maslova
26.02.14, 08:54
Od niedzieli słyszę głosy oburzenia PIS-u słowami Sikorskiego w czasie negocjacji w Kijowie: "Jeśli nie podpiszecie tego (porozumienia), będziecie mieli stan wojenny, będziecie mieli armię. Wszyscy będziecie martwi".
Zastanawiam się, co takiego oburzającego jest w tej wypowiedzi. Przecież nie chodzi o to, że Sikorski groził opozycjonistom, tylko ich ostrzegał. Próbował zatrzymać rozlew krwi, przynajmniej ja to tak zrozumiałam.
Może ktoś bardziej obeznany w standardach polityki wyjaśni mi, o co chodzi?