Dodaj do ulubionych

wartość bycia matką

20.08.04, 11:25
czy nie uważacie że rola matki jest trochę niedowartościowana w
społeczeństwie?
wczoraj spotkałam się z ludźmi, z którymi miałam styczność (może nawet się
zaprzyjaźniłam) jak pracowałam i .... inny świat... oni wszyscy praca sukcesy
zawodowe ważne sprawy, a ja ... zdjęcia mojej świetnej dwójki i tyle.
Matką może być każda, takie jest powszechne mniemanie. Nieważne czy to robisz
dobrze czy źle, czy decydujesz się poświęcić im te parę lat życia czy
oddajesz niani. Może należałoby jakoś dowartościować rolę matki, jest to coś
w rodzaju pracy, wyboru, a mnie się wydaje jakby to był gorszy wybór, decyzja
o byciu .... TYLKO MATKĄ. A przecież to jest FULL TIME JOB.
Jak sobie dajecie radę z tym, czy w ogóle o tym myślicie, czy spotkały Was
lekceważące spojrzenia ze strony tych, którzy pracują i robią kariery, a Wy
na wychowawczym?
Obserwuj wątek
    • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 11:32
      owszem, ale przed tym zanim zostałam matką harowałam tak jak oni cały czas i
      energię poświęcając na pracę i tę tzw "karierę". Teraz to ja im współczujęsmile
      Chociaż nie ukrywam, że zanim poczułam się w miarę dobrze w nowej roli, to
      minął rok z okładem, a i teraz pozwalam sobie na przyjmowanie prac zleconych do
      domu. Tak czy inaczej, kto nie doświadczyl, ten nie powinien komentować. To
      działa w obydwie strony.
    • 18lipiec Re: wartość bycia matką 20.08.04, 11:37
      Hmm. Wartość?
      Dobrze jest gdy kobieta umie pogodzić bycie matką, żoną, pracownikiem.
      Gdy do wszystkiego podchodzi z dystansem i nie wartościuje wszystkiego przez
      pryzmat bycia matką.
      Gorzej jest gdy kobieta uznaje macierzyństwo jako szczyt wszystkiego,swoich
      osiągnięć i możliwości.A tak bywa często.Dziecko przesłania im świat, myślą że
      są super a tak naprawdę są nudne po prostu.
      Wielokrotnie wydaje im się że wiedzą już wszytko i są lepsze od tych
      bezdzietnych. Sama nie raz słyszałam "co ty wiesz o życiu, nawet nie jesteś
      matka to się nie odzywaj" " jak zostaniesz matką to zrozumiesz" Śmieszne.
      Ja nie mam dzieci a i tak czuję się dowartościowana, spełniona moze nie- bo
      jestem za młoda na to ale czuję się dobrze i wiem że dziecko zmieni moje
      życie.Zmieni ale w taki sposób że będzie ono inne ale niekoniecznie lepsze.
      • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 11:50
        lipiec, uwierz mi, że są rzeczy których doświadcza wyłącznie matka. Są
        sytuacja, w których może z ręką na sercu powiedzieć :"co ty wiesz, jak
        zostaniesz matką... itd". Tym bardziej matka, która ma za sobą spełnienie
        zawodowe. Wtedy obraz jest pełniejszy.
        • 18lipiec Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:08
          Możliwe, jednak uważam że kobieta również bez dzieci moze być szczęsliwa.
          • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:49
            zgadzam się, i wcale nie pochwalam teorii o wrodzonych instynktach
            macierzynskich, o braku spełnienia. Każdy ma swoją drogę. Najśmieszniejsze jest
            to, że kiedyś na dzieci to nawet bym nie spojrzała. Ale dopadło mnie. otalna
            wpadka. Teraz jestem szczęśliwa.Teraz małe są możliwości pogodzenia "kariery" z
            rodzicielstwem. Bo nie znam nikogo, kto robi ową "karierę" i wraca do domu
            przed 19. To powoduje frustrację i suma sumarum nie jest się chyba do konca
            spełnionym ani w roli pracownika ani matki. Ja cieszę się, że dojrzałam na tyle
            żeby podjąć ważną decyzję o rezygnacji na jakiś czas z pełnego etatu. To nie
            było łatwe i czasem jeszcze łezka kręci mi się w oku.
            Czasami wyrywa mi się, powiem komuś znajomemu, że POWINIEN mieć dziecko.
            Później żałuję, że nie ugryzłam się w język. ale mówię tak tylko dlatego, że mi
            to daje taki rodzaj szczęścia i spełnienia jakiego naprawdę nigdy wcześniej nie
            doznałam. Nie mówię, ze większego, więcej wartego. Nie, po prostu innego,
            niepowtarzalnego. I trwającego do konca życia. I chciałabym żeby moi bliscy też
            mieli okazję coś takiego przeżywać.Nie tylko kobiety, faceci również. Czego i
            Tobie, lipiec, życzęsmile)
        • koleandra Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:16
          anek.anek napisała:

          > lipiec, uwierz mi, że są rzeczy których doświadcza wyłącznie matka. Są
          > sytuacja, w których może z ręką na sercu powiedzieć :"co ty wiesz, jak
          > zostaniesz matką... itd". Tym bardziej matka, która ma za sobą spełnienie
          > zawodowe. Wtedy obraz jest pełniejszy.

          Jakie rzeczy? o czym Ty mówisz?
          • 18lipiec Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:17
            Też mnie to ciekawi?
            Anek anek czy Ty myślisz że ja inaczej przeżywam życie?
            • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:03
              Piszę o sobie. Totalnie zmienił się mój stosunek do życia. Fakt, że dziecko
              jest na pierwszym miejscu jest czymś niesamowitym. I nie chodzi o pierdoły typu
              że sobie nie kupię sukienki a le dziecku lody owszem. Po prostu jest po raz
              pierwszy w moim życiu ktoś o kim mogę powiedzieć, że oddam za niego życie.
              Mówię to z pełną świadomością i dosłownością. Mam wysokie poczucie (?)
              odpowiedzialności za życie mojego dziecka - za jego jakość, w sensie
              psychicznym i emocjonalnym. To my jako rodzice kształtujemy nowego człowieka.
              To w dużej mierze od nas zalezy kim będzie. To są odczucia których moim zdaniem
              nie-rodzic naprawdę nie może pojąć. Możesz przytaknąc, ale nie zrozumiesz
              dopóki sama nie poczujesz.Dziecko w naszym życiu pokazało też, że mozna mieć
              niewyczerpane pokłady siły psychicznej. Nie ma rzeczy niemożliwych. I chociaż
              kiedyś też tak mi się wydawało, to teraz jest dodatkowy bat nad głową i
              naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Nigdy nie kochałam nikogo tak
              bezwarunkowo. Nawet chyba własnych rodziców. To nie znaczy, że wybaczę dziecku
              wszystko, nie, ale też nie wyobrażam sobie sytuacji w której odwróciłyby się
              moje uczucia względem niego. zadałaś mi pytanie w podtekście pytając się
              zapewne o rzeczy przyziemne, materialne. Czego Ty nie wiesz, a co ja wiem.
              Macierzyństwo jednak jest dla mnie sprawą raczej duchową. Kiedyś pracując po 12
              albo i więcej godzin dziennie włączając weekendy, pomimo całej satysfakcji i
              czasem nawet poczuciu, że robię coś ważnego, nie potrafiłam tak do końca
              cieszyć się życiem. Banalne? Teraz odkrywając świat i ludzi przed moim
              dzieckiem, sama odkrywam go na nowo. Kolejny banał. Teraz po prostu jestem
              szczęsliwa w inny sposób. Naprawdę było warto. Nie myślę z politowaniem o
              osobach, które dzieci nie mają. Ale naprawdę jest mi czasem żal, że nie mogą
              przeżywać czegoś takiego czego ja doświadczam. co nie zmienia pewnie faktu, że
              nie dla każdej matki dziecko jest taką wartością.
              • iwonaw2 Re: wartość bycia matką 20.08.04, 14:22
                anek.anek napisała:

                > Po prostu jest po raz
                > pierwszy w moim życiu ktoś o kim mogę powiedzieć, że oddam za niego życie.

                Myślę w 99,9% tak samo. A ten 1% to żal gdybym musiała odejśc z tego świata, że
                nie będę patrzeć jak rośnie, że nie będę jej (córce) towarzyszyć na dobre i na
                złe w drodze przez życie. No i strach, że ktoś ją skrzywdzi -psychicznie- i nie
                będzie miał kto jej obronić. (Mam na mysli mojego męża który ma troszkę
                staroświeckie, czytaj despotyczne, podejście do wychowania).

                > Nigdy nie kochałam nikogo tak
                > bezwarunkowo.

                Mam tak samo. Co nie znaczy że mnie czasem nie zdenerwuje, ale zaraz sobie
                tłumaczę że to ja mam zły dzień i jestem nerwowa, że przecież ona nic złego nie
                zrobiła.

                > To nie znaczy, że wybaczę dziecku
                > wszystko, nie, ale też nie wyobrażam sobie sytuacji w której odwróciłyby się
                > moje uczucia względem niego.

                A tu z kolei nie byłabym taka pewna. Przypomina mi się serial "Ballada o
                Januszku". Nie jestem pewna czy nie zaczęłabym kochac takie dziecko nieco
                inaczej, już nie bezwarunkowo.


                > Teraz odkrywając świat i ludzi przed moim
                > dzieckiem, sama odkrywam go na nowo. Kolejny banał.

                ...to przyglądanie się choćby muchom spacerującym po ścianie....ale jest i
                wiele bardziej uduchowionych zajęć. No i to codzienne zaskakiwanie czym innym.
                Nowym trudnym słowem, czy logiką myslenia u zaledwie 2-latka.

                > Nie myślę z politowaniem o
                > osobach, które dzieci nie mają. Ale naprawdę jest mi czasem żal, że nie mogą
                > przeżywać czegoś takiego czego ja doświadczam. co nie zmienia pewnie faktu,
                że
                > nie dla każdej matki dziecko jest taką wartością.

                Na pewno. Ja czasem mam wrażenie, że za mało okazuję mojej córce jak ważna jest
                dla mnie. Że inne matki robią to lepiej. Albo, co gorsza, że nie kocham jej tak
                bardzo jak inne matki.
                Pomijam moje wyrzuty sumienia, kiedy się na nia zdenerwuję i podniosę trochę
                głos.
                Wiem jedno: jest dla mnie inaczej ważna i ważniejsza niż np. mój mąż. Może to z
                punktu psychologii rodzinnej błąd, ale co mi tam...
                Dziecko zmieniło mnie bardzo, czasem na lepsze, czasem na gorsze - mam dużo
                więcej cierpliwości, ale niestety nie tylko do niej.


                Pozdrawiam

                Iwona
                • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 15:43
                  iwonaw2 napisała:

                  >
                  > > To nie znaczy, że wybaczę dziecku
                  > > wszystko, nie, ale też nie wyobrażam sobie sytuacji w której odwróciłyby
                  > się
                  > > moje uczucia względem niego.
                  >
                  > A tu z kolei nie byłabym taka pewna. Przypomina mi się serial "Ballada o
                  > Januszku". Nie jestem pewna czy nie zaczęłabym kochac takie dziecko nieco
                  > inaczej, już nie bezwarunkowo.
                  >
                  >
                  zisiaj wydaje mi się, że moja miłość jest bezwarunkowa. To wcale nie znaczy
                  bezwarunkowej akceptacji. Nawet złego człowieka można kochać. Gdyby np. mój mąż
                  okazał się złym człowiekiem, który mnie lub kogoś nieustannie krzywdzi z
                  premedytacją, to prędzej czy póxniej bym się z nim rozstała. Z dzieckiem też
                  mogłabym się rozstać, ale w przeciwieństwie do innych osób nie potrafiłabym
                  wyprzeć go z mojego serca. Nie wiem ,czy rozumiesz o co mi chodzi. Nie chodzi o
                  wybaczanie wszystkiego tylko dlatego że istnieją więzy krwi. Teraz wydaje mi
                  się, że mogę powiedzieć, że swoje dziecko będę kochać bez względu na wszystko.
                  Kochać, ale nie wybaczać.
              • katse Re: wartość bycia matką 20.08.04, 22:55

                i ja poczułam coś niesamowitego odkąd jestem matką. I nigdy wcześniej niczego
                podobnie pięknego nie odczuwałam....

          • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:10
            a chocby własnie takie: Lipiec się dziwi matkom, które siedzą w domu. Być może
            zrozumie to jak sama matką zostanie. Do tego czasu dziwić się nie powinna.
            • melka_x Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:21
              anek.anek napisała:

              > a chocby własnie takie: Lipiec się dziwi matkom, które siedzą w domu. Być
              może
              > zrozumie to jak sama matką zostanie. Do tego czasu dziwić się nie powinna.

              Eee tamwink)), dziwić się możesmile. Tak nie wracająca do pracy zarobkowej może się
              dziwić tym wracającymsmile. Tylko bez bezrefleksyjnego wartościowania będącego
              efektem operowania zużytymi kliszami... o!smile
              • melka_x Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:24
                > Tak nie wracająca do pracy zarobkowej może się
                > dziwić tym wracającymsmile.

                miało być "tak jak nie wracająca do pracy zarobkowej może się dziwić tym
                wracającym"
      • judytak Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:16
        18lipiec napisała:

        > Sama nie raz słyszałam (...)
        > " jak zostaniesz matką to zrozumiesz"

        moja teściowa, lat 79, mówi "jak dojdziecie do lat, to będziecie inaczej mówić"
        i ja uważam, że ma rację :o)

        stary młodego powinien rozumieć,
        bo sam kiedyś młody był,
        a młody starego, to nawet mimo najszczerszych chęci...

        z matkami i niematkami podobnie :o)

        pozdrawiam
        Judyta
        • malgosia87 Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:29
          judytak napisała:

          > stary młodego powinien rozumieć,
          > bo sam kiedyś młody był,
          > a młody starego, to nawet mimo najszczerszych chęci...
          >
          > z matkami i niematkami podobnie :o)
          >
          > pozdrawiam
          > Judyta

          świetnie to ujęłąś, jak dla mnie samo sedno wink

          Pozdrawiam
          Małgosia
      • josik11 Re: wartość bycia matką 20.08.04, 21:17
        tez tak slyszlam co 18 lipiec:

        "co ty wiesz o życiu, nawet nie jesteś
        > matka to się nie odzywaj" " jak zostaniesz matką to zrozumiesz"

        slyszalam to od siostry meza i szlak mnie trafial, wg niej my nie zylismy jak
        rodzina i mielismy inne problemy niz ona (bo ona miala dziecko) po czesci
        miala racje ale gatki o jej praniu sprzetaniu i gotowaniu niczym sie nie
        roznily od moich ale ja bylam ta gorsza bo bezdzietna
        teraz obie mamy dzieci w jednym wieku (jej jest starsza o 3 m-ce , do tego ona
        ma jeszcze 7 letnia corka) i jej rady i porady o wychowaniu bokiem mi wychodza
        ja uzywam Pampersy to jestem glupia bo z reala sa tansze (moze i sa ale u mnie
        sie neisprawdzily), mowie ze bede dawac gotowa deserki i obiadki - jestem
        glupia bo to drogie i ona gotuje, ja wracam do pracy i nie ebde miec czasu na
        goptowanie dla dziecka, wracam do pracy i jestem wyrodna matka bo ona jest na
        wychowawczym (wiecznie sie kloci z mezem o brak kasy), jak jej powiedzialam ze
        z dzieckiem zostanie mąż i moja mama ona powiedzila ze niezostawilaby dziecka z
        obca osoba. Hm... jesli ojciec dziecka to obca osoba to ja juz nic wiecej nie
        pisze
        Pozdrawiam
    • donatta Re: wartość bycia matką 20.08.04, 11:39
      Wiesz, ja myślę, że to jest tak: dla każdego najważniejsze jest to, czemu się w
      danej chwili najbardziej poświęca, co zajmuje najwięcej mu czasu i jest w
      jakimś tam stopniu celem lub sensem życia. Jeśli dla człowieka takim sensesm i
      celem jest tylko jeden aspekt życia to moga być problemy w relacjach
      międzyludzkichsmile Bo monotematyczność rodzi nudęsmile I to działa w obie strony:
      matek i nie-matek.
      • natatip Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:17
        wiesz ja właśnie nie uznaje macierzyństwa za szczyt moich możliwości i staram
        sie nie zanudzać wszystkimi opowieściami o moich dzieciach - na spotkaniu wcale
        się prawie nie odzywałam, bo uważałam... że nie mam nic do powiedzenia - moze
        własnie dlatego że inni uważają macierzyństwo za nudno. Mam "wyższe aspiracje"
        tzn. zacząłam robić jakąs tam karierę, którą przerwałam, miałam plany co do
        studiów podyplomowych. Ale dlaczego mam się czuć gorsza dlatego że te plany
        chwilowo wzięły w łeb? Czy mój wybór był gorszy? o tym mówię. Dlaczego bycie
        matką ma być nudne i gorsze od robienia kariery pracy itp. itd.? Dlaczego
        siedzenie za biurkiem czy sprzedawanie czegoś ma niby być bardziej wartościowe
        od mojego poświęcenia dzieciom? Nie mam zamiaru o nim wszystkim opowiadać, ale
        mam wrażenie że dziś matki uciekają z domu jak szybko mogą, bo im się mówi, że
        wszystko inne niż macierzyństwo jest bardziej wartościowe.
        Na ta tip
        • 18lipiec Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:18
          Nie wyobrażam sobie że mając dziecko mialabym nie pracowac.
          Ja chce pracowac, potrzebuje wyjsc z domu, do ludzi, do znajomych i nigdy z
          tego nie zrezygnuje.
          • natatip do 18lipca jak sobie radzisz technicznie? 20.08.04, 12:30
            niana? przedszkole? czy nie masz poczucia, że czasu dla nich za mało?
            ja pracowałam jak miałam jedno dziecko. Zrezygnowałam z macierzyńskiego (3
            miesięcy). Teraz, jak mam drugie, żałuję, że tak było. Teraz mam szanse
            uczestniczyć w ich małych życiach. A z dugiej strony tęskni mi się już za pracą.
            N
            • 18lipiec Re: do 18lipca jak sobie radzisz technicznie? 20.08.04, 12:34
              Nie radzę sobie bo mnie mam jeszcze dzieci.
              Ale jeśli będę miała, to po macierzyńskim będę chciała wrócić do pracy.
              Bo tak, bo chcę i już.
              • anek.anek nie mów 'hop":)) 20.08.04, 13:06
                A ja jeszcze raz powtórzę, że nie masz zielonego pojęcia co zrobisz jak maluch
                się na świecie pojawismile) Być może wrócisz do pracy z radością, być może ze
                łzami w oczach, być może (jeśli sytuacja pozwoli) zrezygnujesz.
              • zuziarozia Re: do 18lipca jak sobie radzisz technicznie? 20.08.04, 15:36
                18lipiec napisała:

                >
                > Ale jeśli będę miała, to po macierzyńskim będę chciała wrócić do pracy.
                > Bo tak, bo chcę i już.
                Witam.
                tez tak miałam, myslalam, ze zaraz wroce do pracy, ale postanowilam isc na
                wychowawczy- co prawda tylko 3 miesiace ale jednak. tak bardzo szkoda mi dzieka
                i chce aby chociaz siedziala kiedy oddam je niani. w domu jestem juz ponad 8
                miesiecy i mam dosc , ale z dugiej strony corcia jest taka kochana , ze kiedy
                sie usmiecha wiem ze warto poswiecij jej ten czas. na prace zawsze jest pora, a
                dziecko nie poczeka urosnie i bede zalowac , ze nie bylam z nim kiedy
                najbardziej tego poczebowalo. wracam do pracy , ale jestem rozdarta wewnetrznie
                i wiem ze bedzie mi przykro zostawic corke, ale tez wiem , ze jesli nie wroce
                bede chodzila zla, niedowartosciowana i bedzie mi brakowalo pracy.
                macirzynstwo zmienia i nie mozesz byc pewna jak bedzie z toba.
                pozdr.
                przepraszam za pisownie ale mam przy piersi corke i tylko jedna reke wolna.
            • judytak technicznie 20.08.04, 12:54
              trzeba zachować odpowiednie proporcje

              czyli takie proporcje, jakie dla ciebie konkretnie wydają się najlepsze

              nie ma "ogólnie obowiązujących" zasad

              moje "osobiste proporcje": około roku czasu bez pracy po urodzeniu kolejnego
              dziecka, potem praca na pełen etat, ale bez nadmiernie długich lub
              nieregularnych godzin
              (dzieci mam troje)

              pozdrawiam
              Judyta

              P.S.
              problem chyba nie w tym, że społeczeństwo nie docenia, tylko w tym, że
              chciałabyś, żeby ludzie cię utwierdzali w twojej decyzji pozostania w domu, bo
              ci się już tęskni za pracą...

              może jakieś zlecenia, ćwierćetatu, kursy, studia itp.?
              J.
    • sta_mag Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:14
      Zanim zaszłam w ciążę i robiłam tzw. "kariere" strasznie zazdrościłam kobietom
      które mają dzieci. Teraz od 2 m-cy mam swój skarb i jak narazie nie tęsknię za
      pracą. wychowanie dziecka na wartościowego człowieka to chyba największe
      osiągnięcie jakie może człowiek zdobyć, przynajmniej ja tak myślę. A poza tym to
      też ciężka praca 24h/dobę. Ale owszem nie należy zatracać np. swoich pasji, czy
      zaprzestawać nauki, kształcenia bo po latach będziemy tym sfrustrowane. Można to
      pogodzić i być szczęśliwą matką i mądrą kobietą. Niekoniecznie trzeba zarabiać
      kupę forsy, nie to jest wyznacznikiem sukcesu.
      pozdrawiam
    • koleandra Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:14
      Dowartościować??? Bycie matką to jest najzwyczajniejsza i najbardziej naturalna
      rzecz na świecie. Ja na wychowawczym jestem bo dziecko trzeba wychowywać, a
      obca osoba nie zrobi tego tak jak ja bym sobie życzyła. Można mieć dzieci,
      można pracować, życie ma toczyć się dalej normalnym torem a nie stawiać
      wszystko na głowie BO JA MAM DZIECKO.
      • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:14
        a ja siedze z dzieckiem bo czerpię z tego radośc. Mogę iśc do pracy i naprawdę
        znalazłabym kilka opiekunek, które wychowałyby dziecko tak jak chcę, ale chcę
        również żeby ono czerpało radość z dzieciństwa. Napisałaś o tym wychowaczym jak
        o przykrym obowiązku, a nie frajdzie. To wcale nie jest takie dobre wychowawczo
        i w takiej sytuacji stanowczo lepiej wrócić w kierat roboty niż siedzieć w domu.
        • 18lipiec Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:27
          Ja po prostu wiem że nie wytrzymałabym w domu, nie wytrzymałabym bycia tylko
          matką.
        • koleandra Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:38
          Ja też siedzę bo chcę i czerpię z tego radośc, a dla dziecka też lepiej bo jest
          z nim matka a nie jakaś tam "ktoś". Ale nie popadam w skrajnośc typu "ja to
          najlepszą robotę w życiu odwalam". Po prostu jest mi dobrze tak jak jest i nie
          bardzo chcę to zmieniać.
          • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:59
            A z tym się zgodzę. Stawianie na pidestale matek jest nie na miejscu. A zgadzam
            się tez, żen ie powinno mieć miejsca pogarda czy pożałowanie. Można przyjąć
            zasadę, że to praca jak każda inna. Inne sobie w niej stawiamy cele i zamiast
            wysokiego wzrostu sprzedaży produktu X chcemy osiągnąć dobrze wychowanego
            człowieka.
            Przychylam się jednak do głosów, że "praca" matek w żaden sposób nie jest ani
            nagradzana ani ogólnie szanowana. A wbrew pozorom to one rodząc i wychowując
            dzieci naprawdę robią dużo dobrego - i to w sensie makrospołeczny, i bardzo
            długofalowym.
    • mamastasia Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:14
      Może i jest trochę niedowartościowana ale myślę, że nie jest strasznie. (Albo
      znowu mam szczęście?) Ja raczej spotykam się z sympatyczną zazdrością, że
      "możemy sobie pozwolić" na moje siedzenie w domu. Nie do końca tak jest - nie
      jest łatwo wyżyć z jednej pensji, ale ja i mój mąż ustaliliśmy, że tak jest
      najlepiej dla Stasia. A niedowatrościowanie chyba wynika z braku pensji...
      Miernikiem naszego sukcesu, niestety, jest wypłata. Wiadomo jak jest z wypłatą
      dla pracownika na stanowisku MAMA... to nie są pieniądze... Dla mam ma to
      największą wartość, choć chleba za to się nie kupi.
      Pozdrawiam
      Ania
      • natatip Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:27
        moze i najbardziej naturalna.
        Ale czy najłatwiejsza?
        to też chyba trzeba umieć robić dobrze.
        a jak widzę maluchy sypiące na siebie piachem w piaskownicy, a matki obok na
        ławce plotkujące ze sobą odwrócone tyłem... hmmm
        patrz wątek o matce bezmyślnej
        A co do stawiania świata na głowie. JA GO NIE STAWIAM NA GŁOWIE BO MAM DZIECKO.
        Mi się świat na głowie sam postawił przez dwie nieplanowane ciąże i próbuje go
        poukładać. I próbuję w nim znaleźć włąsną wartość, bo właśnie przez lata mi
        uświadamiano, że rola matki jest nieważna w porównaniu z tym, co mogę zrobić,
        zarobić, wymyslić na polu naukowym, nauczyć się itd. Czy matka, która rezygnuje
        z tych innych rzeczy jest gorsza bo z nich zrezygnowała?
        A ja i tak będę uważać, że nikt się nimi lepiej nie zajmie niż ja.
        Mamastasia chyba ma w wielkiej części rację. Ale ile bym zarobiła jakby mi
        płacili tak jak niani?
        Jak patrzę jak oni rosną, to myślę sobie, że to jest ogromna wartość. Chociaż
        może tylko dla mnie. I chociaż czasem tęsknię za robieniem tych innych rzeczy.
        Za byciem kimś w wielkim świecie. I pewnie do tego świata wrócę. A mój malutki
        światek?
        Na tatip
        • koleandra Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:43
          natatip napisała:
          "Ale ile bym zarobiła jakby mi
          > płacili tak jak niani?"

          No, teraz to przesadziłaś. To się nazywa "dowartościowanie" - płaćcie mi!! bo
          ja własne dziecko wychowuję!! A wiece ile powinna zarabiać matka? - kupę kasy
          bo na 15 etatów pracuje!!
          wink))))))))))))))))))))))
          • natatip Re: wartość bycia matką 20.08.04, 21:02
            jeeeez nie o to mi chodziło, żeby mi ktoś płacił, tylko ktoś napisał że wartośc
            człowieka w dzisiejszych czasach się maierzy tym ile zarabia, więc chcąc się do
            tego jakoś ustosunkować napisałam, że gdyby mi płacili, toby się okazało,że tak
            zupełnie bezwartościowa nie jestem w tej kategorii. Tzn. nie jestem trutniem,
            który leży na kanapie i nie przynosi money bo mu się nie chce. Może się źle
            wysłowiłam.
            N
    • melka_x Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:37
      Nie przesądzając o wyższości jednego modelu nad drugim, przy tego typu
      dyskusjach zawsze mnie zadziwia ten kompletny brak zaufania co poniektórych do
      własnych ambicji, intelektu i samodyscypliny (tylko bat w postaci pracy
      zarobkowej sprawi, że będzie mi się chciało czytać, uczyć języków itd.).
      Intelektualna miałkość nie zdechnie w przebraniu biurowego orła, może będzie
      tylko na pierwszy rzut oka mniej widoczna, ale w końcu chyba mówimy tu o
      faktycznym rozwoju, a nie pozorachsmile
      • wieczna-gosia Re: wartość bycia matką 21.08.04, 08:41
        no wlasnie wink
        Tez mnie zawsze to zadziwia wink
        Bo tak naprawde wydaje mi sie ze jest dosc malo zawodow gdzie wysoka
        dyspozycyjnosc intelektualna jest nieodzowna, tak jak sie patrze po
        znajomych wink) w reszcie zawodow zapuszczenie intelektualne nie ma specjalnego
        znaczenia o ile sie robi to co nalezy i jak nalezy wink
        Z wychowaniem jest tak samo. Mozna wychowywac dzieci bez specjalnych wysilkow
        intelektualnych, a mozna to potraktowac jak fascynujaca przygode intelektualna
        i zyciowa wink
        Nie mam poczucia niespelnienia, nie mam poczucia ze siedze w domu. Jakas pracka
        mala, wieksza zawsze mnie znajduje i przyznam sie ze odczuwam pod koniec tych
        pracek pewien dyskomfort, ze nie moge dzieciom poczytac bo tu jakies cos
        niecierpiace zwloki lezy i lypie na mnnie okiem wink
        Ale z drugiej strony istnieje pewne lekcewazenie staru rodzica w ogole- na
        zasadzie- skoro niania moze to zrobic co ja moge zrobic to po co ja mam to
        robic wink Ale mysle ze to lekcewazenie wynika glownie z neofitycznego zachwytu
        nad osiagnieciami feministek wink) na zasadzie- one walcza bym ja miala prawo
        pracowac i zarabiac tyle co facet a ja nie chce pracowac wink) skandal wink)
        Ja mam glownie niedzieciatych znajomych ktorzy sami mnie do opowiadania o
        dzieciach zachecaja poniewaz telent gawedziarski posiadam we wlasciwym
        miejscu wink a jak to Judyta swietnie ujela- mozna opowiadac o Amazonii tak zeby
        inny ziewali wink Mysle ze to jest zwiazane z poczuciem pasji wink mnie dzieci
        pasjonuja wink) wiec jak opowiadam o nich to z pasja a pasjonatow zawsze sie
        dobrze slucha wink)
    • judytak Re: wartość bycia matką 20.08.04, 12:42
      przecież to faktycznie jest inny świat, nie ma co się dziwić...
      porównuj swoje życie wtedy a teraz - różni się chyba wszystkim, nie?
      nie szukaj oceny,
      sama stawiasz tezę, że jeśli dwa wybory są różne, to musi być jedna lepsza, a
      druga gorsza
      a to nieprawda

      jeśli uważasz, że twoje zajęcie (wychowywanie dzieci) jest ważne i ciekawe, i
      masz w tym sukcesy, to powinnaś to umieć "sprzedać" w rozmowie
      znaleźć proporcje, ile mówić, o czym mówić, jak mówić, żeby innym się to
      wydawało fascynujące ;o)

      w końcu o wyprawie do Amazonki też można opowiadać tak, że dech zapiera, i też
      tak, że wszyscy ziewają dyskretnie ;o)

      w takich rozmowach z "innym swiatem" dobrze wychodzą tematy "ogólnoludzkie",
      hobby, zainteresowania, bo te mogą się okazać wspólne (sport, kino, polityka,
      cokolwiek)

      a lekceważącymi spojrzeniami się nie przejmuj, najczęściej jednak są one
      lekceważące tylko w twojej wyobraźni :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • ptakun Re: wartość bycia matką 20.08.04, 13:10
      Moim zdaniem wszystko zależy jak Ty sama postrzegasz swoje macierzyństwo. Ja w
      tej roli czuję się bardzo dobrze i dlatego nie dostrzegm krytyki ani różnicy
      między mną i kobietami, które dzieci nie mają. Czuję się spełniona, żal mi
      tylko że czas ucieka, że chciałabym zrobić dużo więcej. Jedni mają dzieci, a
      inni nie. Jedni nie są lepsi od drugich. To są ich wybory. Nie chcę, aby ktoś
      wywyższał moją sutyację czy moją pracę z dziećmi, ponieważ ci, którzy tych
      dzieci nie mają mogą być bardziej wartościowi ode mnie.
      Nie oceniam ludzi, którzy jak mi się wydaje robią kariery w ten sposób co ty.
      Uważam, że dobrze jest kiedy ludzie robią to co lubią, i jeśli nie odnajdują
      się w pieluchach to tylko ich sprawa. Bo ja lubię szczęśliwych ludzi,
      szczęścliwe i świadomie stworzone rodziny i szczęśliwe dzieci zadowolonych
      rodziców. Nic na siłę i będzie O.K. Pozdrawiam.
    • bogusiabj Re: wartość bycia matką 20.08.04, 15:53
      Może napiszę to samo, ale mam za sobą pracę w renomowanej firmie zagranicznej,
      super pensję, super wyjazdy służbowe, mieszkanie w super hotelach, bankiety w
      najdroższych hotelach i resteuracjach i nie wrócilabym do tego. Uwielbiam
      siedzieć w domu z dwójką dzieci i świadomie zostanę w domu, mimo tego że
      miejsce nadal na mnie czeka. A 10 lat temu, jakby mi ktos powiedział
      taką "bzdurę" - mąż, dzieci to bym go wysmiała, każdy myślał, że wrócę
      następnego dnia po urodzeniu. Choć powiem szczerze czasem czuję się
      lekceważona, przez to że siedzę w domu, a teraz idę się pakowac na następne
      wakacje (to już czwarte w tym roku) jakbnym pracowała byłby jedne. Mamy to są
      niezapomniane chwile. Pozdrawiam
      • natatip Re: wartość bycia matką 20.08.04, 21:11
        właśnie chyba o tym chciałam pisać... o lekceważeniu. Chyba o tym był pierwszy
        mail. I jakoś się rozrosło.
        a propos uczenia sie języków itd. na razie daję sobie na wstrzymanie (znam pięć
        na róznym poziomie i chciałabym coś dalej ciągnąc, żeby znać jeszcze jeden
        perfect) bo trudno z dwójka dzieci malutkich jeszcze.
        Po prostu ciągle czuję się zmęczona, może to leczyć trzeba, mąż mówi za młoda
        na zmęczenie.
        Ale mimo wszystko uważam że to była dobra decyzja żeby siedzieć z nimi i choć z
        jednej strony mnie gna gdzieś dalej, to fajnie mi z nimi i szkoda zostawiać z
        nianią. Może dlatego się kurczowo tryzmam tego, że robię to dobrze i nikt by
        tak się nimi nie zajął. Dzięki dziewczyny za wszystkie posty, dobrze jest
        poznać różne opinie.
        Lipiec, ciekawa jestem czemu siedzisz na forum o mamach. Pytam z ciekawości.
        Na ta tatta
        • kama6 Re: wartość bycia matką 20.08.04, 22:37
          Witam,
          postanowiłam się włączyć do tego wątku ponieważ niedługo sama zostanę mamąsmile.
          Zgadzam się z wieloma wypowiedziami każdej z Was, a przede wszystkim z tym, że
          kobieta musi robić to, co sprawia, że czuje się szczęśliwa.Jeśli czujesz się
          dobrze w roli niepracującej mamy to wszystko jest w porządku. Spełniasz się w
          tej roli i nie powinnaś się czuć niedowartościowana tylko z tego powodu, że nie
          otrzymujesz kolejnego awansu lub, że ludzie odnoszą się do ciebie z
          lekceważeniem i traktują jak wybrakowany towar. Pomyśl, że może czasami
          chcieliby być na twoim miejscu albo są po prostu niezadowoleni ze swojego życia
          i sfrustrowani.
          Nie stoję po stronie mam i potępiam nie-mamy.
          Każdy ma prawo do decydowania o własnym życiu. Drażni mnie tylko przekonywanie
          jednych i drugich o dobrych i złych stronach wybranych dróg życia.
          Padły tu zarzuty, że mamy czują się niedowartościowane bo inni (w tym nie-mamy)
          wypowiadają się z lekceważeniem o ich wyborze i że te mamy nie są pewne do
          końca swego wyboru. Tak pewnie jest też, ale ja zauważam też inną prawidłowość.
          Pewnego rodzaju ukrytą agresję nie-mam, które pod płaszczykiem ataków na mamy i
          negowania ich wyborów oraz umniejszania tego, co czują, starają się również
          udowodnić sobie, a może nawet wmówić, że ich droga życiowa też przyniesie im
          radość i szczęście.Zapierają się pisząc zdania: "Ja nigdy nie mogłabym.."Tylko
          dlaczego tak głośno i w taki sposób?
          Właśnie Lipiec, dlaczego siedzisz na forum dla mam?
          • anek.anek Re: wartość bycia matką 20.08.04, 22:49
            wypowiem się za Lipiec, bo myślę, że to będzie zgodne z Jej zdaniem. Siedzi
            tutaj, bo jest po prostu ciekawa świata i człowieka. Ja siedzę na
            forum "wychowanie w wierze" (jeszcze mnie stamtąd nie wyrzucili) chociaż jestem
            zagorzałą ateistką, ale dzięki temu, że rozmawiam tam z wierzącymi mogę
            przynajmniej próbować zrozumieć o co chodzi. Tak samo pewnie jest z Lipiec.
            A co do głośniego mówienia: jak sama zauwazyłaś kazdy ma prawo do własnego
            szczęścia. Tak samo często spotykam mamy (i to zauwazyła Lipiec!), które mówią
            w drugą stronę "co Ty wiesz", bycie matką to najlepsze co może spotkać kobietę
            itd. To też możnaby uznać za próbę udowadniania samemu sobie, że jest dobrze?
            • kama6 Re: wartość bycia matką 20.08.04, 23:21
              Możnaby. Dlatego napisałam, że denerwuje mnie sytuacja gdy mamy i nie-mamy
              próbują sobie wzajemnie coś wmówić i udowodnić, albo się w czymś utwierdzić.
              Jeśli znasz swoją wartość i jesteś przekonana o słuszności swojej decyzji, to
              nikt nie jest w stanie tego podważyć i spowodować, że czujesz się ze swoim
              wyborem źle.
              Pozdrawiam
    • mbkow Re: wartość bycia matką 20.08.04, 23:25
      dla mnie odwaga jest, jak kobieta decyduje sie zostac w domu z dziecmi. w
      obecnych czasach liczy sie kasa. a z tego kasy nie ma = bezwartosciowy job.
      a bycie matka to traumatyczne przezycie. po urodzeniu normalnie mialam
      wrazenie, ze mi sie nawet glos zmienil smile))
      a te definitywne stwierdzenia z postow wczesniej natchnely mnie, zeby napisac:
      jak bylam na studiach czytalam w 'twoim stylu' o malzenstwie lekarzy. oboje
      byli swietni na studiach, odnosili sukcesy, podnisili kwalifikacje, az sie
      urodzily dzieci i pani zrezygnowala dla nich z pracy. pomyslalam: frajerka i ma
      meza szowniniste. sama 7lat temu zaczelam prace i mialam ambitny plan zdobycia
      uprawnien archit (3lata praktyki+egzamin), a potem dzieci. no ale stwierdzilam
      po 2 latach, ze moze jednak sprobujemy. no i czekalam na ciaze 4 lata. przez
      ten czas utylam i, powiedzmy, nie bylam juz taka wesola. o uprawnieniach
      zapomnialam. bycie matka wydawalo mi sie cudowne i nieosiagalne, a kazda
      jeczaca w ciazy albo zmeczona dzieckiem chcialam zabic. w koncu urodzilam
      synka, ktorego kocham nad zycie i jestem na jego uslugach. ryczalam nie raz, ze
      nie daje rady, ze jestem wykonczona i po prostu mam dosc. ale jedno wiem: na 8h
      nie wroce, dopoki nie bede musiala. teraz minelo 7mies bycia mama i pracuje na
      pol etatu w domu. i tak mam zamiar robic do 3 roku zycia synka. a potem, mam
      nadzieje, nastepne male sliczne cos...
      i juz nigdy nie bede mowila, ze ja nigdy cos tam... wink))
      pozdr, monika
    • aha44 Re: wartość bycia matką 21.08.04, 14:07
      Ja myślę ,że pozycja kobiety ,w ogóle jest nie do
      pozazdroszczenia.Kobiety ,dokonującej świadomych wyborów.Tej co decyduje sie
      zostać w domu i tej ,która robi tzw.karierę .Miliony razy żałowałam , że nie
      urodziłam się facetem.
      Dziecko urodziłam dość póżno ,30 lat,i nie do końca byłam przekonana ,
      planowałam natychmiast wrócić do pracy ,po macierzyńskim.No cóż, byłam
      ignorantką,po prostu nie miałąm pojęcia.To trzeba przeżyć.Złudzeniem jest ,że
      dziecko daje szczęście , kariera daje szczęście itp.
      Już 16 m-c siedzę w domu i nigdy nie doświadczyłam takiego intensywnego rozwoju
      osobistego , codziennie dowiaduję się o sobie czegoś nowego,to wszystko
      zawdzięczam mojemu synowi.
      Nawet pokonałam mój największy kompleks , jazdę samochodem.Nie wiem co macie na
      myśli mówiąc o rozwoju tzw.intelektualnym , ale pracując jak dawniej nie
      miałabym czasu na takowy , obecnie zajmuję się Freudem,mam na to czas.
      Zaskakujące jest to , że opinię o moim uwstecznieniu słyszę głównie od
      kobiet.Dziewczyny o co w tym wszystkim chodzi.Być matką w domu żle,bo
      kocmołuch , być kobietą sucesu żle,bo egoistka,bo baba musi mieć dziecko .Więc
      co jest dobrze,która z ról budzi społeczny szacunek . Bo ja mam wrażenie ,że
      żadna!
      pozdrawiam
      • natatip Re: wartość bycia matką 21.08.04, 20:45
        aha44 napisała:

        > Ja myślę ,że pozycja kobiety ,w ogóle jest nie do
        > pozazdroszczenia.Kobiety ,dokonującej świadomych wyborów.Tej co decyduje sie
        > zostać w domu i tej ,która robi tzw.karierę

        Masz rację aha.

        .Zaskakujące jest to , że opinię o moim uwstecznieniu słyszę głównie od
        > kobiet.Dziewczyny o co w tym wszystkim chodzi.Być matką w domu żle,bo
        > kocmołuch , być kobietą sucesu żle,bo egoistka,bo baba musi mieć
        dziecko .Więc
        > co jest dobrze,która z ról budzi społeczny szacunek . Bo ja mam wrażenie ,że
        > żadna!

        popieram aha. Też się czasem nad tym zastanawiam. Ja właśnie trochę się
        niepewnie czuję, bo jak zostawiłam dzidka (starszaka już teraz) i poszłam do
        pracy, to wszyscy się dziwili i pytali czy mi nie żal i trcohę patrzyli jak na
        wyrodną matkę. A teraz jak siedzę z dzidziami i sprawia mi to frajdę, to jakoś
        bez pracy łyso i czuję się uwsteczniona, bo nie czytam zbyt wiele (kiedyś
        czytalam duuużo więcej) i nie chce mi się uczyć tylko spaaaać.
        Wspaniałe jesteście dzieczyny .
        Uświadamiłyście mi że ważne to co czuję, a nie to co inni myślą. A właściwie
        przypomniałyście.
        N

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka