Dodaj do ulubionych

jestem załamana :O(((

13.08.04, 12:17
Sama nie wiem co bardziej - wściekła czy załamana surprised((((
Od poniedziałku mamy z mężem razem AŻ tydzień urlopu i mieliśmy jechać na
camping. Ja z dziećmi już byłam tam niespełna tydzień a mąż tylko dojeżdżał
bo nie mogł wziąć urlopu. Daniel (starsza nasza pociecha) codziennie pytał
czy dziś tata przyjedzie i ogromnie się cieszył, że TEN tydzień spędzimy
wszyscy razem .... a teraz się dowiedziałam, że z urlopu męża nici i wogóle
pieprzy się u niego w pracy surprised((((((((
Wiem, że są większe problemy niż wspólne wakacje ale naprawdę tak bardzo się
cieszyłam (no i nie wspomne o dzieciach...). Szczęście w tym wszystkim, że
nie jedziemy gdzieś dalej ........
Ech, szkoda gadać.
pzdr. aga
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 12:21
      wiem co czujesz...ja wlasnie skonczylam sie pakowac jade do rodzicow znowu sama
      bo maz ma cholerna,beznadziejna prace i nie moze wziac wolnegosad a myslalam,ze
      przynajmiej kilka dni spedzimy razem no coz...

      asia mama 3,5m Kacperka
      • josik11 Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 13:17
        ty to masz fajnie Joasiiik, jak nie Krakow to ... tym razem gdzie jedziesz???
        • joasiiik25 Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 13:23
          TARNOBRZEG smile
          • josik11 Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 13:29
            mam nadzieje ze bedziesz tam miala dostep do netu?
            • joasiiik25 Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 13:33
              hahahahah wlasnie NIE MA NETU....ewentualnie kafejkasmile
              ale cos sie wymysli smile
          • przeciwcialo Re: jestem załamana :O((( 14.08.04, 23:04
            Spędziłam tam dwa urlopy u rodziców chrzestnych mojej córki. Miłe miasto.
    • oyate Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 12:23
      Och jak ja cię rozumiem. W prawdzie w tym roku udała nam się wyjechać ale rok
      temu ja razem z córeczkami (wtedy 14 miesięcy) i mąż mięliśmy jechać jak co
      roku (przed ciążą) na zlot indiański. Wyjazd zaplanowany na piątek a tu nagle w
      czwartek dowiaduję się, żę mąż miał wypadek i jest w szpitalu. Dosłownie 2
      tragecie na raz. Oczywiście z wyjazdu nici, bo przecież nie zostawię męża a po
      za tym nie pojechałabym sama z dwoma maleństwami. Dosłownie porażka!
    • emilkaq Re: jestem załamana :O((( 13.08.04, 14:01
      Cześćsmile Ja od urodzin Mikołaja mieszkałam w innym miejscu niz mąż miał pracę,
      widzieliśmy się tylko przez weekendy. Też liczyłam na urlop męża żeby pobyć
      razem choć tydzień i nici z tego. Teraz juz od roku mieszkamy razem i
      właśnier dziś wyjeżdżamy na urlop i wiem jakbym się wkurzyła jakby mnie ktoś
      pozbawił tej przyjemności. ^Trzymaj się mimo wszystko i pomyśl ze jemu tez tam
      nie jest dobrze samemu. Pozdrawiam Ciebie i Wasze śliczne Dzieciaczki...Aga
      mama Mikołaja
    • bebejot Znam to....:-((((( 13.08.04, 14:15
      ...tylko,że w naszym stadle to ja miałam porąbana prace i zawsze było coś nie
      tak z urlopem. Jak już musiałam iść na urlop to zawsze pod telefonem co
      kończyło się tak, że normalnie pracowałam, tyle,że nie w firmie.

      W zeszłym roku wróciłam po macierzyńskim przedłużonym o część urlopu i w
      związku z tym, szefunio bez specjalnego powodu nie pozwolił mi skorzystać z
      pozostałych dni przez bite 8 miesięcy. Skończyło się to tak, że między innymi z
      tego powodu, odeszłam na wychowawczy.

      Ale nigdy nie zapomnę jak odmówił mi 3 dni urlopu - byłam tak wściekła,że
      normalnie mu złożeczyłam.sad(((
    • danwik Re: jestem załamana :O((( 14.08.04, 21:12
      Dzięki dziewczyny za słowa otuchy i podzielenie się swoimi "doświadczeniami" w
      tym temacie surprised))) Jesteście kochane !
      pzdr i wracam do pakowania ... agnieszka
      ps. może nie będzie tak źle i choć ciutkę mąż spędzi z nami. Trzymajcie kciuki
      i do usłyszenia ??? w pn.23.08 pa pa
      • marianka15 Re: jestem załamana :O((( 14.08.04, 21:41
        A ja chcialabym mieć Wasze kłopoty. My już od kilku lat cyklicznie przerabiamy
        w domu problem bezrobocia mojego męża: raz praca jest, raz nie ma itd. Stosy
        wysyłanych CV, dwa kierunki studiów, jakieś tam kursy... I ciągle to samo:
        krótkie umowy lub ich brak. Zastanawiałam sie kiedyś, jak fajnie byłoby tak
        codziennie, przez dłuższy czas robić mu kanapki do pracy... I czekać na
        przyjście do domu. Pieniędzy jakoś nam starcza, ja mam marną ale ciepła
        posadkę, ale atmosfera rozaczy panująca w naszym domu staje sie nie do
        wytrzymania. Rozpada nam sie rodzina, a ja nawet nie mam z kim o tym
        porozmwiać, bo choć w naszym kraju to powazny problem, wszyscy nasi znajomi
        mają pracę i nie potrafią zrozumieć tego smutku...
        • marianka15 Re: jestem załamana :O((( 15.08.04, 09:25
          P.S. Czy ktoś ma tak samo jak ja? Czy był już wątek o bezrobociu i o tym, jak
          sie wspierać?
    • kostruszka Do Marianki 16.08.04, 00:45
      Marianko, nie mogę powiedzieć Ci, że wiem, co przeżywasz, bo mej rodziny nigdy
      nie dotknął problem bezrobocia (dzięki Ci Boże za to!). Bardzo jednak poruszyło
      mnie, że doceniłaś sam fakt posiadania pracy. Zwykle ludzie narzekają na swoją
      pracę, zawsze potrafią być z czegoś niezadowoleni, wykonują swe obowiązki byle
      jak, a przecież posiadanie pracy jest wartością samą w sobie - przynajmniej dla
      mnie. Czytałam kiedyś na forum wątek o tym, co dziewczyny robią w pracy oprócz
      wykonywania swych obowiazków. Autentycznie włos mi się zjeżył na głowie, mimo
      że potraktowałam niektóre posty z przymrużeniem oka. Z pewnością, gdyby ktoś
      postawił te osoby na Twoim miejscu (mam tu na myśli atmosferę panującą w Twym
      domu, stres, jaki przeżywa Twoja rodzina, o mężu już nie wspomnę),
      przypomniałyby sobie, że pracę należy szanować. Pozdrawiam i życzę z całego
      serca poprawy sytuacji. Kasia
      • marianka15 Re: Do Marianki 16.08.04, 13:57
        Bardzo Ci dziękuję... W zasadzie to nawet nie mam komu powiedzieć, że jest mi
        bardzo źle, bo zaczynają wówczas krytykować mojego męża. Wiem, że się bardzo
        stara szukając pracy, ale niewiele to daje... Więc staram się już z nikim na
        ten temat nie rozmawiać.

        Wiesz, mam często do czynienia z takimi sytuacjami:
        znajoma pyta - "Znalazł twój mąż pracę?"
        odpowidam - "Nie..."
        znajoma - "No to rzuć go!"

        Wracam wtedy do domu i wyć mi się chce...

        Pozdrawiam
        smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka