Jestem naprawdę w patowej sytuacji i nie wiem co zrobić dlatego mam nadzieję, że padnie tu jakiś pomysł, który mi pomoże...
Moja siostra (lat 9)jest takim moim oczkiem w głowie , powiedzmy "drugim dzieckiem". Jest między nami spora różnica wieku więc może dlatego. Ale do rzeczy,...
Jej ojciec (jesteśmy tylko z jednej matki) opuścił ją i całą naszą rodzinę jakieś 8lat temu. Uciekł gdzieś za granicę. Człowiek nieobliczalny, agresywny, prosty. Nienawidzę go całym moim sercem (za wszystkie krzywdy , które wyrządził także bezpośrednio mi, gdy byłam młodsza), po prostu na dźwięk jego imienia dostaje spazmów, trzęsę się od razu jest mi słabo i chce mi się wymiotować

No i szanowne coś postanowiło po tych latach niczym kochany tatuś odnowić kontakt z córką - ok, dziecko potrzebowało ojca, bynajmniej weekendowego - jakoś próbowałam to zaakceptować. A że moja super - hiper mamusia jest jaka jest, ów pana pod swe skrzydła przyjęła. Od tego momentu nasze kontakty są mocno ograniczone, raz na jakiś czas zadzwownimy "wymienić uprzejmości". Moja noga od czasu kiedy to coś zamieszkało z moją matką tam nie postała (zresztą mojej starszej siostry też). Na samą myśl, że miałabym go zobaczyć robi mi się niedobrze

No i tak oto niedawno moja mała siostra dzwoni i mówi "że nie wiem jak z X(siostra starsza) to zrobimy, ale mamy tego i tego przyjechać na jej urodziny".
A ja jestem w mega wielkiej kropce i chyba pierwszy raz w życiu nie mam pomysłu jak to zorganizować. Wiem, że nie dam rady zacisnąć zębów i jakoś przetrwać tego czasu. Nie da się,..
Jak nie pojadę z córką to będzie jej megaaaa przykro i mi zresztą też

Wiem, ze ona by chciała , żeby była cała rodzina - ojciec jak i my - a ultimatum jej przecież nie postawię

Moja starsza siostra też mi nie pomogła, mówi, że nie ma pojęcia jak to rozwiązać...
No i teraz liczę, że ktoś mi coś tu mądrego podsunie, bo w końcu co 100 głów to nie jedna
Pozdrawiam