mx3_sp
29.04.14, 09:04
przeszło rok temu urządzaliśmy mieszkanie. Zrobiliśmy wg panujących trendów [sic!] czyli prawie skandynawia. Nie policzę ile kasy władowaliśmy, ale mam dość szarości, bieli, czerni, tej sterylności. Najlepiej czuję się w pokoju dziecka gdzie jest pełno kolorów, panuje tam jakaś swoboda. Poprzez dodatki staram się ocieplić to mieszkanie, ale zaczyna przypominać cepelię, wszystko jakby z innej mańki.Nie wiem, mam wrażenie, że jakieś stany depresyjne mnie łapią. Sam koszt zmiany kolorów to spora kwota, do tego trzeba meble przesunąć ( bo tego nie zmienię). Boję się nawet mężowi powiedzieć o ewentualnym remoncie ze względu na koszty oczywiście. Co byście poradziły?