asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 00:53 Wiecie, a ja nie mogę w tych zdradach zrozumieć jednej rzeczy. Jeśli nie czuję już nic do małżonka/małżonki albo czuję nie to, co czuć powinnam, to zwyczajnie próbuję to naprawić albo kończę związek. A potem dopiero zaczynam nowy. Bo w takim wypadku, jaki jest tu opisywany, to wychodzi na to, że jakby dziewczyna nie trafiła na innego faceta, to dalej ciągnęłaby związek, który się wypalił. Uczucia do męża byłyby takie, jakie są, a jednak w związku by siedziała. A jak znalazła innego pana, to może małżonka zdradzić, zostawić... Nie mowię już o dzieciach w związku. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 16:21 Dużo. Tylko nieco młodsza od autorki wątku.W jednym jedynym związku od 17 lat. Wiek nie ma nic do rzeczy. Zdrada w małżeństwie to po prostu oszustwo. Nie toleruję żadnego oszustwa, nie rozumiem oszukiwania innych ludzi. Nie rozumiem życia w udawanej miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 16:38 Myślę, że takie osoby, które wypaliły się po nastu latach związku świadomie nie oszukują - miłość zastąpiło przywiązanie, żyją obok siebie, bez wzlotów, ale i bez upadków. Pewnie tłumaczą sobie, ze w ich wieku, po tylu latach małżeństwa itd. wszyscy tak żyja.( Znajomy brak cieplejszych uczuć w stosunku do żony tłumaczył sobie stresem związanym z pracą zawodową. Był przekonany, ze gdy sytuacja w pracy wróci do normy wróci i miłość do żony). Do czasu aż spotkają jego/ją....a że ziarno pada na wyjałowioną glebę(emocjonalnie,seksualnie) to nie ma większych trudności z zakiełkowaniem i rozkwitnieciem w szybkim tempie. Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 18:28 Przywiązanie, wspólne wspomnienia, dzieci, dom, finanse itd. I to wszystko jest bardzo ważne tylko, co się stało z miłością ? Pamiętam jak jeszcze parę lat temu czułam, że jestem w stanie zrezygnować dla męża z własnych marzeń, pragnień, że w każdej sytuacji stanę za nim murem. Od jakiegoś czasu zaczęło się to zmieniać, zaczęły drażnić rzeczy, które wcześniej były obojętne, zaczęły uwierać "portki", które noszę całe życie, zaczęło brakować "bycia kobietą", o którą ktoś się troszczy, którą ktoś wspiera w działaniu. Niby nic a jednak bardzo dużo. Żałuję, że nie zdobyłam się kiedyś na rozmowę, że pozwoliłam na "umieranie" uczucia. Naprawdę przez 20 lat bardzo swojego męża kochałam. M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 18:43 margosia.kr, dziś moja osiemnastoletnia córka powiedziała mi, że przeczytała twój wątek. I powiedziała mi też, że bardzo jej się smutno zrobiło z tego powodu. Napisałaś w poście początkowym raptem jedno zdanie na temat reakcji swojego męża na tę zdradę, a potem wlokłaś cały wątek swój ból niespełnionej miłości. Czy zdajesz sobie jak bardzo jest to ohydne, egoistyczne jest nie tylko twoje postępowanie, ale dalsze myślenie tylko i wyłącznie na swój temat? Rusz d.pę i daj szansę swojemu mężowi wybaczyć ci tę parszywą zdradę. Po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 18:54 Nie myślę tylko o sobie. Mówi się szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Czy tworzenie pozorów, bo tak wypada jest właściwe ? Każdego dnia zadaję sobie dziesiątki pytań, poszukuję tej właściwej drogi i zastanawiam się, czy tworząc iluzję będziemy wszyscy szczęśliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:37 Margosiu, gdzieś wcześniej w tym watku przeczytałam jak wyglądają Wasze rozmowy i tak sobie pomyślałam, że może lepiej byłoby je na ten moment sobie odpuścić. Ty nie masz dla męża serca, a on najzwyczajniej w świecie cierpi, a często ludzie, którzy cierpią działają wg. mechanizmu - ja cierpię to ty też będziesz. W taki , owszem niedojrzały, sposób radzą sobie z zalewającymi ich trudnymi emocjami. Może wyprowadzka męża, na jakiś czas, dla ochłonięcia i nabrania dystansu przez Ciebie i niego, nie jest takim złym pomysłem? Może nie warto wszystkiego przekreślać pod wpływem wzajemnego rozżalenia. Może warto dać czasowi czas? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:41 Hej!! Ale dlaczego to mąż ma się wyprowadzić z domu? Czym zawinił, że ma pakować manatki, żeby pańci dać czas, aby poukładało się jej w głowie? Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:48 Nie jestem pewna, ale to chyba była jego propozycja. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:50 adorra0 napisał(a): > Nie jestem pewna, ale to chyba była jego propozycja. Być może nie zauważyłam tego wpisu, ale byłabym ostatnia godząc się na takie rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:26 Bo łatwiej ? Bo to na pańci spoczywała codzienna opieka nad domem i jego mieszkańcami, bo pańcia robiła zakupy, sprzątała, prała, prasowała, gotowała, podawała, pomagała w lekcjach itd. plus chodziła do pracy. I teraz pańcia to zostawi i odejdzie ? To dopiero luksus dla pańci. Troszkę się "uzłośliwiłam". Odpowiedz Link Zgłoś
karla.on Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:39 bo tak panciu wyglada zwykle zycie, nie ty jedna gotujesz, sprzatasz, zakupy robisz i dom prowadzisz.tak robi miliony kobiet i nie czuja sie meczennicami. skoro ty sie tak poczulas, to piwiedz to swoim dzieciom i sie wyprowadz. narozrabialas i ciagle skupiasz sie na sobie, na swoim szczesciu, zrobilas obrzydliwa rzecz swojej rodzinie i obcej rodzinie, obcym dzieciom, i wciaz placzesz nad soba, spakuj rzeczy i idz szukaj szczescia, nie obwiniaj innych, bo to jest obrzydliwe, obrzydliwe, slyszysz? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:25 margosia.kr napisała: > Bo łatwiej ? Bo to na pańci spoczywała codzienna opieka nad domem i jego mieszk > ańcami, bo pańcia robiła zakupy, sprzątała, prała, prasowała, gotowała, podawał > a, pomagała w lekcjach itd. plus chodziła do pracy. I teraz pańcia to zostawi i > odejdzie ? To dopiero luksus dla pańci. > Troszkę się "uzłośliwiłam". To ty skrzywdziłaś. Z nudów. Większa większość kobiet robi dokładnie to samo co ty i jakoś nie lecą jak muchy na lep na pierwszego lepszego faceta, który je kupił słodkimi słówkami. Przepraszam za ostrość moich słów, ale dziewczyno, masz szansę, więc ją wykorzystaj! I ogarnij się, do cholery! Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:35 Pisałam o tym, że czasowi trzeba dać czas. Poprosiłam męża o czas ale z zastrzeżeniem, by nie robić sobie nadziei, bo cierpienie będzie podwójne, ale nie chciał. Powiedział, że on musi czuć, że jest kochany, a jak ja tych uczuć do niego nie mam to nie ma sensu takie czekanie, że "coś" się urodzi. Był etap, gdy mówił, że powinien bardziej o mnie dbać itd. trwał jeden dzień. Teraz jest etap "wyrzucania" mi wszystkiego. Rozmowy nocne i bladym świtem. Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:49 margosia.kr napisała: > Pisałam o tym, że czasowi trzeba dać czas. Poprosiłam męża o czas ale z zastrze > żeniem, by nie robić sobie nadziei, bo cierpienie będzie podwójne, ale nie chci > ał. Powiedział, że on musi czuć, że jest kochany, a jak ja tych uczuć do niego > nie mam to nie ma sensu takie czekanie, że "coś" się urodzi. To nie chodzi o czekanie tylko o działanie, z obu stron. > Był etap, gdy mówił, że powinien bardziej o mnie dbać itd. trwał jeden dzień. T > eraz jest etap "wyrzucania" mi wszystkiego. Rozmowy nocne i bladym świtem. Margosiu, rozumiem Twojego męża, bo jestem sobie w stanie wyobrazić jak cierpi. Przecież on Ci bezgranicznie ufał, był Ciebie pewny i pewnie nawet mu do głowy nie przyszło, ze skończy się wcześniej niż śmierć Was rozłączy. Zawalił się cały jego świat, wszystko w co wierzył. Jest stanowczo za wcześnie na konstruktywne rozmowy. Margosiu, wybacz, ale to Ty nawarzyłaś tego piwa, więc musisz je teraz wypić, zamiast unosić się poczuciem krzywdy, ze on nie dzieli winy po połowie. Prawda jest brutalna, ale w tym momencie dla niego liczy się efekt końcowy czyli Twoja zdrada. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:00 > Był etap, gdy mówił, że powinien bardziej o mnie dbać itd. trwał jeden dzień. naprawdę po tym co zrobiłaś oczekujesz, że mąż będzie cię teraz adorował? przecież on czuje się najbardziej podle w tej całej sytuacji, więc nie wymagaj od niego teraz, że otoczy cię opieką Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:29 margosia.kr napisała: > Był etap, gdy mówił, że powinien bardziej o mnie dbać itd. trwał jeden dzień. T > eraz jest etap "wyrzucania" mi wszystkiego. Rozmowy nocne i bladym świtem. Ale ja mu się wcale nie dziwię. Miesiącami robiłam rozpich mojemu mężowi za to co zrobił. Bo bolało. Piekło tak, że brakowało powietrza do oddychania. Zrozum, to jest taki ból, którego nie da się tak po prostu pozbyć, żadne tabletki na to nie pomogą. Zrobiłaś mu wielką krzywdę i on ma teraz pełne prawo do tego, aby ci wyrzygiwać to, co zrobiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Zdradziłam... 01.04.14, 15:33 margosia.kr napisała: Był etap, gdy mówił, że powinien bardziej o mnie dbać itd. trwał jeden dzień. Teraz jest etap "wyrzucania" mi wszystkiego. Rozmowy nocne i bladym świtem. A dziwisz się? Zdradziłaś, teraz obnosisz się z cierpieniem przed skrzywdzonym mężem i jeszcze oczekujesz, że będzie koło ciebie skakał? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:40 Jaką iluzję tworzysz? Iluzję związku ze swoim mężem? To po kij go oszukujesz? Po prostu odejdź i daj facetowi normalnie żyć. Bez niepotrzebnego cierpienia. Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:46 margosia.kr napisała: > Nie myślę tylko o sobie. Mówi się szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Margosiu, nie wiem dlaczego, ale zawsze kiedy słyszę to określenie czuję niesmak. Może dlatego, że najczęściej wypowiada się je żeby usprawiedliwić właśnie takie sytuacje, chociaż ostatnimi osobami , o których się myślało w chwilach uniesień były dzieci. A może dlatego, ze jeszcze nigdy, a jestem w Twoim wieku, nie słyszałam tego zdania z ust dzieci, które nikt w kwestii dorosłego szczęścia nie pyta o zdanie, zawsze wypowiadają je osoby dorosłe, najczęściej kobiety. A może dlatego, że znam dwa przypadki kiedy szczęście matki =nieszczęście dziecka. Tak więc myślę, ze ostrożnie z tym szczęściem. Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:17 Nie twierdzę, że tak jest. Napisałam tylko, że tak mówią. Masz rację, nie myślałam wtedy o dzieciach. Myślałam tylko o sobie i tak bardzo chciałam "ukraść" coś od życia tylko dla siebie. Egoistka ? Możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
szmery197123 Re: Zdradziłam... 09.11.21, 21:31 szmery197123 napisał: > Bo to typowa narcyza. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 18:38 A co byś zrobiła, gdyby twój mąż cię zdradził? Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 18:47 Nie wiem czy gdybanie ma sens. Chyba trzeba znaleźć się w danej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 19:43 margosia.kr napisała: > Nie wiem czy gdybanie ma sens. Chyba trzeba znaleźć się w danej sytuacji. Chodzi mi o to, żebyś postarała się poczuć tak, jak się właśnie czuje twój mąż teraz. Uruchom wyobraźnię i uczucia, jakie mogłyby cię ogarnąć przy takiej wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:31 > Chodzi mi o to, żebyś postarała się poczuć tak, jak się właśnie czuje twój mąż > teraz. Uruchom wyobraźnię i uczucia, jakie mogłyby cię ogarnąć przy takiej wied > zy. myślę, że nie jest w stanie pomyśleć co czuje mąż, bo skoncentrowała się na swojej stracie, czyli kochanku, to jest , to co mnie uderzyło w postach margosi.kr, niby wątek zatytułowany "zdradziłam", ale główny problem, to to, że pan został z żoną i margosia.kr jest z tego powodu nieszczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
margosia.kr Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:42 Masz rację, zabrzmi to okropnie, ale mam poczucie straty. Jest mi podwòjnie źle. Z jednej strony boli strata, z drugiej strony skrzywdzenie męża. Bo uwierzcie, ale mimo wszystko jest mi z tym źle. To jest mężczyzna, którego kochałam przez ponad 20 lat. Jeszcze pół roku temu nie pomyślałabym, że tak to wszystko się potoczy. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 20:58 Jak pisałam wcześniej, nigdy nie zrozumiem... To jak go kochałaś, to po co poszłaś do kochanka? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:33 asia06 napisała: > Jak pisałam wcześniej, nigdy nie zrozumiem... To jak go kochałaś, to po co posz > łaś do kochanka? Nie zrozumiesz, dopóki sama się nie zakochasz. Po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:42 Bzdura. Nie można się zakochać, jak się kogoś innego kocha. Proste. Jak się zakochasz w innym, to po prostu tego pierwszego nie kochałaś. A jak go nie kochałaś, to po co z nim byłaś? Tak, wiem, to nie ty się zakochałaś. Piszę tylko w takiej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:49 > Bzdura. Nie można się zakochać, jak się kogoś innego kocha. Proste. serce jest pojemne można kochać ojca, matkę , dziadka, babcię, rodzeństwo, dzieci, to męża i kochanka też pewnie da radę, a nawet jeszcze wzdychać do pierwszej miłości z liceum i tego muzyka rockowego, którego plakat wisiał nad łóżkiem jak się kończyło podstawówkę Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 22:02 Bzdura. Serce jest pojemne, ale i rozum człowiek ma. Miłość do dzieci to jednak nie to samo, co miłość do mężczyzny. Jeśli szuka się kochanka albo idzie się do niego, gdy "się znajdzie", to na bank w aktualnie trwającym małżeństwie (ew. związku, jesli tak ktoś woli określać) nie wszystko jest w porządku. Dlatego też nie mam nic przeciwko zakończeniu związku i szukaniu szczęścia na nowo. Ale zakończenie związku powinno wynikać z tego, że dwoje ludzi się nie dogaduje i się po prostu rozstaje. A potem dopiero rozpoczyna się szukanie innego partnera. Zdrada w związku jest zwykłym oszustwem i upokorzeniem zdradzanej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 22:04 > a nawet jeszcze wzdychać do pierwszej miłości z liceum i tego muzyka rockowego, > którego plakat wisiał nad łóżkiem jak się kończyło podstawówkę To to raczej świadczy o kompletnej niedojrzałości albo o kłopotach z psychiką. Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:51 Myślę, że to nie jest aż takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 22:05 Ależ nie. Historia zna przypadki, które kochają więcej niż jedną osobę. Nie chodzi tu o dzieci. Są ludzie, którzy kochają swoich małżonków i zakochują się w innych ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 22:12 Ale historia nie wie na pewno, że kochali i jednego, i drugiego. Może i tak jest, ale dla mnie zdrada jest nie do wybaczenia. Może sobie kochać i męża, i kochanka (jeśli rzeczywiście ktoś tak potrzebuje), ale za zgodą obu mężczyzn Odpowiedz Link Zgłoś
adorra0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 22:15 Czy kochanek/kochanka jest określeniem zarezerwowanym tylko dla relacji skonsumowanej czy dla platonicznej też ma zastosowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 22:22 Wiesz, nie wiem. Raczej dla skonsumowanej. Bo platonicznej to sobie w ogóle nie wyobrażam. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 01.04.14, 11:22 asia06 napisała: > Wiesz, nie wiem. Raczej dla skonsumowanej. Bo platonicznej to sobie w ogóle nie > wyobrażam. Platoniczna = internetowa. Fotki, te odważne, kamerki, rozmowy bardzo intymne. Nie doszło do niczego, aby naruszyć realnie niesforne części kochanka, ale jednak do czegoś doszło, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 01.04.14, 15:24 > Platoniczna = internetowa. Fotki, te odważne, kamerki, rozmowy bardzo intymne. > Nie doszło do niczego, aby naruszyć realnie niesforne części kochanka, ale jedn > ak do czegoś doszło, prawda? Tu się nie wypowiadam. Pozostaje to poza zasięgiem mojej wyobraźni Takie zabawy dorosłych ludzi są dla mnie dość dziwne. I dlatego nawet nie wiem, jak na nie spojrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 01.04.14, 11:20 asia06 napisała: > Ale historia nie wie na pewno, że kochali i jednego, i drugiego. Może i tak jes > t, ale dla mnie zdrada jest nie do wybaczenia. Może sobie kochać i męża, i koch > anka (jeśli rzeczywiście ktoś tak potrzebuje), ale za zgodą obu mężczyzn Zdrada jest do wybaczenia. Zapewniam cię. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 01.04.14, 15:21 > Zdrada jest do wybaczenia. Zapewniam cię. Może. Dla mnie nie. Dla mnie to definitywny koniec związku. Odpowiedz Link Zgłoś
czerwonewino Re: Zdradziłam... 31.03.14, 23:12 Nie czytalam wszystkich wpisow, bo jest ich za dużo, moge się jedynie domyslac, że nie oszczędzono autorki wątku. A ja chcialam was zapytac drogie emamy skąd sie biorą uzytkownicy tych portali randkowych dla ludzi w związkach? Tez sie na jednym zalogowalam i osob ludzi z nich korzystających jest po prostu mnóstwo! Nie wierzę, że na tym forum również nie pisza osoby, szukające szczescia na takich portalach, ci wszyscy mężczyźni i kobiety nie wzieli sie z księżyca. Drogie idealne emamy, zanim zaczniecie się rzucac do gardel pomyslcie, ze byc może również wasi męzowie piszą tam namiętne emaile do innych kobiet, bo czasem maja dośc poukladanego zycia. Zdrada byla jest i będzie, czy się to komus podoba, czy nie. Czasem nie ma się pojęcia w co się mozna wpakować, ale mozna również spotkać kogos, o kim się w skrytości ducha marzylo cale życie (poźnym wieczorem, kiedy obok mąż już śpi). Może sie też okazac, że niekonieczne najwazniejsza jest milość,ale porozumienie dusz i niesamowity seks! Boli? Boli, ale nie wiesz tego, poki się nie dowiesz, nie dotkniesz i nie oparzysz, ale rownie dobrze mozesz przeżyc cos niesamowitego i najpiekniejszego. Na dzień dzisiejszy sama dziekuję temu, kto wymyslił internet, inaczej nie dane by mi bylo poznać takiej osoby. Drogie emamy - nie wiecie co za chwilę, to może spotkać kazdego z nas, niezaleznie od wieku. A nie zawsze można stawiac przy tym na szali cale dotychczasowe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Zdradziłam... 01.04.14, 06:11 Hm. Gdybym pomyślała o zalogowaniu się na portalu randkowym mając męża/partnera, byłby to dla mnie sygnał alarmowy, że z moim związkiem dzieje się coś bardzo niedobrego. Przede wszystkim próbowałabym najpierw rozwiązać problem - a nie lecieć do internetu po pocieszyciela, to raz. Nawet jeśli całe miliony ludzi zdradzają/zdradzały/będą zdradzać, to nie znaczy, że zdrada jest dobra - jest zła, to dwa. Myśl, że mój mąż może pisywać namiętne maile to innych kobiet, gdy ja śpię nijak nie stanowi usprawiedliwienia dla autorki wątku - niby dlaczego miałoby? Znaczyłoby to tylko, że mąż kanalia I co to w ogóle znaczy, że "niekoniecznie najważniejsza jest miłość, ale porozumienie dusz?". A czym niby jest miłość, jeśli nie porozumieniem dusz? A z seksem też byłabym ostrożna. To nie do końca jest tak, że tylko ci, co mają żaden/kiepski seks w związku zdradzają. Można mieć fajny, a nawet super fajny seks i też skoczyć na bok. Urok nowości/inności się kłania. A potem bajanie o "jedności", "porozumieniu bez słów" blablabla. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Zdradziłam... 01.04.14, 15:27 quilte, podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami. Dodam tylko, że w związku niekoniecznie najważniejszy jest seks. Jest ważny, ale polemizowałabym, czy najważniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 01.04.14, 06:17 Dotknęłam osobiście, zostałam zdradzona. Jaką masz dla mnie radę? Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: Zdradziłam... 01.04.14, 11:13 >Nie czytalam wszystkich wpisow, bo jest ich za dużo, moge się jedynie domyslac, że nie oszczędzono autorki wątku. a szkoda, bo zobaczyłabyś ile zrozumienia spotkało autorkę wątku >Może sie też okazac, że niekonieczne najwazniejsza jest milość,ale porozumienie dusz może mi ktoś wyjaśnić co to jest "porozumienie dusz", ciekawe, że często słyszę o tym właśnie od osób, które zdradzają, a i jeszcze komuś przytrafiła się "miłość dusz" >Na dzień dzisiejszy sama dziekuję temu, kto wymyslił internet, inaczej nie dane by mi bylo poznać takiej osoby myślisz, że twój mąż też już poznał "uroki" internetu? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:32 margosia.kr napisała: > Masz rację, zabrzmi to okropnie, ale mam poczucie straty. Jest mi podwòjni > e źle. Z jednej strony boli strata, z drugiej strony skrzywdzenie męża. Bo uwie > rzcie, ale mimo wszystko jest mi z tym źle. To jest mężczyzna, którego kochałam > przez ponad 20 lat. Jeszcze pół roku temu nie pomyślałabym, że tak to wszystko > się potoczy. To zrób wszystko, żeby swoją winę wynagrodzić! Odpowiedz Link Zgłoś
vre-sna Re: Zdradziłam... 01.04.14, 19:05 Margosia, mówisz jak typowo zakochana. Z tego co przedstawiłaś to specjalnie nie widać nic poza zauroczeniem. Tak opowiada głodny na widok chleba Spróbuj wyjść z warunków obozowych (same braki a tu ambrozja się objawiła) i zastanów się, czy to naprawdę ta ziemia obiecana. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Zdradziłam... 31.03.14, 21:31 adwarp napisała: > myślę, że nie jest w stanie pomyśleć co czuje mąż, bo skoncentrowała się na swo > jej stracie, czyli kochanku, to jest , to co mnie uderzyło w postach margosi.kr > , niby wątek zatytułowany "zdradziłam", ale główny problem, to to, że pan zosta > ł z żoną i margosia.kr jest z tego powodu nieszczęśliwa. Tak, też to zauważyłam. Dla mnie to skrajny egoizm. Odpowiedz Link Zgłoś
m.nosowska72 Re: Zdradziłam... 25.12.16, 16:23 @margosia.kr - Niestety nie da się napisać prywatnej wiadomości, więc udzielę się w wątku. Jestem w podobnej sytuacji i chciałabym Cię zapytać margosiu jak skończyła się Twoja historia? Jesteście razem czy z nowymi partnerami? Co na to Wasze dzieci? Nie mają do Ciebie żalu, pretensji, czy wysłuchały przeprosin? Żałujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
savignonblanc Re: Zdradziłam... 10.11.21, 06:47 Zastanów się czy to miłość czy wsciek macicy plus samotność w obecnym zwiazku. Bo obstawiam to drugie. Następnie przeproś męża i powiedz, ze ta sytuacja nie wzięła się z niczego i ze powinna być dla was cenna lekcja. I ze albo wyciągnięcie właściwe wnioski i wzmocnicie swój związek, albo się poddacie i pozwolicie, żeby wasza miłość umarła. Każdy ma prawo do błędów. Ważne, żeby się na nich uczyć i nie powielać. Odpowiedz Link Zgłoś