Dodaj do ulubionych

Mam problem... Duży problem...

21.10.13, 21:44
Jestem naprawdę w patowej sytuacji i nie wiem co zrobić dlatego mam nadzieję, że padnie tu jakiś pomysł, który mi pomoże...

Moja siostra (lat 9)jest takim moim oczkiem w głowie , powiedzmy "drugim dzieckiem". Jest między nami spora różnica wieku więc może dlatego. Ale do rzeczy,...
Jej ojciec (jesteśmy tylko z jednej matki) opuścił ją i całą naszą rodzinę jakieś 8lat temu. Uciekł gdzieś za granicę. Człowiek nieobliczalny, agresywny, prosty. Nienawidzę go całym moim sercem (za wszystkie krzywdy , które wyrządził także bezpośrednio mi, gdy byłam młodsza), po prostu na dźwięk jego imienia dostaje spazmów, trzęsę się od razu jest mi słabo i chce mi się wymiotować uncertain
No i szanowne coś postanowiło po tych latach niczym kochany tatuś odnowić kontakt z córką - ok, dziecko potrzebowało ojca, bynajmniej weekendowego - jakoś próbowałam to zaakceptować. A że moja super - hiper mamusia jest jaka jest, ów pana pod swe skrzydła przyjęła. Od tego momentu nasze kontakty są mocno ograniczone, raz na jakiś czas zadzwownimy "wymienić uprzejmości". Moja noga od czasu kiedy to coś zamieszkało z moją matką tam nie postała (zresztą mojej starszej siostry też). Na samą myśl, że miałabym go zobaczyć robi mi się niedobrze uncertain
No i tak oto niedawno moja mała siostra dzwoni i mówi "że nie wiem jak z X(siostra starsza) to zrobimy, ale mamy tego i tego przyjechać na jej urodziny".
A ja jestem w mega wielkiej kropce i chyba pierwszy raz w życiu nie mam pomysłu jak to zorganizować. Wiem, że nie dam rady zacisnąć zębów i jakoś przetrwać tego czasu. Nie da się,..
Jak nie pojadę z córką to będzie jej megaaaa przykro i mi zresztą też sad Wiem, ze ona by chciała , żeby była cała rodzina - ojciec jak i my - a ultimatum jej przecież nie postawięuncertain
Moja starsza siostra też mi nie pomogła, mówi, że nie ma pojęcia jak to rozwiązać...

No i teraz liczę, że ktoś mi coś tu mądrego podsunie, bo w końcu co 100 głów to nie jedna wink

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • k1k2 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 21:54
      9 lat to juz duze dziecko, wiele zrozumie - takze to ze starsza siostra nie chce sie widziec z jej ojcem. Pewnie bedzie jej przykro, ale alternatywa jest taka ze wszyscy beda spieci i wszystkim bedzie zle, bo nie wieze ze da sie na 100% zacisnac zeby i usmiechac przez cala impreze.

      Na Twoim miejscu urzadzilabym malej dodatkowe urodziny troche poznie (np. tydzien po) u CIEBIE.

      A w ogole to mi to wyglada na celowe i okrutne zmanipulowanie malej przez matke i/lub ojca zeby was dwie (starsze) emocjonalnie postawic pod sciana. Nie daj sie uncertain
      • blanus2202 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 22:01
        Powiem Ci, że też tak uważam - że to intryga mojej matki, która nie widzi problemu i twierdzi "że trochę z tą dumą i honorem przesadzam". Zapomniała jak było kilka/naście lat temu, co on robił uncertain Chyba myśli, że wspólna impreza może jakoś rozluźni stosunki uncertain
        • k1k2 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 22:18
          W obliczu takich krzywd na rozluznienie stosunkow to sobie ten ojciec najpierw musi ZAPRACOWAC. A u nic takiego nie widze niestety.

          Dodam tez, choc sie moze sporo osob nie zgodzic ze mna, ze masz w pewnym sensie obowiazek pamietania tych krzywd szczegolnie jesli mloda jest teraz w sytuacji gdzie maja byc puszczone w niepamiec i sie wszyscy maja zachowywac "jakby nigdy nic." I robisz to wlasnie dla niej, przyjmujac postawe: to nie jest tak ze nic sie nie stalo, mam JEMU za zle to jak sie zachowywal, ale CIEBIE kocham i zrobie co moge zeby ci wynagrodzic urodzinowe rozczarowanie i przykrosc.
          • eryk2601 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 22:25
            Nie idźcie na imprezę.Porozmawiajcie z Małą.Zorganizujcie jej jakiś mega fajny dzień z wami-Wyjazd jednodniowy,kino,cukiernia,cokolwiek co lubi,ale tak zeby to było dla niej bardzo atrakcyjne.
            I bądźcie czujne,żeby Małej nie działa się krzywda w domu.
    • kroliczyca80 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 22:45
      No to może intryga rodem z jakiegoś kryminału. W dzień urodzin zorganizować akcję wywoływania ojczyma z domu. Niech idzie szukać jakiegoś skarbubig_grin Albo bardziej prozaicznie - niech myśli ze się z kimś umówił na końcu miasta. Albo niech coś zgubi przed urodzinami (np. portfel), a w urodziny niech ktoś zadzwoni do niego, że ten portfel znalazł i zaprasza po odbiór - daleko suspicious
      A tak na poważnie - chyba pozostaje zrobić dziecku drugie urodziny.
      • bi_scotti Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 23:05
        A nie myslisz, ze ona chce Was wszystkich widziec przy jednym stole? Dzieci lubia happy ends ... I to moze byc jakies tam jej 9-letnie ( w sensie "dopieszczane w snach" od tych 8 czy 9 lat) marzenie zeby wszyscy byli razem w jednym pokoju i zeby bylo "jak z bajki" ... i mama, i tata, i obie starsze siostry, i reszta rodziny ... a wszystko dlatego, ze ona ma swoje urodziny - taki wymyslony/wymarzony "cud". Wiele dzieci tak ma, ze tak marzy i bardzo, bardzo chce. Nie wiem czy to akurat dotyczy Twojej siostry ale jesli mozesz podejrzewac, ze tak wlasnie jest, to wyjscia masz dwa: spelnic jej marzenie (wbrew sobie) zeby jej po prostu podarowac na urodziny to czego pragnie najbardziej albo "uczynic ja dorosla" i wytlumaczyc jej, ze nie wszystkie marzenia mozna/da sie spelnic, bo zycie jest jakie jest, ludzie doznawszy krzywd nie zawsze sa w stanie wybaczyc, i wszyscy ktorzy ja kochaja niekoniecznie toleruja siebie wzajemnie, co zreszta w zaden sposob nie umniejsza ich milosci do niej.
        Albo potraktujesz ja jak jeszcze mala dziewczynke (a 9latki bywaja jeszcze bardzo dziecinne), albo otworzysz jej pierwsze drzwi do doroslosci (bo 9latki to juz calkiem rozumne stworzenia, z ktorymi da sie madrze pogadac). Ty znasz swoja siostre i wiesz, co dla niej w tym momencie bedzie lepsze: wymarzony wieczor szczescia z cala rodzina w zasiegu dotkniecia czy pierwszy krok w doroslosc ...
        Happy birthday dla dziewczynki ... niezaleznie od Twoich wyborow smile
        • k1k2 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 23:23
          bi_scotti, ale jak ty sobie ten "wymarzony wieczor szczescia" wyobrazasz? jako jakis udawany cyrk? bo z wypowidzi autorki wynika ze nic autentycznego nie bedzie mozliwe.

          malo tego, zaloze sie ze jesli facet faktycznie jest tak fatalny, to wykorzysta okazje urodzin zeby narobic jeszcze wiecej chrzanu bo sie siostry beda musialy hamowac z jakakolwiek reakcja zeby nie "popsuc" uroczystosci. oodraaadzaaamm!!
          • bi_scotti Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 23:40
            Dorosli ludzie potrafia sie wobec siebie zachowywac cywilizowanie niezaleznie od przeszlosci jaka wspolnie mieli. Wiele okazji w doroslym zyciu to "udawany cyrk", z wielu wzgledow, czesto bez porownania mniej istotnych niz spelnienie marzen jakiegos (kochanego) dziecka. Nie mam (nie mamy) pojecia jak sie ten facet zachowa. Nawet autorka watku tego wiedziec nie moze, bo nie ma z nim kontaktu od kilku lat wiec chocby on w miedzyczasie przeszedl jakas totalna metamorfoze to tez by o tym nie wiedziala. Natomiast istnieje jakas tam mozliwosc, ze facet wrocil for good. I jesli tak jest to co? Te dwie siostry beda unikac kontaktow z najmlodsza przez nastepnych kilka lat dopoki ona nie stanie sie bardziej samodzielna? Jesli wszyscy sobie wzajemnie zaczna robic zlosliwosci i utrudniac zycie to moze dojsc do tego, ze i matka nie wyrazi zgody na kontakty starszych siostr z najmlodsza. Przeciez nie o to chodzi zeby cala rodzina ze soba walczyla! Cokolwiek ten czlowiek w przeszlosci nie uczynil, to teraz jest (znowu) czescia rodziny. I moze nim byc przez nastepne pol wieku albo i dluzej. Warto miec tego swiadomosc. A i tak najwazniejsze w tym jest czego tak naprawde pragnie (na dzis) ta mala solenizantka - to ona ma byc happy - dorosli powinni byc na tyle dorosli zeby to zrozumiec i albo ja uswiadomic w 100% co jest grane, albo byc razem na jej urodzinach. Wszystkie drogi posrednie sa jeszcze wiekszym falszem nic chlodna/cywilizowana uprzejmosc.
            • mvszka Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 07:57
              nie ma to jak pozytywnie nawiedzone kazanie

              > Dorosli ludzie potrafia sie wobec siebie zachowywac cywilizowanie niezaleznie o
              > d przeszlosci jaka wspolnie mieli.

              potrafią jeśli chcą i są na to gotowi, poza tym ten tekst można dopasować do par rozwiedzionych gdzie żarli się dorośli ludzie a nie przypadku gdzie nad bezbronnym dzieckiem pastwił się dorosły drań

              Wiele okazji w doroslym zyciu to "udawany cy
              > rk", z wielu wzgledow, czesto bez porownania mniej istotnych niz spelnienie mar
              > zen jakiegos (kochanego) dziecka.

              oczywiście- na udawany cyrk nadają się mało istotne okazje, w żadnym razie spotkania rodzinne

              Nie mam (nie mamy) pojecia jak sie ten facet
              > zachowa.

              I dlatego się z nim nie spotykamy, Ty masz członka rodziny który nie wiesz jak się zachowa ?
              to chyba nie jest rodzina, a jeśli tak to współczuję

              Natomiast istnieje jakas tam mozliwosc, ze facet
              > wrocil for good. I jesli tak jest to co?

              to czekaj na kolejny wątek: "moja siostra chce uciec z domu do mnie"

              > Cokolwiek ten czlowiek w przeszlosci nie uczynil, to teraz jest (znowu) czescia
              > rodziny. I moze nim byc przez nastepne pol wieku albo i dluzej. Warto miec teg
              > o swiadomosc.


              hola hola, żaden fagas matki nie jest rodziną dla nie swoich dzieci - może za taką być uznany ale chyba ma małe szanse przez następne pół wieku albo dłużej i warto żeby miał taką świadomość

              A i tak najwazniejsze w tym jest czego tak naprawde pragnie (na d
              > zis) ta mala solenizantka - to ona ma byc happy - dorosli powinni byc na tyle d
              > orosli zeby to zrozumiec i albo ja uswiadomic w 100% co jest grane, albo byc ra
              > zem na jej urodzinach.

              ona jest uświadomiona, dodatkowo nakręcona przez mamusię i tatusia, ale niech dowie się, że nie zaspokaja się czyjegoś szczęścia kosztem swojej krzywdy, siostry mogą o niej pamiętać po swojemu a nie w taki sposób w jaki zaburzona matka to sobie wymyśliła
            • jowita771 Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 09:05
              > Dorosli ludzie potrafia sie wobec siebie zachowywac cywilizowanie niezaleznie o
              > d przeszlosci jaka wspolnie mieli.

              Nieprawda. Dorośli potrafią albo nie potrafią, zależnie od przeszłości, ale nie tylko od tego. Wyobraź sobie osobą skrzywdzoną przez pedofila z rodziny. jak sobie wyobrażasz siedzenie przy wspólnym stole? Zgodnie z tym, co napisałaś, dorosła osoba powinna umieć, jak to ujęłaś "zachowywać się cywilizowanie".
              Nie podoba mi się Twoja sugestia, jakoby autorka zachowywała się niecywilizowanie nie chcąc siadać przy jednym stole z panem, który wyrządził jej jakąś krzywdę. Nie wiesz, co ją spotkało, nie oceniaj, czy powinna być gotowa czy w ogóle kiedykolwiek powinna się kontaktować z tym człowiekiem.
              Do autorki: ja bym porozmawiała z młodszą siostrą i powiedziała, że nie przyjdę, ale jest zaproszona do mnie na świętowanie innego dnia. I zaznaczyłabym, że ojciec nie jest mile widziany, żeby czasem nie wpadła na pomysł przyprowadzenia go do mnie.
              • gazeta_mi_placi Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 09:10
                Dobrze prawisz Jowito, poza tym ja uważam, że dziecko nie musi mieć (nawet w swoje urodziny) wszystkiego to co mu się zamarzy, jeżeli koszty emocjonalne dla innych będą za wysokie, trudno...
                Jakby dziewczynka chciała na urodziny bardzo drogi prezent na który trzeba by zaciągnąć olbrzymi kredyt to też należałoby to zrobić bo tak sobie wymarzyła i ma urodziny?
                Wszystko, ale w granicach rozsądku i licząc się również z innymi.
            • lily-evans01 Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 14:27
              Mam nieodparte wrażenie, że tu chodziło o przemoc w rodzinie, czego dowodzą silne reakcje psychosomatyczne autorki - a w tym wypadku - nie ma zmiłuj, nie ma przebacz. O ile byłabym w stanie tolerować przez godzinę czy dwie kogoś, z kim jestem "normalnie" skonfliktowana np. na tle majątkowym, światopoglądowym itd. itp., o tyle nie mogłabym stanąć twarzą w twarz z własnym oprawcą i udawać, że wszystko jest ok.
              • gazeta_mi_placi Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 14:50
                Miejsce takiego śmiecia jest w więzieniu a nie przy rodzinnym stole gdzie każdy się uśmiecha byle nie wnerwić znowu czymś agresora i przy okazji nie zepsuć dziewczynce urodzin.
                Po latach dziewczynka już będąca mężatką może dojść do wniosku, że niech pije i bije, ale dla wspólnych rodzinnych chwil przy stole warto pocierpieć, przecież jej matka i cała rodzina tak robiła i było tak fajnie...
        • kk345 Re: Mam problem... Duży problem... 21.10.13, 23:33
          bi_scotti, baaardzo mądra wypowiedź, podziwiam. Nic dodać, nic ująć. Szczególnie, ze osobiście nie uważam, by urodziny małej dziewczynki były dobrą okazją do rodzinnych rozliczeń...mała ma prawo do dziecinnej naiwnosci i marzeń o jednym wieczorze szczęsliwej rodziny.
          • gazeta_mi_placi Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 09:13
            A siostra ma prawo odmówić uczestnictwa w tej imprezie jeśli koszt emocjonalny będzie dla niej za duży.
            Równie dobrze w ten dzień mogłaby wylądować z wyrostkiem na pogotowiu i nie uczestniczyć. Urodzin będzie jeszcze pełno, a warto pokazać dziecku, że bycie draniem powoduje takie a nie inne skutki, a nie fałsz i obłudę, którą podobno dzieci (zdaniem e-mam) bez błędu odszyfrowują.
        • kocianna Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 07:13
          Przy czym przy spełnianiu marzeń dziewczynki ja widzę jeden duży problem. Mianowicie, w którymś momencie puszczą hamulce, bo ktoś po raz kolejny powiedział coś, i "cud" zamieni się w piekło. Znam takie podszyte niepokojem oczekiwanie na bajkę, i przychodzi czarownica i "wiedziałam, wiedziałam, wszystko zepsuliście" i rozpacz i łzy. Może warto użyć tego argumentu, rozmawiając z małą o urodzinach.
    • aagnes Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 08:11
      POniewaz mam podobna sytuacje w rodzinie powiem Ci tyle - jestes dorosla, jak mniemam ten pan tez (przynajmniej teoretycznie), jak siostrze małej tak bardzo zalezy, ze az dzwoni do ciebie w tej sprawie (byc moze podpuszczona przez mame) to zacisnij zeby i idz na powiedzmy - 2 godziny. wem, ze to ciezkie i w ogole rzygac ci sie chce na sama mysl, ale zrob to dla niej, moze to dla siostry baaardzo wazne i bedzie to dla niej super przezycie. czasem warto dac z siebie cos wiecej (wiem, wiem, brzmi jak kazanie z ambony, ale mowie ci - warto).
      (aha - moze pogadaj z mama, jak zdobedziesz sie, rzecz jasna, zeby uprzedzila pana, zeby na dwie godziny wzial sie w garsc i po prostu byl neutralnie mily, czy na co go tam stac).
    • matka_niejadka Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 08:47
      Ja bym zrobiła tak:
      1) podziękowałabym Małej serdecznie za zaproszenie na przyjęcie urodzinowe i powiedziałabym, że szykuję dla niej w tym dniu niespodziankę;
      2) w dniu urodzin, w czasie, kiedy Mała będzie miała swoje przyjęcie urodzinowe przesłałabym jej przez kuriera prezenty np. bukiet kwiatów z bilecikiem z życzeniami, prezent oraz zaproszenie do wspólnego spędzenia czasu - tutaj w zależności od tego co Mała lubi: wypad z siostrami do kina, do sali zabaw, aqua parku, wycieczka gdzieś tam, wspólne wyjście na zakupy czy co tam lubicie razem robić.
      bi-scotti ma rację, trzeba pozwolić na to, zeby dziecko było dzieckiem i miało swoje radości. Natomiast wcale nie trzeba pozwalać na to, żeby matka manipulowała przy wykorzystaniu małej dziewczynki swoimi dorosłymi córkami. Mała nie powinna być obarczana sprawami dorosłych, skoro są one aż tak przykre, że dwie dorosłe kobiety nie potrafią sobie z nimi poradzić. Najmłodsza siostra jest już na tyle duża, że tatuś nie musi jej towarzyszyć podczas spotkań ze starszymi siostrami. O tacie przy Małej nie wypowiadałabym sie wcale.
    • blanus2202 Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:17
      Sporo z Was proponuje, abym poszła na urodziny, zacisnęła zęby i wytrzymała te dwie godziny.. Ale ja wiem, że nie dam rady - po prostu nie dam! sad JUz na samą myśl zaczynają mi się trząść ręce... Za dużo złych wspomnień, za dużo bólu i łez..
      Chyba postawię na dodatkową imprezę z mojej strony....
      • anel_ma Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:28
        moja rada: nie idź, za duzo cie to kosztuje
        ale trzymaj ręke na pulsie, miej kontakt z siostrą, zeby sie nie okazało ze i ją sukinkot krzywdzi
    • vilez Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:27
      JA bym na Twoim miejscu jednak zacięła zęby i poszła. Po to, by zobaczyć, czy wszystko w tamtym zdaniu jest ok- w sensie, czy coś złego jednak się nie dzieje dla małej. Może ona chce Wam coś w ten sposób powiedzieć? Nie powie wprost, bo się boi, a liczy na to, że coś zauważycie? No nie wiem, tam mi to przyszło do głowy, skoro ojciec małej zdolny coś nawywijać. Idź i oblukaj sytuację.
      • vilez Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:27
        ..czy wszystko w tamtym DOMU (nie -zdaniu)... jest ok...
      • antyideal Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:29
        To samo chcialam napisać..
        Trudno uwierzyc, ze pan po latach wrocił nowy - lepszy.
        • blanus2202 Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:37
          Z tego co wiem to młoda jest teraz bardzo szczęśliwa, że on wrócił...
          Brakowało jej go przez te lata na pewno no i nie była świadoma dlaczego on odszedł, ile wyrządził krzywd wszystkim.
          Duży żal mam też do matki, że po raz setny wybaczyła, przyjęła... Bo tym wszystkim co zrobił jej dzieciom - ale to jej decyzja i ona będzie spijała piankę z tego piwa, bo my ze starszą siostrą powiedziałyśmy definitywnie, że kolejny raz do niej ręki nie wyciągniemy jak on znowu coś zrobi... Niech radzi sobie sama, bo to prędzej czy później nieuniknione (według nas).
          • vilez Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 14:07
            Idźcie razem z siostrą, razem będzie Wam raźniej. Przyjrzyjcie się uważnie temu "rodzinnemu szczęściu", bo a nuż. A to jest dobra okazja, bo nie obliguje Was do chodzenia tam częściej- poszłyście na wyraźną prośbę młodszej, raz i koniec. A co będziecie widziały na własne oczy, to Wasze.
            • jowita771 Re: Mam problem... Duży problem... 23.10.13, 10:10
              Przestań ją naciskać, napisała, że nie może. Takie naciski tylko spowodują, że jak nie pójdzie, to będzie miała poczucie winy, a nie jest niczemu winna i nie ma obowiązku tam iść i udawać, że wszystko jest ok.
    • anika772 Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:37
      Nie wiem co on Ci zrobił, ale widać naprawdę nie chcesz iść. Nie idź, dziecku wytłumacz, że nie masz ochoty spotykać się z tym człowiekiem. Siostra też zrozumie, zaproponuj jakieś spotkanie na neutralnym gruncie.
      Co to w ogóle za "rozterka", skoro wiesz że nie dasz rady? Nie masz żadnej rozterki, informujesz że nie idziesz i tyle.
    • aakita Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:41
      Jeśli już naprawdę nie jesteś w stanie się ugiąć to proponuję zabrać małą na 'wieczór'.
      Czyli oni spotykają się powiedzmy na 16, tralala a Ty podjeżdżasz o 19 - 19:30 i zabierasz (lub zabieracie z siostrą) ją na świetny deser, pizzę czy tam inną atrakcję, typu wieczorne wejście do jakiegoś muzeum, zamku, basenu ze zjeżdżalniami - cokolwiek, co pozwoli wam wspólnie się śmiać, bawić, rozmawiać (kino nie jest dobrym pomysłem).
      Małą możesz też zabrać na noc i jeszcze wieczorem możecie sobie pogadać, poczytać, itd.

      Nie szarp się, nie dramatyzuj, nie tłumacz się tylko powiedz młodszej siostrze, że pragniesz ją zobaczyć ponad wszystko a więc to jest jedyne rozwiązanie. Tego lub następnego dnia, będzie super.
    • barbibarbi Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:50
      Odmówić, absolutnie nie jechać. Nie akceptujesz pana, to nie baw się w konwenanse. Nie powinno być przyzwolenia na akceptowanie patologii. Jeśli twoja matka chce sobie wrzoda na du..pie hodować i przy okazji swojemu dziecku fundować patrzenie na tatusia prostaka i agresora, to jest głupia jak but. Przydałoby się jej to uświadomić. Nie byłoby miejsca w społeczeństwie dla takich przyjemniaczków jak ten pan, gdyby nie takie kobiety które wszystko zaakceptują, aby tylko był "chłop" w domu.
      • barbibarbi Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:52
        sorry doczytałam, że to nie jego urodziny, tylko tego dziecka. Też nie jechać, spotkaj się z małą gdzieś na neutralnym gruncie, prezent daj, spróbuj wytłumaczyć.
      • gazeta_mi_placi Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 14:47
        I tu się zgadzamy piwo
        Dziwię się tym wszystkim Pańciom które uważają, że powinna pójść i udawać, że wszystko jest w porządku.
        Nie iść. Pan sobie zasłużył, dziewczynka duża, sama zrozumie, jeśli nie teraz to już za chwilę.
    • laquinta Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 13:57
      blanus2202 napisała:


      > A ja jestem w mega wielkiej kropce i chyba pierwszy raz w życiu nie mam pomysłu
      > jak to zorganizować. Wiem, że nie dam rady zacisnąć zębów i jakoś przetrwać te
      > go czasu. Nie da się,..

      Robic komus przyjemnosc kosztem siebie, nawet gdy jest to ktos kochany, to naprawde niedobry pomysl. Urodziny siostry mozesz urzadzic u siebie, troche wczesniej, moze niech siostra zaprosi swoje kolezanki z klasy.
      • aagnes Re: Mam problem... Duży problem... 23.10.13, 07:53
        Robic komus przyjemnosc kosztem siebie, nawet gdy jest to ktos kochany, to napr
        > awde niedobry pomysl.

        Dlaczego????? mysle, ze dorosly czlowiek wie ze czasem trzeba sie poswiecic i zycie nie sklada sie tylko z sekwencji przyjemnosci i robienia SOBIE dobrze. myslalam, ze to oczywiste, ale jednak...
        • gazeta_mi_placi Re: Mam problem... Duży problem... 23.10.13, 09:52
          Dorosły człowiek w dalszym ciągu ma swoje potrzeby, w dalszym ciągu można go zranić, w dalszym ciągu ma prawo do tego ( i nie jest to egoizmem ) aby nie siedzieć przy jednym stole z osobą która je latami krzywdziła.
          Jaki przykład da się tej dziewczynce? Fałszu i obłudy?
          Do autorki wątku - słuchaj siebie i swojej intuicji a nie durnych piczek z tego forum które prawdziwe świństwa jaki dorosły może wyrządzić dziecku widziały najwyżej w Fakcie lub Super Expressie.
    • nicol.lublin Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 20:37
      jak wiesz, że nie dasz rady, to jej powiedz wprost, że nie przyjdziesz, ale może podejmij się zorganizowania jej urodzin (w innym terminie) w bawialni dla koleżanek? i wtedy bądź z nią.
    • anorektycznazdzira Re: Mam problem... Duży problem... 22.10.13, 21:16
      Nie poszłabym w żadnym wypadku z jednej najważniejszej przyczyny: NIE możesz jej zapewnić tego, o co prosi. Przecież ona nie prosi o to, żebyś przyszła i żebyście z nienawiścią popatrywali na siebie z jej ojcem i w najlepszym wypadku ostentacyjnie ignorowali się w rozmowie, albo i, nie wykluczone, powiedzieli sobie z hukiem nad jej tortem kilka nieprzyjemnych zdań. Ona z pewnością ma dziecięce naiwne wyobrażenie tych urodzin i ono nie jest takie, jak realia, które później dostanie. Wymyśliłabym jakąś inna imprezę, z tą starszą siostrą, coś super- i to by musiało jej wystarczyć. Nie wszystkie prośby dzieci możemy spełnić, nawet w ich urodziny, i to nie znaczy, że ich nie kochamy!!!
    • antoska2013 Re: Mam problem... Duży problem... 23.10.13, 03:31
      Ja bym nie poszła. Powiedziałabym siostrze, jak sprawy wyglądają. Powiedziałabym, że nie chodzi o obśmiewaną przez matkę godność, honor i focha, a o bardzo niewłaściwe zachowania wobec mnie rzeczonego pana. Bez wkręcania jej w sprawę- ale powiedziałabym PRAWDĘ. Inaczej będzie myślała, że nie jest wystarczająco ważna. Pomysł dziewczyn z super wyjściem urodzinowym z Tobą i starszą siostrą- genialny.
      W ogóle się nie zastanawiaj. Nie jesteś w sytuacji patowej, tylko w jasnej i prostej: nie masz obowiązku spotykać się z człowiekiem, który Cię skrzywdził dla dwugodzinnej imprezy, którą możesz zastąpić inaczej.
    • atojaxxl Re: Mam problem... Duży problem... 23.10.13, 07:12
      Trzeba rozważyć jedną sprawę: gdy zechcesz organizować małej osobne urodziny, matka i jej ojciec (niestety nim jest) mogą postawić weto i nie pozwolą małej iść na imprezę ze starszymi siostrami. Po pierwsze, żeby się odegrać na Was, a po drugie w przekonaniu, że będziecie małą manipulować.
    • anika772 Re: Mam problem... Duży problem... 23.10.13, 20:44
      Co postanowiłaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka