Dodaj do ulubionych

Wybór gimnazjum - dylematy...

11.05.14, 22:13
Miasto z ok 15ma gimnazjami.
Dziecko ma oceny: 5/6, średnia z czwartej klasy i piątej to 5,7 i 5,5, laureat różnych konkursów, głównie matematycznych ale plastycznych też. Dziecko zdaniem nauczycieli - zdolne.
Od 'zawsze' wiedziałam, że gimnazjum (przy obecnej, rejonowej podstawówce trzeba zmienić - przepełnione, niecieszące się dobrą opinią, trzecie od końca w rankingu, niewiele zajęć dodatkowych, słaby wybór języków, brak klas profilowanych, nauka na zmiany, szkoła integracyjna (co niektórzy uważają za plus - ja po 6 latach nauki dziecka bez dysfunkcji w klasie integracyjnej uważam za minus).
I dziś, przy wypisywaniu wniosku - dziecko mówi mi, że chce zostać w rejonowym.
I płacze...
Że bez znajomych (nikt tak rzeczywiście nie idzie, zresztą - pewnie nawet jakby ktoś startował - ciężko by było się dostać, w zeszłym roku mieli tylu chętnych, że można się było dostać tylko ze średnią co najmniej 5.0 i wynikiem z egzaminu powyżej 35 pkt), że jak ona tam nikogo nie pozna fajnego, że przyjaciele zostają...
A od dwóch lat co najmniej mówi się, że pójdzie do pozarejonowego, ok - ja mówię, ale dziecię w żaden sposób nie protestuje. Wręcz nakręca się: o super jest sekcja kosza, o super są takie i takie zajęcia, więc to nie to, że nigdy tam iść nie chciało.
I co ja mam teraz zrobić???
Argumenty za zmianą to: - wyższy poziom, wysokie miejsce w rankingu, profil językowo-matematyczny, mnóstwo różnych zajęć dodatkowych - może by coś przypasowało, najważniejsze że jest wybór, dobry poziom języka (można by zrezygnować z dodatkowych zajęć w szkole językowej, to jednak i czas i koszt), ciekawe wymiany, ciekawe programy autorskie, dobre przygotowanie do egzaminów gimnazjalnych (b. wysokie lokaty w rankingu, ok - najwyższa po społecznej), szkoła przy dobrym liceum (dodatkowe punkty przy rekrutacji dla ucznia gimnazjum), dzieci... no może to nieładnie zabrzmi... ale większość tzw. zaopiekowanych, z wyboru (70% spoza rejonu). Są też argumenty na nie: dalej (rejonowe 3 minuty, to przeze mnie preferowane : 30 minut drogi piechotą), pewnie dziecko nie byłoby już tym najlepszym w klasie, zdecydowanie nie...
I co by zrobiła ematka?
Przecież dziecię dopiero 13 letnie - albo aż...
Ja wiem, ze nawet w najgorszym gimnazjum można być wybitnym ale... naprawdę można? A towarzystwo? To nasze rejonowe, poprzez swoją sławę gimnazjum, w którym za wiele nie wymagają od lat już ściąga z innych rejonów uczniów, którzy wiadomo, że swoich rejonowych, tych najlepszych, mieliby mocno pod górkę, a to dobrze nie wróży uncertain
Nie wiem co robić...

Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:16
      Nie wysłałabym do rejonowego. Znajomi z podstawówki, no sorry ale to żaden argument.
      • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:24
        Triss - Ty mi już parę razy tutaj się wydałaś 'jedynym rozsądnym głosem' smile Poważnie, kilka razy trafiłaś swoją wypowiedzią tak bardzo w sedno, że mogłabym się tylko podpisać, to tak na marginesie smile
        Argument dla mnie też średni ale...
        pojawiły mi się w związku z nim takie wątpliwości - nowa szkoła, szukanie nowych znajomych, trudny wiek dojrzewania, 'bunt' za posłanie do szkoły wbrew woli... z tego nie wiem co się może urodzić... Dziecko raczej rozsądne ale... kurcze widzę jak zaczyna dojrzewać, widzę pozy, fochy i takie tam i się trochę przestraszyłam... Tyle tego teraz w necie... jakieś depresje, samookaleczenia, dragi, emo jakieś i takie tam... Czy tego nie będzie w rejonówce? Pewnie też, może i więcej, ale może pozycja dziecka pewniejsza, nie bedzie musiało niczym imponować...
        Kurcze...nie wiem... pewnie trzeba wypisać wniosek, zanieść i kopnąć samą siebie w tyłek za głupie roztkliwianie się...
        • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:34
          Jesli już musi być gimnazjum, to niech będzie przynajmniej przyzwoite. Na pewno nie wszyscy z jej rocznika z jej szkoły idą do rejonówki, może znajdzie kogoś kto też ma szansę na to lepsze gimnazjum. Szkoła blisko to argument w wypadku podstawówki, a nie gimnazjum czy liceum. Może tłumacz, że lepsza szkoła, to szanse na lepsze liceum, na większy wybór w przyszłości.
          Bez jaj, nikt nie popada w depesję tylko dlatego, że poszedł do innej szkoły niż ta pod blokiem, ja bym się akurat okołoblokowego towarzystwa bała, takiego zbyt zintegrowanego.
        • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:28
          Bardzo często te przyjaźnie z poprzedniego etapu edukacji i tak się z lekka rozluźniają, a nawet rozpadają, kiedy jest się w nowej szkole i oprócz znajomej koleżanki jest ze 20 nowych twarzy, fajnych i ciekawych. Może tak spróbuj dziecku przetłumaczyć, że dane znajomości nie są "na zawsze", że pozna nowych i fajnych ludzi. A z tamtymi przecież może utrzymywać kontakty...
          • gazeta_mi_placi Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:45
            W tym wieku się nie da, rozdzielenie z przyjaciółmi może być prawdziwym dramatem, zwłaszcza jeżeli w nowej klasie nie znajdzie nowych.
            • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:13
              Dziwnym trafem pamiętam, jak do LO przyszły właśnie takie paczki po 2-3 przyjaciółki z podstawówki. Po 2-3 miesiącach po starych układach nie było śladu.
      • bergamotka77 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:26
        popieram triss . Bede miec ten sam dylemat za rok i w zyciu nie posle do rejonowego - szkoda zdolnego dziecka!
        • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:38
          No właśnie, szkoda dziecka. Słaba rejonówka, to klimaty blokowiskowe, wiem bo mam taki zlew całkiem niedaleko. Niski poziom, niewielka oferta zajęć dodatkowych + koledzy niekoniecznie wybitni, to prosty przepis, żeby nastolatek w najgłupszym wieku zajmował się wszystkim tylko nie nauką i sportem.
        • logi.nek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:42
          Miałam ten dylemat rok temu i też pytałam tu na forum. Córka chciała iść do rejonowego gimnazjum bo szły tam jej koleżanki. Do tego do którego ja chciałam żeby poszła szła z jej klasy jedna koleżanka ale taka "dalsza". Ja złożyłam wniosek do obu szkół. Córka miała nadzieję, że nie dostanie się do tego lepszego i wręcz płakała gdy się dostała. Nie minął miesiąc a ona była zachwycona nową szkołą. Jakiś czas temu była w tamtym, rejonowym gimnazjum ze względu na konkurs i powiedziała, że w życiu nie chciałaby tam chodzić. Tu mają ciekawe wycieczki, w klasie są fajne, inteligentne dzieci. Myślę, że warto czasem postawić na swoim, ponieważ dziecko w tym wieku nie wie co będzie dla niego najlepsze a z koleżankami z podstawówki może nawet będąc w tej samej klasie przestać się przyjaźnić lub będąc w innych szkołach nadal się spotykać (tak jest w przypadku mojej córki).
          • iwoniaw Dokładnie tak 11.05.14, 22:47
            - czasem rodzic po prostu musi podjąć decyzję nawet nie do końca zgodną z przekonaniami dziecka, bo ono samo ma po prostu za mało doświadczenia w pewnych sprawach, żeby je należycie oceniać. Do osób piszących, że to "jego życie" - bez przesady, nie rozmawiamy o zmuszaniu (prawie) dorosłego dziecka do wyboru kierunku studiów, jaki się widzi mamusi, tylko o wyborze _obowiązkowej_ szkoły dla 13-latka, za którego jeszcze parę lat jesteśmy w pełni odpowiedzialni.
            • triss_merigold6 Re: Dokładnie tak 11.05.14, 22:48
              Nie wolno 13-latka narażać na demoralizację, a bywają takie rejonówki, które oferują ją w pakiecie z niskim poziomem.
        • przeciwcialo Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 15:39
          Każde gimnazjum mamswój rejon, i nawet słabe dzieciaki musi przyjąc jesli mieszkaja w rejonie. Topowe gimnazja maja tez bardzo słbych uczniów.
          ja z zasady gimnazjum wybieram z dziecmi pozarejonowe.
          • asia_i_p Re: Wybór gimnazjum - dylematy.. 12.05.14, 21:02
            Są jeszcze gimnazja powiatowe, najczęściej (jeśli nie zawsze) przylicealne. One nie muszą przyjmować dzieciaków z rejonu. Nasze bardzo długo wręcz dyskryminowało dzieciaki z rejonu - dzieci z gminy musiały mieć dużo wyższe wyniki, żeby się dostać, niż dzieci z reszty powiatu (wynik jakichś ustaleń między burmistrzem a starostą). Teraz już jest OK, dyskryminacja zniknęła i przyjmujemy po prostu najlepszych.
    • miliwati Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:35
      segregatorwpaski napisała:

      > Nie wiem co robić...

      Dać dziecku wybrać, bo już jest całkiem spore. Jego życie, nie? No chyba że jesteś przekonana że masz w domu niezaradnego jełopa, któremu trzeba wiązać buty bo sam nie potrafi i kromki smarować masłem, żeby sobie żył nie podciął przez niezdarność.

      A poziom gimnazjum czy nawet liceum? Phi, jakie to ma potem znaczenie?
    • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:39
      Możesz argumentować, że do rejonowego zawsze może wrócić, tam ją przyjąć muszą, a niech spróbuje w dobrym.
      • iwoniaw O właśnie 11.05.14, 22:43
        Poszłabym w tę stronę - spróbuj, dziecko tej szkoły, co to ci się profil tematyczny/sekcja sportowa/wybór zajęć dodatkowych tam tak podobał, a jak się okaże, że bez sensu, to do rejonówki zawsze masz drogę otwartą. Jeśli przyjaciele z podstawówki prawdziwi i sensowni, to wszak ja ci nie bronię z nimi kontaktów utrzymywać, a po co masz sobie odbierać szanse poznania i innych ludzi? I tak w ten deseń.

        Na pewno nie chciałabym, żeby dziecko było w kiepskim gimnazjum, to najgłupszy wiek i najgorszy moment na takie środowisko.
        • triss_merigold6 Re: O właśnie 11.05.14, 22:46
          Ja mam teraz kilkoro znajomych akurat z dylematami gimnazjalnymi i nikt nie bierze poważnie argumentu z gatunku koleżanki/koledzy idą do rejonówki więc ja też chcę.
          • iwoniaw Re: O właśnie 11.05.14, 22:49
            No zdziwiłabym się, gdyby ktoś brał to poważnie. wink
            Oczywistym jest, że kwestia "wszyscy" cośtam" pojawia się regularnie i znacznie wcześniej niż w momencie wyboru gimnazjum. Trzebaby być kompletnie oderwanym od reala, by to traktować serio i jako wytyczną swego postępowania jako rodzic.
            • pade Re: O właśnie 13.05.14, 10:05
              Ooo, to ja jestem oderwana od realabig_grin
              Kompletnie nieodpowiedzialna, patologia pewnie, która posłała dziecko do ekhm.."zlewu"? tak to triss nazwała? Na dodatek mieszkam w blokowisku a dziecko ma do szkoły 3 minuty.
              Syn poszedł do rejonowego bo tam poszli jego rówiesnicy. Połowa klasy to skład z podstawówki.

              Dziękuję za uświadomienie mniesmile
          • segregatorwpaski Re: O właśnie 11.05.14, 22:53
            Dziękuję!
            Oprócz jednego 'głosu' pozwalającego na dokonanie wyboru 13latce - wszystkie utwierdzacie mnie w przekonaniu, że dobrze myślałam...
            Wyślę zgłoszenie do pozarejonowego, nawet dwóch, tych najlepszych, rejonówka zostanie 'w zapasie'.
            Argumentować będę, jak dotychczas zresztą, a nóż trafię do niej w końcu, jak nie - mam nadzieję, że się poukłada towarzysko, bo to też istotne.

            • iwoniaw Re: O właśnie 11.05.14, 22:57
              Na pewno się poukłada - ja się w sumie nie dziwię, że ona się trochę boi nieznanego i ma ciągoty do pozostania w "oswojonym" środowisku/towarzystwie - i podejrzewam, że to jest główny (niekoniecznie uświadomiony) powód, że po zachwycie możliwościami w tych innych szkołach w ogóle pojawiła się u niej myśl, żeby iść do rejonówki. Jak się wciągnie w nowe towarzystwo i przyzwyczai do szkoły, to przypuszczam, że będzie jak u forumki powyżej - jeszcze przed końcem I semestru sama się będzie dziwić, jak mogła chcieć być w tej szkole blisko domu.
            • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 00:09
              segregatorwpaski napisała:

              > Dziękuję!
              > Oprócz jednego 'głosu' pozwalającego na dokonanie wyboru 13latce - wszystkie ut
              > wierdzacie mnie w przekonaniu, że dobrze myślałam...
              > Wyślę zgłoszenie do pozarejonowego, nawet dwóch, tych najlepszych, rejonówka zo
              > stanie 'w zapasie'.
              > Argumentować będę, jak dotychczas zresztą, a nóż trafię do niej w końcu, jak ni
              > e - mam nadzieję, że się poukłada towarzysko, bo to też istotne.

              A jak argumentuje sama zainteresowana? Bo jakoś chyba w ogóle nie wspomniałaś dlaczego ona chce akurat do rejonu.
              • segregatorwpaski Re: O właśnie 12.05.14, 09:18
                Wspomniałam.
                Tu:
                "I płacze...
                Że bez znajomych (nikt tak rzeczywiście nie idzie, zresztą - pewnie nawet jakby ktoś startował - ciężko by było się dostać, w zeszłym roku mieli tylu chętnych, że można się było dostać tylko ze średnią co najmniej 5.0 i wynikiem z egzaminu powyżej 35 pkt), że jak ona tam nikogo nie pozna fajnego, że przyjaciele zostają..."
                Generalnie: przyjaciele. I jak jej nikt nie polubi.
                Nieśmiała nie jest, raczej bez problemów zdobywała zawsze znajomych, czy w szkole, czy na różnych zajęciach dodatkowych, koloniach itp.
                Ale dojrzewa, i staje się coraz bardziej 'przewrażliwiona' na swoim punkcie, tu ją może właśnie gryźć...
                • triss_merigold6 Re: O właśnie 12.05.14, 09:39
                  Teraz płacze, za 15 minut przestanie, dojrzewanie jest upiorne, a labilność wpisana. Skoro teraz, na koloniach, wakacjach itd. znajdują się osoby, które ją lubią, to w nowej szkole też się znajdą. Ja bym podkreślała, że wszyscy będą w takiej samej sytuacji i wszyscy będą tak samo jak ona niepewni, onieśmieleni i trochę wystraszeni. Nie będzie żadnym wyjątkiem.
                  • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 10:42
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Teraz płacze, za 15 minut przestanie,
                    dojrzewanie jest upiorne, a labilność wpi

                    Słuchaj Triss, bo na pewno dobrze się zna na ludziach - w końcu jest dwukrotną rozwódką, więc z całą pewnością potrafi się wsłuchać w człowieka i dojść z nim do porozumienia suspicious
                    • triss_merigold6 Re: O właśnie 12.05.14, 10:44
                      Lepiej niech mnie posłucha, w paru szkołach byłam, a w dzieciństwie zmieniałam je dość często wskutek pracy ojca.
                      • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 11:00
                        triss_merigold6 napisała:
                        > Lepiej niech mnie posłucha, w paru szkołach
                        byłam, a w dzieciństwie zmieniałam
                        > je dość często wskutek pracy ojca.

                        No i widać jak trwałe teraz związki potrafisz zbudować. A równocześnie aż się rwiesz do "doradzania". Nie, nie masz kwalifikacji do pomocy w wychowywaniu, z Twoich rad bije w d*pie manie dziecka i traktowanie go jak prymitywnego mechanizmu. Stosowanie ich w praktyce to prosta droga do skonfliktowania dziecka z rodzicami.

                        • iwoniaw Patrz pani, ja mam kompetencje doradcze :-D 12.05.14, 11:04
                          W jednym związku małżeńskim od lat i to kościelny+cywilny, jedna podstawówka, jedno liceum big_grin

                          Pewnym problemem dla ciebie może być fakt, że w 100% podzielam w temacie zdanie Triss big_grin
                          • miliwati Re: Patrz pani, ja mam kompetencje doradcze :-D 12.05.14, 11:25
                            >
                            > Pewnym problemem dla ciebie może być
                            fakt, że w 100% podzielam w temacie zdanie
                            > Triss big_grin

                            Dla mnie? To raczej dla Ciebie powinno być problemem traktowanie nastolatka jak podczłowieka bez prawa do własnego zdania - skoro tak się zgadzasz z Triss.
                            • iwoniaw Re: Patrz pani, ja mam kompetencje doradcze :-D 12.05.14, 12:11
                              Cóż, jeśli uważasz, że niepozwolenie 13-latce na codzienne przebywanie w jednej klasie z młodocianymi kryminalistami to traktowanie jej "jak podczłowieka bez prawa do własnego zdania", to raczej nie mamy o czym rozmawiać.
                              • pade Re: Patrz pani, ja mam kompetencje doradcze :-D 13.05.14, 10:07
                                iwoniaw napisała:

                                > Cóż, jeśli uważasz, że niepozwolenie 13-latce na codzienne przebywanie w jednej
                                > klasie z młodocianymi kryminalistami to traktowanie jej "jak podczłowieka bez
                                > prawa do własnego zdania", to raczej nie mamy o czym rozmawiać.
                                >

                                rany boskie...
                • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 10:37
                  > Wspomniałam.
                  > Tu:
                  > "I płacze...
                  > Że bez znajomych (nikt tak rzeczywiście nie
                  idzie, zresztą - pewnie nawet jakby

                  A, racja. Ten nawias w środku mi przykrył sens reszty.
                  No więc tak. W obawie przed wpadnięciem dziecka w złe towarzystwo chcesz je pozbawić obecnych kolegów, do których chyba nie masz większych zastrzeżeń i których dziecko lubi. Zamiast tego chcesz je wrzucić w kompletnie nieznane środowisko, o którym wiesz tyle co nic. To wszystko w najgłupszym rozwojowo wieku, kiedy dziecko najłatwiej pakuje się w kłopoty.
                  Pytanie: widzisz w tym postępowaniu jakiś sens?
                  • triss_merigold6 Re: O właśnie 12.05.14, 10:42
                    I co z tego, że lubi? Innych, nowych też polubi. Masz jakiś fetysz znajomych od przedszkola?
                    • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 11:18
                      > I co z tego, że lubi? Innych, nowych też
                      polubi. Masz jakiś fetysz znajomych od
                      > przedszkola?

                      Kompletnie nie rozumiesz problemu. Albo nie chcesz zrozumieć i, przy nieustalonym udziale świadomości, dążysz do tego, żeby jak najwięcej dzieci miało tak niestabilne warunki rozwoju jak Ty. Im więcej niepełnosprawnych społecznie z zaburzonymi relacjami z innymi ludźmi, tym normalniejsza możesz się sobie wydawać.
                      • triss_merigold6 Re: O właśnie 12.05.14, 11:32
                        A gdzie tu niestabilne warunki rozwoju? Kończy pierwszy etap edukacji = zmienia szkołę. W moim pokoleniu wszyscy zmieniali po 8. klasie i szli do różnych szkół, nieraz na drugim końcu Warszawy i to była norma.
                      • lily-evans01 Re: O właśnie 12.05.14, 17:21
                        O co tu chodzi z tą niestabilnością?
                        Pamiętam podobne rozstania pod koniec podstawówki, wymuszone też koniecznością, bo wtedy spora część młodzieży szła do szkół zawodowych, a do liceów nie wszyscy. Koleżanki, które bardzo lubiłam, poszły do szkoły gastronomicznej, ja do LO. I czy miałam z ich powodu zrezygnować z liceum? W nowej klasie też znalazłam sobie znajomych, a z tamtymi koleżankami w miarę możliwości widywałam się po szkole. Zagubienie, stres, obawy trwały może ze 2 pierwsze tygodnie, potem wszyscy jakoś się poukładali i dopasowali. Pewne straty i rozstania były nieuniknione, ale "zyski" z nowych znajomości też, jak najbardziej.
                        BTW, to nie rodzice, ale obecny system oświaty wywraca młodzieży jakąkolwiek stabilność, fundując trzykrotną zmianę środowiska, w tym dwa razy w bardzo krótkim odstępie czasu.
                        • pade Re: O właśnie 13.05.14, 10:08
                          po 8 klasie miałaś 15 lat, a nie 13
                          dwa lata w tym okresie rozwoju, to bardzo dużo
                    • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 11:18
                  • lady-z-gaga Re: O właśnie 12.05.14, 11:01
                    To wszystko w najgłupszym rozwojowo wieku, kiedy
                    > dziecko najłatwiej pakuje się w kłopoty.

                    w najgłupszym rozwojowo wieku wpakowałabys dziecko w szemrane towarzystwo, bo kilka kolezanek tam idzie? nie wiadomo nawet, czy trafiłaby ze swoimi starymi znajomymi do jednej klasy, gimnazja na ogół są liczne i mieszają dzieciaki z różnych szkół
                    • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 11:23
                      > w najgłupszym rozwojowo wieku
                      wpakowałabys dziecko w szemrane
                      towarzystwo, bo k
                      > ilka kolezanek tam idzie? nie wiadomo

                      Tak. Bo szemranie tego towarzystwa jest mało wiarygodne, skoro to są przecież w dużej części dzieci które w obecnej podstawówce są i były towarzystwem całkowicie akceptowanym przez Segregator.
                      • lady-z-gaga Re: O właśnie 12.05.14, 11:38
                        W jakiej dużej częsci? gimnazja obejmują swoim rejonem więcej niz jedną podstawowkę
                        autorka napisała o przepełnieniu, nauce na dwie zmiany - to chyba jasno pokazuje, że jej córka będzie miała towarzystwo duzo liczniejsze niż jej obecna klasa
                        poza tym, jakie to ma znaczenie, akceptuje, czy nie akceptuje? tu chodzi wybór szkoły na 3 lata (albo i 6), a nie o zaproszenie na urodziny
                        • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 11:47
                          > e, że jej córka będzie miała towarzystwo
                          duzo liczniejsze niż jej obecna klasa

                          Oczywiście. Ale znaczącą jego częścią będą stare znajomości, co będzie bardzo korzystnie "stabilizowało" dziecko w szkolnej rzeczywistości.

                          > poza tym, jakie to ma znaczenie, akceptuje,
                          czy nie akceptuje? tu chodzi wybór

                          No jakoś to że nie akceptuje rzekomej patologii ma znaczenie, czemu więc nie ma znaczenia że akceptuje niepatologię?
                          • lady-z-gaga Re: O właśnie 12.05.14, 12:00
                            Od wsypania łyżeczki cukru do 100litrowego baniaka herbata nie zrobi się słodka smile
                      • segregatorwpaski Re: O właśnie 12.05.14, 15:25
                        Pisałam już tu, że tak nie jest - dzieci podstawówkowe się lekko wykruszą - przenosiny, przeprowadzki (2 przypadki), wybór innego gimnazjum (w sumie 4 przypaski w tym m.in. sportowego - 2 przypadki). Tak więc nie będzie to to samo towarzystwo, zostaną Ci słabsi w nauce i z problemami. DO tego dojdą Ci, dla których wybór tego gimnazjum jest wyborem na zasadzie - to na pewno skończę.
                        18 osób w klasie, 4 z niepełnosprawnością (akurat wszystkie z niepełnosprawnością umysłową - więc to zupełnie inny temat)., zostaje 14, z tego 6 osób odchodzi na pewno - inne gimnazja, zostaje już tylko 8ka, no chyba, że 2 osoby nie przejdą do kolejnej klasy, bo to im grozi. Więc sporo miejsca zostaje dla tych nowych - spoza rejonu - co wiedza, że w tym gimn. jest luz uncertain
                        • mama303 Re: O właśnie 12.05.14, 15:55
                          tak ze szczegółami wiesz kto ma jakie plany? smile
                          • segregatorwpaski Re: O właśnie 12.05.14, 21:18
                            Tak się składa, że tak.
                            Klasa mała - 18 osób, znamy się.
                            Tzn Ci rodzice, którzy regularnie spotykają się od 6 lat na wywiadówkach, zebraniach.
                            To zawsze ten sam skład, rodziców niektórych dzieci przez 6 lat na oczy nie widziałam uncertain
                            Temat gimnazjum obgadujemy od dłuższego czasu, dzieci miedzy sobą zresztą tez o tym mówią, nic w tym dziwnego.
                            O przeprowadzce jedna mama sama mówiła na zebraniu, o drugim przypadku wiem od rodziców osobiście, mieszkają piętro niżej smile
                            Niewiele tej 'wiedzy' do ogarnięcia, można załapać specjalnie się nie starając wink
                        • miliwati Re: O właśnie 12.05.14, 21:50
                          segregatorwpaski napisała:

                          > Pisałam już tu, że tak nie jest - dzieci podstawówkowe się lekko wykruszą - prz
                          > enosiny, przeprowadzki (2 przypadki), wybór innego gimnazjum (w sumie 4 przypas
                          > ki w tym m.in. sportowego - 2 przypadki). Tak więc nie będzie to to samo towarz
                          > ystwo, zostaną Ci słabsi w nauce i z problemami. DO tego dojdą Ci, dla których

                          Towarzystwo nie będzie może dokładnie to samo, ale zostanie go na tyle dużo że Twoje dziecko będzie się miało kogo trzymać. Jeżeli chce. Tam, gdzie nie chce nie będzie miało nikogo znajomego, więc nie wiesz z kim się zakoleguje zanim zdąży go dobrze poznać. Ryzyko wysłania jej na siłę poza rejon jest, moim zdaniem, większe niż uszanowanie jej wyboru. Mimo że jakoby tamta szkołą taka dobra, a ta taka zła.

                          • triss_merigold6 Re: O właśnie 12.05.14, 21:56
                            A jakież to ryzyko? Trafi do nowej szkoły, o dobrej opinii, z dziećmi które też nieźle się uczyły + szkoła ma dobrą ofertę różnych zajęć i projektów. Jest bardzo mało prawdopodobne, że inteligentna i umiarkowanie nieśmiała nastolatka w ciągu miesiąca nie znajdzie jakiejś koleżanki.
                            • miliwati Re: O właśnie 13.05.14, 06:56
                              triss_merigold6 napisała:

                              > A jakież to ryzyko? Trafi do nowej szkoły, o dobrej opinii, z dziećmi które też

                              Tak, tak, pani wykwalifikowana.
                              • lady-z-gaga Re: O właśnie 13.05.14, 07:51
                                >nie wiesz z kim się zakoleguje zanim zdąży go dobrze poznać. Ryzyko wysłania jej na siłę poza rejon jest, moim zdaniem, większe niż uszanowanie jej wyboru.


                                nie wiadomo, czy smiac się, czy płakać, jak się czyta takie brednie
    • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:48
      Po jednej z najlepszych podstawówek w Poznaniu wiem, że przy wyborze gimnazjum zdecydowanie nie będę opierała się na żadnych rankingach. Z moich i córki doświadczeń, co z tego że szkoła ma wysoki poziom, programy autorski, wysokie wymagania jeżeli tak naprawdę zabiera tak dużo czasu, że dziecko nie ma czasu się pobawić. Niestety ale w takich szkołach zazwyczaj panuje wyścig szczurów tak więc o prawdziwych przyjaźniach można zapomnieć. Teraz staram sie naprawić błąd który popełniła. Lepiej być orłem wśród wróbli, nabrać pewności siebie i mieć silną samoocenę, niż być wróblem wśród orłów, z niskim poczuciem wartości.
      • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:54
        Tyle że z postu założycielki wątku nie wygląda na to, by chodziło jej o ustawienie córki do wyścigu szczurów w gimnazjum z pierwszej piątki w kraju, ale o odcięcie jej od nieciekawego środowiska, przebywanie w którym - zwłaszcza w tak trudnym wieku - grozi po prostu demoralizacją, co słusznie wyżej zauważa Triss.
        Dla mnie gimnazjum dla dziecka nie musi być najlepsze w mieście w sensie wyników testów, ilości laureatów etc. Ale stanowczo nie może to być szkoła, w której połowa uczniów ma kuratora, a druga połowa wyroki w sądzie dla nieletnich.
        • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:57
          Amen. Ma być przyzwoite, bezpieczne na ile to możliwe i z jakąś selekcją.
        • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:11
          Sądzisz, że dobre gimnazjum uchroni nastolatka przed demoralizacją?
          Demoralizacja istnieje we wszystkich sferach, zarówno w tych najuboższych, klasie średniej czy w elicie. Dostęp do prochów w każdym gimnazjum jest taki sam. Pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że w tych elitarnych jest łatwiejszy do twardych narkotyków, które nie należą do tanich używek.
          Nastoletnia ciąża również nie jest domeną tylko szkół rejonowych.
          • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:14
            Nie, nie uchroni. Natomiast unikanie towarzystwa patologii owszem, minimalizuje ryzyko rozmaitych zagrożeń, niekoniecznie mniej istotnych niż narkotyki i wczesna ciąża.
            • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:23
              Kilka miesięcy temu doznałam szoku gdy dowiedziałam się, że brat mojej znajomej kilka lat temu znajdujący się na liście trzech najlepszych młodych naukowców w Polsce , ma lepkie łapki do jej kilkuletnich córek.

              Kasa, tytuły, stanowiska nie są jednoznaczne z moralnością, kulturą. W środowisku elitarnym tak samo często spotkasz patologię co i w dołach społecznych, z tą różnicą że nie jesteś w stanie jej ruszyć.
              • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:27
                Cherie, ja nie mówie o moralności w wykonaniu 13-latków tylko o ryzyku wejścia w tym wieku w towarzystwo, które spędza czas wolny pijąc wino i jarając blany w krzakach pod blokiem, bo nie zna innej alternatywy.
                • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:31
                  Takie towarzystwo w bardzo podobny sposób spędza czas w wieku lat 11 i 12 tak więc oznacza to,iż córka autorki od lat obraca się w środowisku patologicznym.
                  • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:35
                    Niekoniecznie, może być dobrze pilnowana i poza szkołą nie mieć takich zażyłych kontaktów towarzyskich.
                    • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:37
                      Gdyby nie miała zażyłych kontaktów towarzyskich to raczej nie trzymałaby się ich tak kurczowo.
                      • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:39
                        Kurczowo?! IMO dość normalne, że 12-latka chciałaby w pierwszym odruchu być w klasie z rówieśnikami, których zna. Rodzic jest po to, żeby nie uległa temu pierwszemu odruchowi.
                  • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:44
                    Nie, z opisu wynika, że podstawówka jest zbieraniną całkiem przeciętną z różnymi dzieciakami, po czym z gimnazjum większość sensownych dzieciaków ucieka poza rejon, a klasy dogęszczane są patologią, która szuka szkoły, gdzie niczego nie będzie musiała - to wbrew pozorom mogą być dwa różne światy, nawet jeśli geograficznie nieodległe.
                    • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:45
                      Dokładnie. Z rejonu uciekają lepsi, zostają ci, których żadna inna szkoła nie przyjmie = selekcja negatywna.
                      • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 14:20
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Dokładnie. Z rejonu uciekają lepsi, zostają ci, których żadna inna szkoła nie p
                        > rzyjmie = selekcja negatywna.

                        ale co to znaczy: lepsi? czy dziecko mniej zdolne musi byc zaraz patologią społeczną? U córki w klasie bardzo zdolnych dzieci jest kilkoro, wiekszość to przeciętniacy w sensie wyników w nauce ale do patologii im naprawdę daleko smile

                • esr-esr Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 06:33
                  pić i jarać będą w każdym gimnazjum. w lepszym mają lepszy towar i po prostu lepiej się kryją. czasami zbyt wyśrubowane normy wręcz popychają dzieci/nastolatków do poszukiwania stymulacji chemicznej mózgu.
          • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:35
            makurokurosek napisała:

            > Sądzisz, że dobre gimnazjum uchroni nastolatka przed demoralizacją?


            TAK! potwierdzam z całą odpowiedzialnością, mając sporo materiału do porównań
            Nieliczne jednostki, sprawiające drastyczne kłopoty wychowawcze w fajnej, dobrej szkole, to albo rozpuszczone bachory porąbanych rodziców, albo dzieciaki przechodzące jakies kryzysy

            > Demoralizacja istnieje we wszystkich sferach, zarówno w tych najuboższych, klas
            > ie średniej czy w elicie. Dostęp do prochów w każdym gimnazjum jest taki sam. P

            Demoralizacja w "elicie", jak to określasz, to całkiem inne ryzyko, niż wsród patologii, inna też jest reakcja szkoły oraz rówiesników
            • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:47
              > Demoralizacja w "elicie", jak to określasz, to całkiem inne ryzyko, niż wsród p
              > atologii, inna też jest reakcja szkoły oraz rówiesników

              Masz rację inna jest reakcja. Inaczej podchodzi się do problemu w rodzinie prokuratora, sędziego czy profesora niż w przypadku rodziny meliniarskiej. Jak ? Zwyczajnie udając, że problemu nie ma. Bo raczej trudno zwrócić uwagę i walczyć z maltretującym fizycznie , czy psychicznie profesorem. O tym jak łatwo rozwiązuje się problemy patologicznych zachowań "elity" każda z nas zapewne miała okazje albo przekonać się osobiście na uczelni , gdzie wykładowca "lepkie łapki " jest nie do ruszenia bo pół rodziny to profesorowie czy sędziowie , albo poprzez media które co jakiś czas informują o takich problemach. Kilka lat temu jedna z głośnych spraw walka profesora psychologii bodajże z żoną o dziecko.
              Więc tak masz rację inaczej szkoła podchodzi do patologii meliniarskiej niż do patologii elity i zupełnie inne jest ryzyko takiej patologii. Z tą pierwszą możesz nawet walczyć samemu, z tą drugą nie masz szans.

              • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:52
                Obsesje się leczy.
              • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:57
                jak dla mnie, piszesz kompletnie nie na temat
                • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 10:10
                  Czyżby? to nie ja twierdzę, że elitarna szkoła uchroni przed demoralizacją i jak to w elitach demoralizacji nie ma.
                  • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 10:21
                    Chwila, nikt tu nie pisał, że "w elitach demoralizacji nie ma", tylko że bezpieczeństwo dziecka wśród rówieśników z meliniarskiej patologii jest statystycznie sporo mniejsze niż wśród rówieśników z domów normalnych (i takich - niechby- "elitarnych"). Jeśli w jednej szkole być może zdarzy się patologia, a w drugiej będzie ona na pewno, to wybór raczej jest prosty, zwłaszcza że w drugim przypadku możliwości manewru (przejście do innej szkoły, nie będącej naszym rejonem) są bliskie zeru.
                    Nie mówiąc już o takich drobiazgach, jak chęć posłania dziecka do szkoły gdzie - bez względu na rodzaj i poziom patologii - nauczyciel przynajmniej ma warunki do prowadzenia lekcji.
                  • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 10:22
                    Ja piszę o tym, co dzieje się na terenie szkoły, a nie o tym, co bywa w profesorskich rodzinach albo na uczelniach.
                    Demoralizację rozumiem jako nakłanianie do alkoholu, papierosów, narkotyków, jako wulgarny język i agresję. To są zjawiska, z ktorymi dobre szkoły walczą, a zbiorowiska patologii uznają to za normę i walczyc im się nie chce.
                    • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 10:28
                      > Demoralizację rozumiem jako nakłanianie do alkoholu, papierosów, narkotyków, ja
                      > ko wulgarny język i agresję. To są zjawiska, z ktorymi dobre szkoły walczą, a z
                      > biorowiska patologii uznają to za normę i walczyc im się nie chce.

                      Rozumiem, że znasz temat osobiści. Możesz więc mi powiedzieć w jaki sposób ta twoja znajoma elitarna szkoła walczy z takimi zachowaniami dzieci z wyższych sfer.

                      • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 10:35
                        Jakies kompleksy wychodzą z Ciebie w tym wątku? nikt nie pisał tu, że w lepszych szkołach uczą się dzieci z wyższych sfer, ani nie nazywał ich elitą.
          • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 14:10
            Córka mojej koleżanki dostała się do renomowanego gimnazjum w Warszawie i wpadła w grono "panienek z dobrego domu" wiecznie się odchudzających i wpadła w poważne problemy z łaknieniem. Musiała dzieciaka przenieść do gorszego gimnazjum za to z bardziej normalnymi dziećmi.
            Tak, że ostroznie z tymi rankingami.
            • dantonka Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 00:55
              I pewnie przeniosła córkę do gimnazjum, które można scharakteryzować w ten sposób:

              Od 'zawsze' wiedziałam, że gimnazjum (przy obecnej, rejonowej podstawówce trzeba zmienić - przepełnione, niecieszące się dobrą opinią, trzecie od końca w rankingu, niewiele zajęć dodatkowych, słaby wybór języków, brak klas profilowanych, nauka na zmiany, szkoła integracyjna (co niektórzy uważają za plus - ja po 6 latach nauki dziecka bez dysfunkcji w klasie integracyjnej uważam za minus).
              • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 12:30
                dantonka napisała:

                > I pewnie przeniosła córkę do gimnazjum, które można scharakteryzować w ten spos
                > ób:
                szczegółów nie znam, ale napewno było to gimnazjum rejonowe z duzo gorszymi niz tamto, w którym dzieciak nabawił się anoreksji, wynikami. Zmiana szkoły na normalną zalecana była przez lekarza
      • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 22:59
        Orłem wśród wróbli mówisz... ale ja nie o poziom nauczania głównie się boję.
        Boję się tych wróbli... jak pisałam rejonówka ściąga swoją nieciekawą opinią dzieciaki, które uczyć się za bardzo nie chcą no i niestety to są dość problematyczne dzieci najczęściej. Wiem, pytałam w szkole, pytałam rodziców obecnych gimnazjalistów rejonowych, tych, których znam. Jedna mama powiedziała mi, że na wywiadówce na 18 osobową klasę jest zawsze 3-5 rodziców, reszta się nie pojawia, a właśnie ta reszta ma problemy z promocją, z zachowaniem, często z policją już, w 'jej' klasie 4 dzieci ma kuratora ze względu na konflikty z prawem, to na 18 osób całkiem sporo. Boję się właśnie, że owe wróble podetną orłu skrzydła wink
        • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:19
          W klasie córki są dzieciaki z rodzin inteligenckich, majętnych ale takiego nagromadzenia patologicznych zachowań to ciężko nawet w śródmieściu znaleźć.
          Nie zdecydowałabym się drugi raz na wybór szkoły elitarnej ale również nie zdecydowałabym się na szkołę przestępców.
          Jeżeli twoja córka ma nie tylko wiedzę wyuczoną ale i inteligencję sama dokona wyboru i nie będziesz musiała jej przekonywać, że siedzenie w jednej ławce z koleżanką z poprawczaka nie jest fajne. Jeżeli natomiast takie środowisko ją kręci to i tak do niego ucieknie, niezależnie od tego w jak elitarnym gimnazjum będzie się uczyła .
          • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:38
            Bo po prostu źle trafiłaś ze szkołą córki... Mam wrażenie, że wiem, o co Ci chodzi, bo ja z hukiem zabrałam dziecko ze szkoły tego rodzaju i nasze życie jest o wiele przyjemniejsze od tamtej pory. Nie stawiaj jednak znaku równości między dziećmi z inteligenckich czy zamożnych rodzin, a "patologiami innego typu". Okropna klasa może być wszędzie, z różnych przyczyn, niestety skład dzieci to jedna wielka loteria, tak samo, jak i wychowawca oraz jego podejście... Ale ja bym po prostu bała się narażać normalną 13-latkę na obcowanie z młodzieżą mającą kuratora itp. Bałabym się nawet bardziej o bezpieczeństwo, niż o możliwą demoralizację.
            Np. u znajomego chłopca w takim właśnie nieciekawym gimnazjum kolesie z nadzorem kuratora i z wiecznymi zatargami z policją bestialsko zgwałcili i zamordowali koleżankę z młodszej klasy, zabili ją skacząc po jej ciele i kładąc na niej jakieś tam deski, no horror po prostu... Chłopak był w klasie z tą dziewuszką, dzieciaki nie mogły się potem pozbierać...
            • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:55
              Nie stawiaj jednak znaku równości między
              > dziećmi z inteligenckich czy zamożnych rodzin, a "patologiami innego typu".

              Z wiekiem zaczęłam dostrzegać więcej rzeczy. To, że zachowanie patologiczne nie zależą od kasy, klasy i wykształcenia zaczęłam zauważać już na studiach, tak więc moja opinia w tym temacie została wyrobiona sporo przed narodzinami mojej córki.

              "Ale ja bym
              > po prostu bała się narażać normalną 13-latkę na obcowanie z młodzieżą mającą k
              > uratora itp. Bałabym się nawet bardziej o bezpieczeństwo, niż o możliwą demoral
              > izację.

              Przecież gimnazjum o którym mówi autorka jest złożone z dzieciaków z podstawówki do której chodzi jej córka. Bałabyś się wysłać 13 do patologicznego gimnazjum ale nie bałabyś sie wysłać 7 latka do patologicznej podstawówki?

              "> Np. u znajomego chłopca w takim właśnie nieciekawym gimnazjum kolesie z nadzore
              > m kuratora i z wiecznymi zatargami z policją bestialsko zgwałcili i zamordowali
              > koleżankę z młodszej klasy, zabili ją skacząc po jej ciele i kładąc na niej ja
              > kieś tam deski, no horror po prostu...

              Sądzisz, że takich bestii nie ma w elitarnych szkołach. Taka różnica, że tu rodzice są ustawieni i wiele rzeczy tuszują. Natomiast to, że taka bestia nie zgwałci koleżanki z klasy tylko jakąś dziewczynkę z jakiegoś osiedla nie zmienia faktu że jest takim samym bydłem co wymienieni przez ciebie.
              Sam fakt ilu molestowań seksualnych dopuszczana jest nasza elita naukowa na wyższych uczelniach i w jaki sposób jest to tuszowane świadczy o tym, że patologia i bydło jest wszędzie.
              • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:44
                "Przecież gimnazjum o którym mówi autorka jest złożone z dzieciaków z podstawówki do której chodzi jej córka. Bałabyś się wysłać 13 do patologicznego gimnazjum ale nie bałabyś sie wysłać 7 latka do patologicznej podstawówki?"

                To nie tak do końca.
                Nie wiem w sumie czemu - podstawówka nie jest może najlepsza, ale nie jest też najgorsza, tak gdzieś bliżej środka rankingów, niestety bliżej tych nizszych wyników.
                (ja wybór miałam średni - sama wychowuję córkę, pracuję min 8 h dziennie z godzinnym dojazdem w jedną stronę, nie miałam rodziny do pomocy w przyprowadzaniu/odprowadzania w pierwszych latach odstawówki, dziecko było kluczowe od samego początku, więc musiała być rejonowa podstawowa i już)
                Czemu tak jest?
                Jak pisałam podstawówka - jednak wiele osób wybiera ją jaką tą bardziej dogodną, wysyłając dzieci do rejonu.
                W gimnazjum dzieci mają juz wybór, jak widać niektóre mają. Do rejonowego gomnazjum przychodzi sporo dzieciaków spoza rejonu - ale nie ze względu na dobrą sławę szkoły zaopiekowanej i z dobrym poziomem, ale ze względu na opinie szkoly z niewielkimi wymaganiami, to pewnie powoduje że poziom tego gimnazjum jest tak niski.
                Ci uczniowie z najlepszymi wynikami w większość idą do innych gimnazjów, z klasy córki tak jednak akurat wychodzi, że dwie osoby idą w ogóle do innego miasta (przeprowadzka rodziców), ze trzy idą poza rejon, w tym jeden chłopak razem z córką (lubią się), ale do innej klasy. Dwie koleżanki najbliższe zostają w rejonówce - uczą się dobrze - czwórki, piątki ale jak pisałam by dostać się do gimnazjum tego, o którym myślę dla córki - trzeba mieć 5.0 i conajmniej 35 pkt z egzaminu.
                To jedno z najlepszych gim w mieście.
                Jest też sporo lepszych od rejonowego ale nie z tak wyśrubowanym poziomen - ale cholernie daleko, jak patrzyłam na dojazd do najbliżeszego - nie widzę sensu, przesiadka, dochodzenie na i z przystanku, w sumie może min. 45 min drogi.
                Tak to wygląda.
                • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 12:54
                  No właśnie, przy gimnazjum jest już więcej możliwości świadomego kombinowania niż przy podstawówce - o ile w przeciętnej podstawówce będą bardzo różne dzieci, o tyle słabe gimnazjum przyciągnie słabiznę nawet z odległej dzielnicy (bo tam np. rejon akurat jest na w miarę dobrym poziomie i idzie fama, że "uczyć się trza").
                  • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:00
                    lily-evans01 napisała:

                    > No właśnie, przy gimnazjum jest już więcej możliwości świadomego kombinowania n
                    > iż przy podstawówce - o ile w przeciętnej podstawówce będą bardzo różne dzieci,
                    > o tyle słabe gimnazjum przyciągnie słabiznę nawet z odległej dzielnicy (bo tam
                    > np. rejon akurat jest na w miarę dobrym poziomie i idzie fama, że "uczyć się t
                    > rza").

                    poważnie, jak ktoś ma rejonowe dobre gimnazjum /i nawet jest słabszy w nauce/ to pójdzie daleko do słabego? To sie kupy jakos nie trzyma.
                    • przeciwcialo Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:16
                      Do swietnych gimnazjów przyjmuja tez przeciętne dzieciaki z rejonu ;0
                    • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:18
                      Ucząc w szkołach, krótko bo krótko, miałam w klasach uczniów, którzy mieli gimnazjum czy liceum pod nosem, a szli do tej specyficznej i bardzo słabej szkoły, żeby się nie przemęczać wink. Jednak panna jechała np. prawie pół godziny autobusem, druga dwoma środkami komunikacji, mając o wiele bliżej lepsze szkoły (akurat to były licealistki, ale gimnazjum miało też np. dzieci z "lepszego" rejonu dosłownie 2 przystanki dalej). Nie mnie tu pytaj o sens i logikę, słabe szkoły przyciągają słabych uczniów, niezależnie od etapu kształcenia najwidoczniej.
                      • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:40
                        a ja mysle, że Ci słabi ciesza się że mają dobre gimnazjum za rejonówkę i sie nie musza starać żeby sie tam dostać. Niektórzy to nawet załatwiaja sobie fikcyjne zameldowanie w tym celu.
                        To juz musi być totalny jakis obibok czyli nieliczne egzemplarze/, co będzie szukał sabego gimnazjum w drugim końcu miasta. Zresztą z nie rejonowego to i wyleciec można chyba łatwiej niz z rejonowego.
                        • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:05
                          Uczyłam w szkole, do której przyjeżdżała policja, a rodzice potrafili przyjść pijani na zabranie. Oj różne scenki widziałam, a w każdej klasie było 5-8 dzieci z różnymi orzeczeniami z PPP, co stanowi trudne wyzwanie dla nauczyciela, który musi ogarnąć np. 31 osób. Żeby się fikcyjnie przemeldować dla dobra dziecka, trzeba być w miarę świadomym rodzicem, który widzi cokolwiek poza codzienną wódą i fajkami. A takich nie było zbyt wielu.
                          Myślę też, że z tego gimnazjum trudno było akurat wylecieć wink.
                          A młodzież sama mówiła szczerze, że poszła do tej szkoły, bo tu "nie wymagają".

                          BTW, dzieciątka mojego byłego też świadomie i celowo wybrały beznadziejne, słabe szkoły, choć rejon gimnazjum był gdzie indziej, i dalej szły taką ścieżką edukacji. Jakbym nie słyszała, jak się tatko żali, to bym nie uwierzyła, że dzieciaki mogą podejmować takie decyzje. No, ale na wyhodowanie chłopaka, który miał prawie 50% absencji w gimnazjum, bo mu się nie chciało rano wstawać do szkoły, to się pracuje od I klasy podstawówki.
                          • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 20:32
                            Tylko ile masz takich szkół w mieście? W małym mieście jedną w śródmieściu, w dużych miastach maks po jednej w starych dzielnicach.
                            I szczerze jeżeli ktoś nie miał oporu aby wysłać dziecko do najbardziej patologicznej w mieście podstawówki, to nie rozumiem obecnych obaw, wszak dziecko i tak już tą patologią przesiąkło. W mieście autorki jest 15 gimnazjum, szkół podstawowych jest więc co najmniej 1,5 razy więcej. Autorka nie musiała wysyłać dziecka do najbardziej patologicznej podstawówki , z którego 60 % dzieciaków to przyszli podopieczni kuratora sądowego. Tak jak napisałaś na olewający stosunek do nauki i patologiczny styl życia pociechy pracują rodzice od pierwszej klasy podstawówki . Tak wiec jeżeli córka autorki chodzi do klasy z taką patologią to już zapewne część towarzystwa ma za sobą pierwszego papierosa, marychę, kieliszek i seks.
                            • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 21:37
                              A gdzie napisałam, że podstawówka córki jest najgorsza i 'najbardziej patologiczna'?
                              Napisałam, że nie przoduje w rankingach i ma średnią opinię.
                              Dzieci w podstawówce rejonowej, w jej klasie, są różne - i dobrze się uczące i bardzo słabo.
                              Jak już pisałam jest ich 18cioro, w tym 4 dzieci niepełnosprawnych umysłowo, o różnym stopniu upośledzenia. Pozostaje 14 dzieci ocenianych standardowo. 6 odchodzi (zmiana miejsca zamieszkania i zmiana gimnazjum na nierejonowe), więc łatwo policzyć - zostaje8!
                              No i w tej 8 są dwie przyjaciółki córki, dziewczynki uczące się na 3/4/5, grzeczne. Ale reszta... same problemy...
                              Pisałam również dlaczego musiałam córkę wysłać do rejonowej podstawówki - sama ją wychowuję, praca 8 h plus niecałe 2 g dojazdu, zero rodziny do przypilnowania/odprowadzenia/przyprowadzenia pierwszoklasistki.
                              Nie miałam innego wyboru.
                              Tak bywa.
                              • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 22:00
                                Skąd więc ta patologia w gimnazjum skoro większość dzieciaków mimo wszystko pozostaje. Chcesz powiedzieć, ze nagle po przekroczeniu progu gimnazjum te normalne dzieciaki stają się patologiczne i w przeciągu kilku miesięcy dorabiają sie kuratora.
                                • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 22:04
                                  Już Ci tłumaczono, że gimnazjum obejmuje większy rejon niż podstawówka.
                      • morekac Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 19:26
                        Nie mnie tu pytaj o sens i logikę, słabe szkoły przyciągają słabych uczniów, niezależnie od etapu kształcenia najwidoczniej.

                        Nie wiem, czy bardziej przyciągają czy też tak wychodzi na skutek działania systemu rekrutacyjnego. W Warszawie tak jest na pewno.
                      • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 19:43
                        Jeśli chodzi o liceum - to system rekrutacji jest pewnie potężniejszy niż chęci. Po prostu słaby uczeń ma małe szanse na dostanie się do liceum , do którego startują najlepsi z całej okolicy
              • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 12:52
                No tak, ale idąc tym tokiem rozumowania od razu możemy zapisać dziecko do podstawówki/gimnazjum w najbardziej hardcorowym rejonie, bo w każdym mieście chyba są takie. Ostatecznie bydlaków spotkamy wszędzie... wink.
                Myślę też, że jednak jest różnica między zachowaniami dzieci z podstawówki, nawet z nie za fajnych domów, a zachowaniami młodzieży. O gwałcie prędzej pomyśli 15-latek niż 8-latek, taką przynajmniej mam nadzieję. I faktem jest, że to w gimnazjach właśnie jest ogromna fala przemocy seksualnej wobec dziewczyn, rozumianej jako poniżanie, chamskie propozycje, wyśmiewanie cech fizycznych, macanie itp. - bo to taki wiek, kiedy hormony wariują.

                BTW, nie chcecie zmienić szkoły/klasy? Czy to już się po prostu nie opłaca?
                Ja się bardzo cieszę z takiej decyzji, chociaż córka musiała się od nowa adaptować do innej szkoły i innych zwyczajów. Ale naprawdę odetchnęła i ja też smile.
                • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:45
                  > BTW, nie chcecie zmienić szkoły/klasy? Czy to już się po prostu nie opłaca?

                  Zdecydowaliśmy na zmianę szkoły.
                  Wysoki poziom, to nie wszystko.
                  • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:11
                    Jak krótko się męczyła (np. rok), to otrząśnie się w miarę bezboleśnie wink.
                    Pamiętaj jednak, że dobry poziom nauczania może iść w parze z naprawdę dobrą atmosferą - co widzę teraz, w obecnej szkole u córki.
                    • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 19:20
                      lily-evans01 napisała:

                      > Jak krótko się męczyła (np. rok), to otrząśnie się w miarę bezboleśnie wink.
                      > Pamiętaj jednak, że dobry poziom nauczania może iść w parze z naprawdę dobrą at
                      > mosferą - co widzę teraz, w obecnej szkole u córki.
                      Sądząc po latach wpisów makurokurosek - było to chyba dłużej.
                      • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 19:23
                        Hm, nie śledzę niczyich wpisów tak szczegółowo.
                        Ja powiedziałam pas po roku bezsensownego orania dzieckiem (zerówka jeszcze była dość normalna) i pogarszającej się atmosfery wychowawczej. Zastanawiam się, jakim rodzajem rodzica trzeba być, żeby widzieć zalety tego rodzaju szkoły - zwłaszcza, że to poziom dopiero podstawówki.
                      • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 21:57
                        Młoda kończy trzecią klasę. W pierwszej zauważałam pewne sygnały ale zrzuciłam to na aklimatyzację w nowym środowisku w którym większość dzieci sie znała. W drugiej klasie zauważyłam problem, ale z firmą i niemowlakiem na głowie swoje sądziłam że może z powodu przemęczenia i hormonów wyolbrzymiam. W trzeciej klasie problem się jeszcze bardziej uwidocznił.
                        • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 07:38
                          Ale czekaj czekaj, to jest chyba podstawówka, skoro masz takiego malucha jeszcze, więc zakładam, że jesteś raczej młodą mamą smile.
                          To i tak długo dziecko wytrzymało...
                          • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 09:43
                            > Ale czekaj czekaj, to jest chyba podstawówka, skoro masz takiego malucha jeszcz
                            > e, więc zakładam, że jesteś raczej młodą mamą smile.

                            hahaha. Nie oceniaj wieku kobiety po wieku jej dzieci smile.
                            Młodość jest pojęciem względnym.

                            > To i tak długo dziecko wytrzymało...

                            Dziecko nie zawsze wie, że ma inne opcje
            • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:35
              lily-evans01 napisała:
              > Np. u znajomego chłopca w takim właśnie nieciekawym gimnazjum kolesie z nadzore
              > m kuratora i z wiecznymi zatargami z policją bestialsko zgwałcili i zamordowali
              > koleżankę z młodszej klasy, zabili ją skacząc po jej ciele i kładąc na niej ja
              > kieś tam deski, no horror po prostu...
              I tak to w gimnazjum zrobili czy może na gdzieś na osiedlu? Przy czym przeprowadzka autorki wątku w inne miejsce chyba nie jest rozważana?
              • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 19:00
                Zrobili to, bo ich znała i z nimi poszła na działki pod jakimś wymyślonym przez nich pretekstem.
                To nie jest tak, że napadli ją, bo szła przez osiedle i była przypadkową osobą.
                A zanim zapytasz, po co poszła - nigdy nigdzie nie zdarzyło Ci się chodzić ze znajomymi ze szkoły?
                • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 19:15
                  No właśnie chodziło mi o to, czy ten gwałt i zabójstwo miał jakiś związek ze szkołą czy był całkiem przypadkowy, niezależny od znajomości czy nieznajomości w szkole.
                  Ale jak będzie patologia z osiedla to też mogą być znajomi. Albo znajoma gimnazjalna patologia koleżanek z podstawówki.
                • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 22:10
                  Chłopak z których chodziłam do technikum rok czy dwa lata po maturze miał sprawę za gwałt zbiorowy czy to oznacz, że cała moja klasa czy szkoła była złożona z patologii ?
                  W moim rodzinnym mieście były tylko trzy szkoły ( 2 podstawówki i 1 gimnazjum ) których większość uczniów miało nadzór kuratorski. Wśród absolwentów tych szkół jak najbardziej znajdują się późniejsi absolwenci państwowych wyższych uczelni.
                  Do żadnej z tych szkół nie posłałabym dziecka, ale taką decyzję podjęłabym na początku edukacji dziecka.
              • azja001 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 09:26
                Dziecko prawdopodobnie boi się nowej sytuacji związanej ze zmiana otoczenia. Rozmawiaj i tłumacz, że to naturalna kolej rzeczy-zmiany są częścia naszego życia i to jest właśnie ten moment kiedy to nastepuje. Mów dziecku o pozytywach poznania nowych ludzi, nowe znajomości to nowe i pewnie lepsze ,mozliwości, skoro to gimnazjum na lepszym poziomie to pewnie i dzieci kulturalne i z ciekawą osobowościa. No i gwarancja lub chociaż większe prawdopodobieństwo spokoju na lekcjach.
                Są takie sprawy, w których nie można pozwolić decydować tylko dziecku. Płacze miną a dobra szkoła pozostanie. To są 3 lata życia.
          • przeciwcialo Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 15:45
            Dokładnie. Topowe gimnazja duzo maja za uszami, często rejonowe osiedlowe gimnazja sa oazami spokoju.
            • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:41
              Przecież tu nikt nie neguje, że "osiedlowe gimnazja są często oazami spokoju", tylko rozważając konkretny przypadek gimnazjum, gdzie, jak pisze autorka, w klasach po 20-30% uczniów miewa kuratora, jednak trudno nie dojść do wniosku, że to kiepski wybór. Zwłaszcza że, jak się okazuje w toku wątku, te normalne "koleżanki i przyjaciele" to też niespecjalnie zostają w rejonie z powodu różnych okoliczności życiowych.
        • miliwati Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 00:08
          segregatorwpaski napisała:

          > Orłem wśród wróbli mówisz... ale ja nie o poziom nauczania głównie się boję.
          > Boję się tych wróbli... jak pisałam rejonówka ściąga swoją nieciekawą opinią dz
          > ieciaki, które uczyć się za bardzo nie chcą no i niestety to są dość problematy
          > czne dzieci najczęściej. Wiem, pytałam w szkole, pytałam rodziców obecnych gimn
          > azjalistów rejonowych, tych, których znam. Jedna mama powiedziała mi, że na wyw
          > iadówce na 18 osobową klasę jest zawsze 3-5 rodziców, reszta się nie pojawia, a
          > właśnie ta reszta ma problemy z promocją, z zachowaniem, często z policją już,
          > w 'jej' klasie 4 dzieci ma kuratora ze względu na konflikty z prawem, to na 18
          > osób całkiem sporo. Boję się właśnie, że owe wróble podetną orłu skrzydła wink

          Ale orzeł będzie podatniejszy na podcinanie, jak będzie musiał latać nie tam, gdzie by chciał. Skoro chce iść do rejonowego, no to pewnie za kolegami. No chyba że za jednym najprzystojniejszym kolegą, to nie byłby najlepszy powód, bo przelotny. Chociaż póki jest - to jest naprawdę ważny.
          Wyciągniesz dziecko z jego dotychczasowego środowiska, to diabli wiedzą, jakie środowisko je przygarnie. A w rejonowym będą przecież chyba w dużej części dzieci, które już znacie, nieprawdaż? No to czy to są takie potwory?
          • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 21:45
            Właśnie niewiele już tych znajomych zostanie uncertain
            • miliwati Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 21:52
              segregatorwpaski napisała:

              > Właśnie niewiele już tych znajomych zostanie uncertain

              Wystarczy parę osób żeby utrzymać jakiś solidny punkt zaczepienia. Bardzo ważny w tym wieku i przy zmianie szkoły. Choćby nawet ten punkt trafił częściowo do innej klasy - zawsze są chociaż przerwy.
      • dantonka Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 01:22
        makurokurosek napisała:

        > Lepiej być orłem wśród wróbli, nabrać pewności siebie i mieć silną
        > samoocenę, niż być wróblem wśród orłów, z niskim poczuciem wartości.

        Później taki orzeł spośród wróbli w zderzeniu z twardą rzeczywistością nie czuje się najlepiej...
        a wróbel z dobrej szkoły może radzić sobie całkiem nieźle

        Dziecka z taką średnią nie posłałabym do byle jakiej szkoły.
        • saszanasza Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 08:37
          Ja również dziecka z tak wysoką średnią nie posłałabym do byle jakiej szkoły, choć z drugiej strony, nie osoądzałabym książki po okładce, czyli uczniów po ocenach.
          Mój 12letni syn oceny ma średnie, natomiast zainteresowania bardzo szerokie, poziom IQ w teście wechslera powyżej normy, choć nie wiem jeszcze ile, czekam na wyniki.
          Fakt, że szkoła mocno średnia nie oznacza że uczy się w niej wyłącznie patologia.
          Można być bardzo średnim z zainteresowaniami, szanować kolegów, z drugiej strony - uczyć się super i być typem "szkolnego karierowicza", wrednego dzieciaka, który zrobiłby wszystko by pozbyć się konkurencji. Niestety w szkołach "z wyższej półki" takie zachowania bywają częściej dostrzegalne, niż w szkołach "zwykłych".
          Co do zachowań typowo "destrukcyjnych" w szkołach....dużo zależy od dziecka, jedno daje się wciągnąć, inne ma na tyle silną osobowość że nie ulega "koleżankom i kolegom".
        • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:35
          > Później taki orzeł spośród wróbli w zderzeniu z twardą rzeczywistością nie czuj
          > e się najlepiej...

          Wysoka samoocena kształtująca się przez lata nie da się tak łatwo złamać, natomiast w drugą stronę nie jest już tak łatwo. Osoba której umiejętności przez lata były podważane, z dnia na dzień nie stanie się osobą pewną siebie. Okres nastu lat to okres w którym zaczynamy wątpić w siebie i w swoje możliwości, w którym na nowo musimy się odnaleźć wrzucenie do szkoły z wyścigiem szczurów raczej nie pomoże. Nie wiem jak jest w miejscowości autorki ale w Poznaniu wszystkie szkoły z czołówki biorą udział w wyścigu szczurów.
    • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:12
      Amen.
      Otwartym tekstem bym rzekła córce, iż zdecydowanie chcę dla niej innej szkoły niż przedsionek do zakładu poprawczego. Z tego co piszesz dziewczę jest sensowne, pewnie myśli o maturze i jakichś studiach w przyszłości, więc uświadom jej, że w tym celu konieczne jest chodzenie do placówki edukacyjnej, a nie przechowalni z survivalem dla młodocianych przestępców.
    • paul_ina Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:37
      Może napiszę Ci coś z własnego doświadczenia - pomijając okoliczności, przyszło mi w wieku 13 lat, w 7ej klasie podstawówki, w samym środku semestru, z dnia na dzień zmienić szkołę z jednej na drugą. Decyzję za mnie podjął mój ojciec, mnie tylko poinformował. Początkowo byłam baaaaardzo zła, ale już po kilku dniach widziałam same plusy tego zdarzenia - po pierwsze szkoła była dużo lepsza, dbano o uczniów. Po drugie - poznałam mnóstwo fajnych nowych osób z mojej miejscowości, o których istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia. Po trzecie - zachowałam dawnych znajomych, bo to dzieciaki po sąsiedzku.
      Tak więc dzięki tej zmianie miałam podwójne grono znajomych w swoim wieku, ze starej szkoły - popołudniami po sąsiedzku, z nowej - w innych, dotąd nieznanych rejonach mojej miejscowości.
      Nie mówić o tym, że w nowej szkole rozwinęłam skrzydła, wyklarowały się moje zainteresowania, miałam po niej wejście do wszystkich liceów w PL bez egzaminów, półtora roku nauki dało mi intelektualnego kopa na długie lata.
      Czego życzę i Twojej córce - oczaruj ją tymi nowymi znajomymi, nowymi możliwościami. Naprawdę szkoda marnować potencjał ze strachu przed nowym.
    • aganiok32 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 11.05.14, 23:49
      wysłać do tego lepszego, kiedyś Ci podziękuje....
    • lolinka2 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 02:47
      Moja córka szczęśliwie umknęła dylematowi - fizycznie i dosłownie, emigracja - natomiast w ub. roku w rozmowach pojawiał się wątek "bo koledzy". Wątpliwość załatwiona paroma pytaniami: Młoda, czy uważasz, że koledzy (z podstawówki) zdadzą za ciebie egz. gimnazjalny i ułatwią przyjęcie do wybranego liceum, rzutujące na wybór studiów (a plany ma ambitne)? Czy wyobrażasz sobie, że jeśli okaże się, iż jest tak, jak wszyscy mówią (że n-le mają całosć w nosie, a uczniów w szczególności), to ktoś z kolegów weźmie cię pod skrzydła? (a emocjonalnie cieniutka jest i byle co ją załamuje) Guzik, kochana, każdy stara się, żeby JEMU było dobrze i w zasadzie fajnie by było, żebyś sobie przyswoiła takie podejście, bo jeśli ty sama o siebie nie zadbasz, to chętnych wokół do tego raczej nie znajdziesz". Po rozmowie znalazła sobie gimnazjum (po 5 klasie będąc), które pasowało pod jej "profil uzdolnień" a jeszcze bardziej pod "profil emocji", przegadała godzinę z dyrektorem rzeczonego gimnazjum i była stoicko spokojna, po czym w listopadzie w 6 klasie... wyjechaliśmy do UK smile i zaczął się inny etap życiowo-edukacyjny. Zdecydowanie fajniejszy.
    • morekac Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 07:21
      A od dwóch lat co najmniej mówi się, że pójdzie do pozarejonowego

      A poza tym mówieniem byłaś z nią na dniach otwartych w tych szkołach? Myślę, że lepiej by to zniosła, gdyby sama mogła sobie wybrać szkołę z tych lepszych i gdyby nie były to dla niej miejsca całkowicie obce.
      Wcale jej się nie dziwię, że się nieco cyka - w starej szkole ma przynajmniej znajome koleżanki. Aczkolwiek, jak je rozrzucą po kilku klasach, to żadnej może nie mieć.
      Możecie się umówić, że jeśli będzie się tragicznie czuła w nowej szkole, przeniesiesz ją po I semestrze do rejonu. Myślę, że nie będzie to potrzebne.
      • b-b1 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:16
        Mam to za sobą-dziewczyny właśnie kończą pierwszą klasę.
        Dowożę poza rejon do gimnazjum dwujęzycznego. Dylematy miałam takie same, u mnie może łatwiej bo są dwie-choć w szkole mają ze sobą niewiele wspólnego big_grin. Moje nie takie orły jak Twoja, ale dobrze się uczą. Chciały z wszystkimi, postawiłam veto. Bo-gimnazjum rejonowe sławne-piją, palą, narkotyki tez się pojawiały, dzieci na przerwach się tłuką, poziom nie taki niski, ale całościowo do bani.
        Przyjaźnie podstawówkowe się szybko rozpadły-nie widują się wcale-częściej piszą na fb-powód -bo mają naukę albo inne zajęcia(hobby). Poznały sporo nowych ludzi, nawiązały się nowe przyjaźnie.
        Moje pytanie na półrocze wydawałoby się normalne-ilu zagrożonych? Obśmiały mnie-tu nie ma zagrożonych-tu dzieci CHCĄ się uczyć.
        Znają dziewczyny, które zrezygnowały i wróciły do rejonowego(rok starsze), więc wiedziały, że jak coś będzie nie halo-mają taką możliwość.
        Mój wybór ma jeszcze jeden plus, gimnazjum połączone jest z liceum, więc nie będzie kolejnej traumy przeniesienia.
        Szok był spory na początku -oceny poleciały na łeb na szyję-inne wymogi, inne ocenianie, inny system nauki, ale po okresie aklimatyzacji, wszystko wróciło w miarę do normalności.
        Zawsze mi tłumaczą jak trochę marudzę mamoooo -dostosowujemy się big_grin
        Nie żałuję absolutnie, że stanęłam okoniem.

      • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:49
        "A poza tym mówieniem byłaś z nią na dniach otwartych w tych szkołach? Myślę, że lepiej by to zniosła, gdyby sama mogła sobie wybrać szkołę z tych lepszych i gdyby nie były to dla niej miejsca całkowicie obce."

        Byłam.
        Pokazywałam.
        W necie oglądałyśmy stronę, prezentacje, galerię z wycieczek, czy plenerów malarskich na przykład.
        Była zachwycona - drużyną koszykarską, zajęciemi dla miłośników mangi z nauką japońskiego (to lubi i sama się uczy pojedyńczych słów, umie już całkiem sporo).
        Wszystko pasowało.
        Teraz nie pasuje uncertain
        • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:52
          Wyjaśnij w krótkich żołnierskich słowach dlaczego rejonowemu mówisz NIE i bez dyskusji. Może wybrać spośród innych gimnazjów - wybór ma.
        • morekac Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:21
          Jeśli dla ciebie to rejonowe jest nie do przyjęcia (jako niemal najgorsze w okolicy)- namawiałabym dziecko, żeby jednak szła do tego lepszego. Niech wybierze sobie to, które jej się najmniej niepodoba z tych lepszych (bo oczywiście teraz żadne jej się nie spodoba), umów się z nią, że jeśli będzie bardzo tragicznie w tej nowej szkole - to jest możliwość zmiany.
          Duże gimnazjum rejonowe może oznaczać, że nie będzie z koleżankami w klasie i jej sytuacja towarzyska będzie tak samo denna jak w przypadku szkoły zupełnie obcej.
    • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:39
      Tłumacz, nalegaj, rób wszystko, aby poszła do lepszej szkoły.smile
      wyjasnij dziecku, że w lepszym gimnazjum nie ona jedna będzie nowa, bo tam nie dostają się grupki przyjaciół, tylko jednostki
      wyjasnij jej, że rejonowa szkoła z jakiegos powodu ma gorszy poziom i tym powodem nie są wyłącznie uczniowie, ale przede wszystkim grono pedagogiczne - czy naprawdę ma ochote męczyc się trzy lata z beznadziejnymi nauczycielami?
      • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:43
        Nie szłabym w tę stronę. Grono pedagogiczne pracuje z takim materiałem, jaki dostanie. Nie zrobi cudu w klasie w której 1/3 uczniów ma kuratora, połowa FAS, a reszta stara się przetrwać.
        • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:56
          Grono pedagogiczne pracuje z takim materiałem, jaki do
          > stanie. Nie zrobi cudu w klasie w której 1/3 uczniów ma kuratora, połowa FAS, a
          > reszta stara się przetrwać.

          Bez przesady, w przeciętnym osiedlowym gimnazjum nie ma takich statystyk.
          Ja przed wyborem gimnazjum dla córki odwiedziłam również rejonówkę, byłam na dniu otwartym. Obejrzałam sobie oblicza ( własciwie powinnam napisac mordy) grona pedagogicznego - w większości tępe, nadęte i bez usmiechu.
          Jeżeli oni nawet na spotkaniu z rodzicami nie potrafili udawac przyjaznych, to - pomyslałam sobie - jak zachowują się na lekcjach? czy mam skazywac dziecko na 3 lata w towarzystwie takich buców, a przy okazji i siebie ? bo przeciez na zebrania trzeba chodzić
          Ja nie twierdze, że w rejonowych szkołąch nie ma dobrych nauczycieli - ja tylko jestem przekonana, że w najgorszej szkole w mieście albo w dzielnicy żaden sensowny nauczyciel nie wytrzyma długo i działa negatywna selekcja, zostają same betony
        • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:34
          Chcesz powiedzieć, że 1/3 polskiego społeczeństwa to przestępcy, a połowa ma FAS. Szkół elitarnych z wysokim poziomem jest niewiele, tak więc w dużych miastach liczy się maks pierwsza dziesiątka w małym mieście takim jak miasto autorki liczy się jedna szkoła. Chcesz więc powiedzieć, że większość polskich szkół złożonych jest z przestępców.
          • iwoniaw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:47
            Skąd wniosek, że najgorsze gimnazjum z 15 w mieście autorki to 1/3 społeczeństwa?
            Nikt tu nie pisze, że tak jest WSZĘDZIE, sama zaznaczyłam na początku wątku, że absolutnie nie zależy mi na topowych wynikach testów w gimnazjum dla dziecka - ale na jakimś podstawowym poziomie bezpieczeństwa i warunków do nauki owszem. Z tego co pisze autorka wątku, jej rejonowe gimnazjum jest po prostu beznadziejne, owszem, była także wzmianka o kilku na klasę gagatkach z kuratorem na karku (którego nie dostali za plucie na chodnik i używanie brzydkich słów, zapewniam) i stwierdzenie, że ponieważ ze szkoły "uciekają" normalne dzieciaki z rejonu, które mają taką możliwość, miejsc wolnych jest sporo i ciągnie do nich patologia zwabiona famą, że "tu skończą i nikt się nie będzie czepiał". No chyba nie powiesz, że być w takie środowisko posłała 13-letnie dziecko.
            • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:03
              iwoniaw napisała:

              > Skąd wniosek, że najgorsze gimnazjum z 15 w mieście autorki to 1/3 społeczeństw
              > a?
              Nie najgorsze tylko 3-cie od końca... Przy czym nie wiadomo jak ta gorszość zmierzona. Średnimi wynikami z egzaminów? Niskim EWD? Jeśli różni się stosunkowo mało tymi wynikami od gimnazjum w środku to ja bym nie dramatyzowała z tymi wynikami.
              • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 22:02
                No trzecie od końca... ostatnie jest gim dla dorosłych, więc w sumie się nie liczy, można powiedzieć - jest 2 od końca uncertain
                A różnice w wynikach nie są jakieś minimalne bynajmniej.
                Mówię o wyniki egzaminów.
                Ale czytam to również pomiędzy wierszami - to już moja ocena subiektywna - ale nie podoba mi się zmianowość (kto to przeszedł z dzieckiem ten wie co znaczy jednego dnia zaczynać od 12, kończyć o 18tej, a następnego zaczynać od 8mej), mała ilość zajęć dodatkowych, dwa języki do wyboru przy np pięciu w każdym gimnazjum z powiedzmy 'pierwszej szóstki', pracowniach, wyposażeniu, wyjazdach/plenerach, programach w jakich szkoła uczestniczy, i co też moim zdaniem ważne ilość różnego rodzaju startów w konkursach/warsztatach/plenerach/wyjazdach językowych ale też uczestniczenie dzieci w jakiś teatraliach, projektach naukowych, kabaretonach dziecięcych, przeglądach twórczość muzycznej/malarskiej itp.
                I bynajmniej nie chodzi mi o to, by córka rwała się do wszystkiego i wygrywała co się da!
                Widzę po prostu jaki by miała wybór w lepszym gimnazjum jakby zechciała się zaangażować.
                Głupi przykład - zajęcia sportowe - w rejonówce dziewczęta mogą trenować raz w tyg siatkówkę, w wybranym gimnazjum miałaby ze sportowych zajęć pozalekcyjnych do wyboru: siatkówkę, koszykówkę, ręczną, jakiś tak fitness czy coś takiego i fakultet turystyczny - wycieczki w jeden łikend w m-cu.
                Jest różnica, prawda?
                • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 22:16
                  Ale nad czym Ty się w ogóle zastanawiasz.
                  • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 23:02
                    Już Triss nad niczym smile
                    Dziękuję Ci za opinię, radę.Dziękuję Też serdecznie wszystkim pozostałym za 'udział w dyskusji' - rady, opinie smile
                • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 19:17
                  Co do zajęć dodatkowych - jest różnica o ile córka skorzysta z możlwościu wyboru w tym lepszym gimnazjum. Jeśli nie kręci jej i nie będzie kręcić siatkówka czy jakieś kółko - to w sumie wszystko jedno czy będzie ta siatkówka. Podobnie jeśli ze względu na nawał lekcji nie będzie miała czasu na korzystanie z tych zajęć. Co do języków do wyboru - i tak będzie uczyć się 2, a nie wszystkich 5. Jeśli w lepszej szkole i tak wybrałaby te 2 języki, które są w szkole gorszej - to pod względem wyboru języków też wszystko jedno. Co do zwracania uwagi na poziom czy tą nieszczęsną zmianowość - masz jak najbardziej rację. Tyle że jeszcze kwestia jakim kosztem osiągany jest ten wysoki poziom - nie każdy może się nadawać. Może córka boi się, że sobie nie poradzi naukowo czy towarzysko ("Ty, Kowalska idziesz to gimnazjum X? Ale tam będzie ciężko. Na 2 to zakuwają nocami" / "Ale tam same no-life'y chodzą. Jak nie masz conversów to chyba nie masz co tam startować")? Dawniej perspektywa gimnazjum wydawała się na tyle odległa, żeby się tym nie przejmować. Teraz zdała sobie sprawę, że to będzie już za kilka miesięcy i wpada w panikę.
                  • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 23:03
                    Conversy ma, poradzi sobie wink
      • verdana Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:47
        Miałam dokładnie to samo z córką - u niej sytuacja była jeszcze bardziej skomplikowana, bo chodziła do szkoły poza rejonem, więc do rejonowego, bardzo dobrego gimnazjum szłaby sama, klasa szła do gimnazjum w innym rejonie. Córka chciała iść tam, gdzie koleżanki. Nie pozwoliłam - ale miałam o tyle łatwiej, ze wiedziałam, ze coka wcale w klasie nie czuje się dobrze.
        Potem, gdy zadowolona córka chodziła do gimnazjum, zapytałam, dlaczego upierała się, abyiść z nielubianą klasą do gimnazjum. Okazało się, ze czuła sie strasznie wyobcowana, gdy wszyscy rozmawiali o szkole, do której ona nie szła. Być może tak jest i w Waszym wypadku.
        • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 09:52
          Córka ma zgraną paczkę w klasie, na pewno jej motywacje są inne niż w przypadku Twojej córki. Poza tym jak już wcześniej gdzieś pisałam, że nie tylko ona zmienia szkołę (2 osoby się przeprowadzają, dwie ida do innego gimnazjum - ale sportowego, tam córki nigdy nie ciągnęło), no i tak to fajne jej zdaniem towarzystwo (moim zresztą też) mocno się wykruszy.
          Tak to wygląda.
          • miliwati Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:31
            > nia szkołę (2 osoby się przeprowadzają, dwie
            ida do innego gimnazjum - ale spor
            > towego, tam córki nigdy nie ciągnęło), no i
            tak to fajne jej zdaniem towarzystw
            > o (moim zresztą też) mocno się wykruszy.

            Ale to nie powód żeby pozbawiać Twoją córkę tego, co zostanie. Odpadają tylko 4 osoby. W klasie jest pewnie ze 20. Całkiem spora siła do przeciwstawienia się tej patologii, co się ponoć materializuje "w rejonie".

            • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:33
              Przecież ich rozproszą po różnych klasach w roczniku.
              • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:37
                To raczej zależy od tego czy szkoła jest w tym samym budynku co podstawówka, czy w osobnym. Jeżeli w tym samym to wiele nie robi żadnych roszad.
                • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:38
                  To akurat niekorzystne dla dzieci.
            • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 22:13
              Klasa 18 osób.
              Klasa integracyjna więc dzieci z orzeczeniem jest 4,dzieci z upośledzeniem umysłowym, trzymają się razem, mocno odstają od reszty.
              Zostaje więc 14.
              6 odchodzi (2 przeprowadzki, 2 osoby do gim sportowego, 1 chłopak do tego samego gim, które wybrałyśmy początkowo z córką, ale inna klasa, inny profil, 1 dziewczynka do jeszcze innego gimnazjum, do klasy dwujęzycznej)
              Zostaje 8!
              W tej ósemce córka ma 2 swoje najlepsze koleżanki, fajne dziewczyny, ale z resztą ma słaby kontakt - to 2 osoby starsze o rok, tzw. spadochroniarze, jeden już od 2 miesięcy nie pojawił się w szkole, ciągle ma problem z wagarami, a to dopiero podstawówka, reszta to chłopcy - dzieci ledwo przechodzące z klasy do klasy, mające zupełnie inne zainteresowania niż córka, córka nigdy z nimi nie miała dobrego kontaktu.
              Jedynie co ją w rejonówce 'trzyma' to te dwie najlepsze kumpele.
              Klas nie wymieszają, zresztą - druga klasa to zaledwie 15 osób, w tym czwórka z orzeczeniami, też z tego co pytałam jedną mamę, którą znam z tamtej klasy, też niektóre dzieci odchodzą...
              Tak to wygląda.
          • makurokurosek Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:34
            4 osoby na 25 czy 27 to nie jest jakieś mocne wykruszenie. Trudno mi uwierzyć aby gimnazjum rejonowe, w przypadku gdy z rejonu prawie wszyscy uczniowie je wybierali, tak szeroko otwierało drzwi dla osób patologicznych z poza rejonu.
            Bo skąd ta patologia się bierze skoro nie z rejonu bo w podstawówce jej nie ma w takich ilościach to musi być patologia napływową, a w to jednak trudno uwierzyć
            • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 13:07
              Mogę dla przykładu napisac, skąd brała się patologia w "moim" rejonowym gimnazjum.
              Dzielnica taka sobie, rejon obejmował 3 podstawówki, z każdej iluś lepszych uczniow szło do szkół pozarejonowych,
              dodatkowo w rejonie był Dom Dziecka i dzieciaki stamtąd, rozrzucone wcześniej po 3ch szkołach, teraz trafiały wszystkie do jednego gimnazjum, dodać do tego należy przeróżne okazy wywalane z innych szkół, ktore ta "moja" przyjmowała, bo miała zawsze miejsca - i już mamy wyjasnienie.
              W podstawówce były 3 klasy równoległe, w gimnazjum chyba 6-7, bardziej liczne.
            • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 23:07
              6 na 18!
              Z 18 4 osoby to osoby z upośledzeniem, lżejszym i cięższym - oczywiście nie wykluczam ich tu jako kolegów/koleżanki z klasy ale prawda jest taka, że już dawno ich wspólne tematy/zabawy się rozeszły
              Czyli tak naprawdę z 14 odchodzi 6.
              Z pozostałej 8ki tylko 2 osoby to 'dobre koleżanki'.
              Że jest to 'patologia napływowa' wielokrotnie pisałam.
              Inni tez wskazywali, że gimnazjum to rejon nie jednej podstawówki, a do tego opinia 'lekkiej do przejścia' szkoły przyciąga 'lewusów' spoza rejonu.
    • arwena_11 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:17
      My mieliśmy dylemat w zeszłym roku.
      Państwowych szkół nie braliśmy w ogóle pod uwagę, z różnych względów. Dzieci z klasy rozłożyły się na 2 różne stojące wysoko w rankingach prywatne gimnazja i jedno trochę słabsze na poziomie naszego rejonu. My mieliśmy do wyboru jeszcze jedno, z racji zmiany miejsca zamieszkania ( blisko domu ).
      Syn uparł się na to ostatnie, bo blisko, fajnie wypadło na warsztatach, ale nikt tam nie szedł ze znajomych. My niestety na to pozwoliliśmy. Ten rok był koszmarem. bardzo cieżko było wejść w środowisko tamtych dzieci, zwłaszcza, że mamy zupełnie inne zasady i styl wychowania. Bardzo żałowaliśmy decyzji. Na szczęście jest lepiej, ale były momenty, że miałam ochotę zabrać syna do rejonu, żeby odetchnął psychicznie, tylko żal poziomu i języka na bardzo wysokim poziomie.
      W tej chwili wiem, że chociaż 1 znana osoba w klasie daje ogromne poczucie bezpieczeństwa psychicznego.
      Za rok córka idzie do gimnazjum i już wiem, że pójdzie z koleżankami ( nawet nie z klasy a z podwórka ), może do słabszej szkoły, ale obędzie się bez takich jazd jak z synem.

      Na pewno nie zgodziłabym się na słabe gimnazjum, ale jeżeli są do wyboru dobre, to wybralibyśmy te gdzie ida znajome dzieci.
    • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:22
      W ferworze dyskusji padają tu argumenty z d...y wzięte, o wyrywaniu dziecka ze swojego srodowiska i skazywaniu je na nieznane. Nie słuchaj tych bzdur, a niektorym dyskutantkom przypominam, że przed reformą po 8-ej klasie kazdy szedł SAM do nowej szkoły - jedni do liceum, inni do technikum albo zawodowki. Fakt, było to dwa lata później, ale jakie to ma znaczenie? 15latek ma takie same problemy i obawy, jak 13 latek i nie jest dużo dojrzalszy.
      Zmiana otoczenia podczas procesu edukacji to rzecz normalna, nawet małe dzieci szkoły zmieniają, a gimnazjum to nie kolonie letnie, gdzie najwazniejsze to z kims znajomym jechać.
      • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:35
        Dokładnie. Z koleżankami z osiedla może utrzymywać kontakt po szkole. Boższ, w moim pokoleniu to była norma, część przyjaźni z podstawówki przetrwała do dziś, większość kontaktów uległa rozluźnieniu i zanikła, tak samo część tych ze szkoły średniej czy studiów.
    • aguar Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 11:50
      Ja bym dała wybrać córce, bo to jej życie, ona w tej szkole będzie spędzać czas, nie Ty, ona poniesie konsekwencje takiego czy innego wykształcenia. Na Twoje życie to tak naprawdę będzie miało niewielki wpływ, to znaczy niekorzystne będzie jak sobie zepsujesz relacje z córką. Oczywiście jak Cię poprosi o radę, zapyta, co byś zrobiła na jej miejscu, to możesz doradzić, tak jak uważasz, ale wyboru bym jej nie narzucała. A w ogóle gimnazjum to są tylko trzy lata, szybko zlecą, nie ma co przeceniać ich znaczenia.
    • cytrynamalina rejonowa 12.05.14, 12:03
      Ja mogę napisać z mojej nie tak dawnej perspektywy bo mam 21lat. Rodzice rowniez dali mi wybor co do wyboru szkoly- gimnazjum, liceum. Gimnazjum- rejonowe. Bawilam sie swietnie. Mnostwo znajomych przeroznych i bogatych i biedniejszych ale zawsze jakos tak sie wszyscy razem trzymalismy. Czulam sie tez wazna, po prostu jako osoba. Wspolne smiechy, fajnie bylo. Liceum najlepsze w wojewodztwie. Dla mnie to byl horror od 1 klasy rozpoczela sie rywalizacja- kto najlepszy w klasie, kto wiedzie prym. Dzieci bardzo bogatych rodzicow. Rozpieszczone, kaprysne. Niektore z nerwicami. Chyba od 1 klasy podstawowki braly udzial juz w jakims wyscigu szczurow. Panika przed sprawdzianami- szczegolnie tymi profilowymi. Na przerwach z zeszytami notatkami. 18latki lansiarskie w najdrozszych klubach i udawaly jakie sa wyluzowane, jakie cool. Byla grupka calkiem normalnych znajomych i wlasnie z nimi sie trzymalam. Poznalam akurat tam mojego obecnego chlopaka. Jednak z perspekktywy czasu musze powiedziec, ze chyba tego liceum bym juz nie wybrala i poszla rowniez do normalnego, z normalnym poziomem, z mlodzieza z roznych kregow spolecznych. Duzo lepsza atmosfera.
      Dostalam sie oczywiscie na studia ktore sobie wybralam. W zadnych rywalizacjach nie biore udzialu, w zadnym wyscigu szczurow. Podchodze do wszystkiego na luzie. W sumie na studiach mam znowu osoby z roznych kregow- nie tylko snoby i znowu jest super fajnie.
      Na studia to teraz zaden wyczyn zeby sie dostac.
      Do jezykow obcych nigdy nie bylam zdolna ale wyjezdzam duzo za granice i nauczylam sie dwoch na calkiem dobrym poziomie. W wakacje wyjezdzam do zagranicznej uczelni ktore organizuja tkursy dla studentow- poznam ludzi z calehgo swiata, chce tez wyjechac w przyszlym roku akademickim na wymiane zagraniczną. Młodziez wlasnie z tamtego kraju jest wyluzowana ale tak naprawde, nie myslą co bedzie za kolejne 10lat tylko cieszą sie chwilą, a u nas to od najmlodszych lat tresowane zeby byc grzecznym, zyby byc najleopszym w szkole, od 1klasy podstawowki milon zajec pozalekcyjnych, matki 13latkow drza czy dostana sie na studia ktore one same wybraly. Dla mnie to CHORE. Ale dzieki temu nabija się pacjentow do szpitali psychiatrycznych, a wiem cos o tym. Moja mama jest ordynhatorem oddziału leczenia nerwic, jest psychiatrą, więc moze dlatego mnie wychowywała jakoś tak inaczej. Wiedziała, ze jestem zdolna ale sama dawała wolną rękę co do wyboru szkoły, zajęć, studiów.
      Przerazajace jest to co rodzice robia w polsce z dziecmi od najmlodszych lat.
      Daj synowi wybor, on ma dopiero 13lat, niech jeszcze szaleje z kolegami. Na studia jak jest zdolny dostanie się, zreszta teraz kazdy sie dostaje. Dajcie zyc dzieciom naprawdę.
      • lady-z-gaga Re: rejonowa 12.05.14, 12:23
        Chodziłas do najgorszego gimnazjum w mieście?
        bo problem nie w tym, czy posłac dziecko po prostu do rejonowego gimnazjum, tylko w tym, że to jest bardzo zła, prawie najgorsza (bo 3 od końca) szkoła z bardzo złą opinią. Tak więc Twoje egzaltowane wywody są trochę nie na temat, bo tu nie o wyścig szczurów chodzi, ale o komfort i bezpieczenstwo.
        • cytrynamalina Re: rejonowa 12.05.14, 12:29
          To nie sa egzaltowane wywody tylko prawda, rozumiem ze moze sie tutaj matkom taka prawda nie podobac, w koncu dziecko jak zwierze od malego trzeba tresowac, polskie dziecko.
          Chodziłam do słabego gimnazjum, nie wiem jak w rankingach ale było słabe, natomiast w najlepszym liceum działy sie najgorsze rzeczy, nio w słabym gimnazjum.
          • lady-z-gaga Re: rejonowa 12.05.14, 12:47
            Bzdury piszesz, szkoła o lepszym poziomie, to niekoniecznie tresowanie, moja corka przeszła przez dobrą szkołę na kompletnym luzie i z przyjemnością, a jej kolezanki w kiepskim gimnazjum musiały kuc na pamięc z podręczników jakies głupoty, nieprzydatne zupełnie.
            • lily-evans01 Re: rejonowa 12.05.14, 15:47
              Też chodziłam do jednego z najlepszych LO w mieście.
              Nie znam takiej cudacznej atmosfery, byli i biedni, i bogaci, wszyscy za to na pewno jakoś tam musieli się uczyć (ale nie była to szkoła, w której uczeń trójkowy byłby do usunięcia).
              Na studia ludzie dostawali się bez problemu.
              Potem od koleżanek na studiach słyszałam np. takie kwiatki, że polonistka wymagała zawsze takiej interpretacji jak w podręczniku/opracowaniu, że tępiono samodzielne myślenie... U nas tego nie było, ale nie było i tresury.
        • makurokurosek Re: rejonowa 12.05.14, 16:41
          Nie doczytałam nigdzie, że jest to gimnazjum najgorsze w mieście. Kolejna rzecz większość uczniów tego gimnazjum to byli uczniowie podstawówki do której chodzi córka autorki. Może warto było zastanowić się wysyłając dziecko do szkoły czy chce się ją wysłać do takiej patologii, czy może lepiej będzie jak trafi do całkiem przeciętnej szkoły.
          • lady-z-gaga Re: rejonowa 12.05.14, 16:50
            makurokurosek napisała:

            > Nie doczytałam nigdzie, że jest to gimnazjum najgorsze w mieście.

            To przeczytaj starter. Faktycznie, nie najgorsze, tylko trzecie do konca. Super smile

            Kolejna rzecz
            > większość uczniów tego gimnazjum to byli uczniowie podstawówki do której chodz
            > i córka autorki.

            Tego na pewno nie przeczytałas, tylko sama sobie dopowiedziałaś. Nie wiem, skad Ci się wzięła idea "jedna podstawowka = jedno gimnazjum". Może na wsiach tak jest, ale w kazdym większym mieście rejon gimnazjum obejmuje więcej niz jedną szkołę podstawową.
            Zresztą w pierwszym poście jest napisane - o przepełnieniu w gimnazjum, o nauce na dwie zmiany. A Ty ciągle swoje, jestes pewna, że dyskutujesz o problemie autorki wątku, czy raczej o swoich wyobrażeniach? wink
          • segregatorwpaski Re: rejonowa 12.05.14, 22:21
            "Kolejna rzecz większość uczniów tego gimnazjum to byli uczniowie podstawówki do której chodzi córka autorki"
            Nie!
            od lat już tak jest, że po podstawówce 'lepsi' odchodzą w większość pozostają słabsi - jakieś pół na pół na oko.
            Dochodzą Ci, który przyciąga etykieta 'łatwego do zaliczenia gimnazjum'.
            Jakby na to nie patrzeć - to dwie odrębne szkoły, rejonowa podstawówka i rejonowe gimnazjum, tą odrębność widać nawet w tzw rankingach, podstawówka jest mw w środku, gimnazjum na końcu.
      • mama303 Re: rejonowa 12.05.14, 16:10
        cytrynamalina napisała:

        > Panika przed sprawdzianami- szczegolnie tymi profilowymi. Na
        > przerwach z zeszytami notatkami.

        O to, to córka koleżanki jest w renomowanym gimnazjum w Warszawie. Wiele młodzieży przed sprawdzianem nie idzie do szkoły 1, 2 dni i zakuwa smile
    • daga_j Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 13:00
      Nie wiem co powiedziała większość, ale ja sądzę, że lepsza opcja to to lepsze gimnazjum pozarejonowe. Szkoda zdolnego dziecka by uczyło się z pobliskim gimnazjum, w którym bez wysiłku będzie pewnie najlepsze w klasie, ale to nie znaczy, że takie dobre, prawda. Potem może w liceum żałować, że niski poziom gimnazjum niewiele ją nauczył. Co do znajomych to jeśli mieszkają na osiedlu to mogą się spotykać, inne szkoły to dodatkowy temat do rozmów. A zawsze jest szansa poznania jeszcze kogoś fajnego w nowej szkole. Lepiej być w gronie kilku "najlepszych" w klasie o wysokim poziomie (docenianie każdej "piątki"), poczuć mobilizację do pewnej pozytywnej rywalizacji, uczyć się ambicji niż po prostu "chodzić do szkoły".
      Uświadom córkę, że może jej koleżeństwo i tak zostać podzielone na różne klasy, mogą dojść inne dzieci, które czuły, że tu będą mieć łatwiej, więc mogą to być leniuchy, rozrabiaki, osoby, których towarzystwa córka wcale by nie chciała.
      • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:14
        Co do 5-tek to ja bym chciała uświadomić, że w rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych liczą się też stopnie (różnie w zależności od województwa). Przy tej samej wiedzy w jakimś cud-gimnazjum można mieć ocenę o stopień niższą, co w niektórych przypadkach sprawia całkiem sporą różnicę.
    • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 13:54
      a te renomowane gimnazja też sa dla rozmaitych /nie tylko najzdolniejszych/dzieci rejonem .......
      • triss_merigold6 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 14:01
        A tu się mylisz. Wiele renomowanych liceów dostało zgody na otwieranie w przylicealnych gimnazjach klas wyłącznie nierejonowych albo takich, do których jest dodatkowa selekcja. Można stosować jeszcze inny patent - specyficznie określić rejon: tak jest z gimnazjum przy liceum im. Władysława IV na starej Pradze, gimnazjum i liceum są znakomite i bardzo wymagające, a rejon obejmuje Park Praski i obszar bez budynków mieszkalnych.
        • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 14:13
          triss_merigold6 napisała:

          > A tu się mylisz. Wiele renomowanych liceów dostało zgody na otwieranie w przyli
          > cealnych gimnazjach klas wyłącznie nierejonowych albo takich, do których jest d
          > odatkowa selekcja. Można stosować jeszcze inny patent - specyficznie określić r
          > ejon: tak jest z gimnazjum przy liceum im. Władysława IV na starej Pradze, gimn
          > azjum i liceum są znakomite i bardzo wymagające, a rejon obejmuje Park P
          > raski i obszar bez budynków mieszkalnych.

          jestem ostatnia osobą, która by popierała tego typu selekcje.
        • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:48
          triss_merigold6 napisała:

          > A tu się mylisz. Wiele renomowanych liceów dostało zgody na otwieranie w przyli
          > cealnych gimnazjach klas wyłącznie nierejonowych albo takich, do których jest d
          > odatkowa selekcja. Można stosować jeszcze inny patent - specyficznie określić r
          > ejon: tak jest z gimnazjum przy liceum im. Władysława IV na starej Pradze, gimn
          > azjum i liceum są znakomite i bardzo wymagające, a rejon obejmuje Park P
          > raski i obszar bez budynków mieszkalnych.
          Ale nie wiemy czy tak jest w tym przypadku. Kolega córki z podstawówki poszedł do takiego dość renomowanego , przylicealnego, gimnazjum z rejonem (mama chyba jakieś cuda odstawiała, żeby się tam dostał). Moja córka poszła do gimnazjum mającego trochę gorsze średnie wyniki egzaminów. Oboje potem startowali do tego liceum. Rezultat: moja córka dostała się do tego liceum, on dostał się do liceum będącego jednak sporo niżej w rankingach. Bo miał mniej punktów za egzamin, na dokładkę stracił też sporo na ocenach.
    • kagrami Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 14:27
      Ja wybrałam prywatne, wysoki poziom i dziecko DOPILNOWANE. I właśnie z tego się cieszę, bo mój syn, choc dobrze sie uczy, jest bardzo wpływowy i ma tendencje do odpuszczania sobie. W tej dobrej szkole ma lepszy przykład wśród dobrych uczniów i grzecznych dzieciaków. Jak pójdzie na wagary o ja wiem wcześniej niż on wie że ja wiem wink

      Ale ty piszesz że Twoaj córka jest ambitna i że pilnuje ocen. Wybrałabym rejonowe. To tez rozważam dla mojego młodszego dziecka, które jest bardzo dobrym i pilnym uczniem. Z zasady nie kłamie, nie wagaruje i nie jest wpływowy. No i ma przyjaciół, którzy tez idą do rejonowego - nie widzę powodu, dla którego miałabym robić mu krzywdę i rozdzielać z najlepszymi kumplami..
      • kagrami Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 14:29
        U nas w rejonowym jest wśród pięciu klas jedna taka "lepsza", tzw. angielska - dla dzieci z wyższą średnią w SP.
        Nie jest źle..
      • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 15:50
        O raju, czyli nagradzasz dziecko, które jest w sumie rozpuszczone i ma tendencję do ulegania kolegom - bardzo dobrą i fajną szkołą, a to dziecko spokojne i pilne wysyłasz do byle jakiej w porównaniu...
        • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:05
          Dla mnie to tez kosmos, takie dzielenie przywilejów. Albo dwoje dzieci do płatnych szkół, albo żadne. Chyba, że jedno z nich samo odmawia i jest pewność, że nie poczuje się dyskryminowane.
          • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:05
            Jasne. Niech wybiera, ale to ma być jego wybór.
            Miałabym straszny żal, gdyby moje nie uczące się rodzeństwo poszło do szkoły z "bajerami", a ja za dobre stopnie "w nagrodę" szłabym do rejonówki wink.
            • kagrami Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 09:24
              Jakie bajery wink
              Starszy narzeka, że musi sie diabelnie postarac żeby dostać 4 podczas gdy jego koledzy, którzy się w SP gorzej uczyli - nie musza się teraz tak starać a mają 5ki i 6ki. W tej prywatnej 4 to dobra ocena bo oznacza DOBRY (jak nazwa wskazuje). Ocen 6 jest bardzo mało - są wyjątkowe.
              Więcej pracy w szkole prywatnej. Fakt małe klasy (po ok.12 osób) i native speaker oraz naprawde dobra atmosfera - to można zaliczyć do "bajerów" wink
          • kagrami Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 09:16
            Sprostowanie: moi obydwaj chłopcy chcieli iść do rejonowego, ale starszemu się klasa rozbiła i prawie nikt do rejonu nie trafił. Więc wybraliśmy mu to prywatne i akurat dobrze - ze względu na charakter dziecka.
            Żadne z moich dzieci nie jest rozpuszczone, po prostu starszego trzeba dopilnować i przypominać o obowiązkach szkolnych.
            Młodszy chce iść ze swoją klasa do rejonowego gimnazjum, ale tez nie wiadomo, czy się klasa nie rozejdzie do innych szkół.... ale jak większość pójdzie do rejonu - to on też.
        • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 16:14
          lily-evans01 napisała:

          > O raju, czyli nagradzasz dziecko, które jest w sumie rozpuszczone i ma tendencj
          > ę do ulegania kolegom - bardzo dobrą i fajną szkołą, a to dziecko spokojne i pi
          > lne wysyłasz do byle jakiej w porównaniu...
          sądząc po stopniu pilnowania, to nie wiem które jest w zasadzie ukarane.
          • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:08
            Oczywiście, nie wiadomo, jak to będzie w praktyce i że szkoła może nie podpasować dziecku, choćby była najwspanialsza.
            Ale nie podoba mi się takie postawienie sprawy: jemu trzeba to zapewnić, bo sprawia kłopoty, a ty nie sprawiasz, to obejdź się bez tego. Ale to są częste układy, że najwięcej starania i uwagi dostają nie te dzieci w porządku i poukładane, tylko te, które generują problemy.
            A dobrego ucznia nie posłałabym do byle jakiej szkoły, bo to po prostu szkoda dzieciaka.
            • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:48
              lily-evans01 napisała:

              > Ale nie podoba mi się takie postawienie sprawy: jemu trzeba to zapewnić, bo spr
              > awia kłopoty, a ty nie sprawiasz, to obejdź się bez tego. Ale to są częste ukła
              > dy, że najwięcej starania i uwagi dostają nie te dzieci w porządku i poukładane
              > , tylko te, które generują problemy.

              Tyle że to może temu co nie sprawia problemów odpowiadać a temu co generuje problemy akurat nie pasować.
              • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 17:58
                Ale wypadałoby zaproponować identyczny "standard edukacyjny".
                Danemu dziecku może jakieś gimnazjum w ogóle nie pasować, ale nie powinno być z góry pozbawiane tego, co ma rodzeństwo, bo "poradzi sobie". Oczywiście, że może odmówić, mieć własny pomysł itp.
                • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 21:37
                  lily-evans01 napisała:

                  > Ale wypadałoby zaproponować identyczny "standard edukacyjny".

                  A kto powiedział że identyczny? Najlepiej dobrac odpowiedni dla każdego.
                  • lily-evans01 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 07:35
                    Ale ja tu nie widzę doboru... Jeśli dziecko dobrze się uczy i może się rozwijać, a idzie do przeciętnej szkoły, bo mama nie widzi potrzeby zająć się i jego potrzebami edukacyjnymi. Wychodzi na to, że nie warto być w porządku, lepiej sprawiać problemy.
                    Powiem szczerze, gdyby rodzice płacili mojemu rodzeństwu za szkołę z dobrymi warunkami, a mnie skierowali do rejonówki, to uważałabym to za niesprawiedliwe.
                    • kagrami Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 09:31
                      Młodszy (bezproblemowy) będzie sie starał byc najlepszy w średniej szkole. Jemu średnie gimnazjum nie zaszkodzi. Starszy byłby średni wśród średnich - jemu nie zalezy, może być "w środku". W dobrym gimnazjum "w środku" - jest OK.
                      Młodszy ma komfort bo może sobie WYBRAĆ szkołę.
                      Starszy był nieszczęśliwy całe zeszłoroczne wakacje bo pryw. szkoła została mu narzucona. Obecnie ją kocha (szkołę) ale jednak jego niesubordynacja doprowadziła do ograniczenia wolności.
                      Młodszy może WYBRAĆ (choc to rodzice i tak muszą oczywiście zaakceptować wybór).
                    • mama303 Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 12:34
                      lily-evans01 napisała:

                      > Powiem szczerze, gdyby rodzice płacili mojemu rodzeństwu za szkołę z dobrymi wa
                      > runkami, a mnie skierowali do rejonówki, to uważałabym to za niesprawiedliwe.\

                      bo patrzysz na to jedynie pod kątem finansowym czyli płatne znaczy lepsze dla dziecka smile choćby młodszy wcale nie chciał tam iść to trzeba na siłe żeby było sprawiedliwie finansowo.
          • kagrami Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 09:26
            No i właśnie o to chodzi, że starszy jest pilnowany bardziej - gdzie tu przywilej wink
    • jakw Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:09
      Czy to najlepsze gimnazjum też ma rejon? Jeśli ma - to czym się różni jeden rejon od drugiego? Bo może przeceniasz elitarność tego lepszego gimnazjum? I czy na pewno za bycie w tym gimnazjum są punkty w rekrutacji to tego liceum ? Jest to w regulaminie rekrutacji?
    • cytrynamalina Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 18:17
      I jesli moge doradzic to te pieniadze ktore masz placic za prywatne gimnazjum i milion zajec lepiej odkladaj dla chlopaka jak bedzie studentem. Zeby mogl zwiedzac swiat i naturalnie uczyc sie jezyka rozmawiajac z innymi studentami, jedzil wlasnie na sokratesy. To jest fajniejsza inwestycja. Naturalnie uczy się jezyka- na luzie, bez spinki bo chce sie dogadać z piękną brazylijką, ktora rowniez na wymianie i tylko mowi po anigielsku albo hiszpansku smile wtedy naturalnie uczysz sie jezyka, poznaje sie studentow z calego swiata, moze tak bardzo sie w kraju spodobac, ze postanowi tam dokonczyc studia albo osiedlic sie z mnostwem znajomych na miejscu. To są fajne inwestycje, ktore przynoszą radość, przygodę. Od gimnazjum zakuwać na przerwach, brać udział w jakiejś rywalizacjto jedno wielkie brrrrrr. Chyba, ze faktycznie trafi na super klasę ale to jest rzadkie w najlepszych szkołach, tzn mozna poznac fajnych ludzi- ja w liceum poznalam, w tym mojego obcengo chlopaka. Jednak nie moglam juz zniesc tego gadania ciagle o nauce, tej spinki wszystkich. Temat numer jeden to nauka. Obycie w świecie, znajomość wspolczesnego świata, problemów zerowa tylko wykuc od a do z podreczniki. Szkoda młodziezy. Wiekszosc jest przecietnych i wkladaja cala masę pracy w to zeby zdobywac dobre oceny, a przy tym strasznie panikują. Poruszyłam tu tylko problem nauki i wyscigu szczurow. Nie wspominam o innych, duzo powazniejszych problemach ktore byly zeby sie przed rowiesnikami popisać. Naprawdę dobre szkoły to jesst taki cud miód jaki tu opisujecie. Są róże szkoły i najlepsze potrafią być tymi najgorszymi.
      • lady-z-gaga Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 20:45
        cytrynamalina napisała:

        > I jesli moge doradzic to te pieniadze ktore masz placic za prywatne gimnazjum i
        > milion zajec lepiej odkladaj dla chlopaka jak bedzie studentem

        widać duże braki w czytaniu ze zrozumieniem, może to przez kiepskie gimnazjum wink
        • poicja Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 12.05.14, 20:55
          Zanim stanie sie studentem, swialtmy i zadnym przygod. musi miec cos, co mu zostanie. Atut. Byleby tylko nie szedl na wydzila prawa i administracji.... Jezyki, matematyka i jakas umiejetnosc-moze 2 jezyki na dobrym poziomie. Jesli nie to medycyna, studia moze juz nie prestizowe, bo kazdy kto powkuwa sie dostanie, ale pewny zawod.. To sie oplaca, bo reszta sie uklada. Trzeba jednak od czegos zacząc. Prywatna podstawowka mnie ine rajcuje, nawet praska... ale od bidy mzoe byc. Gimnazjum powinno byc takie, by nie wpadl w szambo, do liceum juz sie powinien sam dostać.. Studia tak samo..
          Moja historia byla taka, ze bylam w dobrej podstawowce. No byla ok. Potem poszlam do tragicznego gimnazjum-matka sie w pore nie zainteresowala, a szczerze-to jej to wisialo, a ja bylam tylko ofiara jej braku zainteresowania moją osobasad( Potem bylo tak samo, tzn. liceum bylo wybrane przeze mnie, bo po gimnazjum, ktore bylo dla mnie horrorem-praskie, biedne, z degeneratami, kazda zmiana byla jak ukojeniesmile)))) Wiecp oszlam do lo takiego sobie, potem juz chcialam sie uczyc i chcialam studiowac, na co narazilam matke nA KOSzty \(bo okazlo sie, ze wyniki matury slabe i trzeba za "prestizowe" studiap lacic, a ja nie zamierzac poprzestac na 1 kierunku, bo mi sie aptetyt powiekszylsmile)) Majac swoje dziecko wiem czego nie chce. Aczkolwiekp odstawowka bedzie rejonowa... Ginnazjum juz nie... i chociażbym miala ja na drugi koniec miasta dowozic-zrobi siesmile))
        • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 23:13
          smile
          • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 13.05.14, 23:39
            Oj, puściłam posta za szybko wink

            Płacze na chwilę obecną ustały smile
            Obawy zostały, nad tym popracujemy jeszcze, ale obawy wydają mi się jak najbardziej naturalne.
            Sama je pamiętam, przechodziłam to jak szłam do liceum.

            Argument 2 pozostających w rejonówce przyjaciółek został rozwiązany - 'obiecały' sobie, że chociażby nie wiem co wink utrzymają kontakt smile

            Dziecię do gimnazjum zapisane!

            Co więcej - DZIECKO SAMO wybrało (owszem, po dłuuugich rozmowach przeprowadzanych ze mną na zasadzie +/- , z przytoczeniem Waszych argumentów), gimnazjum pozarejonowe, w dodatku oddział, ze względu na specyficzny profil - bez rejonizacji.

            (tu akurat choć mocno kocham to słabo wierzę, że się dostanie wink, może mi się wydaje, że padnie na egzaminie językowym, choć w końcu w szkole językowej do której chodzi uczy się z dzieciakami z kl II i III gimn, na ich poziomie, ale klasa jedna a chętnych bardzo dużo, zobaczymy, zawsze ma wtedy i tak prawo wyboru preferowanej klasy niedwujęzycznej)

            Napisałam, że 'samo wybrało'... no hm... takie przynajmniej ona odnosi wrażenie, bo sprawę wyboru próbowałam wyjaśnić rzeczowo argumentując ale pozostawiając jej jednak czas na samodzielne podjęcie decyzji.
            Jedynie słusznej decyzji wink
            Bo muszę jednak uczciwie Wam przyznać, że gdyby sama jednak nie wróciła do koncepcji wyboru gimnazjum pozarejonowego to najprawdopodobnie zadecydowałabym sama o pozarejonówce, wbrew jej obecnej woli.

            Mało było takich opinii wśród Was, że powinnam pozostawić jej wybór, bo to przecież jej sprawa, jej szkoła itp, ale jednak takie opinie były.
            Przemyślałam również takie argumenty i na dziś wiem, że ja nie mogłabym zadecydować, że wybór szkoły (czytaj: bezpieczeństwa, możliwości, szans i zagrożeń itp) dziecka 13letniego to jego sprawa, przecież jeszcze przez wiele lat będę za każdy jej wybór odpowiedzialna.

            Dziękuję serdecznie za wszystkie Wasze uwagi i rady!!!
            Bardzo dziękuję!!!


            • segregatorwpaski Re: Wybór gimnazjum - dylematy... 09.07.14, 14:50
              Chciałabym tylko dodać i przy okazji pochwalić się córką - udało się jej dostać do tego 'lepszego' gimnazjum, tak jak 'chciała' ;P
              I o dziwo - chodzi dumna jak paw i jakoś dylematy nowego otoczenia, braku koleżanej przestały nagle być istotne.
              No... zobaczymy jak będzie we wrześniu...
              Pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka