Oczywiście wątek jest na luzie.
Ale niektóre zachowania moich kotów każą mi jednak przypuszczać, że z nich wredne bestie
1.Kuwetę mam na przedpokoju, przy drzwiach.
Klasyką jest udawanie się do kuwety z potrzebą numer 2 wtedy kiedy stoję w kurtce, butach i zabieram się do wyjścia, a bardzo się spieszę, a także witają w ten sposób przybywających gości.
Na 2 idą też często, gdy właśnie zasiadamy do posiłku, stół części jadalnej mamy na końcu długiego korytarza, na końcu którego jest kuweta.
2. Kocur ma denerwujący zwyczaj około 5 rano.
Spi z nami, w nogach łóżka, a właśnie około 5 wstaje i idzie do wezgłowia na duży parapet, siada tam i wygląda przez okno, choć tak naprawdę to śpi, czasem z zamkniętymi, ale często z półprzymkniętymi oczami i straszliwie wręcz chrapie, chrapie głośniej niż mój chłop- i nie, nie mruczy, a chrapie.
3. Bieganina i wpadanie pod nogi, kiedy akurat z czymś chodzę, coś noszę, krzątam się, spieszę.
Cały dzień śpią gdzieś skitrane, a jak tylko człowiek ruszy się do jakichś zajęć, wymagających jakiejś tam precyzji, czy szybkości to dostają małpiego rozumu.
4. Mają niemal całoroczną możliwość wychodzenia na taki zabudowany balkon przez okno, którejest wiecznie otwarte.
Jednak jak otworzę okno kuchenne i coś w nim postawie, np. celem przestudzenia to zaraz nie wiadomo skąd pojawia się któryś kot i usiłuje skakać przez ów garnek, jak przeszkodę.
To samo z drzwiami balkonowymi, dziś wywalałam trochę bambetli do wietrzenia to było gwałtowne uciekanie pomiędzy moimi nogami.
To chyba takie najważniejsze