margosia.kr
26.03.14, 16:08
Właśnie tak...po 23 latach małżeństwa...
Zakochałam się jak nastolatka...on z innego miasta, żonaty...ja mężatka z dwójką dzieci...
Trwało niespełna 4 miesiące...wydało się w piątek...czułam się naprawdę kochana i ważna...przegadanych kilkadziesiąt godzin...prawie 4 tysiące maili...to nie był seks...to było rozumienie się w pół słowa...w tych samych momentach śmiech...mówił, że nie jesteśmy połówkami tylko całością...
Został przy żonie i córce...
Nie radzę sobie...nie szukałam tej miłości...ona przyszła tak po cichu, tak podstępnie... po prostu nie radzę sobie...