Dodaj do ulubionych

Po co ślub?

01.01.14, 15:04
Żalę się (lub chwalę), ale pytam serio.
Tak się zastanawiam po co ślub.
Mówimy o osobie ateistyczno-agnostyczno-w jakieś tam siły natury czy wielkiego czerwia wierzącej zależnie od dnia (bo w przypadku katolika to wiadomo); o osobie, która jest niezależna finansowo i nie zamierza mieć dzieci, a nawet jeśli kiedyś zmieni zdanie, to nie zamierza uzależniać się finansowo od drugiej osoby.
Narzeczeni posiadają (każde z osobna) jakiś odziedziczony majątek (nieruchomości, ziemia), swój własny wypracowany (samochód, oszczędności mniejsze lub większe), poziom posiadania jest mniej więcej taki sam. Zarabiają bardzo podobnie, jedna osoba ma rzeczywiście bardziej stabilną pracę niż druga, ale druga również zbytnio nie narzeka.
Na poziomie ideologicznym ślub czy jego brak nie stanowi żadnej różnicy.
Czy w praktyce plusy (pod względem finansowym, np.możliwość wspólnego rozliczania się) przeważają minusy, np. w postaci współodpowiadania za niektóre długi, alimentację, konieczność utrzymywania drugiego małżonka w razie gdyby odniechciało mu się pracować? Wiadomo, dzisiaj jest różowo, a za parę-paręnaście lat różnie może być.
Chciałabym zapytać osoby niezależne finansowo, głównie te lepiej zarabiające.
Obserwuj wątek
    • beataj1 Re: Po co ślub? 01.01.14, 15:08
      Ja myślę że ta decyzja wymyka się rozsądkowi (a przynajmniej powinna). Że człowiek czuje że po prostu chce wziąć ten ślub, przysiąc sobie przy rodzinie i przyjaciołach. Że to jest ważne tak po prostu.
      Ja sama w związku już 13 lat dalej nie mam tego poczucia że muszę bo sie uduszę. Nie znaczy to że nie kocham. Dla mnie to nie ma znaczenia - też tak po prostu.
      Ale jak ktoś chce i mu zależy - to podatki nie mają znaczenia smile
    • haneke_29 Re: Po co ślub? 01.01.14, 15:35
      Ludzie biorą ślub dla wielu powodów, np m.in. po to aby wpisać się w społeczny schemat, aby uzyskać większą stabilizację. Po ślubie trudniej się wyplątać ze związku.

      Mnie osobiście chodzi o deklarację, przed rodziną, przyjaciółmi, sobą nawzajem.
    • heca7 Re: Po co ślub? 01.01.14, 15:39
      Nie wiem jak inni- ja jestem wierząca więc zależało mi (nam) na ślubie kościelnym wink Ostatecznie wiążą się ludzie dorośli, chyba wiedzą jakie są konsekwencje tego czynu?
    • plater-2 Re: Po co ślub? 01.01.14, 15:44
      forum.gazeta.pl/forum/f,33914,KONKUBINY.html
    • kota_marcowa Re: Po co ślub? 01.01.14, 16:59
      > Czy w praktyce plusy (pod względem finansowym, np.możliwość wspólnego rozliczan
      > ia się) przeważają minusy, np. w postaci współodpowiadania za niektóre długi, a
      > limentację, konieczność utrzymywania drugiego małżonka w razie gdyby odniechcia
      > ło mu się pracować?

      Ja brałam, bo wredny listonosz nie chciał niemężowi dawać moich listówwink
      A tak na poważnie, bardzo to ułatwia załatwianie wszelkich spraw urzędowych/rachunkowych, czy leczniczych. Tak naprawdę bez tego papierka nikt nie traktuje cię poważnie. Pewnie wprowadzenie związków partnerskich trochę by tą sprawę rozwiązało, choć to nadal by była pewna oficjalna legalizacja. Z drugiej strony dziedziczenie, przecież nawet mimo rozdzielności, obie osoby inwestują swój czas i pieniądze we wspólne gospodarstwo domowe. Pewne przywileje, jak choćby to wspólne rozliczanie. Na pewno też w jakiś sposób zwiększa to poczucie bezpieczeństwa. Co do minusów, jak trafisz na mendę, to ci i bez ślubu życie zatruje. Zawsze można ewentualnie mieć rozdzielność majątkową.
    • babcia.stefa Re: Po co ślub? 01.01.14, 16:59
      W naszym przypadku głównie po to, żeby po sobie dziedziczyć - każde z nas ma jakieś tam nieruchomości i w razie czego chcemy po sobie dziedziczyć BEZ PODATKU.
      • ichi51e Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:04
        Mozna dziecko urodzic - wtedy tez masz dziwdziczenie bez podatku..
        • babcia.stefa Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:27
          "Thank you but no thank you."
        • semihora Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:30
          Ale urodzenie dziecka nie jest obowiązkowe.
    • ichi51e Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:02
      Tez nie wiem. Jedyny plus to chyba renta po mezu - ale czy to plus w sumie?
    • tanebo Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:03
      No właśnie po co jeśli często kończy się tak: „Żartowałam, ale chciałam jeszcze zrobić na złość mężowi”
    • bri Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:05
      Moim zdaniem ślub ma znaczenie symboliczne - obiecujemy sobie i ogłaszamy światu, że od tej pory będziemy rodziną. Forma ceremonii jest nieistotna.
    • solaris31 Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:07
      jeśli ktoś się boi o majątek, zawsze można spisać intercyzę. alimkentacja tez nie taka z urzędu, więc argument do mnie nie przemawia. rzadko sąd orzeka alimenty od współmałżonka, szczególnie, jak ten jest dobrze sytuowany. jeśli jest rozdzielność majątkowa, za długi się nie odpowiada.

      dla mnie ślub jest deklaracją tego, że się kocha drugą osobę, i chce się z nią być do końca. mieszkanie razem to jednak stopien niżej.

      natomiast praktycznie to na pewno plusy, jeśli pominąć względy finansowe, to pozostają sprawy codziennie, choćby te listy, czy udzielanie informacji u lekarza czy w szpitalu. mam znajomą, która bez trudu pozbyła się męża-pasożyta, sąd orzekł eksmisję, bo mieszkanie było jej własnością - faceta zabrała policja, bo nie chciał sam się wynieść. można się więc zabezpieczyć przed wszystkim.

      problem w tym, że jaki jest sens związku, którego filarem ma być zaufanie, skoro zakładamy najczarniejsze scenariusze?
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:24
        Nie zakładam najczarniejszych scenariuszy, po prostu jestem realistką, mogę ufać partnerowi, a już np. jego mamusi niekoniecznie.
        • solaris31 Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:29
          hehe, teściowa big_grin najukochańsza postać w rodzinie wink

          mówiąc już serio, możesz się zabezpieczyć finansowo bardzo sensownie, musisz tylko przemyśleć temat. a w pozostałych kwestiach - wiać czym dalej od przyszłej tesciowej, żeby Ci partnera nie przekabaciła wink
        • plater-2 Re: Po co ślub? 01.01.14, 21:21
          W przypadku malzenstwa masz zobowiazania wobec matki i ojca meza. Nie masz zobowiazan wobec matki konkubenta. Nikt ci nie zsadzi pomocy w postaci alimentow na matke konkubenta. A na tesciowa owszem, moze sie zdarzyc, ze cie tesciowa do sadu poda o takowe.
    • ichi51e Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:16
      Btw. Gratulacje! Oswiadczny byly?!
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:27
        Dzięki, chociaż nie ma teraz czego gratulować, zaręczyny były ponad rok temu, później się rozstaliśmy, a teraz to jest taki nieistotny powrót do narzeczeństwa. tongue_out Przyszła teściowa pewnie na zawał padnie, nie przepadamy za sobą.
    • triss_merigold6 Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:38
      To oczywiste - w wypadku rozstania jesteś rozwódką, a nie starą panną z kartką nikt jej nie chciał.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:47
        Yhy, ale ja nie pytałam o opinię społeczeństwa nt. starych panien czy rozwódek, bo jest dla mnie nieistotna, a zaściankowych Dulskich zupełnie mnie nie interesuje. Pytałam o korzyści finansowe, bo widzę je w przypadku modelu: jedno zostaje w domu, drugie zarabia na rodzinę- wtedy osoba zostająca w domu, zależna finansowo od drugiej powinna chcieć ślubu i to jest dla mnie oczywiste.
        Ty ślubu nie wzięłaś, widocznie wygodniej Ci w konkubinacie, no ale u Was są dzieci, więc to inna sytuacja.
        A pozastanawiać się zawsze można, szczególnie gdy ktoś nie ma parcia ideologicznego i nie ma dla niego różnicy między mieszkaniem razem a usankcjonowaniem tego ślubem.
        Zastanawiam się po prostu, czy ewentualne korzyści ze wspólnego rozliczania się i dziedziczenia (w przypadku bezdzietnego małżeństwa i tak trzeba podzielić się z rodzicami) przeważają minusy wynikające z obowiązków, które KRiO nakłada na małżonków. I utknęłam, bo wychodzi mi mniej więcej 50/50.
        • solaris31 Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:50
          a jakie to obowiązki? jestem w związku 15 lat, i niedoinformowana jestem wink
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:58
            np. takie, w skrócie
            nie wywalisz z dnia na dzień małżonka, któremu odwaliło w jakiś sposób
            z konkubentem inaczej
            a jeśli małżonek zechce zaprosić mamusię do wspólnego zamieszkania, to co wówczas?
            odpowiedzialność za długi dotyczące zaspakajania zwykłych potrzeb rodziny
            jedno z małżonków może sobie stwierdzić, że od dzisiaj nie będzie pracować i przejdzie na utrzymanie drugiego
            i różne podobne
            ufam mojemu facetowi, ale muszę być realistką, widziałam różne dziwne historie po latach
            • triss_merigold6 Konkret 01.01.14, 18:30
              Konkret: w konkubinacie nie zmusisz drugiej strony do łożenia na potrzeby rodziny, nie zmusisz do dzielenia się dochodami, nie masz wglądu w długi i wpływu na zaciąganie zobowiązań, możesz najwyżej złożyć pozew o alimenty na dzieci.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Konkret 01.01.14, 18:36
                Tak, ale dla bezdzietnej i niezależnej finansowo osoby to są sprawy bez znaczenia.
                • triss_merigold6 Re: Konkret 01.01.14, 19:33
                  Rozumiem. Zawsze będziecie zdrowi, piękni, młodzi, zatrudnieni na umowy o pracę i zero ryzyka, że ktoś podejmie niekorzystne decyzje finansowe albo zwyczajnie odechce mu się pracować.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Konkret 01.01.14, 19:39
                    > ktoś podejmie niekorzystne decyzje finansowe albo zwyczajnie
                    > odechce mu się pracować.

                    to są argumenty przeciw, a nie za
                    zresztą sama jesteś konkubiną,więc...
                    • triss_merigold6 Re: Konkret 01.01.14, 22:40
                      To są argumenty za małżeństwem akurat. A konkubiną jestem tylko dlatego, że po dwóch ślubach musiałam odczekać parę lat aż mi uraz przejdzie. Przechodzi powoli więc pewnie zaryzykuję.
              • araceli Re: Konkret 01.01.14, 19:41
                triss_merigold6 napisała:
                > Konkret: w konkubinacie nie zmusisz drugiej strony do łożenia na
                > potrzeby rodziny,

                Nie na 'rodziny' tylko na SIEBIE. Obowiązek utrzymywania dzieci jest niezależny od małżeństwa.
                • triss_merigold6 Re: Konkret 01.01.14, 22:37
                  A nie, nie. W małżeństwie jest obowiązek łożenia na potrzeby rodziny, dotyczy to także małżeństw bezdzietnych.
            • crises Re: Po co ślub? 01.01.14, 19:15
              Konkubenta też tak łatwo nie wywalisz, jeśli raz już pozwoliłaś mu zamieszkać. Ochrona posiadania, te sprawy.
            • capa_negra Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:28
              oj tam, oj tam...
              Jak chcesz to wywalisz.
              Mam męża i dom który jest tylko mój, a mąż nawet nie jest w nim zameldowany.
              Wiec kto by mi zabronił wywalić tego pana z lokalu gdybym bardzo chciała????
              Byłam w sytuacji jaka opisałaś w pierwszym poście.
              Wiec po co ślub?? i to "tylko" cywilny??
              No własnie po to żeby powiedzieć głośno rodzinie i reszcie świata : tak to ta osoba z którą chce żyć i z którą bierzemy za siebie wzajemnie odpowiedzialność
      • aanikaa Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:50
        Rozwódka to brzmi dumnie (w świecie kołtuna tongue_out).

        Wielu ludzi gdy słyszy rozwodka, myśli - ta, z którą nie dało się wytrzymać. Tak samo proste myślenie jak Twoje.
        • triss_merigold6 Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:54
          W zasadzie jest mi doskonale obojętne co ludzie myślą ( o ile w ogóle cokolwiek myślą), interesuje mnie co mówią głośno lub robią. smile
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:01
            A mnie nie interesuje, co mówią i myślą kołtuni, albo jakieś inne tępe dzidy.
          • aanikaa Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:04
            Yhym, innych też nie interesuje co myślisz, a powtarzasz tu pewne slogany jak mantrę. Po co?
            • triss_merigold6 Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:30
              Bo lubię i nikt mi nie może zabronić.
      • rosapulchra-0 Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:06
        triss_merigold6 napisała:

        > To oczywiste - w wypadku rozstania jesteś rozwódką, a nie starą panną z kartką
        > nikt jej nie chciał.

        HAHAHAHAHA!!! big_grinbig_grinbig_grin
      • araceli Re: Po co ślub? 01.01.14, 19:36
        triss_merigold6 napisała:
        > To oczywiste - w wypadku rozstania jesteś rozwódką, a nie starą panną z kartką
        > nikt jej nie chciał.

        I to jest lepsze od bycia podwójną starą panną z odzysku, którą kolejni panowie kopali w tyłek? tongue_out
        • aanikaa Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:35
          I która skończyła z alkoholikiem (sorry Triss alkoholikiem zostaje się na całe życie), pracującym na budowie. Moim zdaniem żadna uczciwa praca nie hańbi, ale skoro KTOŚ zaczął przyklejać łatki, to jedziemy dalej. wink

          Skąd to się bierze? To pławienie się w stereotypach?... Albo trzeba być ekstremalnie głupim, żeby patrzeć na świat w takim uproszczeniu albo mieć mega kompleksy. A Triss głupia nie jest...
      • ichi51e Re: Po co ślub? 01.01.14, 19:52
        W sumie nie moge zdecydowac co lepsze :p
    • nowabiala1 jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 17:44
      Malzenstwo jest mezczyżnie do niczego nie potrzebne !!!!

      Po konkubent ma sie zobowiazywac do tego, ze bedzie cale zycie na kogos zasuwal ?

      Konkubina nie korzysta z ubezpieczenia konkubenta w ZUS i wielu instytucjach. Nie ma renty wdowiej, gdy jej dzielny konkubent-wojskowy dzielnie zginie na posterunku itd.Dlaczego tak jest ? Po prostu dlatego, ze konkubin, najlepszych przyjaciolek, kolezanek i kochanek mozna miec dowolna ilosc, a zone w naszym systemie prawa rodzinnego tylko jedna ! I niemozliwa jest sytaucja, jak w u pana Araba, ze wyplaca mu z arabskiego ZUS rente na jego siedem zon.

      Kochany ZUS i tak dosc klopotow z wyplacaniem jednej wdowie i na bank sie na cos takiego nie zgodzi.
      Mozna ewentualnie znalezc ubezpieczyciela, ktory ubezpiecza na "osobe wskazana", ale z ZUS (na ktory i tak trzeba placic obowiazkowo) i innych instytucji zwanych zwyczajowo "mundurowkami", daja kase tylko na zone (dla ulatwienia dodam, ze jedna).

      Podobnie mozna domagac sie alimentow na swoje utrzymanie jako "opuszczona niezgodnie z zasadami wspolzycia spolecznego w niedostatku zona" (dobrze na ten wypadek zalatwic sobie jakas rente inwalidzka-skoro konkubinat trwac ma 40 lat, czemu tego nie rozwazyc ?) niestety nie jako kochanka. Na opuszczona bezpodstawnie w niedostatku konkubine, kolezanke czy kochanke sad alimentow nie dowali, konkubina obsluguje sie sama. Na wlasne zyczenie. Bo jest pelnoletnia i wie co robi.

      Malzenstwo jest potrzebne kobiecie, bo slusznie domniemuje, ze bedzie miec w zyciu krotkie lub dluzsze interwaly, w czasie ktorych, ktos bedzie musial na nia pracowac. W konsekwencji rozwoju wypadkow milosnych takze na jej dziecko. Kobieta bowiem okresowo musi sie zajac sama soba orz potemstwem to sie nazywa ciaza-porod-polog.

      Niestety kobieta niezamezna rzadko kiedy decyduje sie na dziecko, bo to jest nieco ryzykowna decyzja. Jesli to robi, to jest juz tak zdeterminowana, ze jest jej wszystko jedno. Facet i tak sie z nia nie ozeni, moze sie jeszcze da go zlapac na ciaze. Ryzyk-fizyk, moze sie bedzie poczuwac, a jak nie, trudno, zawsze mi na pocieche po nieudanym zwiazku zostanie dziecko. Glupi sposob, bo ta pociecha trwa dosc krotko, dziecko sie pewnego dnia wyprowadzi z domu i jestem kobieta samotna. Nie mam ni dziecka ni meza.

      Dodatkowe komplikacje pojawiaja sie, jak facet nie chce sie do dziecka przyznac - wloczenie sie po sadach, walka o alimenty, nazwisko i badania genetyczne. Wszystko to na wlasne zyczenie, bo jestem pelnoletnia i wiem, co robie !

      Jak mi sie nie uda, to dziecko na pewno bardzo sie ucieszy, ze jest dzieckiem samotnej mamy z alimentami z bnku alimentow bez prawa do majatku wlasnego ojca, dziadków czemu nie bezdzietnego wujaszka ?

      Przypadek "konkubenta szlachetnego" - "jak zajdziesz w ciaze, to oczywiscie natychmiast bierzemy slub". Dlaczego dopiero wtedy ? Bo nie jest szlachetny tylko cwany!!! Jak sie nie ozeni ma zawsze mozliwosc zamiany konkubiny na inna konkubine. Po slubie w zasadzie tez, ale generalnie trudniej. Wchodza w gre alimenty na dzieci, czasem i na zonę (patrz wyzej)

      Komplikacja dodatkowa pt: "jestes zajdziesz w ciaze, natychmiast idziemy do ginekologa, bierzemy zaswiadczenie i ja dziecko uznaje".

      Warianty komplikacji:
      1. horrorystyczny - szlachetny konkubent nie zdązy uznac, choc ma chec, bo wpadnie pod tramwaj lub schodzi z tego swiata, a konkubina dwa miesiace po pogrzebie orientuje sie, ze "chyba spodziewa sie dziecka".

      2. optymistyczno-rodzinny - wredna tesciowa inspe powie mu - "najpierw niech sie dziecko urodzi i zobaczymy, czy podobne do ciebie, on taka towarzyska dziewczyna jest..." jesli konkubent jest typem syneczek mamusi - patrz wyzej.

      3. wariant ekonomiczno-tragiczny - a) rodzinka in spe wypieprz... konkubine z willi/mieszkania konkubenta (o ile mial) z kilkoma walizkami i ikonkubina dzie mieszkac do mamusi. W tym ukladzie warto miec dziecko (pod warunkiem, ze UZNANE patrz wyzej ! ), bo odziedziczy po konkubencie pewnego dnia te wille dziecko, a przez niego zabezpieczona finansowo bedzie konkubina. O ile niedoszli tesciowie nie zapisza willi/mieszkania czy innych aktywow na wszelki wypadek siostrze konkubenta. Wtedy pozostaje walka o zachowek dla dziecka.


      Sposob, zeby konkubent zapisal wszystko konkubinie i poczuc sie bardziej konfortowo, jest jak najbardziej do rozwazenia. Jesli to maly spadek - nie bedzie podatku. Jesli wiekszy - troche sie konkubina zdenerwuje w Urzedzie Skarbowym, bo dziedziczy jako III grupa.

      Poza tym, jak wspomniano, konkubina dziedziczy po konkubencie, ale nie po jego rodzicach. Warto zatem sprawdzic nie tylko stan posiadania PT konkubenta, ale takze rodzicow i rodzenstwa (o ile nie maja dzieci). Jak maja fajna wille i kilka lokat i ciut starsi - to slubu naprawde warto sie energicznie domagac. Jak biedni, mozna sobie darowc i zyc dalej w konkubinacie.

      Prawda jest to co mowily rozne ciocie-babcie dawniej panienkom -"zachowuj sie jak nalezy, bo meza nie zlapiesz" !!!

      Nie mieszkamy w Afryce, w naszej kulturze malzenstwo prawie zawsze lezy w interesie kobiety, bo kobieta dlużej zyje i na bank ma mniejsza emeryture, bo ma mniej skladek z tytulu interwalow ciaz-porod-polog oraz tego, że generalnie slabiej sie plasuje na rynku pracy i mniej zarabia.

      Zlapanie meza polega na tym, ze kobieta nie idzie z kandydatem na meza pochopnie do lozka i liczy na jego szlachetna twarz. Wykorzystac nalezy z wyczuciem moment kulminacji zakochania i zaprowadzic kochanka do miejsca, gdzie daja te kartki z napisem i pieczatka USC . Tam musi byc tylko napisane, ze ten papier daje wszystkie wymienione uprawnienia.

      To sie nazywa "slub", ale moze konkubent bedzie tak zakochany, ze sie nie polapie.

      Potem mozna sie juz spokojnie oddawac sztuce, kulturze, a czemu i nie macierzynstwu wielodzietnemu ?

      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 17:48
        Chłopie/babo czytałes/aś, że dzieci mieć nie zamierzam?
        • nowabiala1 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:08
          Przeciez pisze wyraxnie, ze zawsze moze sie zdarzyc, ze oszalejesz albo tramwaj nogi ci urznie i konkubent nie bedzie mial zyczenia ani ci pampersow zmieniac ani odwiedzac z paczkami w domu wariatow.

          Zmyje sie do innej konkubiny w lepszym stanie technicznym. Na te okolicznosc warto jednak sie zmoblilizowc i zafundowac sobie przynajmniej jedno dziecko.

          Maz tez moze sie zmyc, ale jak bedzie winien rozkladu pozycia (kochanka, hulaszczy tryb zycia itd.) i nie wyrazisz zgody na rozwod, to mu zasola separacje i alimenty na ciebie jako osoba bezpodstawnie i niezgodnie z zasadami zycia spolecznego opuszczona w niedostatku.

          W tym lezy wyzszosc malzenstwa nad konkubinat, ze sa nie tylko przyjemnosci ale i zobowiazania.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:10
            No ok, ale równie dobrze to ja będę mogła się zmyć będąc konkubiną, a będąc żoną będę prawnie zmuszona do opieki nad małżonkiem, prawda?
            Dziękuję za radę dotyczącą rozmnożenia się, na razie nie skorzystam. smile
            • nowabiala1 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:17
              Jasne, zrob, co ci sie bardziej kalkuluje. Tylko nie nazywajmy tego miloscia.
              Zreszta juz poczciwy Balzac...

              Generalnie kobieta zyje dluzej i to ona korzysta z renty wdowiej, odszkodowan za wypadek (zdecydowanie czesciej wypadkom przy niebezpiecznej pracy ulegaja mezczyzni), zabezpieczen dla kombatanta lub osoby represjonowanej za poglady w czasach PRL (o ile PT konkubent jest beneficjentem w/w zlachetnych tytulow lub wykonuje niebezpieczny zawod).
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:24
                Spoko, tylko jak pisałam wcześniej, mnie to nie dotyczy, własna emerytura będzie z pewnością wyższa od renty wdowiej (chyba, że prawo się zmieni i do własnej będzie się doliczało część emerytury małżonka- wtedy to już jest jakiś argument za), kombatantem ani osobą represjonowaną za poglądy polityczne w PRL partner nie jest, zawód wykonuje niebezpieczny, ale nie wgłębiałam się w temat, bo wolę, żeby wypadku w pracy nie miał, poza tym jestem samodzielna finansowo. Powtórzę, nie piszemy o sytuacji, gdy małżonkowie wszystkiego dorabiają się razem od zera, nie piszemy o podziale jedno dom, drugie praca, cały czas rozpatrujemy sytuację, w której kobieta nie jest w żaden sposób zależna finansowo od męża i prawdopodobnie nigdy w życiu nie będzie.
                • nowabiala1 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:53
                  Pozostaja w takim razie jeszcze do rozwazenia problemy korzysci wynikajacych ze wspolnego opodatkowania, wliczania/niewliczania do tzw."dochodu do członka", nadmetrazu, dodatku mieszkaniowego, pomocy z PFRON, MOPS, caritasu, PCK... Instytucje te generalnie faworyzuja trwaly zarejestrowany zwizek, ale bywa roznie...
                  Maz/zona liczy sie jako czlonek rodziny, konkubent nie.

                  Jak dobrze zrabiasz to oczywiscie sa to grosze, ale zawsze mozesz zostac biedna...

                  Mozna domagac sie alimentow od rodzicow meza (gdy maz sie zmyje w nieznanym kierunku) a nawet jego rodzenstwa i to sie bedzie coraz czesciej dzialo, bo kochany ZUS bedzie przeciez musial cos wymyslic, zeby placic tylko tym, ktorzy naprawde tego potrzebuja. Sam ledwo dyszy.
                  Dlatego we Francji wymyslili PACS, gorsza odmiane stalego zwiazku, ktora nie daje wszystkich uprawnien.

                  Na koniec - zdarzaja sie wojny, migracje, uchodzctwo wojenne, etniczne i polityczne. Wtedy istnieje cos takiego jak "łaczenie rodzin" . Maz/zona moze do kraju, gdzie uciekl/a, czy znalazl/a sie w wyniku rozmaitych historycznych preturbacji sprowadzic najblizsza rodzine. Konkubina/konkubent nie jest traktowana jak "najblizsza rodzina".
                  Czasami moze sie ubiegac, zeby ja tak traktowano. Ale musi miec przekonywujace dowody na DLUGOLETNI konkubinat.
        • undoo Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 19:27
          to co robisz na forum dla matek? big_grin

          • triss_merigold6 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 19:36
            Nudzi się dziewczyna. Całe święta na ematce, zamiast w gronie znajomych czy z najdroższym narzeczonym. big_grin
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 19:42
              ojojojoj, zazdrościsz? sama znajomych i narzeczonego nie masz, ze smartfona pisać nie umiesz to i żal tongue_out
              • undoo Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 02.01.14, 21:26
                big_grin no tak, ferie w gimnazjum, za malo jednak zadaja
      • triss_merigold6 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 17:52
        10/10.
        Piękne.
      • aanikaa Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:23
        Kasakasakasa... Fajowa pobudka.
        • triss_merigold6 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 18:32
          Cóż, takie jest życie...
          • bri Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 19:09
            Twoje.
        • plater-2 Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 21:26
          Ewangelia zacheca do zycia w ubostwie, ale nie jest to na szczescie obowiazkowe.
          To propozycja dla ochotnikow.
          Jak sie ma zyczenie zyc w ubostwie to nie zaklada sie rodziny.
          Albo zaklada, za obopolna zgoda zycia w ubostwie, ale wtedy nie planuje sie raczej dzieci.
          Po prostu dzieci moga miec zupelnie inne zdanie na temat zycia w ubostwie.
      • araceli Re: jestem pelnoletnia i wiem co robie ! 01.01.14, 19:48
        nowabiala1 napisała:
        > Malzenstwo jest potrzebne kobiecie, bo slusznie domniemuje, ze bedzie miec w zy
        > ciu krotkie lub dluzsze interwaly, w czasie ktorych, ktos bedzie musial na nia
        > pracowac. W konsekwencji rozwoju wypadkow milosnych takze na jej dziecko.

        JEJ dziecko? niepokalane poczęcie?

        Ohydne jest to myślenie - facet ma się ożenić, żeby zasuwać na babę a baba to matka-właścicielka dziecka. Facet ma zapłodnić i dawać kasę więc trzeba go do siebie prawnie przywiązać, bo co za frajer by na takie coś poszedł świadomie?

        > Zlapanie meza polega na tym, ze kobieta nie idzie z kandydatem na meza pochopn
        > ie do lozka i liczy na jego szlachetna twarz. Wykorzystac nalezy z wyczuciem mo
        > ment kulminacji zakochania i zaprowadzic kochanka do miejsca, gdzie daja te kar
        > tki z napisem i pieczatka USC .
    • misiu-1 Re: Po co ślub? 01.01.14, 17:51
      Znajdź sobie jakieś forum pederastów. Im z jakichś tajemniczych powodów niezwykle zależy na tych ślubach. Spytaj ich, a z pewnością się dowiesz.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:03
        Osobom homoseksualnym zależy oprócz powodów ideologicznych, które dla mnie są nieistotne głównie na dziedziczeniu (również nieistotne) oraz na informacji szpitalnej (również nieistotne, praktyka w moim wypadku pokazuje, że informacji nt. zdrowia pacjenta udziela się każdemu).
        Soo? Pisałam wyraźnie, że chodzi mi o kwestie finansowe.
    • braenn7044 Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:10
      A może dla romantycznego poczucia że jest się mężem/żoną?smile
      To trochę naiwne w dzisiejszych czasach (rozwody sa paskudne) ale czasem się tego ślubu po prostu z miłości chce smile
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:13
        To jest jedyny powód dla którego się zgodziłam. Bo partnerowi zależy, bo dla niego to ważne.
        Dla mnie akurat ślub/jego brak nie ma żadnego znaczenia, liczy się deklaracja: chcę być z Tobą, jesteś miłością mojego życia i takie tam.
        Dlatego też próbuję dowiedzieć się, co mi grozi, gdyby mojemu ukochanemu odbiło (niekoniecznie specjalnie, ale np. przez guza mózgu).
        • braenn7044 Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:21
          Noooo... to jest ryzyko, które albo chcesz podjąć, albo nie wink
          ja mam teraz w swoim otoczeniu rozwód po 30 latach, gdzie mąż chce zniszczyc żone. Zapowiada sie walka na noże, bo przeciez żona bronić się musi. Ale co ją to wyniszczy psychiczne, to jej.
          Mozesz sie zabezpieczyc - rozdzielnosc majatkowa, intercyza etc (najlepiej skonsultowac z prawnikiem), ale wiadomo ze roznie bywa i nie wszystko się przewidzi.
          Obawiam sie ze po prostu musisz albo zaakceptowac ryzyko i sie żenic, albo nie i wybrać wolny związek smile
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:27
            Właśnie dlatego snuję sobie takie rozważania, bo w bliskim otoczeniu mam parę, którą uważałam za przykład na to, że prawdziwa miłość istnieje. Dziesięć lat sielanki małżeńskiej, drugiej takiej pary ze świecą szukać, a teraz wojna na noże, pan ma nową pania, pani nowego pana, dzieci uczestniczą w tej walce. uncertain
            • braenn7044 Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:30
              Nie przewidzisz wszystkiego, życie jest nieprzewidywalne smile
              i może to i lepiej - przynajmniej nie jest nudnosmile
        • nowabiala1 Re: Po co ślub? 01.01.14, 18:34
          Z deklaracjami roznie bywa... Wlasnie po to wymyslono sluby, zeby jak sie komus odmieni - przyskrzynic.
          Jak konkubentowi odbije, to sie rozstajecie bez zadnych zobowiazan prawnych (zawsze jednak pozostaja moralne) . Jak mezowi odbije - masz podstawy domagac sie odszkodowan za wniesione do malzenstwa aktywa.

          Mozna ewentualnie (jak sie ma dowody) domagac sie odszkodowania za poniesione straty moralne z tytulu zerwanych zareczyn - "obiecywal slub, poczynilam wydatki na wesele, wodke kupilam, a narzeczony mi sie zmyl i do tego sygnetu zaręczynowego nie oddal". Warto zbierac listy papierowe, nie kasowac mejli, zbierac rachunki itp.

          Nie slyszalam, zeby ktos dostal odszkodowanie za straty moralne poniesione w wyniku nieudanego konkubinatu. Nie slyszalam o placeniu alimentow konkubentowi.

          Jestem pelnoletnia i wiem co robie !
          • polarnick Re: Po co ślub? 01.01.14, 19:15
            Nie bardzo rozumiem, po co w ogóle takie dyskusje. Nie chcesz brać ślubu i jesteś zadowolona? To fajnie. Czy potrzebujesz potwierdzenia słuszności swojej decyzji? Bo tak to wygląda.
            • riki_i Re: Po co ślub? 01.01.14, 19:58
              w_w_c kolejny raz zakłada wątek nie po to, aby dyskutować, ale po to aby dziesiątki razy powtórzyć własne niewzruszone przekonanie

              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:02
                nieprawda to raz
                oczekiwałam odpowiedzi na temat to dwa
                a że muszę lecieć to trzy
            • ichi51e Re: Po co ślub? 01.01.14, 19:59
              Przeciez napisala ze watek jest zeby sie pochwalic/pozalic... ech ematka czytac nie umie... big_grin
    • 18lipcowa3 Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:04
      Jakbyś spotkała faceta który by dla ciebie oszalał i dał ci wszystko czego potrzeba to byś wiedziała po co.
    • bloopsar Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:14
      Z czysto pragmatycznego puntu widzenia, to przy facecie wykonującym tak niebezpieczny zawód jak strażak lepiej mieć pewność dostępu do informacji czy decyzji odnośnie leczenia w razie gdyby (odpukać oczywiście!) trafił mu się jakiś wypadek i sam nie mógł cię wskazać. Tak samo urzędowe zajmowanie się jego sprawami w tego typu sytuacji jest prostsze i nie wymaga proszenia i tłumaczenia.
    • redheadfreaq Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:21
      WWC, chodzi o potrzebny większości ludzi rytuał przejścia. Tak już od tysięcy lat jesteśmy skonstruowani, że potrzebujemy symboli oraz przynależności. Teraz jest dość zabawnie - przestaliśmy MUSIEĆ brać ślub, by uzyskać określone "profity" (nieskrępowany seks, ciąża, współdzielenie mieszkania bez wrogiego łypania i oskarżenia o niemoralne prowadzenie się), pewne zwyczaje w ogóle zanikły (swaty, posag), wciąż jednak mnóstwo ludzi, nawet tych mocno zakorzenionych w byciu niewierzącymi (jak np. ja) potrzebuje rytuału, w którym jedno mówi drugiemu przy świadkach i latającym ryżu "Ty jesteś moja, a ja jestem Twój". I to, moim zdaniem, nie ma żadnego związku ze statusem materialnym zainteresowanych.
      • araceli Re: Po co ślub? 01.01.14, 21:33
        redheadfreaq napisała:
        > WWC, chodzi o potrzebny większości ludzi rytuał przejścia. Tak już od tysięcy l
        > at jesteśmy skonstruowani, że potrzebujemy symboli oraz przynależności.
        (...)
        > wciąż jednak mnóstwo ludzi, nawet tych mocno zakorzenionych w byciu
        > niewierzącymi (jak np. ja) potrzebuje rytuału, w którym jedno mówi drugiemu
        > przy świadkach i latającym ryżu "Ty jesteś moja, a ja jestem Twój". I to, moim
        > zdaniem, nie ma żadnego związku ze statusem materialnym zainteresowanych.

        Świetnie napisane smile Rytuały przejścia zawsze były i będą. Ja dla odmiany organicznie ich nie znoszę ale wiem, że jestem w mniejszości.
      • agaja5b Re: Po co ślub? 02.01.14, 09:58
        Uważam, że bardzo trafnie to ujęłaś, myślę podobnie że głównie o ten rytuał chodzi,( pomijając kwestie korzysci prawnych wynikających ze ślubu) to jest zobowiązanie przy świadkach (Bogu i/lub ludziach( że nasze słowa (uczucie, postanowienie, chęci) to nie wiatr. Można sobie to oczywiscie zadeklarować i bez świadków ale wtedy jakby mniejsza moc zobowiązania, lub nie deklarować więc się nie zobowiązywać de facto( a w rzeczywistości i tak wykonywać wszelkie zobowiązania, ale to zakrawa na los jelenia)
    • princy-mincy Re: Po co ślub? 01.01.14, 20:24
      Wg mnie nie ma co racjonalizowac decyzji o ślubie.
      Po prostu przychodzi moment, ze sie chce, ze sie jest gotowa/ym i juz.
      U mnie ten moment nastąpił 3 lata po zareczynach, gdy nasze dziecko miało ponad 2 lata- poczułam, ze wlasnie teraz jestem juz gotowa i chce byc rodzina z jednym nazwiskiem.
    • paul_ina Re: Po co ślub? 01.01.14, 21:04
      Co Ci odpowiedzieć... po prostu fajnie mieć męża, być żoną tego jedynego mężczyzny - jak tego nie łapiesz i nie czujesz, to szukaj dalej.
      • kota_marcowa Re: Po co ślub? 01.01.14, 22:52
        Paulina 100/100 smile
    • vre-sna Re: Po co ślub? 01.01.14, 21:19
      Z miłości. Żeby móc być ze sobą i żeby poczęte potomstwo było z prawego łoża.

    • dziennik-niecodziennik Re: Po co ślub? 01.01.14, 21:41
      nigdy nie rozpatrywałam kwestii małżeństwa na podstawie tego czy mi sie ono opłaca czy nie. tak patrząc to moje małżeństwo było dla mnie wielką wtopą big_grin
      kochamy sie. po prostu. i od poczatku praktycznie bylo dla nas obojga jasne, ze tak sie to skonczy. dla nas małżeństwo to ostateczna forma związku. taki najwyższy level.
    • sanciasancia Re: Po co ślub? 02.01.14, 02:58
      Z przyziemnych: tylko jedna osoba musi mieć etat, żeby dwie mogły mieć ubezpieczenie zdrowotne. I brak problemów z informacją o stanie zdrowia itp. współmałżonka. (U mnie nawet życie pokazało, że mąż jest daleko bardziej godzien zaufania niż rodzice.)
      Plus, jak napisała wyżej solaris, to jest deklaracja, że się kogoś kocha i chce się być z tym kimś na zawsze.
    • turzyca Re: Po co ślub? 02.01.14, 14:24
      Bliska mi osoba wlasnie walczy z formalnosciami slubnymi, ktore z racji roznych obywatelstw narzeczonych sa nieco bardziej skomplikowane, trafia co i rusz na zdziwienie i urzednikow i otoczenia i calej reszty, ze jej to zwisa, gdzie i kiedy sie ten slub odbedzie. A zwisa, bo wychodzi z zalozenia, ze slub jest tylko dosc klopotliwa i w sumie malo wazna brama do stanu malzenskiego. W stanie malzenskim zas warto byc, bo ludzie zachowuja sie tak, jak od nich otoczenie oczekuje. A otoczenie oczekuje od malzonkow zachowan stabilizujacych zwiazek. Bierze wiec slub, zeby nie w pelni swiadomie, za to codziennie, poddawac sie naciskom spolecznym, dzieki ktorym zwiazek bedzie trwal dlugo i szczesliwie.
      Dosc dziwaczne uzasadnienie, ale w sumie ma racje.

      I co najzabawniejsze ateista, wychodzac z pobudek zupelnie racjonalnych - chce miec stabilny, szczesliwy zwiazek, co zrobic w tym celu? - doszedl do takich samych wnioskow co katolicy. Smieszy mnie to nieodmiennie, ale trzymam kciuki za walke z biurokracja.
      • plater-2 Re: Po co ślub? 02.01.14, 14:28
        Ateista nie musi brc slubu koscielengo.
        Ateista moze brac slub koscielny jako strona niewierzaca.

        Natomiast w obliczu ostatnich wypowiedzi pana Camerona warto sobie uzmyslowic, ze slub, w przypadku, gdy Polak czy Polka biora go z cudzoziemcem zabezpieczy przed wywaleniem na pysk z obcego kraju.

        wyborcza.pl/1,75478,15181637,Cameron__Otwarcie_granic_dla_Polakow_to_blad__Kaczynski.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka