Dodaj do ulubionych

co sądzicie o "syfieniu" w marketach?

14.10.13, 18:35
jestem zażenowana tym co ludzie wyprawiają na zakupach w marketach. Nie dość, że jedzą, piją a papierki i butelki podrzucają gdzie popadnie to jeszcze zostawiają za sobą straszny syf. Przeglądają ciuchy, coś spadnie " a niech leży, przyjdzie ktoś i podniesie", przymierzają i albo zostawiają górę ciuchów w przymierzalni, albo taki kłąb ląduje na przypadkowej półce załóżmy, że z dżemami wink
O takich drobiazgach jak odwieszenie z powrotem na wieszak czy choćby odłożenie na miejsce, z którego dana rzecz była wzięta już nie wspominam.
Poniekąd jestem w stanie zrozumieć zostawianie rzeczy z których się zrezygnowało u kasjerki, bo sklep gabarytowo duży i często odniesienie jej w danym momencie stanowi problem, ale już rzucania takimi rzeczami gdzie popadnie, podrzucanie do lodówek z colą czy na półki ze słodyczami przy kasach uważam za objaw buractwa i lenistwa.
Dlaczego ludzie się tak zachowują? Czy syf w marketach robią wszyscy czy tylko ci , którzy mają także syf w domach? Przyznam, że przykro się na to patrzy.
Uprzedzam pytania. Tak ja odkładam na miejsce, nie jem i nie piję w markecie zanim nie zapłacę a śmieci wyrzucam do kosza. Czy to takie trudne? Pytam , bo wydaje mi się, że dla większości jest to za trudne jednak.
Jak emamy zachowują się w marketach? Też wychodzą z założenia, że się "samo odniesie" czy jednak potrafią zrobić to same? Jedzą w markecie i podrzucają papierki gdzie bądź czy jednak robią to dopiero po zapłaceniu? Czy łatwiej jest zachowywać się w markecie jak prosiak , bo z reguły nie ma ekspedientek tuz obok i "nikt nie widzi"? Zwracacie na to uwagę czy nie? A może głośno potraficie zwrócić uwagę komus kto się tak zachowuje?
Z ciekawości pytam smile
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 19:04
      joann_80 napisała:

      , przymierzają i albo zostawiają górę ciuchów w przymierzalni, albo taki kłąb ląduje na przypadkowej półce załóżmy, że z dżemami wink
      > O takich drobiazgach jak odwieszenie z powrotem na wieszak czy choćby odłożenie
      > na miejsce, z którego dana rzecz była wzięta już nie wspominam.

      Nigdy nie odnosze przymierzanych rzeczy na wieszaki bo nikt tego nie oczekuje gdyz w przymierzalni kolo kabin jest wieszak do tego przeznaczony a zazwyczaj jeszcze pracownik ktory odwiesza sam grzecznie pytajac czy rzeczy pasowaly i zabierajac te ktore nie.

      > Poniekąd jestem w stanie zrozumieć zostawianie rzeczy z których się zrezygnował
      > o u kasjerki, bo sklep gabarytowo duży i często odniesienie jej w danym momenci
      > e stanowi problem, ale już rzucania takimi rzeczami gdzie popadnie, podrzucanie
      > do lodówek z colą czy na półki ze słodyczami przy kasach uważam za objaw burac
      > twa i lenistwa.

      Zgadzam sie ze wkladanie niechcianych produktow gdzie popadnie jest niefajne ale w supermarkecie i tak sprawdza sie polki i kilka razy dziennie wiec nie ma problemu, gorzej gdy to mrozonki. Natmiast zostawianie w kasie niechcianych produktow gdy sie zmienilo zdanie to normalna rzecz.

      > Jak emamy zachowują się w marketach? Też wychodzą z założenia, że się "samo odn
      > iesie" czy jednak potrafią zrobić to same?

      Nikt nie oczekuje odnoszenia wiec jesli zmienie zdanie zostawiam w kasie.

      Jedzą w markecie i podrzucają papier ki gdzie bądź czy jednak robią to dopiero po zapłaceniu?

      Nie jem ani nie pije w markecie przed zaplaceniem.

      A może głośno potraficie zwróc ić uwagę komus kto się tak zachowuje?

      Nie zwracam innym uwagi, nie jestem do tego upowazniona, nie obchodza mnie inni bo zajmuje sie soba i ile jakas sytuacja mnie nie dotyczy to nic mi do tego czy ktos otworzy cos i je itd. Od tego jest obsluga choc nigdy nie zauwazylam mimochodem takich sytuacji.
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:41
        w marketach dość rzadko widuję wieszaki przy przymierzalniach, ale jak są to sama nie odwieszam na miejsce, bo po to one są by wieszać na nich odzież, której się nie wybrało. Niemniej jak takiego wieszaka nie ma to zwykle okolice przymierzalni wyglądają słabiutko...niestety sad
        • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:49
          joann_80 napisała:

          > w marketach dość rzadko widuję wieszaki przy przymierzalniach, ale jak są to sa
          > ma nie odwieszam na miejsce, bo po to one są by wieszać na nich odzież, której
          > się nie wybrało. Niemniej jak takiego wieszaka nie ma to zwykle okolice przymie
          > rzalni wyglądają słabiutko...niestety sad

          Ja nie spotylam przymierzalni bez takich wieszakow, rzadko tez spotykam przymierzalnie bez wieszakow i bez osoby zajmujacej sie przymierzalnia.
    • mary_lu Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 19:13
      Bardzo rzadko zdarza mi się nie odłożyć na miejsce czegoś, z zakupu czego zrezygnowałam. Muszę mieć wyjątkowy powód, stwierdzam wtedy, że raz na ruski rok niech ktoś za mnie tę robotę wykona, w końcu zostawiam tu dużo pieniędzy. Ale NIGDY nie są to produkty, które przez mój pośpiech zepsują się (coś, co powinno być w lodówkach), wybrudzą lub zniszczą. Często podjadam coś w sklepie, jeszcze częściej robi to moje dziecko - ale tylko rzeczy, które zostaną podliczone w kasie (zbieram papierki, każę doliczać bułki, wcinamy kabanosa po zważeniu i ometkowaniu, żadne tam podżeranie orzeszków czy cukierków na wagę z gablotek). Jako smarkula pracowałam w sklepach i różnych nisko płatnych usługach, doceniam tę pracę i teraz zostawiam czysty stół w knajpie, starannie odwieszam ubrania w sklepach i nie strzelam fochów o byle co.

      I przed ostatnim BN spotkała mnie niezasłużona kara - latałam w samym szczycie zakupowym po największej galerii handlowej, był ścisk, szaleństwo, nic nie można było znaleźć, sprzedawców również, w sklepach burdel, ciuchy wylewały się z wieszaków i leżały na podłogach... Wpadłam do CUBUSA po jakiś drobiazg, mijając nieinteresujący mnie dział zrzuciłam samym ruchem powietrza ciuch z kosmicznie wyładowanego wieszaka, kątem oka zauważyłam, ze z bajzlu to wypadło i na kupę łachów spadło, pomyślałam że normalnie bym sprzątnęła, ale dzisiaj, no way, i leciałam dalej. Zatrzymały mnie dwie klientki, matka i córka. Jak nawiedzone zaczęły mnie uświadamiać, jakie ze mnie chamidło. Jak matka już zrezygnowała, to córka stanęła kilka centymetrów przede mną i zagęściła atmosferę swoich wypowiedzi... Myślałam, że dojdzie do rękoczynów. Mamusia zaczęła z córunią pokrzykiwać przez dwa działy o moim zachowaniu, córka dalej łaziła za mną. Po tym, jak przestałam być miła, a potem asertywna, strzeliłam kilka wulgaryzmów, po czym wyzywałyśmy się krzykiem przez pół sklepu (fakt, przodowałam ja). Mój mąż przyleciał zszokowany, nie wiedział, czy ma mnie bronic, czy zabić za taką szopkę, kilka dni musiałam mu tłumaczyć, o co chodziło. Do tej pory nie może uwierzyć, że brałam udział w czymś takim. Ja w sumie też big_grin Ach, ta świąteczna atmosfera, już nie mogę się doczekać big_grin
    • eliszka25 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 19:19
      powiem szczerze, ze tez mnie to wkurza. wprawdzie ciuchow z reguly nie odnosze na miejsce, bo obok przymierzalni jest wieszak, na ktory rzeczy mozna odwiesic i pracownik potem to posortuje i odniesie, gdzie trzeba. jednak takie rozwalanie rzeczy mnie denerwuje. zwlaszcza, ze zdarzylo mi sie znalezc nawet np. jogurty na jakiejs polce z rzeczami niespozywczymi, czyli poza lodowka. nigdy tak nie robie i swoim dzieciom tez zwracam na to uwage. innym w sklepach sie nie przygladam, bo jak jestem z dzieciakami, to jestem wystarczajaco zajeta ogarnieciem wlasnego "stada" wink. nie pozwalam tez zjadac nic, zanim zaplacimy. ewentualnie moga urwac kawalek bulki, ale calej zjesc nie wolno, zeby przy placeniu bylo widac, ile tych bulek bylo. czasem w drodze wyjatku pozwalam im cos zjesc w sklepie, gdzie zakupy kasuje sie samemu takim podrecznym skanerem (nie jestem pewna, czy tak sie to mowi), wiec wszystko, co wlozylam do koszyka i tak mam juz skasowane, czyli zaplace za to, nawet jesli juz zjedzone. ale i tak zjesc pozwalam np. jedna rzecz z 5-paku czy cos w tym stylu, zeby bylo widac, ze dana rzecz bralismy.
    • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 19:51
      Piję często, ale zawsze butelkę po soku daję w kasie do skasowania, jak jest już pusty Pani z kasy sama wyrzuca do swojego kosza (po jej stronie kasy).
      Co do ciuchów jak tylko przeglądam rzeczy na wieszakach (bez ich wyciągania) i jakiś ciuch już wcześniej ledwo trzymający się wieszaka spada w trakcie nie poczuwam się do podniesienia, nie ja byle jak (na jednej "nitce") przewiesiłam rzecz na wieszaku. Co innego gdyby wyciągnęła wieszak na zewnątrz i w trakcie oglądania przeze mnie rzecz upadła.
      Poza tym Paniusie w galeriach też muszą zarobić jakoś na swoje pensje, nie wiem jak w innych miastach, ale w Krakowie w sklepach odzieżowych w galeriach najczęściej pracują młode tępe dziunie, które się nie przepracowują się, a często w trakcie pracy rozmawiają na prywatne tematy z drugą sprzedawczynią - koleżanką. Miny mają przy tym wielkich księżniczek z nosami w górę jakby co najmniej w salonie Porsche pracowały.
      Wyjątkiem są sklepy z odzieżą sportową, tam w miarę kumaty i normalny (mimo również młodego wieku) personel.
    • melancho_lia Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 20:20
      Nie syfię. Jak coś zrzucę to podnoszę. nie jem i nie piję w sklepie (dzieci także tego nie robią bo tak zostały nauczone).
      • 3-mamuska Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 20:40
        Jem i pije, ale nigdy nie zostawiam śmieci.
        Albo pani przy kasie wyrzuca, albo ja zabieram i wywalam do śmietnika który stoi niedaleko kas.
        Jak mi cos spadnie podnosze.

        Ciuchów nie odnoszę bo przy przymierzalnia stoi stojak i miła pani która zabiera pytając czy pasuje czy nie, jej tez oddaje sie numerek który określał ilośc ciuchów przyniesionych do przymierzenia.

        Ale fakt są osoby które zostawiała śmieci i rzeczy gdzie popadnie.
        Jest tez sporo personelu który chodzi i układa.
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:43
        moje koleżanki nie mogą się nadziwić jak mój syn cierpliwie czeka np. na swoja kinder niespodziankę, którą może rozpakować dopiero jak zapłacę. Niestety ich dzieciaki po wejściu do sklepu natychmiast musza mieć zatkane dzioby, czymkolwiek. Taki odruch chyba
    • ewcia1980 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 20:41
      robiąc zakupy w marketach czy CH:
      - syfu po sobie nie zostawiam
      - papierków/śmieci nie podrzucam po kątach
      - dość czesto zdarza mi sie otworzyć picie jeszcze w trakcie robienia zakupów
      - moje dzieci bardzo często piją i jedzą w czasie robienia zakupów.
      piją bo tylko wtedy nie dostają "małpiego rozumu" i są względie cicho
      a jeść zdarza im się zwykłą sucha bułkę jak są głodne (zazwyczaj jak jedziemy na zakupy wracając z basenu)
      - dość czesto zostawiam w kasie rzecz z której się rozmyśliłam
      - ubrania zostawiam na wieszakach przy przymierzalni
      - jak cos zrzucę - podnoszę (ale po kimś nie sprzatam)

    • en_t Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:00
      Podzielam zdanie autorki - odstawianie byle gdzie i byle jak jest oznaką lenistwa i chamstwa. Również mnie to irytuje i zastanawia, bo niejednokrotnie odłożone produkty leżą w głębi, gdy ich właściwe miejsce jest bliżej kasy i wystarczyłoby 'po drodze' odstawić. Nie, po co. Lepiej jebne byle gdzie. Zawsze, gdy zrezygnuję odkładam na miejsce. Przymierzone ciuchy doprowadzam do stanu zastanego. Chyba, że ekspedientka wyraźnie chce odwiesić czy złożyć je sama. Jedyne co mogę sobie zarzucić to kilka razy zdarzyło mi się złapać uszkodzony produkt czy niecelowo uszkodzić go zanim doniosłam do kasy i wymieniłam go na pełnowartościowy bez płacenia za ten uszkodzony (gdy go uszkodziłam). 2 razy w ciąży miałam ekstremalną sytuację, gdy było mi bardzo słabo i potrzebowałam szybko się napić. Wpadłam do sklepu, upiłam i zapłaciłam. Poza tym nigdy nie jem i nie piję.
      A ciągłe podżeranie bułek i słodyczy to już szczyt. Swoją drogą wręczanie dziecku buły na wejściu do sklepu na zasadzie 'masz, zapchaj ryj i nie jęcz' jest moim prywatnym crem de la crem. Co to za moda, że dziecko musi non stop coś żreć i nawet w sklepie nie wytrzyma?
    • mvszka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:10
      wypowiedź podobna do tej, gdzie autorka płakała, że w wc publicznym damskim jest chlew
      pracujesz w markecie na dziale ciuchy ? ( tego pytania nie uprzedziłaś niestety)
      współczuję trzeba było się lepiej uczyć, natomiast twoje pojęcie o klientach jest wyciągnięte rodem ze środka epoki komunizmu gdzie Ekspedientka była Panią i "rządziła" ale sory batory te czasy już minęły

      > Poniekąd jestem w stanie zrozumieć zostawianie rzeczy z których się zrezygnował
      > o u kasjerki, bo sklep gabarytowo duży i często odniesienie jej w danym momenci
      > e stanowi problem,

      Ty sobie chyba kpiny robisz, że ktoś rezygnując z zakupu przy kasie będzie leciał do półki i to odwieszał

      ale już rzucania takimi rzeczami gdzie popadnie, podrzucanie
      > do lodówek z colą czy na półki ze słodyczami przy kasach uważam za objaw burac
      > twa i lenistwa.

      jeśli sklep nie podaje ceny produktu lub w potwierdzeniu jakiejś promocyjnej w czytniku sklepowym "wychodzi szydło z worka i cena jest o ileś wyższa ( w Tesco rzecz nagminna) to za takie buractwo sklepu należy się jak najbardziej pay back i rzucenie tego demonstracyjnie na dziale np. kosmetyki

      nie jem i nie piję w markecie za
      > nim nie zapłacę a śmieci wyrzucam do kosza. Czy to takie trudne?

      ale jakie śmieci wyrzucasz i z jakiej racji? może jesteś tam sprzątaczką?
      ja gdy przychodzę na zakupy jestem klientką i o ile sprzątanie jest dla mnie łatwe o tyle w żadnym markecie tego robić nie będę po kimś.
      Natomiast jeśli masz na myśli zjedzenie batonika i wyrzucenie po nim opakowania to nie jest to sprzątanie tylko kradzież. Podobno dla niektórych łatwe
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:33
        ojojoj...długo nie musiałam czekać. Załatw sobie jeden porządny orgazm. Gwarantuję, że przestaniesz warczeć wink

        Nie pracuję na dziale z ciuchami, a nawet gdybym pracowała to nie miałabyś prawa mnie obrazac i wytykać braku wykształcenia. nie znasz mnie więc na mój temat milcz.

        Po reszcie Twojej wypowiedzi wnioskuję, żeś jedną z tych chamskich i leniwych paniuś, którym wyrzucenie papierka po zjedzonym w markecie batonie nastręcza wielkie problemy i woli go pizgnąć gdzie popadnie. Taki typ.

        Reszty nie komentuję, bo szkoda mi czasu...
        • mvszka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 00:26
          uuh co za merytoryczne argumenty, jeszcze orgazm tu wcisnęłaś, prezerwatywę w przymierzalni też musiałaś oglądać zużytą ?


          >>którym wyrzucenie papierka po zjedzonym w markecie batonie nastręcza wie
          > lkie problemy i woli go pizgnąć gdzie popadnie.

          no nie doczekam się odpowiedzi na czym to sprzątanie ma polegać w markecie, jednakowoż ja żadnych papierków po batonach nie dotykam znalezionych, nawet ich nie widzę, pewnie już są "posprzątane"

          > Nie pracuję na dziale z ciuchami, a nawet gdybym pracowała to nie miałabyś praw
          > a mnie obrazac i wytykać braku wykształcenia. nie znasz mnie więc na mój temat
          > milcz.> Po reszcie Twojej wypowiedzi wnioskuję, żeś jedną z tych chamskich i leniwych p
          > aniuś,

          daruj sobie wyciąganie wniosków bo nic z tego konstruktywnego nie będzie a braki w wykształceniu są niczym w porównaniu do braków w kulturze osobistej i podstawach logicznego formułowania wypowiedzi i ODpowiedzi na pytania
          • misterni mvyszka 15.10.13, 03:52
            Słoma z butów niestety ci wyłazi niestety.
      • niutaki mvszka 15.10.13, 08:44
        mvszka napisała:
        >>jeśli sklep nie podaje ceny produktu lub w potwierdzeniu jakiejś promocyjnej w czytniku sklepowym "wychodzi szydło z worka i cena jest o ileś wyższa ( w Tesco rzecz nagminna) to za takie buractwo sklepu należy się jak najbardziej pay back i rzucenie tego demonstracyjnie na dziale np. kosmetyki<<

        ja pi...... no inaczej nie da sie skomentowac.......
      • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 09:08
        mvszka napisała:
        > jeśli sklep nie podaje ceny produktu lub w potwierdzeniu jakiejś promocyjnej w
        > czytniku sklepowym "wychodzi szydło z worka i cena jest o ileś wyższa ( w Tesc
        > o rzecz nagminna) to za takie buractwo sklepu należy się jak najbardziej pay ba
        > ck i rzucenie tego demonstracyjnie na dziale np. kosmetyki


        oj, oj....
        ale oczywiście znasz się dokładnie na pracy w markecie i oczywiście wiesz, że za złe wprowadzenie kodów do komputera odpowiedzialni absolutnie nie są sprzedawcy ?
        Robi to zupełnie inny dział, czasami nawet mieszczący się w innym mieście.
        Ale co tam, za karę niech obsługa posprząta po królowej.
        • kota_marcowa Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 10:59
          > Ale co tam, za karę niech obsługa posprząta po królowej.
          >

          Może sama następnym razem trafi na taki pizgnięty jogurcik, który przeleżał pół dnia w ciepełku na półce z kosmetykami i dostanie sr*czki, to się czegoś nauczy, chociaż wątpięuncertain
          • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:36
            kota_marcowa napisała:

            > > Ale co tam, za karę niech obsługa posprząta po królowej.
            > >
            >
            > Może sama następnym razem trafi na taki pizgnięty jogurcik, który przeleżał pół
            > dnia w ciepełku na półce z kosmetykami i dostanie sr*czki, to się czegoś naucz
            > y, chociaż wątpięuncertain

            Kupilabys jogurt znaleziony na polce z kosmetykami?
            • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:41

              ano może właśnie pani z obsługi znaleziony między kosmetykami jogurt odniesie do lodówki, a nieświadomy niczego klient go kupi. Gdyby ten ktoś zamiast na kosmetykach odniósł go od razu, nie przeleżałby pól dnia w nieodpowiednich warunkach.
              • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:56
                iwles napisała:

                >
                > ano może właśnie pani z obsługi znaleziony między kosmetykami jogurt odniesie d
                > o lodówki, a nieświadomy niczego klient go kupi. Gdyby ten ktoś zamiast na kosm
                > etykach odniósł go od razu, nie przeleżałby pól dnia w nieodpowiednich warunkac
                > h.
                Ale obsludze tego nie wolno robic bo nigdy nie ma pewnosci jak dlugo jogurt stal poza lodowka. Taki jogurt musi isc do smieci. Wlasnie dlatego te produkty ktorych sie nie chce zostawia sie w kasie a kasjer dzowni i od razu przychodzi osoba ktora to odnosi, stad tez miedzy innymi wynika ustasoenie produktow w sklepach.
                • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 13:23

                  czyli "syfienie" powoduje straty sklepu?
                  Jestem ciekawa, czy obsługa ponosi tego jakieś konsekwencje, pewnie tak.
                  • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 14:35
                    iwles napisała:

                    >
                    > czyli "syfienie" powoduje straty sklepu?
                    > Jestem ciekawa, czy obsługa ponosi tego jakieś konsekwencje, pewnie tak.
                    >
                    Oczywiscie, ze nie. To jest normalne i kazdy supermarket ma to wliczone w koszty. Jakie konsekwencje mialaby ponosic obsluga i dlaczego?
                    • kota_marcowa Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 15:00
                      > Oczywiscie, ze nie. To jest normalne i kazdy supermarket ma to wliczone w koszty.

                      Dla mnie celowe zniszczenie produktu, bo takim właśnie jest zostawienie czegoś łatwo psującego się poza lodówką, jest równoznaczne z kradzieżą, a niestety to częsty widok w CH . I za te "wliczone koszty" płacą konsumenci.
                      • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 15:44
                        kota_marcowa napisała:

                        > Dla mnie celowe zniszczenie produktu, bo takim właśnie jest zostawienie czegoś
                        > łatwo psującego się poza lodówką, jest równoznaczne z kradzieżą, a niestety to
                        > częsty widok w CH . I za te "wliczone koszty" płacą konsumenci.

                        Oczywiscie ze konsumenci placa jak za wiele innych kosztow o ktorych nie maja pojecia. Tak to dziala, a jogurt zostawiny gdzies na polce poza lodowka to najmniejszy kasz wink
                      • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 15:47
                        A ja nie rozumiem tego "rozmyślania się" w trakcie zakupów drobnej spożywki typu jogurt. Jak kupuję jogurt to staję przed ladą chłodniczą, sprawdzam co trzeba (datę ważności) i tyle.
                        Po co ktoś bierze jogurt z lady chłodniczej po to aby 10 minut później przy stoisku z makaronami czy kosmetykami rozmyślić się co do tego zakupu? Rozumiem gdyby to była jakaś droga rzecz.
                        • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 16:33
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > A ja nie rozumiem tego "rozmyślania się" w trakcie zakupów drobnej spożywki typ
                          > u jogurt. Jak kupuję jogurt to staję przed ladą chłodniczą, sprawdzam co trzeba
                          > (datę ważności) i tyle.
                          > Po co ktoś bierze jogurt z lady chłodniczej po to aby 10 minut później przy sto
                          > isku z makaronami czy kosmetykami rozmyślić się co do tego zakupu? Rozumiem gdy
                          > by to była jakaś droga rzecz.

                          Ja tez tego nie rozumiem ale ludzie sa rozni i niektorzy dziwne rzeczy robia.
        • mvszka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:35
          ale oczywiście znasz się dokładnie na pracy w markecie i oczywiście wiesz, że z
          > a złe wprowadzenie kodów do komputera odpowiedzialni absolutnie nie są sprzedaw
          > cy ?

          w markecie sprzedawców nie ma, są panie/ dziewczyny, które układają na półki, dokładają towar itd. czyli merchandise oraz osoby, które odpowiedzialne są za umieszczenie metek na towarach i ponieważ pracowałam w handlu kilka lat to wiem, że przecena może być w górę lub w dół ale nie było takich akcji jak w Tesco gdzie specjalnie się ceny umieszcza nieprawidłowo aby ktoś myśląc że coś jest tańsze zapłacił więcej bo przecież już zaniósł do kasy, Pani zeskanowała to ok, niech już będzie - to nie ma nic wspólnego z wprowadzoną źle ceną do komputera ( choć i takie sytuacje mogą się zdarzyć ale wtedy oddają różnicę w punkcie obsługi klienta).

          market to jest miejsce gdzie może wejść dosłownie każdy - menda z ulicy która schowa sobie piwko za pasek ( ale jak czysto się obłsużył co?) albo dzieci z podstawówki przestawiające rzeczy dla zabawy ( złapie nas ochroniarz czy nie?) matki z dziećmi, które nie zrobią zakupów jak dziecko do buźki nie dostanie kartonika z soczkiem, a że mu się gdzieś poleje to insza inszość pudełko po soczku ma dojechać do kasy i być zeskanowane, ale czasami tak nie jest- kwestia czyjegoś sumienia i monitoringu - w sklepach gdzie nie ma kamer nawet jest czyściej ale za to stoją równo pudełeczka z np. perfumami a ileś z nich jest pustych

          pracując w sklepie odzieżowym miałam sytuację że pani przymierzyła majty chociaż były nieprzymierzalne ( bez plastikowej wkładki) a że dobre się okazały to te co miała na pupie odwiesiła grzecznie a wzięła następne nieprzymierzane
          książki można pisać ( zresztą jest jedna autorstwa kasjerki z carrefour bodajże) o tym co ludzię robią w sklepach/marketach tylko po co bicie piany z próbą zabłyśnięcia na tle hołoty odwiedzającej sklepy
          • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:39

            no dobrze, czasami "się zdarzy" (dziecko rzuciło, menel przestawił itp.), ale ty napisałas, że robisz to specjalnie. I nie jest w porządku. Skoro sama znasz takie kwiatki z własnego doświadczenia, to czemu robisz podobnie? Mścisz się za swoją przeszłość ?
    • asia_i_p Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:12
      Też mnie to wpienia.
      Choć czasami w Tesco na przykład, gdzie ubrania upchnięte są na wieszaku na wcisk, zaburzam układ od najmniejszego do największego rozmiaru, bo wciśnięcie z powrotem na właściwe miejsce przekracza moje możliwości i wieszam na początku/ końcu tego samego wieszaka.
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:45
        to sie nie liczy, bo jednak odwieszasz wink
        Wiekszość pizgnęłaby na podłogę albo byle gdzie, bo przecież jest tak ciasno, że odwiesić się nie da
        • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:02

          Wiekszosc,jasneeee,odwiedzam,markety prawie kazdego dnia i jakos nie widze walajacych sie,po podlogach rzeczy,a powinnam skoro wiekszosc tak robi.
    • pochodnia_nerona Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:14
      Jak coś zrzucę, to podnoszę, choć nie lubię wink Nie zostawiam rzeczy nie na swoim miejscu. Nie jem ani nie piję w sklepie, bo to nawet niehigieniczne, poza tym jakoś irytuje mnie obrazek dziamgającej i memlającej bułę rodzinki, zapijającej niezakupionym sokiem. Szczerze, to mam alergię na takie sklepożarcie, bo zrozumiem, że ciężarna czy cukrzyk czasem musi sobie coś zapodać, ale dorosły, zdrowy i niezaciążony, najedzony człowiek, bo na zakupy nie powinno się chodzić na czczo, chyba może wytrzymać? To samo z dzieciakami - kiedy mamy je uczyć, jak nie w dzieciństwie, że najpierw się płaci, a potem je, pije? One chyba też nie idą wyposzczone? Najbardziej jednak irytuje mnie bezmyślność ludzi odkładających produkty psujące się i rozmrażające gdzieś na półkę "ciepłą". Generalnie nie lubię się szwendać po sklepach, o ile nie mam potrzeby, bo mnie bardzo zachowania ludzkie w tychże sklepach drażnią wink
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:38
        o to, to własnie. Nie dość, że zostawiają gdzie popadnie to jeszcze tak...bezmyslnie. Mrożonki poza zamrażarką itd. Raz nawet jak grzebałam w takiej zamrażarce w poszukiwaniu lodów to znalazłam w niej wkłady do lodówki turystycznej. Po co, ja się pytam? Ktoś sobie je zamroził i przy nastepnej wizycie wpadnie z udkiem kurczaka po to by sprawdzić jak działa ta lodówka?
        • eliszka25 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 22:37
          joann_80 napisała:

          > Raz nawet jak grzebałam w takiej zamrażarc
          > e w poszukiwaniu lodów to znalazłam w niej wkłady do lodówki turystycznej. Po c
          > o, ja się pytam? Ktoś sobie je zamroził i przy nastepnej wizycie wpadnie z udki
          > em kurczaka po to by sprawdzić jak działa ta lodówka?

          a moze to byly wklady, ktore mozna sobie kupic juz gotowe, zamrozone, jak sie kupuje np. torby na mrozonki? u nas w niektorych sklepach mozna takie wlasnie kupic, co uwazam za bardzo praktyczne i nawet zdarzylo mi sie samej skorzystac, znaczy kupic taki juz zamrozony wklad przy okazji kupowania jakichs mrozonek, zeby dowiezc do domu w stanie niezmienionym.
          • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 23:10
            Nie, z pewnością nie. Gdyby były do kupienia nie leżałyby między "big milkami" a "magnum" tylko w specjalnej strefie wink
            Ja postawiłabym na dziale na którym można kupić takie sprzęty małą zamrażarkę specjalnie na takie wkłady i zamieściła na niej stosowny slogan wink
            Do lodów po prostu ktoś je włożył ot tak .
            • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 09:23

              Jak najbardziej Beda letec pomiedzy innymi,mtozonkami,u Nas leza bez specjalnych stref.
              • eliszka25 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 12:05
                no u nas tez leza w zamrazarkach z mrozonkami, tak samo, jak torby na mrozonki wisza na zamrazarkach lub zaraz obok. w sumie nie mialoby sensu, gdyby bylo inaczej, bo trzebaby bylo latac po sklepie w te i spowrotem. najpierw gdzies tam po wklad, potem po mrozonki, albo odwrotnie, a tak jest wszystko pod reka.

                podejrzewam jednak, ze w opisanym przypadku albo ktos pomieszal towar (skoro wklady byly zagrzebane w lodach), albo ktos sie rozmyslil z zakupu i uznal, ze zamrazarka, to odpowiednie miejsce do odlozenia wkladow wink
        • taka-sobie-mysz Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 22:38
          tak sobie myśle, że jeśli ktoś z jakiegoś powodu rezygnuje z zakupu mrożonki to może lepiej, że wetknie ją w jakiś regał niz z powrotem do zamrażarki... bo jeśli tak a mrożonka sobie juz z godzinę pojeździła w wózku po sklepie, to zdążyła się częściowo rozmrozić i ja np. nie chciałabym już czegoś takiego, ponownie zamrożonego, kupić
          • en_t Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 22:53
            Z jednej strony ma to swoją logikę, a z drugiej kto myślący wrzuca do wózka mrożonki na początku zakupów i łazi z nią godzinę po sklepie?
          • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 23:02
            To ma sens, pod warunkiem, że potem ktoś z obsługi nie wrzuci tego do zamrażarki sam wink
            Poza tym chyba nikt nie wkłada mrożonek do koszyka na początku zakupów. Chyba wink
            • misterni Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 04:05
              joann_80 napisała:

              Poza tym chyba nikt nie wkłada mrożonek do koszyka na początku zakupów. Chyba wink

              Oj, zdziwiłabyś się. Ja kiedyś byłam świadkiem akcji, kiedy panie po wyładowaniu całego koszyka na taśmę, stwierdziły że lody które miały na samym dnie, się rozmroziły i jedna drugiej kazała odnieść je do zamrażarki uncertain
            • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 08:39
              joann_80 napisała:

              > To ma sens, pod warunkiem, że potem ktoś z obsługi nie wrzuci tego do zamrażar
              > ki sam wink
              > Poza tym chyba nikt nie wkłada mrożonek do koszyka na początku zakupów. Chyba
              > wink

              Nie bez powodu mrozonki sa a koncu w supermarketach.
              • misterni Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 08:45
                najma78 napisała:

                Nie bez powodu mrozonki sa a koncu w supermarketach.

                Nie zawsze.
                • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:26
                  misterni napisała:

                  > najma78 napisała:
                  >
                  > Nie bez powodu mrozonki sa a koncu w supermarketach.
                  >
                  > Nie zawsze.

                  Wierze ze nie zawsze ale nie spotkalam jeszcze supermarmetu w ktorym by tak nie bylo. Moje mrozonki zawsze laduja na wierzchu bo do tego dzialu dochodze na koncu. To zreszta logiczne.
                  >
              • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 09:55

                zależy od której strony wchodzisz np. do Auchan.
                • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:27
                  iwles napisała:

                  >
                  > zależy od której strony wchodzisz np. do Auchan.
                  >
                  ?
                  • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:44

                    w moim mieście są dwa wejścia na sklep, lodówki znajdują się na jednym końcu, na drugim elektronika. Zalezy którędy wejdziesz, raz mrożonki masz na początku, raz na końcu zakupów.
                    • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:53
                      iwles napisała:

                      >
                      > w moim mieście są dwa wejścia na sklep, lodówki znajdują się na jednym końcu, n
                      > a drugim elektronika. Zalezy którędy wejdziesz, raz mrożonki masz na początku,
                      > raz na końcu zakupów.
                      >

                      W moim miescie supermarkety maja tylko jedno wejscie i bramki przez ktore sie wchodzi sa na poczatku i zaczyna sie od warzyw i owocow do mrozonek dochodzi sie na koncu. Oczywiscie mozna przejsc caly sklep i zaczac od mrozonek ale to troche bez sensu bo potem trzeba dojsc do kas. Dla mnie logiczne bo wiekszosc te mrozonki wlozy na wkerzch wiec i spakuje je jako pierwsze, czesto ludzie (ja tez) pakuke do toreb termicznych.
    • nickbezznaczenia Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 21:37
      Masz rację. Coś paskudnego.
    • kkalipso Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 14.10.13, 23:16
      Nie jemy i nie pijemy, dziecko w ostateczności coś otworzy ale nie będzie to kinder niespodzianka , tylko woda .
    • antyideal Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 04:05
      Nie jem, nie pije (wtf? nie jestem tam na pikniku), nie syfie, odnosze na miejsce,
      nie pouczam syfiacych (skoro mamusia nie nauczyla ....uncertain )
    • misterni Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 04:19
      Sądzę, że ten syf robią ludzie pokroju mvyszki, dorabiając do swojego chamstwa ideologię o minionym PRLu, a w rzeczywistości są zwykłymi prostakami, nieszanującymi czasu i pracy innych.
      Dla nich sprzątaczka czy sprzedawca jest śmieciem, który swoją niską pozycje zawodową zawdzięcza nieuctwu, wobec czego jego wysiłek mają gdzieś.
    • kropkacom Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 08:51
      Nie jem w marketach i jeść nie pozwalam przed kasą dzieciakom. Nie śmiecę i staram się odkładać towar na miejsce. tongue_out
      • kietka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 08:57
        bardzo staram sie nie robic zakupow w marketach.

        zgadza sie, ze niektorzy maja taki ped, ze tratuja i towar i innych ludzi, a to mi njabardziej przeszkadza.
    • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 09:33

      Sadze,ze absolutnie powinnas zmienic miejsce pracy.Najpierw meczyli cie ci co pytaja o swiezosc kwiatow,teraz mecza cie ci,ktorzy nie odkladaja na miejsce.
      Jesli nie Ma wieszaka obok przebieralni zostawiam w srodku,majac 10rzeczy nie Bede kazdej odwieszac i odkladac.Sklep,sam sobie robi kuku.
      Podobnie z spadajacymi rzeczami,ktore spadaja doslownie od przejscia obok,zamiast kupowac zajmowalabym sie pidnoszeniem.
      Jak z czegos zrezygnuje zostawiam przy kasie.
      Jem i pije Jak man ochote,b.brakuje mi koszy w marketach.

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
      • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 10:14
        To ta Pani od białej podłogi?
        • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 17:47

          Gazeta,a tobie co,zacmienie masz?big_grin
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 10:18
        Nie pracuję w markecie. Robię tam zakupy i podzielilam się obserwacjami. Narzekam bo niestety wielu ludzi zachowuje się niczym świnie i mnie to wyobraź sobie mierzi. Jeśli tobie nie przeszkadza, Twoja sprawa
        • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 17:48

          A swistak siedzi i zawija...
          Baczne obserwacje prowadzisz Jak na klientke.
          • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:49
            No patrz, Edel, a ja mam podobne obserwacje, też jestem klientką.
            To jest podłe, co robisz, Edel.
            • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:00

              Yhy ja ty pania kojarze z innych watkow,zbiorcza mozna,by bylo je nazwac "obrzydliwi klienci,Jak smia zyc i oddychac"no i brudzic biala podlogebig_grin
              • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:15
                wnikliwa obserwatorko, móżdżek już masz zbyt malutki by pojąć i przyjąć do wiadomości, że nie pracuję w markecie, a obserwacje wynikają ze "zboczenia zawodowego". Wszak pracowałam w branzy ponad 10 lat więc siłą rzeczy widzę wiecej niż ktoś kto nigdy w handlu nie pracował. Watek powstał po kilku moich wizytach w różnych marketach. Raz chciałam kupić bluzkę, białą. Nie znalazłam żadnej bez odcisku podeszwy buta. chyba o czymś to świadczy prawda? Dwa, mój syn szedł na urodziny do kolezanki i chcieliśmy kupić jej maskotkę. Podczas grzebania w milioniepięciuset maskotkach natknęlismy się na butelkę piwa...otwartą. Tak piwo się wylało. Trzy, kiedyś na zakupach szukaliśmy z mężem pompki do piłki ze specjalną igłą. Nie znaleźliśmy ani jednego opakowania, w którym byłby komplet tj. pompka i igła.wszystkie było "wybebeszone" i niekompletne. uważasz , że zrobiła to obsługa sklepu?
                Przykłady mozna mnożyc i jak widzę, nie tylko ja to zauważam a ty czepiłaś się tylko mnie.
                Więc Ci mówię odczep się, bo to nie tylko moje zdanie, że ludzie zachowują się w sklepach jak świnie. EOT
                • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:25
                  Buhahahahahahahaha,dziwne,ze nikt kogo znam,pracujacy w handlu,takiego zboczenia nie na,a akurat jedna z tych osob pracuje duzo,dluzej niz ty.
                  Taa miliony przykladow o tym jaka ty jestes naj,a inni be.
                  Ciesze sie,ze u Nas nie ma takich sprzedawczyn,bo jakby jedna z druga tak dziob otworzyla Jak ty juz wielokrotnie to zrobilabym wszystko,by stracila prace.
    • aniorek Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 09:43
      o co chodzi z tym jedzeniem w sklepie? jakis problem z przegryzieniem czegos tuz przed wyjsciem na zakupy? ludzie sa smieszni.
      • peonka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 15:09
        Ty zawsze idziesz na zakupy prosto z domu, najedzona i wypoczęta? Pozazdrościć. Niektórzy muszą iść do sklepu po całym dniu w pracy / w szpitalu u kogoś z rodziny / po podróży.. tacy są śmieszni, naprawdę.
        Owszem, można pewnie się powstrzymać od zjedzenia wafelka lub wypicia wody w markecie, ale ja nie widzę sensu. Głodna i spragniona kupię mniej, bo będę chciała jak najszybciej wyjść, a tak to mogę sobie spokojnie zrobić zakupy. Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi przy kasie, kasując puste opakowania, w żadne sposób nie zasygnalizował, że tak nie wolno.
        • aniorek Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 16:06
          peonka napisał(a):

          > Ty zawsze idziesz na zakupy prosto z domu, najedzona i wypoczęta? Pozazdrościć.
          > Niektórzy muszą iść do sklepu po całym dniu w pracy / w szpitalu u kogoś z rod
          > ziny / po podróży.. tacy są śmieszni, naprawdę.

          wyobraz sobie moja droga, ze tez chodze po pracy zmeczona na zakupy. nie wyglodzona, bo jem regularnie w ciagu dnia i nosze ze soba butelke wody. wierz mi, zabiegana jestem wystarczajaco i do tego w ciazy, a mimo to potrafie sie powstrzymac przed zjedzeniem czegos, za co nie zaplacilam. nie uwazam sie za superidealna osobe, po prostu myslalam, ze to normalne - w koncu dany produkt NIE NALEZY DO MNIE przed skasowaniem go.

          a jesli w sklepie podprowadzi ci ktos portfel w trakcie zakupow, albo karta ci nie zadziala?? zobaczymy z jakim zrozumieniem ze strony personelu sie wtedy spotkasz. big_grin

          nie chce truc, jak to za granica jest inaczej, ale tu gdzie mieszkam nigdy sie nie spotkalam z tym, co tutaj opisujecie w tym watku. czyli jednak nie jestem osamotniona w moim postepowaniu.
          • madzioreck Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 17:51
            > wyobraz sobie moja droga, ze tez chodze po pracy zmeczona na zakupy. nie wyglod
            > zona, bo jem regularnie w ciagu dnia i nosze ze soba butelke wody.

            Nie, żeby to był argument za jedzeniem przed zapłaceniem, ale wiesz, nie wszyscy mają pracę pozwalającą na regularne jedzenie, w związku z czym niektórzy owszem, wychodzą z niej głodni.
            • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:21
              A nie mogą zjeść przed zakupami, skoro są tacy głodni? Tym bardziej powinni to zrobić. Zjeść coś na szybko i potem robić te zakupy?
              • peonka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 20:44
                Jeśli nie jedzą, to pewnie nie mogą... takie to dziwne?
                Ja na przykład z jednego zadupia (praca) jadę na drugie (dom). Po drodze do jedzenia mam w najlepszym wypadku kebaba... w domu zaś czeka obiad. Zjedzony w sklepie wafelek/batonik jest akurat w sam raz, żeby zagłuszyć burczenie w brzuchu, a nie żeby się najeść.

                Nie rozumiem właśnie jednej rzeczy: DLACZEGO Was tak oburza to jedzenie w sklepie. Zgadzam się, że kraść nie wolno, śmiecić nie wolno, rozrzucać rzeczy nie wypada.. ale komu robię przykrość pijąc w sklepie sok? Bo sklep nie ma nic przeciwko, tylko ematki.
                Mój komfort życia znacząco wzrasta po zjedzeniu czegoś małego od razu w sklepie, a nikomu nie ubywa. No więc wytłumaczcie: dlaczego???
              • madzioreck Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 21:03
                vilez napisała:

                > A nie mogą zjeść przed zakupami, skoro są tacy głodni? Tym bardziej powinni to
                > zrobić. Zjeść coś na szybko i potem robić te zakupy?

                Pewnie mogą. Pewnie nawet byłoby wygodniej. Ale szczerze, przy tym, jak ludzie potrafią się zachowywać, to zeżarcie batonika przed zapłaceniem to, że tak powiem, pan pikuś.
          • peonka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:32
            A jak zjesz w restauracji i okaże się, że zgubiłaś portfel? Albo zatankujesz na stacji i okaże się, że nie masz czym zapłacić? Mnie sie zdarzyło jedno i drugie, i wierz mi, jest to do rozwiązania, nie zabijają za to. Mieszkałam długo w 2 krajach poza Polską, tam ludzie też jadali batoniki w sklepie. BTW, mnie sie często nagle robi słabo z braku cukru (nie mam cukrzycy), w torebce mam batonik. Myślisz, że lepiej jak wyciągnę w sklepie swoje jedzenie i potem się będę tłumaczyć, że to był mój, a nie kradziony?
            Argument "ja noszę wodę, więc inni też mogą" jest z serii moich ulubionych. Kiedyś też uwažałam, że wszystko jest kwestią przewidywania i organizacji, niestety parę razy życie zaskoczyło mnie bardzo, i teraz wiem, że nieprzewidziane, dziwne z pozoru ssytuacje zdarzają sie jednak dość często.
            • bloopsar Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:53
              > A jak zjesz w restauracji i okaże się, że zgubiłaś portfel?

              No, ale jak to, przecież w restauracji McDonald's płacisz przed jedzeniem! big_grin

              Daj spokój, chcesz trafić do dziumdzi, która twierdzi, że nie ma problemu, bo przecież ZAWSZE można regularnie zjeść w pracy?? Co ona wie o prawdziwym życiu?? Tyle co zobaczyła w 'Seksie w wielkim mieście' big_grin
              • peonka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 20:48
                Spoko, jeszcze parę lat temu sama taka mądra byłam smile a potem się nauczyłam, że zdarzają się rzeczy, jakich się nigdy nie spodziewałam... bycie głodnym w supermarkecie to przy nich mały pikuś! wink
              • aniorek Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 22:10
                bloopsar napisała:

                > > A jak zjesz w restauracji i okaże się, że zgubiłaś portfel?
                >
                > No, ale jak to, przecież w restauracji McDonald's płacisz przed jedzeniem! big_grin
                >
                > Daj spokój, chcesz trafić do dziumdzi, która twierdzi, że nie ma problemu, bo p
                > rzecież ZAWSZE można regularnie zjeść w pracy?? Co ona wie o prawdziwym życiu??
                > Tyle co zobaczyła w 'Seksie w wielkim mieście' big_grin

                och oczywiscie, nic nie wiem o prawdziwym zyciu. stac cie tylko na tego typu zalosne epitety pod moim adresem, mimo ze mnie w ogole nie znasz?
                wiekszosc ludzi na tym forum ma prace biurowa od-do. jaki to problem, zeby zabrac ze soba do torby jakies glupie jablko do przegryzienia? czy w tym celu trzeba zyc na Manhattanie i nie miec kontaktu z szara rzeczywistoscia? i to jest powod, zeby mnie wyzywac od "dziumdzi", cokolwiek to znaczy? skoro takie proste sprawy sprawiaja wam klopoty, to nic dziwnego, ze nie potraficie powstrzymac sie kilkanascie minut od zjedzenia batonika. LOL.
            • aniorek Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 22:42
              peonka napisał(a):

              > A jak zjesz w restauracji i okaże się, że zgubiłaś portfel? Albo zatankujesz na
              > stacji i okaże się, że nie masz czym zapłacić?

              nie widzisz roznicy pomiedzy restauracja, a sklepem spozywczym? nie bede tlumaczyc, co jest normalna praktyka w danym miejscu, bo nie jestes kilkuletnim dzieckiem, ktore niczego nie rozumie, prawda?

              > Myślisz, że lepiej jak wyciągnę w sklepie swoje jedzenie i potem się będę tłum
              > aczyć, że to był mój, a nie kradziony?

              nie mozesz zjesc swojej przegryzki przed wejsciem do sklepu? a jesli sklepy kiedys zaczna rygorystycznie zabraniac tego typu praktyk, to co zrobisz? rozplaczesz sie na srodku sklepu, czy moze jednak okaze sie, ze mozliwe jest "zorganizowanie sie"?

              > Argument "ja noszę wodę, więc inni też mogą" jest z serii moich ulubionych. Kie
              > dyś też uwažałam, że wszystko jest kwestią przewidywania i organizacji, niestet
              > y parę razy życie zaskoczyło mnie bardzo, i teraz wiem, że nieprzewidziane, dzi
              > wne z pozoru ssytuacje zdarzają sie jednak dość często.

              no oczywiscie. codziennie wrecz. jak w filmie.
              wlozenie butelki z woda do torby przed wyjsciem z domu rano nie jest szczytem zorganizowania. wystarczy sobie wyrobic taki nawyk, jak mycie zebow. czy mycie zebow to tez twoim zdaniem ogromny wysilek wymagajacy szczegolowej organizacji?

              podsumowujac: produkt nalezy do sklepu do momentu, gdy za niego zaplacisz. pozwolisz, ze bede sie trzymala tej (zgodnej z prawem) zasady, a ty sobie wsuwaj batoniki w sklepie na, hmm, "zdrowie".
              • peonka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 23:25
                Hm, wciąż jednak nie napisałaś, DLACZEGO nie wolno jeść w sklepie?

                Reszty nie chce mi się komentować, bo widzę, że mamy odmienne opinie, a na przekonaniu Cię do moich racji nie bardzo mi zależy. Pisząc do mnie: "nie jesteś kilkuletnim dzieckiem, żeby nie rozumieć" pokazałaś swoją kulturę i poziom.
                • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 00:37
                  > Hm, wciąż jednak nie napisałaś, DLACZEGO nie wolno jeść w sklepie?

                  alez możesz jeść, tylko najpierw zapłać. Dopoki nie zaplacisz - produkt nie jest twój, tylko właściciela sklepu.

                  Co do argumentu o restauracji i stacji benzynowej - to dobrze by bylo, gdybys miala świadomość, że do klienta niepłacącego, mają prawo wezwac policję.
                  • peonka Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:02
                    Mam tę świadomość, serio. Jak napisałam powyżej - dwa razy taka sytuacja mi się zdarzyła (że nie miałam jak zapłacić), nie była w żaden sposób traumatyczna, nie gniję w lochu. Na stacji dostałam kwitek z kwotą do zapłacenia i wróciłam z pieniędzmi po południu, w restauracji zrobiłam przelew na konto. Nie każdy traktuje wszystkich jak złodziei, na szczęście.
                    Dalej bez obaw tankuję przed zapłaceniem i jem w restauracji przed zapłaceniem.

                    Z mojej strony koniec tematu, bo jakoś nie wierzę, że krytykujecie jedzenie przed kasą wyłącznie z troski o moje ewentualne konflikty z prawem i z troski o dobro sklepów...
                    • aniorek Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 20:22
                      > Z mojej strony koniec tematu, bo jakoś nie wierzę, że krytykujecie jedzenie prz
                      > ed kasą wyłącznie z troski o moje ewentualne konflikty z prawem i z troski o do
                      > bro sklepów...

                      a nie, to mnie nie obchodzi. po prostu komentuje zjawisko, ktore uwazam za buractwo. w dodatku niezgodne z prawem. nie wiem, czemu sklepy to toleruja, nie moj cyrk, nie moje malpy.
                      probowalam ci to wczesniej wyjasnic, ale ty twardo udajesz, ze nie rozumiesz. trudno, jakos to przezyje. big_grin
        • m_incubo Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 00:17
          W pracy cały dzień przerw nie macie, że pierwszy posiłek jesz dopiero w markecie? Czy może mnogość spożywki wokół wywołuje jakiś wilczy głód, którego nie sposób opanować? O mamlających dzieciach nie wspomnę, no ale jeśli to jedyny sposób, żeby choć na chwilę zatkać im dziób...
          To chyba ten typ, który koniecznie musi mielić coś w ustach, bo robi się głodny od samego przebierania nogami.
    • princess_yo_yo Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 10:01
      interesujace, nie spedzam tak duzo czasu w marketach na szczescie ale jakos nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby w sklepach z ciuchami odnosic tam skad wzielam, to samo robie z produktami spozywczymi, jak znajde cos lepszego albo innego w miedzyczasie to odkladam niechciany towar na polke obok. szczesliwie nie kupuje mrozonek, wiec nic sie nie psuje wink
      • madzioreck Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 17:55
        princess_yo_yo napisała:

        > interesujace, nie spedzam tak duzo czasu w marketach na szczescie ale jakos nig
        > dy nie przyszlo mi do glowy zeby w sklepach z ciuchami odnosic tam skad wzielam

        Nie chodzi o odnoszenie tam, skąd się wzięło, tylko o powieszenie na przeznaczonym do tego drążku przy przymierzalniach. Po to właśnie on tam stoi. A tymczasem niektórzy lubią walnąć gdziekolwiek albo zostawić w przymierzalni, chyba jako niespodziankę dla kolejnego klienta...

    • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 10:17
      Bardzo mi wstyd jak czytam, że Wasze dzieci nie jedzą w supermarketach bo ja nie umiem sobie odmówić nadgryzienia bułki czy otwarcia chipsów i przegryzienia przed pójściem do kasy (oczywiście za wszystko płacę, oprócz jednego wyjątku, ale to już sprawa zamknięta).
      Postanowiłam po tym wątku, że już nic nie będę jeść ani skubać ani nawet pić w markecie przed skasowaniem.
      • lady-z-gaga Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 10:19
        > Postanowiłam po tym wątku, że już nic nie będę jeść ani skubać ani nawet pić w
        > markecie przed skasowaniem.

        Bardzo słusznie suspicious
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 11:39
        bardzo się cieszę, że mój wątek ma na Ciebie pozytywny wpływ wink
    • default Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 13:10
      Rzeczy, z których rezygnuję odkładam tam, skąd je wzięłam, nawet jeśli w tym celu muszę się wrócić na drugi koniec sklepu. ZAWSZE. Nie dotyczy to tylko ubrań, które można odwiesić na przeznaczony do tego wieszak.
      Nie wiem jakie śmieci można rozrzucać po sklepie przed zapłaceniem - każde opakowanie, które opróżniłam podczas zakupów (zdarza mi się wypić jakiś mały sok czy wodę) - niosę do kasy, celem uiszczenia zapłaty.
      ZAWSZE wieszam ubrania, które strąciłam z wieszaka, a czasem także te, które zastałam już leżące na podłodze - ale tylko wtedy kiedy leżą pod wieszakiem, który przeglądam, nie latam po sklepie w poszukiwaniu poniewierających się ubrań smile
      Ubrania leżące na półkach/stołach, ułożone w stosiki, po obejrzeniu staram się przynajmniej z grubsza złożyć z powrotem tak samo jak były. W poszukiwaniu mojego rozmiaru nie rozwalam owego stosika, tylko ostrożnie odchylam każdą sztukę, a poszukiwany egzemplarz wyciągam tak, by stosu nie rozwalić.
      Dla mnie to są rzeczy oczywiste i robię to odruchowo, bez zastanowienia.
      • agnewo Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 17:35
        OJP big_grin
        • madzioreck Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 17:58
          No i ten właśnie komentarz świetnie zobrazował kulturę niektórych... rozumiem, że koleżanka rozpizga stosik, żeby znaleźć swój rozmiar, i jeszcze się z tego cieszy.
        • kota_marcowa Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:01
          agnewo napisał(a):

          > OJP big_grin

          Rozumiem, że ty z tych co pozostawiają po sobie porozrzucane, brudne, podeptane łachy albo jogurciki w kosmetykach, żenujące.
          • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:11

            No tak,bo pomiedzy ostroznie odchylam kolejne rzeczy ze stosiku,a wywalam na ziemie i depcze nie Ma nic innegobig_grin
            Ja rozkladam rzecz,ktorej nie Ma na wystawie,ogladam,nie pasuje mu to odkladam bez bawienia sie w robienie kostki,by ulozyc to potem rowno na stosiku.Od tego da sprzedawczynie,a ja nie mam czasu robic stosikow.

            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • iwles Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:16
              No ale tez i nie wynosisz na dzial z nabialem i nie zostawiasz bluzki miedzy jajkami?
              • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:31

                Nie widzialam nigdy bluzki w dziale z nabialemtongue_out jogurtu poza lodowka tez nie,ani w Pl,ani w De.
                Nie robie jednak sobie dodatkowego etatu i nie ukladam towarow w sklepach pod linijke.

                -
                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • maggi9 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:25
      Nie syfię, jestem grzecznasmile
      Jakoś tak...głupio by mi było śmiecić, brudzić, zostawiać po sobie syf. I co z tego, że ktoś sprzątnie i tak?

      Nie rozrzucam towaru po sklepie, odkładam na miejsce a jak już nie mam wyjścia zostawiam kasjerce a nie wrzucam w gumy do żucia przy kasie.

      Ciuchy zazwyczaj odwieszam na ten wieszak przy przymierzalniach ale jeśli mierzę jedną czy dwie rzeczy i wiem, że będę obok wieszaka znowu szła to odwieszam na miejsce. No chyba, że mi ekspedientka nadgorliwa wyrwie z rąk przy wyjściu z przymierzalni wink

      Jak coś na hali zjem - płace przy kasie, choć ostatnio robie zakupy raczej w przydomowym Lidlu więc nie plączę się po sklepie godzinami i przegryzać nie muszę.

    • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:39
      Masz pełną rację, Joann.

      Nie rozumiem tego jedzenia w sklepie, nawet przez dzieci, Przecież takie jedzące dziecko może w każdej chwili kogoś wysmarować czy nabałaganić jedzeniem, dotyka brudnymi od jedzenia rękoma towar czy przechodzących ludzi.

      Odkładam towar na miejsce zawsze. I strasznie wpieniają mnie ludzi, którzy bałaganią czy przestawiają towar. Obsługa nie nadąża z układaniem, a ja się natykam na buty na półce z kosmetykami, albo ostatnie pary gdzieś w koszu z gaciami.

      Skóra mi cierpnie, jak widzę, gdy ludzie gołymi rękami dotykają towaru. nawet zapakowanego. Dlaczego ja mam dotykać po nim? Brzydzę się. Dotyka się gołą ręką tylko towar, który chce się kupić (spożywka, ale inne w miarę możliwości- też).

      Niska kultura- osobista i społeczna.
      • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:49

        Eee przeciez w wiekszosci marketow istnieja punkty gdzie mozna kupic cos do zjedzenia,paczka,zapiekanke,kawalek pizzy,jedzenie dostaje sie w reke,mozna spozyc na stojaco przy stoliku lub robic zakupy jedzac,poza tym da degustacje wszystkiego,od jogurcikow po sery.Cie juz nie degustuje,ze sklep taka polityke uprawia?tongue_out

        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:51
          Poza główna halą są te punkty. A w punktach promocyjnych hostessy rozdają jedzenie odpowiednio przygotowane -w kubeczkach, na wykałaczce, mają też z reguły tacę, na którą odkładasz te kubeczki czy wykałaczki. To zupełnie inny kaliber "poczęstunku".
          • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:05

            W glownej hali sa te punkty,w Tesco np.tongue_out
            I co,taki maluch nie da rady kogos pobrudzic jogurcikiem z kubeczka,serem czy co Tam dostanie do degustacji?
            Oprocz tego te okropne sprzedawczynie z dzialu miesnego daja tym okropnym dzieciom wedlinke w lapke,a to paroweczke.Nie wiem Jak w Pl,w Niemczech nie jest dziewnym,ze cos sie je w sklepie.
            Np.w ogromnym domu handlowym w d-dorfie pomiedzy ciuchami,a kosmetykami i bizuteria jest stoisko z cup cakes.


            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:10
              Degustacja nie jest dla malucha, tylko dla jego opiekuna.

              Może i stoi to stoisko w Niemczech, bo ludzie mają tam wyższą kulturę- nie wiem.
              • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:14

                W Polsce,w Koszalinie.
                Jak to degustacja nie jest dla dzieci?Jak sa wprowadzane nowe ciastka,cukierki to dzieci sa czestowane,to sa tez klienci,bo rodzice kupuja czesto rzeczy pod nie.
                Z reszta miesko dawali memu synowi i w Polsce i w Niemczech.

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:19
                  Nawet jeśli częstuje się dzieci (ja tego nigdy bym nie zrobiła), to kulturalny człowiek nie łazi z jedzeniem po sklepie. Zjada przy tym stanowisku, czyści ręce i robi zakupy czystymi rękoma.
                  • franczii Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:23
                    a ile razy ci sie zdarzylo, zeby cie jakies dziecko wysmarowalo w czasie zakupow jedzeniem?
                    • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:31
                      Mnie mało nie wysmarowała dżemem Paniusia której nie chciało się wziąć koszyka i kilka produktów w tym słoik z dżemem trzymała w łapie, była tuż za mną w kolejce gdy dżem zrobił "bum" i milimetry czerwonej brei dzieliły od mojego jasnego płaszcza. Przyszła sprzedawczyni i pyta czemu nie wzięła koszyka (na sklepie jest napis, że tylko z koszykiem wejściem) Paniusia nie raczyła nawet przeprosić.
                  • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:28

                    Jasne,stoi w miejscu i lyka Jak pelikanbig_grin
                    W co czysci te rece?
                    Na szczescie to nie ty decydujesz kogo czestuja pracownice sklepu.


                    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
              • franczii Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:18
                moje dostawaly nawet w Pl na miesnym po kawalku kabanosa
      • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 18:55
        Skóra mi cierpnie, jak widzę, gdy ludzie gołymi rękami dotykają towaru. nawet zapakowanego. Dlaczego ja mam dotykać po nim? Brzydzę się. Dotyka się gołą ręką tylko towar, który chce się kupić (spożywka, ale inne w miarę możliwości- też). 

        To nie wychodz z domu skorko tak sie brzydzisz, wszystko co dotykasz dotykalo wiele osob przwd toba, bynajmniej nie w rekawiczkach. Wyobraz sobie chocby klamki, nie mowac o wozkach sklepowych itd...a towar w sklepach przed toba dotykalo wiele osob np ukladajac go na polkach.
        • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:08
          Niestety, muszę korzystać z tego, co i inni ludzie. Ale wiem, że można się miarkować w tym dotykaniu, macaniu wszystkiego, co popadnie. Powściągliwość w takich czynnościach wyszła by wszystkim na zdrowie.
          Odrzuca mnie od ludzi, którzy się tak zachowują. To brak kultury ewidentny. I polski wyznacznik, niestety. Macają niemal każdy jogurt, dotykają towar przechodząc. "Pomacam, bo tak", Przerzucają w tych koszach, jakby nie można było obejrzeć jednej sztuki, po czym ją wziąć. Albo poprosić obsługę o podanie w odpowiednim rozmiarze. (Obsługa przynajmniej ma odpowiednie badania na nosicielstwo).

          Klamki powinny być często czyszczone. Widzę, że nie rozumiesz, o czym mówię. O NIEPOTRZEBNYM macaniu.
          • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:11

            Jak ty sobie wyobrazasz czytanie skladu produktu bez dotkniecia go?padlabys na zawal robiac ze mna zakupy,bo macam nowosci,by pruestudiowac sklad,Jak mu sklad nie odpoeiada to odstawiam.
            • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:16
              Czytasz skład na jednej sztuce towaru. JEDNEJ. Nie o tym mówię, by w ogóle nie czytać czy nie dotykać. Ale tylko tego dotykać, co naprawdę chcę wziąć.
              Widzę, że to powszechny problem.
              • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:20

                Jak na jednej skoro wybor towaru jest ogromny,samych puszek ananasa jest Pare rodzajow paru firm w paru wersjach.
                Mam przeczytac tylko jeden sklad,bo?
                Nie widzialam,by ktos czytal sklad na tym samym produkcie 5razy.
                • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:25
                  Na jednej z konkretnego towaru. Owszem, czytają na jednym, ale macają wiele (to Ty podniosłaś kwestię czytania, więc odpowiedziałam. ) Czy chcą kupić, czy nie, macają. Obserwuję to. Jakiś taki nawyk dotykania, przestawiania. Brzydzi mnie to.
                  • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:30

                    To sie lecz,bo to nie jest normalne.
              • franczii Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:22
                ja za siebie powiem bo nie wiem w jakim celu inni biora z polki towar a potem odstawiaja ale podejrzewam ze w tym samym co ja a nie tylko po to, zeby pomacac. Ale skoro ty tak wnikliwie obserwujesz co inni biora z polki i im wyliczasz ktora to z kolei sztuka rtego samego produktu to pewnie wiesz lepiej.
              • najma78 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:55
                vilez napisała:

                > Czytasz skład na jednej sztuce towaru. JEDNEJ. Nie o tym mówię, by w ogóle nie
                > czytać czy nie dotykać. Ale tylko tego dotykać, co naprawdę chcę wziąć.
                > Widzę, że to powszechny problem.

                Jednak to kazdy sam decyduje ile chce, potrzebuje wziac do reki produktow w celu obejrzenia. Absurdalnym jest to ze komus przychodzi do glowy limitowanie tego bo np sie brzydzi. Ja dotykam tyle produktow ile chce, np szynke w plastrach ogladam nawet i 10 opakowan (moje dzieci nie lubia zylek smile) i moge zadnego nie wziac jesli tak uznam. W niczym to nie przeszkadza innym bo szynka jest zapakowana. Ty wdzisz w tym problem, ale to subiektywne odczucie. Mnie nie interesuje ile osob przede mna dotykalo produktow.
      • franczii Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:01
        > Odkładam towar na miejsce zawsze. I strasznie wpieniają mnie ludzi, którzy bała
        > ganią czy przestawiają towar. Obsługa nie nadąża z układaniem, a ja się natykam
        > na buty na półce z kosmetykami, albo ostatnie pary gdzieś w koszu z gaciami.
        >
        > Skóra mi cierpnie, jak widzę, gdy ludzie gołymi rękami dotykają towaru. nawet z
        > apakowanego. Dlaczego ja mam dotykać po nim? Brzydzę się. Dotyka się gołą ręką
        > tylko towar, który chce się kupić (spożywka, ale inne w miarę możliwości- też).
        >

        Ale jaki towar odkladasz, przeciez dotykasz tylko to co chcesz kupic.
        • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:09
          Ja nie odkładam, staram się dotykać tylko to, co wezmę do koszyka.
          • franczii Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:12
            nie czytasz skladow produktow, etykiet itp?
      • maggi9 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:04
        vilez napisała:

        > Skóra mi cierpnie, jak widzę, gdy ludzie gołymi rękami dotykają towaru. nawet z
        > apakowanego. Dlaczego ja mam dotykać po nim? Brzydzę się. Dotyka się gołą ręką
        > tylko towar, który chce się kupić (spożywka, ale inne w miarę możliwości- też).

        To sa juz chyba jakies zaburzenia...A jak otwierasz drzwi? Trzymasz koszyk? dotykasz pieniędzy?

        Pełna zgoda nie maca się gołą ręką pieczywa, nie rozpakowuje spozywki i nie maca łapami. Ale reszta? A ciuchy? rozumiem, że mam na oko wybierac rozmiar? A jak chcę przeczytac skłąd jogurtu to łapac przez foliówkę?
        • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:14
          A musisz przesadzać? Napisałam o tym, żeby nie dotykać bez potrzeby. Bez potrzeby. Starać się ograniczyć to macanie. Takie trudne do zrozumienia? Trzeba sprowadzać do absurdu? Klamki dotknąć musisz, by otworzyć drzwi, ale każdego stanika z półki macać nie musisz.
          Kolejna, która nie zrozumiała i sprowadziła do absurdu.

          • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:17
            Nie musze ale chce,i mam fo tego prawo,bo towar na polkach jest do ogladania.Nie,lubie,kupiwac przez Internet,musze,obejrzec,pimacac,przymierzyc i wtedy moge sie decydowac czy chce,a Jak mu sie,odwidzi to zwroce juz po przytaszczeniu do domu.
            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:27
              Prawo masz, ale nie jest to zbyt kulturalne. Możesz zachować w tej mierze powściągliwość. I o tę powściągliwość mi chodzi. Polakom jej brakuje. Może zacznij to obserwować, bo ja u Niemców ją widzę. Nie widzisz tego u siebie, a u innych nie rzuca Ci się w oczy to macanie, bo tym nie szafują. Ja tę różnicę widzę.
              • edelstein Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:32

                Buhahaha niby co nie jest kulturalne?czytanie skladu,mierzenie,zwracanie?
          • franczii Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:25
            O jeju a te staniki co kupujesz kazdy moze nawet przymierzyc na goly cyc a nie tylko pomacac. To dopiero zgrozabig_grin
            • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:29
              Możesz, owszem. I co z tego? Hasło: powściągliwość, i koniec tematu z mojej strony, bo widzę, że powściągliwości w sprowadzaniu rzeczy do absurdu też nie brakuje.
              • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:34
                tfu...brakuje (nie- nie brakuje)
              • maggi9 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:44
                vilez napisała:

                > Możesz, owszem. I co z tego? Hasło: powściągliwość, i koniec tematu z mo
                > jej strony, bo widzę, że powściągliwości w sprowadzaniu rzeczy do absurdu też n
                > ie brakuje.

                A możesz wyjaśnić co to jest ta powściągliwość? Bo ja nie kumam. Jasne jest, że nie wpadam do sklepu jak oszołom i nie macam wszystkiego jak leci bo to bez sensu. ale jak szukam np produktu spożywczego bez jakiegos składnika wymienionego w składzie to jak mam to zrobić nie biorąc kilku do reki i czytając?
                Jak mam wybrać np melon nie wąchając go? Na oko?
                Jak mam wybrać świeze bułki nie macając ich w foliowej rekawiczce?

                Wreszcie jak mam kupić ubrania nie macając ich? Tak, przyznaję, że czasem jak wisi dużo ubrań różnego typu to po wszystkich przejeżdżam ręką aby zobaczyć czy w któryms egzemplarzu materiał jest wyjątkowo przyjemny.

                Jak mam kupić buty nie mierząc ich i nie robiąc małego spaceru po sklepie?

                Wreszcie co Ty na prawo 30 dniowego zwrotu w wielu sklepach? Rozumiem, że korzystanie z niego to szczyt złych manier?

                to jest powściągliwość czy nie bardzo?
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:35
        Nie rozumiem tego jedzenia w sklepie, nawet przez dzieci, Przecież takie jedząc
        > e dziecko może w każdej chwili kogoś wysmarować czy nabałaganić jedzeniem, doty
        > ka brudnymi od jedzenia rękoma towar czy przechodzących ludzi.

        to swoją drogą, ale mnie chodzi o to, że towar "niezapłacony" nie jest mój i nie mogę go zjeść. To samo przekazałam swojemu synowi. Towar staje się nasz i mamy prawo go zjeść/rozpakować czy też zrobić z nim cokolwiek innego po zapłaceniu i już.

        >
        > Odkładam towar na miejsce zawsze. I strasznie wpieniają mnie ludzi, którzy bała
        > ganią czy przestawiają towar. Obsługa nie nadąża z układaniem, a ja się natykam
        > na buty na półce z kosmetykami, albo ostatnie pary gdzieś w koszu z gaciami.

        tak, to jest zmorą wiekogabarytowych sklepów. Ludzie są zbyt leniwi i niechlujni niestety.
        >
        > Skóra mi cierpnie, jak widzę, gdy ludzie gołymi rękami dotykają towaru. nawet z
        > apakowanego. Dlaczego ja mam dotykać po nim? Brzydzę się. Dotyka się gołą ręką
        > tylko towar, który chce się kupić (spożywka, ale inne w miarę możliwości- też).

        No nie, nie przesadzajmy. Towar w opakowaniu sama niejednokrotnie "macam" chocby po to by przeczytać etykietę, jednak do szewskiej pasji doprowadza mnie to, że ludzie łapią brudnymi łapami pieczywo ( bez opakowania ofkors) i potem zamiast wpakować do woreczka i zabrać ze sobą , odkładają ja z powrotem bo coś nie pasuje. Fuj.
        Najbardziej ekstremalne zdarzenie miało miejsce jak jeszcze pracowałam w kwiaciarni. Poszłam po bułki na śniadanie do carrefoura. w carrefourze na dziale z pieczywem są takie spore pojemniki na kajzerki z otwieraną z przodu pokrywką. Pracownik piekarni natomiast uzupełnia te bułki od tyłu, dosypując świezo upieczone. No i wtedy przyuważyłam starszego pana, który z zapamiętaniem grzebał w tym pojemniku wsadzając doń łapę aż do łokcia. Grzebał w poszukiwaniu ciepłych kajzerek i wszystkie bułki, które były blizej zostały okraszone jego naskórkiem, wytarte rekawem niezbyt czystego płaszcza i bóg wie czym jeszcze co się na tym płaszczu znajdowało. Straciłam apetyt , opieprzyłam dziadka , który kompletnie nie kumał o co mi chodzi i zgłosiłam fakt pracownicy piekarni. Kobitka uznała,że mam rację i ,że to obrzydliwe i wszystkie bułki z pojemnika wygarnęła . Po jakimś czasie jak byłam na zakupach w tym samym sklepie pojemniki miały pokrywki otwierane do góry i nie trzeba było dogrzebywać się do ciepłego pieczywa. Ogólnie po tamtym zdarzeniu jakis czas nie mogłam patrzeć na kajzerki. bleeh
        >
        > Niska kultura- osobista i społeczna.

        amen
        • vilez Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:45
          Jesu, Joann, mówię o dotykanie BEZ POTRZEBY. Co trzeba, co nie trzeba - nie o tym mowa. Widzę, że terra incognita, poddaję się.
          • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:52
            Ale ja Cię doskonale rozumiem. Napisalam tylko swoje zdanie. Nie denerwuj się tak wink
        • kota_marcowa Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 19:48
          Nigdy nie kupuję niefoliowanego pieczywa w sklepie, gdzie jest ogólnie dostępne dla macających, chyba, że obsługa akurat wykłada takie prosto z pieca, którego nikt jeszcze nie zdążył wymiętosić. Przecież w większości sklepów są foliowe rękawiczki do macania pieczywa, a nawet jak nie ma to można przez woreczek. Ja nawet jak biorę dla siebie, to łapię przez worek, bo mam zwyczajnie brudne ręce, wystarczy, że pcham koszyk, który tyle niemytych łap macało.
    • goodnightmoon Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 23:21
      joann_80 napisała:

      > nie jem i nie piję w markecie zanim nie zapłacę a śmieci wyrzucam do kosza. Czy to takie trudne?

      Będąc np. na zakupach z dzieckiem to owszem, trudne. Bo taki 2 ... 4 latek chce zjeść ciastko lub wypić soczek JUŻ a nie za 25 minut.
      Otwieram, dziecko konsumuje, puste opakowanie wkładam do swojego wózka zakupowego i płacę przy kasie. Nigdy jeszcze nie miałam z tym problemu.
      • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:28
        A w jakim wieku zamierzasz uczyć dzieci dobrego wychowania i tego, że czasem należy zaczekać?
        • goodnightmoon Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:53
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A w jakim wieku zamierzasz uczyć dzieci dobrego wychowania i tego, że czasem należy zaczekać?

          Już uczę. Jeśli, na przykład, ma ochotę na banana, to mówię, że to należy najpierw zważyć i zapłacić, a dopiero później może zjeść.

          Ale nie rozumiem, dlaczego ma czekać np. na sok, który można wypić od razu a zapłacić później, niezależnie od ilości płynu w butelce. A też, jeśli mam ochotę się napić to piję, a dopiero później płacę.
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:50
        Mój syn ma w tej chwili 4,5 roku i nie mam z tym żadnego problemu. Jednak ja nigdy mu w sklepie niczego do paszczy nie pchalam, a jak chcial soczek czy coś innego to albo mialam to w torebce (jak był młodszy i mógł nie zrozumieć dlaczego nie dostanie towaru z półki) albo tłumaczyłam, że najpierw trzeba zapłacić. Pojął bez problemu. Teraz nawet nie pyta tylko czeka.
        • goodnightmoon Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 11:02
          joann_80 napisała:

          > jak chcial soczek czy coś innego to albo mialam to w torebce

          To dopiero problem. Udowadniaj później przy kasie, że ten soczek wniosłaś do supermarketu, a nie ściągnęłaś z regału i włożyłaś do torebki.

          Też starałam się mieć dla Młodego picie (w specjalej butelce), ale czasem chciał "sklepowego" soku.

          > Pojął bez problemu.

          Ahhhh, bo to Twój syn. Taki mądry, pojętny i w ogóle ...

          Mój też pojął. Ale nie widzę potrzeby kazać dziecku bez sensu czekać np. 25 minut, kiedy może od razu coś wypić i nikomu krzywda się nie stanie. Też tak robię czasem i jeszcze nie zostałam aresztowana, ani moje zdjęcie (podpisane "Tej pani nie obsługujemy) nie wisi na wejściu do sklepu.
          • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 14:11
            > To dopiero problem. Udowadniaj później przy kasie, że ten soczek wniosłaś do su
            > permarketu, a nie ściągnęłaś z regału i włożyłaś do toreb
            w kazdym markecie przy wejściu na halę sprzedażową stoi ochroniarz. Jak mam coś ze sobą to zgłaszam ten fakt i dostaję naklejkę.

            > Też starałam się mieć dla Młodego picie (w specjalej butelce), ale czasem chcia
            > ł "sklepowego" soku.
            dlatego właśnie wytłumaczyłam mojemu, że to co nie jest zapłacone nie jest nasze i nie może tego dostać teraz JUŻ, NATYCHMIAST! Pojął z czasem, jednak nigdy w sklepie nie miałam ryków i awantur.

            >
            > Ahhhh, bo to Twój syn. Taki mądry, pojętny i w ogóle ...

            skoro pojął to znaczy, że faktycznie jest mądrym dzieckiem. Po co ten sarkazm? Analogicznie mogłabym napisać,że skoro Twoje się wciąż domaga wszystkiego w sklepach to znaczy,że jest głupie?

            Mój też pojął. Ale nie widzę potrzeby kazać dziecku bez sensu czekać np. 25 min
            > ut, kiedy może od razu coś wypić

            przypomnę Ci to kiedyś jak założysz wątek "nie wiem co robić, moje dziecko urzadza histerie w sklepie bo nie chciałam mu czegoś kupić, nie wiem jak to się stało"
            Warto uczyć dzieci,że nie wszystko będą w zyciu miały na zawołanie i , ze czasem warto zaczekac na upragnioną rzecz.

            Poza tym jak widzę masz swoje zdanie na ten temat i ok. To Twoje zdanie. Ja mam swoje Ty wuchowujesz swoje dziecko na swój sposób ja na mój i jakoś nie mam potrzeby czytać, że Tobie mój sposób wychowania nie pasuje. Żyj i daj zyć innym.
            • goodnightmoon Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 16:02
              joann_80 napisała:

              > wuchowujesz swoje dziecko na swój sposób ja na mój i jakoś nie mam potrzeby czytać, że Tobie mój sposób wychowania nie pasuje. Żyj i daj zyć innym.

              Cóż za nadinterpretacja moich słów! Ani nie zastanawiałam się nad twoim sposobem wychowywania dziecka, ani tym bardziej nie pisałam, że on mi nie pasuje.
              Właśnie, daj żyć innym. Pozwól cudzemu dzieciakowi wypić sok w supermarkecie.
              • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 19:26
                niech pije na zdrowie...
            • goodnightmoon Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 16:11
              joann_80 napisała:

              > w kazdym markecie przy wejściu na halę sprzedażową stoi ochroniarz. Jak mam coś ze sobą to zgłaszam ten fakt i dostaję naklejkę.

              Ale, wyobraź sobie, nie każdy robi zakupy w Tesco czy Carrefour.
              Tam, gdzie ja robię zakupy nie ma ochroniarzy i nikt nie daje naklejek.

              > przypomnę Ci to kiedyś jak założysz wątek "nie wiem co robić, moje dziecko urzadza histerie w sklepie bo nie chciałam mu czegoś kupić, nie wiem jak to się stało"

              Dziękuję za troskę. Dotychczas jeszcze ani razu się nie przydarzyło (syn ma 4 lata).
              Pisałam już, że mój syn również bez problemu pojął, że nie wszystkie artykuły można skonsumować na miejscu.
              Zresztą, zauważyłam że wiele matek pozwala dzieciom coś zjeść/wypić w sklepie, często na oczach obsługi i jakoś nigdy jeszcze nikt nie zwrócił nikomu uwagi. Ale to są wredne, niewychowane Niemki (zarówno większość klientek, jak i obsługa), więc czego się tu spodziewać ...

              PS: Dlaczego nie zwracasz uwagę Gazecie - jest dorosła, a również zjada bułki i pije wodę w supermarketach???
              • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 17:34
                Tak, jest mi wstyd i postanowiłam więcej już nic nie jeść ani nie pić w marketach (serio). Zawsze uważałam, że to trochę wieśniackie, ale na kacyku nie mogła sobie odmówić upicia soku Cymes z jabłek, prosto z lodóweczki, to sok który smakuje niemal tak samo jak robiony mi w dzieciństwie przez Mamę.
                Ale trudno, koniec z tym, poczekam do wyjścia ze sklepu.
                Amen.
                • antyideal Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 23:22
                  Och, wzruszylam sie Gazeta sad
            • gazeta_mi_placi Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 17:36
              >Warto uczyć dzieci,że nie wszystko będą w zyciu miały na zawołanie i , ze czasem warto zaczekac na upragnioną rzecz.

              Kiedyś naukowcy zrobili eksperyment wieloletni, przedszkolakom dali wybór - albo dostaną jedną rzecz (coś słodkiego) od razu albo dostaną więcej, ale muszą zaczekać.
              Część dzieci wolała od razu zjeść, część poczekać.
              Po latach prześledzono ich losy, okazało się, że dużo częściej sukcesy w życiu odnosili ci ludzie, którzy jako dzieci były w grupie "czekającej" aby dostać coś więcej.
    • rhaenyra Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 15.10.13, 23:29
      nie syfie w sklepie
      od tego mam dom tongue_out
      • joann_80 Re: co sądzicie o "syfieniu" w marketach? 16.10.13, 10:53
        big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka