Dodaj do ulubionych

patchworkowa Wigilia

17.12.13, 09:14
Wyobraźcie sobie.

Obecny mąż staje się byłym, dzięki miłej pani, która się nim zaopiekowała. Zostajesz sama z dziećmi i po jakimś czasie emocje cichną. Dzieci nalegają na wspólną Wigilię z tatą i jego nową żoną oraz resztą rodziny (teściowie, rodzeństwo), która także jest na tak. Możliwe? Zgadzacie się? Pod jakimi warunkami?

Przed chwilą w DD TVN zachwalano taką sytuację - 'patchworkową Wigilię" - "nieułożenie sobie stosunków" z nową panią byłego męża uznano za "słabe".
Obserwuj wątek
    • paul_ina Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:17
      Ach nie, przepraszam, to Pytanie na Śniadanie było, odkąd ekspertem od wszystkiego w DD TVN jest Norbi (z kim sypia ten człowiek, że go tak TVN hołubi?).

      Dla mnie pewnie warunkiem byłby brak jakiś lepszych planów wigilijnych (np. moje rodzeństwo nie ma dzieci i moje dzieci nie mają towarzystwa) oraz moje własne poukładane życie osobiste po rozwodzie.
      • paul_ina Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:18
        ...nie oglądam DD TVN... brak kawy smile
    • kietka Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:19
      nic nie zrobiłabym wbrew sobie.
      zgodziłąbym sie, zeby dzieci spedziły wigilie z tata, jak by im na tym zalezalo smile nie dramatyzowałabym, nie robiłabym tez nic na siłę.
      samo układanie sie po nowemu jest konieczne ze wzgledu na dzieci, ja jestem moze w mniejszosci, ale nie miałabym urazy do pani, byłabym wdzieczna, ze łajze i bawidamka mi z domu wyprowadziła i zrobiła miejsce, byc moze na miłosc mojego zycia smile
      nie wyobrazam sobie kochac kogos, kto mnie zostawił, ale ja dziwna jestem i wiele rzeczy tlumacze sobie na trzezwo smile
      • kietka Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:20
        ps ja mam patchworkowa wigilie od prawie 20 lat, ze wzgledu na wiecznie na siebie obrazonych naszych rodzicow... smile
        • paul_ina Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:27
          > ps ja mam patchworkowa wigilie od prawie 20 lat, ze wzgledu na wiecznie na siebie obrazonych naszych rodzicow... smile

          No właśnie ja też taką mam, teściowie są po rozwodzie, a "dla dobra dzieci i wnuków" wszystkie święta i rodzinne uroczystości spędzają razem - dla mnie koszmar, spędzanie czasu z osobami, które nie odzywają się do siebie. Nikomu to nie służy.

          Z drugiej strony - ćwierkać do byłego i flamy po tym wszystkim...
          • kietka Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:31
            dlatego mowie, nic wbrew sobie, nie mam zadnej nexi rozpatrujac zwiazki dzieciate, wiec moge sobie gdybac, ale na prawde facet, ktory zostawia rodzine, osobe, ktorej mowil, ze ja kocha, nie jest wart uwagi.
            zawsze doradzam moim kolezankom, zeby w takiej sytuacji zadały opieki naprzemiennej, oj, jak sie zmienia wtedy podejscie do ochodzenia, rozwodów itd. same second chances smile
            • paul_ina Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:33
              > same second chances

              Chachacha, dobre, zapamiętam smile
          • gazeta_mi_placi Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:32
            Jeśli jest faktycznie miła to czemu nie?
        • swiecaca Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:33
          kietka napisała:

          > ps ja mam patchworkowa wigilie od prawie 20 lat, ze wzgledu na wiecznie na sieb
          > ie obrazonych naszych rodzicow... smile
          u mnie też patchworkowo bo rodzice od lat nie mieszkają razem choć się nie rozwiedli. tata podobno ma jakąś kobietę, skrzętnie to ukrywa. na uroczystościach rodzinnych spotykają się i nie ma żadnego problemu. jest o wiele lepiej niż jak mieszkali razem i wiecznie się darli.
    • lily-evans01 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:36
      Chore to jakieś.
      Optymalny i myślę, że uszczęśliwiający dzieci wariant - Wigilia z mamą i jej rodziną, Boże narodzenie z tatą i jego rodziną (a przez to rozumiem też dziadków i in. krewnych) albo odwrotnie.
      • gazeta_mi_placi Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:39
        A Twój żonkoś nie zaprasza Waszego dziecka i Ciebie na rodzinną wigilię z żoną i dziećmi? big_grin
        • lily-evans01 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:43
          Tak z ręką na sercu, to nie znam ani jednej rodziny, gdzie byłyby takie obyczaje (czyli np. byli małżonkowie/partnerzy ze swoimi nextami razem spędzają święta). Próbuję sobie to wyobrazić... hmmm... może po iluś latach...
          Ale sama idea mnie po prostu śmieszy. Uważam, że jest to nadmiar poprawności, podczas gdy sytuację naprawdę można rozwiązać tak, żeby wszyscy dobrze się czuli, a głównie dzieci.
          • aneta-skarpeta Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 15:55
            ja sobie u siebie nie wyobrazam takiej wigilii, ale to dlatego, że ex nie interesuje sie synem

            ale z drugiej strony i tak mam 2 wigilie do obskoczenia- mojej rodziny i męża, gdzie w to wszytsko jeszcze rodzina exa?
      • lily-evans01 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:40
        A, i może rozwinę - są to święta RODZINNE, a były chłop i jego pani dla mnie de facto RODZINĄ nie są, więc nie ma powodu, bym spędzała święta z obcymi osobami. Niemniej rozumiem, że tata jest tatą i dzieci, jeśli chcą, powinny mieć pełne prawo spędzać święta z obojgiem rodziców i od dziadków z obu stron dostać prezenty wink. A dni świątecznych jest trzy i wszystko można jakoś sensownie poukładać, o ile oczywiście stosunki między byłymi małżonkami są w miarę przyzwoite.
    • mw144 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:41
      W tym przypadku dzieci powinny mieszkać z ojcem, skoro tam mają pełną rodzinę, więc nie wiem, czemu mieszkają z matką, może matka nalegała, a ojciec się zgodził? Co do wigilii, to oczywiście spędzają u ojca, ewentualnie, część wieczoru u ojca, część u matki. Kwestia dogadania się w sądzie.
      • araceli Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 10:30
        mw144 napisała:
        > W tym przypadku dzieci powinny mieszkać z ojcem, skoro tam mają pełną rodzinę,

        A to neksia adoptowała dzieci, że rodziną jest?
        • mw144 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 10:56
          Jest, ale niepełną. Chyba, że ma nowego męża.
    • edelstein Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:47

      Nie siadam do stolu z kobietami,ktore leca na zajetych panow.Panow,ktorzy lamia przysiege, zdradzaja tez omijam szerokim lukiem.Jesli dzieciom zalezy moga pierwszy dzien swiat spedzic u ojca,ja nie mam zamiaru zadawac sie z miernotami.Ja jestem pamietliwa i bardzo msciwa,wiec kazda z w/w osob tak czy siak bedzie sie trzymac z daleka.
      Ze mnie zadna matka cierpietnica,wiec kwestia oswiece sie dla dzieci nie wchodzi w gre.

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
      • gazeta_mi_placi Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 10:03
        Jak to nie? A ta dziewczyna co na Twoich imprezach lepi się za każdym razem do Twojego Horsta od krojenia kapusty?
        Całkiem poważnie jeszcze niedawno rozważałaś zaproszenie jej na swoje własne przyjęcie urodzinowe jak dobrze pamiętam.
        Przekonania forumowe przekonaniami, a życie życiem big_grin
        • edelstein Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 17:48
          Zweryfikuj swoje informacje.
    • beliska Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:49
      Nie wyobrażam sobie takiej chorej sytuacji. Wbrew naturze.
    • vilez Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 09:59
      Hm.., świąt nie obchodzimy, ale na urodzinach dzieci siadamy do wspólnego stołu patchworkowo. Nikomu od tego nie ubywa, a dzieci się cieszą.
      Na stypie (pogrzeb mojej mamy) też jakoś moich dwu mężów siedziało przy jednym stole, i się nie pogryźli, a reszta rodziny traktowała to normalnie, bez sensacji i żadnych nieprzyjemnych akcji.
      I tak, jestem z frakcji dogadywania się i utrzymywania co najmniej poprawnych relacji. Nie tylko ze względu an dzieci,a le także na samych siebie- ludzie, którzy się kiedyś kochali, nie powinni być dla siebie wrogami.
      • hellulah Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 11:50
        Jest różnica pomiędzy byciem "wrogiem" a "bliskim przyjacielem". Są jeszcze pozycje pomiędzy. Robicie, jak lubicie, ja bym tak nie chciała. W rodzinie mieliśmy próby podobnych zabaw, niby wszystko polukrowane i cacy, ale jednak nie do końca. Odkąd dano sobie spokój ze sztucznym (w tamtym układzie) udawaniem przyjaźni, i wystarcza neutralna życzliwość, ale bez wysilonych wspólnych imprez "rodzinnych", jest o niebo lepiej. Ja obserwowałam to niejako z boku, było co obserwować.

        Jestem z frakcji - decyduj, czy chcesz mieć ciastko, czy je zjeść. Frakcja "szczęśliwego haremu" mi nie leży.
        • vilez Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:21
          Nic nie pisałam o przyjaźni. W czym widzisz lukier? W poprawnych relacjach? W tym, że mama i tata potrafią odśpiewać wspólnie dziecku sto lat? Że normalnie rozmawiają ze sobą?
          • hellulah Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:30
            Poprawne relacje (moim zdaniem, ty najwyraźniej masz inne, i good for you) nie wymuszają wspólnych Wigilii czy przyjęć urodzinowych. Lukru widziałam tyle, że można było się pohaftować z przesłodzenia, nie wymagaj, żebym pisała w detalach, o co chodziło, bo to nie moje osobiste sprawy. Spod lukru prześwitywał brak komfortu psychicznego. Uśmiechy były wymuszone. Mama i tata mogą ze sobą rozmawiać, ale nie muszą wspólnie odśpiewywać stu lat w tym samym czasie, w towarzystwie swoich nowych partnerów. Magicznym sposobem, kiedy zrezygnowano z takich wspólnych na siłę imprez, nagle neutralne wizyty stały się o wiele przyjemniejsze.
    • mayaalex Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 10:10
      Ha, i po raz kolejny przy watku okoloswiatecznym ciesze sie, ze mam meza ateiste z kraju w wiekszosci muzulmanskiego smile nexia tez by musiala byc Polka, zeby akurat 24.12 byl dla niej wazny, a nie 25, wiec mam szanse, ze jakos sie wszystko ulozy wink
    • attiya Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 10:24
      no to niech sobie "gwiazdy" z "tefałenu" taką wigilię sobie urządzają ale niech nie wmawiają, że spędzanie wigilii czy też innych świąt z byłymi przemocowcami/alkoholikami/babiarzami itd itp to takie piękne i w ogóle cud miód malina
    • bri Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 10:28
      Tylko w sytuacji, gdyby naprawdę nie było między nami złych emocji; nie tęskniłabym za byłym mężem itp. Nic na siłę.
    • demonii.larua Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 11:31
      >Możliwe? Zgadzacie się?
      Nie. Nigdy się nie zgodziłam na taki pomysł, ani też na spędzenie Wigili u ojca i jego nowej żony. Ale też syn nigdy nie wyraził chęci, pomysły wychodziły od eksa.

      > Przed chwilą w DD TVN zachwalano taką sytuację - 'patchworkową Wigilię" - "nieu
      > łożenie sobie stosunków" z nową panią byłego męża uznano za "słabe".
      No cóż... tego... bardziej słabe jest moim zdaniem kurestwo (obojga, żeby nie było), nie miała i nie mam zamiaru układać się z kimś kto nie ma szacunku do innych. Chociaż swoją droga powinnam neksi podziękować, że mnie uwolniła od gamonia i pogratulować, bo właśnie przechodzi dokładnie to samo co ja big_grin
    • gaskama Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 11:40
      Nie, nie zgadzam się. NIGDY. Ja kocham mojego męża, jesteśmy razem od 18 roku życia, grubo ponad 20 lat. Koniec naszego związku to dla mnie byłby koniec świata. Zabiłabym jego albo siebie albo jego babę albo wszystkich. Najpóźniej karpiem, przy tej wspólnej Wigilii.
      • to_ja_tola Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 11:44
        Ja raz, ze take jak gaskama a dwa ze nice ogladam ani Dtvn ani PnŚ.
        • paul_ina Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 13:39
          Tola, nie pierwszy raz nie rozumiem, co napisałaś smile To nie po polsku jest?
    • pearlinee Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 13:54
      ja mam inną sytuację, bo mam byłego męża ale nie mieliśmy ze sobą dzieci. Ale mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, podobnie z jego obecną żoną. Mają corkę młodszą ode mnie, wiec ja im daję ciuszki po swojej, oni mojej kupują prezenty, widujemy się na kolacjach, imprezach itp. Da się, serio. Pomagamy sobie, nawet mieszkamy blisko siebie. W podobnym czasie kupiliśmy mieszkania więc i pomagaliśmy sobie w remontach, wmienialiśmy się listwami, klejami itp wink
      • mag1982 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:10
        Ten były mąż to Cię dla obecnej żony zostawił? Bo zdaje się, że takie było założenie autorki wątku. Ja bym się na taki układ nie pisała bo podejrzewam, że mimo wyciszenia emocji negatywnych po upływie czasu niekoniecznie pojawiłyby się pozytywne a takie akcje "na siłę" zazwyczaj źle wychodzą.
        • pearlinee Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:11
          nie, ja jego zostawiłam bo bywał wobec mnie agresywny zarówno słownie jak fizycznie.
        • pearlinee Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:15
          i ja nic nikomu na siłę nie nakazuję robić. Piszę tylko, że można się z byłym/byłą poukładać
          • vilez Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:27
            Można, potwierdzam.
            • mag1982 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:37
              A ja się nie upieram, ze nie można tylko siebie w takiej sytuacji nie widzę.
          • demonii.larua Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 18:56
            > i ja nic nikomu na siłę nie nakazuję robić. Piszę tylko, że można się z byłym/b
            > yłą poukładać
            Pewnie, że można. Ale bardzo wiele zależy od tego w jaki sposób małżeństwo się rozeszło.
    • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 14:16
      O ile jestem w stanie wyobrazić sobie samą siebie (choć z trudem) na takiej imprezie, to akceptacja dla wigilii w powyższym gronie przez moich najbliższych przekracza już poziom abstrakcji do ogarnięcia. Nie wiem co mogłoby ich przekonać...
      Ex i jego żona zachorowali na jakaś nieuleczlną (ale niezaraźliwą) chorobę i nawet drHouse im nie pomoże. To dla nich ostatnia wieczerza i ostatnia wola?
      Stracili majątek w wyniku tsunami, aktualnie są bezdomni, nie mają się gdzie podziać w ten wieczór?



    • iwoniaw Na szczęście nie jestem sierotą bez rodziny i przy 17.12.13, 14:17
      przyjaciół, żeby się w wigilię tułać po chałupach ludzi, którzy napluli mi w twarz.
      Sytuacja, jaką opisujesz (mąż zostawia mnie dla jakiejś baby, a ja do nich na wigilię "dla dobra dzieci") jest dla mnie dopiero "słabe"...
    • koronka2012 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 16:58
      Słaba jest przede wszystkim polityczna poprawność - tym bardziej jeśli chodzi o patchworki na siłę. Żeby relacje po rozwodzie były poprawne, musi być spełnione kilka czynników, to nie jest jedynie kwestia czyjegoś zacietrzewienia, ale też ochrony własnych granic, a przede wszystkim - braku hipokryzji. Nie ma obowiązku układania sobie stosunków z byle lafiryndą, ba - nawet się nie powinno.

      BTW - parę lat spędzałam wigilie z eksem u byłych teściów (odwożąc dziecię po naszej rodzinej), ale tamta pani zaopiekowała się nim długo po naszym rozwodzie.
      Wolałabym spotkań uniknąć bo wiało nudą, ale nie było jak uciec tongue_out
    • triss_merigold6 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 17:43
      Nie wyobrażam sobie. Są granice ilości lukru serwowanego w ramach poprawności politycznej.
      • olewka100procent Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 21:37
        nie do przyjęcia , chora sytuacja wg mnie . W tym tvn czasami pokazują takie bzdury, że szkoda gadać . Tydzień czasu trąbili o spalonej tęczy , a w dupie mam tą tęcze , niech pokażą polaków żyjących w ubóstwie, a nie wywiad z szulim i pierogiem , jaka to tragedia się stała bo tęcze podpalili
        • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 21:41
          Naprawdę chciałabyś oglądać na dzieńdobry Polaków żyjących w ubóstwie..?
    • allatatevi1 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 21:33
      No właśnie.
      Cały rok poprawność polityczna każe nazywać patologię patchworkiem, ale przychodzi ten szczególny wieczór w roku i niestety - nie ma wyjścia - patologię trzeba nazwać patologią.

      Patchworki to patologie i tu nie ma dobrych rozwiązań - jest tylko mniejsze zło.
      Przez głupotę rodziców oczywiście najbardziej cierpią dzieci - dzieci z patchworków tracą chyba w życiu najwięcej. Nie mają pojęcia jak to jest spędzać wigilię przy stole z obojgiem rodziców.

      Najśmieszniejsze jest, że większość tych co swoim dzieci te patchworki zgotowała sam jest z normalnych rodzin. Trąbią na prawo i na lewo jak to ich rozwód nie wpłynął negatywnie na dzieci, ale wystarczy zapytać jednego albo drugą - jak byś się czuła jakbyś NIGDY nie mogła spędzić tego wyjątkowego świątecznego wieczoru z obojgiem rodziców jednocześnie?
      I wtedy większości jakoś się głos łamie i "coś im wpada do oka".
      Większość "szczęśliwych rozwiedzionych" sama miała w dzieciństwie prawdziwe, rodzinne święta, ale własnych dzieci już tego pozbawiła.
      To chyba powinien być największy życiowy wstyd dla człowieka - dać swoim dzieciom mniej niż dostało się od własnych rodziców.

      Dlatego moim zdaniem to hańba dla człowieka jeśli sam wychował się w pełnej rodzinie, ale już własnemu dziecku zgotował patologię zwaną patchworkiem.
      No ale... dla niektórych dorosłych na pierwszym miejscu w życiu są ich swędzące genitalia...
      • vilez Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:10
        Jaka agresja...
        • triss_merigold6 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:19
          W sumie dziwne, że biduli nie przychodzi do tej małej (sumienie nie pozwala napisać mi ślicznej) główki, że ludzie rozwodzą się nie tylko z powodu zdrad. Równie często rozwodzą się z powodu np. przemocy, nielojalności finansowej, konfliktów o relacje z rodzicami, nałogów.
        • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:20
          A ja nie widzę agresji, za to sporą porcję gorzkiej prawdy. Wszystkie dzieci wolałoby spędzać święta i każdy inny dzień z mamą i tatą. Wiele nie może. Moje też. Dałam ciała, źle wybrałam i choć nic mnie nie swędziało to i tak uważam, że poniosłam porażkę.
          • triss_merigold6 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:23
            Przy założeniu, że mama i tata żyją psiejsko-czarodziejsko w szczęśliwym związku.
            Tylko, że szczęśliwi w małżeństwach się nie rozwodzą.
            Nie raz były tu wątki, których ileś ematek pisało jak marzyły o tym, żeby starzy wreszcie przestali się żreć i rozwiedli.
            • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:33
              Co nie zmienia faktu, że rodzina pozlepiana to taka trochę gorsza wersja pożadanej. Nikt z nas snując w młodzieńczym wieku plany na życie nie myślał: rozwiodę się i zrobię sobie patchworka, bedzie git.
              • triss_merigold6 Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:42
                Oczywiście. Zasadniczo planujemy, że zawsze będziemy młodzi, piękni, zdrowi, bogaci i szczęśliwi (w sumie szkoda, że niewiele osób marzy o inteligencji czy szerokich horyzontach). A potem marzenia się spełniają albo nie.
                A, i taki drobiazg: żeby tworzyć rodzinę patchoworkową wcale nie trzeba się rozwodzić. Wystarczy być bezdzietną lub bezdzietnym i związać się z kimś dzieciatym.
                • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 11:27
                  > A, i taki drobiazg: żeby tworzyć rodzinę patchoworkową wcale nie trzeba się roz
                  > wodzić. Wystarczy być bezdzietną lub bezdzietnym i związać się z kimś dzieciaty
                  > m.

                  Ale nie o tym przypadku tu mowa.
              • vilez Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:43
                Pożądać można wielu utopii. Pytanie, czy to czyni szczęśliwszym. Niektórzy zaś dorastają i są szczęśliwi - nie z powodu takiego czy innego modelu rodziny. Bowiem radzą sobie z rozwodem także.
                • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 11:31
                  Ale branie na klatę własnych porażek i nazywanie ich po imieniu, bez poszukiwania okoliczności łagodzących nie wyklucza przecież bycia szczęśliwym na codzień i nie oznacza też nieradzenia sobie z rozwodem.
                  • vilez Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 14:25
                    Człowiek, który poradził sobie z rozwodem, nie będzie wrogo nastawiony do eks partnera (pominąwszy jakieś spektakularne krzywdy). O to mi chodzi. Będzie potrafił usiąść z nim do jednego stołu bez lukru i udawania. Będzie się z nim normalnie komunikował.
                    • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 14:34
                      To jakby oczywista oczywistość, ale co to ma wspólnego z umiejętnością nazywania swoich porażek po imieniu?
                      • vilez Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 15:58
                        Przecież to nie moja teza, ja mówię tylko o tym, że mogą razem uczestniczyć w rodzinnych uroczystościach. Cała reszta jest Twoja smile
                        • mid.week Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 17:49
                          Yhm. Myślałam, że polemizujesz i usiłowałam się dokopac sensu... Teraz się nie dziwię, że mi z tym nie szło.

                          Teoretycznie mogą, ale weź pod uwagę, że mówimy tu o wigilii. Aby ją spędzic razem (zakładając, że i tata i mama mają nowych partnerów) trzeba na to namówić 4 rodziny, w tym 2 z nich całkowicie sobie obce. Pomijając ludzkie anse, niechęci do bycia w takim dniu z nieznajomymi, musimy posiadac do tego adekwatny metraż, zgrac to logistycznie. Piszesz się? Bo ja raczej nie podejmę wyzwania wink
                    • hellulah Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 18:48
                      Ale zrozum, że np. dla takiej mnie Wigilia to nie jest czas na byle normalność, to jest czas na ekstra fajerwerki!

                      Tak, wiem, można się normalnie komunikować. I ok, to jest dobre w normalnych, codziennych sytuacjach. Ale są sytuacje, czas święta, można wtedy chcieć być na pełnym emocjonalnym luzie i w pełnym emocjonalnym komforcie. Nie trzeba być do kogoś wrogo nastawionym, wystarczy po prostu nie chcieć akurat w tym towarzystwie spędzać wyjątkowego święta.
          • vilez Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 22:40
            > Wszystkie dzieci wolałoby spędzać święta i każdy inny dzień z mamą i tatą

            Jesteś pewna? Bo ja nie. Myślenie życzeniowe.
      • araceli Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 16:02
        allatatevi1 napisała:
        > Dlatego moim zdaniem to hańba dla człowieka jeśli sam wychował się w pełnej
        > rodzinie, ale już własnemu dziecku zgotował patologię zwaną patchworkiem.

        A co z ludźmi, którzy zgotowali swoim dzieciom patologię w 'pełnej' rodzinie?


        > jakbyś NIGDY nie mogła spędzić tego wyjątkowego świątecznego
        > wieczoru z obojgiem rodziców jednocześnie?

        Mam koleżankę, co połowę dzieciństwa modliła się o rozwód rodziców. I zdecydowanie wolałaby święta spędzać raz z jednym raz z drugim a nie razem w emocjonalnej lodówce jaką miała.
    • asia_i_p Re: patchworkowa Wigilia 17.12.13, 21:41
      Jeżeli emocje wycichły do tego stopnia, że już nie boli, to czemu nie?
      Ale jeśli miałby to być dla dorosłych stres, ból, spięcie, to trzeba wytłumaczyć dzieciom, że owszem, zyskają wspólną Wigilię, ale z atmosferą nie do zniesienia i to nie ma sensu. I nie utrudniać im odbycia dwóch Wigilii, to znaczy tak dogadać się z godzinami, żeby mogły być na Wigilii tu i tu (da się, za bezdzieciowych czasów przerabialiśmy z mężem trzy Wigilie - mój tato, rodzice męża, moja babcia - tylko trzeba zachować rozsądek kulinarny, bo można umrzeć z przeżarcia).

      Natomiast nie rozumiem oceniania osób, które na Wigilię łączoną się nie zdecydują. Wychodzi na to, że z samotną matką nie musisz, z teściami nie musisz, ale z nową żoną męża musisz - no człowiek niestety jednak nie składa się z samego mózgu, ma też emocje i udawanie, że ich nie ma, jest raczej głupie niż eleganckie.
    • araceli Re: patchworkowa Wigilia 18.12.13, 16:11
      U nas taka wigilia była parę lat temu jak się kuzynka świeżo rozwiodła i eks pojawił się na imprezie, żeby dzieciom było łatwiej. Nie było to może super łatwe ale dorośli są więc dali radę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka