echtom
30.01.14, 12:13
Zaczyna się niewinnie. Ot, wyświadczam komuś drobną przysługę, a potem ta osoba zaczyna mniej lub bardziej regularnie domagać się kolejnych przysług, a ja mam problem, w którym miejscu wyznaczyć granicę. Wieczorem zląduje u mnie koleżanka, która ma jakieś problemy ze sobą i poprosiła, by mogła u mnie przenocować. Szlag mnie trafia, że jakaś baba będzie mi się plątać po domu, no ale nie potrafiłam tak po prostu powiedzieć człowiekowi w potrzebie, żeby się odp... i od wczoraj mam zryty humor. Tylko wyżalić się chciałam.