rekontra
14.08.06, 20:45
Na forum dość często słyszy się określenie - endek. Nazwanie kogoś endekiem
jest epitetem forumowym. A kto używa tego epitetu?
Wyjaśnia to krótka analiza świetnego felietonisty, ktory niestety za
przyczyną kobiety, stracił głowę dla naszej sprawy.
„Endecy" — wyszeptał rewolucyjny eseista W.. „endecy" powtórzył za nim
dysydencki młodzieniec R., „endecy, endecy" rozszeptał się tłumek.
Czytelniku, który możesz teraz odnieść wrażenie, że tracisz wątek, należy ci
się pewne wyjaśnienie. Otóż w owych czasach w intelektualnych środowiskach
Warszawy wyraz „endek" używany był w znaczeniu o wiele szerszym
niż „zwolennik Narodowej Demokracji". Każdy, kogo nie zna Leszek Kołakowski,
kto nie widzi fundamentalnej różnicy między liberałem Rakowskim a
twardogłowym Moczarem czy Olszowskim i kogo Adam Michnik nie wymienia w swej
książce „Kościół, lewica, dialog", był endekiem lub w każdym razie
potencjalnym endekiem. „Endek" znaczył po prostu „obcy", „nie
nasz", „podejrzany" i obejmował również piłsudczyków oraz wszystkie elementy
nie corame ii faut, skupione w Ruchu Obrony Praw Człowieka i
Obywatela. „Endek" znaczył również „nie z towarzystwa", „nie z wielkiego
świata", „nie z Paryża", „z jakiejś Pipidówki czy tam z Pcimia".
rekontra
jak najbardziej endek