Dodaj do ulubionych

Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta)

20.04.14, 19:11
Dla mnie największym problemem są opakowania. Cięzko kupić 3-4 rzodkiwki (właściwie to niemożliwe) - trzeba kupić cały pęczek aby zużyć 2-3 do twarożku i co dalej? Codziennie jeść te rzodkiewki?
Niemal nie ma jogurtów w małych opakowaniach. Albo duże, albo conajmniej sześciopak. W supermarketach najczęściej wszystko jest w wielopakach, nie da się kupować "po troszku", a male sklepy są dużo gorzej zaopatrzone, jest mniejszy wybór i w dodatku jest drożej. Ciężko nie wyrzucać jedzenia.
Obserwuj wątek
    • metro_2033 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 19:23
      Ja z tym nie mam problemu. W polskich supermarketach można kupić jogurty (oraz inne produkty) w małych opakowaniach a w pęczku rzodkiewek jest ich nie 40 a zaledwie 6-7 i nie trzeba ich jeść przez miesiąc. Nie wyrzucamy jedzenia.
    • najma78 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 19:25
      sueellen napisała:

      > Niemal nie ma jogurtów w małych opakowaniach. Albo duże, albo conajmniej sześci
      > opak. W supermarketach najczęściej wszystko jest w wielopakach, nie da się kupo
      > wać "po troszku", a male sklepy są dużo gorzej zaopatrzone, jest mniejszy wybór
      > i w dodatku jest drożej. Ciężko nie wyrzucać jedzenia.

      W supermarketach jak najbardziej sa jogurty pojedyncze w malych opakowniach. Pytanie tylko czy to sie oplaca? Ja wole robic zakupy raz w tygodniu niz codziennie czy co drugi dzien wiec kupuje dwa czteropaki albo od razu 6-7 jogurtow pojedynczych kazdy o innym smaku ktore sprzedawane sa np 6 za 2 lub cos cos podobnego.
      Rzodkiewki - ile ich jest w peczku, 10? Nie liczylam ale jem codziennie warzywa a w lodowce rmoga byc przechowywane kilka dni wiec mi sie nie znudza. Najwiecej zywnosci marnuje sie w sklepach, restauracjach itd.
      • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 19:52
        > Rzodkiewki - ile ich jest w peczku, 10?

        U mnie nikt nie lubi rzodkiewek - to warzywo jest najczesciej wyrzucane. Jem tylko ja i kupuję czasami dla siebie. Zjem dwie, 8 do kosza bo przez tydzien mi sie juz nie chce. Kolejnym najczesciej wyrzucanym warzywem jest kapusta - ukroje troche i potem 2 tyg nikt nie ma ochoty na kapauste. Jak sie nie zagapię to skrojoną zamrażam i zużywam po pół roku do bigosu. Za to pomidory idą u nas w kilogramach. Z owoców najczęściej wyrzucane są truskawki - szybko sie psują. Wyrzucam też czasami różne słoiczkowe produkty typu majonez, pesto, jakieś koncentraty, mleko kokosowe. Sloiki są za duże by zużyć to na raz, a zdarza mi się nie chcieć tknąc tego przez kolejne tygodnie. Oczywiście, staram się zużywać i tak planowac by zeszły, ale nie zawsze to wychodzi.
        • najma78 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:01
          sueellen napisała:

          > U mnie nikt nie lubi rzodkiewek - to warzywo jest najczesciej wyrzucane. Jem ty
          > lko ja i kupuję czasami dla siebie. Zjem dwie, 8 do kosza bo przez tydzien mi s
          > ie juz nie chce.

          Skoro kupujesz i zjadasz dwie tzn ze tez ich zbytnio nie lubisz i moglabys bez nich sie obejsc. Moze powinnas rozwazyc nie kupowanie ich wcale?
          • verdana Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:07
            U mnie mąż lubi zupę ze śmietaną, czy śmietanę do naleśników. Nikt poza nim. Teoretycznie może obejść sie resztę życia bez śmietany. Ale to nie jest rozwiązanie, naprawdę.
            • metro_2033 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:17
              Resztę śmietany zużyłabym do kruchego ciasta. Upiekłabym po zrobieniu lub zamroziła.
              • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:18
                a jeżeli nie miałabyś piekarnika (ja nie mam)?
                • najma78 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:21
                  sueellen napisała:

                  > a jeżeli nie miałabyś piekarnika (ja nie mam)?

                  to wyrzucasz albo kontaktujesz sie z producntem i pytasz czy moglby produkowac smietane w opakowaniach po 20ml a rzodkiewki w peczkach po dwie sztuki.
                  • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:27
                    big_grin
                  • feniks_z_popiolu Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 05:48
                    Albo do producenta by sprzedawał rzodkiewki na wagę. Uwielbiamy rodzinnie rzodkiewki, nie trzeba by się było bawić w kupowanie kilku pęczków.
                  • szmytka1 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 18:36
                    śmietanę można kupić w takich małych opakowaniach okrągłych na 1 porcję kawy, w sam raz do 1 talerza zupy się toto nada
                • metro_2033 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:27
                  To zrobiłabym omlet biszkoptowy lub naleśniki (śmietana dodana do ciasta). Kup sobie przenośny piekarnik. Co to za życie bez piekarnika? Ciasto kruche można też upiec w maszynie do pieczenia chleba. No, ale pewnie maszyny też nie masz. big_grin
                  • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:31
                    No, ale pewnie maszyny też nie masz. :
                    > -D

                    No pewnie, że nie mam smile
              • verdana Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 19:34
                Reszta rodziny nie jada śmietany. W żadnej postaci.
              • mama303 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:41
                metro_2033 napisała:

                > Resztę śmietany zużyłabym do kruchego ciasta. Upiekłabym po zrobieniu lub zamro
                > ziła.

                łycha do zupy, łycha do kruchego ciasta /nawet gdybym się skusiła na ugniatanie ciasta do każdego kubka śmietany wink/ i tak zostaje pół opakowania
            • najma78 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:17
              verdana napisała:

              > U mnie mąż lubi zupę ze śmietaną, czy śmietanę do naleśników. Nikt poza nim. Te
              > oretycznie może obejść sie resztę życia bez śmietany. Ale to nie jest rozwiązan
              > ie, naprawdę.

              Wiec kupuje sie smietane w najmniejszym z mozliwych opakowac to zdaje sie 120-150ml. Natomiast kupowanie peczka rzodkiewek aby zjesc dwie a reszte wyrzucic mija sie z celem. Wiadomo, ze male owoce czy warzywa sa zazwyczaj jakos pakowane, np pomidory wielkosci rzodkiewek tez sa zazwyczaj w pudelkach o okreslonej wadze i jesli ktos ma ochote zjesc tylk.dwa takie pomidory to mu sie to srednio oplaca uncertain
              • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:25
                > Wiec kupuje sie smietane w najmniejszym z mozliwych opakowac to zdaje sie 120-1
                > 50ml.

                ... ale ile on tej śmietany do zupy dodaje? Kupi 120ml, a potrzebuje łyżkę dziś, łyżkę jutro a pojutrze wyrzuca.
                • pochodnia_nerona Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 22:13
                  Daj mnie, ja ją z chęcią wypiję/wyliżę do końca big_grin DO potraw używam zazwyczaj zdrowego jogurtu, ale kiedy mam śmietanę nie jestem w stanie się opanować wink
                • franczii Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 05:54
                  No to co maja na lyzki sprzedawac?
                  • little_fish Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 08:47
                    to niech sobie kupuje takie mikro-śmietanki do kawy, tam jest chyba 10x10ml. Dwie kapsułki sobie wleje do zupy a reszta zamknięta spokojnie może w lodówce dotrwać do następnego razu
                    • mama303 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:49
                      little_fish napisała:

                      > to niech sobie kupuje takie mikro-śmietanki do kawy, tam jest chyba 10x10ml.

                      Badziewia miłosnik dobrej smietany raczej nie kupi.
                • nanuk24 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 18:30
                  Matko, smietana to nie ryba, ze mozna ja dzien w lodowce trzymac. Jeszcze mi sie nie zdarzylo wyrzucac smietana drugiego dnia po otwarciu.
                  • misterni Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 19:11
                    Dokładnie - wystarczy owinąć kubek po otwarciu szczelnie folią i spokojnie tydzień może w lodówce po otwarciu stać. Nie wierzę, że w ciągu tygodnia nie da się zużyć 150 ml śmietany, nawet przy założeniu, że tylko jedna osoba w rodzinie ją jada.
                    To samo z rzodkiewką - kupuję pęczek, odcinam główki i wsadzam do szklanego pojemniczka. Nawet zjadając 2-3 dziennie, w ciągu kilku dni je zużyję i nic nie stracą na jędrności.
                    • mama303 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:53
                      misterni napisała:

                      > Dokładnie - wystarczy owinąć kubek po otwarciu szczelnie folią i spokojnie tydz
                      > ień może w lodówce po otwarciu stać. Nie wierzę, że w ciągu tygodnia nie da się
                      > zużyć 150 ml śmietany, nawet przy założeniu, że tylko jedna osoba w rodzinie j
                      > ą jada.

                      w życiu nie trzymałabym śmietany otwartej tydzień. śmietana kwaśnieje, ble a poza tym zupe jadamy góra dwa dni pod rząd. do niczego innego śmietany nie używam.
                      • pederastwa Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 22:23
                        Też tak mam - pójdą tej śmietany ze dwie łyżki do zupy, czy do pierogów i do śmieci, bo następna okazja do użycia śmietany trafia się za dwa tygodnie.
            • mama303 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:37
              o to, to, śmietanę notorycznie wywalam, bo używam mało.
          • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:17
            Ależ lubię, ale tylko do twarogu, a twaróg jadam raz na 2 tygodnie tongue_out
            • najma78 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:20
              sueellen napisała:

              > Ależ lubię, ale tylko do twarogu, a twaróg jadam raz na 2 tygodnie tongue_out

              no to wyrzucasz. Nie ma wiec sensu sie nad tym rozdrabniac.
              • jak_matrioszka Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:25
                Sue, zaloz sobie ogrodek w skrzyneczce, dwie rzodkiewki co dwa tygodnie duzo miejsca nie zajma.
        • kk345 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 23:41
          > U mnie nikt nie lubi rzodkiewek - to warzywo jest najczesciej wyrzucane. Jem ty
          > lko ja i kupuję czasami dla siebie. Zjem dwie, 8 do kosza bo przez tydzien mi s
          > ie juz nie chce
          Marynuj resztę- są smaczne i mozna je zapasteryzować w słoiczkach

          > Kolejnym najczesciej wyrzucanym warzywem jest kapusta - ukroje
          > troche i potem 2 tyg nikt nie ma ochoty na kapauste
          Czasem surówka, jarzynowa na wędzonce z wkrojoną kapustą, kapusta na ciepło do obiadu- i główka znika.

          > Z owoców najczęściej wyrzucane są truskawki - szybko sie psują.
          W sezonie nadwyżki zamrażam, albo miksuję z mlekiem/jogurtem i znikają niezauważenie jako koktail. Przy okazji zastąpiłyby ci niepraktyczne i dosładzane kupne jogurty w zbyt dużych kubeczkach.

          Pesto, mleko kokosowe czy przeciery to nie są produkty, których używa się po łyżce-dwie, więc nie rozumiem, kiedy zdązą się zepsuć- puszka mleka idzie do jednego curry, czy dwóch zup, pesto albo na kanapki albo do makaronu.
          Chyba musisz poćwiczyć planowanie posików i wykorzystanie produktów.

        • franczii Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 05:51
          WydziwiaszSuellen. Rzodkiewki od zawsze sprzedawane sa w peczkach, jogurty mozna znalezc pojedyncze lub podwojne, niekoniecznie w ogromnym supermarkecie. Az kapusta to juz zupelnie pojechalas. Jak ty obie wyobrazasz ja kupowac? W kawalkach? To do ciebie nalezy przechowywanie i konserwacja, jak przegapisz i zapomnisz to tylko i wylacznie twojacwina ze zgnije.
        • jan.kran Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 06:19
          sueellen napisała:


          > U mnie nikt nie lubi rzodkiewek - to warzywo jest najczesciej wyrzucane. Jem ty
          > lko ja i kupuję czasami dla siebie. Zjem dwie, 8 do kosza bo przez tydzien mi s
          > ie juz nie chce.

          ----------------> Dwie rzodkiewki ? To nawet smaku nie poczujesztongue_outPP Kup sobie raz na miesiąc pęczek , za dwa dni spożyjesz.

          Wyrzu
          > cam też czasami różne słoiczkowe produkty typu majonez, pesto, jakieś koncentra
          > ty, mleko kokosowe. Sloiki są za duże by zużyć to na raz, a zdarza mi się nie c
          > hcieć tknąc tego przez kolejne tygodnie. Oczywiście, staram się zużywać i tak p
          > lanowac by zeszły, ale nie zawsze to wychodzi.


          -------------> Normalne pesto w słoiku starcza dla nas na jeden obiad , można kupić oczywiście wielką puszkę tylko po co ? Oszczędność wątpliwa bo i tak wyrzucisz.
          My kupujemy tego typu:


          www.google.no/search?q=pesto+norge&client=firefox-a&hs=5E7&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=2plUU7rfOrL6yAOb4oGICA&ved=0CAkQ_AUoAg&biw=1680&bih=835#facrc=_&imgdii=_&imgrc=KquP9GzGqQxhlM%253A%3Brn9lPKZGYQQNAM%3Bhttp%253A%252F%252Fpub.cdn.tv2.no%252Fmultimedia%252FTV2%252Farchive%252F00952%252FPesto_952600p.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.tv2.no%252Fsporty%252Fkosthold%252Fher-er-matfellene-du-boer-passe-deg-for-3724154.html%3B450%3B253
          Jak nie zjemy od razu to spokojnie może postać kilka dni w lodówce.Od wieków nie wyrzuciłam pesto ani mi nie zapleśniało w dwuosobowym gospodarstwie.


          ## Ja nie wiem jaki ja majonez i koncetrat pomidorowy kupuję że leży spokojnie jakiś czas w lodówce i data ważności nie wynosi trzy dni.
          Właśnie przywlokłam przed kompa pół tubki majonezu . Ważny do czerwca 2014. Koncentrat pomidorowy w tubce też się trzyma dzielnie. Nie mamy problemów żołądkowych ani zatruć pokarmowychtongue_outPP


          #### Mleko kokosowe używam w ilościach przemysłowych , jedna puszka tej wielkości wystarcza na jedno curry i kosztuje grosze.
          Puszka nie otwarta trzyma sie długosmile))

          www.google.no/search?q=kokos+milch&client=firefox-a&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=vZtUU8DxFIaJywOr3YDADQ&ved=0CAYQ_AUoAQ&biw=1680&bih=835#facrc=_&imgdii=_&imgrc=Qqh3KFGEAC5lKM%253A%3BqeV2DstgfA1phM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.marions-kochbuch.de%252Findex-bilder%252Fkokosmilch.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.marions-kochbuch.de%252Findex%252F1195.htm%3B512%3B312
    • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:24
      To, co kiedyś regularnie marnowałam, to seler i por. Zużywalam kawałek do zupy i potem albo na siłę dodawałam do czegoś (np robiłam kurczaka z selerem i orzechami albo z porami i pomaranczami mimo, ze nikt specjalnie nie lubił), albo wywalałam. teraz problem zniknął, bo moje dziecko uwielbia rosoł i gotuję przynajmniej raz w tygodniu i częściej.
    • beverly1985 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:27
      Jogurty dostępne są w każdym mozliwym opakowaniu w promocyjnych cenach, nie widzę problemu.
      Zjedzenie 10 rzodkiewek przez tydzień to chyba nie jest wyczyn dla 1 osoby? Po prostu umyj, połóż w pojemniczku na widoku i nie zapomnisz o nich.

      Chyba jedyny produkt, którego nie widzialam w wersji "dla 1 osoby" to kapusta pekińska.
      • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 20:39
        > Zjedzenie 10 rzodkiewek przez tydzień to chyba nie jest wyczyn dla 1 osoby? Po
        > prostu umyj, połóż w pojemniczku na widoku i nie zapomnisz o nich.

        Starm się, ale zazwyczaj mam na nie ochotę raz i potem już nie, choć oczywiście staram sie zużyć i skrobię na kanapkę czy dodaję do sałatki, ale chyba nigdy nie udało mi sie zużyć wszystkich.

        > Jogurty dostępne są w każdym mozliwym opakowaniu w promocyjnych cenach, nie wid
        > zę problemu.

        Dodaj, że w Polsce smile

        > Chyba jedyny produkt, którego nie widzialam w wersji "dla 1 osoby" to kapusta p
        > ekińska.

        Tego to nawet nie próbuję kupować bo na 100% zostanie.
        • beverly1985 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 19:23
          > > Jogurty dostępne są w każdym mozliwym opakowaniu w promocyjnych cenach, n
          > ie wid
          > > zę problemu.
          >
          > Dodaj, że w Polsce smile

          Piszesz na polskim forum, linkujac do polskiego artykułu o Polakach, więc nie dziw się, ze nie dostajesz rad gdzie kupic małe jogurty w UK
      • jakw Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 10:26
        beverly1985 napisała:
        > Zjedzenie 10 rzodkiewek przez tydzień to chyba nie jest wyczyn dla 1 osoby? Po
        > prostu umyj, połóż w pojemniczku na widoku i nie zapomnisz o nich.
        Myślisz, że 7-go dnia rzodkiewka będzie nadawała się do czegokolwiek? Realnie na zjedzenie tych rzodkiewek są 2-3 dni.
        • nanuk24 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 18:50
          Peczek rzodkiewek kupuje raz w tygodniu, czasem co poltora i jezeli sa one odpowiednio przechowywane w lodowce, nic im nie jest po tygodniu.
    • pochodnia_nerona Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 22:19
      Generalnie jestem przeciwna wyrzucaniu jedzenia i marnowaniu żywności. Jednak życie jest, jakie jest i czasem w otchłani lodówki znajduję: nadpleśniałe 1/3 pesto, resztkę surówki z obiadu sprzed kilku dni (odłożona na potem, czyli na święty nigdy), zglimziały szczypiorek (lub zdrewniały), sparciałe rzodkiewki, sflaczałe dupki pomidorów. Albo gdzieś mi się zapodzieje kawałek sera, znajduję go w wersji pleśniowej, ale nie jestem na tyle odważna, żeby stać się jego degustatorką big_grin Zdarza się zawsze i wszędzie. I np. zawsze, ale to ZAWSZE marnuje mi się od 1/2 do 1/3 serka typu capri/capriolla/caprese. Po prostu, szybko robi się nieświeży i musi wylecieć. Jednak co innego jakieś resztki czy niedobitki, a co innego nieumiejętne zakupy. Kilka razy kupiłam coś niepotrzebnego, albo za dużo czegoś, co się zepsuło i teraz naprawdę staram się planować zakupy w racjonalny sposób.
      • enatealie Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 23:37
        Również mam problem z caprese, bo lubię, ale zjem go góra dwa dni z rzędu, potem nie mam już ochoty. Sporo zostaje i wyrzucam. Generalnie kupowanie jedzenia tylko dla jednej osoby (tak teraz mam) wiąże się dla mnie z marnowaniem, bo opakowania są często zbyt duże, zostają mi po lodówce resztki, które nie zawsze mam chęć dokańczać.
    • lola211 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 22:31
      Kiedys duzo kupowalam i duzo wyrzucalam.Bo mijal termin przydatnosci zanim siegnelam po otwarty w dniu zakupu produkt.
      Poszlam po rozum do głowy i zmienilam nawyki.Staram sie nie kupowac na zapas produktów, ktore szybko trzeba zuzyc.Staram sie wykorzystac wszystko, co w lodówce,zanim znowu cos kupie.
      Najwiekszy problem mam z majonezem, bo nawet z malego słoika nie zuzyje na raz wszystkiego, a po 2 tygodniach boje sie go jesc.I wywalam.Chyba zaczne sama kręcić.
      Trudnosc cala polega na tym,ze jak sie juz wybiore specjalnie na zakupy to wracam z siatami,bo wiem, ze kolejne zrobie dopiero za tydzień.Trudno w takim systemie miec w domu zaopatrzenie tylko na bieżaco, do szybkiego zuzycia.


      Koci kalendarz- uratuj kocie życie
      • kk345 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 20.04.14, 23:44
        > Najwiekszy problem mam z majonezem, bo nawet z malego słoika nie zuzyje na raz
        > wszystkiego, a po 2 tygodniach boje sie go jesc.I wywalam.Chyba zaczne sama krę
        > cić.
        Domowy trudno jest ukręcić w ilości mini, a psuje sie dużo zybciej, niż kupny- będziesz wywalac jeszcze częściej.
      • jan.kran Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 06:29
        Caprese to juz fogle nie rozumiem.
        Kulka mozarelli plus dwa pomidory to śniadanie dla jednej osoby.

        www.google.no/search?q=mozzarella&client=firefox-a&hs=Upm&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=qJ1UU5L6LObMygOPxYLQAg&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1680&bih=835#facrc=_&imgdii=_&imgrc=EPT2aIfGHgp-UM%253A%3BhTUnlTuvgLcYuM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.menshealth.com%252Fmhlists%252Fcms%252Fuploads%252F1%252Fmozzarella-cheese-edited.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.menshealth.com%252Fmhlists%252Fbest-worst-sandwich-cheese%252Ffresh-mozzarella.php%3B483%3B400
        Z czym mam problem to świeża bazylia , zdarza mi się wyrzucić połowę ale z reguły jak już kupię to jemy caprese przez trzy dni , ja mogę na okrągło.
        Jedyny problem dla nas to znaleźć bez podpuszczki zwierzęcej ale to juz mamy obcykane.
        Może ematka ma jakies doświadczenie czy można zamrozić świeżą bazylię bo mnie się nie udaje..
        Suszona do caprese dla mnei nie do przejścia...
      • sea.sea Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 10:34
        www.niam.pl/pl/artykul/489-maksymalny_czas_przechowywania_jedzenia_w_lodowce_i_zamrazarce
        Kupny majonez jest czynny spokojnie przez dwa miesiące. Ja kiedyś eksperymentalnie zjadłam majonez który stał otwarty coś z pół roku. I nic mi nie było. Nie znajdę tego teraz, ale majonez kupny taki z odrobiną octu w składzie ponoć się nie psuje, chyba że stoi na słońcu, ten ocet ponoć jest super konserwantem i żadna bakteria nie ma ochoty się w nim lęgnąć.
      • mamameg Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:56
        Przecież akurat po majonezie od razu widać, że się zepsuł, taka jakby warstewka tłuszczu się na nim robi. Jak normalnie wygląda i pachnie to spokojnie można jeść.
    • mruwa9 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 00:50
      ja nie rozumiem, jak mozna miec problem ze zjedzeniem osmiu rzodkiewek. Zamiast przekaski, zamiast owoca cyz na drugie sniadanie, mozna schrupac w momencie.
      U nas wloszczyzna i tego typu surowe warzywa schodza bardzo wolno, bo nie cierpie i nie mam czasu ich obierac.Dlatego jesli juz je kupuje, poswiecam troche czasu na ich obranie, umycie, poporcjowanie i zamrozenie. preferuje warzywa mrozone, zeby uniknac pracy z obieraniem czy ryzyka, ze mi warzywa zgnija. Nawet cebule siekana kupuje mrozona i wyciagam z zamrazalnika tylko to i tylko tyle, ile potrzebuje w danym momencie. Planujac posilki kieruje sie glownie aktualna zawartoscia lodowki, zeby w pierwszym rzedzie zuzyc to, co ma najkrotszy okres przydatnosci do spozycia. W ten sposob minimalizuje ilosc marnowanej zywnosci.
      • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 01:17
        o rany, ja nie lubię samych rzodkiewek, po prostu. Lubie tylko z serkiem (twarozkiem), a twarogu nie jadam codziennie. A mrożone warzywa to u mnie podstawa. Niezmiernie rzadko kupuje np całego kalafiora bo go nie zjemy.
        • bi_scotti Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 01:35
          Nie przypominam sobie kiedy ostatni raz wyrzucilam chocby zzolkniety lisc salaty. Kupujemy malo (teraz jest nas tylko dwoje), wolimy kupic za malo niz za duzo. Mamy normalna lodowke, w ktorej przetrzymanie najmniejszego opakowania czegokolwiek (yogurt, smietana, serki, mayo etc.) przez tydzien, dwa czy niektore rzeczy dluzej nie powoduje ani ich zasmierdniecia, ani zgnicia, ani innnych dramatow powodujacych koniecznosc wyrzucenia czegokolwiek. To samo dotyczy rzodkiewek, cebuli, papryki, ogorkow, ktore kupujemy w wiekszych ilosciach w sezonie na Farmers' Market, poza sezonem w Costco. Jedyne warzywa (owoce???), ktore faktycznie nie lubia lodowki to pomidory - je kupujemy w malych ilosciach i zjadamy szybko wink Nie rozumiem dlaczego tych extra 8 rzodkiewek nie mozna potrzymac 2 tygodnie w lodowce i zjadac raz na jakis czas po jednej? Przeciez one sie ani nie zepsuja, ani nie zgniewaja, ze sie je zostawia same sobie na dluzszy czas wink
          • jan.kran Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 06:00
            Ja nie wyrzucam jedzenia. Mam alergię w tym temacie Moi Rodzice to pokolenie wojenne więc wyrzucenie jedzenia było u nas nie pomyślenia , tak zostałam wychowana.
            Moje dzieci sa bardzo wrażliwe na punkcie wyrzucania jedzenia raz z powodu wychowania , dwa bo są świadome sytuacji na świecie i wiedzą że są wpozycji uprzywilowanej w stosunku do większości świata.
            Ja miwszkam sama z synem , wprawdzie on je jak drwal , każdą ilość wchłonie ale umiem kupować tak żeby się nic nie marnowało.
            Robimy zakupy codziennie , mamy sklepy pod nosem plus raz na tydzień większe zakupy u Turka na rogu.
            Nie żebym nie wyrzucała nigdy , ostatnio zgniły mi dwa bakłażany i trzy cukinie zdarza się.
            Nie mogę wyrzucić chleba do zwykłych śmieci , mam na tym punkcie totalną blokadę Ale zarówno wprzcy jak i wdomu mam kompost , tutaj nie mam problemów wyrzucić paru kromek...
            Poza tym oszczędzamy wodę , bardzo na to uważamy choć teoretycznie nie musimy ale wiem jakim dobrem jest woda w Afryce , jestem bardzo dobrze poinformowana dzięki synowi , antropologowi kulturowemu i spe i alternatywnej córce.
            Woda jest dla nas ważnym dobrem i oszczędzamy na ile się da.
            Ja i syn używamy tylko prysznica , nie mamy wanny.
            Córka czasem bierze kąpiel ale jako wege uważa że tyle oszczędza ekologicznie ze może sobie pozwolić raz na jakiś czassmile
            • najma78 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 11:03
              jan.kran napisała:


              > Nie mogę wyrzucić chleba do zwykłych śmieci , mam na tym punkcie totalną blokad
              > ę Ale zarówno wprzcy jak i wdomu mam kompost , tutaj nie mam problemów wyrzucić
              > paru kromek...

              hmmm, u mnie bylby. Kompostowinik dostalismy pare lat temu i wraz z nim instrukcje, ktora jasno okresla co moze tam wyladowac. Sa to odpady organiczne surowe czyli nie chleb, nie resztki makaronu czy ugotowane ziemniaki, obierki surowe z ziemjiakow tak, skorki z owocow tez itp.

              > Ja i syn używamy tylko prysznica , nie mamy wanny.
              > Córka czasem bierze kąpiel ale jako wege uważa że tyle oszczędza ekologicznie
              > ze może sobie pozwolić raz na jakiś czassmile

              kapiel w wannie od czasu do czasu jest super przyjemna i nie widze powodu zeby sobie tego calkowicie odmawiac. Ja zwracam uwage i ucze dzieci aby nie marnowac naturalnych zasobow i tak np pranie dla prania czyli zakladanie rzeczy i pomimo ze nie maja nieprzyjemnego zapachu, nie sa brudne laduja w koszu i sa prane po jednym zalozeniu, prasowanie wszystkiego dla zasady, zuzywanie energii elektrycznej np na suszenie ubran kiedy mozna je powiesic na zewnatrz (znam osoby ktore tego nie robia z lenistwa) itd.
            • madzioreck Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 23:23
              Ja miwszkam sama z synem , wprawdzie on je jak drwal , każdą ilość wchłonie al
              > e umiem kupować tak żeby się nic nie marnowało.

              Ale przy jedzeniu "jak drwal" problem się w 3/4 rozwiązuje sam.

              > Nie żebym nie wyrzucała nigdy , ostatnio zgniły mi dwa bakłażany i trzy cukinie
              > zdarza się.
              > Nie mogę wyrzucić chleba do zwykłych śmieci , mam na tym punkcie totalną blokad
              > ę Ale zarówno wprzcy jak i wdomu mam kompost , tutaj nie mam problemów wyrzucić
              > paru kromek...

              No to wyrzucasz. Dwa bakłażany i trzy cukinie, parę kromek to dla mnie już co innego niż spleśniała końcówka sera zapodziana w lodówce, szczególnie w kontekście tego co piszesz o "sytuacji na świecie".
              • jan.kran Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 22.04.14, 00:11
                madzioreck napisała:

                > Ja miwszkam sama z synem , wprawdzie on je jak drwal , każdą ilość wchłonie al
                > > e umiem kupować tak żeby się nic nie marnowało.
                >
                > Ale przy jedzeniu "jak drwal" problem się w 3/4 rozwiązuje sam.
                >
                > > Nie żebym nie wyrzucała nigdy , ostatnio zgniły mi dwa bakłażany i trzy c
                > ukinie
                > > zdarza się.
                > > Nie mogę wyrzucić chleba do zwykłych śmieci , mam na tym punkcie totalną
                > blokad
                > > ę Ale zarówno wprzcy jak i wdomu mam kompost , tutaj nie mam problemów wy
                > rzucić
                > > paru kromek...
                >
                > No to wyrzucasz. Dwa bakłażany i trzy cukinie, parę kromek to dla mnie już co i
                > nnego niż spleśniała końcówka sera zapodziana w lodówce, szczególnie w kontekśc
                > ie tego co piszesz o "sytuacji na świecie".

                ### Te baklażany to był wypadek przy pracysmile Pierwszy raz mi sie zdarzyło że trzy dni po zakupie zgniły do połowy , te cukinie też były jakies lewe.
                Oczywiście że coś mi sie zdarzy wyrzucać ale mało i rzadko bo umiem zaplanować obiady. Chleb często mrożę bo jemy mało ale zdarza się że jakaś końcówka się zeschnie.
                Może to kwestia tego co jemy bo głownie zólty ser i fetę, biały ser i kupuję na bieżąco.
                Warzywa też na dwa - trzy dni. Ale mam bardzo wygodne sklepy i blisko a syn lata na zakupy chetnie.
          • sueellen Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 12:36
            Nie rozumiem dlaczego tych extra 8 rzodkiewek nie mozna potrzymac 2 tyg
            > odnie w lodowce i zjadac raz na jakis czas po jednej?

            Bo juz mi sie nie chce... Po 2 tyg nie nadaje sie do jedzenia. Poza tym, kupuje te rzodkiewki kilka razy w roku, wiec nie jest to wielki problem. Faktycznie wylewałam smietane (kupowałam w najmniwjszych opakowaniach), ale nie kupiłam od 4 miesiecy (bo nie ma tu sera bialego, wiec nie jadam twarogu). Z tego samego powodu od 4 miesiecy nie kupiłam rzodkiewki smile
        • feniks_z_popiolu Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 05:53
          Cały kalafior jest też za duży i w mojej rodzinie. Ale my część świeżego kalafiora zjadamy od razu a resztę blanszuję i mrożę. Mam potem do zupy czy na kotlety kalafiorowe albo jako warzywo do obiadu.
    • jan.kran Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 06:05
      sueellen napisała:

      > Niemal nie ma jogurtów w małych opakowaniach. Albo duże, albo conajmniej sześci
      > opak. W supermarketach najczęściej wszystko jest w wielopakach, nie da się kupo
      > wać "po troszku", a male sklepy są dużo gorzej zaopatrzone, jest mniejszy wybór
      > i w dodatku jest drożej. Ciężko nie wyrzucać jedzenia.

      --------------> W Norwegii , takim małym kraju , są jogurty pojedynczo i grupowo , zero problemu.
      My kupujemy albo w supermarketach albo w sklepach tajskich , tureckich , pakistańskich , rynek norweski nie jest duży ale jak ssię używa mózgu to można kupić wszystko wsęedzie , malo , dużo , tanio i drożej.


      • bei Jan kran 21.04.14, 10:20
        A pesto lubisz?- bo pesto zamrazać mozna bez szkody dla jego konsystencji czy smaku.
        Bazylię ciętą przechowuję w lodowce, tak, jak sałatę.
        A masz możliwość zakupu w doniczce?- z tą najmniejszy kłopot smile

        Z tą ciętą bardzo smaczna jest jajecznica, albo wrzuć do zupy, praktycznie kazdej, byleby nie owocowej. Niech udaje natkę pietruszki. Albo do niesłodkich kanapek, albo do koktailu warzywnego, lub samego jogurtu. Albo do masla, ktore zjesz bez obrobki wysoko termicznej.



        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • jan.kran Re: Jan kran 22.04.14, 00:14
          bei napisała:

          > A pesto lubisz?- bo pesto zamrazać mozna bez szkody dla jego konsystencji czy s
          > maku.
          > Bazylię ciętą przechowuję w lodowce, tak, jak sałatę.
          > A masz możliwość zakupu w doniczce?- z tą najmniejszy kłopot smile
          >
          > Z tą ciętą bardzo smaczna jest jajecznica, albo wrzuć do zupy, praktycznie kazd
          > ej, byleby nie owocowej. Niech udaje natkę pietruszki. Albo do niesłodkich kana
          > pek, albo do koktailu warzywnego, lub samego jogurtu. Albo do masla, ktore zjes
          > z bez obrobki wysoko termicznej.

          ### Pesto nigdy nie zamrażałam , raczej jemy na bieżąco.
          Bazylię kupukę zawsze w doniczce ale szybko więdnie, spróbuje obciąć i włożyć do lodówki.
    • nanuk24 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 18:44
      Zdarza mi sie cos wyrzucic, najczesciej jakis nieudany obiad(psy zjadaja, czasem sie zdarza, ze i one nie chca tego ruszyctongue_out), jednak nie zdarza mi sie wyrzucac warzyw, a kupuje w hurtowych ilosciach, npa dwie glowki salaty, trzy peczki koperku, tyle samo szczyiorku i kolendry, wielka glowke kapusty. Wieksze zakupy robie raz w tygodniu. Nie wwriuje ze smietana, musztardami, keczupami i majonezem - to swobodnie postoi dluzej. Kupuje duze puszki przecieru pomidorowego, po otwarciu i wzieciu lyzki przecieru reszte przelewam do pojemnika i wkladam do zamrazalnika. Glowka kalafiora na moja czteroosobowa rodzine jest niewystarczajaca, podobnie jak dwa jablka.
    • koronka2012 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 18:59
      Wywalam. Najczęściej czerstwy chleb, warzywa, rzadko wędlinę.
      Po prostu kupuję raz na tydzień, a nie zawsze mam wenę, żeby akurat jeść to co leży.

      Ale np. mam włoszczyznę (na wszelki wypadek), albo zużyję albo wywalę, pomidory (które jadam wyłącznie w sałatkach), no i jak akurat nie mam chęci na sałatkę to robią się miękkie i idą do kosza. Wędlinę porcjuję i zamrażam, ale np. moja ulubiona kiełbasa jest w dość dużych pętach, trzeba kupić całe, a to całe oznacza dla mnie jedzenie przez 3 dni. Można miec dość, ta kiełbasa nie nadaje się do mrożenia, a po 4 dniach nie jest już tak świeża.
      • verdana Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 19:51
        Bardzo podziwiam osoby, które marnują niewiele jedzenia i potrafią zaplanować dokładnie ile mają kupić. Ale z drugiej strony absolutnie nie wierzę w osoby, które nie marnują żadnego jedzenia - zjadają do końca nieudany obiad, niesmaczną zawartość puszki, jedzą to co mają w lodówce nawet gdy im sie jeść nie chce, albo absolutnie nie mają ochoty na to, co kupili.
        Myślę, ze gdzieś jest złoty środek, pomiędzy wyrzucaniem dobrego jedzenia, a jedzeniem wszystkiego "żeby się nie zmarnowało".
        • madzioreck Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 23:30
          le z drugiej strony absolutnie nie wierzę w osoby, kt
          > óre nie marnują żadnego jedzenia - zjadają do końca nieudany obiad, niesmaczną
          > zawartość puszki, jedzą to co mają w lodówce nawet gdy im sie jeść nie chce, al
          > bo absolutnie nie mają ochoty na to, co kupili.

          Ja znam, moi teściowie. No po prostu nie ma takiej opcji, żeby coś wyrzucić.
          Sama nigdy nie umiem tak wycelować, nie umiem ugotować zupy dokładnie tyle, ile potrzeba, zresztą kocham zupy i często łażę i wcinam do wieczora jakąś warzywną, więc zwykle nie jest to problem, ale ostatnio wylałam pół gara, bo za cholerę nie miałam ochoty jeść.
          • koronka2012 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 22.04.14, 11:11
            madzioreck napisała:

            > Ja znam, moi teściowie. No po prostu nie ma takiej opcji, żeby coś wyrzucić.
            > ale ostatnio wylałam pół gara, bo za cholerę nie miałam ochoty jeść.

            Nadmiar zupy bym zamroziła po prostutongue_out

            A tak na marginesie - łatwiej zagospodarować lodówkę jeśli się mieszka z rodziną. Ktoś wtedy zawsze coś zje.

            Ja mieszkam sama - i tu jest o wiele ciężej. Mam ze świąt kawalątek karkówki i pasztetu. Na śniadanie/kolację zjadam po 2 kanapki. I choć lubię obie rzeczy - wizja tego, że przez tydzień będę jadła na okrągło jedno albo drugie średnio mnie cieszy. Aha - na mniejsze kawałki podzielić się nie da, nie będę miała potem jak skroić.
    • anorektycznazdzira Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 19:40
      Prawie nie wyrzucam jedzenia. Sporadycznie. Jak to nie można kupić jednego jogurtu??? Wędliny, sery, mięso, pieczywo można kupować właściwie w dowolnej ilości od jednego plasterka zaczynając. Rzodkiewki mi nie doskwierają, ani żadne inne warzywa, o jemy ich dużo i i tak do serka kupuję dwa pęczki a nie dwie rzodkiewkiwink
      Szczególną uwagę jednak przykładam do tego, żeby zawsze właściwie zagospodarować i nigdy nie wyrzucać mięsa. Wegetarianką nie jestem i być nie zamierzam, ale tak się wyraża mój szacunek do zwierząt "użytych" do zrobienia tych produktów.
      • anorektycznazdzira Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 19:45
        Poczytałam, i mam taki wniosek, że wywalanie wiąże się z nie-bardzo-gotowaniem. Żeby zagospodarować produkty i nie zmuszać się do ich jedzenia na siłę trzeba mieć patent na to, jaką potrawę z tego zrobić, żeby tę potrawę lubiła rodzina i co tam dodać. Często coś gotuję, bo mam istotny składnik, który inaczej poleci do kosza (nie mam oczywiście na myśli trzech rzodkiewektongue_out). Ale ja lubię gotować, relaksuje mnie to.
        • naomi19 Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:06
          to prawda, zdarza mi się marnować jedzenie, dlatego, że wykorzystanie jakiejś tam części lodówki sprawia mi kłopot, a mój chłop potrafi z tego zrobić 3 różne przesmaczne dania
        • madzioreck Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 23:38
          anorektycznazdzira napisała:

          > Poczytałam, i mam taki wniosek, że wywalanie wiąże się z nie-bardzo-gotowaniem.
          > Żeby zagospodarować produkty i nie zmuszać się do ich jedzenia na siłę trzeba
          > mieć patent na to, jaką potrawę z tego zrobić, żeby tę potrawę lubiła rodzina i
          > co tam dodać

          Dziwna teoria... jeśli marnuje się kawałek mojego ulubionego sera, który kupuję tylko do pogryzania solo (bo zjadłam część, a na resztę nie mam ochoty) to co to ma wspólnego z gotowaniem? Nie gotuję niczego po to, żeby zagospodarować jeden składnik, jeśli nie mam ochoty go zjeść, to znaczy, ze mam chwilowo deficyt apetytu i gotowanie na to nie wpłynie. No chyba, że to coś, co da się zamrozić. Ale jeśli marnuje mi się pół kubeczka jogurtu, bo nie mam ochoty go zjeść, to to też nie ma nic wspólnego z gotowaniem.
    • gazeta_mi_placi Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 20:29
      Może u Ciebie, u nas w Polsce jak najbardziej w każdym sklepie są małe opakowania jogurtów (naturalnych i owocowych), które można kupować po jednej sztuce, nie w sześciopakach czy półlitrowych opakowaniach.
      Chleba można kupić ćwiartkę.
      Chyba, że kupujesz w sklepach- hurtowniach dla tamtejszych biedaków gdzie jest tanio, ale trzeba kupować wyłącznie duże opakowania.
    • 3-mamuska Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 21.04.14, 23:00
      Dziwne 8 rzodkiewek nie zjesz w 4 dni?
      Tyle mniej wiecej sa zdatne do zjedzenia.
      Raz na kanapkę ,raz do twarogu, raz mozna zjeść same bez niczego.
      Dziwne ze zjadasz 1-2 bo masz ochotę a potem miesiąc znów nie.

      Ze śmietana to nie dziwie sie ze co maja robić po ile? 50ml?
      Małe jogurty mozna spokojnie kupic.

      U mnie wywalam tylko oberki.
      Truskawki zjadam z corka na raz.
      Owoce kupuje 2 razy s tygodniu.

      Wędliny małe paczki bo mało u nas kanapek, bardziej do jajecznicy.
      Mało sie marnuje u nas jedzenia, gotuje na styk, nie kupuje na zapas produktów z krótkim terminem.
      Por i inne kroje myje i mroze, i wrzucam do zupy 1-2 razy w tygodniu, pietruszkę zielona czy koperek tez moroze.
      -----------------
      ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
      • yvona73pol Re: Marnowanie jedzenia (nie tylko w święta) 22.04.14, 07:27
        Ja niestety wywalam sporo sad
        Np. zapominam, ze cos kupilam i odkrywam to jak juz zgnije (dynia na przyklad), albo zzolknie do imentu (salata), albo zzielenieje (chleb, ktory jadam glownie ja).
        Albo cos kupie z mysla przyrzadzenia, a jak wroce do domu, to mi sie smak zmienia i ni cholery nie moge sie zmusic, zeby gotowac cos, czego nie zjem "bo tak". Albo mam kilka rzeczy na raz do zrobienia "na ten tychmiast" i ktoras z nich niestety nie bedzie na czas zrobiona i sie popsuje.
        Albo zapominam zupe schowac do lodowki i mi skwasnieje sad
        Owszem, mroze resztki, ale pozniej o nich zapominam i jak juz je wyjme, to nie pamietam kiedy to bylo i co to jest tongue_out wiec wole wyrzucic.

        Walcze z tym, ale idzie opornie.

        Gazeto, chleb na cwiartki... tu by mnie chyba smiechem zabili. Ba, nawet polowka, no jak to tak wink (w piekarni, nie ze dyskont jakis).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka