Dodaj do ulubionych

Tragiczny dylemat - pomóżcie!

28.11.13, 11:25
Piszę tu, z uwagi na to, że nie raz obserwowałam Wasze zaangazowanie w pomoc, trzeźwe spojrzenie na sytuację i mądrość życiową.

Sprawa jest tragiczna.
3 miesiące temu mój 24 letni brat odebrał sobie życiesad Cierpienia nie da się opisać, ale nie o tym.
Zostawił list, gdzie za wszystko obwinił swoją partnerkę. Wiedzieliśmy, ze dzieje się u nich źle ale nie do tego stopnia. Siostra odwiedzająca ich mówiła nam, że się kłócą, że ona go strasznie wyzywa, że jest psychicznie chora. On sam skarzył się na nią, mówił, że go szantażuje, że odejdzie, że odbierze mu ukochaną córeczkę, doprowadzała go do ostateczności. Zaznaczam, że brat był bardzo wrażliwym, spokojnym chłopakiem. Nie miał zadnych nałogów.
I teraz pytanie. Zostało dziecko. 4 letnia dziewczynka, której chrzestnym jest mój mąż.
Nie wiem co robić. Nienawidzę tej kobiety, tej która odebrała nam brata. Ale jest dziecko, jego ukochana córeczka, nie chcę stracić z nią kontaktu. Co zrobić?
Z jednej strony może powinnam wybaczyć (jestem wierząca), ale nie umiem, nie umiem spojrzeć jej w oczysad Ona sobie normalnie zyje, znajomi mówili, ze widzą ją zadowolonąsad

Moja rodzina, rodzice strasznie cierpią. Mama nie chce stracić wnuczki, zacisnełą zęby i ostatnio zaprosiła je do domu!!! Powiedziała, że jest wierząca i modli sie o to by Bog pozwolił jej przebaczyć. Że robi to tez dla dziecka.
Ja tak nie umiem.
Co byście zrobiły na moim miejscu? Wolałybyście nie widzieć dziecka już nigdy? Olać ją? (ukochana córka brata i mąż chrzestny). Czy zacisnąc zęby i kontaktować sie tylko po to by nie stracić z małą kontaktu.
Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • myszy80 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:35
      Pomyśl o dziecku. Dlaczego ma stracić kontakt z dziadkami, ciociami i wujkami. Nie zabierajcie jej tego. Jest częścia Waszej rodziny.

      Poza tym skoro bratanica ma już 4 latka a bratowa pozwoli, możecie spotykać się tylko z dzieckiem. Mozecie zabierać ją do siebie lub gdzieś z nia wychodzić. Matka przy takim dziecku nie musi być non stop.
    • rosapulchra-0 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:38
      Czas. Nie wybaczysz teraz, bo ból jest zbyt wielki. Musisz poczekać, dać sobie czas.
      O co się kłócili brat z bratową?
    • chipsi Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:39
      Wiem że jest Ci ciężko i pewnie masz powody by czuć niechęć do bratowej. Pamiętaj jednak, że mimo wszystko, za problemy w związku zawsze odpowiedzialne są dwie strony. Oczywiście nie wymagam byś w takiej sytuacji była obiektywna. Na pewno jednak nie możecie zerwać kontaktu z bratanicą dlatego że obwiniacie jej matkę za to że Twój brat zrobił coś tak głupiego. Mojego brata udało się odratować i może dlatego udało się na sprawę spojrzeć inaczej, dostrzec że nie wszystko było czarno-białe i nikogo nie możemy obarczać wyłączną wina za jego wybór. Znam tez przypadek gdzie rodzina właśnie odwróciła się od wdowy obwiniając ją. Ja znając sprawę z drugiej strony wiem że ona nic złego nie zrobiła. Niestety nienawiść i ból przysłoniły oczy krewnym zmarłego i dopiero po wielu latach kontakty nawiązały ich dzieci - czyli kuzynostwo.
      • kota_marcowa Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:43
        Chipsi, dobrze napisane.
      • clleoopatra Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:48
        wiem, że zwykle winne są dwie strony, nawet nie wiem o co się kłócili
        Brat był małomówny, fakt był trudnym dzieckiem, zamkniętym, potem trochę wariował za młodu (narkotyki) ale przestał i ułozył sobie zycie, dziecko, fajna praca, nowe mieszkanie. I stało się to w najlepszym wydawać się mogło momenciesad
        Bardzo mi ciężko, bratowa jak na razie bardzo chce być z dzieckiem, nie da córki do nas same.
        w sumie dziwne jest to wszystko, bo od jego śmierci nie rozmawiałam z nią. Czy nalegać na rozmowę? Pytać o szczegóły? Takie to trudne. To mój najukochańszy brat, codziennie godzinami wyję.
        • chipsi Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:54
          Potrzeba Wam czasu. Bratowej też jest ciężko, jakkolwiek Wam się może wydawać. To trudne bo przecież nie masz jeszcze sił by rozmawiać z nią o bracie a z drugiej strony to tak jakbyście udawały że nic się nie stało. Bardzo trudna sytuacja. Ja bym zaczekała a w razie spotkania starała się przełamać i być neutralnie grzeczna, tudzież zainteresowana bratanicą.
          • 1borgia Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 30.11.13, 08:32
            "Ja bym zaczekała a w razie spotkania starała się przełamać i być neutralnie grzeczna"

            rownie cenna uwaga.
            borgia
        • gato.domestico Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 20:21
          bardz poprostu wsparciem, zapytaj czy im jakos pomoc, czego potrzebuja- zostaly SAME.
          Moze taka pomoc was przyblizy, na pewno nie pytanie kiedy dziewczynka przyjedzie do was...
      • a.nancy Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:34
        nie no jasne, winne obie strony a brat do tego głupi, bo się zabił
        pewnie złośliwie
        • chipsi Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 29.11.13, 10:20
          Nie no, bardzo mądrze postąpił. Weź...
          Szczerze? Uważam że w takich sytuacjach w pewnym stopniu robią to złośliwie.
    • emily.1 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:42
      To zastanów się czego chciałby brat? Prawdopodobnie żeby jego córeczka miała kochającą rodzinęwink

      A tak pomijając to, to osoby które popełniają samobójstwa nie myślą logicznie. Może to być jakiś impuls, czasami głupia kłótnia, jakiś problem, zależności od tego jak ktoś jest silny psychicznie. I tak naprawdę to co w danej chwili napisze w liście pożegnalnym nie koniecznie musi być prawdą. W tym przypadku, Ty tak naprawdę nie wiesz jak między nimi było i co było powodem targnięcia się brata na życie.

      Miałam podobną sytuację w rodzinie- utrzymujemy bardzo dobre kontakty (i moi rodzice również) z rodziną nieżyjącej siostry mojego ojca, mimo iż tam też wszystkie znaki wskazywały, że powodem samobójstwa były problemy w domu.
    • oteczka Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:42
      Przykra sytuacja ,bardzo Ci współczuję ale dlaczego obwiniacie tę dziewczynę ? ona go niby zmusiła do samobójstwa ? to bajki ,mój kolega popełnił samobójstwo ,żona 2 dzieci ,też plotki chodziły bo niby go teściu prezes miał za nic,a to g... prawda był przez lata komornikiem łatwa kasa ,łatwy przekręt ,wywalili z roboty i co na budowę trzeba było iść a aspiracje były wysokie i nie podołał ,ale jakim trzeba być bydlakiem żeby będąc z 10 letnim dzieckiem w domu ,pójść i się powiesić ,wiem że żal ale co winne dziecko i jego matka ?
    • goodnightmoon Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:43
      Tak jak napisała myszy80 - spróbujcie ustalić z matką dziewczynki jakiś rozsądny plan kontaktów z małą.
      Spędzanie z nią czasu w asyście matki nikomu nie wyjdzie na dobre, ani wam, ani bratowej, ani tym bardziej bratanicy - dziecko będzie czuć waszą niechęć do jej matki.
    • beataj1 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:47
      Po pierwsze nie wiadomo co było powodem samobójstwa. Może sytuacja w domu tylko się przyłożyła a prawdziwym powodem była np depresja albo jakieś inne czynniki. Tego nie wiesz możesz tylko się domyslać.
      Po drugie - to dobrze że kobieta żyje normalnie. Musi dla dziecka. Ono i tak będzie żyło z piętnem córki samobójcy - w małych miejscowościach się nie zapomina. Ta matka musi stworzyć jak najnormalniejszy dom w nienormalnej sytuacji.
      Po trzecie - poczekajcie. Najgorsze co możecie zrobic to pokazać swoją nienawiść do JEDYNEGO rodzica jaki małej został. A puki emocje są świeże nie będziecie w stanie ich opanować i nie pokazać że obwiniacie matkę.
      Ważne by dziecko nie straciło kontaktu z waszą stroną rodziny ale tu trzeba dużo delikatności zarówno z waszej strony jak i ze strony matki.
      Tak długo jak będą złe emocje może być o to trudno a to się odbije na osieroconym dziecku.
    • jowita771 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:48
      Ja bym zacisnęła zęby i kontaktowała się z dzieckiem. Jeśli się da, tak jak radziły dziewczyny, może udałoby Wam się zabierać dziewczynkę do siebie bez bratowej, a jeśli na razie nie, to może za jakiś czas. Ale do tego musicie żyć w zgodzie z matką dziecka. I w żadnym razie nie nastawiać dziecka przeciwko matce, bo Wam ukróci kontakty. Teoretycznie możecie walczyć w sądzie i wywalczyć sobie, ale jak się bratowa uprze, to i tak nic z tego nie wyjdzie, bo zabierze dziecko i wyjedzie, tego nikt jej nie zabroni.
      • clleoopatra Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:51
        Wiesz jak trudno życ w zgodzie z kimś takim? Trzeba przejść samego siebie, ja chyba nie jestem zdolna to takich wyższych czynówsad Może na razie nie jestem. Z jednej strony chciałabym ją pobić, zwyzywać, rozszarpać. A czasami przychodzi taki spokój i chęć przebaczenia. Ale czy można przebaczyć? Gdyby nie ona to by żył
        • anna.1112 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:56
          Nie prawda. Nie wiesz jak było, nie wiesz o co się kłócili, co było tak naprawdę powodem, że tak się stało. A może kłócili się bo żona miała pretensje o coś o co prawie każda żona by się złościła. Może to tylko brat tak wszystko odbierał.
          Rozumiem, że może Ci być ciężko, ale dziwi mnie że właśnie w tych najgorszych momentach nie byliście z nią i z jej dzieckiem. Kilka miesięcy bez kontaktu? Nie wiem czy to dobrze... A z drugiej strony może rzeczywiście ochłoń i spójrz na wszystko inaczej, bo możesz niepotrzebnie urwać kontakty i z bratowa i z jej córką raz na zawsze.
        • morgen_stern Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:57
          Wyście już ja skreślili... Nie znam kobiety, ale nie wygląda to fajnie - facet jej się zabił, zostawił z dzieckiem, a rodzina obwinia ją o jego śmierć, nie no, bajka po prostu. Jakby teraz ona nie wytrzymała i się powiesiła, bylibyście usatysfakcjonowani? Ja rozumiem, że śmierć, żal, cierpienie i różne myśli do głowy przychodzą, ale nie doprowadzajcie do następnej tragedii.
          • jagienka75 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:04
            morgen_stern napisała:

            > Wyście już ja skreślili... Nie znam kobiety, ale nie wygląda to fajnie - facet
            > jej się zabił, zostawił z dzieckiem, a rodzina obwinia ją o jego śmierć, nie no
            > , bajka po prostu. Jakby teraz ona nie wytrzymała i się powiesiła, bylibyście u
            > satysfakcjonowani?


            no dokładnie.
            ona została skreślona i to już chyba przed jego śmiercią.
            a autorka taka wierząca niby...
          • ada1214 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:46
            Podpisuje sie.

            Chodzi mi po glowie pytanie..ten list w ktorym brat opisuje ze to przez zone do kogo by´l adresowany? Kto go dostal?

            Zgadzam sie tez z tym, ze sprawa moze wygladac inaczej niz na ierwszy rzut oka. Nie obraz sie, ale jesli Twoj brat kiedys bral narkotyki to - zaleznie co bral- pewnie zostawilo jakis slad: fizycznie w mozgu a co za tym idzie kognitywnie w psychice. NIe mozesz wykluczyc jego niestabilnosci emocjonalnej.
            Nie mowie tego zeby dogryzc, ale zobacz, calkiem realna jest wizja, ze bratowa jest oskarzana niezupelnie slusznie. Jesli by tak bylo, to pielegnujac nienawisc do niej szkodzisz wszystkim: jej, dziecku a najbardziej sobie.
        • twoj_aniol_stroz Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:02
          Pomyśl jeszcze nad taką rzeczą. Czasem kiedy spotyka nas taka potworna tragedia jak śmierć dziecka, samobójstwo kogoś bliskiego, poważna choroba itd to pojawia się myśl, że nie mam prawa już się z niczego ucieszyć, że każda radość, ulotna chwila szczęścia będzie nie fair w stosunku do tego kogo straciliśmy, czy kto choruje, będzie rodzajem egoizmu. Pojawia się myśl, że teraz już nie mam prawa do radości. To jest duży błąd przez wielu popełniany. Nie będzie zdradą brata jeśli powoli przebaczysz tej kobiecie, jeśli będziesz spotykała się z jego córką, jeśli z czasem myśl o rozszarpaniu jej złagodnieje, wyblaknie i w końcu zniknie. Nie twierdzę, że ten przypadek Ty przechodzisz, ale miej na uwadze, że tak też może być i nie wpadaj w tę pułapkę.
          • 1borgia Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 30.11.13, 08:34
            bardzo mi sie podobaja twoje wpisy, autorko/autorze.
            dawno juz nie czytalem na forum wpisow, ktore warto zachowac w sercu lub myslach.
            borgia
        • premeda Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 13:02
          Mam przyjaciółkę z chorobą psychiczną i ostatnią rzeczą jaką zrobiłby jej mąż w ataku choroby to popełnienie samobójstwa i zostawienie z nią dzieci. Normalnie bierze dziewczyne do lekarza jeśli trzeba idzie ona do szpitala, a problemów różnorakich mają po gwizdek. Wyście ją już obwinili ale popatrz na drugą stronę, popełnienie samobójstwa, bo ktoś jest chory (w co nie wierzę) albo się nie układa w związku to raczej zaskakujące wyjście. Normalnie ludzie walczą i lub kończą związki.
        • brzydula_betty Trochę brutalnie 28.11.13, 15:00
          clleoopatra napisał(a):

          > Wiesz jak trudno życ w zgodzie z kimś takim? Trzeba przejść samego siebie, ja c
          > hyba nie jestem zdolna to takich wyższych czynówsad Może na razie nie jestem. Z
          > jednej strony chciałabym ją pobić, zwyzywać, rozszarpać. A czasami przychodzi t
          > aki spokój i chęć przebaczenia. Ale czy można przebaczyć? Gdyby nie ona to by ż
          > ył


          Wiem, że zabolą Cię te słowa ale Twój brat by żył, gdyby nie jego słaba psychika. Nawet popełniając samobójstwo nie potrafił wziąć odpowiedzialności za swój czyn tylko zrzucił wszystko na bratową. Wydaje mi się, że Twój brat był chory psychicznie. Zostawił małe dziecko, obarczył do końca życia wyrzutami sumienia tą dziewczynę... Straszne jest to co zrobił. Piszesz, także że już wcześniej miał problemy w życiu. Pomyśl czy warto obarczać winą tą dziewczynę? Chyba życie z Twoim bratem nie należało do najłatwiejszych
    • twoj_aniol_stroz Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:51
      Napiszę Ci jako osoba wierząca: przebaczyć nie oznacza zapomnieć, nie oznacza też udawać, że nic się nie stało. Przebaczyć to zdjąć ręce z szyi winowajcy, odpuścić zemstę i pozwolić Bogu by to On zdecydował co z nią dalej. I w tym kontekście przemyśl kwestię przebaczenia. Przede wszystkim daj sobie czas, bo teraz wściekłość, ból, żal i tęsknota za bratem są zbyt silne by w ogóle trzeźwo myśleć. Teraz jest czas na zaopiekowanie się sobą, na bycie dobrą dla siebie. Powoli emocje opadną i wówczas pomyśl o tym przebaczeniu, ale właśnie w kontekście zemsty i osądzania.
      A co do bratanicy. Kiedy już emocje opadną to warto pomyśleć o takim poukładaniu stosunków z bratową by nie tyle z nią mieć kontakt co z dzieckiem. Bo dla tej dziewczynki to będzie niezwykle istotne. Ale nie zmuszaj się do kontaktów. Mama zaprosiła do domu, ok. To jej decyzja, Ty nie musisz w tym uczestniczyć póki co. Warto pomyśleć czego Ty tak naprawdę chcesz, w wolności przyznać się własnych uczuć, do własnych emocji i jeśli sa one negatywne to na dzień dzisiejszy odpuść sobie kontakt.
      I jeszcze taka uwaga w ramach wiary: Bóg nie chce nas poprawnych politycznie, On nie oczekuje niemożliwego, mało tego On doskonale widzi Twój stan i jestem tego pewna, że bardzo cierpi razem z Tobą, z powodu Twojego bólu. Zupełnie spokojnie możesz pójść i Mu to wszystko wykrzyczeć co w Tobie siedzi. Nie musisz zakładać maski grzecznej dziewczynki. Im Ty jesteś słabsza, im bardziej bezradna, tym On jest bliżej, tym bardziej chce Ci pomóc. Jak chcesz to pisz na mój mail gazetowy, możemy pogadać smile
      Przytulam Cię najmocniej jak potrafię, trzymaj się...
      • clleoopatra Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:53
        Dziękuję.
      • gretchen184 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 13:49
        twoj_aniol_stroz napisała:

        >
        >
        aniele- jestem niewierząca ale zawsze podoba mi się jak piszesz o bogu,religii i wierze.
        • twoj_aniol_stroz Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 14:03
          smile to nie ja to Duch Święty czasem się do mnie przebije smile
          • aruen7 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 14:38
            Owszem, przeważnie ładnie piszesz. Ale uważam, że jednak nie można sugerować autorce, że ta bratowa rzeczywiście jest winna i jest jej co przebaczać. Ja to raczej widzę tak, że autorka zaślepiona rozpaczą znalazła sobie kozła ofiarnego i krzywdzi tą osobę. Tak naprawdę to, aby poprawić relację, to należałoby przeprosić tą osobę za to, że ją się obwiniało, może zaproponować jakąś pomoc, zapewnić, że nam na niej zależy, że należy do rodziny itd.
            Na miejscu tej matki w życiu nie pozwoliłabym na kontakt własnego dziecka z osobami, które mają do mnie jakiegoś focha i to jeszcze bez mojej obecności.
            • twoj_aniol_stroz Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:39
              My nie znamy sytuacji, nie wiemy tak naprawdę co się wydarzyło, jak tam między nimi było. Natomiast bez sensu jest dyskusja z czyimiś uczuciami - autorka czuje ból, cierpi, generalnie trzęsą nią emocje i teraz prawienie jej kazań, wylewanie kubła zimnej wody na głowę dla mnie jest bez sensu. Zwłaszcza, że naprawdę istnieje możliwość, że faktycznie żona robiła wszystko by zatruć życie mężowi i siostra patrząc na to a potem widząc śmierć brata po prostu może bardzo cierpieć dodatkowo czytając oskarżenia pod adresem brata.
              Bóg ma to do siebie, że prędzej czy później możliwie delikatnie pokazuje człowiekowi prawdę o nim samym. Jeśli autorka zawiniła wobec bratowej niesłusznie ją oskarżając to Bóg jej to pokaże, ale najpierw w tym procesie potrzebne jest wybaczenie bratowej i bratu, pewnie też Bogu - jakkolwiek paradoksalnie to brzmi. Dopiero ochłonięcie z emocji, wypłakanie bólu, wykrzyczenie Bogu, że dopuścił takie zło daje możliwość trzeźwego oglądu sytuacji i wówczas dopiero pojawia się możliwość ewentualnego odkrycia, że ja też mam coś za uszami i chyba też powinnam powiedzieć przepraszam. To jest uzdrawiające działanie Boga w życiu człowieka. Myślę, że wiele osób, które doświadczyły jakiegoś zła, potem doświadczyły uzdrowienia z bólu psychicznego, z cierpienia związanego z tym złem i w końcu dały radę przebaczyć, oddały winowajcę Bogu, doświadczyły także świadomości, że same tez nie do końca są w porządku, że z ich strony też były błędy, z których trzeba wyciągnąć wnioski, a często prosić o wybaczenie tę drugą stronę. Nie piszę tu o sytuacjach typu gwałt, jakiś bandycki napad itd, ale o sytuacjach typu rozpad małżeństwa, bo się bez przerwy kłócimy, czy odejście współmałżonka.
              • aruen7 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:54
                Pewnie masz rację, nie znamy sytuacji (może Ty wiesz coś więcej, jeśli do Ciebie napisała). Ale moje własne doświadczenia powodują, że bardzo negatywnie odbieram takie szukanie winnego, obwinianie kogoś. Wyjątkowo poruszył mnie ten wątek. Ja w przypadku samobójstwa bliskiej osoby to raczej obwiniałam trochę siebie (że niczego nie zauważyłam, nie zrobiłam...), trochę tą osobę. Ale jeśli chodzi o partnerkę tego mężczyzny to raczej koncentrowałam się na pocieszaniu jej i przekonywaniu, żeby się nie obwiniała...A tu jest coś odwrotnego.
                • twoj_aniol_stroz Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 20:21
                  Bo to jest tak, że zawsze każdy z nas patrzy na czyjś sytuację poprzez pryzmat własnych doświadczeń. Stąd na forum biorą się takie zażarte dyskusje big_grin Jeśli ktoś pisze: "mam wredną teściową, złośliwą, wstrętną małpę" i potem opisuje jakieś sytuacje to na ogół te, które mają fajne teściowe lub same nimi są będą odczytywały taką wypowiedź jako czepliwość młodego babska, które ma zapędy księżniczkowate. Natomiast kobiety, które same doświadczają problemów z teściową, które wielokrotnie doświadczyły złośliwości, czy wręcz jakiś złych rzeczy od swoich teściowych będą z automatu współczuły i doskonale rozumiały autorkę takich słów. Tu jest podobnie. Ja z życia moich bliskich i znajomych znam sytuacje gdy kobieta naprawdę była jędzą dla faceta i zdrowo mu życie "umilała". Znam też przypadki odwrotne, choć nie znam sytuacji by ktoś popełnił samobójstwo na złość drugiej osobie. Natomiast na 100% wiem, że prawienie morałów osobie w stanie totalnego ogarnięcia emocjami można sobie o kant tyłka potłuc, bo i tak to nic nie da. No chyba, że ma dać poprawę samopoczucia osoby prawiącej morały - w takiej sytuacji cel jest osiągnięty smile
            • 1borgia Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 30.11.13, 08:48
              to juz ostatni moj wpis przed wyjsciem do pracy. dodam jednak cos od siebie: wydaje mi sie, ze duzym bledem jest uznawanie faktow, ktore opisuje autorka watku, w kategorii winy.
              w calej historii wszyscy sa poszkodowani: brat, ktory nie udzwignal ciezaru wlasnego zycia i odpowiedzialnosci za bliskich; jego zona, ktora zostala sama z ogromnym poczuciem winy i wielka obawa odnosnie przyszlosci; dziecko, ktore stracilo tate (samobojstwo rodzica jest podobno najwiekszym stygmatem, z ktorym wiele osob nawet w doroslosci sobie nie radzi), rodzice zmarlego zmuszeni do przezycia smierci wlasnego dziecka i siostra majaca rowniez podswiadomie poczucie winy, iz jednak nic wczesniej nie zrobila, by zmienic tor wydarzen.

              wszyscy wyzej wymienieni sa poszkodowani i kazdy bedzie potrzebowal czasu, by otrzasnac sie z tragedii. bardzo wspolczuje.
              mam jednak nadzieje, ze za jakis czas bedzie dobrze i osoby wroca do zycia w codziennosci. najgorszym rozwiazaniem byloby zawieszenie wlasnego zycia, dalsze umartwianie sie lub co gorsza karanie siebie za zaistniala sytuacje lub karanie innych. to proste mechanizmy swiadczace o niezdolnosci lub niecheci do uporania sie z problemem.

              nie mozna zmienic przeszlosci ale mozna ksztaltowac terazniejszosc i przyszlosc.

              zycze milego weekendu i nastepnego tygodnia,
              borgia
          • gretchen184 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 17:40
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > smile to nie ja to Duch Święty czasem się do mnie przebije smile

            nie wnikam kto ale fajnie się czyta big_grin
      • 1borgia Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 30.11.13, 08:30
        "Napiszę Ci jako osoba wierząca: przebaczyć nie oznacza zapomnieć, nie oznacza też udawać, że nic się nie stało. Przebaczyć to zdjąć ręce z szyi winowajcy, odpuścić zemstę i pozwolić Bogu by to On zdecydował co z nią dalej".

        ---bardzo piekne i madre zdanie..
        borgia
    • vilez Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 11:53
      Bardzo współczuję utraty brata i ciężaru związanego z okolicznościami jego śmierci sad

      Co do bratowej. Nie wiesz do końca, jak było między nimi. Teraz grają emocje, co zrozumiałe, ale fakty mogą się okazać (jeśli się okażą) inne, niż teraz Wam się wydają. Trzeba odpuścić. Także ze względu na Was samych, bo nienawiść wyniszcza nienawidzącego.

      Co do bratanicy. Po bracie pozostała tylko ona, prawda? No to masz odpowiedź.
      Ktoś już Ci napisał, żebyś pomyślała o tym, czego by chciał brat.
      No i najważniejsze- ta dziewczynka jest warta, byś się nią zainteresowała ze względu na nią samą.

      Trzymaj się, dasz radę!
    • jagienka75 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:03
      mnie się nie podoba, że z bratanicy robicie psychicznie chorą jędzę, która zabrała a może nawet "wykończyła" brata a z brata świętego, gdzie pozniej piszesz, że wcześniej brat miał nałogi i był człowiekiem o trudnym usposobieniu. nie chcę najeżdżać na zmarłego, ale jesteś pewna, że Twój brat był tym bez skazy?
      nie masz pojęcia o co się kłócili a już teksty o nienawiści , bo zabrała Wam brata, nie najlepiej o Tobie świadczą...
      wybacz, ale nieprzyjemnie się Ciebie czyta.
    • totorotot Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:04
      Zrób to, o co poprosiłby Cię brat, gdybyś mogła z nim dzisiaj pogadać na skajpie ziemia-niebo (czy coś tam)
      • azja001 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:15

        > Nie wiem co robić. Nienawidzę tej kobiety, tej która odebrała nam brata..

        Brat sam odebrał sobie życie, musiał być rozchwiany i niestabilny emocjonalnie skoro zdecydował sie na taki krok. Problemy ma większośc ludzi, mógł zdecydować sie na rozstanie i opiekę nad córką ale z jakiś powodów nie zrobił tego W naprawdę ciężkich momentach sporo ludzi ma myśli samobójcze ale u tych stabilnych włącza się lampka pt przecież mam dziecko.
        Twój brat nie myślał bynajmniej o swojej córce w tym wszystkim.
        Współczuje bo to trudna sytuacja. matka nie ma odebranych praw rodzicielskich więc dla podtrzymania kontaktu z mała musicie ją znosić. Ograniczyłabym te kontakty do minimum
        i nie siliłabym się na uprzejmości. Jednak nie wojowałabym.
    • kerri31 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 12:16
      Sory ale nie wiele możesz zrobić. Dziecko ma matkę i z nią zostanie a Ty jak nie chcesz stracić z bratanicą kontaktu musisz tolerować jej matkę, niestety.
    • aguar Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 13:07
      Jaka okrutna jesteś! Jaka okrutna jest Twoja rodzina! Ta kobieta przecież straciła partnera, została sama z małym dzieckiem. A Wy ją obwiniacie zamiast zaproponować pomoc. Nie interesuje Was jak ona sobie radzi. Nie macie jej czego przebaczać moim zdaniem.
      Jakbyście ją mieli wpędzać w poczucie winy to lepiej rzeczywiście zerwijcie kontakt. Bo jeszcze byście mogli dziecko zatruwać niechęcią do matki.
    • 77kunda Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 14:36
      Ty i twoi rodzice przeżyli wielką tragedię i wiem że możesz mieć zal do obcej osoby bratowej ale jest dziecko...dlaczego odsuwasz się od niego...to malutkie dziecko przeżyło większą tragedię niż ty straciło ojca który wybrał samobójstwo zamiast bycia ze swoim dzieckiem dlaczego odsuwacie się od niej i dlaczego w wyniku samobójstwa ojca ma stracić babcie i ciocię.
      • czar_bajry Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 14:44
        sorry ale Twój brat sam podjął decyzję, nikt go nie zmusił to że w związku się nie układało nie jest powodem do tak drastycznego kroku...
        Rozumiem że spotkała Cię straszna tragedia ale to co zrobił Twój brat w swoim liście pożegnalnym było podłe...
        • aqua48 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 14:56
          Współczuję straty brata, ale dziwię się, że obwiniacie bratową o tragedię. Zastanów się nad cała sytuacją - normalnie, zrównoważony człowiek, ojciec dzieciom, w razie problemów, kłótni nie popełnia samobójstwa, tylko próbuje rozwiązać trudną sytuację.
          Być może brat cierpiał na depresję, a kłótnie z żoną nieświadomą, że jego zachowanie wynika z choroby spowodowały ten desperacki krok?
          Ja bym była bardzo ostrożna w takim obwinianiu bratowej. Ona też straciła męża i ojca swego dziecka i raczej z tego się nie cieszy, choć być może nie płacze i nie uzewnętrznia tego tak jak Wy..
          • morekac Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 20:11
            ale dziwię się, że obwiniacie bratową o tragedię.
            A ja się nie dziwię. Myślę, że łatwiej obwinić kogoś niż żyć ze świadomością, że brat nie miał do nas nawet na tyle zaufania, aby zwrócić się o pomoc. Albo że coś się przegapiło i nie uratowało chłopaka... Bo wtedy człowiek zaczyna obwiniać siebie. A z tym żyje się dużo gorzej niż z obwinieniem kogoś...
    • 18lipcowa3 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 16:23
      Nikt normalny nie odbiera sobie życia bo
      - pokłoci się z babą
      - bo mu baba rogi dostawi
      - bo się baba z nim rozwiedzie i tak dalej.

      Jest wiele gorszych tragedii w zyciu i ludzie sobie radzą.
      Twój brat miał depresję albo inne problemy, chorobę psychiczną może i dlatego odebrał sobie życie.
      Dziewczyna nic niewinna, nawet jesli sie z nim kłociła, nawet jeśli groziła że mu zabierze dziecko.

      Czas to na klate przyjac i zadbac o kontakty dziecka z rodziną ojca.
      • roks30 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 18:15
        Zgadzam się w 100 % z Lipcową.
      • bloopsar Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:33
        > Nikt normalny nie odbiera sobie życia

        Droga pani Idealna, z pani jest tak cholernie zimne rybsko, że administracja powinna wstawić na forum akwarium.
      • mamameg Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 29.11.13, 11:10
        Dziewczyna nic niewinna, nawet jesli sie z nim kłociła, nawet jeśli groziła że
        > mu zabierze dziecko.

        Prawdziwa lelija. A teraz wyobraź sobie, że Twój mąż zabiera po kłótni Wasze dzieci i już ich więcej nie zobaczysz, ewentualnie jak je zobaczysz, to będą miały przeprany mózg i będą Ciebie nienawidziły. Ale co tam, są w życiu gorsze tragedie, nie?
    • ira_07 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 18:05
      Wiem, że cierpisz, ALE.

      > Nie wiem co robić. Nienawidzę tej kobiety, tej która odebrała nam brata.

      Nie odebrała. Sam się zabił. Na Jowisza, mógł po prostu odejść jak jej nie chciał! Musiał mieć jakiś większy problem, nie wredną babę, co go wyzywała.

      Ona sobie normalnie zyje, znajomi mówili, ze widzą ją
      > zadowolonąsad

      Moi znajomi też mnie widzą zadowoloną, choć niedawno zmarła mi mama. A czasem siedzę i wyję - dosłownie wyję - w poduszkę. Nie każdy okazuje emocje na każdym kroku, tym bardziej, że minęły 3 miesiące. Już się można z bólem oswoić.

      Rozumiem, że żałoba często przejawia się w żalu i wściekłości, przelewasz go na partnerkę brata, która może i jest zimną rybą, nie wiem, ale brata Ci nie zabiła. Jesteś ciocią małej, nie ograniczaj z nią kontaktów.
    • helufpi Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 18:35
      A coś konkretnie ta zła kobieta zrobiła złego, co nienawidzący jej chrześcijanie mogliby jej wybaczyć? Czy tylko wyzywała spokojnego byłego narkomana bez nałogów i szantażowała, że odejdzie z dzieckiem?
      Bo wybaczenie jest niemożliwe tylko w jednym przypadku - kiedy nie ma czego.
    • lauren6 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 18:56
      Nie wiesz dlaczego brat się zabił. Wiemy, że była rysa na szkle (narkotyki). Mogły być jakieś większe problemy, o których nie masz pojęcia. Wiesz jedynie, że podjął decyzję o zejściu z tego świata i zostawił bratową samą, naznaczając ją jako tą, która niby doprowadziła do jego śmierci. Jakby jej było mało problemów dochodzi do tego taki ciężar. A ty masz do niej pretensje, że stara się żyć dalej i (o zgrozo!!!) być zadowoloną z tego życia?

      Nie podoba mi się twój post. Podejrzewam, że możesz tylko namieszać w życiu matki i dziewczynki. Małej półsierocie na prawdę nie jest potrzebna do szczęścia ciotka, która daje odczuć, że uważa jej matkę za niemal morderczynię i chorą psychicznie. Zostaw je w spokoju, niech sobie odbudują życie bez ciebie.
      • triss_merigold6 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:00
        Pozwolisz, że się podpiszę? Brat obciążył winą swoją partnerkę i zafundował dziecku na starcie ciężką traumę.
        • prophetess.pl Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 29.11.13, 00:14
          Exactly, napisal paszkwila, zabil sie i zostal swietym. Tak z boku patrzac nikt w tym zestawie swiety nie byl. Brat moze mial depresje, moze znow zaczal brac narkotyki, moze... Badzo kochal dziecko piszesz, az tak bardzo, ze zostawil mu watpliwy spadek - sieroctwo i swoje samobojstwo. Moze to nie na bratowa jestes zla, a na brata. Ona, o ile nie ma postwionych zarzutow prokuratorskich, o ile wozila sie po nim bez powodow (w co nie wierze), to jest wredna/zla kobieta, ale nie ona jest winna jego smierci, tylko on sam.
    • edelstein Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:26

      No tak,Jak zwykle winny jest caly swiat,a samobojca jest niewinna lilija biala pokrzywdzona.Twoj brat byl trudny,mial problemy z narkotykami i to nie bratowa go zabila,tylko sam sie zabil i jakos w d...mial,ze pozostawia dziecko razem z podobno "psychiczna"matka.
      Z jakiej paki ma dziewczyna nie zyc normalnie?zostala sama z dzieckiem po samobojcy,powinna lkac w poduszke czy co?Szczescie,ze daje rade tak zyc,rodzinka samobojcy robi z niej morderczynie plus jest na jezykach wszystkich plus dziecko juz zostanie z latka dziecka samobojcy.Jak widac twojemu bratu bylo wszystko jedno Jak poradzi sobie zona i corka,typowe dla samobojcow,egoista pelna geba.
      Najlepsze co mozecie zrobic to dajcie jej spokoj i dziecku tez,bo z takim nastawieniem do matki tylku mu kuku zrobicie.


      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • marianna72 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:36
      gdyby przez trzy miesiace, rodzina meza, po jego ewentualnej samobojczej smierci ,potraktowalaby mnie i moje dzieci tak ja ty, czyli zero kontaktu .Juz dawno nie mieliby czego u mnie szukac .Ciekawe jak musiala sie ta kobieta dwoic i troic zeby wytlumaczyc corce ze nie tylko nie zyje jej tata ale ciocia i babcia maja ja gleboko i nawet nie zadzwonia spytac sie o zdrowie
    • anorektycznazdzira Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:38
      Przepraszam, że brutalnie, ale szczerze:
      za samobójstwo jest zawsze odpowiedzialna osoba, która je popełniła i nikt inny. To ta osoba decyduje się zostawić z taką tragedią najbliższych kochających ludzi: Ciebie, matkę, własną córkę (tego w żaden sposób zrozumieć nie mogę!!!).
      Na kłopoty małżeńskie jest terapia rodzinna, rozstanie, separacja, rozwód, a nie samobójstwo. To nie jest normalne rozwiązanie.
      Zmierzam do tego, że obwinianie o wszystko bratowej to pomyłka. Brat najwyraźniej tylko wyglądał na uleczonego po narkotykach i wybrykach, ale niestety w istocie tak nie było.
      Co dalej?
      No cóż, jeśli nie przyznasz tego, że to nie bratowa go "zabiła" tylko on sam to zrobił i jeśli nie przestaniesz obarczać ją 100% winy za swoje nieszczęście, to gorzej niż marnie widzę perspektywę na kontakty z bratanicą. Nie będziesz w stanie normalnie rozmawiać z bratową, a ona nie będzie taką idiotką, żeby wozić i zostawiać u Ciebie dziecko w takiej sytuacji.
      Na pewno potrzebujesz czasu, ale też spojrzenia z boku i dystansu, które na początku mogą być zwyczajnie bolesne.
    • ghrtth Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 19:46
      >Nie wiem co robić. Nienawidzę tej kobiety, tej która odebrała nam brata.

      To Twój brat odebrał Ci brata i nikt inny. To była jego decyzja i to jemu ją wybacz. Pierwszym krokiem moim zdaniem powinno być przerzucenie odpowiedzialności z powrotem na faktycznego sprawcę, czyli jego właśnie.

      Sama piszesz, że nie wiesz, o co się kłócili, że znasz mało szczegółów itd. Dlaczego wobec tego polegasz całkowicie na wiedzy, którą pozostawił Twój brat będąc w tak skrajnie silnych emocjach, że popełnił samobójstwo mimo dziecka i rodziny? Zwykłe zdenerwowanie, kłótnia potrafi wytrącić nas z równowagi i sprawić, że o przyzwoitym człowieku powiemy coś, czego naprawdę nie myślimy.

      Pewnie ich związek był trudny nie tylko dla Twojego brata, ale także dla bratowej. Podejrzewam, że musiało dochodzić do silnych emocji z obu stron i każda strona miała swoją wersję wydarzeń.

      Spójrz też na wydarzenie od drugiej strony. Bez względu na kłótnie ona również straciła bliską osobę. Została teraz sama z dzieckiem, wyrzutami sumienia i niechętną jej rodziną męża. Pomyśl o tym, co Was w tej sytuacji łączy. Strata, tęsknota, żal i przede wszystkim Twoja bratanica, która też przecież Was potrzebuje. Ona nie rozumie sporów dorosłych, widzi tylko, że po śmierci taty ciocie i babcia się z nią nie widują. Warto jej pokazać, że nie sraciła w tej tragedii także Was.

      Życzę siły i wierzę, że się uda.
    • nangaparbat3 Re: Tragiczny dylemat - pomóżcie! 28.11.13, 20:13
      Wiesz, często zawodowo i prywatnie slysze opowieść o tej samej sytuacji z ust dwoch czy nawet więcej osób - i z reguly to sa zupełnie rożne opowieści.
      Bardzo Ci wspołczuję nieszczęścia, jakie dotknelo Twego brata, ale tez wspołczuje wdowie po nim, bardzo mlodej jeszcze, samotnej teraz matce.
      To że rodziny osob, ktore popełnily samobojstwo, obwiniają partnerow, to chyba norma.Tym bardziej, że nie ma związków idealnyc, doskonalych, zawsze można przypomnieć sobie kłotnię, często dlugotrwaly konflikt, nierzadko zdradę. Jednak zazwyczaj ludzie nie zabijają się - odchodzą ze związku.
      Co wydarzyło sie w zyciu Twego brata? Chyba nie wiemy. Piszesz o liście - czytalaś go? Komu go zostawil? Co wlaściwie w nim napisal?
      Piszesz, ze brat jako mlody czlowiek bral narkotyki - żyl 24 lata, nigdy nie przestal byc mlody. Mąz mojej przyjaciolki wrocił do narkotyków po kilkunastu latach. Moze tego dotyczyly awantury miedzy bratową a bratem? Nie wiemy, ale moglo tak byc.
      Twój brat nie byl sam - mial Ciebie, drugą siostre, mamę, pewnie jeszcze więcej kochajacych bliskich. Mogl byl zostawić te kobietę i wrocic do rodziny - gdyby problemem była tylko ona.
      Jednocześnie myślę, ze Aniol ma rację - za wcześnie, zeby na to wszystko patrzec z boku, za szybko, za bardzo cierpicie. Trzeba czasu, modlitwy, przejścia przez bol. Dopoki nie przejdza dziewczynka ma teraz przede wszystkim mamę - a "chcesz pomóc dziecku, pomoz jego matce". Odezwij sie do niej, jak bol przeminie na tyle, że bedziesz mogla zobaczyc w niej - bratowej - coś dobrego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka