tak sie zastanawiam...
dzis uslyszalam podczas dyskusji w pracy (wiem, wiem o polityce sie nie dyskutuje) ze delikatnie mówiac jesli mi sie cos nie podoba w PL ( a kraj kocham, mniej polityków, mentalnosc etc) to moge przeciez wyjechac do SWOJEGO kraju.
Niby wszystko w atmosferze smiechu i zartów ale jakis niesmak pozostal.
Co uprawnia do bycia Polakiem? Miejsce urodzenia? - urodzilam sie w Polsce, rodzice? jedno jest Polakiem, drugie sie zasymilowalo tak to ujme

czesto jezdzimy do kraju ojca, do rodziny o czym znajomi wiedza.
Ponoc dodatkowo mam latwiej ze wzgledu na swoje pochodzenie, niestety nie dowiedzialam sie skad ten pomysl bo pne sie po szczeblach kariery (jak to pieknie brzmi) sama bez koneksji.