Dodaj do ulubionych

horror na Izbie Przyjęć

13.08.04, 11:19
Horror, to może jednak za duże słowo, jeśli patrzeć obiektywnie, dla mnie
jednak, która tam trafiłam był on w rzeczywistości. Pisze to dlatego, bo
pierwszy raz "udało mi się" tam trafić, ale mam powazne watpliwości, czy tak
powinno się traktować ludzi przez tamtejszy personel. Jestem w ciąży w 6
miesiącu, kilka dni temu, bez wcześniejszych symptomów obudziłam się o 5 rano
z potężnym krwotokiem (to moja pierwsza ciąża). Nie muszę nikogo przekonywac,
że o mało nie umarłam ze starchu o dziecko, obudziłam męża (ponoć nawet miałam
zmieniony głos) i w ciągu następnych trzech minut byliśmy w drodze do
szpitala. Dotarlismy na ginekologiczną Izbę Przyjęć, trochę poczekaliśmy, aż
pani obudzi się i złozy pościel z łóżka (ale to spoko, w koncu kazdy spi, jak
nic sie nie dzieje) i jak juz w koncu nas przyjęła, powiedziałam co się
dzieje. Pani na to spokojnie wyjęła plik (!) formulaży i przystąpiła do
wywiadu środowiskowego. Jasne: imię i nazwisko - rzecz świeta, ale gdy zaczęła
pytać o adresy stałe i korespondencyjne, przerwałam jej i poprosiałam o
zawołanie lekarza. Pani komletnie niezrażona kontynuowała przepytywankę.
Podniosłam głos i ponownie poprosiłam o lekarza. Nic. Wyszłam z Izby i jak
przecinak powędrowałam na oddział okrążając cały szpital, wdrapując się na
drugie pietro. Niestety, tam nikt mi nie odpowiadal, mimo, że dzwonilam
kilkakrotnie. W międzyczasie pojawił się mąż z wózkiem i powiedział, że ona
już dzwoni i zaraz lekarz tam zejdzie. Wsiadłam na wózek i pojechałam z
powrotem na izbę przyjęć do tej baby. jak mnie zobaczyła, zaczęła znowu: o
chorobach w rodzinie, nawet o tym, czy byłam w ostatnim tygodniu u
kosmetyczki, wyprosiła męża z sali. Poryczałam się, byłam już nieprzytomnie
przerażona, prosiłam, czy można posłuchać tętna dziecka. Nic. W końcu zaczęłam
krzyczeć, że jak zaraz nie zjawi się lekarz, to ją pobiję. I wiecie co?
Dopiero wtedy zadzwoniła! Ale pierwsze jej słowa brzmiały: jest tu pacjentka,
która jest bardzo arogancka, a nie, że krwawię mocno i jestem w ciąży.
Trwało to wszystko na samej izbie przyjęć, zanim zawiozła mnie do lekarza (na
ten sam oddział, gdzie już byłam wcześniej!) jakieś pół godziny! Nie wiem, czy
to norma, chyba nie. Nie wiem, czy buchalteria jest wszędzie tak samo ważna.
Całe szczęscie wszystko skończyło sie dobrze i po paru dniach (fachowej!)
opieki wróciłam do domu. Ale tej baby nie zapomnę. Mam prawdziwą ochotę na nią
naskarżyć. Co mi radzicie?
Joanna
Obserwuj wątek
    • lady_safira Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:27
      skarge !!! natychmaist do dyrektora szpitala!!!
      na co masz czekac??
      pisz i nwet sienie zastnawiaj
      • moonicaa Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:33
        Mysle, ze powinnas cos z tym zrobic. Powiem Ci, ze ja (9 miesiecy na
        podtrzymaniu) kiedy byla rodzic i miala juz potezne skurcze, takie ze nie
        moglam kroku zrobic, uslyszalam od polożnej ( chciala mi wygolic krocze) ze jak
        natychmiast jej nie poslucham i nie przestane jęczec, to nie bedzie ze mna
        rozmawiac. Dodam ze ona byl po trzech cesarkach. Moze ta Twoja nie ma dzieci,
        albo nie miala nigdy klopotow z ciąża. Takie nie powinny pracowac w szpitalach.
        Bo dzieci i ich zdrowie sa najważniejsze. Pozdrawiam
    • justas16 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:32
      A w jakim szpitalu to się przytrafiło?
      Ja trafiłam na taką jędzę przed porodem. Powiedziała mi, że z takimi skurczami
      to urodzę za 3 dni, a ja urodziłam za kilka godzin. Rodziłam we Wrocławiu na
      Brochowie.
      Pozdrawiam
      Trzymajcie się będzie dobrze.
      Justyna
      • skarolina Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:55
        justas16 napisała:

        > A w jakim szpitalu to się przytrafiło?
        > Ja trafiłam na taką jędzę przed porodem. Powiedziała mi, że z takimi
        skurczami
        > to urodzę za 3 dni, a ja urodziłam za kilka godzin. Rodziłam we Wrocławiu na
        > Brochowie.
        Justas, ze mną na 1-go Maja leżała dziewczyna, którą wypisali z Brochowa po
        tygodniu pobytu na patologii ciąży, ze skurczami i z komentarzem "Pani to
        jeszcze ze dwa tygodnie czasu ma".
        Urodziła tego samego dnia po południu na 1-go Maja.
        > Trzymajcie się będzie dobrze.
        > Justyna
      • paradise_lost Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 19:48
        No to chyba na to samo paskudne babsko trafiłyśmy ...
        • weronka73 Re: horror na Izbie Przyjęć 14.08.04, 12:20
          no proszę! mówisz poważnie? Wysoka, szczupła, krótkie, kręcone włosy, starszawa...
      • anja_mama-kuby Re: horror na Izbie Przyjęć 16.08.04, 09:13
        He he! ja też chyba trzy lata temu na tę samą bezduszną babę tam trafiłam.
        Przyjechałam ze skurczami co 5 min., zbadała mnie i takim lekceważącym tonem
        stwierdziła, że ja to jeszcze nie rodzę, bo rozwarcie mam na pół palca! A
        rozwarcie mi nie postępowało przez najbliższe 30 godzin! Pomimo coraz
        częstszych skurczów. Potem z moją położną doszłyśmy do wniosku, że to z powodu
        wypalanki i zrostów po niej. A teraz chcę mieć cesarkę.

        Mnie się trafił trochę mniejszy horror tydzień temu w Sejnach w szpitalu:
        użądliła mnie osa w kolano, po pół godzinie spuchły mi uszy (straszliwie
        swędziały) i czułam opuchliznę na szyi. Pojechaliśmy do szpitala, w drodze
        zaczął mi drętwieć język i usta! Oczywiście też wiele pytań ze strony położnej,
        ale byłam już w szpitalu i się nie bałam, wiedziałam, że mnie uratują.
        Przyszedł lekarz (i tu jest clou programu): nawet na mnie nie spojrzał! Zapytał
        tylko co się stało, stwierdził: i to wszystko? ( no tak, głupia, to TYLKO osa!)
        Zaordynował wapno dożylnie i poszedł sobie. Po 15 min. nie przechodziło,
        zawołały go pielęgniarki, że mi się nie polepsza. Tym razem Hydrokortizon też
        dożylnie. Nawet nie sprawdził, jak bardzo ta opuchlizna postępuje, chyba
        wystarczyło zajrzeć do gardła?!
        Pielęgniarki były wspaniałe, za to ten niby-lekarz... Szkoda słów. A tak swoją
        drogą to jest to dla mnie dziwne, że na izbie przyjęć szpitala ma dyżur lekarz
        ginekolog-położnik. A na zawałach też się zna? i innych chorobach ogólnych?
        Ania, mama Kubunia (3 lata) i bliźniaków- niespodzianek pod choinkę
        • weronka73 Re: horror na Izbie Przyjęć 16.08.04, 10:29
          A tak swoją
          > drogą to jest to dla mnie dziwne, że na izbie przyjęć szpitala ma dyżur lekarz
          > ginekolog-położnik. A na zawałach też się zna? i innych chorobach ogólnych?

          - nie, w Ciechanowie jest bardzo dobry podział: jest izba przyjęć tzw. pomocy
          doraźnej i ginekologiczna. Lekarz dyżuruje na oddziale szpitalnym i stamtąd jest
          proszony do przyjezdnych kobiet, albo od razu zawozi się je na oddział szpitalny.
          Uważam, że to bardzo dobrze pomyslane i komfortowe (jeśli można tak powiedzieć)
          dla ciężarnych.
    • weronka73 i jeszcze... 13.08.04, 11:33
      dodam tylko, że ta pani traktowała mnie jak worek: zaglądała bez pytania pod
      spódnicę, rzucała szpitalną koszulę na kolana ze słowami: to założyć. nie
      powiedziała mi nic, co mogłoby mnie choc minimalnie uspokoić, no nie wiem, ze
      lekarz przyjdzie, żebym sie nie denerwowała, ze wszystko bedzie dobrze, nic.
      Kiedy mąz poprosił ja o nazwisko (nie miała żadnej plakietki), powiedziała, że
      nie musimy go znać, i ze wystarczy nam, ze jest polozną. Ot i tyle. słodziutka,
      no nie? Pytałam się o nią później na oddziale, ma złą sławę, bardzo. Czemu ją
      trzymaja w takim razie? Bo moim zdaniem powolania to ona nie ma za grosz!
      • tolka3 Re: i jeszcze... 13.08.04, 11:38
        Złóż skargę koniecznie! I napisz, co to za szpital. Jezu chyba bym zabiła tą
        babę! Dziewczyny jestem przerażona, coraz więcej takich przypadków. Czy w
        szpitalach coraz więcej bezmózgowych i nic nieczujących stworzeń pracuje?
        Koszmar sad
      • ann_mart Re: i jeszcze... 13.08.04, 12:26
        weronka73 napisała:

        Pytałam się o nią później na oddziale, ma złą sławę, bardzo. Czemu ją
        > trzymaja w takim razie? Bo moim zdaniem powolania to ona nie ma za grosz!

        trzymają ją bo pewnie nikt na nią jeszcze skargi nie złożył, bo wszyscy sobie
        odpuszczają - to co jej mają zarzucić? Złą sławę?
        Złóż skargę na piśmie, mąż też niech się podpisze,
        Potem to już nie będzie "zła sława" tylko skargi pacjentów.
        pozdrawiam
        Anka
    • libra.alicja Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:43
      Sądziłam, że są jakieś ustalone zasady zachowań, zwłaszcza, że na izbę przyjęć
      trafiają pacjentki w róznym stanie.
      Ja do pierwszego porodu przyjechałam karetką na sygnale i najważniejsze było
      spisanie moich danych i wgląd w dowód osobisty i legitymację ubezp., potem
      jednak od razu zbadał mnie lekarz i dopiero później był cały wywiad (czyli
      przepytywanka).
      Do drugiego porodu przyjechałam w dobrym stanie, połozna spytała o skurcze,
      wody, krwawienie i od razu zbadała tętno dziecka. Kiedy stwierdziła, że
      wszystko jest OK, to przystąpiła do wywiadu i zadzwoniła po lekarza (także
      śpiącego, bo to była 4 rano).
      Myslę, że w takich nagłych wypadkach jak twój, to najważniejsze jest zbadanie
      od razu tętna dziecka i kontakt z lekarzem, chociaż niestety podstawowe
      formalności są konieczne, bo szpital musi wiedzieć, czy jesteś ubezpieczona.
    • niedzwiedz9 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:47
      Współczuję Ci tego koszmaru.Również uważam, że powinniście na nią naskarżyć-
      zamiast uspokoić i potraktować z szacunkiem "zafundowała" Ci jeszcze większe
      nerwy. Mam porównanie -trafiłam do szpitala o 4 nad ranem z plamieniem we
      wczesnej ciąży i położna na izbie przyjęć - pomimo zaspania -zareagowala
      błyskawicznie. Poprosiła tylko o przygotowanie dokumentów, stwierdziła, że
      formalności załatwimy później i natychmiast zaprowadziła nas do lekarza
      dyżurnego.Cieszę się , że u Ciebie wszystko dobrze się skończyło .Pozdrawiam-
      Kaśka
    • weronka73 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 11:59
      To jest Izba Przyjęć przy szpitalu w Ciechanowie, wyróznionym zresztą w akcji
      "Rodzić po ludzku". I w zasadzie na oddziale - lux opieka i takie samo
      traktowanie, tak trafiła sie taka owca na samym początku... i wszystko popsuła.
      • libra.alicja Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 12:03
        weronka73 napisała:
        > trafiła sie taka owca na samym początku... i wszystko popsuła.

        Wiesz, to nawet nie chodzi o to, że popsuła opinię szpitalowi i potraktowała
        cię niemiło, ale o to, że zachowała się bardzo nieprofesjonalnie. Krwotok w 6 m-
        cu ciąży może się naprawdę bardzo źle skończyć. W takiej sytuacji od szybkiej
        reakcji personelu zalezy często zycie dziecka. Dlatego warto zgłosić
        przełozonym ten fakt.
    • teq3 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 12:49
      Złóż pisemną skargę do dyrekcji szpitala. Jeśli nie znasz nazwiska tej baby to
      określ dokładnie datę i godzinę Wszego pojawienia się na izbie (znajdą ją na
      liście dyżurujących). Babus będzie miał to w papierach. Nie ma powodu składać
      skargi do NFZ, ponieważ jak pisałaś, na oddziale dobrze się Tobą zajęli, a
      nadzór nad sprawami papierkowymi i trybem ich załatwiania leży w gestii
      dyrekcji szpitala. Miejmy nadzieję, że ta faszystka-biuralistka będzie miała
      przechlapane przynajmniej u przełożonych i może przy najbliższych redukcjach ją
      zwolnią bo jeszcze jakieś nieszczęście spowoduje.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia
      Ola
    • danwik Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 12:53
      Joasiu horror to napewno nie za duże słowo w opisanym przez Ciebie
      przypadku !!! Aż się zagotowałam w środku jak przeczytałam Twój post. Cóż za
      obrzydliwe babsko !!!
      Zgadzam się z dziewczynami i również uważam, że tak "śliczne" potraktowanie
      powinnaś zgłosić "u samej góry". Szczęście, że wszystko dobrze się skończyło
      ale zakichanym obowiązkiem tej Pani było W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI udzielenie
      pomocy i wezwanie lekarza a nie wypisywanie bzdurnej ankiety osobowej.
      Zyczę Wam duuużo zdrowia i szczęśliwego rozwiązania w zdecydowanie bardziej
      przyjaznym otoczeniu surprised)))Pzdr. agnieszka
      ps. a szpital ten jeśli możesz to omijaj wielkim łukiem surprised)
    • jagienkaa Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 13:34
      Ja miałam coś podobnego ale na mniejszą skalę na Żelaznej w Warszawie. W 22 tyg
      miałam krwawienie, nic wielkiego, ale wiadomo że się człowiek wystraszył. W
      mojej przychodni mojego ginekologa nie było, byłam cała spanikowana, mąż Anglik
      nic mi nie mógł pomóc, cała rodzina na Śląsku, w końcu zadzwoniłam do szpitala
      i poradzono mi pójsć do szpitala na izbę przyjęć. Więc pojechałam z mężem na
      Żelazną bo było najbliżej. I idę na izbę przyjęć, a Pani mi zadaje setki
      pytań,pesele, adresy, wszystko wbija do komputera (po co?!) jednym palcem, ja
      się boję jak nie wiem, a ona mi fochy robi że ja nie mam zameldowania w
      Warszawie i że muszę KONIECZNIE jej dostarczyć zaświadczenie że jestem w
      Mazowieckiej Kasie Chorych...po 40 minutach zawołała lekarkę, która mnie
      zbadała i powiedziała że chyba jest OK, ale mam iść na USG (płatne 80zł),
      czekałam w kolejce chyba 20 min. W końcu było w porządku, lekarka kazała mi iść
      na zwolnienie odpocząć (ale sama mi nie mogła dać L4, musiałam iśc gdzieś
      prywatnie osobno).
      Naprawdę uważam że takie zachowania są bardzo nieludzkie i nieprofesjonalne,
      człowiek tak się wtedy boi...Joanno, ja na Twoim miejscu bym się podkarżyła ale
      pod warunkiem że tak nie chcesz iść rodzić, żebyś nie miała żadnych
      nieprzyjemność.
    • marzek2 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 13:34
      No właśnie, czy te pielęgniarki na Izbach Przyjęć na Patologiach Ciąży nie
      mogłyby być nauczone choćby jednego malutkiego zdanka "niech się pani nie
      martwi" albo "wszystko będzie dobrze" ... Niby banał, a już coś znaczy. Przecież
      to specyficzna izba przyjęć, z reguły trafia się tam, bo JUŻ coś złego się
      dzieje, albo wystarczy, że nie wiadomo, co się dzieje i dla nas przyszłych mam
      to już powód do paniki i nerwów. Ja miałam trochę podobną sytuację, tyle że w
      trzecim miesiącu ciąży. Przyjechaliśmy spanikowani w niedzielę po południu, na
      izbie nikogo. Siedzimy na ławce oboje w nerwach z mężem, w końcu pojawiła się
      jakaś pielęgniarka, mąż powiedział wyraźnie że silnie krwawię, pani zadzwoniła
      po lekarkę i gdzieś sobie poszła. Siedzimy, czekamy.... i nic! W końcu mąż
      wściekły złapał tę panią podczas drugiej rundki po korytarzu i zapytał co z tym
      lekrzem, bo żona przecież krwawi! W końcu lekarka przyszła, szybko zrobiła usg,
      a nieszczęsny wywiad środowiskowy zrobiliśmy czekając na nią... Dla mnie w sumie
      było to i lepiej bo odpowiadając na te pytania zapomniałam na chwilę o nerwach i
      troszkę się uspokoiłam. Ale pamiętam w poprzedniej ciąży, kiedy zdarzyło się coś
      podobnego na początku i przyjechaliśmy w nocy na izbę do innego szpitala, ja po
      okropnych uwagach pani przyjmującej mnie (przed jakimkolwiek badaniem, więc nie
      było wiadomo, co się dzieje), że jakby, co to zabieg, zupełnie się rozkleiłam. A
      ona do mnie z pretensjami, że ja płaczę - zamiast choć troszkę uspokoić! Ja
      rozumiem, one nie muszą przecież płakać z nami i brać wszytkiego do siebie,
      wtedy też by im pewnie emocje szybko wysiadły, ale czy odrobina współczucia,
      albo chociaż zwykła uprzejmność to zbyt wiele - dla SŁUŻBY zdrowia, w której w
      końcu pracują?
    • meg241 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 13:49
      Ja tez przezyłam cos podobnego. Trafiłam do szpitala ze skórczami i jak sie
      okazało 2,5 cm rozwarciem. To był dopiero 24 tydzien wiec duzo za wczesnie na
      poród.w szpitalu potraktowano mnie powiedzmy dobrze ale na drugi dzien zostałam
      przewieziona do innego szpitala karetka. I tam własnie na izbie przyjec
      spotkałam taka "mila" pielegniarke czy połozna.wiedziała z czym nie
      przywieziono, na dodatek miałam podłaczona kroplówke. Pani oczywiscie zadała
      100 pytan, piec razy sie pomyliła wpisujac dane do kompa i musiała isc po inna
      pania bo sobie nie mogła poradzic, odebrała jeszcze ze dwa telefony i
      poplotkowała sobie z kolezankiami przez nie ( słyszałam o czym była rozmowa
      wiec wiem ze nie było to nic waznego, zwykłe ploty). A ja tymczasem odchodziłam
      od zmysłów bo wiedziałam jak moj stan jest powazny.Na szczescie wszystko dobrze
      sie skonczyło choc jeszcze wiele przezyłam. dzis mam zdrowego, 3 miesiecznego
      synka. Tobie tez zycze szczesliwego rozwiazania. Ja nie napisałam skargi bo
      zajełam sie wtyedy zagrozona ciaza, ale gdyby nie daj Bog cos by sie stało
      przez to jej ociaganie to bym nie darowała.

      pozdrowienia

      Magda
    • mimisiak Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 13:52
      Nie darujcie jej tego. Takie zachowania trzeba tępić. Mój przypadek w
      porównaniu z twoim to malutki epizod, nie mniej jednak też nas z mężem mocno
      zestresował. Na początku ciąży (6 tydz.)zaczęłam krwawić. Po konsultacji
      telefoniczenj z lekarzem pojechałam do ICZMP w Łodzi (7 rano). I tam pani na
      izbie przyjęć wcale nie chciała ze mną rozmawiać, a jej stwierdzenie "pewnie
      pani wcale nie jest w ciąży" rozwaliło nas zupełnie. Na szczęście wszystko
      dobrze się skończyło, ale w innym szpitalu, gdzie przyjęto mnie od razu,
      zbadano, uspokojono, a dopiero później uzupełniono formalności.
    • bebejot Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 14:06
      Oczywiście, że napisz skargę. Ale koniecznie zrób to pisemnie - zaadresuj
      do "wszystkich świętych" w szpitalu, opisz wszystko z detalami itd. Może jak
      babsko trafi na dywanik, to zrozumie, że ma pomagać ludziom, a nie służyć
      biurokracji.

      Ja naprawde rozumiem,że ktoś zarabia grosze i ma żal do systemu, że dopiero sie
      obudził, że jest rozliczny nie z ludzkich odruchów, ale zapisanych stron
      formularzy, ale do diaska nie daje mu to prawa,żeby krwawiącą ciężarna
      traktować jak "arogancki ikubator"!
    • weronka73 Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 14:59
      Podbuntowana Waszymi, Dziewczyny uwagami o pożaleniu się na panią zaczęłam
      dzwonić. Oj..., dużo wody w Łydyni (rzeka przepływająca przez Ciechanów)
      upłynie, zanim ja się dodzwonię do jej przełożonego. W tym szpitalu panuje jakis
      system feudalny. Nic bez dyrektora. A jakos nie wierzę, że nie ma bezpośredniego
      przełożonego. Już dziś nie mam szans, zostawię to na poniedziałek (oczywiście
      napiszę o wyniku rozmowy).
      Szczęście całe, nie mieszkam w Ciechanowie, byłam tam przy okazji, więc mam
      nadzieję nie trafić na tą panią juz nigdy. Nie jestem też skłonna pisać skarg,
      chcę tylko porozmawiac z bezpośrednim przełożonym tej kobiety i może otworzyć mu
      oczy na to, jak ta (pożal się Boże) położna traktuje ludzi.
      Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i słowa otuchy. Dobrze jest wiedzieć, że nie
      jest się panikarą, że to, co mi wydaje się bulwersujące, w rzeczywistości takie
      jest, i że nie powinno się nad tym przechodzic do porządku dziennego.
      Joanna
      • dominikams Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 18:18
        No właśnie POWINNAŚ napisać skargę, a nie dzwonić. I zażadać odpowiedzi
        pisemnej. Dzwonienie raczej mija się z celem - to nie będzie oficjalne, może
        dyrektor to koleżka tej baby, więc dopóki nie ma oficjalnych skarg, to nic nie
        robi w tej sprawie. Przecież na oddziale wiedzą, że ma złą opinię, a nic się
        nie dzieje.
        • weronka73 Re: horror na Izbie Przyjęć 14.08.04, 12:30
          Dominiko,
          ja nie chcę pisać skarg i otrzymywać odpowiedzi, i w ogóle ciągnąć tej sprawy
          dłużej, niż trzeba, dlatego świadomie chcę jedynie zadzwonić, porozmawiać i
          uświadomić przełożonemu tej kobiety, kto u niego pracuje i nie denerwować się
          bardziej, niż potrzeba. A tak za miesiąc czy dwa (albo i dużo dłużej) dalej będę
          siedziała po uszy w tamtym feralnym epizodzie. Nie chcę.
          Owszem, teraz jestem "na świeżo", mam potrzebę zrobienia z tym czegoś i robię.
          Natomiast już w najbliższy wtorek nie będę chciała o tym pamiętać. Mam co innego
          na głowie smile))
          Pozdrawiam
          Joanna
    • sowa_hu_hu Re: horror na Izbie Przyjęć 13.08.04, 16:58
      jak ja pojechałam do spzitala z krwawieniem procedura była taka sama aczkowliek
      pani położna była bardzo miła - natomiast jak przyszedł lekarz rozmawiali sobie
      o pieczonych ziemniakach które zjadł w weekend u swojej rodziny... a ja
      siedziałam tam i dygotałam ze strachu - co prawda to był dopiero koniec
      drugiego miesiąca ale też czułam ze nie wszystko jest taka jak być powinno...
      niestety u mnie nie skończyło sie dobrze...

      takie zachowanie jakie ty opisujesz to jak dla mnie szczyt chamstwa , głupoty i
      bezduszności... - nie wiem jak tacy ludzie moga pracowac w szpitalu - chyba
      mineli sie z powołaniem!!!
    • koleandra Re: horror na Izbie Przyjęć 14.08.04, 12:32
      Rzeczywiście - horror, ale nie zdziwiło mnie to, juz się kiedys z czymś takim
      spotkałam. To było przed porodem - miałam słabe skórcze więc wywiad był ok ale
      po mnie przyszła dziewczyna ze skurczami partymi a baba wypytuje i wypytuje.
      Dziewczyna krzyczy, że juz rodzi a ona nic tylko dalej robi ten wywiad. W końcu
      dziecko się urodziło a położna nie zdążyła nawet rękawiczek załozyć.
      • weronka73 czy jest na to rada???!!!! 14.08.04, 12:40
        Przyznam, że nie wiem, ale zastanawiam się, czy to jest gdzieś ujęte w jakimś
        przepisie, czy można jakos zareagować, postraszyc takie "urzędniczki". Czy tylko
        czuć się workiem, z którym mozna robić wszystko. Któraś z Was ma jakis pomysł?
    • anita001 Jak czytam takie rzeczy..... 15.08.04, 08:06
      to mnie krew jasna zalewa. Sama jestem polozna pracujaca w szpitalu- na
      szczescie nie na izbie przyjec i zadko sie zdarza u nas przynajmniej takie
      traktowanie pacjentek. Ja bym zlozyla skarge , bo takie zachowanie jest ponizej
      wszelkich norm, choc niestety formalnosci trzeba na izbie dopelnic, poniewaz
      potem jets problem z pieniedzmi od NFZ, niestety, bananowa republika, porabany
      kraj....
    • martyna1 Re: horror na Izbie Przyjęć 15.08.04, 08:48
      Witaj Weronko,
      jak najbardziej rozumien Twoją złość na tę sytuację i jak najbardziej się
      zgadzam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
      Właśnie dlatego nie możesz tego tak zostawić !!!!
      Rozmowa telefoniczna z Dyrektorem nic nie da!!!! Napisz skargę pisemną !
      Napisz list polecony do Dyrektora szpitalu, z wiadomością do NFZ, Dyrektora
      Oddziału, i jeszcze innych jednostek.
      Piszesz, że nie chcesz tego roztrząsać, przypomnij sobie jednak swoją
      wściekłość tam w szpitalu i nasisz tę skargę. To babsko nadal tam pracuje
      właśnie dlatego że żadna pacjentka nie zareagowała.
      pozdr m
    • aga-mama-zulki Re: horror na Izbie Przyjęć 15.08.04, 12:44
      Mnie to nie dziwi a jak przeczytalam Ciechanów to potanowiłam wam też coś
      napisać. Mnie tak przyjeli w Działdowie (byłe Ciechanowskie woj) Byłam tam u
      rodzicow i wieczorem strasznie zaczoł boleć mnie brzuch. Byłam w 7 miesiącu /1
      ciąża . Wystaszyłam się ale nie miałam książeczek RUM. Mój mąż zabrał mnie na
      pogotowie w Działdowie bo wiedział że można napisać oświadczenie że jest się
      ubezpieczonym i też muszą przyjąć.Przyjeli mnie po godzinie bo lekarz nie
      chciał zejść z oddziału. Położnej nie było na izbie przyjęć tylko pielęgniarka
      robila wszystko, co mogła zbadała mi ciśnienie i dzwoniła po lekarza 5 razy
      powiedzial ze nie zejdzie bo on na 30 pacjentek na oddziale i do jednej nie
      bedzie schodził.Chciałm iść sama na oddział to nie pozwolił.Mąż się zdenerwował
      i poszedł tam do dyżurki izby przyjęć Otwiera drzwi siedzi cała ekipa na
      kanapie rozwaleni oglądają telewizję . zapytał kiedy wkońcu coś zrobia a
      kierownik pogotrowia w działdowie odzywa się ze złością za 2 albo 3 godziny.
      Tata zawiózł mnie do szpitala w Olsztynie tam się mną zaopiekowali
      cudownie .Źle zrobiłam mogłam wezwać pogotowie do domu rodziców ale mieszkaja 5
      min drogi od szpitala więć poszłam i tak zostałam potraktowana .A po tej
      awanturze wezwali lekarza ogólego który mi gardło ogladał a mnie bolał brzuch.
      Poprosilam żeby mi wystawili oświadczenie że lekarz nie chcial mnie przyjąć i
      wiecie co usłyszałam w poniedzialek się pani zgłosi do sekretarki tam
      wystawią . Strasznie się zdenerwowaliśmy okazało się w Olsztynie że mam
      wodonercze . A zapomniałam powiedzić że wtedy na pogotowiu mialam 39 st
      gorączki.Nie pisałam skargi bo to nic nie zmieni tam są takie kliki .
      Wyobraźcie sobie że miszkam w Olsztynie od 2000r a w 2003 zostalam zapisana do
      przychodni w działdowie , kiedy zarządałam deklaracji jaką niby podpisałam
      odmówili, skarga do NFZ to paranoja , napisali przepraszamy za pomyłkę. Tak się
      dzieje w małych prowincjach. Pozdrawiam was aga
      • oyate Re: horror na Izbie Przyjęć 16.08.04, 11:50
        Ja mieszkam w małej miejscowości gdzie jest tylko jeden szpital. Będąc w 7
        misiącu ciąży bliźniaczej zostałam skierowana do szpitala. Pani na Izbie
        przyjęć kazała mi usiąść i gdzieś sobie poszła, wróciła po 10 minutach i
        zaczęła swoje..Imię nazwisko... Niech pani da książeczkę ubezpieczeniową to
        dałam jej ale studencką (innej nie miałam, byłam ubezpieczona na studiach) a
        ona do mnie, że nie może mnie przyjąć bo w książeczce jest tylko nr. mojego
        indeksu i oni potem muszą dzwonić i się pytać. No to ja jej na to a co mnie to
        obchodzi gdzie mają dzwonić, ma mnie przyjąć na oddział i już Wcześniej byłam 2
        razy w szpitalu i wcześniej nie było problemu.
        • aborka Re: horror na Izbie Przyjęć 19.08.04, 21:42
          to jakas paranoja. przykład troche z innej beczki. mój maz własnie złamał reke bedąc w Danii. całkiem obcy kraj, nie miał żadnych dokumentów o ubezpieczeniu. a oni spisali imie, nazwisko i miasto. a my we własnym kraju ankiete na 4 strony i 3 dowody tozsamosci ze zdjeciem....
          • danik1 Do aborka 19.08.04, 22:33
            Hej!
            Ja mieszkam w Danii i chociaz znajdzie sie kilka wad w tamtejszej sluzbie
            zdrowia to i tak jest to bez porownania. Wlosy staja mi na glowie jak czytam o
            kolejnych skandalach, nie mowiac juz o moim mezu, ktory jest Dunczykiem i w
            ogole nie jest przyzwyczajony do takiego traktowania.
            Musze kiedys opisac jak wygladal moj porod w Danii, ale to temat na inny post!
    • tolka3 Re: horror na Izbie Przyjęć 16.08.04, 12:08
      Boże to jakiś koszmar! Dziewczyny jak to wszystko czytam, zastanawiam się, czy
      u nas kiedykolwiek będzie lepiej. Tak się dzieje w większości szpitali w
      Polsce. To nienormalne. Przecież Ci lekarze i pielęgniarki narażają na śmierć
      pacjentów. Gdybym przez skrajną głupotę jakiejś bździągwy straciła dziecko,
      chyba bym ją udusiła własnymi rękami! Czy ktoś tych ludzi zmusza do pracy w
      szpitalu? Do studiowania medycyny, do nauki w szkołach dla pielęgniarek?
      Przecieżsytuacja w służbie zdrowia jest kiepska już od dawna, więc Ci ludzie
      wiedzą, na co się decydują. Skąd więc ta łaska, żal do całego świata?

      Jeśli nie bęzie się pisało skarg na tych pseudo lekarzy czy pielęgniarki,
      sytuacja nigdy się nie zmieni.

      Wronka ja wiem, że Ty nie chcesz tego ciągnąć, że nie chcesz się denerwować.
      Ale niech w takim razie zajmie się tym Twój mąż. Dzwonienie nic nie da.
      Dyrektor pokiwa głową, przyzna Ci rację, obieca, że coś zrobi i tyle. Następnym
      razem ta baba tak samo potraktuje pacjentkę.
      • ewa2233 Re: horror na Izbie Przyjęć 16.08.04, 13:03
        Ja miałam w 26 tygodniu arytmię i to taką, że nie mogłam spać w nocy.
        Siadałam i czekałam aż mi się serce uspokoi.
        Lekarka dała mi skierowanie na oddział wewnętrzny, na obserwację.
        Zadzwoniłam na izbę przyjęć około 20:00, kiedy najlepiej będzie przyjechać,
        by od razu zrobiono mi badania, by nie leżeć dla samego leżenia.
        Powiedziano mi, by się spakować i przyjechać jeszcze dziś,
        bo pacjentów przyjmuje sie przez całą dobę, a rano akurat zaczną mnie badać.
        Tak więc przyjechaliśmy przed godz. 22.
        Po odstaniu godziny w kolejce (złożonej z nieciężarnych panów),
        młoda lekarka najpierw się zdziwiła, że na oddział wewnętrzny mnie skierowano
        a nie na patologię, zbadała mnie i stwierdziła, że jednak, zanim mnie wyśle na
        w/w oddz. poprosi o konsultację doktora ginekologa - położnika.
        Zadzwoniła na patologię, powiedziała o co chodzi i ... trzymając słuchawkę
        zamilkła na dłużej. Po chwili cicho mówi do reszty personelu:
        wiecie co mi powiedział? Że konsultacji to on udziela rano, a teraz jest pora
        spania, a nie konsultowania !!!
        A tak na marginesie, przeprowadzono ze mną szereg wywiadów o tym od kiedy czuję
        się gorzej i na czym to polega (ciągle przychodziły nowe osoby i spisywały to
        samo). Pobrano ode mnie mocz i krew do analizy i RAZ zbadano (ręcznie!) moje
        tętno. Po 3 dniach - tuż przed wypisem, zrobiono EKG, by (uwaga!) było co do
        wypisu wpisać !
        A do wypisu wpisano mi, że podano mi jakieś kroplówki z elektrolitami)-
        co zauważyłam w domu.
        A moja lekarka pytała "jest pani pewna, ze nie dawano pani kroplówek?"
        smile rozbrajające ! smile
    • oluncia Re: horror na Izbie Przyjęć 16.08.04, 13:24
      Mnie sie wczoraj "udalo" niestety byc na izbie przyjec w szpitalu.32 tc. boli
      jak diabli a pani polozna po pytaniu co mi jest stwierdzila "powaznie eee moze
      jednak nie boli"!!!. Zero usmiechu, raczej znudzona byla- chyba powinna
      przeprosic, ze w niedziele wieczorkiem spokojnym przeszkadzam. Przyszedl lekarz
      i zapytal czy mam skierowanie do tego szpitala, ja ze nie, ze boli wiec jestem -
      przeciez to szpital. Doktor laskawie mnie zbadal a stosunek do mnie pozmienial
      im sie dopiero w momencie kiedy zobaczyli, ze moja ciaze prowadzi inny lekarz z
      tego szpitala, czyli kolega. Dopiero wtedy laskawie powiedzieli co mi jest i
      nawet uspokoili troche....cholerna sluzba zdrowia.
      • weronka73 jeszcze raz... 19.08.04, 20:11
        Sorry, że wracam do tego wątku, ale rozjuszyła mnie dzisiaj kolejna informacja.
        Otóż dowiedziałam się (przed chwilą z trzeciego źródła), że owa baba (połozna) z
        Izby przyjęć wygaduje na mnie niestworzone rzeczy w szpitalu i poza nim. Ona
        jest w tej lepszej sytuacji, bo zna moje imię i nazwisko, ja jej niestety nie
        (nie podała). To małe miasto i mimo, że już tam nie mieszkam, żyją tam moi
        Rodzice, rodzina i mnóstwo znajomych. Kobieta chyba zlękła sie, że rzeczywiście
        na nią doniosę i teraz rozpowszechnia informacje, jakobym była niemiła,
        zachowywała się skandalicznie, powoływała się na Bóg wie kogo, co jest ewidentna
        bzdurą. Potwornie sie tym zdenerwowałam. Kurczę, jak można?!
        Nie ma co się zastanawiać, jutro piszę skargę. Jak myślicie, gdzie kierować
        najlepiej i tak, żeby zabolało? Czy tylko do dyrekcji, czy moze jeszcze gdzieś?
        Joanna
        • alpepe Re: jeszcze raz... 19.08.04, 20:16
          jesli znasz kogoś, do kogo ona mówi takie rzeczy, to znaczy to, że możesz
          zapytać o nazwisko tej osoby. Ktoś ja w końcu musi znać. Głowa do góry i do
          ataku!
        • olaart Re: jeszcze raz... 19.08.04, 20:26
          Skargę najlepiej napisać ( opis całej sytuacji, Twoich uczuć, zdenerwowania,
          niepewności ) do trzech miejsc: dyrektora szpitala, Twojego oddziału NFZ u oraz
          Krajowej ( albo regionalnej) Izby Pielęgniarek i Położnych ( wszystkie adresy
          do znalezienia w internecie) z adnotacją na każdym liście gdzie jeszcze
          wysyłasz jego kopie.
          Nie popuszczaj, nie możemy tolerować takiego zachowania. Pokorne podkulanie
          ogona NIGDY nie zmieni ludzkiej mentalności i przyzwyczajeń.
          Powodzenia.
          • weronka73 dziękuję 19.08.04, 20:38
            Dziękuję Wam. Jutro z samego rana biorę się "do rzeczy"!!!
            J.
    • danik1 Re: horror na Izbie Przyjęć 19.08.04, 22:21
      ZLOZYC SKARGE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Sorry, ze tak krzycze, ale to oburzajace!!!

      Co do tej poloznej ze zla slawa to zgadzam sie, ze tez trzeba zlozyc skarge.
      Dlaczego mamy sie denerwowac a taka osoba nie poniesie zadnych konsekwencji.

      Przyklad troche z innej beczki. Mieszkam w Danii i moja tesciowa ostatnio miala
      bardzo uprzykrzone zycie przez jedna pania urzedniczke. Tez sie gryzla i
      denerwowal,dzwonila na skarge, az w koncu sama przelozona tejze urzedniczki
      podpowiedziala jej, aby napisala pisemna skarge bo wtedy beda mieli podstawy do
      zwolnienia tamtej, pewnie tez miala zla slawe!!! Tym bardziej w Polsce, gdzie
      sa takie duze problemy z praca! Dlaczego mamy byc narazone na kontakty z tak
      antypatycznymi pracownikami, gdy mozemy miec mila obsluge!?!? Wszystko lezy w
      naszych rekach!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka