Odkryłam to wczoraj, to się podzielę tą wiedzą, gdyby ktoś, kto tak jak ja unika Maksraków o tym nie wiedział. Jestem w Polsce, przyjechałam nagle z powodu kłopotów rodzinnych kompletnie na wariata, w dodatku z niemowlakiem. Podczas jazdy z lotniska skręcało mnie już z głodu bo ponad 12 godzin nie miałam nic w gębie. Nie zdążyłam zjeść. Zatrzymaliśmy się w McDonaldzie.
Zamówiłam zestaw wrap z grillowanym kurczakiem bez sosu, sałatkę bez dressingu i wodę mineralną. Same warzywka, cienki naleśnik i kurczak. Jak na fastfooda całkiem nieźle

W każdym razie zostałam pozytywnie zaskoczona bo spodziewałam się, że jedyną opcją będzie buła z kotletem, frytki i cola.