:33
                  lafiorka2 napisała:

                  > mayenna napisała:
                  >
                  >
                  > > A czemu dziecko nie ma prawa w danej chwili woleć zajmować się czymś inny
                  > m
                  >
                  > Czyli jak rozumiem,kiedy czas spać,bądź pójść do szkoły dziecko zaczyna się baw
                  > ic i ty mu na to pozwalasz,bo ono w tej chwili ma ochotę się bawić,a nie wychod
                  > zić do szkoły?

                  Niesmile To nie jest tak. Dziecko głupie nie jest i samo rozumie konieczność wykonywania danej czynności.Ja tłumaczę. Rozmawiam i przekonuję, żeby dziecko wstawało do szkoły i to samo, bez zmuszania, rozumiejąc że tak trzeba. Moje dzieci same pilnują czasu, same podejmują obowiązki bo rozumieją sensowność tych czynności. jak chcą się bawić, a ja mam inną koncepcję spędzenia tego czasu to po prostu wspólnie ustalamy co robimy. Ale ja jestem przywódcą stada i to jest raczej jasnesmile
                  W wychowaniu bliskim dla mnie ideałem jest Korczak smile Polecam.On nie liczył. Nie musiał.
                  • iwles Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 13:18

                    Naprawdę nigdy nie miałas sytuacji, że dziecko chciało robić coś innego?
                    Nigdy się nie zbuntowalo? nigdy nie powiedziało "zaraz", albo "nie"?
                    Bez zeszmrania chodzi z tobą np. na zakupy ?
                    Albo bez mrugnięcia okiem odchodzi od komputera, kiedy ty powiesz ?
                    Albo przerywa oglądanie tv, albo czytanie ksiązki ?
                    I odrabia lekcje bez napominania ?

                    Jakoś trudno mi uwierzyć, bo jeśli polega to na ustępstwach z twojej strony - to metoda żadna.
                    Mi chodzi o sytuacje, kiedy trzeba coś zrobić i to teraz, a nie za godzinę.
                    • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 17:39
                      Miałam nie razsmile Nadal mam. Jak mówi 'zaraz' to pytam konkretnie kiedy? Za ile minut. Określamy i po tym czasie mam prawo domagać się wykonania natychmiast bo się tak umówiliśmy i dziecko samo wyznaczyło termin wykonania.
                      No właśnie, nie chodzi o to by bez szemrania wykonywało polecenia. Ja tego od dziecka nie oczekuję bo sama nie wykonuję poleceń bez szemrania. Ja się dogaduję.Na lekcje jest ustalony wspólnie moment dnia. Dziecko samo deklarowało kiedy je robi i ja się tego trzymam. Albo pytam kiedy zamierza usiąść do lekcji. Jak mi proponowane rozwiązanie nie pasuje to mówię swoje. Zawsze jakoś znajdziemy wspólne ustalenia. Jak dziecko albo ja jesteśmy zdenerwowani to zostawiamy sprawę, aż się uspokoimy. I to jest dla mnie najtrudniejszesmile
                      Agnieszka Stein pisze o takich metodach, które staram się wykorzystywać w swoim rodzicielstwie.Dla mnie nadrzędna jest więź, poszanowanie swoich uczuć, emocji i prawa do nich a potem dopiero posłuszeństwo za wszelką cenę.
                      • 7katipo Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 18:46
                        Stanowczo za dużo naczytałaś się o rodzicielstwie. Mam wrażenie, że zabiło to w Tobie nie tylko spontaniczność i intuicję, ale także poczucie humoru tongue_out
                        Nie sądzę, by moje dziecko było szczęśliwsze, gdybym zamiast liczyć do ośmiu co wieczór raczyła je wykładem, dlaczego młodsza młodzież musi się o określonej porze udać do łóżka.
                    • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 18:24
                      W sytuacji gdy trzeba coś zrobić już i natychmiast to po prostu dziecku tłumaczę dlaczego.Odwołuję się do empatii dziecka, do wartości. Ogólnie dzieci chętniej współpracują jak znają cel, jak mogą dokonać wyboru i jak podejmują zobowiązanie dobrowolnie. Zasada kontraktu u mnie się często sprawdza, pokazanie pozytywnej perspektywy.
              • 7katipo Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 18:38
                A nie przyszło Ci do głowy, że to mechanizm analogiczny do odwracania uwagi; dziecko uwielbia się ścigać, tu - z czasem, z samym sobą i tak dalej w tym duchu. Rzecz cała jest zabawą, powoduje niezawodnie rechot u obu "walczących" stron. Dodatkowo daje Małemu radochę, że zdążył!!! bo zawsze zdanża. Zwycięzcą jest smile
                Nawiasem mówiąc, w razie W u mnie jeszcze funkcjonuje patent "dwa i połowa i liczę od nowa", więc trauma może jednak mojego nie dotknie tongue_out
            • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:19
              Ale ja się już wypowiadać nie będę bo każdy wychowuje dla siebiesmile Co włożysz to potem, po latach wyjmiesz.
              • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:22
                mayenna napisała:

                > Ale ja się już wypowiadać nie będę bo każdy wychowuje dla siebiesmile Co włożysz t
                > o potem, po latach wyjmiesz.


                taaaaa,jaaasnebig_grin
                • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:25
                  lafiorka2 napisała:

                  > [i]mayenna napisała:

                  >
                  > taaaaa,jaaasnebig_grin
                  A nie jest tak?
          • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:17
            ale nie zauważyłaś,że choćby kilka z nas napisało,ze na dwójce jest już reakcja?
            U mnie nawet doliczam do trzech,ale nie wpadłam na to by karę dac dziecku.Zesztą nie musiała bym.
            to przepraszam klapsa dac nie możesz,nakrzyczec nie można,liczyć do 3 też źle...To jestem ciekawa jak wychowujecie swoje dzieci?
            Owszem,owszem...dziecko ematki reaguja na proszę Basienko umyj rączki.ząbki.posprzątaj pokój/zrób lekcje/idż do łóżka....Wszystko na proszę...Rozumiembig_grin
            • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:24
              Wychowujemy tak jak same byśmy chciały być wychowywane: przez rozmowę i odwoływanie się do pozytywnych wartości. Ja nie chcę być matką nakazowo - rozdzielczą. Każda sytuacja to dla mnie wspólny problem do rozwiązania.

              Nie doliczyłaś do trzech, powiadasz. To czemu dziecko reaguje? Bo co? Bo zrozumiało konieczność wykonania danej czynności? To czemu wcześniej nie rozumiało? Zastanów się na czym oparta jest skuteczność tego liczenia, pomyśl, jakbyś się czuła gdyby ciebie to dotyczyło: w pracy, czy mąz by cię tak dyscyplinował? Może zrozumiesz ten mechanizm.
              • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:27
                nie chce mi si tego tłumaczyć....Po prostu reaguje.

                Wychowuj sobie jak chcesz,ja z dyskusji rezygnuję.
              • vilez Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:35
                Mayenna- 10/10
              • asia_i_p Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 12:12
                Mayenna, gdyby mój szef tyle razy musiał prosić o wykonanie polecenia, ile niekiedy trzeba dziecko prosić o umycie zębów, to by mnie wywalił z roboty. Wobec trzylatka tej opcji nie masz.

                Podejrzewam, że większość dzieci nie jest zastraszona, tylko kiedy matka zaczyna liczyć, dochodzi do wniosku, że czas na negocjacje i subtelne sztuczki opóźniające się skończył, bierzemy się do roboty.

                W każdym razie nie zetknęłam się jeszcze, żeby ktoś liczenie rodziców wspominał jako traumę z dzieciństwa.
                • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 17:07
                  A nie można dziecku powiedzieć jak człowiekowi, że jesteś zmęczona jego sztuczkami i cierpliwość ci się kończy? A za chwilę będziesz zła bo chcesz odpocząć a ono nie myje zębów? Przecież sama uciekasz się do sztuczki by wymusić na dziecku określone zachowanie... To czego je w ten sposób uczysz?
                  • asia_i_p Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 19:55
                    Ośmiolatce można, sześciolatce już się dało, trzylatka nie reagowała, czterolatka też nie. Z jakichś powodów było jej łatwiej przy liczeniu do trzech - zmieniała to w wyścig, kazała liczyć wolniej, mieściła się w dwóch i triumfowała, nie musiała się poddawać, zmieniać zdania. I tak się tej zmiany zdania nauczyła z czasem - widać w tamtym okresie z jakiegoś powodu było to dla niej trudne.
              • yuka12 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 15:38
                U mnie dzieci ponosza konsekwencje i zawsze sa informowane, co bedzie po trzech. I wierz mi, ze takie egzemplarze jak moj syn, ktore maja zawsze czas na wszystko i przewaznie wola robic to co chca, a nie to co trzeba zrobic, bardzo potrzebuja takiej metody. On nie ma po prostu wewnetrznej dyscypliny, tego poczucia ze po prostu pewne rzeczy nalezy zrobic i koniec. Probowalismy metody na sloneczka i nagrody, ale to dzialalo tylko na krotko, tzn. po miesiacu i tak bylo jak poprzednio. Moj syn np. uwaza, ze jak mu sie nie chce isc do szkoly (nie lubi swojej obecnej nauczycielki), to nie bedzie sie przebieral i koniec. Obiad moze sobie czekac na stole w nieskonczonosc, na dwor wyjdzie kiedys, moze za godzine, jak skonczy sie bawic, a moze wcale?, pojsc spac mozna i po 24.00, chociaz oczy sie zamykaja i zasypia na stojaco, a i w ogole ma luz i zwis na wszystko. Umowy lamie, bo zawsze jego zajecia sa wazniejsze. Liczenie do trzech, bardzo rzadkie obecnie stawianie do kata, a przede wszystkim zelazna konsekwencja i bycie stanowczym w tym, o co prosze, organizuje zycie z moim synem i uczy go, ze jego wolnosc jest ograniczona wolnoscia innych i zobowiazaniami, ktore musimy spelniac i ktore sa czescia zycia. Zreszta nie krusze kopii o duperele czyli np. takie spodnie nie inne, idziemy koniecznie na plac zabaw a nie do piasku; jestem otwarta na propozycje, wyjasniam powody decyzji i daje czas na realizacje, ale sa przeciez granice.
                • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 17:11
                  Różnica tu jest subtelna; informujesz co będzie po tych trzech. Dziecko jest uprzedzone, wie jakie biedą konsekwencje, chociaż liczenie jest dla mnie samo w sobie nie do przyjęcia.Wolałabym pomóc dziecku w wykonaniu czynności. Stosowałam minutnik, żeby zdyscyplinować czasowo dziecko, ale nie stosowałam wymuszania pod groźbą strasznego wyobrażenia czegoś co po tych trzech ma nastąpić.
                  • yuka12 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 19:32
                    Oczywiscie ze mozna pomoc dwu-, trz- , cztero- a nawet pieciolatkowi. Ale moj syn jest znacznie starszy i jak chce, potrafi sie sam ubrac w dwie minuty. Jezeli mu sie chce.
                    • yuka12 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 19:40
                      Minutnik u mojego potomka dzialal tylko kilka dni. Potem zaczal go przestawiac i miec generalnie gdzies.
              • 7katipo Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 18:55
                mayenna napisała:

                > Wychowujemy tak jak same byśmy chciały być wychowywane: przez rozmowę i odwoływ
                > anie się do pozytywnych wartości. Ja nie chcę być matką nakazowo - rozdzielczą.
                > Każda sytuacja to dla mnie wspólny problem do rozwiązania.
                Ależ ty jesteś matką nakazowo-rozdzielczą. W całkiem niefajnym wydaniu, bo to, co mówisz, mnie się kojarzy z okrutnym i paskudnym "wymyśl sobie karę". Co robisz ciekawość, jak dziecko wyznaczy samo sobie termin, a potem go nie dochowa? Tylko nie mów, że zawsze dochowuje, bo całkowicie tracisz wiarygodność uncertain

                Z
                > astanów się na czym oparta jest skuteczność tego liczenia
                Gdzieś tam na górze albo na dole (nie ogarniam tego drzewka tongue_out) mówiłam, jaki ja podejrzewam mechanizm skuteczności tej magicznej metody.
      • 7katipo Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 18:29
        Jak przeczytałam Twój komentarz, to z nagłą i nieoczekiwaną jasnością pojęłam o co chodzi z tym wyjmowaniem kija spomiędzy pośladków, opcjonalnie poluzowaniem warkoczyka big_grin
        Musiałabym bardzo nisko cenić intelekt mojego syna, by przypuszczać, że kieruje nim strach, że jak nie będzie w łóżku zanim doliczę do ... (zazwyczaj on mi mówi, do ilu mam policzyć; nie wiem czemu u mnie magia działa przy 8), to zjem mu nos, albo zrobię portfelik z ucholi tongue_out
    • anatt Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 09:05
      U nas działa liczenie do 15 - i nie chodzi o to, co stanie się po 15, tylko o swoiste zawody np. czy ubierze się, sprzątnie zanim doliczę do 15.
    • jowita771 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 09:18
      Ja tez zauważyłam, że działa. Jak brzęczę: umyj zęby, umyj zęby, to mogę tak długo, jak powiem Jeden, to zaraz się zbiera.
      Działa tez mówienie np.: ubierz się, masz trzy minuty.
      Widocznie dzieci lubią takie zadania.
    • mysza_w Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 09:25
      Hmmm, u mnie też to działa, chociaż ja stosuję to tak, że po prostu mówię co będzie jak doliczę do trzech, np. wyłączę bajki. I owszem zdarza mi się doliczyć do trzech, wtedy ważne jest aby zrobić to co się zapowiedziało. Metoda działa (chociaż i u mnie syn czasami wybucha płaczem jak tylko powiem "raz" i mówi "mama nie licz"), staram się jednak dać mu wcześniej trochę czasu na zrobienie o co proszę, jeśli jednak widzę, że nic nie robi zaczynam liczyć.
      pozdrawiam
      M.
    • triss_merigold6 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 09:31
      Działa. Na dwulatkę słabo, ale na dziewięciolatka działa (chociaż słabiej niż np. 3-4 lata temu, bo teraz dyskutuje i stosuje nieśmiertelne zaaaraaaz).
    • sandra1301 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 10:24
      Zawszę stosuję wyliczankę. Jest skuteczna!! Dzieci chyba uwielbiają sie ścigać z czasem.
      • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 10:50
        sandra1301 napisała:

        > Zawszę stosuję wyliczankę. Jest skuteczna!! Dzieci chyba uwielbiają sie ścigać
        > z czasem.
        Powiedziały to? Jesteś pewna, że o ściganie z czasem w tym chodzi? To czemu nie nastawisz minutnika?
      • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 10:55
        sandra1301 napisała:

        > Zawszę stosuję wyliczankę. Jest skuteczna!! Dzieci chyba uwielbiają sie ścigać
        > z czasem
        A dorośli nie uwielbiają się ścigać z czasem? Wyobraź sobie, że przychodzi twój szef i mówi:" o, nie zrobiła Pani tego o co prosiłem. Liczę do trzech" Fajnie, nie? Tempo pracy ci rośnie od razusmile Ale jak robi to szef to nazywa się to mobbing, a jak rodzic to wychowaniesmile
        • lafiorka2 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:25
          szef jak ci powie"trudno pani mayenna...nie zrobiła Pani tego w czasie pracy,będzie musiała Pani zostac po godzinach"

          I co?nie ścigasz się z czasem?
          • mid.week Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:57
            W tym przypadku pracodawca informuje o konsekwencji w dość kulturalny sposób. Zadanie jest pilne, trzeba je wykonać dziś, jeśli nie w granicach stałych godzin to i po - do zakończenia. Może nie jest to wizja różówa ale przewidywalna. Odliczaniezaś jest formą tresury, bazujacą na strachu przed niewiadomym.

            Teorie zmiany społecznej skłaniają się ku tezie, że ludzie najbardziej obawiają się nieprzewidywalnego i nieznanego. Mniej psychicznie cierpimy gdy znamy scenariusz zmian, wiemy co zostanie zmienione i co nowego zostanie wprowadzonego. Dlatego uczula się menadżerów do szczegółowego informowania pracowników o najbardziej błahych korektach w przedsiębiorstwach.
            • yuka12 Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 15:49
              W mojej biurowej pracy konsekwencje zaniedban wychodzily same i pracownicy szybko je odczuwali na wlasnej skorze. A skutkiem kilku z nich byl wylot z pracy, wiec zostawanie po godzinach to przy tym lajcik. Poza tym zycie obecnie jest forma strachu przed niewiadomym, w koncu kazdy nawet srednio rozgarniety czlowiek zdaje sobie sprawe, ze nie sposob przewidziec przeszlosci, ze jesli nawet "tu i teraz" jest o.k., jutro moze byc roznie. Jezeli jednak jestesmy wyczuleni na konsekwencje swych decyzji, umiemy dostrzegac tez potrzeby innych, nie zaniedbujemy swoich obowiazkow i chociaz czesciowo przewidujemy potencjalne zagrozenia (i szanse), ta przyszlosc moze byc lepsza, bezpieczniejsza.
          • mayenna Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 17:17
            lafiorka2 napisała:

            > szef jak ci powie"trudno pani mayenna...nie zrobiła Pani tego w czasie pracy,bę
            > dzie musiała Pani zostac po godzinach"
            >
            > I co?nie ścigasz się z czasem?
            a dziecko nie poniesie konsekwencji? Przecież też może zostać po godzinach? wolę wzmacnianie pozytywne i po prostu powiedziałabym, że jak wykona daną czynności to zrobimy coś co dziecko lubi: pójdziemy na plac zabaw, poczytam książkę, pomalujemy wspólnie. Można inaczej bez stosowania niewerbalnych gróźb. Nie stosowałabym tej metody bo nie chciałabym, żeby mnie ktoś tak traktował.
            >
    • mamaemmy Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 10:57
      Zapomniałam o tym zaklęciu !
      U mnie działa-TO JEST OSTATNIE OSTRZEŻENIE ! oraz -od niedawna "Bo nie będzie deserku"-wczesniej Emma nie jadła ich regularnie,od niedawna mamy sciagniety z fb zabawny plan dnia i jest tam opcja podwieczorek-zawsze po zadaniu,od tego czasu zadanie jest chętniej wykonywane smile
    • guderianka Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:31
      Działa . Dochodzę do 2 i jest skutek wink
      • b_y Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:42
        ja nigdy nie mówię "bo policzę...". Wystarczy, że wypowiem magiczne słowo: RAZ wink
        swoją drogą nie myślałam, że to taka popularna metoda wink.. a i dlaczego to tak działą nie mam pojęcia smile ważne że działa.. ktoś powyżej napisał, że jej córka zesztywniała ze strachu.. moja nie sztywnieje, tylko zbiera się w sobie i zaczyna sprzątać swoje rzeczy (najczęściej wtedy to stosuję).

        ale niedawno poznałam inną metodę... straciłam głos.. przez 2 dni mogłam mówić max. szeptem i to przy dużym wysiłku... o dziwo, tak jak potrafi mnie młoda ignorować jak mówię normalnie.. to przy puszczonym radiu, siedząc ode mnie w odległości jakiś 4 metrów usłyszała wszystko o co ją prosiłam i bez proszenia zrobiła wszystko o co ją poprosiłam...

        ale to chyba jaka chwilowa zmiana.. bo jak zawsze jestem chora to ona nagle przejawia jakiś instynkt opiekuńczy i chyba starała się być po prostu dla mnie miła wink
    • szamanta Re: Bo policzę do 3.... 07.10.13, 11:53
      Ja daje 2 ostrzeżenia/upomnienia/przypomnienia, a za 3 razem działam
      Zazwyczaj wygląda to tak ze za 1 razem o cos proszę, przypominam, lub ostrzegam, za drugim razem to samo ,z tym ze dziecko otrzymuje informacje co się stanie jeśli zobaczę ,ze nie dociera, czy mnie olewa,a za 3 razem spełniam obietnice z tego drugiego komunikatu jaką dziecko wtedy miało zapowiedzianą. To się sprawdza i bez tysiąca błagań jak grochem o ścianę się odbywa
      Do 3 razy sztuka ,a to już wola dziecka jak to rozegra i co wybiera ,wóz albo przewóz suspicious
      Nie mam zamiaru miliard razy dziennie cos powtarzać
    • mindtriper Re: Pytałam! 07.10.13, 12:00
      Zapytałam dziś syna dlaczego tak boi się liczenia i okazało się, że po TRZY wywalę jego wszystkie zabawki.
      Nieźle.
      • lafiorka2 Re: Pytałam! 07.10.13, 16:18
        mindtriper napisała:

        > Zapytałam dziś syna dlaczego tak boi się liczenia i okazało się, że po TRZY wyw
        > alę jego wszystkie zabawki.
        > Nieźle.


        mojego tez zapytałam o to samo.Odpowiedział też,że boi się,że zabawki mu wyrzucę i że dostanie karęwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka