Dodaj do ulubionych

Wigilia - jestem świnią?

    • zolla78 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:59
      Piszecie, że skoro w cudzym domu to trzeba się dostosować, bo kultura itp.
      Ale sorry, rodzinna wigilia u teściowej, to nie taki do końca cudzy dom. Owszem nie uprawnia do rządzenia się, ale już moim zdaniem uprawnia do zaproponowania jakiegoś rozwiązania (tu rozumiem rozpoczęcia kolacji bez czekania na szwagra bo dzieci itp). Nie wiemy czy oni się sprzeciwili, a autorka się uparła i zażądała już i teraz, czy wprawdzie z ociąganiem i fochem, ale zasiedli do tego stołu, a potem obgadali, że świnia. Nie wiadomo też czy np. mąż autorki i jego siostra nie byli też za rozpoczęciem wigilii, a tylko teściowa przeciw. Nie wiemy nawet czy szwagier prosił o poczekanie.
      Zatem nie wiadomo gdzie komunikacja zawiodła.

      A poza jak już tak czepiamy się kultury, to wymaga ona by gospodarze uwzględniali też potrzeby gości. I skoro zaprosili dwoje malutkich dzieci, to rozpoczęcie wigilii dopiero po 20 i to z uwagi na niezapowiedziane spóźnienie się jednego gości to też brak totalny kultury. Podobnie jak kazanie większości gości czekać na jednego, który nie raczył uprzedzić, że się spóźni.
      Gdyby coś takiego spotkało e-matkę u znajomych czy przy jakiejś innej okazji, na pewno uznałaby to za szczyt chamstwa ze strony gospodarzy.
      Sorry, zasada jest taka, że przychodzi się na czas, uprzedza się, że się spóźnia i nie każe innym gościom czekać na takiego spóźnialskiego, chyba że się na to zgodzą. A tu zgody nie było i był ten brak zgody uzasadniony.
    • kawka74 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:01
      > Teraz dowiedziałam się (domyślcie się od kogo), że jestem chamska, bo nie pocze
      > kałam z Wigilią na szwagra. I że rozbijam rodzinę.

      W jaki sposób ją rozbijasz - to mnie bardzo interesuje.
      Diagnoza też mi się bardzo podoba: ważniejsze nieogarnięcie starego konia plus kwestia własności lokalu, niż wnuki (wnuki, a nie jakieś przypadkowo zaproszone dzieci, z którymi nie ma co zrobić). Cała ematka.
      • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:03
        Ja nie! Dla mnie ważniejsze dzieci smile No ale ja nie jestem prawdziwa. Nie mam bidetu. I nawet w remontowanym mieszkaniu mieć nie będę (ale bidetkę i owszem, nawet dwie, o!).
        • kawka74 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:07
          Ja też nie mam bidetu ani nie jestem wysokiej klasy specjalistką w wąskiej specjalizacji ;p
          Może dlatego mam takie...hm... mało wyrafinowane spojrzenie na sytuację.
        • noname2002 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:49
          Dla mnie też ważniejsze dzieci i mam nadzieję, że nigdy nie będę uważała wnuków za obce albo gorsze od dzieci.
    • jola-kotka Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:09
      Nie zaczyna się wigilii do momentu aż wszyscy nie dotrą,koniec kropka. Trzeba było dać jeść tylko dzieciom i tylko im prezenty,dorośli powinni poczekać na szfagra.
      • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:20
        Dzieci będą miały upośledzoną wigilię, bo jaśnie pan nie raczył się dostosować (lub poinformować!) do reszty rodziny.
        • malowanka06 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:23
          dlaczego jaśnie pan?
          Autorka nic nie pisze, że szwagier obiecał. Pracował do 15 to było pewne, reszta to jej domysły. Wg niej prosto z pracy powinien wsiąść do auta i gnać do niej i stąd ta godzina 17.
          Może jego rodzina wiedziała jak rzeczy się miały, a autorka wyalienowana w rodzinie męża- snuła własne domysły.
          Tam się chyba nie rozmawia ze sobą, komunikacji nie ma.
          Swoją drogą, ciekawe czy gdyby była na miejscu teściowej- też by nie poczekała na syna?
          I ile ten szwagier ma lat? o wieku szwagierki napisała.
          • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:26
            Przypuszczam, że jeśli z jednej strony jest dorosły koń, który się nie spieszy na rodzinną wigilię, a z drugiej strony małe dzieci (moje własne wnuki), które nie mogą czekać w nieskończoność, to wybór byłby oczywisty. Sorry, ale w takim towarzystwie osobami, które mogą się dostosować i zrozumieć, o co kaman, są dorośli. Małe dziecko (przedprzedszkolne to ile - max. 3 lata lata, pewnikiem koło 2) nie zrozumie, dlaczego nie ma wigilii, dlaczego czeka kilka godzi na prezenty, dlaczego - skoro są prawie wszyscy?
            • fomica Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:38
              Małe dziecko (przedprzedszkolne to ile - max. 3 lata lata, pewnikiem koło
              > 2) nie zrozumie, dlaczego nie ma wigilii, dlaczego czeka kilka godzi na prezen
              > ty, dlaczego - skoro są prawie wszyscy?
              No przestań, bo zaraz się rozpłaczę - 2-latek tkwi godzinami ze wzrokiem wlepionym w prezenty, ze łzami w oczach, słaniając się z głodu i zapytuje niebiosa "dlaczegóż, ach dlaczegóż, nie moge spożyc barszczu z uszkami o 17-ej, skoro sa już prawie wszyscy?!". Ach, serce się ściska.
              • malowanka06 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:42
                fomica
                10/10
              • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:46
                Fomica big_grin
          • lauren6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:31
            Szwagier pracuje do 15, więc może być trochę później. W jakiej definicji trochę później to 5h?

            Wigilia to impreza do której tradycyjnie zasiada się z pierwszą gwiazdką, czyli w zimie to jakaś 15-17. Jeśli teściowie planowali zaprosić gości na 24 grudnia na nocną popijawę zaczynającą się o 20 to powinni to byli uściślić, a nie zapraszać gości na wigilię.

            Synalek się spóźnił i bezkrytyczna matka zanim ukarać go za chamskie zachowanie chciała opóźnić całą imprezę, a teraz zwala winę za nieprzyjemną atmosferę na synową. Helloł, to ona jako gospodarz pokpiła sprawę na całej linii. Teraz, żeby wyjść z tej sytuacji z twarzą może co najwyżej milczeć, a nie zwalać odpowiedzialność na innych.
            • 5justi Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:31
              10/10
              dokładnie...

              no i babcią musi być "wyjątkowo kochającą wnuki"...
              już nie mówiąc o synowej...

        • olena.s Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:41
          Hm. Nie wiem, jak ty, ale kiedy ja byłam dzieckiem, to z wigilii najważniejsza była dla mnie choinka i prezenty, a nie celebrowanie sałatek i uszek.
          • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:42
            A prezenty rozpakowuje się kiedy? No przecież, że po kolacji - niech się dzieciaki uczą czekać na przyjemności suspicious
      • zolla78 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:23
        jola-kotka napisał(a):
        > Nie zaczyna się wigilii do momentu aż wszyscy nie dotrą,koniec kropka. Trzeba było dać jeść tylko dzieciom i tylko im prezenty,dorośli powinni poczekać na szfagra. >

        Na taką imprezę jak wigilia przede wszystkim przychodzi się na czas. A kwestia czy się ją zacznie czy zaczeka na spóźnialskiego, to już jest kwestia okoliczności jak kto się spóźnia, dlaczego, ile itp i relacji rodzinnych. I dla tej zasady nie mają znaczenia też dzieci.

        Sorry, ale nie słyszałam o zasadzie, że np. spektakl, film, przyjęcie czy tego typu zdarzenia, zaczyna się dopiero jak się wszyscy zjawią. Zaczyna się je o umówionej godzinie. Koniec, kropka.
        • fomica Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:34
          > Sorry, ale nie słyszałam o zasadzie, że np. spektakl, film, przyjęcie czy tego
          > typu zdarzenia, zaczyna się dopiero jak się wszyscy zjawią.
          To że ty nie słyszałaś, nie oznacza, że to nie istnieje. I porównanie spektaklu czy seansu w kinie do przyjęcia w kameralnym gronie w prywatnym mieszkaniu jest bardzo nietrafione.

          >Zaczyna się je o um
          > ówionej godzinie. Koniec, kropka.
          A gdzie w tym wątku jest napisane jaka była ta umówiona godzina? big_grin
          Może akurat w tej rodzinie panuje zasada "start = gdy wszyscy sa obecni" i to jest dla nich wyznacznik właściwego momentu, a nie "start = gdy zegarek pokaże wybrane ustawienie wskazówek".
          • 5justi Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:35
            fomica co tak zawzięcie bronisz teściowej???
            jakaś twoja koleżanka czy co?

            bez przesadyzmu...
            zupełnie babsztyl się nie zachował tak jak należy,
            olała pozostałe swoje dzieci, dwoje malutkich wnuczat
            nawet nie zaproponowała jakiegoś zastępczego jedzenia, czy spania...
            dla mnie baba bez krzty wyobraźni...
            • jowita771 Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 13:50
              A może zwykła spóźnialska, której nie robi różnicy, czy ktoś na nią czeka 2 czy 5 godzin (wtf, o co tyle krzyku? jak już tyle czekają, to mogą poczekać jeszcze).
              Zdarzyło mi się pracować w Wigilię i nie miałam problemu, że rodzina zasiadła do stołu beze mnie. Jak wypadło u teściowej, to ona z dużą nieśmiałością spytała, czy nie będę miała nic przeciwko temu, że zaczną beze mnie (5 dorosłych osób i 4 dzieci, z czego 3 dość małych). Powiedziałam, że oczywiście, że maja nie czekać, tylko niech nie zjedzą wszystkiego, teściowa odetchnęła z ulgą. Mnie nawet do głowy nie przyszło, żeby wszyscy na mnie czekali. Fakt, pracowałam do 20, szwagier do 15, ale z przyjazdem się tak spieszył, że w zasadzie różnica się wyrównała.
    • lauren6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:13
      Świnią jest babka, która zamiast stanąć po stronie wnuków chucha i dmucha na synalka lekkoducha.
      • neffi79 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:17
        w ogóle to wszyscy z tej żałosnej historii są świniami.
        Babka bo nie szanuje wnuków,
        dziadek bo milczy,
        autorka bo snuje intrygi,
        jej mąż bo udaje, ze nie wie o so chozi?
        dzieci, bo są niegrzeczne
        siostra bo ma wszystko w d...
        no i szwagier bo się spóżnił na złość sobie i rodzinie!
        • mx3_sp Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:21
          i ten nieszczęsny telexpress
          • neffi79 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:24
            i dresy, i że nie było ĄĘ
            • noname2002 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:52
              Serio spędzacie Wigilię w wyciągniętych dresach przed telewizorem, ignorując zaproszonych gości?
              • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:57
                Nikt obcy nie będzie się rządził w domu i wymagał jako takiego poważnego potraktowania wigilii!

                I teraz mam zagwozdkę: taka synowa, to na tyle obca osoba, że wszystkie zapiski s-v powinna stosować (a więc również nie ustawianie wigilii nie w swoim domu, laboga!), czy jednak rodzina i można sobie na nieco luzu pozwolić suspicious
                • noname2002 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:01
                  Właśnie, z jednej strony pełna kultura, s-v, synowa ma grzecznie czekać pacyfikując zmęczone i głodne dzieci a z drugiej strony pełen luz, dresy i telewizor, bo to przecież rodzina i nie ma się co spinać.
                  To ta synowa to w końcu obcy gość czy wyluzowana rodzina, która może powiedzieć "mamo, zacznijmy bez Zdziśka, bo dzieci głodne i nie mogą się doczekać prezentów"?
                  • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:03
                    Dla mnie to qrde jakiś kosmos jest, zresztą tam powinien interweniować przede wszystkim mąż zarządzając kolację i ochrzaniając spóźnialskiego brata.
                    • cherry.coke Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:10
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Dla mnie to qrde jakiś kosmos jest, zresztą tam powinien interweniować przede w
                      > szystkim mąż zarządzając kolację i ochrzaniając spóźnialskiego brata.

                      Naprawde jak idziesz do kogos w gosci i cos nie tego, to rozstawiasz wszystkich po katach? Bo ja moze bym wyszla, ale sie nie szarogesila. Gospodarz burak, trudno - emigracja wewnetrzna albo ewakuacja.
                      • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:17
                        Otóż to. Rządzenie się w cudzym domu to jest po prostu chamstwo.
                        • zolla78 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:34
                          osapulchra-0 napisała:
                          > Otóż to. Rządzenie się w cudzym domu to jest po prostu chamstwo.>

                          Kazanie czekać gościom na jakiegoś spóźnialskiego też. A jak nazwać obrażenie się na male dzieci, że nie dały rady czekać i zasnęły to ja nawet nie mam pojęcia, ale sporo niecenzuralnych słów mi przychodzi do głowy.
                          • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:52
                            To, ze ktoś zachowuje się wobec nas nietaktownie, nie daje nam prawa do tego samego! Autorka poprosiła o ocenę swojego zachowania. Zachowanie tesciowej, szwagra, pracodawcy szwagra czy męża autorki nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
                          • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:58
                            W którym miejscu obrażono się na dzieci?
                            Poza tym ja rozumiem, że dzieci, że małe, mają swój rytm dnia itd. To, do cholery, zachowuję im ten rytm dnia, żeby potem nie były zbyt zmęczone, płaczliwe i rozdrażnione. W kwestii szwagra - o 17.30 powiedział, o której zamierza być u teściów, więc autorka wątku doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, że jest jeszcze 2,5 godziny czekania. Powinna się zająć swoimi dziećmi, a nie rozstawiać teściów po kątach, bo nie chciała czekać na szwagra.
                            • 5justi Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:42
                              rosa już ci napisałam wyżej ale powtórzę
                              "powinna się zająć swoimi dziećmi" mówisz

                              czyli to dopiero szarogęszenie:
                              - przygotować coś innego do jedzenia=urzędowanie w kuchni teściowej i szperanie po szafkach
                              - położenie dziec spać=włażenie do cudzej sypialni, łazienki, szukania piżamek etc

                              wtedy synowa byłaby nazwana nie świnia a chamką i prostaczką
                              • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:51
                                No przeca i tak urzędowała, bo pomagała w przygotowaniach do wigilii. Zapewne przyjechali z zamiarem nocowania, bo dzieci zaraz po kolacji poszły spać, więc jaki to byłby problem, gdyby im zorganizowała drzemkę w środku dnia? Mogła męża zmobilizować, żeby wyszedł z dziećmi na spacer, aby się nie nudziły. W końcu byli tam od samego rana.
                      • iwoniaw Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach" 19.02.14, 15:20
                        - od rana współuczestniczyła w przygotowywaniu kolacji, to jednak inna sytuacja niż zaproszenie ze strony teściowej "przyjedźcie na wigilię, kolację zaczniemy o 20.00". Wtedy, owszem, można rozważać różne opcje, a wybrawszy przyjęcie tego zaproszenia - faktycznie nie narzekać, tylko się ogarniać tak, żeby było ok. Ale skoro sytuacja wyglądała jak opisana w pierwszym poście, to jednak oczekiwanie, iż rodzina siadzie do kolacji (którą autorka TEŻ przygotowywała) w normalnym czasie (szwagier po 15.00 miał ponoć od razu przyjechać, tak się umawiał?) nie jest dla mnie "rozstawianiem po kątach" kogokolwiek.
                        • cherry.coke Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 15:31
                          No niestety, skoro wbrew gospodarzom to bylo to rozstawianie. A ze gospodarze zachowali sie okropnie, to inna sprawa, ale nie usprawiedliwienie rewanzu.
                          • iwoniaw Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 15:41
                            Dlatego ja po takiej akcji odtąd zaproszenie do teściów przyjmowałabym wyłącznie w opcji "na którą godzinę mamy przyjechać?" - i gdyby padło hasło "kolacja o 20.00" to sorry, ale mając dziecko poniżej 3 roku życia na stanie stwierdziłabym, że jednak wigilię zjemy u siebie w domu/u drugich rodziców/u cioci Jadzi, a z dziećmi przyjechać możemy w dzień w BN (lub zaprosiła do siebie na to BN).
                            I to nie jest tak, że nie rozumiem, dlaczego teściowie autorki chcieli czekać na drugiego syna z rozpoczęciem wigilii (zwłaszcza, że pewnie wcześniej, gdy nie było w rodzinie tak małych dzieci, późne rozpoczynanie kolacji nie było problemem, więc mogli i wcześniej nie łapać, o co w ogóle chodzi) - ale już foch teściowej, że "jak to dzieci będą spać" (no tak, dwulatek jak jest zmęczony, to po prostu zasypia, co za niespodzianka!) i oczekiwanie, że _ostatecznie_ mogą coś przegryźć w kuchni, a na prezenty mają czekać niemal do północy rzuca zupełnie inne światło na tę sprawę.
                        • rosapulchra-0 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 16:02
                          Brała udział w przygotowaniach z własnej, nieprzymuszonej woli. Poza tym przyjechała rano, czyli spodziewała się, że będzie coś w kuchni gotować. To jednak nie zmienia faktu, że nie była u siebie i jako dobrze wychowana osoba, powinna się dostosować do panujących w tym domu zasad.
                        • nangaparbat3 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 16:29
                          Probowalam wyobrazic sobie analogiczna sytuacje, nawet nie u tesciowej, ale u mamy, cioci, kuzynki. Nakarmialabym dzieci, sama cos zjadla przy okazji, i spokojnie czekala - nie ja jestem gospodynią, nie ja decyduję, w ogóle nie moj problem. Dziecmi bym sie nie przejmowala, niech sie bawią albo śpią - co za problem?
                          • iwles Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 18:07
                            A dlaczego dzieci w wigilie maja byc mniej wazne niz dorosli?
                          • iwoniaw Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 20:06
                            Po pierwsze, fakt, że dzieci się robiły senne o pewnej godzinie, był problemem dla ich babci, teściowej autorki wątku.
                            Po drugie, niby dlaczego impreza rodzinna i to taka jak wigilia, ma być ustawiona tak, by nie mogły one zjeść normalnie przy stole kolacji i potem rozpakować prezentów? Zwłaszcza, że nie ma mowy o żadnych dramatycznych okolicznościach, dla których szwagier nie mógł się pofatygować wcześniej. Ot, tak mu było WYGODNIEJ i MIAŁ GDZIEŚ wygodę innych (w tym małoletnich bratanków). Za to gdy matka tych dzieci zaczęła mieć gdzieś jego wygodę, to się doczekała oburzenia teściów i "recenzji"...
                            • nangaparbat3 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 19.02.14, 23:10
                              Bo po prostu gospodarze decydują, są u siebie.
                              A dorosli są wazniejsi od dzieci w hierarchii uroczysto-świątecznej. Co innego gdyby to było ich, dzieci, święto - ale to świeta wspolne, dziadkowie czekali na syna, trudno, naprawde nie robiłabym afery. Rozpuszczalam malą jak dziadowski bicz, ale w opisanej sytuacji nie staralabym sie naginać uroczystości do jej potrzeb. Dziwię się trochę, że teściowie tnie wpadli na to, by skontaktowac się z synem i jakos inaczej rozwiązać sprawę, bo nie popisali sie, to fakt. Ale decyzja należala do nich.
                              Oczywiście późniejsze obgadywanie synowej bez sensu, a nazwanie jej świnią - chamstwo. Tyle że trudno coś zrobić akuratnego, to jedna z tych sytuacji, kiedy naprawdę pozostaje machnąć ręką i nie rozpamiętywać.
                              • iwles Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 09:12

                                nangaparbat3 napisała:

                                > Bo po prostu gospodarze decydują, są u siebie.

                                no i właśnie pokazali, kto się dla nich najbardziej liczy.
                                • klamkas Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 11:35
                                  A może po prostu chcieć zjeść wigilię w komplecie bez wartościowania poszczególnych gości - ot taka fanaberia, zjeść w towarzystwie wszystkich swoich dzieci, nawet jeśli jedno z nich się nie popisało i rozczarowało resztę. Nie mają prawa do takiej fanaberii?

                                  Już widzę, jak te wszystko oburzone na babcię nie czekają za kilka lat na własne dziecko bo się spóźnia. I widzę to dziką radość z obcowania z obecnymi, kiedy tego jednego dziecka nie ma. Gościnną i przyjazną atmosferę też widzę. I okrutną karę dla spóźnialskiego dziecka...
                                  • lauren6 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 12:16
                                    Przecież ci goście to nie obcy ludzie tylko też dzieci i wnuki. A nie, przepraszam. Synowa to nie rodzina, tylko obca baba, która śmiała się rządzić w jej domu.
                                  • iwles Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 12:28

                                    Słuchaj, akurat święta są takim czasem, gdzie pewne reguły ustala się wcześniej.

                                    I miło by było, gdyby wszyscy to rozumieli. Wigilia jest konkretnego dnia, na konkretną godzinę, i każdy z gości przynajmniej powinien starać się, aby przestrzegać ustaleń.
                                    Jeżeli nie może, bo coś wypadło - dzwoni i przeprasza, że spóźni się, bo coś_ważnego_wypadło : "Jeśli możecie, to poczekajcie na mnie, ale jeśli pozostali goście są zmęczeni (w tym dzieciaki), to zacznijcie beze mnie, jak przyjadę, dołączę się".
                                    I wsio - dobrze by było zobaczyć dobrą wolę z każdej strony i miło byłoby mieć świadomość, że nie jest się gościem drugiej kategorii (jak tutaj próbowano z dziećmi, bo mają zjeść sobie byle co w kuchni)
                                • nangaparbat3 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 12:24
                                  Ja bym tego tak ostro nie interpretowala, sądzę, że podobnie zmusiliby szwagra na przyjazd Autorki watku i jej rodziny.
                              • lauren6 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 12:23
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Bo po prostu gospodarze decydują, są u siebie.
                                > A dorosli są wazniejsi od dzieci w hierarchii uroczysto-świątecznej. Co innego
                                > gdyby to było ich, dzieci, święto - ale to świeta wspolne, dziadkowie czekali n
                                > a syna, trudno, naprawde nie robiłabym afery.

                                Współczuję twoim dzieciom, że tak pojadę klasyką forumową.

                                Na prawdę tego nie czujecie? Święta, Wigilia są dla dzieci szalenie ważne, 100x bardziej niż jakiegokolwiek dorosłego. Jest milion innych okazji gdy można tresować latorośle i uczyć je hierarchii w stadzie. Niszczenie dzieciakom Wigilii, która powinna być dla nich dniem magicznym, to w mojej ocenie zwykła podłość.
                                • nangaparbat3 Re: Tyle że ona nie była tam do końca "w gościach 20.02.14, 12:27
                                  Zalamalam się big_grin

                                  Nie uwierzysz, ale sobie nie odmowię: dziecko mam jedno, juz dorosłe i bardzo udane. Kiedy byla dzieckiem, matki zazdrosciły jej wszystkie koleżanki.
                      • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:21
                        Zalezy od charakteru imprezy, uprzedzam o ktorej mozemy byc, do ktorej, pora drzemki jest święta, czas kladzenia spać też mało elastyczny. W kwestii wigili ojciec i siostra dostosowują się do mnie.
                • joanna_poz Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:03
                  no jak widac dzieci, (ryby) i synowe głosu nie mająsmile
                  mogą co najwyzej przycupnąć w kuchni i coś przekąsić (wigilijną kanapkę)smile przynajmniej na prezenty pod choinką patrzeć nie muszą... to im sie moze nie zachce.
                  i czekac. chocby do polnocy.
                  • triss_merigold6 Będę złośliwa 19.02.14, 15:04
                    Będę złośliwa: pięknie widać w tym wątku rodzinną kolejność dziobania.
                    • mx3_sp Re: Będę złośliwa 19.02.14, 15:09
                      skoro teściowa to nie rodzina to synowa też pies.
                      • wuika Re: Będę złośliwa 19.02.14, 15:10
                        Ale wnuki to jednak dzieci syna uncertain
                        • misterni Re: Będę złośliwa 19.02.14, 19:21
                          wuika napisała:

                          Ale wnuki to jednak dzieci syna uncertain

                          Niekoniecznie big_grin
                  • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:04
                    Kosmos dla mnie jakiś. Najlepszy jest tłum forumek, które własne dzieci upchałyby w kuchni, żeby szwagier kolację wigilijną (na którą się nie spieszył!) zjadł w komplecie.
                    • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:08
                      Na pewno nie narzucałabym swojej woli w obcym domu. A zasłanianie się dziećmi, że to czy tamto uważam za buractwo. Oczywiście nie muszę mówić, że dzieci również się uczą tego niekulturalnego zachowania.
                      • joanna_poz Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:10
                        popis niekulturalnego zachowania to tym biednym dzieciom zafundowała własna babcia i wujek.
                        • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:12
                          No ale to nie usprawiedliwia tego, że te biedne dzieci tak marudziły. Nie wolno na chamstwo chamstwem odpowiadać suspicious Dzieci - jeśli do nich historia kiedyś wróci - dowiedzą się z niej, że są równi i równiejsi gości oraz nie masz boga przed s-v. Nawet w dresach.
                          • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:16
                            To że dzieci marudziły, to była wina przede wszystkim ich rodziców, że nie zaopiekowali się nimi odpowiednio.
                            • zolla78 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:27
                              Ty chyba zapomniałaś już co to małe dzieci. Przyjechały do babci i dziadka, jest rozgardiasz, sorry, ale sporo dzieci w takich warunkach mimo najlepszych chęci i opieki rodziców nie zaśnie tak jak w domu, jest bardziej pobudliwe i nerwowe.
                              A tu jeszcze prezenty czekają. Dzieci pewnie słyszą od rana, ze dostaną jak będzie pierwsza gwiazdka, czekają, słyszą, że już za chwilę, a a potem zonk i mają jeszcze kilka godzin poczekać.
                              No żesz. Zachowanie babci to po prostu chamstwo wobec pozostałych gości, w tym dzieci, i wyraz zwykłego braku sympatii do tych dzieciaków.
                              • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:12
                                Dzieci mają oboje rodziców. Jeśli matka była zajęta w kuchni, to co robił ojciec? Nie można wymagać od dziadka czy szwagierki, żeby niańczyli ich dzieci. Poza tym po co przyjechali rano? Mogli się umówić na konkretną godzinę, że będą. Sami siedzieli tym ludziom na głowie z dwójką małych dzieci. Pamiętaj, że to byli teściowie, osoby starsze, samotna, młoda szwagierka - ludzie, dla których dziecko jest atrakcją przez maks 10 minut. I to do rodziców należał obowiązek zajęcia się nimi tak, aby nie były marudne.
                              • mag1982 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:34
                                , ale sporo dzieci w takich warunkach mimo najlepszych chęc
                                > i i opieki rodziców nie zaśnie tak jak w domu, jest bardziej pobudliwe i nerwow
                                > e.

                                Dokładnie tak to wygląda z moją córką. I mogę sobie wyciszać i usypiać do woli, szybciej ja zasnę niż ona.
                                • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:53
                                  Ale to nadal jest tylko twój problem, nie teściów czy szwagrostwa.
                            • iwles Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:31
                              rosapulchra-0 napisała:

                              > To że dzieci marudziły, to była wina przede wszystkim ich rodziców, że nie zaop
                              > iekowali się nimi odpowiednio.


                              Dzieci były tak przygotowywane, by do kolacji wigilijnej zasiąść o godz. 17, jak to było w planach.
                              • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:14
                                Zrozum, że nikt nie planował kolacji na 17! To autorka wątku sobie wymyśliła, że kolacja będzie o 17, o 17.30 dowiedziała się, że szwagier będzie koło 20. Miała naprawdę dużo czasu na zajęcie się własnymi dziećmi tak, żeby nie były marudne.
                                • lauren6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:24
                                  Od kiedy Wigilia to jest WYMYŚLANIE sobie kolacji o 17? To jest tradycja. Autorka wątku miała pełne prawo uważać, że zjedzą rodzinny posiłek w porze gdy jej dzieci jeszcze są na chodzie.
                                  • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:55
                                    Nikt jej tego prawa nie odmówił. Mogła sobie oczekiwać, ale nie była u siebie i dobre wychowanie nakazuje dostosować się do zwyczajów gospodarzy, a nie wprowadzanie swoich rządów.
                                  • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 19:30
                                    > Od kiedy Wigilia to jest WYMYŚLANIE sobie kolacji o 17? To jest tradycja.

                                    Chyba u Ciebie w domu. U mnie zazwyczaj zaczynała się własnie w okolicach 19:00 - 20:00 i konczyła koło 23:00 - 23:30 bo wtedy zbierano sie na pasterkę.
                                    • turzyca Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 21:47
                                      sueellen napisała:

                                      > > Od kiedy Wigilia to jest WYMYŚLANIE sobie kolacji o 17? To jest tradycja.
                                      >
                                      > Chyba u Ciebie w domu. U mnie zazwyczaj zaczynała się własnie w okolicach 19:00
                                      > - 20:00 i konczyła koło 23:00 - 23:30 bo wtedy zbierano sie na pasterkę.

                                      W wiekszosci domow. My teraz mamy wlasnie kolo 20, zeby poczekac na tych, co dwie wieczerze obskakuja, i do tej godziny spokojnie pol ulicy w ramach sasiedzkiego pogotowia mikolajowego moglismy obleciec - na rozdawanie prezentow, czyli juz po wieczerzy!, ludzie umawiali sie na 16.45-17.00. I nic dziwnego, skoro pierwsza gwiazdka jest do zobaczenia o 16.00.
                                    • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:31
                                      Tradycją jest zasiadanie do stołu wraz z pierwszą gwiazdką. Czyli na pewno nie o 20, a właśnie ok tej nieszczęsnej 17.
                                      • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:33
                                        Pewnie zależy pod jaką szerokością geograficzną. tongue_out Pod mazowiecką ta pierwsza gwiazdka pojawiała się zwykle między 16 a 17.
                                        • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:36
                                          Ups.... pozostaje mieć nadzieję, że autorka wątku mieszka gdzieś daleko poza polską, gdzie słońce zachodzi o 20 i teraz spora część będzie mogła sobie ulżyć...wink
                        • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:14
                          Wyjaśnij zatem.
              • m_incubo Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 21:55
                > Serio spędzacie Wigilię w wyciągniętych dresach przed telewizorem, ignorując za
                > proszonych gości?

                Jaką Wigilię? Oni oglądali teleexpress, PRZED wieczerzą, do której było jeszcze daleko. Ty w Wigilię od świtu już w czółenkach popylasz i w kaszmirowym kardiganie mak kręcisz?
          • m_incubo Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 21:50
            > i ten nieszczęsny telexpress

            No właśnie, kto to widział w WIGILIĘ teleexpress puszczać, kiedy normalne ludzie to o tej porze wieczerze jedzo!
    • malowanka06 wątek roku? 19.02.14, 14:25
      Powoli nieźle się rozbudowuje big_grin a autorka zamilkła bo chyba nie spodziewała się tylu niepochlebnych reakcji. Wszak szwagier to świnia.
      • olena.s Re: wątek roku? 19.02.14, 14:40
        Sądzisz, że dociągnie dp grudnia?
    • afro.ninja Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:26
      Poczekalabym na szwagra, bo to nie moj dom, ale dzieci bym nakarmila i polozyla spac, bo to moje dzieci.

      Ustawianie wszystkich pod rytm dzieci, jest teraz modne, ale moim zdaniem niekulturalne.

      Jak mi dwuletnie dziecko zasnelo 15 minut przed wigilia, to ja bylam bardzo szczesliwa, ze w spokoju moge zjesc wieczerze wigilijna. Nikt mi dziecka nie kazal budzic, nigdy bym na to nie pozwolila.

      • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:29
        afro.ninja napisała:

        > Poczekalabym na szwagra, bo to nie moj dom, ale dzieci bym nakarmila i polozyla
        > spac, bo to moje dzieci.
        >
        > Ustawianie wszystkich pod rytm dzieci, jest teraz modne, ale moim zdaniem nieku
        > lturalne.

        A pod rytm szwagra? No ja wiem, że to też dziecko, no ale...
        • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:44
          Ale pod jaki rytm szwagra? Uczepiłaś się go, jakby ci osobiście zawinił.
          Po pierwsze nie zostało sprecyzowane, o której się zacznie kolacja. Było wiadomo, że jak przyjedzie szwagier. Autorka wątku się nastawiła, że będzie praktycznie zaraz po pracy, czyli koło 17, o 17.30 dowiedziała się, że szwagier zjedzie na 20. I zamiast dyrygować i zarządzać kolację bez niego, powinna zająć się dziećmi, żeby nie czekały głodne i znudzone.
      • mx3_sp Tak obok tych dzieci: 19.02.14, 14:31
        autorka o ich wieku chyba nie wspomniała. Taka sytuacja. Balujemy kiedyś, ognisko, muzyka i przychodzi starsza pani i prosi o ciszę bo DZIECI spać nie mogą ( ich domek sąsiadował z naszym). Ok, kulturalnie się uciszyliśmy. Rano ja patrzę, a te dzieci co to spać w nocy nie mogły to dwie dorodne 15 latki!!
        • wuika Re: Tak obok tych dzieci: 19.02.14, 14:34
          Jedno dziecko wspomniane jako przedprzedszkolne. Do przedszkola dzieci idą, jak mają 3 lata, czyli jeszcze mniej.
        • misterni Re: Tak obok tych dzieci: 19.02.14, 19:53
          No i? Piętnastolatki nie mają się prawa wyspać?
      • moofka Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 18:13
        afro.ninja napisała:

        > Poczekalabym na szwagra, bo to nie moj dom, ale dzieci bym nakarmila i polozyla
        > spac, bo to moje dzieci.

        tylko ze to byla tez ICH wigilia i maja swiete prawo miec wspomnienia pierwszej gwiazdki, swiatecznego obrusu oplatka z babcia i choinki
        naprawde ja nie rozumiem problemu
        wszystkiego szwagru nie zezarli chyba

        > Ustawianie wszystkich pod rytm dzieci, jest teraz modne, ale moim zdaniem nieku
        > lturalne.

        tam byli WSZYSCY oprocz szwagra i WSZYSCY czekali
        serio nie widze problemu
        z racji posiadania dwoch mam w jednym miejscu i szwagra i szwagierki i brata i bratowej ktorzy tez maja swoje mamy i tesciowe
        spotykamy sie na jednego wieczora wigilijnego w roznych miejscach
        w kazdym domu zasiada sie o tej o ktorej sie zasiada i nie ma od tego odstepstwa
        dochodzacy przychodza z winem i koleda na ustach dolaczaja sie do trwajacej biesiady na kazdego czeka oplatek i prezent pod choinka i zawsze jest milo i fajnie i do poznego wieczora
        i NIGDY NIGDY nie pomyslalabym, ze nalezy czekac z barszczem i prezentami dla dzieciakow do 20, bo ktos akurat jest gdzies
        ale my tacy nieskomplikowani jestesmy i nie szukamy dziury w dupie
    • fin-dus Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:41
      A gdzie w tym wszystkim mąż, który jakby nie było - też jest synem. Synem, który przyjechał z żoną i dwojgiem dzieci. Synem, który liczy się tu we wszystkim chyba najmniej - to on powinien powiedzieć, że wigilia ma być wcześniej, bo jego dzieci padają z głodu i ze zmęczenia. To on powinien ze swoim bratem rozmawiać i się umawiać. To mąż powinien zadzwonić do swojego brata i powiedzieć, że przyjeżdża z małymi dziećmi i prosi, żeby ten miał to na uwadze i nie przyjeżdżał na samą noc. To mąż to wszytko powinien załatwiać - zna chyba swoją rodzinę, swojego brata i swoje dzieci.
      No to gdzie ten mąż?
      • neffi79 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:42
        mąż oglądał teleexpres
        • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:15
          W dresie? wink
    • a1ma Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:51
      O której Twoje dzieci maja normalne drzemke? Zakładam, ze nie o 17?
      Moim zdaniem, nawet jesli spodziewałas sie kolacji o 17, należało położyć dzieci na drzemke (o13? 14?) i podawać im normalne posiłki z obiadem włącznie. Najwyżej zjadlyby troche mniej tego barszczu, ale byłyby wypoczete i najedzone.

      Szwagier nie zachował sie w porządku NIEUPRZEDAJAC, o której dotrze, ale nie usiadlabym do stołu, kiedy brakuje któregoś z członków rodziny (no chyba ze spóźnilby sie na samolot i nie zjawilby sie przed 22).
      • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:18
        No ale ona nie mogła ich położyć, nooo, bo warunków nie było i kroić musiała. Bo ona nie ma obowiązku się dostosować do potrzeb swoich dzieci, ale teściowa już tak i to wtedy, kiedy na zaspokajanie potrzeb dzieci jest za późno (bo już są zbyt głodne i zbyt zmęczone, żeby nad nimi zapanować).
        • beatulek Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:18
          Moim zdaniem przesadzasz.
      • haydut Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:13
        Zgadzam sie.
        Tymbardziej, ze ten szwagier musial/chcial jeszcze spedzic choc chwile tego szczegolnego wieczoru z jakas bliska mu osoba. Moze gdyby wiedzial, ze w jego rodzinnym domu nie zaczekaja na niego z wieczerza, spedzilby cala Wigilie wlasnie z ta osoba?
      • kkokos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:51
        > Moim zdaniem, nawet jesli spodziewałas sie kolacji o 17, należało położyć dziec
        > i na drzemke (o13? 14?)

        bardzo mądra rada. zwłaszcza że autorka wątku napisała, że dzieci w ciągu dnia nie były skłonne spać, bo za dużo się działo dookoła - były podniecone gwiazdką, nie były u siebie, były wytrącone z codziennej rutyny itd.
        do przewin autorki wątku dochodzi jeszcze jedna: nie jest hipnotyzerką i nie potrafi zmusić swych dzieci do spania na pstryknięcie.
    • gaskama Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:16
      Dziwna sytuacja. W pierwszym odruchu chciałam napisać, że szwagier jest świnią. Ale jednak dziewczyny mają rację. Byłaś gościem. Może szwagra coś w pracy zatrzymało. Należało dzieci nakarmić wcześniej i położyć na drzemkę. I jednak czekać na wszystkich gości. Ty też byłaś gościem. No i najważniejsze: Co o tym wszystkim sądzi twój mąż? Ma jakieś zdanie?
      • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:18
        Też jestem bardzo ciekawa zachowania tego męża.
        • joanna_poz Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:23
          w idealnym swiecie faceci zachowują się tak jak trzeba i zgodnie z s-vsmile
          a w mniej idealnym faceci mają wszystko w d.... więc zjawiają się na wigilię po 20 (a co tam niech wszyscy czekają), siadają przed TV i nie obchodzi ich że dzieci głodne, niewyspane i marudne.. myślę że mąż miał wlasnie głeboko w nosie, kiedy ta nieszczęsna wigilia się zacznie

      • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:20
        Nikt tu raczej nie ma wątpliwości, że szwagier źle się zachował. Ale autorka pytała o ocenę jej postawy, która wcale lepsza nie była...
        • gaskama Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:32
          Nie przeczytałam całego wątku. Ale chyba nie wiemy, czemu szwagier przyjechał tak późno. Może musiał po prostu dłużej pracować? Zdarza się. Wtedy to nie szwagier świnia, tylko pracodawca?
          • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:39
            Wtedy to nie szwag
            > ier świnia, tylko pracodawca?

            Bo to wszystko wina Tuska!
            • gaskama Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:54
              No to jest akurat oczywiste. wink
          • iwoniaw Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:45
            I tak go ten pracodawca po godzinach zostawił w wigilię i telefonować do rodziny też zabronił? A co stanęło na przeszkodzie, żeby szwagier jednak ten telefon wykonał, gdy już z pracy wyszedł (rodzina doń dzwoniła, gdy był już w domu)?
          • beatulek Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:07
            A może zwyczajnie założył, że po pracy a przed kolacją wigilijną się jeszcze umyje i ubierze odświętnie? Takie to dziwne, że nie chciał po pracy w przepoconych spodniach na uroczystą kolację przyjechać?

            • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:25
              I zamiast 1,5 godziny zajęło mu to mycie i ubieranie 5 godzin? smile Zabawne.
              Wigilię zawsze jemy najpierw z moimi rodzicami, a na 18 jedziemy do teściów, gdzie przyjeżdża też brat męża. Przed wigilią mam wszystko na wyjazd przygotowane, spakowane, wyprasowane zapasowe ubrania (jakby się okazało, że dzieci na pierwszej wigilii się wybrudzą i będzie trzeba na szybko przebierać). I od dorosłego faceta też bym tego wymagała. A skoro się nie da to niech zadzwoni i powie "nie zdążę, nie czekajcie, będę później to złożymy sobie życzenia". Skoro się nie śpieszył, to chyba nie zależało m bardzo na tej wigilii??
              • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:56
                Nie masz prawa wymagać czegokolwiek od szwagra, a on może, jeśli chce, się ewentualnie dostosować do ciebie.
              • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 19:26
                > I zamiast 1,5 godziny zajęło mu to mycie i ubieranie 5 godzin? smile

                zaraz, zaraz...
                konczy chłop prace o 15:00. 30 min dajmy mu na dojazd do domu, mamy 16:00. Półtorej godziny na kąpiel i wyszykowanie się - jest 17:30. Podróż trwa 1,5 godziny i jest jak nic 19:00!
                • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 19:45
                  Miała być praca + 1,5 godziny jechania. A nie to wszystko dookoła.
                • anetchen2306 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 20:35
                  Ale ten chlop delikatnie daje do zrozumienia, ze mial "jakieś małe spotkanie wigilijne z "kimś" ", jak napisala autorka watku. Czyli po pracy, zamiast na umowiona Wigilie do domu rodzinnego, pojechal do tego "kogos", potem dopiero na te "wlasciwa Wigilie". Tak przynajmniej zrozumialam. A jezeli wiedzial, ze rodzina na niego czeka, ze umawiali sie, ze pojedzie zaraz po pracy, to mogl powiadomic wszystkich, ze sie spozni, bo zamierza jeszcze wpasc na Wigilie do "kogos" innego ... Nie fair z jego strony.
                • turzyca Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 21:54
                  > konczy chłop prace o 15:00. 30 min dajmy mu na dojazd do domu, mamy 16:00. Półt
                  > orej godziny na kąpiel i wyszykowanie się - jest 17:30

                  Czy nalezy komentowac, jakim cudem chlop potrzebuje 1,5 godziny na kapiel i wyszykowanie sie? Szczegolnie jesli wiadomo, ze w tym planie jest uwzgledniony Ktos? tongue_out
                  I nic dziwnego, ze nie dzwonil, zajety byl. wink O 17.30 zajety juz nie byl, to mogl porozmawiac przez telefon, umyl sie, spakowal, o 18.30 ruszyl i jak raz na 20.00 zjechal.
        • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:38
          Heh
          szwagier burak, teściowa burak, synowa burak. Syn się nie odzywał, więc burak. Taka to buraczana rodzinka tongue_out Dobrali się idealnie, nie powinni narzekać smile
          • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:17
            big_grinbig_grinbig_grin
      • minor.revisions Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:59
        przecież napisała, że dzieci były wytrącone z rytmu, w domu za duże zamieszanie i drzemka byla skazana na fiasko, a jak już zaczęły padać, to teściowa miala ąse. Wy nie czytacie wątku, na który odpowiadacie, czy zakladacie, że autorka klamie?
    • anna.1112 A ja bym zrobiła dokładnie tak samo. 19.02.14, 16:19
      A jeżeli teściowej nie pasowałoby zrobienie wigilii o normalnej-ustalonej porze to zabrałabym część tego co sobie przygotowałam (podejrzewam, że skoro synowa od rana przygotowywała tą wigilię, to pewnie też coś przywiozła, żeby przygotować?) i pojechała z dzieciakami do domu tam świętować.
      I totalnie nie rozumiem, jak dorośli ludzie mogą być tak bezczelni i nie kulturalnie, żeby kazać tyle na siebie czekać (szwagier), oraz tak głupi, żeby znosić takie zachowania (teściowa).
      Kilka lat temu na urodziny syna zaprosiliśmy moją rodzinkę, oraz teściowa z teściem i braćmi męża (wszyscy razem mieszkali). Pół godziny po umówionej godzinie kazałam mężowi zadzwonić zapytać czy przyjadą, powiedzieli, że tak oczywiście, zaraz wyjeżdżają (20 min. drogi). Po godzinie mąż dzwoni kolejny raz- właśnie wsiadają do samochodu, czekajcie. Po kolejnej godzinie mąż znowu zadzwonił- nie przyjedziemy jednak nie czekajcie. I tak sobie dziecko prawie 3 godziny czekało, żeby zjeść torta, bo dorośli ludzie nie potrafią się zachować.
      Przy kolejnych urodzinach od razu zapowiedziałam, że nie zamierzam kazać dziecku czekać i nie nastawiam go na ich przyjazd, więc imprezę zaczynamy o 15, a Wy róbcie co chcecie. Wszyscy byli punktualni.
      Dla mnie Twoje zachowanie nie jest złe- niektórych trzeba nauczyć szacunku do innych.

      • nisar Re: A ja bym zrobiła dokładnie tak samo. 19.02.14, 16:26
        Podejrzewam, że największą świnią jest brak normalnej komunikacji:
        1. teściowa nie określiła godziny rozpoczęcia
        2. synowa sądziła, że nie później niż 17
        3. szwagier uważał, że to żaden problem, jak się trochę spóźni
        w związku z powyższym cały czas synowa uważała, że wieczerza zacznie się "za chwilę". Gdyby po pierwszej informacji, że czekamy na szwagra ustaliła z teściową, do której czekają i zadzwoniła z informacją do szwagra, to albo miałaby prawo oczekiwać wywiązania się z godziny rozpoczęcia, albo wiedziałaby że trzeba inaczej ogarnąć dzieci (dac im jeść i położyć na drzemkę).
        A tak, nikt niczego nie doprecyzował, wszyscy coś myśleli, każdy co innego, dzieci znudzone, głodne i niewyspane dodawały uroku sytuacji, dla mnie cud, że nikt się nie pobił smile
        • anna.1112 Re: A ja bym zrobiła dokładnie tak samo. 19.02.14, 16:32
          No, ale dla mnie to by logiczne było-skoro zostało powiedziane, że czekamy na szwagra, bo do 15 pracuje, a musi dojechać (a ma 1,5 godziny), to spodziewałabym się go ok 16:30-17:30. I też nie karmiłabym dzieci, ani nie kładła spać wiedząc, że w tych godzinach fajnie by było gdyby nie spały i nie były zbyt najedzone.

          I myślę, że w gruncie rzeczy to ta cala wigilia po prost spokojnie przebiegała, a dopiero po jakimś czasie okazało się, że to się komuś nie spodobało (no jaki to foch, skoro zaraz się opłatkiem łamią??).
          • rosapulchra-0 Re: A ja bym zrobiła dokładnie tak samo. 19.02.14, 18:02
            Ale to co ty sobie myślisz, nie ma tu żadnego znaczenia. Kwestia ustalenia jest tu najważniejsza. A tego tam nie było.
        • rosapulchra-0 Re: A ja bym zrobiła dokładnie tak samo. 19.02.14, 18:00
          100/100
      • rosapulchra-0 Re: A ja bym zrobiła dokładnie tak samo. 19.02.14, 17:59
        Naprawdę nie widzisz różnicy? Ty byłaś w swoim domu i ty organizowałaś imprezę. U kogoś w domu kulturalny człowiek dostosowuje się do gospodarzy. I jeszcze jedno - w ten sposób na pewno nie nauczyłaś nikogo szacunku do siebie.
    • mamablue Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 16:41
      Za dużo postów, żebym dała radę wszystkie uważnie przeczytać, ale wyjaśnię, na ile mogę.

      Przyjechaliśmy rano, bo tak się umówiliśmy z teściami. Bywałam u nich na Wigilii nie raz i zaczynała się wcześniej niż u moich, zwykle o zmroku wraz z pierwszą gwiazdką (czyli ok. 16). Zatem mogłam się spodziewać, że teraz też tak będzie. Szwagier ma 30 l. Nie jestem w ich domu obcą osobą zaproszoną na sztywne przyjęcie, wszak biorę udział w przygotowaniach (w kuchni), nie przyjeżdżam na gotowe i od rana również występowałam w dresach. Poprzednie Wigilie w kwestii przygotowań wyglądały podobnie.
      Teściowa przy wszelkich tego typu dniach (Wigilia, wyjazd, przyjęcie urodzinowe) chodzi podminowana, więc była ogólnie rozdrażniona. Moje dzieci u teściowej nie śpią z założenia, gdyż uważa, że nie po to je do niej przywiozłam, żeby poszły spać, tylko żeby się bawiły, biegały, itd., po prostu chodzi jej o dom pełen ludzi. Przyzwyczaiłam się do tego i już walczę.
      Od rana było zamieszanie. My w kuchni, dzieci krążące wokół choinki, teść i mąż, no jak to faceci, gadanie na kanapie.
      Teściowie również spodziewali się przyjazdu szwagra ok. 17 - to chyba normalne, że skoro wie, że wszyscy na niego czekamy, to wyruszy zaraz po pracy. Ale rozumiem to, że teściowie chcieli czekać na syna, nawet spóźnionego.
      Co do męża, słusznie przewidziałyście, bardzo go to nie interesowało, pogaduchy z ojcem, siostrą i telewizor. Nie mam w zwyczaju komunikować się z teściami przez męża, więc bezsensowne są rady, że trzeba było przez męża, a nie tak prosto z mostu. Przecież teściowie to nie obcy ludzie, tylko teściowie właśnie - raz fajni, a raz nie.
      Nie widzę również powodu, żeby kiedy na szali z jednej strony mamy szwagra a z drugiej całą resztę (8 osób), przechylać tę szalę na stronę szwagra. Przecież mój mąż jest synem swoich rodziców, a moje dzieci ich jedynymi wnukami, które ponoć uwielbiają.
      O tym, że jestem XYZ dowiedziałam się od szwagierki.
      A teraz jeszcze jedno:
      wiele z was wyczytało z wątku rzeczy, których nie napisałam i których nawet nie ma jak się domyślać, więc to tylko wasza twórczość radosna. Nie jestem fochowatą księżniczką, egoistką, mamuśką wariatką, namolną synową zwalającą się teściom rano nie wiadomo po co, chamstwem, itp. Nie widzę powodu, żeby mnie koniecznie próbować obrazić, bo nie to jest przedmiotem tego wątku, no i jest to bardzo nieprzyjemne. Nie sądzę, żeby obrażanie cokolwiek konstruktywnego wnosiło, zresztą o tym mamy dziś w sąsiednim wątku. Czy gdybyśmy rozmawiały twarzą w twarz też używałybyście takich słów?
      Dziękuję za wszelkie opinie, większość odbieram jako pozytywne. Szczególne podziękowania dla ... same wiecie.
      • cygarietka Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 17:59
        Uważam, że największą świnią w tej sytuacji okazał się szwagier. Nie zadzwonił, nie poinformował co z nim się dzieje, ot przyjedzie to będzie...
        Na jego miejscu czułabym bardzo głupio, przede wszystkim skoro wiedział, że będzie na 20 to dzwoni i mówi, żeby zacząć bez niego,a on dojedzie.
        Kilkoro dorosłych ludzi i 2 dzieci ma czekać na dorosłego chłopa 5h, bo nie wiadomo kiedy będzie.
        Nawet bez dzieci, wigilia o 20 to dla mnie stanowczo za późno.
        Szkoda, że nie dopytałaś przed o której ma być ta wigilia, ale skoro w poprzednich latach była w okolicach 16, również wyszłabym z założenia, że teraz będzie tak samo.
        I zrobiłabym dokładnie tak jak Ty, w końcu tą wyjątkową kolację, chcę spędzić również ze swoimi dziećmi, a nie odfajkować spać i z wigilii zrobić nocną popijawę.
      • madi138 Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 18:19
        nie przejmuj sie tymi, ktore na ciebie napadly- wszak to forum emama i tu wszystko musi byc na opak. w tamtej sytuacji niewatpliwie ty mialas racje, a tesciowa i szwagier zachowali sie nieodpowiednio. szwagier, bo zlekcewazyl fakt, iz rodzina na niego czeka i to w tak szczegolnym dniu. tesciowa, bo zlekcewazyla juz przybylych gosci i ich potrzeby. sprawa ma pewnie drugie dno i zaloze sie, ze spoznialski synalek jest faworyzowany przy wielu innych okazjach... znam to z autopsji ;P nastepnym razem jasno ustalcie o ktorej siadacie do stolu, a najlepiej zrob wigilie u siebie- wtedy zgodnie z forumowymi teoriami, bedziesz sie mogla zemscic na rodzince, a oni nie beda mieli prawa nawet pisnac zlego slowa na twoj temat, bo przeciez to twoj dom i twoje zasady smile
        • miedzymorze Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 19:30
          Nie no co Ty, wtedy będzie chamską gospodynia które nie uwzględniła życzenia szanownej teściowej, która w gościach życzyłaby sobie czekać na niepunktualnego syna itp ;D

          pozdr,
          mi
        • rosapulchra-0 Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 20:27
          madi138 napisała:

          , a najlepi
          > ej zrob wigilie u siebie- wtedy zgodnie z forumowymi teoriami, bedziesz sie mog
          > la zemscic na rodzince, a oni nie beda mieli prawa nawet pisnac zlego slowa na
          > twoj temat, bo przeciez to twoj dom i twoje zasady smile

          No po prostu złota rada! sciana
      • anetchen2306 Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 20:16
        A czy ja dobrze zrozumialam, ze gdzies pisalas, ze szwagier w tym czasie, gdy mial jechac do Was, to podskoczyl na "inna Wigilie" (jakies spotkanie z Kims, inna "Wigilia")? Bo chyba gdzies mi sie to o "oczy obilo"?
        • misterni Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 23:04
          Nie, to ktoś inny zasugerował, że tak mogło być.
          • anna.1112 Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 23:07
            Nie, to autorka napisała że tak mogło być:
            "Ale ja napisałam o powodach późnego przyjazdu szwagra. Musiał po pracy pojechać do siebie i się spakować. Pracę skończył o 15, więc gdyby był gotów do podróży, to na miejsce dotarłby przed 17. Pytałam go o to potem. Nic niespodziewanego go nie zatrzymało, po prostu nie pomyślał, że jego późny przyjazd może sprawić problem.
            Domyślam się również, że jest jakieś drugie dno, o którym on nie chce mówić, tylko delikatnie daje do zrozumienia - jakieś małe spotkanie wigilijne z "kimś". "
            • misterni Re: Ależ się wątek rozhulał! 19.02.14, 23:47
              A no widzisz, nie zarejestrowałam tego. No ale to tylko jej domysły. smile
    • misterni Teściowa świnia 19.02.14, 19:37
      Piszę to całkiem serio i możesz jej to ode mnie przekazać, najlepiej żeby dotarło to do niej podobną drogą, jak do Ciebie wink.
      Szwagier pewnie nie dostał wyraźnego sygnału od mamuśki, o której powinien się pojawić na Wigilii, za to mogę się założyć, latami było tolerowane w rodzinie jego spóźnialstwo i lekceważenia innych.
      Zadziwia mnie, że kobieta przedkłada komfort starego konia nad komfort małych wnuków, nie rozumie ich potrzeb i w doopie ma synową, której pomoc w przyrządzaniu kolacji, a jakże przyjęła.
      Mamablue, nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, pewnie bym czekała na tego szwagra, bo ja jestem taka, że wiele poświecę dla dobrej atmosfery, ale byłaby to moja ostatnia wigilia w tym gronie.
    • prophetess.pl Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 19:51
      Tak jak to opisalas to nie jestes swinia, jednkaze opisujesz bardzo tendencyjnie. Ja nazwałabym to nieco łagodniej - brak kultury? Byłaś w tej sytuacji gościem i w sumie nie wiem co bym zrobila jakby gość zarządzał mi, o której mam podawać kolację. Np. nie do końca rozumiem dlaczego nie położyłaś dzieci spać w dzień. Tłumaczenia twoje, jako matka małoletnich odbieram jako "bo nie chciało mi się ich uśpić". A jeśli ja tak odbieram, a mnie tam nie było, pewnie podobnie odbiera to teściowa. Mogłaś też połżyć dzieckia na chwile o 17.30. Ale stwierdziłaś ze twoja matkopolkowa mantra pt "decydujące były dzi
      > eci i to je przede wszystkim miałam na uwadze" skrudzy każdy mur. Nie każdy jak widać. Ja tez kupuję, bo znam z autopcji. Dobrem dzieci w relacjach z teściami to kieruję się najczęściej kiedy nie chcę do nich jechać "zeby biednych dzieci nie fatygować". Oczywiscie wyjątkowo chamskiego zachowania szwagra nie komentuję.
    • dydaki Kazać czekać słabszym by stary koń raczył przyjech 19.02.14, 20:53
      ać?

      U nas Wigilia jest zawsze tradycyjnie ok. 17tej. Mimo braku małych dzieci.
      Za to mamy w gronie wigilijnym osoby zaawansowane wiekiem i zawsze urządzając Wigilię dba się o to, żeby była na tyle wcześnie żeby ich zbytnio nie umęczyła. Bo po 20tej to już padają spać i dłuższe siedzenie by idla nich było zbyt dużym wysiłkiem. Po wigilii kto chce to czeka sobie jeszcze we wspólnym gronie na pasterkę, ale nie zmusza się słabszych kondycyjnie by się męczyli przy późnej wigilii.
      Widać, że komunikacja szwagra i teściowej jest kiepska, oraz jego szacunek do matki i reszty rodziny wyraźnie kuleje.
      trzeba być strasznym rozpuszczonym bachorem żeby nie poinformować dokładnie o której dotrze na organizowaną wigilię, a teściowa też coś nie-haloo jesli o to nie dopytała dokładnie tylko każe wszystkim gościom czekać aż synuś zaliczy kochankę i raczy do mamusi przyjechać.
      Teściowa dobrze wie, że to ją a nie kogo innego olał jej własny syn i wcale mu się do mamy nie śpieszy, postanowiła te negatywne emocje na kogoś skanalizować i odreagować - i cóż - padło na autorkę-synową.
      Gdybym ja miała tego typu gości, to bym o nich zadbała i nie dopuściła by się męczyli czekaniem. Zostałaś potraktowana nie jak gość-bo o takiego się dba. Ani nie jak domownik bo do takiego się nie ma pretensji że nakrywa do stołu. Bardziej jak intruz na terenie teściowej który śmie się rządzić. Może teściowa ma problemy sama z sobą (toksyczna, nieodpępowiona od synka i zapatrznoa w niego, traktująca kobiety w rodzinie gorzej niż mężczyzn) , może zaś wkurzyła się, że ktoś u niej przejmuje rządy i obca baba decyduje kiedy ma być JEJ wigilia.
      Nie napisałaś jak się zachował twój mąż w tej sytuacji.
      Nie napisałaś o której u teściowej NA OGÓŁ jest wigilia.
      Nie napisałaś czy powiedziałaś szwagrowi co myślisz o takim spóźnieniu , że zlekceważył całą rodzinę, może dla niego to naturalne że matka zawsze poczeka.
      Niepostawienie sprawy szwagrowi jasno że zrobił źle i bezmyślnie- dało przestrzeń, że można zwalić złe emocje i winę na kogoś innego.
      Jesteś konkurencją która zabrała jej już jednego syna a teraz z wigilii wygryźć chciała drugiego?big_grin
      Generalnie raczej bym się na takie wigilie więcej nie pisała.
      A jesli już, to wcześniej jasno dopytała o której podają wigilię i do tego dopasowała plan dnia i chęć wizyty. Dziwię się, że nie zostało to jasno określone na początku. Jeśli nie zostało - to sama nawaliłaś. U nas zawsze rano ogłaszamy o której podajemy wigilię i towarzystwo się organizuje by +/- pół godziny być.
      Na pewno nie rozpoczynałabym sama wigilii u kogoś, jesli teściowa nie chciała. Niech we własnym domu ona decyduje,
      ale możliwe, że bym zjadła razem z dziećmi i położyła je spać. Jesli dla teściowej najważniejszym gościem na wigilii jest syn, to zapewne dla niej niewielka strata jak wnuków nie będzie a synowa tylko symbolicznie.
      • paris-texas-warsaw Re: Kazać czekać słabszym by stary koń raczył prz 19.02.14, 21:13
        Ja uważam, że albo się wspólnie - wszyscy razem umawia na godzinę Wigilii, albo gospodarz zaprasza na określoną godzinę. Jeśli goście są w domu, to przedstawia im się jakiś plan - o ile nie jest on stały i wszystkim znany, albo każdy się czuje jak u siebie, i sobie robi posiłki do czasu godziny kolacji wigilijnej. Typu - o 14 będzie przed wigilią jakiś "okrojony" obiad - przy dzieciach to chyba norma? Przesunięcie wieczerzy wigilijnej wg mnie należy do gospodarzy, ale muszą to jakoś kulturalnie przedstawić, może określić o ile się przyjęcie przesunie, etc. I dać coś innege do jedzenia. Generalnie wg mnie to ci teściowie to prostaki.
    • buuenos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 21:15
      Troche sobie przeczysz.Niby kierujesz sie tylko i wylacznie komfortem dzieci ( wigilia o 17 bo glodne??) a jednoczesnie ,,odpuszczsz`` drzemke w ciagu dnia bo tesciowa chce miec pelen dom i dziatkami sie nacieszyc..Zdecyduj sie.W tym przypadku nie widze ani ,,swini`` ani ,,aniola``.Jest za to razacy brak komunikacji i brak twojej konsekwencji ( w temacie spania dzieciakow po poludnu).
    • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:28
      Jestem mocno zszokowana niektórymi głosami w dyskusji. Dziwi mnie, że dorośli ludzie w imię hmmm... dobrego zachowania?? czekali by posłusznie, nic się nie odzywając, aż inny dorosły łaskawie pozałatwia swoje sprawy i zechce z nimi zasiąść do stołu. Dzieci, które cały dzień przeżywały wigilię (tak sie składa, że dla dzieci najczęściej jest to ważny i radosny dzień- choinka, prezenty, odświętna atmosfera... odbierany bardziej podniośle niż dla dorosłych), które czekają na prezenty, kręcą się między kuchnią i salonem, mogą sobie iść spać i nie świętować z rodzicami, bo 30 letni wujek ma sprawy do załatwienia. Nie wyobrażam sobie, żeby obrazić się na kogokolwiek, bo nie poczekał w takiej sytuacji na mnie. Sama bym zaproponowała, żeby nie czekać, bo dojadę później i wtedy sobie posiedzimy już razem itp.

      No, ale ja mam bzika na punkcie niepunktualności, wszelkiego spóźniania się, nie przychodzenia na umówione spotkania i nieraczenia poinformować o tym itp.
      • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:31
        Ja też jestem zszokowana, ale ten wątek wiele mówi na temat hierarchii w rodzinach niektórych.
        • buuenos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:41
          Ale, ze co? hierarchia to dzieci na posiadaniu?? Ja sama jestem takim ,,szwagrem``, ktory na wigilie na czas nie dojechal. mam dystans 1200km i mimo, ,ze wyjezdzalismy wczesnie zdarzaly sie wpadki i wypadki. I WYOBRAZCIE sobie rodzice czekali na nassmile Bez fochow. I tak dzieciaki tez, ,tak nakrecone wizyta ciotki i Mikolajem, ze na nogach sie nikt nie slanial._)
          • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:46
            Ale szwagier nie jechał 1200 km, ani nawet 120 km więc porównanie z d..y.
            • buuenos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:58
              Nie chodzi mi o prownanie z de czy nie.no skoro mial jechac 1,5 godz. to nie 100km.chodzi o to, ze autorka burzy sie na spoznienie szwagra, a godzi sie potulnie na niekladzenie dzieci spac po poludniu bo tesciowa sobie nie zyczy.Nie mowy wiec o priorytetach.Mowmy o faktach.
              • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:00
                Żeby położyc dzieci trzeba mieć jakieś warunki, np. wolny pokój. Ja np. dla 2,5-latki potrzebuję pokoju po którym nikt nie łazi, nie zagaduje, nie hałasuje.
                • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:10
                  Autorka z teściową były w kuchni. Reszta rodziny przed tv. Zakładając, że to nie kawalerka, były szanse, żeby dzieci położyć. Ale trzeba było włożyć wysiłek we wprowadzenie odrobiny normalności (np. spaceru i szaleństw na dworze oraz posiłku) ich wyciszenie i uspokojenie, na co jak widać żadne z rodziców nie miało czasu (zajęte krojeniem czegoś lub tv i plotami z rodziną - od obu czynności życie zależało i nie można się było od nich oderwać).
                  • noname2002 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:28
                    Czy Ty masz w ogóle dzieci? Udało by Ci się je bez problemu uśpić w WIGILIĘ, kiedy czekają na prezenty? w cudzym domu? Mój syn jako przedszkolak na zająca czy Mikołaja się nie mógł doczekać i potrafił wstać o 5 rano i szukać prezentów, a w Wigilię to już w ogóle było czekanie od rana na pierwszą gwiazdkę.
                    • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:42
                      Nie mam, tak sobie fantazjuję. Zboczona jestem i stąd te radosne fantazje o miesiącach ciążowej depresji, porodzie rodem z koszmaru, poporodowych psychotropach i wymagającym dziecku, które jeśli nie było wykąpane punkt o 19.00 jednego dnia, nie chciało spać przez 3 kolejne dni. Taki ze mnie masochistyczny zboczuch z bujną wyobraźnią.
                    • buuenos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:42
                      Boze bron! nigdy nie probowalam uspic dzieci.
                    • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:45
                      PS. Może to też kwestia podejścia do prezentów i nie nakręcania dzieci, że nic innego się w tym dniu nie liczy.
                      • iwles Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 08:40

                        A może to kwestia tego, że w pierwotnej wersji Wigilia miała być wcześniej, a nie o 20 ?
                        I dzieci do tej innej pory były przygotowywane?
                        Głupotą byłoby kłaść dzieci na drzemkę po godz. 17, kiedy to dopiero okazało się, że kolacja wigilijna będzie później, niż zamierzali.
                      • iwoniaw Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 08:53
                        No faktycznie, stwierdzenie, że w tym dniu najważniejsza (bo wyjątkowa i odróżniająca ten czas od pozostałych 364 dni w roku) jest kolacja wigilijna i prezenty pod choinką po tej kolacji, to kuriozum i nakręcanie dzieci...
                        • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 08:58
                          Zapomniał wół jak cielęciem był.
                          Szwagier ma pozostałe 364 dni w roku na odwiedzanie drogiej mamusi o dowolnej porze, trudno żeby rodzice z dziećmi dostosowywali się do zdrowego samotnego chłopa, dysponującego samochodem.
          • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:48
            Buuenos, ale ja sobie wyobrażam- jeżeli 8 czy 10 osób chce czekać, nikogo to nie denerwuje, to czemu nie. Ale nie wyobrażam sobie obrażać się na kogoś, bo nie poczekał. Jedne dzieciaki będą nakręcone wizytą ciotki, a drugie będą pytać co 3 minuty z płaczem: "mamo już?", "mamo kiedy będzie?"
          • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:50
            Nie wiesz, że jak kobita dziecko (a już jak więcej niż jedno to w ogóle) urodzi, to klękajcie narody i wszystkie zasady wszystkich ludzi mają się dogiąć do tej kobiety i jej dzieci? Bo przecież to skarb narodu, skarb rodziny (nawet cioci Zosi, która jest trzecią konkubiną kuzyna Waldka, który jest kuzynem w piątej linii) a ich matka niczym królowa Bona ma prawo zarządzać wszystkimi w imię dobra tego klękającego narodu?

            PS. Oczywiście uprawnienia dotyczą tylko tej jednej pokrzywdzonej matki, bo taka teściowa to już nie matka, wszak teraz jest babcią a nie mamą. Nie ma już dzieci i uczuć macierzyńskich, ma wnuki do jasnej ciasnej i jej zakichanym obowiązkiem jest nie mieć uczuć własnych, chyba że dotyczą tych wnuków.
            • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:52
              Hm... w zasadzie tak właśnie uważam.
              • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:55
                Twoje prawo. Ja uważam inaczej i też się w rodzinie dogaduję i święta spędzamy w przyjaznej atmosferze. Ale ja mam tylko jedno dziecko - nie łapię się na narodowe zaszczyty.
          • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:53
            No i dla mnie (nie dla dzieci, ale dla mnie osobiście) jest zasadnicza różnica pomiędzy ciotką, która jedzie z daleka, ale przez wypadki na drodze i inne zdarzenia dojechać nie może (bo ma 1200 km...), a szwagrem, który mając możliwość przyjechania z sąsiedniego miasta wcale się nie śpieszy i nie zależy mu na szybkim dojechaniu. W sumie to nawet nie wiemy czy szwagier chciał, żeby na niego czekać, czy może teściowa się uparła. Bo może on nie winny jestsmile
            • buuenos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:13
              To ja ta ciotka z dalekasmile Co do szwagra masz racje,moze on wolalby spedzic wigilie po swojemu, ale TRADYCJA i przywiazanie rodzinne..I autorka ucierpiala i jej dzieci ( glodne) ech do d...y taka wigilia:_)
        • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:44
          Właśnie... hierarchia w rodzinie... No ale trzymajmy się tego, że dzieci i ryby głosu nie mają. Synowe też.
          A dla mnie najważniejsze by było, żeby spędzić wigilię ze swoją rodziną- mężem i szczęśliwymi dziećmi. I w sumie w poważaniu miałabym czy teściowa będzie zadowolona. Zwłaszcza, że nie przyjechałam na gotowe, przygotowywałam wszystko i nie zamierzam siedzieć cicho, tuląc w kącie marudne dzieci.
          Na całe szczęście osoby myślące inaczej są w zdecydowanej mniejszości i mam nadzieję, że to takie które dzieci mają odchowane, albo wcale.
          • triss_merigold6 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:51
            Zasadniczo wigilia mi lotto. Od 10 lat tj. od śmierci matki obchodzę ze względu na dzieci i z nawyku, bo mnie jakoś szczególnie nie zależy. Ponieważ mi niezbyt zależy, to albo będzie zorganizowana tak żeby mnie było najwygodniej logistycznie-dzieciowo, albo wcale.
            Znam swoje dzieci, znam swoją odporność więc godzina ok. 17 jest optymalna. Zresztą uważam, że łatwiej się dostosować mojemu ojcu - emerytowi i samotnej siostrze do mnie i dzieci niż odwrotnie. Do rodziców mojego partnera jeździmy w pierwszy dzień świąt, na dłużej, spokojnie.
          • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:52
            Skoro liczy się mąż i dzieci i nikt inny, to lepiej jest siedzieć we własnym domu i tym mężem i dziećmi się cieszyć. W innych okolicznościach należy liczyć się z uczuciami i sytuacją innych, nawet jeśli nie do końca to rozumiemy i nie do końca nam to odpowiada. Najwyżej następnym razem tam nie pojedziemy.
            • anna.1112 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:01
              Hmm... a jeżeli właśnie dlatego jedziemy na wigilię, żeby kochanej teściowej przykro nie było, ze sama, bez dzieci? Ja właśnie głównie dlatego jeździłam do teściów-bo chcieli, żeby wszystkie dzieci były, więc i my jeździliśmy. Dla mnie liczenie się ze sobą musi działać w dwie strony. O ile dorosłemu facetowi jest wszystko jedno i powinien zrozumieć, dlaczego zasiedliśmy do stołu wcześniej, o tyle małe dzieci mają spory problem ze zrozumieniem dlaczego nie teraz, jak miało być już. Przypominam- małe dzieci- nie piętnastolatkowie.

              Swoją drogą, gdy któregoś roku teściu szedł w wigilię wieczorem do pracy, a my i męża brat mogliśmy przyjechać tylko później, to po prostu domownicy zjedli sami wcześniej, a potem drugi raz z nami tak symbolicznie. Posiedzieliśmy wspólnie i tyle.
              • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:17
                Jak miałam małe i wymagające dziecko potrzebujące kolacji wigilijnej o 17.00 i spokoju w ciągu dnia, to albo nie jeździłam w gości i spędzałam wigilię z mężem i dzieckiem (bardzo lubię takie Wigilie), albo zapraszałam rodzinę do nas uprzedzając, że wszystko jest podporządkowane dziecku - kto chciał, przyjmował zaproszenie, kto uważał to za fanaberię, organizował kolację wigilijną inaczej.

                Kochana teściowa, chociaż mnie nie znosi i uważa za zło konieczne, w naszym domu nie dyskutowała z naszymi zasadami, za co byliśmy jej wdzięczni. Podobnie w jej domu nie ustawialiśmy zasad pod siebie - jak nie byliśmy w stanie sprostać jej oczekiwaniom i jej zadowolić, nie jechaliśmy z wizytą, bo po co? Żeby ją dodatkowo zdenerwować tym, że jesteśmy na pół gwizdka i tylko na naszych zasadach?

                Tak, szacunek i liczenie się z innymi obowiązują w dwie strony. Pytanie, czy któraś chociaż spróbowała zachować się z poszanowaniem tej drugiej, czy raczej wszyscy zawalili na całej linii.
                • buuenos Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 23:53
                  Zgadzam sie.-)
                • dydaki Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 04:03
                  u nie dyskutowała z naszymi zasadami, za co byliśmy jej wdzięczni. Podobnie w j
                  > ej domu nie ustawialiśmy zasad pod siebie - jak nie byliśmy w stanie sprostać j
                  > ej oczekiwaniom i jej zadowolić, nie jechaliśmy z wizytą, bo po co? Żeby ją dod
                  > atkowo zdenerwować tym, że jesteśmy na pół gwizdka i tylko na naszych zasadach?


                  czyli jak synowa jest "na swoich zasadach" to odstrzelić ją. a jak syn jest "na swoich zasadach" i rozpieprza wigilię spóźnieniem to... odstrzelić synową.
                  • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 09:53
                    Bo obca, to na kogo zwalać winę? Na synalka, który olał mamę swoją własną? suspicious
    • ledzeppelin3 Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 12:30
      Proponuję częściej jeżdzić do teściów i szwagra. Cudowna rodzinna atmosfera na pewno uleczy Twoje rany. Tylko musisz być milsza i sympatyczniejsza. I rada z forum "Wychowanie": zaproś teściową na kawę i pogadajcie big_grin
    • ewcia1980 Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 13:02
      No więc zawiodła komunikacja i to na samym początku.
      U mojej mamy lub teściowej planujac wigilię zawsze jest ustalone o której zaczynamy.
      Więc każdy zawsze jest mniej więcej na czas.
      Kiepsko, że u was nie było to ustalone.

      Zmuszanie żeby małe dzieci do 20 czekały z kolacją - beznadziejne.
      Ale i twoje wymuszenie aby usiąć do kolacji wcześniej troche "burackie".

      Ja nakryłabym do kolacji w porze o której twoje dzieci zazwyczaj jedzą kolację, podałabym im to co lubią, sama zjadłabym razem z nimi, potem rozpakowała prezenty dla dzieci i położyła spać o regularnej porze (moje dzieci mając 5 i 7 lat o 20 już leżą w loóżkach)
      Potem zeszłabym do pozostałych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka