Dodaj do ulubionych

Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica_a)

    • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 15:51
      default napisała:

      > I tak sobie wyobraziłam diablicę na moim miejscu .... Czy zrobiłaby awanturę, c
      > zy umykała w popłochu przed "agresywnym" psem ??? A inne emamy ?


      Bardzo mnie dziwi to pytanie. Tak jakby oczywistym standardem kazdego wyposazenia sklepu byl pies przy glownym wejsciu. I problem tylko w tym, czy to pies przyjazny. Otoz nie, psa w wejsciu do sklepu ma nie byc. Pies musi by tak uwiazany, aby nie przeszkadzal w wejsciu do sklepu nie tylko milosnikom, ktorzy najpierw psa wyglaskaja, a pozniej dotykaja towaru, ale I tym , ktrorzy milosnikami nie sa, a za to spieszy im sie, bo nie chca zostac przez psa obskoczonym, bo sie wlasnie wystroili,bo nie chca byc pobrudzonym, bo nie chca sie bac, bo sa na siersc psa uczuleni, bo... itd itp.

      Co za absurdalne myslenie, ze skoro mnie pies nie przeszkadza, to nie powinien tez nikomu.
      • kietka Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:11
        to jest kwestia zwykłej ogłady i dobrego wychowania, no ale coż, życie.
        • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:20
          kietka napisała:

          > to jest kwestia zwykłej ogłady i dobrego wychowania, no ale coż, życie.

          To jest kwestia przepisow i paragrafow, oraz ich przestrzegania. Polska jest krajem, gdzie nie przestrzega sie prawa. Jak mozecie tego nie rozumiec, tylko mowic - coz, zycie?
          • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:32
            laquinta napisała:

            > Jak mozecie tego nie rozumiec, tylko mow
            > ic - coz, zycie?

            Po jesteśmy polakami-luzakami wychowanymi na Dostojewskim i Gogolu z filozoficzno-pesymistyczną oceną ogólnej kondycji ludzkiej - wot żyźn.
            Gdzie nam tam do pragmatycznych kapitalistów i niemieckiego ordung muss sein smile
            • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:41
              nenia1 napisała:

              > Gdzie nam tam do pragmatycznych kapitalistów i niemieckiego ordung muss sein smile

              Ja mieszkam na amerykanskiej glebokiej prowincji. Tutaj nikt by psa w wejsciu do sklepu nie uwiazal, ze wzgledu na psa i ze wgledu na innych uzytkownikow przestrzeni publicznej. Ludzie dbaja o niezutruwanie sobe nawzajem zycia. Nawet przepisow nie trzeba znac. Tylko idiota uwiazuje psa w przejsciu.
              • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:48
                A Ameryka smile

                Psów się nie wiąże, ale do kolegów w szkole się strzela.

                To ja chyba wolę już te psy.
                • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:50
                  A psy w schroniskach usypia jeżeli do dwóch miesięcy nie znajdzie się dla nich właściciel.
                  • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:01
                    A to akurat nieprawda. Moze w duzych mistach, gdzie schroniska sa przepelnione.

                • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:52
                  nenia1 napisała:

                  > A Ameryka smile
                  >
                  > Psów się nie wiąże, ale do kolegów w szkole się strzela.
                  >
                  > To ja chyba wolę już te psy.

                  Czyli jak zdarzaja sie takie okropne rzeczy, to znaczy, ze w ogole juz prawa nie musimy przestrzegac? Wez sie podrap po glowie.
        • konwalka Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:22
          przed chwilą w trojce podawali info, ze straz miejska znalazla w rzece zwłoki psa z przyczepionym do szyi betonowym blokiem
          odrzucam te mysl,ale jednak nie moge sie jej pozbyc
          ze jednak jest tu spora grupa kobiet, które po wielkiemu cichu uwazaja, że tak wlasnie mozna rozwiązywac psi problem
          tyle nienawisci i szczerego obrzydzenia co psy nie miewają tu nawet tesciowe
          • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:46
            konwalka napisała

            > ze jednak jest tu spora grupa kobiet, które po wielkiemu cichu uwazaja, że tak
            > wlasnie mozna rozwiązywac psi problem

            Rzucanie oskarzeniami stawia Cie na rowni z .tym, ktory wrzucil psa do rzeki. Masz tak samo od nienawisci poje...ne.
          • oqoq74 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:54
            Bzdura.

            Denerwują mnie ludzie, którzy nie potrafią dostosować się do obowiązujących przepisów i pozwalają na bieganie psom luzem w miejscach niedozwolonych, czy na skakanie na innych ludzi, czy też wiążą te psy przy wejściu do sklepu.
            Ale to w ogóle nie jest równoznaczne z popieraniem bestialstwa wobec zwierząt.

            Jak widać po Twojej wypowiedzi, nie potrafisz rozróżnić tych kwestii.
          • wioskowy_glupek Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 00:58
            10/10
          • falka_85 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 09:56
            A ja się po cichu zastanawiam jak bardzo trzeba mieć chory umysł, żeby wysnuć taki wniosek? Ja tu widzę głównie wpisy: nie lubię psów, boję się ich + chyba jeden oszołom od pistoletu. Jak ktoś twierdzi, że nie lubi dzieci to rozumiem to jako nie rozczulają go pulchniutkie rączki niemowląt, nie chce słuchać o dzieciach, zajmować się nimi, wchodzić w interakcje itd., a nie że planuje utopienie wszystkich dzieci w rzece. Co więcej może ogólnie nie lubić dzieci, ale pokocha np. siostrzeńca. Serio nie czaję twojego toku myślenia.
            Zechciej też zauważyć, że osoba która nie lubi psów najprawdopodobniej rozwiązała "psi problem", o którym piszesz zanim się pojawił, po prostu nigdy nie miała psa. Gros piesków porzucanych przy drogach, przywiązywanych do drzew w lesie itd. to ukochane piesiuńcie pańci, wychuchane pieski domowe, a nie zwierzęta osób, które nie lubią psów i nigdy psa nie miały.
      • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:18
        laquinta napisała:

        > Otoz nie, psa w wejsciu do sklepu ma nie byc. Pies musi by tak uwiazany
        > , aby nie przeszkadzal w wejsciu do sklepu

        Tak to działa w świecie idealnym, a dopóki nie żyjemy w raju przydaje się wyrozumiałość.
        • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:31
          nenia1 napisała:

          > Tak to działa w świecie idealnym, a dopóki nie żyjemy w raju przydaje się wyroz
          > umiałość.

          Jaka wyrozumialsc, ze ktos lamie przepisy? Wyrozumialosc dla pijakow na drogach i dla tych lamiacych przepysy ruchu drogowego, wyrozumialosc dla posiadczy dzieciecej pornografii, wyrozmulosc dla bawicych sie studentow, dla kiboli, dla palacach smieci, dla wywozacych smieci do lasu, dla glosnych sasiadow, dla palenia na balkonach....? Ciagle ta polska wyrozumialsc dla lamiacych prawo. To jest glupota, a nie wyrozumialosc.
          • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:33
            laquinta napisała:

            > nenia1 napisała:
            >
            > > Tak to działa w świecie idealnym, a dopóki nie żyjemy w raju przydaje się
            > wyroz
            > > umiałość.
            >
            > Jaka wyrozumialsc, ze ktos lamie przepisy?

            Byli tacy co wykonywali każdy rozkaz i trzymali się ściśle przepisów. Ja wiem czy to takie słuszne podejście?
            • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:37
              O teraz widze, ze w Polsce jeszcze dlugo trwac bedzie bezprawie.
              • bri Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:42
                Bezprawie będzie dopóki nie zmniejszy się ilość przepisów bezsensownych. Złe prawo pociąga za sobą lekceważenie prawa w całości.
                • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:46
                  Bardzo słuszna uwaga bri.
                • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:55
                  bri napisała:

                  > Bezprawie będzie dopóki nie zmniejszy się ilość przepisów bezsensownych. Złe pr
                  > awo pociąga za sobą lekceważenie prawa w całości.

                  Czyli hej, jesli mamy za duzo przepisow, to co nam zalezy zlamac przepis I uwizac psa w przejsciu, rzucac smieci na ulice, pluc, zakolcac cisze nocna itd?
                  • bri Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:06
                    Moja droga nie robiłabym tego nawet gdyby nie było na tą okoliczność żadnych przepisów; ze zwykłego zdrowego rozsądku i szacunku do innych.

                    Ale przepisy przeróżne czasem łamię, bo bywają głupie, niepotrzebne albo niezrozumiałe. Sama też na pewno jakieś łamiesz, nawet jeśli o tym nie wiesz.
                    • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:10
                      bri napisała:


                      > Ale przepisy przeróżne czasem łamię, bo bywają głupie, niepotrzebne albo niezro
                      > zumiałe.

                      Czy nieuwiazywanie psa w przejsciu to przepis glupi, niepotrzebny lub niezrozumialy?
                      My tu mowimy wlasnie o takiej sytuacji, I tylko takiej, a nie o przepisach w ogole.
                      • bri Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:14
                        Ależ przecież od początku tego wątku piszę, że ten pies nie powinien tam być uwiązany. Tyle, że ze względu na zdrowy rozsądek, a nie przepisy.
                      • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:16
                        A w ogóle jest w Polsce taki przepis?
                        • oqoq74 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:58
                          Ja nie mogęsmile

                          Najpierw dowodzą, że w ogóle przepisy są głupie, a potem się dopytują czy w ogóle taki przepis jest.smile Ot, polska logika.

                          I teraz jak usłyszysz, że nie ma paragrafu, gdzie jest napisane, że przy wejściu do żabki, nie wolno uwiązywać psa tak, by przeszkadzało to wchodzącym i wychodzącym, to będziesz dowodzić, że to można robić?
                          Nie wszystkie przepisy zapisane są wprost.
                          • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 10:16
                            oqoq74 napisał(a):

                            > Ja nie mogęsmile
                            >
                            > Najpierw dowodzą, że w ogóle przepisy są głupie, a potem się dopytują czy w ogó
                            > le taki przepis jest.smile Ot, polska logika.

                            Trochę nie zrozumiałaś, ale to się zdarza. Podobnie jak niektórym przywiązanie psa przed sklepem w przejściu. Takie jest życie - niedoskonałe, dlatego ja podchodzą to niego na luzie, oddzielając rzeczy ważne od mało ważnych.

                            Ale wracając do tematu - nigdy by mi nie przyszło do głowy sformułowanie "w ogóle przepisy są głupie" bo to stwierdzenie zupełnie pozbawione sensu. Więc trudno mi zrozumieć, skąd masz taki wniosek. Trudno jednak uznać, że nie ma wcale głupich przepisów - prawda? Chyba słyszałaś o absurdach prawa, albo nadmiernym ich skomplikowaniu.

                            A pytam czy taki przepis jest, ponieważ niektóre panie zarzucają, że w Polsce nie przestrzega się przepisów, ponieważ nie mam psa i temat mnie nie interesował bezpośrednio, chcę się dowiedzieć, czy faktycznie jest to przepis, czy rzecz ma się w dobrych obyczajach.

                            Mam nadzieję, że teraz zrozumiałaś.
                            • oqoq74 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 11:28
                              No widzisz, Ty też nie zrozumiałaś. smile
                              Są przepisy mówiące, że właściciel odpowiada za swoje zwierzę. Co więcej może odpowiadać cywilnie i karnie za szkody wyrządzone przez zwierzę. I w tym, między innymi, mieści się obowiązek takiego uwiązania psa, by nie wyrządzał szkód innym. Choćby to było ubrudzenie spodni.
                              I nie, nie musi być konkretny paragraf. Tylko ludzie rozumni, wiedzą, że nie wszystkie przypadki muszą być literalnie opisane. A tacy, którzy mają przepisy w odwłoku później uważają, że jak coś nie jest konkretnie opisane to jest dozwolone.
                              Absurdy prawa istnieją. Poniekąd dlatego, że za uchwalanie kodeksu odpowiedzialny jest sejm, a tam są w większości ludzie, którzy dla celów politycznych przepchną każdą głupotę.
                              • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 11:41
                                Ale czego nie zrozumiałam? Zadałam pytanie o to czy istnieje konkretny przepis, a ty zaczęłaś udowadniać, że kwestionuję wszelkie przepisy a potem pytam, czy taki jest.

                                Super, że na forumową modę udowadniasz, że to ty właśnie jesteś w tej rozumnej grupie, a ja nie, tyle że wnioski które wyciągasz są zupełnie niezgodne z tym co sądzę.
                                To dość oczywiste, że nie wszystko musi być literalnie opisane, bo inaczej żyć by się nie dało.

                                Ja po prostu zapytałam z ciekawości, bo sama nie mam psów i temat mnie nie interesował, a ty w tym dopatrujesz się jakiś podtekstów, szukania kontrargumentacji, stwierdzeń typu "jak coś nie opisane to dozwolone" itd. To są twoje własne chochoły.

                                Tak jak mówiłam, wyluzujcie ludzie trochę, lepiej się żyje.
                                • oqoq74 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 12:45
                                  Odniosłam się do całej tej śmiesznej dyskusji. I tylesmile

                                  Nie wiem jak Ty, ale ja dyskusje w necie traktuję ze stosowanym dystansem. Nie siedzę non stop na ematce. Są ciekawsze rzeczy do zrobienia.
              • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:46
                Ojej, to straszne sad

                Swoja drogą zawsze mnie nieco bawią ludzie, którzy od zwykłej sugestii o odrobinie większej wyrozumiałości dla bliźnich i sympatycznych zwierzaków dochodzą do popierania pornografii dziecięcej i jazdy po pijaku.

                W sumie chyba trochę ciężko się z takim myśleniem żyje, jakiekolwiek drobne odstępstwo od wytyczonej ściśle drogi prawidłowego postępowania musi się jawić jak wydarzenie grożące globalną katastrofą, co nie?
                • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:50
                  nenia1 napisała:

                  > Ojej, to straszne sad
                  >
                  > Swoja drogą zawsze mnie nieco bawią ludzie, którzy od zwykłej sugestii o odrobi
                  > nie większej wyrozumiałości dla bliźnich i sympatycznych zwierzaków

                  Do Ciebie nie dotarly slowa o uczuleniu na psia siersc? Sa ludzie, ktorzy tylko przechodzac kolo skaczaceo psa maja ataki dusznosci. Dlaczego wiecej masz zrozumienia dla bliznich z ich sympatycznymi pupilami, niz dla uczulonych? No dlaczego?
                  • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 16:58
                    Uczulenie na sierść psa jest bardzo rzadkie, częściej uczulają jak już koty.
                    Ale oczywiście na tym forum większość zna "chociaż jedną osobę z tak rzadką alergią i w dodatku tak wyjątkowo nasiloną", że nawet przejście obok Burka to ryzyko uduszenia się.
                    • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:06
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Uczulenie na sierść psa jest bardzo rzadkie, częściej uczulają jak już koty.
                      > Ale oczywiście na tym forum większość zna "chociaż jedną osobę z tak rzadką ale
                      > rgią i w dodatku tak wyjątkowo nasiloną", że nawet przejście obok Burka to ryzy
                      > ko uduszenia się.

                      Czlowiek bardzo uczulony na psa, kolo psa nie przejdzie, chyba, ze musi, jesli np. pies uwiazany jest w wesciu do sklepu, a sklep jedyny w okolicy.
                      Nie rozumie dlaczego tak bronicie, tego uwiazywania psow w miescach w ktorych utrudnija innym przechodzenie? O co wam tak naprawde chodzi?
                      Moj pies uwiazany byl zawsze tak, by nikt mu nie przeszkadzal, nie nadepnal, nie przytrzasnal drzwiami.
                      • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:28
                        laquinta napisała:

                        > Nie rozumie dlaczego tak bronicie, tego uwiazywania psow w miescach w ktorych
                        > utrudnija innym przechodzenie? O co wam tak naprawde chodzi?

                        Nie rozumiesz, bo nie chodzi o bronienie uwiązywania, ale o reakcję na takie uwiązanie.
                        Można oczywiście drzeć się na cały sklep i robić od razu dym, albo wywracać oczy z nadąsaną miną, a można, szczególnie jak się nie jest uczulonym na sierść (tak, tacy ludzie jeszcze się zdarzają), po prostu wykazać się odrobiną wyrozumiałości, bo może ktoś jest chory i może wyjść z psem jedynie wtedy gdy idzie po zakupy, drugi raz nie da rady, albo ktoś zaspał, pies się musi wysikać, a człek potrzebuje bułek na śniadanie itd. no i uwiązuje tego psa, bo nie ma co zrobić. Warto zacząć uczyć się odróżniać rzeczy poważne od mało istotnych, od takich, które nie powodują szczególnych strat na ciele i duszy, zamiast od razu nadymać się "to jest niezgodne z przepisami". Do przepisów należy podchodzić z pewną elastycznością, a nie bezkrytycznie w każdej sytuacji je przestrzegać. Oczywiście to dość trudne i nie tak czytelne jak granica którą tworzy przepis, ale jak dla mnie bardziej ludzkie i dające więcej wolności.
                        • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:38
                          nenia1 napisała:


                          > Warto zacząć uczyć się odróżniać rzeczy poważne od mało istotnych,

                          Czyli jak pies kogos ugryzie, to dla Ciebie jest to malo istotne? Albo jak przytrzasna psa drzwi, to tez malo istotne? Albo jak pies podrze pazurami ponczochy, to tez malo istotne?
                          • bri Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:55
                            Jak ugryzie, podrze, zniszczy to nerwy są uzasadnione. Dopóki nic się nie stanie można zareagować spokojnie i po prostu poprosić o przestawienie psa.
                            • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:15
                              bri napisała:

                              > Jak ugryzie, podrze, zniszczy to nerwy są uzasadnione. Dopóki nic się nie stani
                              > e można zareagować spokojnie i po prostu poprosić o przestawienie psa.

                              Nerwy sa uzasadnione po, ale przed pogryzieniem, przed znieszceniem, to nie sa. Ciekawa filozofia w mysl powiedzenia - madry Polak po szkodzie.

                              Kogo poproscic o przestawienie psa? Wlasciela, ktory jest w srodku?
                              • bri Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 19:40
                                Jeśli ktoś panicznie boi się psów lub ma inne gwałtowne reakcje to oczywiście może się czuć zdenerwowany jak tylko psa zobaczy. Chociaż skoro właściciela psa nie będzie w zasięgu wzroku to nawet najwyższy poziom wzburzenia żadnego skutku nie przyniesie. Miałam na myśli sytuację gdy psa da się jednak jakoś ominąć.
                            • iwles Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:34

                              bri napisała:

                              > Jak ugryzie, podrze, zniszczy to nerwy są uzasadnione.

                              słucham ???
                              mam czekać az pies ugryzie ?
                              • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 19:11
                                Mijając przechodniów - mężczyzn myślisz tylko o tym, że zaraz zgwałcą Ciebie albo Twoje dziecko? Bo zdarzają się wśród mężczyzn gwałciciele i pedofile.
                              • bri Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 19:34
                                Chyba jednak nie słuchasz, a raczej nie czytasz. Dopóki nic się nie stanie nie widzę powodu do robienia wielkiej awantury. Najpierw warto po prostu poprosić, żeby ktoś swój błąd naprawił czyli w omawianym przypadku przywiązał psa gdzie indziej. Z mojego doświadczenia w ten sposób można wiele spraw łatwiej załatwić niż idąc od razu na pełnej ku...e.
                                • edelstein Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 11:38

                                  Czyli musi sie cos stac,by wlasciciele zaczeli myslec?wlasnie wrocilam z Polski i przerazila mnie ilosc psow,ktore byly puszczone luzem w srodku miasta.Jeden mnie przestraszyl,bo podszedl od tylu i zaczal sie lasic.Drugi zaczal biegac za moim dzieckiem,wlasciciel byl w sklepie i mial w powazaniu co robi jego pies.Odpedzanie go bylo dosc karkolomnym zadaniem,bo balam sie,ze ugryzie.

                                  "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                                  Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                                  Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                                  Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                                  • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 11:45
                                    edelstein napisała:

                                    > wlasnie wrocilam z Polski
                                    > i przerazila mnie ilosc psow,ktore byly puszczone luzem w srodku miasta.Jeden
                                    > mnie przestraszyl,bo podszedl od tylu i zaczal sie lasic.Drugi zaczal biegac za
                                    > moim dzieckiem,wlasciciel byl w sklepie i mial w powazaniu co robi jego pies.O
                                    > dpedzanie go bylo dosc karkolomnym zadaniem,bo balam sie,ze ugryzie.


                                    Właśnie wróciłam z Danii gdzie skoczył na mnie pies, ciesząc się i łasząc. Siedzieliśmy przy ognisku
                                    a on nam porwał drewniane polano i uciekł. Za chwilę wrócił właściciel i polano oddał. Wszyscy bardzo się śmiali i zrobiło się wesoło.
                                    • antyk-acap Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 11:54
                                      A czy możesz wyobrazić sobie człowieka który nie zareaguje w ten sam sposób co ty? Bo na ten przykład nie lubi psów. Nie wolno mu?
                                      • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 12:08
                                        antyk-acap napisał:

                                        > A czy możesz wyobrazić sobie człowieka który nie zareaguje w ten sam sposób co
                                        > ty?

                                        To raczej nie jest trudne do wyobrażenia, tylko co z tego? Zmienisz i dostosujesz świat w 100% do lęków i obaw? Nikt ci nie zagwarantuje świata, w którym nigdy nie spotka cię coś czego się boisz.

                                        Nie mówię o świecie, w którym wszystkie psy latają luzem, skaczą na ludzi i szarpią za łydki. Mówię o dość w sumie rzadkich zdarzeniach, jakoś żyję tyle lat w Polsce i psy na mnie nie skaczą, czytam o tym na forum, ale w realu to rzadkie sytuacje. Na tyle rzadkie, że mnie się włącza tolerancja, bo nie oczekuję idealnego świata i wiem, że taki nigdy nie będzie. Oczywiście, można z tym się nie zgadzać i walczyć na każdym kroku, ale dla mnie, dopóki zwierzak cieszy się, łasi, jest przymilny - generalnie krzywdy nie robi, większej sprawy nie ma.

                                        > Bo na ten przykład nie lubi psów. Nie wolno mu?

                                        I oczywiście wolno, niemniej nie lubienie całej grupy zwierząt, bądź co bądź, z różnymi osobowościami, charakterem itd., to trochę jak mówienie - nie lubię ludzi - zdrowe to nie jest.
                                        • antyk-acap Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 12:14
                                          nenia1 napisała:

                                          >
                                          > To raczej nie jest trudne do wyobrażenia, tylko co z tego?
                                          Ano dużo. Chodzi o przestrzeń publiczną. I musimy wszyscy w tej przestrzeni publicznej się pomieścić. Mogę unikać miejsc gdzie są psy. Ale jeśli jak w tym przypadku pies stoi w drzwiach to nie mam wyboru. Podobnie gdy ktoś spuści psa w parku. Tym samym nie daje mi wyboru - nie mogę uniknąć spotkania z psem. A przecież mam do tego prawo.
                                          > > Bo na ten przykład nie lubi psów. Nie wolno mu?
                                          >
                                          > zdrowe to nie jest.
                                          Nie tobie to oceniać.
                                          • chalsia Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 12:43
                                            > > zdrowe to nie jest.
                                            > Nie tobie to oceniać.

                                            a dlaczego?

                                            sobie dajesz prawo do wlasnego zdania - a więc oceny, to i inni mają takie samo
                                          • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 13:20
                                            antyk-acap napisał:

                                            > Ano dużo. Chodzi o przestrzeń publiczną. I musimy wszyscy w tej przestrzeni pub
                                            > licznej się pomieścić.

                                            No właśnie, także i ci, którzy czasem się zapomną. Ja nie zakładam od razu "bezmózgich właścicieli" i "bezmózgie psy", które należy ciachnąć maczetą poprawić gazem pieprzowym po oczach.
                                            Zakładam ułomnych ludzi, takich samych jak ja, też nie wszystko co robię jest zawsze dobre, nieomylne i wspaniałe.
                                            Zdarzają mi się, jak to ładnie ujmuje, mój znajomy "strzały z d..y". Zdaję sobie z tego sprawę. Daję sobie prawo do błędów i podobnie innym ludziom.
                                            • antyk-acap Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 13:37
                                              Widzę że do ciebie nie dociera. Nie znaczy nie. I każdy pies naruszający moją przestrzeń prywatną zasługuje tylko na kulę ze sztucera.
                                              • chalsia Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 14:06
                                                I każdy pies naruszający moją p
                                                > rzestrzeń prywatną zasługuje tylko na kulę ze sztucera.

                                                a strzelaj se tu na forum, bo w realu to do kicia za to można pójść
                                                a tak BTW ile zajmuje Twoja przestrzeń prywatna? 50 cm dookoła czy 5 m dookoła? są jakieś przepisy?
                                        • lauren6 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 12:57
                                          nenia1 napisała:

                                          > Mówię o dość w sumie rzadkich zdarzeniach, jakoś żyję tyle lat w
                                          > Polsce i psy na mnie nie skaczą, czytam o tym na forum, ale w realu to rzadkie
                                          > sytuacje.

                                          Jeśli całymi dniami siedzisz w pracy, a do domu wracasz samochodem to psy częściej widzisz w tv niż na ulicy.

                                          Mnie problem dotknął gdy urodziłam dziecko i zaczęłam dużo chodzić z wózkiem po parkach, ulicach. Był taki moment, że serio zastanawiałam się nad kupnem jakiegoś gazu czy maczety. Ludzie puszczają psy luzem, nawet w parkach gdzie nie wolno im tego robić, a potem te zwierzęta zachowują się agresywnie w stosunku do przechodniów. Nieraz się zastanawiałam czy jakieś szczekające na mnie bydle nie rzuci się przegryźć gardła mi albo mojemu niemowlakowi. A właściciele jak zwykle mieli to głęboko gdzieś, przecież piesek musi się wybiegać.

                                          Jestem zdecydowaną przeciwniczką zawłaszczania przestrzeni publicznej przez agresywne psiaki, których bezmózgowi właściciele żałują te pare groszy na przetrenowanie psa.
                                          • nenia1 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 13:13
                                            Prawie codziennie chodzę na 1-2 godzinne spacery, głównie po parkach, muszę, bo w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym aż do października sporo wyjeżdżamy, preferując intensywne piesze wędrówki, więc nie mogę "spuchnąć" rodzinie w trasie, kondycja musi być nabyta wcześniej.

                                            Ale ja dość często mam wrażenie, że żyję w alternatywnej rzeczywistości niż ta opisywana na forum.
                                            Albo nie zwracam uwagi na drobiazgi.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 16:08
                                              Ja kilka razy w tygodniu chodzę trasą popularną także wśród psiarzy i mam podobnie, psy mnie ignorują, nie widziałam też aby rzucały się na innych ludzi i dzieci.
                                          • chalsia Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 14:10
                                            > Mnie problem dotknął gdy urodziłam dziecko i zaczęłam dużo chodzić z wózkiem po
                                            > parkach, ulicach. Był taki moment, że serio zastanawiałam się nad kupnem jakie
                                            > goś gazu czy maczety. Ludzie puszczają psy luzem, nawet w parkach gdzie nie wol
                                            > no im tego robić, a potem te zwierzęta zachowują się agresywnie w stosunku do p
                                            > rzechodniów. Nieraz się zastanawiałam czy jakieś szczekające na mnie bydle nie
                                            > rzuci się przegryźć gardła mi albo mojemu niemowlakowi. A właściciele jak zwykl
                                            > e mieli to głęboko gdzieś, przecież piesek musi się wybiegać.

                                            to się nazywa ciężka paranoja widzieć we wszystkich psach dookoła rzucające się do gardła bestie

                                            zachowuję się z psem jak trzeba, i jak widzę, że ktoś się mojego psa LUZEM I W KAGAŃCU (bo tak mogę zgodnie z przepisami u siebie psa wyprowadzać) boi, to przywołuję do nogi,
                                            ale mam gdzieś czy ktoś ma paranoję

                                            i tak jak Nenia - żyję chyba w innej rzeczywistości niż Ty
                                    • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 16:06
                                      Straszne, musiałaś mnie straszną traumę, moim zdaniem powinnaś podać właściciela psa o odszkodowanie za straty moralne i materialne oraz próbę kradzieży (zawłaszczenie mienia) o naruszenie nietykalności cielesnej nie wspomnę sad
                                      A ten śmiech pewnie był przez łzy, w pierwszych chwilach po traumie człowiek może całkiem dziwnie reagować sad
                                • iwles Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 19:21
                                  A mi chodzi o to, dlaczego istnieja niemyslacy wlasciciele psow? Dlaczego trzeba im zwracac uwage, a sami nie sa w stanie postepowac tak, by innym zycia nie utrudniac?
                                  Jak widac po tym i po tamtym watku, takich slabomyslacych nie brakuje i to jest przerazajace.
                                  • chalsia Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 22:02

                                    > A mi chodzi o to, dlaczego istnieja niemyslacy wlasciciele psow?

                                    dobre, dobre
                                    o to prawdziwy problem filozoficzny
                                    po pierwsze - dlaczego
                                    po drugie - istnieją
                                    po trzecie - niemyślący
                                    po czwarte - LUDZIE

                                    odpowiedź - a dlaczego nie?
                                  • panidemonka Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 06:43
                                    "Niemyślący" są częścią społeczeństwa po prostu i występują w każdej grupie społecznej.
                        • vi_san Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 13.05.14, 08:21
                          A nie zauważyłaś, że między darciem się na cały sklep i dymem a wywracaniem oczami jest całe spectrum innych, o niebo stosowniejszych zachowań?
                          Nikt nie mówi, że człowiek nie może wyjść z psem, że nie może podczas spaceru zajść do sklepu! Chodzi o to, by swojego psa przed sklepem uwiązał tak, żeby ten nie przeszkadzał wchodzącym/wychodzącym, czy to tak trudno zrozumieć? Kilka dni temu miałam sprawę "na poczcie". Gdy doszłam do urzędu do kraty na noc zamykającej drzwi były na dość długich linkach dwa psy w typie pittbulla [oczywiście bez kagańców]. I choć mam psa, nie boję się psów, a te dwa były młode i ewidentnie nieagresywne to czekałam około dwa metru dalej aż posiadacz owych piesiów nie wyszedł. I przyznam, że dość cierpko zwróciłam uwagę, że po pierwsze psy powinny być w kagańcach, a po drugie - niech je zostawia gdzieś dalej od drzwi!
                      • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 19:10
                        To taka osoba chyba musi nie wychodzić z domu bo psa (na smyczy i w kagańcu przepisowo) będzie często mijać idąc zwykłym chodnikiem do sklepu, na pocztę, na parking.
                        Idąc teraz do sklepu mijałam co najmniej trzech "psiarzy', psy żeby nie było na smyczy.
                        I sąsiadka też ma psa, jakbym miała alergię to miałabym żądać aby nie wychodziła z psem na klatkę?
                    • edelstein Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 11:49

    • nanuk24 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 17:19
      Och, wzruszylam sie.
      • nika.lucja Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:07
        Gdybym była w takiej sytuacji, to nie weszłabym do sklepu
        Panicznie boje sie psów
        Gdybym jednak musiała, to bym doczekała aż właściciel wyjdzie, odczepi psa i pójdzie sobie dalej
        No niestety, nie umiem sie przemóc
        • laquinta Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:20
          nika.lucja napisała:

          > Gdybym była w takiej sytuacji, to nie weszłabym do sklepu
          > Panicznie boje sie psów

          "Warto zacząć uczyć się odróżniać rzeczy poważne od mało istotnych," - napisala jedna z forumek.

          Twoj starch dla wielu wlasciceli psow jast malo istotny. Polacy wychowani na Gogolu I Dostojewskim w du..pie maja przepisy i zasady wspolzycia w spoleczenstwie.
    • aandzia43 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 18:25
      Default, jakbym spotkała takiego słodziaka to bym się mu pozwoliła wycałować big_grin
    • atena12345 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 19:06
      default napisała:


      A inne emamy ?

      jeśli to szczeniak, to bym zrobiła jak Ty.
      Ale mój M. do niedawna zrobiłby awanturę i uciekł w popłochu, bo miał chroniczną nienawiść i lęk do psów.
      Odkąd mamy psa, którego pokochał całym sercem, pokochał też inne psy wink
      Ale właścicielowi wypadało zwrócić uwagę, bo doorny
    • atena12345 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 09.05.14, 19:13
      I uważam jednak, że niektóre psy są niebezpieczne.
      Ostatnio byłam po córkę u koleżanki i jej pies, który mnie zna i zawsze witał radośnie, tym razem skoczył i ugryzł w ramię. Byłam w kurtce, ale poczułam.
      Córka ma zakaz odwiedzania koleżanki, bo pies zawsze biega swobodnie między dziećmi. Mogą bawić się u nas.
    • piepe Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 02:30
      Po tym wątku mam pewnosć, ze ematka ewoluujje do stadium, w którym będzie butować takie psy - do włascicieli nawet nie warto uderzać. Kop w pysk i po problemie.
      Aczkolwiek sama miziam psy sąsiadów w windzie - nie mam wyboru. Psy wyczuwają strach i niechęć, nalezy im okazywac coś przeciwnego, nawet jeśli się nie chce.Jest to swego rodzaju terror i jestem przekonana, że za 20 lat bedzie zakaz posiadania psów w miastach, nawet w naszej zajebistej polskiej demokracji. Będę oczywiście za.
      • niutaki Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 13:35
        tobie tez bym sprzedala kopa w pysk, debilizm powinien byc karalny, a nawet zakazany...
    • franczii Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 02:33
      Zostawianie psa w przejsciu to bezmyslnosc albo manie w odwloku innych ludzi i samego psa. Tez mam psa, zabieram zawsze do szkoly, na zakupy i czesto zostawiam przed sklepami ale zawsze sie zastanawiam gdzie przywiazac zeby 1. nie przeszkadzal innym, 2. zeby nikt na niego przypadkowo nie wlazl, 3. zeby mu ludzie nie lazili tuz przed nosem bo moglby sie przestraszyc, zdenerwowac.
      Zaloze sie ze osobnik, ktory tak zostawia psa tarasujac przejscie zostawia tez auto na chodniku. Ma po prostu gdzies innych ludzi.
      • edelstein Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 11:44

        Jeszcze zeby w tym przejsciu byl uwiazany,als nie,wiekszosc psow,ktore spotkalam na wyjezdzie so Polski,po prostu luzem biegala przed sklepami i zaczepiala ludzi.Nie bylo wiec kogo poprosic o wziecie psa na smycz.Nastepnym razem gdy pojade do pl Bede mialagaz pieprzowy.Moje dziecko nie boi sie psow w sensie ugryzienia,boi sie,ze wywolaja u niego alergie i unika ich.Ciezko uniknac psa,ktory biega luzem.
        Jak widac ich wlasciciele nie sa zawansowani w mysleniu.
        "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
        Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
        Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
        Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 11:58
          Ciągle te dziwaczne przygody emigrantek, które tubylców mieszkających tu na stałe dotykają raz na kilka lat albo w ogóle.
          Nie widziałam żadnego luźno biegającego psa pod sklepem, jeśli już to uwiązanego w bliższej lub dalszej odległości.
          Psy biegające luzem w centrum miasta (nie piszę o Błoniach) też nie widuję.
          • antyk-acap Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 11:59
            A ja widuję. I to całkiem spore.
          • edelstein Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 12:04
            To jest b.ciekawe,bo wiekszosc wlosow o psach luzem pochodzi od ematek z Pl.Gazeciarz ja wiem,ze cie kluja rmigrantki,ale badz obiektywny.
    • nowi-jka Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 11:42
      awantury bym nie zrobiła ale zła bym byla, głównie dlatego ze ten pies spowodowałby ze musiałabym wziąć moja córke na ręce bo ona sie tak panicznie boi psów
    • hellulah Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 10.05.14, 16:21
      Ja jak większość w tym wątku. Uznałabym to za bezczelność i bezmyślność właściciela, psa nie ma prawa tam być (w przejściu do sklepu).

      Nie boję się psów, lubię znane mi psy, mogę się z nimi bawić, ale wtedy, gdy mam na sobie odpowiednie ubranie (a nie np. w jasnym płaszczu idę na spotkanie) i gdy po wszystkim jest jak umyć ręce. Czyli - znam psa, nie martwię się ubrudzeniem czy uszkodzeniem stroju, jest jak obetrzeć się czy umyć po obślinieniu, wyszczotkować kłaki itd..

      A w sytuacji z psem w przejściu - jakbym była na obcasach, to bym się bała, że go zdepnę. Serio. Na płaskim to mniej, ale na obcasach, jakiś nieduży ruchliwy pies w przejściu - już widzę, jak źle stawiam stopę i jak obcasem włażę mu na łapkę. Brrr.
    • rosapulchra-0 Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 06:52
      Zrobiłabym dokładnie jak ty.
    • asia_i_p Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 11.05.14, 12:03
      Gdybym w dżinsach wracała z pracy, rozczuliłabym się nad słodkim pieskiem.
      Gdybym szła na rozmowę o pracę i pies podarłby mi rajstopy, oj nie rozczuliłabym się wcale.
    • daga_j Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 12.05.14, 13:48
      A miałaś wtedy białe spodnie (a słodki piesek brudne łapki) i wybierałaś się właśnie w ważne miejsce w ważnych sprawach? - od razu punkt widzenia się zmienia.
      Właściciele psów powinni wykazywać się dużą wyobraźnią by nie przeszkadzać innym ludziom, poprzez zachowania swoich psów. Czyli jeśli zostawiają psa pod sklepem to w takim miejscu aby wszyscy mogli wchodzić i wychodzić bez kontaktu z tym psem. Jak idą z psem chodnikiem to nie blokować przejścia smyczą zawieszoną na szerokość chodnika, takie drobne gesty, a ważne. Jednak najważniejsze to żeby w ogóle wychodzili razem ze swoimi psami i po nich sprzątali (nie mówię, że ciągle na smyczy, pies nauczony posłuszeństwa mógłby moim zdaniem biegać luzem, o ile właściciel jest pewien, że pies przybiegnie do niego na zawołanie lub zatrzyma się na zawołanie) Sęk w tym by właściciel był blisko i obserwował co robi jego pies, dzięki temu nie pozostaną niechciane kupy, obsikane klatki schodowe, i in.
      • bei Allleeee 12.05.14, 14:27
        To była Twoja decyzja, podeszłaś i przywitałaś się na swoje życzenie.
        Ja lubię zwierzaki, czasami za przyzwoleniem właściciela lubię pobawic się z psem.
        Nie zawsze jednak chciałabym nosic slady psiej radości na garderobiesmile
        Obcych psów boję się.

        Moj szwagier jest przyjacielem zwierząt, ma dwa duze psy.
        Jest też miłośnikiem samochodów, przezywa na swoim kilkuletnim aucie kazdą ryseczkę.
        Kiedyś jego pies zarysowal nam drzwi w nowym nabytku.
        Przyjeliśmy ślady z uśmiechem, w końcu to tylko auto a to tylko pies.
        Wyobrażam sobie "zawał" szwagra gdyby to jego auto bylo tak potraktowane smilesmilesmile
    • bei Pies w kagańcu 12.05.14, 14:31

      Wg prawa moze wowczas biegać bez smyczy.
      To nie jest dobry pomysl.
      W kagańcu dalej moze skoczyć, moze zadrapać pazurami, moze uderzyc kagańcem ( mialam kiedyś siniaka po takim trąceniu, kaganiec mial druty)' moze przycisnąć male zwierzę lapami do podloża tak, ze zlamie kręgosłup ( piszę od duzych psach, moze skuteczniemploszyć zwierzynę goniąc ją, moze wpaśc pod auto, pod rower czy pod rolkarza .
      -
      olaromanska.blox.pl/html

      www.dlaleszka.cba.pl/
      • oqoq74 Re: Pies w kagańcu 12.05.14, 14:38
        To zależy jak to zostało opisane w uchwałach w poszczególnych gminach.
        U mnie jest obowiązek, aby psy niektórych ras były i w kagańcu i na smyczy.
        • chalsia Re: Pies w kagańcu 13.05.14, 00:18
          > To zależy jak to zostało opisane w uchwałach w poszczególnych gminach.
          > U mnie jest obowiązek, aby psy niektórych ras były i w kagańcu i na smyczy.

          a u mnie w kagańcu i na smyczy mają być psy agresywne
      • chalsia Re: Pies w kagańcu 13.05.14, 00:17
        > W kagańcu dalej moze skoczyć, moze zadrapać pazurami, moze uderzyc kagańcem ( m
        > ialam kiedyś siniaka po takim trąceniu, kaganiec mial druty)' moze przycisnąć m
        > ale zwierzę lapami do podloża tak, ze zlamie kręgosłup ( piszę od duzych psach,
        > moze skuteczniemploszyć zwierzynę goniąc ją, moze wpaśc pod auto, pod rower cz
        > y pod rolkarza .

        pod auto, rower czy rolkarza to i ja albo dziecko możemy wpaść, bez względu na obecnośc lub brak kagańca wink
        • bei Chalsiu:) 13.05.14, 00:35
          Ale nie rzucasz się na ludzi z radości, nie gonisz rolkarza bo wydaje sie Ci, ze zaprasza Cię do zabawy, nie gonisz auta by ugryźć mu koło?smile
          Dziecko jest jak pies- trzeba je tak samo pilnowaćsmile
          Uwielbiam psy, ale doświadczenia mam różne , i dlatego wyobraźnia podpowiada i czarnobramkowe scenariusze.
          Ostatnie doświadczenia mojego brata- nim dobiegl do swojego psa w kagańcu ten zdążyl udusić lapami kilka kaczek.
          • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 01:18
            > Ostatnie doświadczenia mojego brata- nim dobiegl do swojego psa w kagańcu ten z
            > dążyl udusić lapami kilka kaczek.

            no cóż, co mam Ci napisać?
            brat widząc psa biegnącego w kierunku kaczek powinien go odwołać, a pies - POSŁUCHAĆ polecenia

            > Dziecko jest jak pies- trzeba je tak samo pilnowaćsmile

            owszem, ale pilnowanie nie polega na przerywaniu czynności, tylko na niedopuszczaniu do niej oraz opiera sie na znajomości konkretnego osobnika
            co oznacza, że będą i psy i dzieci, które TRZEBA trzymać na smyczy, ale będą też i takie, których nie trzeba trzymać na smyczy, bo nie ma powodu albo wystarczy słowo "nie"
            • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 06:19
              A jesteś pewna że nie odwoływał psa? Z doświadczenia wiem że każdy pies mający podnietę zignoruje wołanie.
              • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 10:54
                Z doświadczenia wiem że każdy pies mający
                > podnietę zignoruje wołanie.

                a ja z doświadczenia wiem, że NIE każdy (np.swojego kryjącego psa mogłam na spacerze odwołać od suki z cieczką dopóki zaloty nie nabrały pewnego konkretnego poziomu intensywności)
                a który jak zareaguje, to zależy od osobowości psa i poziomu wyszkolenia
                • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 12:26
                  Tylko skąd ja mam wiedzieć jak zareaguje twój pies? Skąd mam wiedzieć czy jest tresowany? Ostrożność każe zakładać że nie.
                  • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:04
                    > Ostrożność każe zakładać że nie.

                    to tak samo jak przy prowadzeniu samochodu - nie wiem, co zrobi kierowca x, nie wiem jak jest "wytresowany"
                    czyli nie powinnam np. wyprzedzać (albo - w ogóle nie jeździć samochodem)
                    a jednak wszyscy wykonują ten manewr, bowiem założenie jest takie, że jakiś bazowy poziom zachowań drogowych jest u większości kierowców
                    i podobnie powinno się zakładać w przypadku psów - bazowy poziom zachowań u większości psów jest taki, że nie są agresywne w stosunku do przechodzących ludzi

                    i jeszcze - jak pies wyczuje tę niepewność to i bardziej zainteresowany będzie, dlatego najlepszy jest ignor - tak się jakoś składa, że osoby, które nie boją się psów / ignorują je, nie mają tylu (albo wcale) przygód z napastliwymi psami w porównaniu do tych co się obawiają

                    no, taka samospełniająca się przepowiednia
                    • iwles Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:09

                      chalsia, tyle że samochód nie ma mózgu i sam nie myśli, tak jak pies big_grin
                      • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:16
                        No i drugi kierowca chce tego samego co ja - nie zderzyć się ze mną. Nie jest oczywiste że pies nie chce mnie ugryźć.
                    • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:15
                      A czy wiesz że na drodze stosuje się zasadę ograniczonego zaufania? Trąbią o tym a ty nie wiesz tego? Oczywiście że nie ufam w 100% innemu kierowcy. Bo nie siedzę w jego głowie. Dlatego muszę przewidzieć wszystkie jego zachowania. A co do tego - > i jeszcze - jak pies wyczuje tę niepewność to i bardziej zainteresowany będzie,
                      > dlatego najlepszy jest ignor - tak się jakoś składa, że osoby, które nie boją
                      > się psów / ignorują je, nie mają tylu (albo wcale) przygód z napastliwymi psami
                      > w porównaniu do tych co się obawiają
                      Czyli ja jestem winien że pies mnie atakuje? W rodzinie wszyscy zdrowi?
                      • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:27
                        > Czyli ja jestem winien że pies mnie atakuje?

                        jak najbardziej tak czasami bywa

                        >W rodzinie wszyscy zdrowi?

                        tak
                        • kota_marcowa Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:34
                          chalsia napisała:

                          > > Czyli ja jestem winien że pies mnie atakuje?
                          >
                          > jak najbardziej tak czasami bywa
                          >

                          Żartujesz? Winny jest skretyniały właściciel, który ma psią kupę zamiast mózgu.

                          Obowiązkiem właściciela jest dopilnowanie, żeby jego pupilek nie zrobił nikomu krzywdy.
                          • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:39
                            > Żartujesz? Winny jest skretyniały właściciel, który ma psią kupę zamiast mózgu.
                            >
                            > Obowiązkiem właściciela jest dopilnowanie, żeby jego pupilek nie zrobił nikomu
                            > krzywdy.

                            Jak na mnie wyskoczy w nocy z krzaków jakiś pijak? Żartujesz.
                            • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:46
                              Ale pijak to człowiek. Ma rozum. Pies nie ma. Od myślenia jest właściciel. Skoro tak to jeśli na spacer wezmę lwa który się na ciebie rzuci to też będzie twoja wina?
                              • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:04
                                Skor
                                > o tak to jeśli na spacer wezmę lwa który się na ciebie rzuci to też będzie twoj
                                > a wina?

                                nie weźmiesz lwa, bo go nie masz
                                w związku z tym pytanie jest bez sensu
                                • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:06
                                  A skąd wiesz że nie mam. Akurat mam.
                                  • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:07
                                    Żeby nie było - w rodzinie mam właściciela cyrku. I co?
                                    • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:13

                                      > Żeby nie było - w rodzinie mam właściciela cyrku. I co?

                                      i caco czyli dalej pudło - zgodnie z prawem ten lew może przebywać jedynie z cyrku lub zoo - na spacer z nim nie pójdziesz
                                  • mama303 Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:08
                                    no jasne ... i słonia i wyprowdzasz je do lasu.
                                    • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:10
                                      Nie. Ale poświęcę się dla nie i tego lwa skombinuję.
                            • kota_marcowa Re: Chalsiu:) 13.05.14, 14:47
                              Teraz to już sprowadzasz dyskusję do kuriozum. Nikt nie mówi tu o samoobronie, tylko o chapnięciu przez psa osoby, która sie np panicznie psów boi i to okazuje albo jakiejś upośledzonej, która wykonuje nieskoordynowane ruchy, które mogą psa wkurzyć. Albo po prostu kogoś, kto psu nie podpasuje bez jakiegoś specjalnego powodu.

                              >
                              > Jak na mnie wyskoczy w nocy z krzaków jakiś pijak? Żartujesz.

                              Ale jeżeli ten pijak po prostu sobie wyskoczy z krzaków znienacka, wcale nie w celu napadnięcia ciebie, a pies się wkurzy/przestraszy i go chapnie, to nadal będzie twoja wina.
                              • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:10

                                > Teraz to już sprowadzasz dyskusję do kuriozum.

                                ja się tylko dostosowałam do poziomu Antykacap big_grin

                                > Ale jeżeli ten pijak po prostu sobie wyskoczy z krzaków znienacka, wcale nie w
                                > celu napadnięcia ciebie, a pies się wkurzy/przestraszy i go chapnie, to nadal b
                                > ędzie twoja wina

                                nie, nie będzie, bowiem mam prawo do samoobrony ZANIM mnie facet pięścią dosięgnie
                                to dokładnie tak samo jak w przypadku użycia gazu pieprzowego na lecącego na człowieka psa/ człowieka na człowieka
                                • antyk-acap Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:11
                                  To dlaczego mi odbierasz prawo do zastrzelenia psa w samoobronie?
                                  • chalsia Re: Chalsiu:) 13.05.14, 15:15
                                    > To dlaczego mi odbierasz prawo do zastrzelenia psa w samoobronie?

                                    bo to przekroczenie obrony koniecznej (no chyba, żeby zaatakował Cię wściekły wielki pies), wystarczy gaz
    • anorektycznazdzira Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 13.05.14, 06:16
      Default, dlaczego uważamy, że inne osoby mają szanować czyjąś przestrzeń osobistą, co rozciąga się jak najbardziej np na dzieci (też mają szanować), ale psy są z tego wyłączone?

      Otóż dla mnie nie są wyłączone. Zauważ, że nie chodzi od razu o atak wściekłego bulteriera, tylko o przestrzeń osobistą właśnie. Nie podchodzę do obcych ludzi, nie klepię ich i nie opieram się o nich, że o lizaniu nie wspomnę. Każdy to rozumie i tak robi. Co więcej, ludzie pilnują i uczą swoje dzieci, żeby nie szarpały za rękę albo nie całowały obcej pani w sklepie. Dlaczego uważasz, że dla psa jest wyjątek i można mnie wyskakać i wylizać "psem"???
      • kota_marcowa Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 13.05.14, 14:39
        Anorktyczna 10/10.
        Czasami ktoś kontaktu z cudzym psem nie chce i ma do tego prawo.
        Na dodatek takim wdupiemaniem i oślim uporem, właściciele sami robią pośrednio krzywdę swoim psom, bo często taki nadpobudliwy piesek zostaje potraktowany kopem.
        • gazeta_mi_placi Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 13.05.14, 14:49
          A ja mam pytanie - jak często psy Was zaczepiają (w sumie wszystko jedno czy aby się łasić czy ugryźć)? Bo ja od 15 lat nie miałam takiego przypadku.
          • kota_marcowa Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 13.05.14, 15:27
            Widać nie bywasz na osiedlach domków jednorodzinnych, tam pełno takich upierdliwych szczekaczy wybiega z posesjiwink
          • anorektycznazdzira Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 13.05.14, 19:58
            > A ja mam pytanie - jak często psy Was zaczepiają (w sumie wszystko jedno czy ab
            > y się łasić czy ugryźć)? Bo ja od 15 lat nie miałam takiego przypadku.

            Gazeta, daj im szansę: odjedź od komputera!
          • chalsia Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 14.05.14, 09:35
            w dzieciństwie pogryziona byłam 3 razy, chronologicznie:

            pierwszy raz - z mojej winy (co od razu po fakcie sobie uświadomiłam) - bawiłam się z psem wujostwa na przyjęciu w ich domu - pies miły, spokojny - rzucałam psu piłeczkę, między innymi do kalosza, pies chętnie przynosił, za którymś tam wrzuceniem piłki do kalosza pies już nie chciał jej wyjąć, więc włożyłam mu ten kalosz na łeb no i on mnie dziabnął mając ten kalosz na łbie - przegryzł i kalosz i moją skórę na klatce piersiowej

            drugi raz - kucałami drapałam po brzuchu psa ciotki, pies taki z gatunku "wrednawych" czyli rozpuszczony przez ciotkę, jak przestawałam drapać to mruczał, żeby drapać dalej - no to drapałam, za którymś razem przestałam definitywnie i cofnęłam rękę, wtedy mnie dziabnął w twarz - za niewykonanie jego polecenia smile - czyli również moja wina, bo drapiąc go "na żądanie" ustawiłam się w pozycji podległości

            trzeci raz - będąc na podwórku u ciotki na wakacjach zobaczyłam psa, który stał pod drzwiami klatki i sprawiał wrażenie, że chce wejść do środka, podeszłam - blisko - i zamiast go ominąć by mu otworzyć drzwi do klatki. to sięgnęłam ręką do klamki nad nim, co pies potraktował jako atak i w samoobronie mnie dziabnął w rękę. Okazało się, że pies był bezpański i na ciotkę padł blady strach, że czeka mnie seria 10-ciu bolesnych zastrzyków przeciw wściekliźnie w brzuch, na szczęście okazało się, że 2 miesiące wcześniej ten sam pies też już kogoś w podobnej sytuacji (poczucia osaczenia) ugryzł i ten ktoś tego psa zaszczepił p/ko wściekliźnie

            po tym trzecim razie już całkowicie przestałam się obawiać psów, bo w każdym z trzech przypadków pies jedynie reagował na moje - nie takie jak trzeba - zachowanie/działanie, więc ich zachowanie było całkowicie przewidywalne

            w dorosłości pies dziabnął mnie jeden raz - w rękę - ale był pod znieczuleniem i nie wiedział co się dzieje - po prostu machnął głową i zahaczył kłem o moją dłoń - więc to się w ogóle nie liczy

            przez ostatnie kilka/kilkanaście lat kilka razy zaczepiały mnie psy (z reguły szczeniaki) w celu łaszenia się - ale nigdy jak szłam - tylko i wyłącznie jak stałam oraz kilka razy wiejskie burki podlatywały i oszczekiwały mnie w czasie jazdy na rowerze

            podsumowując - natrętne psy to w moim życiu tak sporadyczne zjawisko, że niezauważalne
            • diablica_a :-P , a psy zostawione w samochodzie ? 14.05.14, 11:00
              Witam , nie zaglądałam tutaj parę dni i jak widzę ciekawy nowy post jest , nawet jestem w temacie ... miło smile .. Jak wcześniej pisałam , mieszkam na wsi , piszecie ,że najwięcej bezpańskich psów pląta się własnie na wsi , to powiem , że nie macie racji , jeśli nawet jakiś biega , to jest to pies wyrzucony ,ktoś się go pozbył , u mnie właściciele pilnują swoje psy ...
              Co do sytuacji pod sklepem z uwiązanym psem , w taki sposób , że ciężko wejść do sklepu , nadal uważam , że jest to tylko buractwo właściciela ,, bez mózgu,, który ma wszystko w nosie i aż się dziwię , że jeszcze nikt nie poruszył tematu ,zostawionych psów w samochodzie ....
              • chalsia Re: :-P , a psy zostawione w samochodzie ? 14.05.14, 11:28
                że jeszcze nikt nie poruszył temat
                > u ,zostawionych psów w samochodzie ....

                problemem nie jest sam fakt pozostawiania psa w samochodzie, ale w warunkach pogodowych, więc jak się jest świadomym, czym grozi przegrzanie psa i kiedy do niego może dojść, to nie ma problemu
                ja zostawiam psa w samochodzie na nie więcej niż 20 minut, pod warunkiem, że temperatura na dworze nie jest wyższa niż 15 stopni
            • hellulah Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 14.05.14, 17:12
              > pierwszy raz - z mojej winy (co od razu po fakcie sobie uświadomiłam)

              > czyli również moja wina

              W obu przypadkach wina właścicieli psa oraz/albo twoich opiekunów. Jako dziecko nie miałaś obowiązku przewidywać swoich zachowań czy znać się na behawioryzmie psów, za to twoi opiekunowie oraz właściciele psa powinni zapewnić i psu i tobie bezpieczeństwo.

              W trzecim przypadku przede wszystkim wina właścicieli psa (którzy wyrzucili go z domu i uczynili bezpańskim) oraz służb porządkowych (brak systemowych rozwiązań psów wałęsających się bezpańsko).
    • diablica_a Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 14.05.14, 22:44
      www.youtube.com/embed/C-Opm9b2WDk ,to o tych pieskach co nic nie robią...
      • chalsia Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 15.05.14, 09:31
        > to o tych pieskach co nic nie robią...

        owszem, są takie, ale stanowią niewielki odsetek psów - tak samo jak psychopaci, mordercy itp wśród ludzi
        a ponieważ to niewielki odsetek, to nie patrzę ze strachem i podejrzliwością na mijających czy nawet biegnących (w dzień) w moim kierunku ludzi
    • default Re: Spotkałam dzis "psa bez mózgu" (vide:diablica 15.05.14, 10:37
      Jak widzę, większość woli "robić z igły widły" i upatrywać w każdym zbliżającym się psie krwiożerczej bestii oraz jest gotowe odsądzać od czci i wiary każdego właściciela psa, który nie trzyma go na smyczy, w kagańcu oraz w odległości co najmniej kilkudziesięciu metrów od innych ludzi.
      OK - jak Wam z tym dobrze, to niech tak będzie, ale trochę bez sensu te Wasze pokrzykiwania, bo psy były, są i będą w bezpośredniej bliskości ludzi - po to istnieją, by ludziom towarzyszyć. I nie zgadzam się, że osoby, które tej bliskości sobie nie życzą są bezustannie na nią narażone. Sporadycznie - owszem, tak jak sporadycznie przytrafiają nam się różne niedogodności - a to ktoś nas zastawi na parkingu, a to gołąb nasra na nowy żakiet, a to ktoś w autobusie rozerwie nam rajstopy torbą albo nieuważny kierowca ochlapie * - i jakoś przechodzi się nad tym do porządku.
      Chociaż może to tylko moje przekonanie - a te osoby "antypsie" podobnie emocjonalnie i awanturnie reagują w każdej w/w przykładowej sytuacji... Bo już tak mają - brak dystansu i postrzeganie siebie jako środka świata.
      A - i jeszcze o tym, że ja rzekomo przyznaję psom prawo do przekraczania osobistej strefy - nic podobnego, zresztą psy same mają potrzebę posiadania tej strefy, a to że niektóre z nich bywają nachalne - no coż, to tak samo jak z ludźmi : jedni trzymają dystans, inni będą ci dyszeć w kark w autobusie czy w kolejce smile

      * proszę, nie wypisujcie, że te sytuacje są nieporównywalne, bo nie stwarzają zagrożenia życia - już nudne są te ciągłe opowiastki o tragicznych w skutkach pogryzieniach, których rzekomo każda z Was doświadczyła (albo jej znajoma, albo szwagier, albo córka sąsiadów).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka