Jakby na przekór temu co napisałam w tamtym wątku (że nie spotykam natrętnych psów) zderzyłam się dziś z dość wylewnym pieskiem. Pan pieska ("bez mózgu"

) uwiązał go do barierki przy schodkach prowadzących do sklepiku/budki w ten sposób, że pies stał w drzwiach. A że był młody i wesoły, to gdy wychodziłam, serdecznie mnie przywitał, łasząc się i opierając łapami na moich kolanach (dotąd sięgał) oraz wywijając ozorem - gdybym się bardziej pochyliła, to zapewne dałby mi soczystego buziaka. Poklepałam go po pleckach i odsunęłam z przejścia - nie protestował, stracił zainteresowanie i odwrócił się w kierunku swojego pana.
I tak sobie wyobraziłam diablicę na moim miejscu .... Czy zrobiłaby awanturę, czy umykała w popłochu przed "agresywnym" psem ??? A inne emamy ?