przystanek_tramwajowy
26.01.14, 18:20
Mianowicie WSZY. Wiem, wiem, że teraz politycznie jest mówić, że nie z brudu. No, ale przecież też nie ze sterylności. Taki przykład... Wielka, nowoczesna szkoła, do której uczęszczają głównie dzieci e-matek. Takich wiecie klasycznych e-matek - wąskich specjalistek, z bidetem i milionem zajęć, na które wożą dzieci wypasionymi furami. I w tej szkole jak bumerang wraca wszawy temat. Wszyscy oburzeni tępią te wszy, a one znowu się pojawiają. I tak już drugi rok. Czy to oznacza, że te wąskie specjalistki tyłki w bidecie myją namiętnie, ale głów pod prysznicem to już nie? Przecież, gdyby wszyscy faktycznie dbali o higienę, to w końcu problem czyli wszy udałoby się załatwić.
---
Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.