Dodaj do ulubionych

Dalsza część ze spadkiem...

22.11.13, 22:22
Być może są osoby, które pamiętają moje wcześniejsze wątki dotyczące spadku po moim ojcu. Spadkobiercami zostali oprócz mnie macocha oraz przyrodni brat. Wstrzymywałam się z działem spadku gdyż nie byłam w stanie ustalić masy spadkowej bo brakowało mi dokumentów. Otrzymałam właśnie nowe dokumenty i sytuacja zmienia się diametralnie. Dotąd macocha utrzymywała, że byli z moim ojcem we wspólności majątkowej małżeńskiej. Obecnie okazuje się, że była sporządzona intercyza. Przedstawię sprawę od początku, może ktoś objaśni jak wygląda dziedziczenie.
1999 tata będąc we wspólności majątkowej małżeńskiej nabywa mieszkanie spółdzielcze, w którym mieszka sam. Żonie pozostawia wspólne mieszkanie. W 2002 r. na początku miesiąca zostaje zawarta majątkowa umowa małżeńska o rozdzielności majątkowej. Pod koniec miesiąca zbywają mieszkanie, w którym mieszkali wspólnie (oboje posiadają prawo własnościowe do tego lokalu). Pod koniec roku żona będąc już w rozdzielności majątkowej nabywa kolejne mieszkanie, w którym mieszka do dziś. Rok później mój tata zakłada lokaty i fundusze inwestycyjne, część jest założona jeszcze przed rozdzielnością.
Po śmierci taty mieszkanie, w którym mieszkał sam zajmuje brat, robi remont i mieszka do dziś. Ja nie zostaję spłacona. Lokaty i fundusze zostają podzielone - ja dostaję 1/6. Macocha w bankach zostawia oświadczenie o wspólności majątkowej małżeńskiej choć jak się dziś okazało miała rozdzielność.
Jest jeszcze jeden element czyli moje mieszkanie odziedziczone po mamie, do którego macocha i brat roszczą sobie prawa spadkowe. Tata miał przydział na mieszkanie w spółdzielni. Po rozwodzie rodziców przydział na mieszkanie otrzymuje mama i wykupuje je, staje się właścicielem. Mieszkanie zmienia status na spółdzielcze własnościowe. Po śmierci mamy dziedziczę je ja, zbywam i kupuję następne. Oni roszczą sobie prawa spadkowe do obecnego mojego mieszkania.
Teraz pytanie, może ktoś wie. Jak będzie wyglądał dział spadku, co wchodzi w schedę i jakie części jego składników dziedziczę ja, macocha i brat. Wcześniej wszystko było w miarę jasne teraz po otrzymaniu nowych dokumentów się pogubiłam.
Obserwuj wątek
    • gato.domestico Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 22:46
      nie pomoge ale zainwestuj w dobrego prawnika coby Cie nie wyd...li.Powodzenia smile
      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 23:13
        Wiesz, że to jest gruba inwestycja? smile Każda konsultacja kosztuje mnie kilka stówek. Na sam początek sprawy muszę wrzucić 2 tysiaki więc się wiję jak piskorz aby sama zrobić jak najwięcej. Ale dzięki za doping smile
        • czar_bajry Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 00:49
          bez prawnika sporo stracisz, nie skąpsmile
    • kota_marcowa Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 22:52
      Kobieto, mówiono ci to w każdym założonym przez ciebie wątku - IDZ DO PRAWNIKA.

      Chyba, że to ma być taka forumowa moda na sukces.
      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 23:09
        Mam prawnika, tylko nie mam kasy na kolejną konsultację. Bywają dziewczyny na forum, które dobrze znają się na prawie i coś może doradzą. Dzięki radom z emamy i forum prawnego dokopałam się do ważnych dokumentów. Być może zanim "wysupłam" kolejne 3 stówy na wizytę u prawniczki będę mogła jeszcze coś sama zrobić.
        • cersei8 Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 23:37
          Pamietam Twoje poprzednie watki i mocno trzymam za Ciebie kciuki.
          Mam nadzieje, ze odezwie sie na forum ktos kto zna sie na prawie; ale obawiam sie ze mimo wszystko bez prawnika sie nie obejdzie.
          Chyba spadek jest tego warty, wiec moze sprobuj chcby pozyczyc pieniadze.

          A macosze mozesz przy okazji uswiadomic, ze to co zrobila w banku to poswiadczenie nieprawdy na ktore jest paragraf w kk...
          Ona po prostu Cie z premedytacja okradla.
          Moze zglos to do prokuratury, jest szansa ze sprawa sie szybciej wyjasni.

          Jakie sa zapisy w intercyzie nt mieszkania Twojego taty; tak na logike powinno byc to zapisane.
          Jesli chodzi o mieszkanie po mamie to chyba nie maja nic do niego skoro wykupione zostalo juz po rozwodzie...
          Swoja droga sa bezczelni z takimi zadaniami, chyba juz wiesz z jakimi ludzmi masz do czynienia i mozesz spokojnie pozbyc sie skrupulow rodzinnych wobec "brata".
          • kota_marcowa Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 23:46
            No bezczelni, chciwi i zdesperowani, dlatego dobry prawnik - czyli specjalizujący się w prawie spadkowym to podstawa, a nie czary mary z forum.

            Jednak chyba warto zainwestować te 3 stówy w grze o spadek za kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy.
            • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 23:57
              Warto, warto tyle, że obecnie nie mam tych 3 stów. Więc staram się nie próżnować i robię co mogę zanim uzbieram kasę. Jak znasz jakiegoś dobrego prawnika, który specjalizuje się w prawie spadkowym to poleć. Ja mam prawniczkę ogólnie od spraw cywilnych.
            • gazeta_mi_placi Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 11:38
              Nie każdy jest middle klasą, naprawdę. Internet teraz to koszt 50 zł miesięcznie, sprzęt można mieć kilkuletni lub dostać w prezencie, biedne osoby też tu pisują.
              I akurat wierzę, że ktoś może nie mieć 300 zł na prawnika. Zejdźcie na ziemię.
              Nawet jeśli spadek to powiedzmy 50000 zł to na razie to gruszki na wierzbie, a na chwilę obecną dziewczyna zwyczajnie nie ma tych 300 zł, tak trudno to zrozumieć?
              Pierdzistołki korporacyjne się znalazły.
              • koronka2012 Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 16:05
                gazeta_mi_placi napisała:

                > I akurat wierzę, że ktoś może nie mieć 300 zł na prawnika.

                Ja też wierzę, ale który prawnik na boga bierze 300 zł za poradę??? byłam u paru, stawka to max 100 zł. Tyle, że jak wspomniałam niżej - trzeba prawnika wynająć, pobieżne przejrzenie dokumentów (a bardziej się nikt nie przyłoży w ramach porady) to za mało w tej sprawie.
                Wiem, nie ma kasy - ale w takim razie niech pożyczy, bo sama nic nie wskóra, a może sobie wręcz zaszkodzić. Za dużo tu można wygrać/stracić, żeby teraz oszczędzać na prawniku.
          • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 22.11.13, 23:54
            Dzięki za kciuki! Ja jestem już totalnie zmęczona tą sprawą i wiem, że bez prawnika to dużo już nie zwojuję. Przyznam się, że ten skan intercyzy, który dostałam z kancelarii to było jak grom z jasnego nieba. Dotąd baba cały czas utrzymywała, że nie mieli takowej choć tata mi mówił, że mieli. Wielokrotnie się o to pytałam i zawsze mówiła, że nie ma żadnej intercyzy. Z prawniczką miałyśmy już plan działania a tu taki przewrót. Zastanawiam się co jeszcze babsko zataiło. Byłam już w bankach po rozliczenia kont ojca no i wyszlo, że ojciec miał więcej kont, o których ja nie wiedziałam i je sczyściła - tylko pytanie jak? nie miała przecież uprawnień do tego. Siostra taty mówiła, że ojciec miał jeszcze papiery wartościowe (na okaziciela?) i że baba je ukradła. Teraz to chyba tylko sąd może ją zmusić do "wyspowiadania się".
            • cersei8 Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 00:31
              Moze w miedzyczasie zglos sprawe do prokuratury,
              banki wydadze zaswiadczenia o datach otwarcia rachunkow/zalozenia lokat oraz stanie srodkow przed "zszczyszeniem".
              Wydaje mi sie, ze mozesz liczyc tez na jakies odszkodowanie jesli srodki zostaly wydane bezprawnie, a banki juz sie policza z macocha w sadzie...
              Kase sprobuj chocby pozyczyc.
              Ja niestety nie znam specjalisty od spadkow,
              ale jest chyba jakies forum prawne, moze oni Ci poradza.

              • riki_i Re: Dalsza część ze spadkiem... 08.12.13, 21:55
                cersei8 napisał(a):

                > Moze w miedzyczasie zglos sprawe do prokuratury,
                > banki wydadze zaswiadczenia o datach otwarcia rachunkow/zalozenia lokat oraz st
                > anie srodkow przed "zszczyszeniem".
                > Wydaje mi sie, ze mozesz liczyc tez na jakies odszkodowanie jesli srodki zostal
                > y wydane bezprawnie

                W małżeństwie nie ma pojęcia kradzieży! Jeśli macocha była upoważniona na te konta, to gucio jej można zrobić. Jedynie jeśli zataiła przed sądem intercyzę, uzyskała orzeczenie spadkowe wydane przy założeniu wspólnoty majątkowej i wtedy na tej podstawie sczyściła konta - można ją podać do prokuratury. Co i tak da niewiele....
                • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 09.12.13, 11:05
                  Nie miała upoważnienia, tak samo brat. Wszystkie lokaty zostały założone w rozdzielności majątkowej - banki i fundusze już mi to potwierdziły. Teraz czekam już tylko na jedno zaświadczenie ale na miejscu natychmiast mi powiedziano, że całość papierów wartościowych nie podlegała wspólności majątkowej małżeńskiej - na podstawie dat w umowach. W bankach i funduszach powiedziano mi, że ona złożyła fałszywe oświadczenia co kwalifikuje się do zgłoszenia do prokuratury.
                  • riki_i Re: Dalsza część ze spadkiem... 09.12.13, 11:10
                    Ale jakie oświadczenia ona niby złożyła? To nie jest tak prosto, że po śmierci męża żona idzie do banku, oświadcza, że się jej należy i wypłacają całą kasę z konta. Jeśli nie była współwłaścicielką konta, nie była upoważniona do konta lub nie przedstawiła dokumentu potwierdzającego prawa spadkowe (z sądu bądź od notariusza), to nikt na piękne oczy pieniędzy nie da.
                    • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 09.12.13, 11:51
                      Byliśmy z aktem notarialnym nabycia spadku.Dodatkowo ona złożyła oświadczenie o wspólności majątkowej małżeńskiej na podstawie, którego otrzymała większość środków bo we wspólności majątkowej dziedziczy się 1/2 a dopiero pozostałą część dzieli się na spadkobierców. W rozdzielności majątkowej dzieli się cały majątek po równo na spodkobierców a dokument o jej rozdzielności majątkowej otrzymałam dopiero dwa tygodnie temu.
                      Co do roru to brat miał kartę, tata dał ją bratu jak był chory żeby brat zrobił zakupy. Tata zmarł a karta została w rękach brata. Część środków - fakt poszła na pogrzeb ale resztę wypłacił sobie na różne "uciechy" co widać w rozliczeniu, które dostałam. Wyplacał sobie tak przez kilka miesięcy a na ror ojca spływały cały czas pieniądze z tytułu np. najmu garażu ojca itp.
            • izak31 Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 07:16
              rozdzielność majątkowa czasami nie ma wpływu na dziedziczenie. Jak nie masz pieniędzy to weż kredyt, sprzedaj coś ale na prawnika MUSISZ mieć.
            • kota_marcowa Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 11:32
              Ja swojego prawnika kiedyś znalazłam przez znajomych, po prostu rozpuściłam wici, że potrzebny mi taki, a taki. Możesz wejść na fora z regionalne z twoich okolic i zapytać o prawnika od takich spraw. Taki, który w tym siedzi będzie ci umiał chociaż poradzić czego powinnaś szukać i gdzie, jak choćby ta intercyza.

              Z tymi bankami, to zanim poleciałabym na policję, dowiedziałabym się kiedy były otwierane i zamykane i na jakiej podstawie tej kobiecie je wydano. Bo jak zmarła moja babcia, to konto zostało z automatu zablokowane i bank bez postanowienia o przeprowadzonej sprawie spadkowej w ogóle nie chciał gadać. Ale np. jeżeli twój ojciec wydał dyspozycję na wypadek śmierci, to bank nie wnika i wypłaca osobie upoważnionej.
              • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 15:12
                Tata nie wydał dyspozycji na wypadek śmierci. Jak sam mi powiedział -" ona do lokat nie ma żadnych praw". Wiem, że brat miał kartę do jednego z rorów ojca - tata dał jak był chory żeby mógł mu robić zakupy. Być może tata zostawił jeszcze jakieś inne karty.
                Ta kobieta weszła do domu taty dopiero po jego śmierci , brat ją wpuścił. Ojciec nie chciał iej widzieć. Klucze do mieszkania mieliśmy ja i brat. Ja przyszłam dopiero kilka dni pośmierci ojca żeby posprzątać. Byłamprzy tacie jak umierał i nie miałam siły zrobić tego natychmiast, musiałam odczekać. Cała gotówka jaką miał tata w biurku zniknęła, wszystkie dokument też no i książki były powywalane tak jakby czegoś szukali. Musieli się niźle napracować bo tata miał pokaźny zbiór książek.
                • riki_i Re: Dalsza część ze spadkiem... 08.12.13, 22:03
                  No to jeśli Tato pilnował, by ta bladź nie miała dostępu do kont, to wychodzi na to , że konta sczyścił brat (sam lub w porozumieniu z nią), wyjmując codziennie maksymalny możliwy limit kartą z bankomatu, aż do opróżnienia danego konta. Lokaty jeśli były zakładane por ror-em, to po okresie zapadalności wracały automatycznie na ror. Więc też można było je w taki sposób wyjąć.
          • czar_bajry Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 00:51
            Dogadaj się z prawnikiem na procent od wygranej sumy...
            • attiya Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 07:09
              podpisz umowę z prawnikiem, że po wygranej sprawie otrzyma jakiś tam procent, wtedy nie bedziesz musiała płacić przed a rozliczenie nastąpi po wszystkim
              tylko poszukaj kogoś od spadków a nie jakiegoś prawnika od ogólnych spraw cywilnych
        • li_d2010 Re: Dalsza część ze spadkiem... 08.12.13, 21:24
          Wszystko zależy od mocy dowodów i przychylności sądu! Mając dobrego prawnika i prawomocny wyrok Sądu wskazujący mnie jako spadkobiercę po zmarłej mamie, przegrałam sprawę o spadek do swojej części w 1/2 domu, zabudowań i działki - współwłasność ), bo Sąd wyszedł z własną inicjatywą i wskazał, że mogło dojść do zasiedzenia na rzecz "brata" i to w dobrej wierze. Przeczyły temu zeznania (prawdziwe) świadków i moje oraz brak wymaganego okresu 20 lat dla zasiedzenia w dobrej wierze. Przegrałam na "życzenie" Sądu Rejonowego i potem Okręgowego po apelacji.
          W Sądzie okręgowym usłyszałam, że moje odczucie pokrzywdzenia w sprawie jest subiektywne! Nie wierzę w sprawiedliwość i orzecznictwo polskich sądów.

          • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 09.12.13, 11:08
            Dlatego nie chcę dopuścić do tego aby brat bez spłaty mnie zbyt długo mieszkał w mieszkaniu ojca.
    • plater-2 Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 07:24
      W Urzedzie Miasta dadza Ci namiary prawnika za darmo. Tylko KOLEJKA jak stad do Wisly !
    • izawawa Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 08:33
      Oj, nie lubisz macoszki, nie lubisz... wink
      Żona po mężu dziedziczy tak samo i nie ma znaczenia fakt czy została zawarta rozdzielność majątkowa czy nie. Uogólniając - masz prawo do 1/6 masy spadkowej po tacie.

      • annajustyna Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 08:40
        Bardzo zabawne. Za to macocha ja kocha i z tej milosci chce z nia rwecz zamieszkac (roszczenie do mieszkania nabytego z majatku po mamie autorki watku).
        • izawawa Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 08:56
          To faktycznie zastanawiające. Bo jeśli autorka wątku mieszkanie po mamie sprzedała bez żadnego problemu to należy przyjąć, że miała do tego pewne pełne prawo. Być może jest jednak coś o czym autorka wątku nie wie (np, tata mamie pożyczył pieniądze na wykup tego mieszkania) i na tej podstawie macoszka rości sobie do niego prawa. Należałoby ją o to zapytać a nie nas. Bo skoro sobie rości to jakąś podstawę do tego roszczenia pewnie ma.
          • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 14:06
            Nie ma podstawy. W posiadaniu wszystkich dokumentów związanych z nabyciem mieszkania przez mamę jestem ja a nie ona. Wygrzbała dokument z mieszkania taty z 68 roku gdzie tata otrzymał przydział na mieszkanie i na tej podstawie rości sobie pretensje.
      • kai_30 Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 09:08
        izawawa napisała:

        > Oj, nie lubisz macoszki, nie lubisz... wink
        > Żona po mężu dziedziczy tak samo i nie ma znaczenia fakt czy została zawarta ro
        > zdzielność majątkowa czy nie. Uogólniając - masz prawo do 1/6 masy spadkowej po
        > tacie.

        Niby fakty znasz, a wnioski wyciągasz błędne, ciekawe big_grin Owszem, żona po mężu dziedziczy w częściach równych razem z dziećmi - czyli każde po 1/3. Ta 1/6 wynikałaby z wspólnoty majątkowej małżeńskiej - wtedy macocha po śmierci swojego męża miałaby prawo do swojej, wspólnotowej połowy, a druga połowa majątku stanowiłaby masę spadkową. W tej zaś sytuacji cały majątek po ojcu autorki podlega dziedziczeniu.
        • izawawa Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 09:20
          Zanim umrzesz ze śmiechu nieco poczytaj. Rozdzielność majątkowa jest ważna i chroni interesy małżonków tylko ZA ICH ŻYCIA. w chwili śmierci któregokolwiek z nich PRZESTAJE OBOWIĄZYWAĆ. Dziedziczy się tak jakby umowy nie było.
          • annajustyna Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 11:45
            Niestety Iza ma racje:
            www.eporady24.pl/dziedziczenie_przy_rozdzielnosci_majatkowej,pytania,5,21,6986.html
          • kai_30 Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 11:53
            No jak rany, przecież napisałam, że dziedziczenie jest! Ale części będą inne, niż w przypadku wspólnoty małżeńskiej. Może matematycznie spróbuję: jest sobie majątek małżeństwa, w kwocie X, dwoje dzieci. Rozdzielności nie ma, zatem po śmierci męża wdowa otrzymuje połowę (jako swoją część majątku, nie dziedziczoną, a po prostu swoją, no), a druga połowa stanowi spadek - i tu jest podział na trzy części, macocha i dzieci dostają po 1/3. Czyli de facto macocha obejmuje 1/2+1/6 majątku, a dzieci po 1/6.

            Jeśli wspólnoty małżeńskiej nie było, nie ma tego podziału na połowy, tylko całość wchodzi w mase spadkową, macocha i dzieci dziedziczą po 1/3.

            Teraz rozumiesz, czy dalej nie?
            • izawawa Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 12:59
              Kaiu, bardzo cię proszę, ty się tak nie denerwujsmile Wdychaj i wydychaj smile
              Po śmierci jednego z małżonków połowa CAŁEGO majątku tak czy owak jest własnością tego drugiego bez względu na to czy jest rozdzielność czy nie. Matematycznie: Jest mąż i żona, mają rozdzielność. On ma 90 zł ona 10. Wraz z ostatnim jego tchnieniem umowa o rozdzielności przestaje działać i żona niejako z automatu staje się właścicielką połowy całej kwoty czyli 50 zł. Pozostałe 50 zł dzieli się na nią i innych zstępnych.
              Zostawmy już te mieszkania. Wszelkie lokaty, które założył tata niezależnie od tego czy w chwili ich zakładania miał rozdzielność czy nie, w chwili jego śmierci stają się w połowie własnością żony nawet gdyby do tych lokat nie dołożyła złamanego feniga.

              Masz to zresztą zalinkowane powyżej:
              .."Rozdzielność majątkowa (ustalona w drodze umowy między małżonkami czy też przez sąd) w żaden sposób nie wpływa na dziedziczenie po śmierci jednego z małżonków. Rozdzielność majątkowa ma znaczenie tylko i wyłącznie za życia małżonków.Po śmierci jednego z małżonków dziedziczenie odbywa się na zasadach ogólnych".


              • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 15:27
                Tak, na zasadch ogólnych czyli tak jak stoi w akcie poświadczenia dziedziczenia dziedziczę 1/3 bo wspólność majątkowa nie ma tu racji bytu.
                Jeden z banków podzielił lokaty tak jak stoi w akcie czyli na 3 części. Jak ona to zobaczyła, to zaniosla oświadczenia do reszty banków, że byli z ojcem we wspólności majątkowej małżeńskiej. Banki tego wymagały aby wypłacić mnie tylko 1/6 czyli mniej niż stoi w akcie.
              • kai_30 Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 15:43
                Iza, co Ty opowiadasz?? Zgodnie z Twoją logiką, spadkobiercy ojca mieliby prawo do przejęcia części majątku odrębnego macochy big_grin Dziedziczenie odbywa się na zasadach ogólnych, owszem, ale to nie znaczy, że majątek odrębny macochy po śmierci jej męża przestaje być jej majątkiem odrębnym big_grin Czytasz niby, literki składasz, a w ogóle nie rozumiesz, co czytasz i cytujesz big_grin

                Najprościej, jak umiem - rozdzielność majątkowa nie wpływa na dziedziczenie, to znaczy, że żona po śmierci męża po nim dziedziczy normalnie, mimo że mieli rozdzielność. A "normalnie" oznacza w równych częściach z dziećmi. Bardzo prosz: "W pierwszej kolejności po zmarłym, na podstawie ustawy, dziedziczą jego dzieci oraz małżonek. Dziedziczą oni w częściach równych, jednak część przypadająca małżonkowi zmarłego nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku."

                Teraz rozumiesz?
      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 14:01
        Nie, mam prawo do 1/3. Tak jest napisane w akcie notarialnym poświadczenia dziedziczenia.
        Nie lubię. Ty też byś jej nie polubiła smile
        • izawawa Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 14:41
          och, jestem zupełnie pewna, że bym jej nie polubiła.
          Strasznie drogi ten twój prawnik. Mieszkasz w Warszawie, tu przecież jest cała masa bezpłatnych porad prawnych. Mogę polecić dwa punkty, przetestowane i sprawdzone.
          www.warszawapraga.so.gov.pl/?id=4&zoom=404
          oraz:
          Placówka Karan na Targowej 15 tel. 22 408 80 24 lub 22 408 79 24 w poniedziałki i czwartki po południu. Zadzwoń i umów się.
    • guderianka Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 08:55
      Zgłoś przestępstwo jakim jest poświadczenie nieprawdy-masz dowód, dokument, będzie można wszcząć śledztwo, które wynik zaważy na całej sprawie spadkowej. Ponadto prokuratura może wejść wszędzie, gdzie Ty nie możesz wejść. Zgłoszenie popełnienia przestępstwa na policji nic nie kosztuje, zostaje sporządzony wstępny protokół którego odpis możesz przedstawić do akt sprawy o spadek.
    • stara-a-naiwna Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 13:04
      jeśli mieszkasz w mieście wojewódzkim to jest coś takiego (przynajmniej we Wrocławiu), ze studenci prawa świadczą darmowe konsultacje prawne
      dowiedz się gdzie tak jest u Ciebie

      potem idź do prawnika i za kasę potwierdź to co wiesz od studenta

      jeśli chcesz spadek musisz zainwestować kasę bo każdy (i brat i macocha) Cię oskubią z pieniędzy
    • mancipi Re: Dalsza część ze spadkiem... 23.11.13, 16:28
      wszystkim, którzy polecają darmowe porady prawne, nawet sprawdzone powiem, że w tej sprawie to się nie sprawdzi, bo sprawa wymaga głębokiego zaznajomienia się z tematem, szukania dowodów, na którą to czynność zazwyczaj przy darmowych poradach prawnych nie ma czasu, dodatkowo wszytko to musi być zbierane na poczet procesu sądowego, a tego najczęście biuro już nie poprowadzi.
      droga autorko proponuję abyś poszykała prawnika, z którym umówisz się na stawkę za poprowadzenie całej sprawy, a nie za udzielane porady prawne, bo zawsze stawka godzinowa jest wyzsza. dobrą koncepcją jest umowa ze czesc płacisz od razy, a reszte po sprawie, np procent od wygranej. sprawa jaka przedstawiasz jest trudna i dobrze aby zajela sie nia jedna osoba, która bedzie mogła spokojnie przestudiować dokumenty, pomyśleć o nowych dowodach, gdzie jeszcze mozna ich poszukac.
      a na marginesie-powinnas wnosić o sporządzenie spisu inwentarza-celem ustalenia co wchodzi w skład spadku i wartości tych rzeczy, im dłużej bedziesz zwlekac z podjęciem czynnosci przed sądem tym trudniej później bedzie cos udowodnic
      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 15:23
        Umówiłam się z prawniczką tak, że za jedną konsultację zapłacę 300 zł. Za poprowadzenie sprawy 7 tys. z czego 2 tys. przed rozprawą. Mogę zaplaćić te 2 tys i o nic się już nie martwić lub 3 stówy za bierzącą ocenę sytuacji. Mam do wyboru.
        W lipcu straciłam pracę - likwidacja całego pionu. Byłam na umowie terminowej, rocznej o dzieło i jak rozwiązali umowy to nie dostałam odprawy, zostałam z tym co miałam w kieszeni. Dotąd nie znalazłam stałego zatrudnienia, dłubię na umowy o dzieło i stąd problem finansowy.
        Prawniczka też mówi żeby się spieszyć i nie chodzi tu nawet o inwentarz bo tata był minimalistą i jedyne co miał kupował to książki ale o mieszkanie taty, które nie ma KW a więc nie ma wpisanych spadkobierców. Mieszkanie mieliśmy sprzedać ale w rezultacie wprowadził się brat, który twierdzi, że nie ma kasy na splatę. Przecież z matką zgarnęli ponad 150 tys z lokat taty więc teoretycznie mogli mnie spłacić ale widocznie nie spodziwali się, że wogóle będę chciała.
        • 1fioletowa Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 23:13
          A musisz mieć najdroższego prawnika na świecie??? Nie rozumiesz, że są inni prawnicy na tym świecie? Dobrzy a tańsi? Mam wrażenie, ze chcesz sama sobie zrobić problem z prawnikiem. Nie możesz korzystać bo za drogi a sama wybrałaś jakąś panią z kosmosu… Możesz mieć poprowadzenie całej tej sprawy za 2 tysie dziewczyno...
          • 1fioletowa Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 23:15
            A konsultację w takiej sprawie możesz mieć za 100zł. Więc czemu się upierasz przy pani za 300?
            • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 23:24
              Podaj mi namiar na takiego prawnika. Chętnie skorzystam. Mieszkam w Warszawie. Kontaktowałam się z kilkoma prawnikami, wszyscy obliczyli koszt całej sprawy na 7-10 tys. zł. Konsultacje to od 250-400 zł + koszt sporządzenia pism procesowych.Moja obecna prawniczka to zwykły prawnik, wcale nie jakaś sława.
              Serio, czekam na propozycje...
    • koronka2012 Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 16:00
      Po pierwsze - daruj sobie jednorazowe porady prawne, bo sprawa jest na tyle skomplikowana, i wymagająca analizy, że trzeba wziąć jednego prawnika, który ogarnie całość. A wtedy płaci się za prowadzenie sprawy, a nie za każdą poradę z osobna.

      Po drugie - bez analizy dokumentów nie ma mowy o rzetelnych radach.

      > 1999 tata będąc we wspólności majątkowej małżeńskiej nabywa mieszkanie spółdzie
      > lcze, w którym mieszka sam. Żonie pozostawia wspólne mieszkanie.

      Czyli były dwa wspólne mieszkania. Pytanie czy na zakup któregokolwiek z nich ojciec nie przeznaczył środków przedślubnych?

      > W 2002 r. na początku miesiąca zostaje zawarta majątkowa umowa małżeńska o rozdzielności majątkowej. Pod koniec miesiąca zbywają mieszkanie, w którym mieszkali wspólnie (oboje posiadają prawo własnościowe do tego lokalu). > Pod koniec roku żona będąc już w rozdzielności majątkowej nabywa kolejne mieszkanie, w którym mieszka do dziś.

      Pytanie czy na ten zakup wydała tylko środki z tego wspólnego mieszkania, czy część dołożyła i czy jest możliwość że ta część pochodziła z czasów wspólnoty majątkowej?

      Rok później mój tata zakłada lokaty i fundusze inwestycyjne, część jest zało
      > żona jeszcze przed rozdzielnością.

      Tu należałoby prześledzić historię lokat i funduszy - od czasów przed ślubem z panią.

      Należałoby zgłosić do prokuratury podejrzenie o popełnienie przestępstwa na twoją szkodę - (poświadczenie nieprawdy) - czy znajdą podstawy to już inna sprawa.

      Wg mnie żądanie rozliczenia twojego mieszkania jest nadmiarowe, ale tu znowu bez dokumentów jest gdybanie. Sąd się musi wypowiedzieć, bo same roszczenia to jeszcze za mało. Czy po rozwodzie twoich rodziców był robiony podział majątku? na jakiej podstawie ojciec przekazał przydział twojej mamie? może należałoby to wyciągnąć ze spółdzielni (np. zrzeczenie się udziału na rzecz mamy)?
      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 18:37
        Dzięki za porady
        " Czyli były dwa wspólne mieszkania. Pytanie czy na zakup któregokolwiek z nich o
        > jciec nie przeznaczył środków przedślubnych? "
        Były dwa mieszkania wspólne, ciężko stwierdzić skąd miał środki na zakup. Mieszkanie, które kupił po wyprowadzce od drugiej żony wiem, że spłacał w ratach w miarę postępów budowy - tak mi mówił.
        Zastanawiam się jak to się stało, że przydział na ich wspóle mieszkanie dostała w rezultacie ona w 87 roku choć to było mieszkanie o które występowali moi rodzice, czekali latami. Tak naprawdę chodziła koło tego moja mama bo nasze mieszkanie było bardzo małe. Nawet dostała zawiadomienie o przydziale i wtedy przyszło wezwanie do sądu z zawiadomieniem o rozprawie rozwodowej. No i wyszło - kochanka w ciąży...My zostałyśmy z mamą w małym a tata wprowadził się z nową żoną do dużego, nowego.
        " Pytanie czy na ten zakup wydała tylko środki z tego wspólnego mieszkania, czy c
        > zęść dołożyła i czy jest możliwość że ta część pochodziła z czasów wspólnoty ma
        > jątkowej?"
        Na zakup mieszkania żona ojca mogła włożyć powiedzmy że kwotę ze sprzedaży wspólnego lub jej połowę plus ok 40 tys ze spadku, który dostała po matce. Niewiadoma zostaje zatem kwota wysokości połowy wartości zakupionego mieszkania czyli ok.220 tys.
        "Tu należałoby prześledzić historię lokat i funduszy - od czasów przed ślubem z
        > panią. "
        Historię lokat i funduszy wlaśnie śledzę, wystąpiłam już do banków o wszystkie daty i rozliczenia. Co było przed ślubem z nią to będzie ciężkie do sprawdzenia choć wydaje mi się, że wtedy czyli w 87 r był jeden "jedynie słuszny bank" czyli PKO
        "Wg mnie żądanie rozliczenia twojego mieszkania jest nadmiarowe, ale tu znowu be
        > z dokumentów jest gdybanie. Sąd się musi wypowiedzieć, bo same roszczenia to je
        > szcze za mało. Czy po rozwodzie twoich rodziców był robiony podział majątku? na
        > jakiej podstawie ojciec przekazał przydział twojej mamie? może należałoby to w
        > yciągnąć ze spółdzielni (np. zrzeczenie się udziału na rzecz mamy)?"
        Nie wiem co oznacza sformułowanie "nadmiarowe". Zajrzałam do dokumentów i jest tam napisane, że mama dostaje przydział mieszkania na podstawie paragrafu 42. Dwa lata później mama kupuje mieszkanie od spółdzielni. Majątek nie jest dzielony przez sąd po rozwodzie rodziców.
        • koronka2012 Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 22:37
          vivaluna napisała:

          > Na zakup mieszkania żona ojca mogła włożyć powiedzmy że kwotę ze sprzedaży wspó
          > lnego lub jej połowę plus ok 40 tys ze spadku, który dostała po matce. Niewiado
          > ma zostaje zatem kwota wysokości połowy wartości zakupionego mieszkania czyli o
          > k.220 tys.

          Ale IMO możesz wnieść o udokumentowanie tego. To się odbywa tak - że składasz wniosek o ujawnienie/przedłożenie takich a takich dokumentów - i podajesz okoliczności, które uprawdopodabniają twoje roszczenie (czyli pisząc, że w twojej ocenie mieszkanie macochy zostało sfinansowane po części z majątku wspólnego).

          Nadmiarowe - czyli mocno na wyrost, macocha widać czepia się tam gdzie ma nikłe szanse na sukces. Widać chodzi jej bardziej o zastraszenie ciebie. Ale to miecz obosieczny, w rewanżu możesz wyciągnąć tę historię z mieszkaniem które oni dostali zamiast mamy. Skoro tak się sprawy miały - to widać jakiś wkład za to mieszkanie był finansowany z majątku wspólnego, skoro rozwód był potem.

          Dopytaj jakie było wtedy brzmienie tego artykułu 42, bo przepisy sie przecież wielokrotnie zmieniały. Do tego mieszkanie spółdzielcze miało jakiś wkład - przecież on nie przepadł, spółdzielnia powinna mieć kwit czy ten wkład przeszedł na mamę i na jakiej podstawie. Przydział to coś innego, chodzi o rozliczenie wkładu.
          • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 23:19
            Wiesz to aż niewiarygodne żeby ona czepiała się mojego mieszkania. Na dokumentach ze spółdzielni jako jedyny właściel figurowała mama. Po śmierci mamy wniosłam o sądowe poświadczenie dziedziczenia, jedynym spadkobiercą zostałam ja. Rozliczyłam się z US a potem mieszkanie sprzedałam. Wszystkie dokumenty zostały sprawdzone podczas sprzedaży. Kupujący otrzymał komplet od spółdzielni, agencja pośrednictwa sprawdziła wszystko. Nie było tu mowy o jakimkolwiek udziale taty bo musiałby stawić się przy akcie notarialnym.
            Aż dziw, że kolejna żona może mieć takie pomysły aby sięgać do lat kiedy nawet nie miała pojęcia, że pozna mojego ojca a mnie nie było jeszcze na świecie. Jeśli sąd by zasądził mi spłatę z jakichkolwiek udziałów taty z okresu jego małżeństwa z moją mamą to byłaby niezła granda. W końcu to był jego majątek osobisty, bez względu na formę przekazania udziałów mojej matce.
            • koronka2012 Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 23:28
              Dlatego napisałam, że marne są jej szanse, być może chodzi o to, żeby cię wystraszyć. Skupisz się na obronie - i sama nie będziesz atakować.

              To, że dokumenty były sprawdzone o niczym nie świadczy - nie sprawdzano przecież czy rozliczono między byłymi małżonkami wkład budowlany, tylko bazowano na istniejących dokumentach. Przy sprzedaży nie sprawdza się jakości dokumentówtongue_out, kwit jest kwit i tyle.
              • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 24.11.13, 23:41
                Ehhh. Myślę, że ojciec zrzekł się tych udziałów na rzecz matki i tyle, bo jak inaczej mógł to zrobić skoro przydzielono mieszkanie matce. Jakby się nie rozliczyli to matka i tak musiałaby go spłacić. Na dokumencie ze spółdzielni, umowie z matką widnieje również pozycja wkład budowlany do spłaty czyli matka też jakiś wkład budowlany wplaciła.
                Ona straszy mnie cały czas. Wymyśla coraz to nowe rzeczy, łącznie z darowiznami od ojca Przedstawiła jakieś dwie jedną na matkę a drugą na mnie z czasów szkolnych. Obie były na na wydatki zdrowotne + moja na edukację.
                Spotkałam ją na mszy za ojca u mojej rodziny - ojciec pochowany jest w rodzinnej miejscowości. Siostra ojca powiedziała mi potem, że ona naopowiadała wszystkim, że jestem ćpunką więc lepiej żeby majątek spoczął w jej rękach bo ja wszystko przećpam. Lubię napić się wina ale narkotyki to nie dla mnie. Fakt, pośmierci ojca wyglądałam jak cień ale tak samo było po śmierci matki.
                • cersei8 Re: Dalsza część ze spadkiem... 25.11.13, 00:45
                  Nie przejmuj sie jej straszeniem, niech jej sprawa zajmie sie prokurator, na Twoim miejscu serio zglosilabym, ze poswiadczyla nieprawde o wspolnocie majatkowej w bankach.

                  Darowizne na Twoja edukacje nazywamy alimentami.... smile, darowizne na cele zdrowotne Twoje takze smile, jesli przekazane byly jakies pieniadze na leczenie Twojej mamy to moglo to wynikac z ich ustalen rozwodowych, ale raczej nie ma wplywu na to jaka czesc spadku Ci sie nalezy smile.
                  Poza tym pamietam z poprzednich Twoich watkow, ze Ty zadnych dokumentow darowizny nie podpisywalas..., to pozwol macosze "wyprodukowac" taki dokument, na falszerstwo tez jest paragraf w kk smile.
                  • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 25.11.13, 01:05
                    Przedstawiła mi te darowizny. Nie pamiętałam o mojej a tym bardziej o matki. Moja jest z 96 roku. Darowizna jest na cele zdrowotne i edukacyjne. Matki jest z 95 r. na cele zdrowotne. Ja wtedy chorowałam, miałam kilka operacji. Może matka zapłaciła za leczenie w szpitalu choć miałam ubezpieczenie....
                    Spokój był do momentu aż nie powiedziałam, że wystąpię o sądowy dział spadku. Wtedy się zaczęło, jakby dział spadku był czymś nadzwyczajnym. Wtedy też od kancelarii przyszlo zawiadomienie o rozdzielności majątkowej.
                    Nie wiem czemu ona tak się boi postępowania w sądzie. Tak samo akt nabycia spatku chciałam załatwić sądownie ale ona z bratem uparli się przy notariuszu choć sądownie mniej kosztuje.
                    • cersei8 Re: Dalsza część ze spadkiem... 25.11.13, 01:24
                      Twoja darowizna to nie darowizna, ta kobieta jest smieszna, nie dociera do niej ze ojciec ma OBOWIAZEK partycypowania w kosztach utrzymania dziecka m.in. w dziedzinie edukacji czy zdrowia (nazywamy to alimentami, macocha cos mocno niezorientowana).
                      Jesli chodzi o darowizne na rzecz mamy (jesli taka byla) to mogla wynikac z porozuminia rozwodowego, ale serio nie sadze aby ta kwota wchodzila do masy spadkowej.

                      Piszesz, ze widzialas te darowizny; sa na nich podpisy Twojej mamy lub Twoje?

                      Moim zdaniem zupelnie jasne jest to dlaczego nie chce isc do sadu, bo w sadzie jej przekrety wyjda na jaw i zdaje sobie z tego sprawe. Viva - ona z chciwosci popelnila przestepstwo, jesli zalatwilibyscie to u notariusza to sprawa by przycichla, w przeciwnym wypadku czeka ja spotkanie z prokuratorem.
                      BTW ja bym jej dorzucila jeszcze sprawe o znieslawienie za to co opowiadala o Tobie na pogrzebie Twojego taty....
                      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 25.11.13, 01:40
                        Tak są podpisy na darowiznach. Muszę poszukać rozliczeń z US bo jeśli darowizny miały miejsce to zostały przez matkę rozliczone. To są darowizny na niewielkie kwoty i biorąc pod uwagę daty to nie wchodzą do masy spadkowej. Ojciec przez wiele lat nie płcił alimentów matce i jeśli dał jej jakąś kasę to myślę, że się po prostu zreflektował.
                        Odnoszę wrażenie, że właśnie boi się sądu. Normalny czlowiek który nie ma nic do ukrycia machnąby na to ręką.
                        Strasznie mnie to drażni, że rozpowiada o mnie takie głupoty. Dokłada sie do tego mój brat. Chcą ze mnie zrobić osobę niepoczytalną?
                        W sumie ojciec nie zostawił milionów więc dziwi mnie taka walka. Może w grę wchodzi coś o czym nie wiem.
                        • riki_i Re: Dalsza część ze spadkiem... 08.12.13, 22:17
                          vivaluna napisała:

                          > Strasznie mnie to drażni, że rozpowiada o mnie takie głupoty. Dokłada sie do tego mój brat.

                          Jaki to brat? Przecież on jest poczęty z tą babą właśnie. Wiadomo, że będzie trzymał z nią sztamę przeciwko Tobie.
                    • riki_i Re: Dalsza część ze spadkiem... 08.12.13, 22:15
                      vivaluna napisała:

                      > Przedstawiła mi te darowizny. Nie pamiętałam o mojej a tym bardziej o matki. Mo
                      > ja jest z 96 roku. Darowizna jest na cele zdrowotne i edukacyjne. Matki jest
                      > z 95 r. na cele zdrowotne.

                      TO chyba były te lata, gdzie można było darowizną na członka rodziny zmniejszyć podatek do zapłaty w rocznym PIT-cie. Więc prawdopodobnie obie darowizny pełniły rolę ściemy dla fiskusa.
                      • vivaluna Re: Dalsza część ze spadkiem... 09.12.13, 10:30
                        Wiesz, mogło tak być. Być może matka nawet nie zobaczyła tej kasy. Ja tych pieniędzy w ręku nie miałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka