zapewne pamiętacie moje "zawirowania" z mężem, o czym pisałam jakiś czas temu
zawsze wydawało mi się, że prawda przede wszystkim i wole nawet najgorszą prawdę.
a teraz z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że wolałabym tej prawdy nie poznać, bo to wszystko do mnie wraca, boli sam fakt zdrady,
a do tego rozpamiętuję to co przeczytałam, zastanawiam się jaki prezent jej kupił...i to chyba jest najgorsze, bo jednak wolałabym nie znać szczegółów korespondencji (dlatego pewnie mówi się o tajemnicy korespondencji), nie widzieć tego wyciągu z karty...
ta wiedza powoduje, że czuję się tylko gorzej

wracam do tego nie tylko myślami ale atakuję też tym męża, a to z pewnością nie służy odbudowywaniu relacji
mówią, że prawda nas wyzwoli, może sama wiedza o zdradzie - tak, ale już cała reszta nie jest potrzebna.
Nie wiem jakie macie zdanie ten ten temat, chętnie poznam
Dla mnie już jest za późno, człowiek pod wpływem silnych emocji nie myśli racjonalnie, powiem więcej nie myśli w ogóle, ale jeśli kiedykolwiek miałybyście pokusę, żeby poczytać co mąż pisze do innej, co ona pisze do niego nie róbcie tego.