fyshka_hop 10.04.14, 10:31 wyborcza.pl/duzyformat/1,137741,15767379,Czy_Bog_wybaczy_siostrze_Bernadetcie_.html#MT Nie jestem rykliwa, ale tu przy tym się pobeczałam. Brak słow... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chipsi Re: brak słow.... 10.04.14, 10:40 Nie doczytałam do końca, sprawę zaginionego/zamordowanego chłopca znam dobrze. To takie straszne, rodzice do końca nie wiedzą co się stało z ich synem i prawdopodobnie leży gdzieś nadal tak blisko ich domu... Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: brak słow.... 10.04.14, 10:50 Właśnie miałam założyć wątek - można wiele zarzucić Wybiórczej, ale ten artykuł jest rzetelny, śledziłam tę sprawę, zwłaszcza wku...ające jest odraczanie wykonania kary na tym zwierzęciu siostrze Bernadecie. Posiedzenie sądu odbędzie się 24 kwietnia, piszmy o tym, komentujmy, może skład orzekający natknie się na nasze opinie, społeczeństwo CHCE tej kobiety w więzieniu, CHCE żeby posiedziała w celi z kimś mściwym, CHCE jej cierpienia. Odpowiedz Link Zgłoś
k.walentynowicz Re: brak słow.... 10.04.14, 11:45 tak, ja też tego chcę, ale NIKT do tego nie dopuści, bo to zakonnica, bo kler rządzi... i będzie dalej krzywdziła pod płaszczykiem habitu Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: brak słow.... 11.04.14, 00:26 może zorganizujemy jakąs petycję? wiadomo jaki to sąd? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Upiorne 10.04.14, 10:54 Upiorne. Nie czytałam całości, nie byłam w stanie. Ten teksty tylko potwierdza moją tezę, że funkcjonariusze(ki) KK powinni być trzymani z daleka od dzieci, bo w samym wyborze życia zakonnego/sutanny jest coś głęboko chorego. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Upiorne 10.04.14, 11:14 triss_merigold6 > Ten teksty tylko potwierdza moją tezę, że funkcjonariusze(ki) KK powinni być tr > zymani z daleka od dzieci, To przecież dzieci prowokują funkcjonariuszy KK nie wiesz o tym ,ze same się o to prosza ?wiec miłosierdzie w habicie/sutannie nie ma wyboru, pada ofiarą przez dziecko oprawce?? a to wszystko w imię MILOSCI do bliźniego Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc To bezpardonowy atak na Kościół! 10.04.14, 10:57 fyshka_hop napisała: > wyborcza.pl/duzyformat/1,137741,15767379,Czy_Bog_wybaczy_siostrze_Bernadetcie_.html#MT > Nie jestem rykliwa, ale tu przy tym się pobeczałam. Brak słow... Tak samo jak ujawnianie pedofilii w szeregach KRK czy mówienie prawdy o kościelnych ośrodkach w Kanadzie, gdzie dzieci tubylczych plemion zagładzano w połowie XX wieku na śmierć. Łby niżej i dzieci wysyłać na religę, a nie pluć na majestat! Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: To bezpardonowy atak na Kościół! 10.04.14, 11:09 Modki tego forum bardzo nie lubią rozpowszechniania informacji o pedofilii wśród duchownych. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: brak słow.... 10.04.14, 10:58 Jestem przeciwna przemocy, ale takiej nawet nie napiszę k..wie, bo to nieadekwatne określenie, nie miałabym chyba oporów, by zrobić jej krzywdę. Podeszły wiek?80 lat, to jest podeszły wiek! Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, ale Kościół to bagno. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 11:01 Oczywiście, że bagno. Ale ileś podmiotów publicznych kryło działalność ośrodka, a siostry były poza kontrolami. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: brak słow.... 10.04.14, 11:04 I dlatego właśnie bagno, to dobre niestety określenie - bo wciąga. Przerażające to jest. I to nie jest historia z XIX wieku, tylko współczesna, a ci "ludzie" żyją obok nas. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: brak słow.... 10.04.14, 11:02 Nie przebrnęłam przez ten tekst. Nie potrafię.... Nawet nie wiem co napisać... Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: brak słow.... 10.04.14, 11:04 W głowie mi sie to nie mieści, ze nikt nie kontroluje takich ośrodków. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 11:09 Kolejny przykład, gdy wszyscy widzą, domyślają się, podejrzewają, że coś złego się dzieje dzieciom i nie reagują - urzędnicy, szkoły, lekarze itd... Wyrok ? Żenada. Gratuluję sędziom. Przygnębiające, że takich spraw zapewne jest więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 chwile ochłonełam... 10.04.14, 11:10 myślę, ze tego co przeczytałam nie zapomnę nigdy Myślę teraz, chyba po raz pierwszy w ten sposób, czy w ogóle możliwa jest taka patologia, na przestrzeni tylu lat, w innej organizacji niż Kościół Katolicki? Ja wiem, ze zbrodniarze, pedofile, mordercy, psychopaci zdarzają się wśród strażaków, prokuratorów, górników ale czy możliwa jest gdzies poza KK taka zorganizowana wieloletnia patologia? Jestem nieomal pewna , ze siostra Bernadetta w swoim czasie sama była ofiarą przemocy seksualnej. To krzywda przechodząca z pokolenia na pokolenia. Zobaczcie to: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15348847,Bezprecedensowa_sprawa__Mariusz_B__moze_dostac_dozywocie.html?lokale=poznan#BoxWiadTxt i do tego ten komentarz: "- w młodości ministrant i szef pielgrzymek - prawdopodobnie wielokrotny zabójca - ksiądz - pedofil molestujący nastolatka - członek chóru kościelnego - molestujący nastolatka dewiant, podglądający seks swojej żony z własnym wychowankiem (i kochankiem?) - członkini chóru kościelnego - zdradzająca swojego męża w jego własnym mieszkaniu z chłopcem w wieku swojej córki, prawdopodobnie współwinna ukrywaniu zbrodni (na swoim mężu i córce) i to wszystko w JEDNEJ PARAFII na Woli, w tym samym czasie. Czy znów usłyszymy, że "Kościół jest niewinny tylko ludzie ułomni", czy że to "margines, i tak mniejszy niż w innych grupach społecznych"? A może to wszystko nieprawda i "nagonka na katolików"? A jednak może to kościół przygarnia i generuje lub potęguje dewiacje? " Przeczytałam to rano a teraz przeczytałam to. I zaczynam nabierać przekonania, ze właśnie tak jest. Głośna sprawa poznańskiego chóru, choć bulwersująca i szokująca, ma się nijak do tego co opisano w artykule o sierocińcu. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 11:14 W innych ortodoksyjnie religijnych zamkniętych hierarchicznych enklawach też jest możliwa. Natomiast IMO tylko w KK ma charakter odgórnie akceptowany, zorganizowany i utrwalony obyczajem i bezkarnością. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 13:06 www.racjonalista.pl/forum.php/s,579198 www.tokfm.pl/blogi/hiddendepths/2012/03/pedofilipastorow_dwa_razy_wiecej www.wykop.pl/ramka/342722/pedofilia-w-kosciele-tylko-nam-sie-wydaje/ co nie zmienia faktu, że sprawa opisana w artykule po prostu nie mieści sie w głowie. Jest ohydna, obrzydliwa, wstretna. W tym przypadku jednak organy świeckie (szkoła, która nic podejrzanego nie zauważyła, sąd, który wydał absurdalny wyrok itp.) ponoszą taka sama odpowiedzialność jak kościelne. Czy siostry-zwyrodnialce były w ogóle w jakikolwiek sposób kontrolowane? Przypuszczam, ze nie przez służby cywilne, ale czy kościelne? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 11:16 www.facebook.com/pages/Siostry-Mi%C5%82osierdzia-%C5%9Bw-Karola-Boromeusza-w-Trzebnicy/370365309707288 Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 11:21 Uważaj, zaraz przyleci ten oszołom misio i będzie wrzucał fotki parlamentarzystów europejskich. Lata braku kontroli, bezkarności i wbijania ich w poczucia bycia czymś lepszym od zwykłego ludu. Taki syndrom pana boga. Potem jego własne działania wydają mu się usprawiedliwione i słuszne, nawet jeśli krzywdzi nimi innych. Z jakimkolwiek księdzem bym nie miała do czynienia oni zawsze traktują cię z góry, z lekką. Taktak, wiem, są wyjątki, ale ogół kleru ma właśnie takie podejście - pełne buty, pogardy. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 11:22 Uciekło mi słowo - z lekka pogardą miało być Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 11:27 Wlasnie dlatego odcięłam sie od KK i moje dzieci tez trzymam z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
aniani7 Re: chwile ochłonełam... 10.04.14, 13:10 Ja też, zbyt sobie cenię bezpieczeństwo mojego dziecka. Rozumiem, że przed całym złem świata nie da się go uchronić, ale może wyeliminować jedną niezwykle niebezpieczną grupę, pełną patologii i braku wewnętrznej elementarnej kontroli. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 11:13 Takie rzeczy się dzieją, ale kościelne inicjatywy nadal praktycznie poza kontrolą, począwszy od lekcji religii na tego typu organizacjach skończywszy. Ile osób musiało o tym wiedzieć i nic nie zrobili, żeby tym dzieciom pomóc! Brak mi słów. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 11:16 No wiesz, wciąż mnóstwo osób wyraża zgodę na kontakty ich dzieci z księżmi czy zakonnicami poprzez katechezę czy udział w kościelnych organizacjach, wycieczkach, chórach itd. To straszne jak można tak bezmyślnie narażać swoje dziecko na niebezpieczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 11:21 Ujawnienie takiego bestialstwa powinno oznaczać masowe kontrole we wszystkich tego typu ośrodkach w kraju. Nie rozumiem czemu to się jeszcze nie dzieje! Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: brak słow.... 10.04.14, 11:26 Jak to dlaczego? Przeciez w tekście jest napisane: - nie ma sygnałów, ze cos jest nie tak - te instytucje sa poza kontrola Porażka! Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:28 Już ci tłumaczę, dlaczego: KONKORDAT. forum.gazeta.pl/forum/w,567,150487458,150489500,Re_brak_slow_.html Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: brak słow.... 10.04.14, 11:24 do tego jak dziecko samo się pcha na kolana księdzu ,to co ma za swoje wg KK , dziecie jak magnes lgnie do księdza ,czyli kusi ,kusi dorosłe niewiniątka Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 13:33 Mnóstwo osób równiez pozwala dzieciom korzystać z internetu (mówię o nieletnich do 15 roku zycia) wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14240416,Pedofile_atakuja_w_sieci__90_proc__ofiar_przestepstw.html Są tez tacy, którzy pozwalają swoim pociechom odwiedzać kolegów, bądź koleżanki, choć wiadomo, ze skala przemocy seksualnej wobec dzieci w rodzinach jest imponujaca (przecież tatus moze też zainteresować sie koleżanka córki). Niektórzy też pozwalają dzieciakom chodzić lub wracać ze szkoły bez opieki dorosłych itd. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 14:55 Bo nikt oprócz duchownych nie podpiera się autorytetem samego Pana Boga; to nie rodzice koleżanek czy kolegów są spowiednikami, którzy udzielają dzieciom rozgrzeszenia, co w przypadku dzieci od urodzenia straszonych piekłem daje im ogromne możliwości manipulacji. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 16:06 Alez zgadzam się. Nie w pełni co prawda. Dzieci straszone są piekłem przede wszystkim przez rodzinę i rodzina odpowiada za przypisywanie klerowi boskich uprawnień. Rodzina czyni z dzieci katolików, wierców, czy "ateistów". Dwa: No wiesz, wciąż mnóstwo osób wyraża zgodę na kontakty ich dzieci z księżmi czy zakonnicami poprzez katechezę czy udział w kościelnych organizacjach, wycieczkach, chórach itd. To straszne jak można tak bezmyślnie narażać swoje dziecko na niebezpieczeństwo. by triss merigold jest (daleką, ale jednak) parafrazą: www.youtube.com/watch?v=y3HrdbLPImw jako agnostyk, czyli osoba o ambiwalentnym stosunku do wiary i równie ambiwalentnym stosunku do kleru katolickiego zgłaszam zdecydowany sprzeciw ordynarnemu uogólnieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 16:11 Ci rodzice też kiedyś byli dziećmi, którym wdrukowano, że piekło, grzech i trzeba księdza słuchać. Pytanie kto korzysta na utrzymywaniu ludzi w tego typu poddaństwie? Odpowiedź jest prosta. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 16:20 oczywiście, ze jest prosta: łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 16:31 Moim zdaniem to przysłowie tu nie pasuje. Już raczej "ryba psuje się od głowy". To nie jest kwestia ułomności paru osób, to jest kwestia podejścia całej organizacji razem z jej najwyższymi władzami do tego problemu, łącznie z ustanawianiem praw, które miały zapewnić dyskrecję. Tego typu sprawy były i nadal są przez kościół ukrywane dokąd tylko się da, duchowni winni molestowaniu i znęcaniu są cichaczem przenoszeni w inne rejony, gdzie nie zdążyli sobie popsuć reputacji, różne ekscelencje wypowiadają się publicznie pośrednio obwiniając o molestowanie skrzywdzone dzieci itd. Nawet jeśli to była faktycznie łyżka dziegciu, to cała beczka miodu niestety poszła już dawno w pizdu. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 16:32 Osobiście mam wręcz wrażenie, że proporcje są odwrotne - łyżka miodu w beczce dziegciu. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 19:51 A ja w swoim życiu nie miałam styczności osobistej z księdzem zwyrodnialcem, ani nie znam nikogo, kto by miał. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 20:03 Nie wiesz czy kogoś znasz, bo o takich rzeczach się wszystkim nie opowiada, ani tego po twarzy nie widać. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: brak słow.... 11.04.14, 07:36 trudno zeby ci ktorzy mieli zwierzali sie komus takiemu jak ty Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 19:49 A ja nie byłabym prędka w generalizowaniu. Z tego, co wiem, w seminariach jest dość poważny odsiew podejrzanych o dewiacje (nie zacytuję, gdzieś czytałam, nie pamiętam gdzie). Dalej sparwy zamiatane są pod dywan w nielicznych przypadkach i na to opinia publiczna jest wyczulona. Stąd mówię o tej łyzce. Uważam, że w kościele mamy duży postęp w walce z pedofilią. Ona jest, nie można temu zaprzeczyć, jasne. Ale jest duzo lepiej niż było. Podobno. Faktem jest, że o pedofilii zaczęlo sie mowić. To mój największy strach jako matki. Ale tak samo podejrzanie patrzę na księdza, jak na pana nauczyciela, pana przedszkolanka (takie slowo chyba już jest), psychologa pracujacego z dziećmi (A. Samson), pedagoga itp. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 20:01 Chodzą Twoje dzieci do spowiedzi? Mnie ksiądz przepytywał czy się dotykam między nogami podczas mycia, pod kołdrą itp. Miałam 8-9 lat. Jeśli Twoje dzieci też są przymuszane do snucia takich opowieści to pamiętaj, że nie możesz nawet zaprotestować, bo to grzech przecież i dziecko powinno się z tego spowiadać jeśli mu się to zdarza. Pierwsze doświadczenia erotyczne - o tym też trzeba księdzu opowiedzieć, bo już samą myślą się grzeszy. Jakoś żaden trener ani nauczyciel, ani lekarz nawet mi takich pytań nie zadawał. Odpowiedz Link Zgłoś
hunkis Re: brak słow.... 10.04.14, 16:12 > A Dzieci straszone są piekłem przede wszystkim przez rodzinę i rodzina odpowiada za >przypisywanie klerowi boskich uprawnień. otóż to. mało to radiomaryjnych babać ktore za klerem staną murem nieważne co by zrobił? i niejedną osobę nie-duchowną znam, co jest "bardziej papieska od papieża" i indoktrynuje swoją rodzinę aż furczy, nawet ksiądz tak "agresywny wyznaniowo" nie jest jak niektórzy cywile.. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 16:24 wychowuję swoje dzieci w wierze, staram sie przynajmniej. Córka miała religię z księdzem, było ok. W klasie komunijnej dostała katechetę. takiego przypała w życiu nie spotkałam! Sama utrzymywałam dobre stosunki koleżeńskie z księdzem w klasie maturalnej, choć na religię nie chodziłam. Tak właśnie bywa, jak mówisz. Odpowiedz Link Zgłoś
hunkis Re: brak słow.... 10.04.14, 16:48 ja nigdy nie mogłam zrozumieć czemu w dzieciństwie naklaniano mnie do całowania ręki/pierścienia proboszcza. ani ja go znam, a nie mam ochoty na spoufalanie się - a tradycja taka, że się całuje. ja nie calowalam bo miałam awersje do takiej ingerencji w moją osobistą przestrzeń, to było oburzenie. mam nawet znajomego księdza- jest kapelanem przy jednym ze szpitali, i latwej roboty nie ma. Ale jak nie mówi akurat kazania to calkiem normalny młody człowiek. Z tego co widzę, to niekiedy wlaśnie rodzina -jeśli rodzice sa tacy typowi hipokryci z tą ślepą kołtuńską pseudowiarą uważający się butnie za bardzo wierzacych, głosicieli prawd objawionych i żarliwych katolików - a nie widzą jak wbrew przykazaniom sami żyją (bardzo częso z kimś skólceni, agresywni) - najbardziej szkodzi dzieciom, bo tresuje ich do bezmyślnego podporządkowania się kościołowi, a nie do życia wg przykazań. Wielu takich "katolików" (a przodują w tym starsze panie okupujące teren wokoło księdza i przepychające się by być bardziej "w łaskach") wcale dyskusje teologiczne nie obchodzą. Obchodzi ich jedynie "masz chodzić do kościoła, dawać na ofiarę, do ślubu iść dziewicą bo inaczej nic warta nie jesteś" Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 19:36 Otóż to. Jako dziecko miałam prikaz chodzenia na msze. na religię chodziło się wtedy jeszcze do salek katechetycznych i naprawdę to lubiłam. Pamiętam pierwszę styczność z lekcją. Prowadziła zajęcia zakonnica a ja chodziłam na "krzywy ryj" jako mlodsza siostra starszego brata. Pamiętam te katechezy jako coś niesamowitego. Potem miałam samych fajnych księży, nawet jak religię do szkoły przenieśli trafili mi się ok. Tylko lekcje juz nie były tym samym. I, w moim odczuciu, nie z winy prowadzących, tylko gó...arzy, którzy prezentowali chamskie zagrywki, kompletny brak szacunku dla starszego i teksty ewidentnie zasłyszane w domciu. Syf. Jestem panienka z dziećmi- to dla tych, którzy już mnie w moher ubrali Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 19:52 Bo w salkach katechetycznych religia była dobrowolna, a w szkole jest kolejnym - w dodatku dość absurdalnym - przedmiotem. Trudno, żeby katecheci byli traktowani ulgowo, zwłaszcza że talenty i umiejętności pedagogiczne mają często nikłe. Ja nieochrzczona ateistka więc ani do dalek, ani w szkole, na religię nie chodziłam, co bardzo sobie cenię. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 21:00 Religia wciąż jest dobrowolna. Moje dziecko chodziło i na religię i na etykę. Z etyki zrezygnowała, bo stwierdziła, ze to nuda. Ok. Filozofem po mamusi nie bedzie. Na religie chodziła też Turczynka z ich klasy. Rodzice nie widzieli w tym problemu. Dziecko chciało, to chodziło. Chodziło, póki religia była z księdzem. Potem nastał katecheta i bardzo jej to utrudniał. Ja chrzczona, na religię chodziłam, co bardzo sobie cenie, bo warto mieć pojęcie o tym, o czym wydaje się sąd. Nie odniosłam wrażenia, by katecheci traktowani byli ulgowo. Chamskie zagrywki wobec nich pochodzą sprzed czasów, gdy mlodzież zaczęła zakładać nauczycielom kosze na głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
grzech_o_1 Re: brak słow.... 13.04.14, 15:02 Chrzczony, religia, Komunia, wszystko zaliczone. I mimo ze od bardzo wielu lat jestem religijnie kompletnie obojętny [tak to delikatnie nazwę], to teologie, religię RK mam w jednym palcu. Mogę dyskutować z przeciętnym proboszczem. Także na temat innych religii. A Karakanku, to że zaliczyłaś religię i resztę, nie dziw. Przecież wybrałaś się na filozofię. Ja zaliczyłem tylko propedeutykę filozofii w ogólniaku. Wesołych Świąt- Tobie i oczywiście dzieciakom. Pewnie byliście z palmami? Bo jakby nie? Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: brak słow.... 10.04.14, 15:05 Akurat dzieci opisane w artykule nie korzystały z internetu. Argument od czapy. Przestępstwa seksualne występują od wielu, wielu lat, kiedy jeszcze nikt nie śnił o komputerach, internecie, nie było nawet telewizji i innych mediów. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: brak słow.... 10.04.14, 16:27 Wsyzstkich- jak mniemam- dokonywali księża. Każdy bez wyjatku. Na temat zdarzenia wypowiedziałam się. Dalej odpowiedziałam na stwierdzenie "bo każdy duchowny katolicki to pedofil". Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 16:36 Nie każdy duchowny to pedofil, ale każdy duchowny pedofil w historii otrzymał od swojej organizacji znacznie więcej wsparcia niż którakolwiek z jego ofiar. Nie miej złudzeń, że w parafii, do której należysz byłoby inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 16:43 Oto szczerość i otwartość kościoła w tych kwestiach. Posuwają się wręcz do korygowania historii: wyborcza.pl/1,75477,15287643,Watykan_zapewnia_ONZ__Arcybiskup_Wesolowski_zostanie.html natemat.pl/97887,oskarzony-o-pedofilie-ksiadz-jedna-z-najwazniejszych-osob-w-szczecinskiej-kurii-stworzyl-osrodek-pomocy-dzieciom Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: brak słow.... 10.04.14, 11:18 A czy ktoś mógłby skopiować całość tekstu i tu wkleić? kurczę do dużego formatu nie każdy ma pełny wgląd Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: brak słow.... 10.04.14, 11:21 to złodziejstwo ale uważam, że usprawiedliwia je ważny interes społeczny: Był taki jeden. Silny. Siostry zamykały mnie z nim i jego bratem w pokoju na klucz. To był taki strach, że nie możesz myśleć ani czuć. Tego, co się tam wydarzyło, nie da się opowiedzieć Wieczorem 6 lutego 2006 roku Barbara Domaradzka z Rybnika zadzwoniła na policję. Jej syn Mateusz wyszedł poślizgać się na górce zwanej "Depta" i nie wrócił. Rozpoczęto poszukiwania. Policja użyła psów tropiących. Rozesłano komunikaty: osiem lat, 120 cm wzrostu, szczupły, włosy ciemny blond. Sprawdzono wszystkie miejsca, do których chłopiec mógł pójść. Ale nie znaleziono go. Policjanci zaczęli obserwować szkołę, do której chodził. Kręcili się koło niej dwaj mężczyźni: 22-letni Łukasz i jego kuzyn, 25-letni Tomasz. Ustalono, że mogą mieć związek z zaginięciem Mateusza. Uczniowie mówili, że mężczyźni pili alkohol, dawali dzieciom słodycze, zachęcali do wspólnej gry w piłkę. Próbowali też dotykać chłopców i sami się przed nimi obnażali. Gdy policja zatrzymała Tomasza, okazało się, że od lat utrzymywał kontakty seksualne z Łukaszem. Początkowo je wymuszał, później Łukasz sam zaczął je inicjować, a także interesował się kontaktami seksualnymi z dziećmi. Tomasz przyznał, że znał zaginionego Mateusza. Opowiadał nawet, że chłopiec był bardzo piękny i że się w nim zakochał. Obaj mężczyźni zostali oskarżeni o zabójstwo. Sprawa - prowadziła ją gliwicka prokurator Joanna Smorczewska - miała charakter poszlakowy, bo nie było świadków zdarzenia ani ciała. Przeprowadzono więc eksperymenty procesowe. 6 marca 2006 r. policjanci przywożą kukłę odpowiadającą wyglądowi Mateusza. Tomasz opowiada, jak zaprosili chłopca na wspólne ślizganie się. Doszli na górkę. Rozebrali go. "Mieliśmy go tylko zerżnąć. Ale mały zaczął się wyrywać. Krzyczał, że o wszystkim powie mamie" - zdradza Tomasz. Zaczęli go bić. W pewnej chwili chłopiec zemdlał. Mężczyźni przykryli go gałęzią. I poszli do sklepu Balbina. Wypili wino i dwa piwa. W Rybniku temperatura tej doby wahała się od -8 do -22,4 st. C. Podczas kolejnego eksperymentu w rybnickim lesie mężczyźni opowiadają, jak po wypiciu wina i piw wzięli z domu łopatę "sztychówkę" i wrócili po ciało chłopca. W obecności kamery pokazują, jak nieśli go aż do mostu kolejowego. Tam Łukasz został na czatach, a Tomasz sam poszedł zakopać ciało. Podczas eksperymentu Tomasz ma napady duszności, przyspieszone tętno. Opowiada, jak patrzył na twarz leżącego w dole Mateusza i nie potrafił nasypać na nią ziemi. Wziął kawek ubrania, rzucił na chłopca i dopiero zaczął przysypywać ciało. Tomasz i Łukasz przed sądem odwołali wcześniejsze zeznania, mimo to w 2008 roku zostali skazani na 25 lat więzienia za zabójstwo. Sąd uznał, że ich wypowiedzi były tak bardzo zbieżne, że nie mogli ich uzgodnić, przebywając w osobnych celach. Obszar wskazany przez mężczyzn jako teren pochowania Mateusza, jest zbyt rozległy, by można go przekopać. Ciała chłopca do tej pory nie odnaleziono. List Jeszcze w trakcie procesu o zabójstwo Mateusza do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach przyszedł list od kolegi z Tomasza celi. Więzień donosił, że Tomasz przyznał się do zabójstwa, a także do gwałtów na dzieciach w Ośrodku Wychowawczym Sióstr Boromeuszek w Zabrzu, w którym mieszkał do 18. roku życia. "Jedynym powodem wysłania listu jest to, że sam mam dziecko", pisał autor. Na wniosek prokuratury w Gliwicach kolejny eksperyment odbył się w Ośrodku Sióstr Boromeuszek. Funkcjonariusze z 20-letnim stażem pracy mówili potem, że czuli się w ośrodku nieswojo. Po kątach snuły się szare dzieci, wyglądały jak mali dorośli. W domu brakowało hałasu, radości. W pokojach nie było półek, jedynie łóżka przykryte kapą i taborety. W oknach kraty. Wszystko wspólne, nawet szafa z bielizną. Na pytania policjantów, dlaczego dzieci nie mają szczoteczek do zębów w oddzielnych kubkach, siostry powiedziały, że dzieci wiedzą, która jest czyja. Ale skąd wiedzą, skoro wszystkie szczoteczki są niebieskie? Przed pokojem siostry dyrektor czekała na ławeczce trójka dzieci ze spuszczonymi głowami. Policjanci próbują z nimi porozmawiać, ale dzieci są przerażone. Z pokoju wychodzi siostra Bernadetta. Jeden z funkcjonariuszy opowiadał potem: "Tomasz spojrzał na nią i jakby diabła zobaczył. Jego strach był dziwny, bo siostra była spokojna, delikatna. Bardzo blada, szczupła, około 50 lat, roztaczała pewien czar osoby, która wie, co robi". Policjanci oraz prokurator poszli z siostrą do jadalni. Dzieci jadły w ciszy. Tomasz wskazał czworo z nich jako swoje ofiary. Wskazani chłopcy byli bardzo podobni do Mateusza. 2 lata i 34 Prokuratura Okręgowa w Gliwicach w 2007 roku rozpoczyna kolejną sprawę, tym razem przeciwko dyrektor Ośrodka Sióstr Boromeuszek Agnieszce F., czyli siostrze Bernadetcie, oraz wychowawczyni w grupie chłopców Bogumile Ł., siostrze Franciszce. Tomasz opowiedział biegłemu psychologowi, jak w sierocińcu gwałcili go starsi wychowankowie. Nie miał wówczas nawet pięciu lat. Pamiętał, że to "było coś strasznego". Nie pamiętał, kiedy sam zaczął dotykać innych chłopców. Z zeznań wychowanków ośrodka wynikało, że Tomasz wykorzystywał dzieci przez wiele lat. Miał ksywkę "Pantera", bo skradał się w nocy do łóżek. Wszyscy wychowankowie o tym wiedzieli i twierdzili, że o zachowaniu Tomasza wiedziały także siostry. W roku 2007 w ośrodku mieszkało około 60 dzieci, dziewczynek i chłopców w wieku od 2 do 18 lat. Siostry nie starały się o ograniczenie władzy rodzicielskiej rodzicom i znalezienie dzieciom nowej rodziny lub chociaż rodziny zastępczej. Skutek był taki, że po kilkunastoletnim pobycie w ośrodku były odsyłane do tego samego środowiska, z którego przyszły. Nie miały innego. Siostry przyznały przed sądem, że niektórzy wychowankowie zostawali w ośrodku dłużej, bo nie mieli w ogóle dokąd wrócić. Najstarszy miał 34 lata. Do gwałtów dochodziło w grupach chłopców. Dzieci opowiadały, że młodsi zamykani są na noc na klucz w pokoju z 20-letnimi mężczyznami. Jedne twierdziły, że to kara za moczenie się do łóżka, inni mówili, że siostra nie tłumaczy, dlaczego muszą spać w danym pokoju. Jeśli dzieci zgłaszały siostrze Bernadetcie, że są dotykane, nie reagowała, nazywała jedynie molestujących zboczeńcami i pedałami albo karała biciem po twarzy. Dzieci mówiły, że siostry biły je prawie codziennie, często do krwi. Nazywały "zboczeńcami, małymi gnojkami, debilami, ułomkami". W ośrodku pracowało osiem sióstr, nie było psychologa. Pozostałe siostry podporządkowały się systemowi kar dyrektorki. Dziewczynkom za karę wkładały mydło do ust, wiązały do słupa lub kaloryfera, myły w zimnej wodzie. "Koleżanka przybiegła do mnie - zeznawał jeden z wychowanków. - Miała opuchnięte ręce, siniaki, płakała. Okazało się, że siostra przykuła ją do kaloryfera i zostawiła". "Pamiętam, jak dziewczyny zostały przyłapane na paleniu papierosów - mówiła podczas procesu jedna z sióstr. - Siostra Bernadetta mówiła, że są niemoralne, głupie i stoczą się jak rodzice, bo mają to w genach. Wszyscy milczeliśmy. Siostra dyrektor traktowała nas, nie tylko dzieci, z dużym dystansem, oschle. Jej obowiązki powodowały frustracje i agresywne odzwierciedlanie problemów. Zawsze starała się narzucać swoją wolę, nie można się było jej sprzeciwić". Funkcjonariusze przypomnieli sobie w sądzie troje przerażonych dzieci, które siedziały na ławeczce przed pokojem siostry Bernadetty. Okazało się, że czekały na wymierzenie kary. Dzieci dostawały klapsy na gołą pupę za nierówny szlaczek w zeszycie, urwanie guzika, zgubienie skarpetki. Wychowankowie uważali kary za normalne. Zwłaszcza jeśli do ośrodka trafili jako dwuletnie dzieci bite i maltretowane w domu. Prokuratura ustala, że takie zachowanie sióstr miało miejsce już od lat 70. Patologia Jak podaje strona parafii św. Andrzeja: działalność Sióstr św. Karola Boromeusza w Zabrzu trwa od 1887 r. Siostry opiekowały się chorymi i biednymi z całego miasta, prowadziły przedszkole oraz kursy robótek Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 cd 10.04.14, 11:23 Patologia Jak podaje strona parafii św. Andrzeja: działalność Sióstr św. Karola Boromeusza w Zabrzu trwa od 1887 r. Siostry opiekowały się chorymi i biednymi z całego miasta, prowadziły przedszkole oraz kursy robótek ręcznych dla dziewcząt. W 1893 r. budynek został przeznaczony na dom dziecka i ta działalność trwa do dziś. Rafał, wychowanek sióstr od 1974 do 1991 roku, opowiada mi o latach spędzonych w ośrodku: - Do dziś mam ślad na głowie od tego, jak siostra Monika uderzyła mnie menażką, bo śmialiśmy się podczas obiadu. Miałem 10 lat. Na jadalni musieliśmy być tak cicho, żeby muchy było słychać. Siostra uderzyła nas wszystkich, ale ja zemdlałem i podobno było dużo krwi. Zawiozły mnie do szpitala. Tłumaczyły, że przewróciłem się na rowerze. Lekarz mówił, że to niemożliwe, bo rana jest zbyt głęboka, ale sprawy nie zgłosił. Inne siostry też biły. Wieszakami, menażkami, chochlami do zupy, pasem, trzepaczkami, kluczami, krzesłami. Najgorzej pobiły Adama, bo miał problemy z mową. Biły go prętami po szyi, aż pojawiła się krew. Później kazały mówić dzieciom, że się przeziębił i dlatego nie ma go w szkole przez tyle tygodni. Siostra Bernadetta była w ośrodku od 1978 roku, w 1994 została dyrektorem. Byłem zdziwiony, jak później się zachowywała, bo wcześniej była spokojna i sama bała się siostry dyrektor Scholastyki. Myślę, że od niej przejęła ten system kar. W ośrodku ceniono rygor i dyscyplinę. Jeśli któraś z wychowawczyń była dla dzieci ciepła, przytulała je lub wykazywała większą troskę, była z ośrodka usuwana. Nauczycielka muzyki ze szkoły powiedziała, że ja i mój kolega mamy talent. Poprosiła siostry, bym poszedł do szkoły muzycznej. Lubiłem chodzić do szkoły: grałem na waltorni, fortepianie, miałem kolegów. Siostry zgodziły się nawet, abym śpiewał w chórze, ale później mi zabroniły. Nigdy nie wyjaśniały dlaczego. Nie narzekam, bo jako jedyny mogłem się rozwijać. Jak dzieci miały zdolności plastyczne, siostry zabraniały im malować. Za wyrwanie kartki w zeszycie były bite, nawet jeśli chciały zapisać swoje myśli. Gorsze od bicia było absolutne posłuszeństwo i brak prywatności. Jak dostałem zegarek od chrzestnej na komunię, to siostry go zabrały i zwróciły po kilku latach. Najbardziej nie lubiłem weekendów i świąt. Na święta dostawaliśmy dary z zagranicy. Widzieliśmy te owoce, ale siostry kazały czekać, aż ksiądz poświęci, więc gniły. Myliśmy się wszyscy razem. W jednej wannie. Ściągałem majtki, wkładałem takie do kąpieli, na chwilę wchodziłem do wanny, a po mnie te same majtki ubierał inny chłopak i wchodził do tej samej wody. Jak się zagapił, to siostry lały lodowatą wodą. Wycierały nas tym samym ręcznikiem, zmieniały dopiero, gdy woda się z niego lała. Budziły nas o 5.30 rano na modlitwę, później śniadanie, szkoła, obiad, odrabianie lekcji. Od 18.00 nie mogliśmy nic pić, jak ktoś był spragniony, to próbował z kranu w łazience się napić pod nieuwagę sióstr. Budziły nas o 23.00 i rozkazywały się wysikać, nawet jak nie chciałeś. Najbardziej karane było nasikanie do łóżka. A tam były dzieci z rozbitych rodzin, które dużo przeżyły i często miały kłopoty z moczeniem się. Najbardziej jest mi przykro, że siostry kazały mi iść do zawodówki na ślusarza. Nie można było pójść do liceum. Wszystkim wybierały zawód. Mówiły, że jesteśmy upośledzeni. Teraz studiuję pedagogikę. Staram się zrozumieć ich zachowanie i to, dlaczego nikt nie reagował - nauczyciele, lekarze, kuratorium. Przecież dzieci chodziły do szkoły z siniakami, a jak nauczyciel zgłaszał siostrom, że chłopiec był pobity, to tygodniami nie wysyłały go do szkoły. To, że ośrodek prowadzony był przez zakonnice, uśpiło czujność ludzi. Gdyby nauczycielka wyobraziła sobie, że to jej dziecko jest bite i poniżane, od razu rozpętałaby burzę. Ale dorośli nie myśleli o nas "dzieci" tylko "patologia". Nie myślę, aby siostra Bernadetta była bardzo religijna. Zresztą my lubiliśmy modlitwy, ale nie było ich dużo. Ceniony pedagog W trakcie sprawy prokurator Joanna Smorczewska złożyła wniosek do Kongregacji Sióstr Miłosierdzia o odwołanie siostry Bernadetty ze stanowiska dyrektora ośrodka. Na tej podstawie Kongregacja powołała nową dyrektor. Siostra Bernadetta została przeniesiona do Seminarium Duchownego w Opolu. Zaledwie kilka lat wcześniej, w 2003 roku, siostra Bernadetta otrzymała zabrzańską Nagrodę św. Kamila. "Kocham dzieci, serce mi pęka, kiedy widzę, że są opuszczone i smutne, wiem, ile dla nich znaczy uśmiech i ciepłe słowo" - mówiła w wywiadzie dla lokalnej gazety. Z artykułów w zabrzańskiej prasie wynikało, że siostra była cenionym pedagogiem, który poświęcił życie dla dobra wychowanków. - Do czasu ujawnienia sprawy z placówki, a także ze szkół, do których chodzą jej podopieczni, nie płynęły niepokojące sygnały, a Agnieszka F. zwana siostrą Bernadettą została nawet wyróżniona przez lokalną społeczność - zapewniał w trakcie procesu rzecznik kuratorium w Katowicach Piotr Zaczkowski. Okazało się też, że do 2007 roku nie było w ośrodku żadnej kontroli z kuratorium . Kuratorzy tłumaczyli, że za kontrolę odpowiada tylko zakon. Po sprawdzeniu przepisów, także zapisów konkordatu, prokuratura w Gliwicach potwierdziła, że instytucje świeckie nie mogą ingerować w kontrolę sprawowaną przez zakon nad ośrodkiem. Katoliczki i diabeł Jednym ze świadków w procesie była nauczycielka Zofia Włodarska ze Szkoły Podstawowej nr 8 w Zabrzu, która jako jedyna zareagowała na prośby jednego z wychowanków, Pawła, aby zabrać go z ośrodka. - Paweł został do nas przeniesiony w 2006 roku ze Szkoły nr 13 w Zabrzu. Miał za duże ubranie, był brudny, podenerwowany, dzieci się z niego naśmiewały - opowiada mi Zofia Włodarska. - Mówił, że siostry zamykają go na noc z dwójką chłopaków, którzy go gwałcą. Powtarzał, że się zabije. Po moim zgłoszeniu został przeniesiony do interwencyjnej placówki wychowawczej - Centrum Wsparcia Kryzysowego Dzieci i Młodzieży. Później okazało się, że wszystko, co mówił, było prawdą. Paweł w ciągu następnych kilku lat bardzo się zmienił. Był zadbany, uważny, dzieci go polubiły. To była największa przemiana, jaką do tej pory widziałam. Jedna z zabrzańskich nauczycielek opowiada teraz, że gdy o procesie było już głośno, jej koleżanki z pokoju nauczycielskiego tak komentowały sprawę: "To konflikt wiary. Jestem katoliczką i nie będę donosić na siostry zakonne. Innym też odradzam". "Siostra Bernadetta ma wpływy, była nie do ruszenia przez kilkadziesiąt lat. Na pewno zostanie i dzieci będą miały jeszcze gorzej". "Siostra i tak do więzienia nigdy nie pójdzie. Po co dzieci mają przez to przechodzić". "Nie wiadomo, z czym musiały mierzyć się te wychowawczynie. Siostra Bernadetta jest miłą, delikatną osobą. A to są dzieci alkoholików, narkomanów. Przecież w takim dziecku, nawet jak ma trzy lata, może tkwić diabeł". Psychotropy Z dokumentacji medycznej Poradni Neurologicznej i Psychologicznej w Zabrzu wynika, że podczas pobytu w Ośrodku Sióstr Boromeuszek Paweł był leczony na zaburzenia zachowania i nadpobudliwość. Siostry podawały mu leki. W 1999 roku doznał zatrucia lekami psychotropowymi i w stanie śpiączki przewieziono go do szpitala. U lekarzy ze szpitala ten fakt nie wzbudził podejrzeń. Siostry nie poinformowały o tym zdarzeniu lekarza, który leczył chłopca w poradni. Paweł ma dziś 22 lata. Tak opowiada mi o latach w ośrodku: - Do ośrodka trafiłem po jednej z imprez u rodziców. Miałem 1,5 roku. Siostry mówiły: >>twoja stara jest nic niewarta, jesteś debilem, ułomem, gnojem<<. Biły za wszystko. Najgorzej, jeśli zsikałeś się do łóżka w nocy albo byłeś głośno. Lubiły bezwzględną ciszę. Czasem prosiły starszych chłopaków o pomoc. >>Dajcie im nauczkę<< - mówiły. Wtedy prowadzili nas na gwiazdę. Tak mówiliśmy na strych z gwiazdą na podłodze. Chłopcy nas tam rozbierali, bili, do krwi. Siostry patrzyły. Każdy był bity, ale jeśli kogoś bito wcześniej w domu, to nawet nie myślał, że to coś złego. Co kilkuletnie dziecko może wiedzieć na temat zła? Czas Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: cd 10.04.14, 11:24 Paweł ma dziś 22 lata. Tak opowiada mi o latach w ośrodku: - Do ośrodka trafiłem po jednej z imprez u rodziców. Miałem 1,5 roku. Siostry mówiły: >>twoja stara jest nic niewarta, jesteś debilem, ułomem, gnojem<<. Biły za wszystko. Najgorzej, jeśli zsikałeś się do łóżka w nocy albo byłeś głośno. Lubiły bezwzględną ciszę. Czasem prosiły starszych chłopaków o pomoc. >>Dajcie im nauczkę<< - mówiły. Wtedy prowadzili nas na gwiazdę. Tak mówiliśmy na strych z gwiazdą na podłodze. Chłopcy nas tam rozbierali, bili, do krwi. Siostry patrzyły. Każdy był bity, ale jeśli kogoś bito wcześniej w domu, to nawet nie myślał, że to coś złego. Co kilkuletnie dziecko może wiedzieć na temat zła? Czasem siostra Bernadetta tak mnie pobiła, że nie mogłem chodzić do szkoły. Raz wzięła drewniany wieszak. Biła po całym ciele. Już nie pamiętam, za co. Ale najgorsze były uderzenia w głowę. Tak jakby chciała dostać się do środka. Musieli mi zszyć rany, więc siostry wzięły mnie do szpitala i tłumaczyły lekarzowi, że się przewróciłem. Pierwszy raz przyszli do mnie w nocy, jak miałem sześć lat. Spałem i rozebrał mnie starszy chłopak, kazał mi różne rzeczy zrobić. Od razu powiedziałem siostrze Bernadetcie i bardzo się bałem, bo siostra nie zareagowała. Później zaczęli do mnie przychodzić inni wychowankowie. Pytali, czy chłopacy już mi to robili. Powiedzieli, że im też. Nikt się tym nie zajął. Więc zajęliśmy się sobą sami. Siostry musiały reagować na nasze próby samobójcze. Nałykałem się najsilniejszych psychotropów, zadzwoniły po karetkę. W szpitalu mówiły później: "myślał, że to cukierki". Najdziwniejsze, że ich tłumaczenia nie miały sensu, a wszyscy wierzyli. Powiedziałem o gwałtach do nauczycielki. Mówiła, że to sprawdzi. A potem zobaczyłem, jak rozmawia z siostrą Bernadettą na zebraniu. Śmiały się, żartowały. Czułem się przyparty do muru. Tak jakbym wybierał między śmiercią a życiem w ośrodku. Był taki jeden z braci. Silny. On zmuszał wielu. Siostry zamykały mnie z nim i jego bratem w pokoju na klucz. To jest taki strach, że już nie możesz myśleć ani czuć. Prosiłem siostrę Bernadettę, aby mnie przeniosła, bo mnie dotykają. Teraz myślę tylko, że Pan Bóg ma jej dużo do wybaczenia. Bo tego, co się tam wydarzyło, nie da się opowiedzieć. Próbuję to ubrać w słowa, ale trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Myślę, że ludzie widzieli tylko habit, a trzeba widzieć serce. Ona go nie ma. Dla mnie to uosobienie zła. Najbardziej się boję, że takich wychowawców może być więcej. Na moje prośby zareagowała dopiero pani Zofia Włodarska, gdy w 2006 roku przeniesiono mnie do Szkoły nr 8 w Zabrzu. Uwierzyła mi. Zgłosiła sprawę do prokuratury, zostałem zabrany z ośrodka. Tylko dzięki niej żyję. Pytała, jak się czuję, co u mnie. Chwaliła. Chciałbym mieć taką matkę. Jak już wyszedłem z ośrodka, to sam o sobie nie myślałem dobrze. W nocy wszystkie historie wracały. Kilka lat temu postanowiłem to zakończyć. Stałem na moście. Zauważył mnie pan, który pomyślał, że chcę skoczyć. Chwycił mocno za rękę. Powiedział: >>Bóg cię kocha<<. Rozpłakałem się i opowiedziałem mu wszystko. Tego ośrodka się nie da zapomnieć. Nadal chodzę taki skulony. Na razie pracuję jako ochroniarz i z tego się cieszę. Chciałbym kiedyś założyć rodzinę. Ale chciałbym powiedzieć ludziom, żeby nie mieli dzieci dla zasiłku albo becikowego, bo tacy się tutaj zdarzają. Potem dziecko ma dwa latka i ląduje w takim miejscu jak Ośrodek Sióstr Boromeuszek. Niech rodzice się przejdą po tych ośrodkach, poobserwują. To jest piekło, te dzieci nie chcą żyć". Proces Przed sądem zeznawało 22 wychowanków. Wszyscy, także dzieci, zeznawali w obecności siostry Bernadetty. Sędzia oddalił wniosek prokuratury, by nie było jej wtedy na sali sądowej. Uznał, że nie miałaby pełnego obrazu swojej sytuacji, co mogłoby naruszyć jej prawo do rzetelnej obrony. Biegła psycholog wielokrotnie prosiła o usunięcie pytań adwokatów, którzy zadawali je w zbyt skomplikowany sposób lub sugerowali dzieciom, że siostra dyrektor może jeszcze wrócić do ośrodka. Ale dzieci je już słyszały. "Podczas składania zeznań przed sądem u większości pokrzywdzonych widać było wysoki poziom napięcia i lęku, szczególnie w czasie odczytywania im wcześniejszych zeznań - napisała w opinii psycholog. - Niektórym stan emocjonalny nie pozwolił na dalszy udział w czynności procesowej i po potwierdzeniu złożonych wcześniej zeznań przestali odpowiadać na pytania bądź rozpłakali się". Sióstr broniło dwóch adwokatów znanych z najwyższych stawek w Gliwicach. Siostra Bernadetta odmówiła składania wyjaśnień i nie przyznała się do winy. Nie skierowano jej na badania psychologiczne, ponieważ nie istniały podejrzenia o niepoczytalności. Jej adwokat nie nawiązywał do żadnych wydarzeń w jej życiu osobistym, które mogłyby tłumaczyć jej okrucieństwo. Siostra Bernadetta dwukrotnie odmówiła rozmowy do reportażu. "Proszę, niech sprawa Zabrza pozostanie w cieniu. Życzę sukcesów w pracy" - napisała. Nieoficjalnie jedna z sióstr Kongregacji Sióstr Miłosierdzia w Trzebnicy mówi mi: - Przez kilkadziesiąt lat wszyscy ją w Zabrzu chwalili - nauczyciele, prasa, urzędnicy. W dzisiejszym świecie każdemu można udowodnić, że jest przestępcą. Kontrola Po procesie w ośrodku w Zabrzu zmniejszono liczbę wychowanków do 36. Zatrudnionych jest 23 pracowników, z tego siedem to siostry zakonne, reszta to świeccy wychowawcy. Zatrudniono psychologa, przeprowadzono remont, sale 20-osobowe zamieniono na pokoje trzy-, czteroosobowe. Pierwszy raz przyszli do mnie w nocy, jak miałem sześć lat. Spałem. Rozebrał mnie starszy chłopak, kazał mi różne rzeczy zrobić. Od razu powiedziałem siostrze Bernadetcie i bardzo się bałem, bo siostra nie zareagowała Anna Wietrzyk, rzecznik kuratorium w Katowicach, mówi, że obecnie placówka jest kontrolowana, ale kuratorium nadal odpowiada jedynie za poziom pedagogiczny (czyli może kontrolować, czy dzieci mają warunki do odrabiania lekcji i nauki). Za rozwój i bezpieczeństwo wychowanków nadal odpowiada jedynie Kongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy. Kongregacja Sióstr Miłosierdzia informuje, że ośrodek jest kontrolowany, ale siostry odmawiają rozmowy na ten temat. Wyrok W 2010 roku Sąd Rejonowy w Zabrzu uznał siostrę Bernadettę i siostrę Franciszkę za winne przemocy psychicznej i fizycznej wobec wychowanków oraz podżegania do aktów pedofilskich na czterech nieletnich wychowankach i nakłanianie starszych wychowanków do przemocy fizycznej wobec młodszych chłopców. Siostra Bernadetta została skazana na dwa lata więzienia w zawieszeniu, natomiast siostra Franciszka - która zdaniem sądu była posłuszna i bezwzględnie przyjęła system kar narzucony przez dyrektorkę - na osiem miesięcy w zawieszeniu. W 2011 roku sąd apelacyjny zaostrzył karę wobec dyrektorki ośrodka. Skazano ją na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione. 8 lipca 2011 siostra Bernadetta miała zgłosić się do aresztu karnego we Wrocławiu. Nie zgłosiła się. Od trzech lat sąd odracza karę po wnioskach siostry, w których powołuje się na zły stan zdrowia oraz podeszły wiek (ma 59 lat). W lutym siostra Bernadetta złożyła wniosek o warunkowe zawieszenie kary pozbawienia wolności ze względu na podeszły wiek oraz działalność na rzecz Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza. Posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się 24 kwietnia 2014 roku. Pani Agnieszka Tomasz i jego kuzyn Łukasz od 2008 roku przebywają w więzieniu. Z ekspertyz psychologa wynika, że Tomasz nie ma zaburzeń pedofilnych. Boi się natomiast dorosłych kobiet. Według psychologa jego zachowanie prawdopodobnie ukształtował pobyt w ośrodku, szczególnie molestowanie przez starszych wychowanków, gdy był małym dzieckiem. Świadek obecny na obu procesach: - Zastanowiło mnie, że siostra ani przez chwilę nie pokazała, że żal jej chłopców. Podczas całego procesu była bardzo spokojna. Mówiła, że dzieci są złe Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: cd 10.04.14, 11:25 Pani Agnieszka Tomasz i jego kuzyn Łukasz od 2008 roku przebywają w więzieniu. Z ekspertyz psychologa wynika, że Tomasz nie ma zaburzeń pedofilnych. Boi się natomiast dorosłych kobiet. Według psychologa jego zachowanie prawdopodobnie ukształtował pobyt w ośrodku, szczególnie molestowanie przez starszych wychowanków, gdy był małym dzieckiem. Świadek obecny na obu procesach: - Zastanowiło mnie, że siostra ani przez chwilę nie pokazała, że żal jej chłopców. Podczas całego procesu była bardzo spokojna. Mówiła, że dzieci są złe, upośledzone i nie należy im wierzyć. Jedyne uczucia pokazała, gdy prokurator powiedziała do niej imieniem z dowodu: "Pani Agnieszko". Zaczerwieniła się ze złości, krzyczała, by nazywać ją "siostrą dyrektor Bernadettą". Niektóre imiona oraz dane zostały zmienione. Dziękuję rzecznikowi Sądu Okręgowego w Gliwicach Agacie Dybek-Zdyń za pomoc przy powstaniu artykułu. Wychowanków, siostry oraz osoby, które chciałyby opowiedzieć o ośrodku, proszę o kontakt: Justyna Kopińska j.m.kopinska@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
owianka Re: brak słow.... 10.04.14, 11:43 Możesz wykupić promocyjny dostęp z 1 zł na miesiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_alicja Re: brak słow.... 10.04.14, 13:07 skopiuj tytuł artykułu i wrzuć go w google, link z googli otworzy się w całości. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: brak słow.... 10.04.14, 11:21 Nie dałam rady przeczytać całego tekstu. Brzmi jak scenariusz na okropny horror. Kościół twierdzi, że homoseksualizm nie jest "naturalny". A celibat jest naturalny? A życie w zamkniętych klasztorach jest naturalne? A to są zachowania promowane przez KK. Ja już nie piszę o pedofilii i dzieciach księży. Ja jakieś 20 lat temu doszłam do wniosku, że nie dam rady uczęszczać do KK w takiej formie, w jakiej on istnieje. A poznałam to środowisko dobrze, byłam w Oazie, jeździłam na pielgrzymki. Strasznie zepsuci ludzie. Wśród księży niestety spotkałam więcej psychopatów niż środowisku nauczycielskim, biurowym, szkolnym czy uczelnianym. Nie mam dostatecznej wiary, by tkwić w tym g...ie. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama usunąć ten wątek 10.04.14, 11:31 Czemu on słuzy? Co chcecie osiągnać podważając autorytet moralny i wychowawczy Kościoła i tych sióstr? One wyciągneły ręke do tych dzieci i większości pomogły wyjść na ludzi. Prawych i Sprawiedliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka krejzimama 10.04.14, 11:38 powiedz ze to ironia, prosze powiedz ze to zart to co napisałaś bo mi wiare w ludzi odbierasz Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: krejzimama 10.04.14, 11:42 Powiedz, że to żart i naprawdę myślisz, że krejzi mógł cos takiego napisać serio przecież nie jesteś na forum od wczoraj. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Re: krejzimama 10.04.14, 11:49 morgen_stern napisała: > Powiedz, że to żart i naprawdę myślisz, że krejzi mógł cos takiego napisać seri > o przecież nie jesteś na forum od wczoraj. Klasyczny przykład działania Prawa Poego. W kwestiach religijnych nie sposób odróżnić żartu od autentycznego pop***lenia. Odpowiedz Link Zgłoś
gemmavera Re: brak słow - przeklejone przez moderatora 10.04.14, 11:37 Siostry i przemoc vilez 10.04.14, 11:02 wyborcza.pl/duzyformat/1,137741,15767379,Czy_Bog_wybaczy_siostrze_Bernadetcie_.html?piano_t=1 Kwestia: -patologii religijnej (specyficzna formacja)? -patologii internatowej (łatwość w takich warunkach)? -patologii władzy (władza dezeluje morale)? Wszystko razem pewnie. Straszne. Re: Siostry i przemoc triss_merigold6 10.04.14, 11:04 Wszystkiego naraz + poczucie bezkarności + skłonności sadystyczno-pedofilskie (b. częste u zakonnic) + funkcjonowanie poza kontrolami, ponad prawem. Re: Siostry i przemoc vilez 10.04.14, 11:06 To ostatnie powinno byc mocno wyakcentowane. Re: Siostry i przemoc triss_merigold6 10.04.14, 11:10 Powinno. Subiektywnie uważam, że 90% wybierających powołanie zakonne ma nierówno pod sufitem i powinni zaliczyć obserwację psychiatryczną, a już na pewno nie powinni - bez względu na płeć - być dopuszczani do kontaktów z dziećmi. Re: Siostry i przemoc a-inka 10.04.14, 11:21 Zgadzam się z każdym słowem,przecież to nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni,szkoda słów,nie byłam w stanie przeczytać tego w całości;/. Re: Siostry i przemoc a-inka 10.04.14, 11:22 przepraszam,z emocji,nadużyłam powtórzeń;/ Re: Siostry i przemoc vilez 10.04.14, 11:25 Ciekawe byłby badania, jak to sie ma np. do wychowawców świeckich w internatach (pewnie są takie badania, tyle że nie w Polsce, bo u nas gdy prof. Baniak robił "niesłuszne" badania z socjologii religii (seksualność), to się go pozbyto z Wydziału Teologicznego). Re: Siostry i przemoc paskudek1 10.04.14, 11:09 właśnie przeczytałam, koszmarne. Zwłaszcza "wyroki" jakie siostry otrzymały bo prawdziwymi wyrokami nie można tego nazwać. I te teksty nauczycielek, że są katoliczkami i przeciwko zakonnicom zaznawać nie będą. Re: Siostry i przemoc girl.anachronism 10.04.14, 11:24 Najbardziej koszmarna jest dla mnie właśnie bezkarność tego potwora. Pierwszy wyrok w zawieszeniu? Po tym wszystkim i po tym, jak ta kobieta się zachowywała na sali sądowej? I jeszcze odroczenia - "podeszły wiek", dobre sobie. Powinni ją za fraki odstawić do więzienia, a te łzawe pisemka o jej wieku i działalności religijnej zrolować i wsadzić jej w tyłek, żeby poczuła choć 0,1% tego co te dzieci, które dręczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
bei :( kolejny do kolekcji- bezprawie w państwie prawa 10.04.14, 11:48 Okropne A tu kolejny do kolekcji szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,15772091,Grzech_szczecinskiego_Kosciola_ponownie_odkryty__ROZMOWA_.html olaromanska.blox.pl/html www.dlaleszka.cba.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
fituq Re: brak słow.... 10.04.14, 11:47 Władza deprawuje a władza absolutna deprawuje absolutnie. Problem z kościołem jest taki, że stawiany jest ponad i poza prawem. I formalnie, i ciągle jeszcze świadomościowo. Dlatego bardzo latwo pod jego skrzydlami przytulają się wszelkiej maści zboczeńcy i psychopaci. Możliwe, że część osób tam jest z premadytacją by realizować swoje chore zapędy. Politykom immunitet daje wladza i kasa ktorą ukradną i kolesie ktorych poznają, a pracownikom kościola wystarczy przynalezność do organizacji. Niestety ta ogranizacja lubi wszystko zamieśc pod dywan. Dodatkowe od wieków trenowanie wiernych, że duchowny to "lepszy człowiek", przedstawicie Boga, cokolwiek robi to dobrze robi, należy się mu poddaństwo, posłuszeństwo. Wiele osób ciągle tak myśli. Oni w swoich kręgach mają tez taki system jak w wojsku: mają bezwzględnie słuchac przełożonych, nie wolno im mieć swojego zdania. jeśli są pokorni i posłuszni wobec hierarchii to osiągaja sukcesy i mają poparcie oraz zaszczyty. Młode siostrzyczki tresowane przez psychopatyczną przełożoną zaczynaja myśleć, że tak ma być. Podobnie z pedofilami wśrod polityków, bogatych biznesmenów, ludzi którzy stoja na świeczniku. Otoczenie nie chce ruszac tematu ani występować przeciwko nim. Dlaczego dyrygent Poznańskich slowików tyle lat mógł wykorzystywać wychowanków? Bo nikt z otoczenia się nie sprzeciwił, a opinię miał zaszczytną, więc każdy coś tam wiedział ale po co to rozdmuchiwać... Itd itd itd. Tysiące takich przypadków gdzie chora realizacja władzy i pozycji może kwitnąć, że otoczenie wie, że szef/prezes/dyrektor jest pedofilem ale nikt się wychylac nie chce, bo pozostali zadziobią wychylającego się.. Przedstwiciele kościoła nie powinni być poza prawem. Ośrodki przez nich prowadzone powinny podlegac takim samym ;standardom jak inne w kraju w jakim są. Tak samo politycy nie powinni mieć immunitetu na wykroczenia drogowe, przestępstwa, itd. Tak samo lekarze nie powinni mieć zakazu wypowiadania się przeciwko innemu lekarzowi - bo realizowane jest to tak, że gdy lekarz zawala- pacjent cierpi/umiera, to lekarska klika nie wskaże palcem winnego, tylko nabiera wody w usta. Środowisko prawnicze/prokuratorskie-kolejna bardzo mocna klika gdzie dochodzi do różnych wypaczeń, ale winnych nie ma. A na co dzień - czego można się spodziewać w kraju, w którym ofiary brutalnej przemocy domowej po wyroku skazującym oprawcę są zostawiane z nim pod jednym dachem? Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:15 Niegdysiejszy kredyt zaufania dla KK, brak kontroli z zewnątrz, niechęć władz sprzed 1989 roku do rozgrzebywania spraw kościelnych (jeśli nei służyły bezpośrednio walce z KK), histeria na punkcie KK po 1989 też wykluczająca dialog na tematy patologii wewnątrz KK - oczywiste. Nie wiem tylko, czy zwróciliście uwagę na fragmenty: "Kuratorzy tłumaczyli, że za kontrolę odpowiada tylko zakon. Po sprawdzeniu przepisów, także zapisów konkordatu, prokuratura w Gliwicach potwierdziła, że instytucje świeckie nie mogą ingerować w kontrolę sprawowaną przez zakon nad ośrodkiem." oraz "Anna Wietrzyk, rzecznik kuratorium w Katowicach, mówi, że obecnie placówka jest kontrolowana, ale kuratorium nadal odpowiada jedynie za poziom pedagogiczny (czyli może kontrolować, czy dzieci mają warunki do odrabiania lekcji i nauki). Za rozwój i bezpieczeństwo wychowanków nadal odpowiada jedynie Kongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy." Sami sobie ukręciliśmy bat konkordacikiem, który Polsce potrzebny był jak psu druga d..a. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: brak słow.... 10.04.14, 12:21 Pobeczałam się. Przypomina mi to sprawę tej kobiety ze sznurówkami-tylko,że tu-dzieci więcej Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:26 W takich instytucjach niestety łatwiej się ukryć Nie rozumiem czemu nie można prowadzić tam normalnych kontroli. Czy te kobiety przechodzą jakiekolwiek badania psychologiczne?! Żeby zajmować się dziećmi z odebranymi patologicznym rodzicom trzeba mieć chyba jakąś wiedzę?! Ja jestem katoliczką a donieść bym doniosła. Zresztą to złe słowo- zgłosiłabym to na policji. Przypominam wierzącym , że jest coś takiego jak grzech zaniechania... Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 konkordat, dziewczyny, dlatego nie ma kontroli 10.04.14, 12:31 Było w tekście. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: konkordat, dziewczyny, dlatego nie ma kontrol 10.04.14, 12:35 Jestem dziwnie pewna, że stosowne instrumenty prawne by się znalazły, te ośrodki nie są eksterytorialne. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:36 No właśnie, potocznie mówi się "donieść policji" i ma to złe konotacje. Tymczasem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa powinno być w takiej sytuacji czymś oczywistym. I tutaj winnymi, także, powinni się czuć lekarze, nauczyciele i urzędnicy, którzy nie reagowali. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:38 Taka jedna takiej jednej łba nie urwie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:38 To też pokłosie aury jaką roztaczał JPII. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:44 Nie zgadzam się. To są dwie różne rzeczy, moim zdaniem. Myślę, że to wynika bardziej z tego, że dla większości, ksiądz, zakonnica to osoba święta. Wpajane od maleńkości. Z drugiej strony, te same osoby często plotkują o dzieciach księży, o gwałtach w zakonach. Mówią półgębkiem. Typowa dulszczyzna. To samo, albo w podobny sposób dotyczy, szczególnie w małych miejscowościach, osób na stanowiskach. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: brak słow.... 10.04.14, 13:11 Nie rozumiesz? To wytłumaczę. Władza kieruje się wyłącznie swoim interesem. Czyli utrzymaniem się przy władzy. Temu utrzymaniu służą głosy wyborców. A wyborcy w Polsce jacy sa, każdy widzi. "Katolicy". To i władza nie tyka kościoła. Proste. Gdyby wyborcy byli inni, ergo: nie wpierali kościoła, to i władza pręciutko by "odnalazła" bat prawny (który istnieje) na kościół. Ale po co ma "odnajdywać", skoro to się obróci wyborczo przeciw niej? Tak jest w każdym systemie i to jest aporia demokracji. Właściwe pytanie brzmi: dlaczego Polacy podtrzymują ów kościół w takim politycznym dobrostanie A na to już nie ma prostej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: brak słow.... 10.04.14, 13:15 Ps. To oczywiście działa w dół. Na każdym szczeblu. Od władzy pastwowej zalezy sądownictwo i obsadzanie odpowiednich urzedników (ich być albo nie być), to wyznacza kierunki działań- zawsze w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: brak słow.... 10.04.14, 13:31 > Właściwe pytanie brzmi: dlaczego Polacy podtrzymują ów kościół w takim polit > ycznym dobrostanie A na to już nie ma prostej odpowiedzi. Bo od urodzenia byli wychowywaniu w duchu poddaństwa kościołowi i duchownym. To jest akurat bardzo proste. Nie ma w ogóle w kościele katolickim mechanizmów, które pozwalałby wiernym na jakąkolwiek krytykę czy kwestionowanie działań duchownych. Odpowiedz Link Zgłoś
atteilow Re: brak słow.... 10.04.14, 12:43 Tez chcialam zalożyc watek. Jaki powinien byc tyuł "Widźma w habicie" "Diabeł w habicie"? Poplakalam się. W tym osrodku wciaz przebywaja dzieci, niby wprowadzono tam kontrole, ale ja nie wierzę w całkowitą zmianę. Jesli ktokolwiek po przeczytaniu tego reportażu bedzie mial wątpliwości jak zepsutym środowiskiem jest KK i cala jego otoczka to mentalnościa nie różni się od wspomnianej siostry. Jak to mozliwe, że w panstwie nalezącym do Uni Europejskiej dzieja się takie rzeczy? Jak to mozliwe, że środowisko nauczycieli, lekarzy majacych kontakt z tymi dziećmi na co dzień nic nie zrobiło, pomimo widocznych śladów? Jak to mpożliwe, ze ta zbrodniarka mimo wyroku sadu przebywa na wolności? Jak??? Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:46 Mnie uderza jeszcze jedno. Powtarzane przez zakonnice stwierdzenie, że to złe dzieci były. To pokazuje jak wypaczone spojrzenie miały te zakonnice. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:50 OMG, to chyba nie powinno dziwić. Bezdzietne kobiety w hierarchicznej instytucji, skoszarowane od wczesnej młodości, żyjące w celibacie i poczuciu wyższości wobec innych. To musiało dać efekt w postaci psychopatycznych zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:55 Mimo wszystko, ja jednak wierzę, że są i osoby z powołania, choć za pewne jest ich bardzo mało. Tak jak są lekarze, nauczyciele itd. Życie pokazuje, że do podobnych sadystycznych zachowań zdolne są też kobiety, które żyją w związkach z mężczyznami, mają "normalne" domy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:58 Są zdolne, oczywiście, ale nie na skalę instytucjonalną. Tu, sama specyfika instytucji KK generuje i kumuluje patologię. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 13:03 Ja myślę, że patologię generuje i kumuluje bezkarność i swoista aura milczenia. Takie rzeczy działy się i dzieją. Teraz nie da się tego ot tak, ukryć. Choćby dlatego, że jest net. Wiele rzeczy wychodzi na światło dzienne. Ale popatrz też na tę sprawę, jak została poprowadzona sprawa sądowa, jaki zapadł wyrok. Jakie wyroki zapadają w tego typu sprawach, nie tylko wobec duchownych, ale też osób na stanowiskach. Ile jest takich spraw, gdzie tajemnicą poliszynela jest, że ten czy tamta lubi młodych chłopców czy dziewczynki? Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: brak słow.... 10.04.14, 13:19 > Ja myślę, że patologię generuje i kumuluje bezkarność i swoista aura milczenia. Którą to aura zależy do nas, czyli- wyborców (opisałam wyżej). Wniosoek- patologizujemy naszą sferę społeczną i publiczną MY SAMI. (Ale to nie oznacza z klucza naszej "winy". To już bardziej skomplikowana sprawa- nie jesteśmy tego świadomi, jesteśmy naturalnymi egoistami i innne takie mechanizmy). Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: brak słow.... 10.04.14, 13:27 Zgadzam się. Wiem, z doświadczenia, jak trudno przekonać ludzi do przeciwstawienia się ludziom mającym władzę. I myślę, że to te same mechanizmy, oprócz egoizmu, tchórzostwo, strach, ale też irracjonalne przeświadczenie, że ktoś kto ma władzę, ma z automatu, rację. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:45 CytatW 2011 roku sąd apelacyjny zaostrzył karę wobec dyrektorki ośrodka. Skazano ją na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione. No to jest po prostu skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah No cóż - znam takie historie z opowieści mamy 10.04.14, 12:52 która kilka lat miała nieszczęście przebywać w DD prowadzonym przez zakonnice. Nie będę przytaczać bo to bardzo osobiste i dotyczy i mamy i jej siostry ale naprawdę to co się tam działo było i jest dla mnie nie do pojęcia. Powiem szczerze że gdyby mama żyła namawiałabym ją na szukanie innych wychowanków i jakiś proces bo te niektóre te potworne stwory nadal żyją pewnie i być może dręczą kolejne dzieci (póki żyła ta sprawa wydawała się beznadziejna i nie do przeprowadzenia ale teraz najwyraźniej coś drgnęło i byłyby szanse na choćby ukazanie prawdy) Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: No cóż - znam takie historie z opowieści mamy 10.04.14, 13:21 Ja też znam z opowieści różnych osób. Osoby te nawet próbowały ruszyć te sprawy i ... róznie się to dla nich skonczyło, generalnie nie najlepiej Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: brak słow.... 10.04.14, 12:56 Ja miałam przez trzy pierwsze klasy podstawówki taką siostrzyczkę w roli katechetki. Przy dorosłych - cud, miód i orzeszki, taka była miła i rozkoszna, że się można było porzygać. A jak zostawała z nami sama w klasie... ku..., przepraszam, ale telepie mnie na samo wspomnienie. Tłukła dzieci czym popadło, za byle co, i wyglądała przy tym (tak sobie teraz myślę) jakby miała orgazm. I wiecie co - też nam nikt nie wierzył. Przez trzy lata. Dopiero jak któreś dziecko zaczęło się moczyć ze strachu i przez pedagoga szkolnego trafiło do PPP l, to sprawa się rypła. I wieciw jakie konsekwencje swoich wyczynów poniosła siostrzyczka? Otóż, przeniesiono ją do innej szkoły. Dlatego moje dziecko nie miało, nie ma i nigdy nie będzie miało nic wspólnego z tą wylęgarnią zwyrodnialców jaką jest kler katolicki, zakony i wszelkie podlegające im organizacje. Odpowiedz Link Zgłoś
wpak Re: brak słow.... 10.04.14, 13:03 Nie rozumiem polskiego prawodawstwa. Za pierdołę , bezmyślność ,kradzież batonika przez gó...arzerię można trafić do poprawczaka ,a taka .... nawet nie wiem jak to zwierzę nazwać, skazana zostaje na śmieszny wyrok i do tego Sąd nie może wyegzekwować tego ośmieszającego majestat prawa wyroku??? Kurna, ręce i nogi się uginają. Kto zasiada w tych ławach sądowych? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: brak słow.... 10.04.14, 13:08 Powtarzam, instrumenty są i jest możliwość skazania na znacznie bardziej dotkliwą karę bez zawieszenia przy tych samych zarzutach. To nie prawodawstwo winne, tylko orzekający. Kto zasiada? Ano katolicy, ludzie związani z KK poprzez znajomości, układy, wpływy. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: brak słow.... 10.04.14, 13:22 Orzekający podlegaja makromechanizmom. Którym można oczywiście postawić się osobistą siłą moralną, ale jest to nie najłatwiejsze. Odpowiedz Link Zgłoś