...nie zatrudnie kobiety", to sa wczorajsze słowa mojej koleżanki, ktora prowadzi mała firmę.
Miała 4 pracownikow plus ona, pracy było w sumie dla 4 osob, piąta była "w zapasie", bo nauczona doświadczeniem wiedziała, ze z pracownikami różnie bywa, a ona sobie nie mogła pozwolić na wpadki.
Koleżanka wlasnie urodziła dziecko, jakis czas przed jej porodem pracująca dopiero od kilku miesięcy dziewczyna przyszła i powiedziała, ze jest w ciąży i bedzie gościem w pracy, ale bedzie do dyspozycji "miedzy zwolnieniami" (taki był ton informacji przekazanej z pierwszym zwolnieniem, szefowej, ktora całymi dniami siedziała w pracy z wielkim brzuchem), druga zaliczala od września sezon grypowo-przeziebieniowy u dzieci, regularnie przesylajac kolejne zwolnienia na dzieci (propozycja wykonywania czesci pracy z domu wywołała u niej duże zdziwienie i sprzeciw) , trzecia, kiedy nagle musiała zacząć pracować efektywniej, to sie pochorowala raz, drugi i trzeci (sama, bo dzieci odchowane)
Efekt był taki, ze koleżanka z jedynym zatrudnionym facetem wykonywali prace 4 osob, a pracownice w sumie jednej osoby pojawiając sie rotacyjnie. Kolezanka zrobiła sobie 5 dni wolnego na urodzenie dziecka i dalej do pracy, bo akurat koniec miesiąca, a wszystkie panie na zwolnieniu(!)
Chorowita dziewczyna popłakała sie na wieść, ze jej umowa nie bedzie przedłużona, a matka dzieciom sama zrezygnowała, jak dowiedziała sie, ze godziny pracy beda bardziej przestrzegane (koleżanka szła na reke, bo jaselka, bo wycieczka, bo to i tamto) i zmienia sie zasady premii.
Facet dostał podwyżkę (wiec rzeczywiscie teraz u nich wychodzi, ze faceci na tym samym stanowisku pracują za lepsze pieniądze), koleżanka wzięła nianie, a jak jest wiecej pracy, to na zlecenie bierze drugiego faceta.
Oto, jak wyglada praca kobiet okiem kobiety pracodawcy...
Smutna refleksja polega na tym, ze sama wie, ze jej błędem jest to, ze traktuje pracownikow "po ludzku", tak jak sama chciałaby byc traktowana. Firmę prowadzi od lat, nie raz kobiety ja wystawialy, miała to wkalkulowane, ale teraz juz raz na zawsze wyleczyla sie z zatrudniania kobiet.
Inna koleżanka, ktora zatrudnia dziesiątki kobiet do prac fizycznych, śmieje sie, ze otworzy klinike leczenia bezplodnosci/nieplodnosci i cudownych poczęc, bo jej umowy maja magiczna moc
Żadna ustawa i przepis nam nie pomoże, jesli same nie zmienimy swojego nastawienia do życia...
Ja z kolei, jakis czas temu obiecalam sobie, ze juz nigdy nie bede pracować w miejscu, gdzie moim bezposrednim "szefem" jest kobieta, ale to juz inna historia