Wątek na luzie, przypadkiem podsłuchałam próbkę opinii społeczeństwa w terenie. A było to tak, że w porze obiadowej nabyłam posiłek w punkcie gastronomicznym leżącym w bezpośrednim pobliżu zagłębia biurowo-usługowego i przy sąsiednim stoliku siedziało kilku młodych (tzn. ok 20-30 lat, raczej, jak wynikało z rozmowy, po studiach lub na ich finiszu) facetów rozmawiających głosami nieszemrzącymi, a ja byłam sama i najpierw nie dało się nie słyszeć, a potem już strzygłam uchem celowo, bo pomyślałam, że ematkom opiszę i mi podyskutują na temat.
Najpierw panowie rozmawiali o pracy - swojej szczególnie, rynku w ich branży ogólnie, planach na przyszłość i perspektywach na teraz. Potem z perspektyw zawodowych przeszło na sprawy rodzinno-towarzyskie i tak sobie plotkowali kto z kim i skąd wziąć sensowną pannę i tu usłyszałam hasło, które muszę Wam zacytować:
"W sumie to w naszym przedziale wiekowym jest więcej wolnych babek niż facetów, ale one są wolne dlatego, że są nieźle popie...ne, więc ciężko kogoś znaleźć". Przyznam, że mnie nieco zaskoczyło. Zawsze żyłam w przekonaniu, że jest masa fajnych dziewczyn, tylko ciężko im znaleźć kogoś sensownego, bo wolni są, cytując pana powyżej, w dużym stopniu "popie...ni" - czy to coś w młodym pokoleniu obecnie się zmieniło, czy to tylko inna perspektywa?