Dodaj do ulubionych

szef idiota

27.01.14, 02:00
Co byście zrobiły?
Będąc specjalistką w wąskiej dziedzinie (tak wąskiej, że pracujecie u monopolisty na rynku a jeszcze dychająca nieliczna konkurencja nie ma nawet ułamka jego siły przebicia a wynagrodzenie które może zaoferować jest o wiele skromniejsze, szanse na rozwój zawodowy też), lubiącą swoją pracę, realizującą w niej wiele pomysłów i marzeń. Macie szefa, który ma do was zaufanie, na wiele pozwala- niestety nie tylko wam w sensie zawodowym ale i całemu zespołowi w personalnym- co zostaje wykorzystane przeciwko niemu przez część tegoż zespołu.

Więc macie nowego szefa, który potrafi załogę trzymać krótko, za to nie ma za grosz fantazji poprzedniego, jest kiepski zawodowo więc nie potrafi odpowiednio rozdzielać zadań, nie ma odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, więc boi się każdej zmiany nie potrafiąc przewidzieć jej konsekwencji, zaufanie ma tylko do siebie i swoich wybrańców, a wy jesteście wrogim elementem- krytykujecie, wytykacie błędy, poprawiacie, informujecie, oświecacie. To co ciężką pracą, zarwanymi wieczorami i weekendami, kosztem życia rodzinnego i czasu wolnego wypracowałyście za jego poprzednika idzie do piachu bo szefa przerasta o lata świetlne. Zamiast zlecać wam zadania rzędu projektowania najnowszego modelu statku kosmicznego (z czym sobie poradzicie), zleca wam mycie podłóg i polerowanie urządzeń w przedpotopowym modelu tegoż statku, bo to jest w stanie osobiście pojąć i skontrolować. Szlag was trafia.

Co teraz?
Siedzieć cichutko, nie wychylać się, pucować te podłogi relaksując się przy kawce i internecie i co miesiąc pobierać okrągłą sumkę za opie...nie się? (frustrujące przy wysokim poczuciu obowiązku).
Iść na wojnę z szefem informując szefa szefów o tym, co się tutaj wyprawia i jak marnowane są zasoby osobowe i finansowe firmy ryzykując koniecznością szukania nowej pracy (a ta jest dla was z punktu widzenia zawodowego idealna i drugiej takiej nie znajdziecie).
Nic nie mówić, nic nie robić, starać się zmienić dział na zarządzany przez szefa innego rodzaju (z deszczu pod rynnę raczej nie traficie, praca nie będzie wprawdzie 100% a nawet 200% zgodna z waszą wymarzoną jak ta, ale ujdzie, szansa na zmianę- póki co nieznana a próba może być odebrana jak wojna z szefem-patrz punt wyżej).
Podkulić ogon i wracać do poprzedniej roboty która nie jest tak atrakcyjna i w niej prochu nie macie szansy wymyślić i pewnie zapłacą wam trochę mniej, ale za to bliżej, z pewnymi bonusami, z uczciwie płatnym nadgodzinami i na tyle rozwiniętą strukturą, że na szefa idiotę nie trafcie (za to możecie trafić na szefa maniaka, szefa z kuku na rozmaitym punkcie i kilka innych rodzajów szefów którzy m.in. przyczynili się do waszego odejścia z pracy)?
Uderzyć ze swoimi pomysłami do głównego konkurenta obecnego pracodawcy (co wiązałoby się z wyjazdem bądź wyjazdami za granicę a do tego z istotnych powodów się nie palicie)?
Inne (jakie)?
Obserwuj wątek
    • crises Re: szef idiota 27.01.14, 09:55
      Ech, współczuję - miałam podobną sytuację, zwalono mi na głowę jako szefa kolesia, który nie miał pojęcia o branży, ale wydawało mu się, że jest prawdziwym menedżerem, takim, co to równie dobrze może zarządzać fabryką telewizorów, fabryką długopisów i fabryką zapałek. Robił głupotę za głupotą, ale każdą poradę uważał za atak personalnie na niego, krytyki nie przyjmował i ogólnie uważał, że jest najmądrzejszy w całej wsi, a wtopa za wtopą oznacza tylko tyle, że rzeczywistość (rynek, klienci, podwykonawcy) nie dorosła do jego geniuszu.

      Na wojnę bym nie szła - chyba że masz jakiegoś wyjątkowo sensownego szefa szefów. W naszym przypadku wiedzieliśmy, że to nic nie da, bo szef szefów był z gatunku takich, którzy prędzej zjedzą własne skarpetki z keczupem niż się przyznają, że obdarzyli ogromnymi uprawnieniami kompletnego buca i dyletanta.

      W Twoim wariancie pewnie najsensowniejsza będzie zmiana działu - też rozważałam taki wariant, ale w tzw. międzyczasie w całej firmie zaczął się robić syf, więc przestało to mieć sens.

      Ogólnie miałam przerąbane tak samo - to była w moim mieście topowa firma z branży, pójście gdziekolwiek indziej było degradacją pod każdym względem. Skończyło się tak, że znalazłam pracę zdalną u konkurencji.
    • gaskama Re: szef idiota 27.01.14, 10:04
      Współczuję. Miałam identyczną sytuację. Przypłaciłam wizytami u psychologa, bo szukałam winy w sobie. Niestety nowy szef był zakompleksionym tumanem. Po trzech latach zreflektował się, że nie jestem dla niego konkurencją (a nie jestem rzeczywiście, nigdy nie chciałabym być szefem, nie mam do tego predyspozycji, i co najważniejsze, szef w mojej organizacji MUSI być osobą oddelegowaną z zagranicznej centrali). Po tych trzech latach jak skumał, do było dużo lepiej. Dawał wolną rękę. Problem polegał na tym, że ja wybrałam po pierwszym roku walki opcję "siedzę cicho, pobieram dobrą pensję i się opie...m". Trochę ambicja cierpiała, ale przyzwyczaiłam się. Potem jak już pozwalał na więcej, było mi trudno się rozkręcić, bo się rozleniwiłam. Wszystko zależy od tego, ile masz lat, jakie inne obowiązki (dzieci? małe? chorzy rodzice?), ile zarabia partner, jakie masz priorytetu w życiu. Ja doszłam do wniosku, że zamiast szukać innej pracy, w której będę musiała się wykazywać, udowadniać co potrafię, to wolę w tej posiedzieć cicho, odpocząć i mieć więcej czasu na życie rodzinne. Gdybym była z 10 lat młodsza, to bym zdecydowanie poszukała innej pracy.
    • riki_i Re: szef idiota 27.01.14, 10:07
      Pójście do szefa szefów, jeśli to korpo, ma minimalne szanse powodzenia. Jeśli w ogóle ktoś tam jest na górze myślący, to po prostu napisz opracowanie na zasadzie "co można by zrobić" (nie personalną dowalankę) i złóż u samej góry. W bajkowym scenariuszu przeczytają i Ciebie zrobią szefem. W scenariuszu realistycznym prześlą do wiadomości szefowi-idiocie, który zacznie Cię tępić i mobbingować jako przyczajoną żmiję i krytykantkę.

      Najczęściej jest tak, że gdy podobne okazy trafiają na stanowiska, to w całej firmie dzieje się źle, więc zmiana działu niekoniecznie może pomóc.

      Osobiście siedziałbym cichutko na dupie i dyskretnie rozsyłał wici. Nie wiem co to za stanowisko i branża, ale o ile jesteś naprawdę dobra w tej wąskiej dziedzinie, to w korpo światku zazwyczaj wystarczy się zgłosić do dobrej firmy headhunterskiej i oni już Ciebie szybko zagospodarują.
      • jana111 Re: szef idiota 29.01.14, 01:18
        Między szefem idiotą w szefem szefów jest jeszcze szef pośredni- i do niego faktycznie nie ma co uderzać, szefa idiotę wybrał on właśnie (awansował głównego podgryzacza w zespole, nie jest to nowa osoba w firmie). Ja się do szefowania bynajmniej nie palę, nie o to chodzi, potrzeba mi rozsądnego dialogu a nie plecenia andronów.

        Może po prostu dać się koledze wykazać, do firmy prędzej czy później dotrze jak wielkie klasy to "wykazanie" jest i problem szefa samoistnie się rozwiąże. Niebezpieczeństwo takie (z pewnych powodów uważam za bardzo realne) że zostanie to uznane za nieudolność całego zespołu i wszystkim się podziękuje. Tępienie i mobbingowanie już ma miejsce-ośmielam się krytykować absurdalne pomysły, upominać o swoje itp. itd.- no to pokazują mi moje miejsce w szeregu.

        A wąska dziedzina- w Polsce jak pisałam nie ma rzeczywistej konkurencji, wyjazd za granicę nie wchodzi w grę. Oczywiście są inne firmy i inne stanowiska gdzie zapewne byłabym mile widziana ale niezupełnie o to chodzi. Prawda jest też taka, że poprzednie zmienianie pracy polegające na castingu wśród pracodawców może się już nie powtórzyć- to było wiele lat temu, na rynku jest masa młodych gniewnych z umiejętnościami jakie muszę zdobyć samodzielnie -a wśród nich zdarzy się kilku geniuszów (to nie ja) oraz wielu elokwentnych wyszczekanych robiących dobre wrażenie (to również nie ja).
        • crises Re: szef idiota 29.01.14, 09:23
          Ja bym się rozglądała za czym innym - nie chcę straszyć, ale pewnie i tak Cię zwolnią, bo strategia "robię swoje i staram się przymykać oko na poczynania kolesia" się i tak nie sprawdza. W ostatecznym rozrachunku okaże się, że albo gnoju narobionego przez kolesia są winni wszyscy i wylot, i albo Ty nie jest wystarczająco zaangażowana i entuzjastycznie nastawiona, albo nie odnajdujesz się w zmianach (=genialnych pomysłach kolesia), albo coś jeszcze innego.
      • crises Re: szef idiota 29.01.14, 09:14
        No dokładnie - w moim przypadku było tak, że myślałam o zmianie działu, ale szybko przestało to mieć sens, bo syf się błyskawicznie rozprzestrzenił. Durne pomysły są jak dżuma.

        Oraz skończyło się właśnie tak, jeden koleś narobił syfu, wyleciało kilkanaście osób (dla których niewielką pociechą było, że on też).
    • mia_siochi Re: szef idiota 27.01.14, 10:13
      "Będąc młodom lekarkom..." big_grin
    • k1k2 Re: szef idiota 29.01.14, 01:20
      pomoc szefowi sie wyrobic.
      serio mowie.
      w cztery oczy powiedziec mu swoje zdanie (no,moze oprocz tego ze jest idiota wink gdzie widziesz problem, i jakie widzisz swietne rozwiazanie na ktoryom I ON skorzysta bo sie wykaze jakas kompetencja (choc zawezona do opierania sie na Tobie).
      efekt: szef zadowolony, ty szefowi niezbedna, robisz cos namiare swoich kwalifikacji zawodowych, a moze i podwyzke dostaniesz. zadko ktory przyzna wiecej kasy podwaldnemu ktory ma szefa za zero. ale komus kto ma swoje zdanie i sie nim dzieli bez podkopywania szefa za jego plecami - juz predzej.
      • crises Re: szef idiota 29.01.14, 09:12
        To nic nie da, tacy kolesie odbierają nawet delikatną sugestię jak atak personalny. Bo przecież dostrzeganie problemu to ich działka, niewątpliwie są w tym zajedwabiści i nijakiego wsparcia nie potrzebują.
        • k1k2 Re: szef idiota 29.01.14, 20:35
          Skad wiesz ze nic nie da?
          Pisalam z wlasnego doswiadczenia, u mnie dalo.
    • kota_marcowa Re: szef idiota 29.01.14, 09:19
      Siedzieć cicho, robić swoje i się nie wychylać. Jak faktycznie idiota, to go przeczekasz wink
      • crises Re: szef idiota 29.01.14, 09:29
        Jesteś niepoprawną optymistką, obawiam się. W środowisku korpo w wariancie optymistycznym koleś wyleci, ale z 1/5 firmy, jak już rozpieprzy połowę tego, co inni budowali latami.
      • eo_n Re: szef idiota 29.01.14, 11:17
        kota_marcowa napisała:

        > Siedzieć cicho, robić swoje i się nie wychylać. Jak faktycznie idiota, to go pr
        > zeczekasz wink
        Miałam taka sytuację. Tak zrobiłam.
        Nie wiem, czy słusznie, ale wiem, że dobrze na tym wyszłam.
      • rosapulchra-0 Re: szef idiota 30.01.14, 10:34
        Z takimi szefami jest niestety tak, że on sam idąc na dno ciągnie za sobą innych swoich pracowników.
    • ichi51e Re: szef idiota 29.01.14, 09:27
      Siedziec cicho pijac kawke. W wolnym czasie projekowac statki kosmiczne do szuflady a projekty sprzedawac jako chalturszczyk z wolnej stopy (najlepiej firmom zagranicznym)
      Szefowie maja to do siebie ze przychodza i odchodza. ;p
    • anorektycznazdzira Re: szef idiota 29.01.14, 20:07
      Swoje robić ale się nie wyrywać przed szereg. Popracować nad takim ustawieniem się, żeby było widać, że to nie przez ciebie ta kiła. Wiem, może nie być łatwe, trzeba pogłówkowac jak- z kim rozmawiać, jak raportować, kto ma co podpisywać, do czyjej wiadomości które maile przesyłać, itd. Następnie czekać spokojnie aż do szefów szefa dojdą pierwsze raporty wyników, wskaźników, finansów- co tam macie, i oni zaczną przeglądać na oczy.
      Przyjęli go to nie znaczy, że do końca życia.
    • kadfael Re: szef idiota 29.01.14, 20:20
      wy jesteście wrogim elementem- krytykujecie, wytykacie
      > błędy, poprawiacie, informujecie, oświecacie

      No kochana - na samym wstępie popełniłaś taktyczny błąd. Teraz już raczej nie do naprawienia skoro szef idiota. Tylko mądrzy ludzie potrafią przyjąć krytykę. Ja bym powoli się rozglądała za nową pracą. A jak jesteś aż tak wąską specjalistką nie pozostaje nic innego jak się przebranżowić, albo rozszerzyć specjalność
    • jana111 a więc wojna 30.01.14, 00:24
      Z różnych powodów, samo wyszło.
      Pierwsze starcie dyplomatyczne- uświadamiamy szefowi idiocie jak wkręca go jego główny zausznik (on jest głównym szkodnikiem psującym moją robotę, szef idiota nie zepsuje bo zajmuje się bywaniem brylowaniem i szefowaniem oraz zatwierdzaniem decyzji szkodnika).
      Ale nawet gdyby się udało przemówić mu do rozsądku (bo koleś nie jest jakimś głąbem, jakiś tam talent do menadżerowania ma, ale zawodowo jest cienki) to różowo tego nie widzę. A jak wyjdzie na jaw totalna porażka tego zarządzania, to wszystkim się oberwie.

      To jak się w roku 2014 szuka pracy? Na początek może nie przez uderzanie do konkretnych pracodawców jak wcześniej, ale ogłoszenie się po raz pierwszy- gdzie i jak najlepiej?
    • leni6 Re: szef idiota 30.01.14, 08:35
      Jest jeszcze jedna opcja: cały zespół składa wypowiedzenie. W mojej firmie kiedyś zadziałało: zwolnili szefa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka