mindtriper
04.12.13, 09:36
Może wy coś wymyślicie, bo ja już mówię pas.
Moja teściowa (zaznaczam, nie dlatego jest problem, że to teściowa) uparcie wciska dzieciom pieniądze.
Bez uzgodnienia tego z nami, a wkrótce wbrew nam.
Starszy jakoś to ogarnie, odłoży itd.
Najmłodszy najczęściej gubi i jest dramat.
Ale środkowy, pierwszoklasista, zaczyna mieć przez to problemy. Dostaje od babci ok,10-20 zł tygodniowo, ukradkiem. Od nas ma przykazane, żeby wpłacać to co dostanie na SKO. Okazało się, że wpłacił tylko raz, bo na ogół kupuje sobie i kolegom coś w sklepiku.
Ale wczoraj wrócił zaryczany, bo mu starsi chłopcy zabrali.
Babci daje dzieciom te pieniądze pomimo wyraźnego zakazu, wciska gdzieś w kącie, mówi "nie mów mamie i tacie".
Mam robić dzieciom rewizję?
Zakazać kontaktów z babcią?
A kobieta tak ogólnie rozsądna, normalna, nauczycielka w gimnazjum (czynna, żadna babcia-emerytka).
Średniak ryczy, że on już żadnych pieniędzy nie chce, że on się boi itd.
Ale to jest dziecko, siedmiolatek, jak mu dają to bierze.
Może macie jakieś pomysły jak skutecznie opanować to dilowanie kasą?