grrrrw Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 17:17 I nie zapomnij, ze w przyszly wekend Dzien Matki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bei To egoizm 13.05.14, 17:25 Twoja mama wymawia się. Przecież nie nadużywasz jej w roli niani, trzy razy prze połtora roku to nie jest wysoka częstotliwość. Gdyby zależało jej na samym nabożeństwie, to poszłaby na inną godzinę. Nawet w małych parafiach jest kilka niedzielnych mszy..... Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: To egoizm 13.05.14, 17:56 Babci zalezy na nabozenstwie fatimskim, ktore odbywa sie raz w miesiacu 13 maja o 17.oo. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 17:24 Gdyby któraś z moich córek podrzuciła mi wnuka na niedzielę lub inny dzień z wyjściem do kościoła, postawiłabym sprawę jasno: albo zabieram młode ze sobą, albo zostawiam na godzinę bez opieki. Zrezygnowałabym z wyjścia tylko wtedy, gdyby dziecko było chore. Trochę natomiast mnie dziwi podporządkowywanie całego dnia Mszy, która trwa około godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:36 Ok,pasuje.Pod warunkiem, ze jak sama bedziesz potrzebowac pomocy to liczysz sie z odmowa.Bo córka bedzie miec akurat inne plany. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:41 No chwila - co niedzielę chodzę do kościoła, więc dorosłe dzieci powinny o tym wiedzieć i to uszanować. Zrezygnowałabym tylko w sytuacji absolutnie podbramkowej typu choroba, wypadek itp. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:06 No ale ja wlasnie dzis bylam w sytuacji podbramkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:14 Zawsze można zorganizować inną opiekę, tylko to jest właśnie ten dyskomfort. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:23 Serio? Komu mialam podrzucic? Tesciowa wyjechala. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:34 Ty udajesz głupią czy jak? Półtoraroczniaka miałaby podrzucać sąsiadom znienacka czy błagać pracującą inna osobę żeby przyjechała i została z maluchem, kiedy jest babcia emerytka, która nie ma nic szczególnie istotnego w planach?! Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:39 > kiedy jest babcia emerytka, która nie ma nic szczególnie istotnego w planach?! No właśnie się spieramy o tę "szczególną istotność" Poza tym Lola ma chyba córkę w gimnazjum, która mogłaby się zająć awaryjnie maluchem. Ale rozumiem, że miała istotniejsze plany niż babcia emerytka. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:44 Przeciez córka do szkoly chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:46 Zaraz się dowiesz, że córka powinna się zwolnić z lekcji, bo babcia emerytka raz na pół roku nie może poświęcić swego cennego czasu na zajęcie się wnukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 17:35 triss_merigold6 napisała: > Zaraz się dowiesz, że córka powinna się zwolnić z lekcji, bo babcia emerytka ra > z na pół roku nie może poświęcić swego cennego czasu na zajęcie się wnukiem. A co by się takiego stalo, gdyby gimnazjalistka raz na pół roku opuściła kilka lekcji w sytuacji awaryjenej? Rzecz się działa po południu, więc zakładam, że nie chodziło nawet o cały dzień w szkole, ewentualnie 2-3 ostatnie lekcje. Dramat, rzeczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:15 No wiesz, jak możesz porównywać Szkołę z religijnymi zabobonami emerytki Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Reasumując 14.05.14, 18:19 Praca jest święta, szkoła jest święta, zakupy są święte, odpoczynek ludzi pracy jest święty, fanaberie emerytki są do zbutowania. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter_mr Re: Reasumując 15.05.14, 09:09 echtom napisała: > Praca jest święta, szkoła jest święta, zakupy są święte, odpoczynek ludzi pracy > jest święty, fanaberie emerytki są do zbutowania. Emerytka ma 289 sposoby żeby na mszę sobie jeszcze nie raz polecieć .Niech lepiej patrzy kto jej ma podać szklankę wody ,a nie kto od niej pod pozorem długich modłów wyciągnie kasę Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:32 Mialaby nieusprawiedliwiona nieobecnosc, a to skutkuje obnizeniem oceny z zachowania.Moze miec 5 nieobecnosci w semestrze,a te ma juz wykorzystane. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:44 Dlaczego nieusprawiedliwiona? Nie mogłas jej tej nieobecności usprawiedliwić? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 00:03 Nie.Bo od rodzicow moze byc 5 usprawiedliwien.A te juz wykorzystala. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:25 I co z tego, że zamiast wzorowego będzie miała bardzo dobre? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 21:18 > Mialaby nieusprawiedliwiona nieobecnosc, a to skutkuje obnizeniem oceny z zacho > wania.Moze miec 5 nieobecnosci w semestrze,a te ma juz wykorzystane. To jakaś prywatna szkoła? Bo mieszkasz w Polsce, prawda? Nietypowe zasady, w znanych mi szkołach (państwowych, prywatnych) rodzic prosi o usprawiedliwienie nieobecności, ot tyle. Nieusprawiedliwione są tylko no, nieusprawiedliwione wagary bez wiedzy rodziców, choć zasadniczo np. w systemie z edziennikiem to tylko kwestia decyzji rodziców (widać nieobecność, rodzice mogą usprawiedliwić bądź nie). Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:31 W publicznym gimnazjum taki regulamin, że rodzic nie ma prawa usprawiedliwić nieobecności? Obawiam się, że wygląda na to, iż ściemniasz. Przepis jest taki, że "Rodzic usprawiedliwia nieobecności dziecka poniżej 18 roku życia zgodnie z procedurą przyjętą w prawie wewnątrzszkolnym (nie ma obowiązku dostarczenia zwolnienia wystawionego przez lekarza, wystarczy prośba bądź wniosek jednego z rodziców lub opiekuna prawnego)" patrz tutaj www.oswiataiprawo.pl/Dyrektor/Prawo-w-szkole/Problemy-wychowawcze/Usprawiedliwianie-nieobecnosci-uczniow Wynika z tego, że nie wolno żądać zwolnień lekarskich, a podstawą do usprawiedliwienia jest twoja (rodzica) opinia, że nieobecność powinna być usprawiedliwiona. Status szkoły nie może wchodzić w kolizję z wyższym przepisem. Może np. wymagać, żeby usprawiedliwienie wpłynęło nie później niż n-dni po nieobecności, ale nie może uznawać nieobecności usprawiedliwionej przez rodzica (stan zdrowia, ważna sprawa rodzinna, wizyta u lekarza) za "nieusprawiedliwioną". Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:40 W szkołach moich dzieci też tak było i zdarzyło mi się parę razy usprawiedliwić dziecko z powodu "ważnej sprawy rodzinnej". Nie przypominam sobie, by usprawiedliwione przez rodzica nieobecności były limitowane. No ale to indywidualne rozstrzygnięcie, co kto uważa za ważną sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:44 Chyba lepiej wiem jak to w "naszej " szkole wyglada? 5 nieobecnosci w semestrze moze usprawiedliwic rodzic.Nie wiecej.Koniec kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 10:00 Ale lola, wasza szkoła nie działa w kosmosie, tylko w Polsce. W Polsce obecnie nie wolno wymagać zwolnień lekarskich od uczniów, musi szkole wystarczyć zwolnienie od rodzica. (Lekarze to nawet już nie chcą wypisywać zaświadczeń i robią wielkie oczy, jakby o to poprosić, bo skoro nie muszą, to po co niby mieliby.) Jeśli nie konfabulujesz, to dajecie się robić w rogi, bo szkoła działa wbrew ogólnopolskiemu prawu ustanowionemu przez wyższą instancję. Statut szkoły nie może zaprzeczać prawu ustalonemu przez ministerstwo oświaty. (porównaj sobie z tym kuratorium.kielce.pl/396/komunikat-w-sprawie-usprawiedliwiania-przez-lekarzy-nieobecnosci-uczniow-na-zajeciach-szkolnych) Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:44 ja powiem po sobie, że jak bylam nastolatką to po szkole ostatnią rzeczą o której myslałam to odpoczynek Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:46 I jakie to ma znaczenie, co Ty wolalas? Corka siedzi w tej szkole po 8 godzin dziennie i wraca zmęczona.Wcale sie jej nie dziwie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:51 Ale chwila - zrozumiałam, że wypadła Ci nietypowo praca po południu czy wieczorem? Na normalne godziny pracy masz chyba stałe rozwiązanie kwestii opieki? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 08:59 Mam rozwiazanie i ono sie sprawdza.Wczoraj mialam sytuacje awaryjna. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:36 Powinnaś wykupić odpowiednią polisę na wypadek sytuacji awaryjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:51 Popatrz, a myślałam, że masz stuprocentowy wpływ na swoje życie i żadne nieprzewidziane okoliczności nie są w stanie cię zaskoczyć Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:34 No przeciez mam wpływ-nie spotkalo mnie jakies magiczne NIESZCZESCIE tylko sytruacja, która jest wynikiem róznych dzialań. Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:13 Nieszczęście to JEST sytuacja, która jest wynikiem różnych niesprzyjających okoliczności Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:34 A nie nie, to jest subiektywne odczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:45 Yyy szkołę? Szczególna istotność to może być wizyta u specjalisty na którą czeka od 2012 r., innych nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:47 Ja pier...ę, Ty to być cały świat ustawiła pod siebie Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:49 W zasadzie tak. Ale często tego nie robię, bo świat stawia opór. Stosuję więc bezwzględnie regułę wzajemności. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:56 Nie chrzań o wzajemności, Triss, ustawiaczki nie wykazują się zwykle wzajemnością, tylko raczej roszczeniowością. Nie mieści im się w pale, że cały świat nie istnieje po to, aby spełniać ich oczekiwania, ani chłop, ani matka, ani, olaboga, dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:36 Takich, ktorym moge we wtorek podrzucic 1,5 roczne dziecko? Nie,nie mam.Pracuja ludzie.A poza tym - dziecko nie pies- nie zostawie komus, kogo na oczy pierwszy raz widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:37 Dokładnie. Ja mam prawie trzylatkę i tez nie podrzuciłabym jej komus kogo nie zna, ani nie zostawiła w domu z kimś kogo nie zna. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:56 Ja mam inną perspektywę, po prostu. Sama opiekowałam się trójką małych dzieci i logistyczną ekwilibrystykę miałam wliczoną w koszta. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:24 Ja mam sytuacje rozwiazana komfortowo na co dzien, ale wlasnie zdarzyla mi sie taka a nie inna sytuacja i trzeba było sobie jakos poradzic. Chyba nie mam co liczyc w takim razie na matke, bo jak nie msza fatimska to gorzkie zale czy droga krzyzowa, tych nabozenstw w tygodniu jest cala masa. Odpowiedz Link Zgłoś
raczek-nieboraczek Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 16:50 gorzkie żale są w niedzielę, droga krzyżowa w piątki (w Wielkim Poście), msza fatimska, jak piszą raz w miesiącu pi razy oko, 40/7 = 6 (niedziel i piątków w Poście) 6+6+12 = 24, średnio 2 razy w miesiącu poza niedzielami Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 17:34 Imho, głównie wdupiemanie z pewną dozą dewocji. Acz dla mnie podporządkowywanie całej rodziny swoim praktykom religijnym (albo hobby) jest po prostu wdupiemaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 17:48 Ale jakie podporządkowanie całej rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 18:23 > Ale jakie podporządkowanie całej rodziny? Nagminne przesuwanie spotkań jest podporządkowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 20:34 Jakie "nagminne przesuwanie"? Kobieta określa termin lub ramy czasowe wizyty, które jej odpowiadają, widzisz w tym coś dziwnego? Dwie strony chcą się spotkać, to uzgadniają termin,który każdemu pasuje. Widzę jednak, że jak babcia nie jest na każde skinienie, to już ma w dupie... powinna się na wszystko zgadzać ze śpiewem na ustach i anulować swoje plany, bo córuchny sobie tak życzą. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:40 Na kazde skinienie raz na pol roku?? Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:40 Odpowiadałam na post sanciasancia, która pisze o "nagminnym" przesuwaniu terminów. Widać dla niej co pół roku to nagminnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 18:28 No właśnie, uważam że kobieta ma prawo zapraszac gosci wtedy gdy jej to pasuje... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:07 A ja mam prawo odwiedzac, gdy pasuje mnie.Tym sposobem nie spotkamy sie nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:27 lola211 napisała: > Mysle, ze jednak nie nasza. mam nadzieję że nie jesteś jedynaczką i twoja matka ma jakieś udane dziecko, takie które nie odwiedza jej w ramach wielkiej łaski. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:29 Jest nas troje.Z czego jesli moze na kogos liczyc, to na mnie.Ciekawe czemu?? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:32 lola211 napisała: > Jest nas troje.Z czego jesli moze na kogos liczyc, to na mnie.Ciekawe czemu?? no jeśli ty z tym udręczonym KONWERSOWANIEM z matką i szantażem odwiedzinami jesteś tym najlepszym dzieckiem to nic dziwnego że matka zajęła się życiem wiecznym, skoro w doczesnym jest jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:37 No,biedna,no.Wlasne dzieci tak ja traktuja. Ciekawe czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:41 jestem pewna że jakieś usprawiedliwienie się znajdzie Odpowiedz Link Zgłoś
liisa.valo Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:37 lola211 napisała: > A ja mam prawo odwiedzac, gdy pasuje mnie. Chyba żartujesz? Jeżeli mnie pasuje odwiedzać ludzi o 2 w nocy, bo wtedy mi się nudzi, to znaczy, że mam prawo to robić? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Mnie w tym wątku 13.05.14, 17:44 generalnie bulwersuje założenie, że wyjście do kościoła jest błahym powodem odmowy czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Mnie w tym wątku 13.05.14, 18:24 > generalnie bulwersuje założenie, że wyjście do kościoła jest błahym powo > dem odmowy czegokolwiek. Mnie bulwersuje określanie rodziny mianem czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Mnie w tym wątku 13.05.14, 20:37 > Mnie bulwersuje określanie rodziny mianem czegokolwiek. A mnie bulwersuje, że rodzina rości sobie prawo do zarządzania czyimś czasem. Wiadomo ,jak rodzina chce, to babcia ma wszystko rzucać i się podporządkować. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mnie w tym wątku 13.05.14, 20:41 A jak wnioskujesz z tego zdania, że rodzina jest określana mianem czegokolwiek? Czy jeśli mówię "mam kłopoty z odmówieniem mojej córce czegokolwiek" to to czegokolwiek nijak nie odnosi się do córki. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Mnie w tym wątku 13.05.14, 20:48 Dość logiczne, że "cokolwiek" dotyczy w tym kontekście przysług, nie osób, ale to przy pewnym stopniu zaślepienia może umknąć Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Mnie w tym wątku 14.05.14, 09:32 a mnie własna przyjemność/ potrzeba od której nie zależy zycie/zdrowie/bezpieczeństwo jest ważniejsze niż POMOC WŁASNEMU DZIECKU Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Mnie w tym wątku 14.05.14, 12:13 Są osoby (im starsze tym więcej) które uwazają, ze modły są wazniejsze od działan realnych. Że modlitwą załatwi się więcej i nie tylko dla siebie ale i dla bliskich niż staraniami realnymi. Nie oceniam sensu, ale te osoby w to wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 18:03 Dewocja może być pozytywna jak i negatywna. Negatywna, czyli na pokaz, gdzie rygoryzm moralny "obowiązuje" tylko innych. Pozytywna oznacza głęboko religijną postawę ukierunkowaną na duchowość wewnętrzną i stawianie sobie wysokich wymagań moralnych. W którym kierunku idzie Twoja matka? Odpowiedz Link Zgłoś
wpak Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 18:19 Moja szefowa codziennie zaczyna dzień od mszy. Bardziej normalnej osoby w życiu nie spotkałam do tego kompetentna i rzeczowa w tym, czym się na co dzień zajmuje. Nikogo nie nawraca ani nie agituje. Żyje według własnych jakiś tam zasad.. Sprawa wiary ( niewiary ), praktyk religijnych jest absolutnie prywatną sfera życia każdego człowieka do której ma niezbywalne prawo. He, he a tyle na tym forum o konieczności tolerancji. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 20:17 Dość podobne tendencje ma moja mamusia, która w kościele i organizacjach przykościelnych spędza więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. Dobre jest to, że rzadko słyszę o jedynie słusznej mszy w niedzielę- to już raczej na 'jakąś' zawsze musi pójść, ale nie jest betonem w kwestii która to dokładnie będzie. W tygodniu ma spotkania oazowe, które nie są przekładalne, ale to akurat rozumiem, że mogą nie być. Natomiast mam owszem wrażenie, że blisko jej do "mieszkania" w kościele. To co ratuje sytuację to fakt, że nie głosuje na PIS, nie została wyznawcą Rydzyka ani nawet Kwaśniewskiego i nikogo nie nawraca (a u nas akurat byłoby kogo ). Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:04 anorektycznazdzira napisała: > Dość podobne tendencje ma moja mamusia, która w kościele i organizacjach przyko > ścielnych spędza więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. Dobre jest to, że rzadk > o słyszę o jedynie słusznej mszy w niedzielę- to już raczej na 'jakąś' zawsze m > usi pójść, ale nie jest betonem w kwestii która to dokładnie będzie. W tygodniu > ma spotkania oazowe, które nie są przekładalne, ale to akurat rozumiem, że mog > ą nie być. Natomiast mam owszem wrażenie, że blisko jej do "mieszkania" w kości > ele. > To co ratuje sytuację to fakt, że nie głosuje na PIS, nie została wyznawcą Rydz > yka ani nawet Kwaśniewskiego i nikogo nie nawraca (a u nas akurat byłoby kogo : > P). > "Dość podobne tendencje ma mój tatuś, który do kościoła nie chodzi w ogóle, nawet w niedzielę. Dobre jest to, że nie jest betonem ateistycznym i na uroczystościach rodzinnych wejdzie chociaż do przedsionka kościoła. To co ratuje sytuację to fakt, że nie głosuje na SLD, nie został wyznawcą Palikota ani nawet Kwaśniewskiego i nikogo nie zawraca ze słusznej ścieżki wiary. " głupio brzmi, nie? tak jakoś nietolerancyjnie Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:18 Czemu głupio??? Właśnie na tym tolerancja polega, że masz prawo wyrazić swoje zdanie. Nikogo nie obrażasz- bo i ja nie obrażałam, chcesz- to się jasno określasz jakie masz poglądy, takie twoje (I MOJE) prawo. Coś nie gra? Wszyscy muszą mieć poglądy, które lubisz albo mają siedzieć cicho? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 19:27 nie zgadzam się. jeśli to zdanie dotyczy czyjegoś życia i wyrażone jest w postaci: "ona jest betonem bo nie postępuje/głosuje/spędza czasu/... tak jak ja uznam za stosowne" to takie zdanie nie powinno być wygłaszane, bo to nie jest wyrażenie swoich poglądów tylko potępienie cudzych. > Coś nie gra? Wszyscy muszą mieć pog > lądy, które lubisz albo mają siedzieć cicho? > o to można spytać ciebie! odwracasz kota ogonem aż miło Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 21:44 > zdanie (...) jest w postaci: "ona jest betonem bo nie postępuje/głosuje/spędza czasu/... tak jak ja uzna > m za stosowne" Zdanie brzmiało "ona NIE jest betonem" Każdy widzi to, co chce zobaczyć, a to co zobaczy- najwięcej mówi o nim samym. > > Coś nie gra? Wszyscy muszą mieć pog > > lądy, które lubisz albo mają siedzieć cicho? > > > > o to można spytać ciebie! > odwracasz kota ogonem aż miło Jak widzisz powyżej wyszło jasno kto co odwraca. Z tego powodu moje poprzednie pytanie stało się tylko jeszcze bardziej aktualne. Zadaj je sama sobie, mnie nie musisz odpowiadać, bo średnio mnie interesują Twoje poglądy w tej sprawie, nie o Tobie była rozmowa. A że zadziałałaś na zasadzie "puknij w stół..."- no trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 20:27 Dewocja to umilowanie praktyk religijnych. Nic zlego w tym nie ma. To nie to samo co bigoteria. Bigoteria to przywiazanie do detalu, litery prawa, praktyk religijnych odprawianych formalnie, bez refleksji czemu slużą, a nawet traktowanie ich zabobonnie. "W jaki sposób poznać, że ktoś się dobrze modlił? Może dobrze modlił się ten, kto klęczał długo i na piętach nie siadał? Może dobrze modlił się ten, kto myślał sobie: mój kolega kręci się na modlitwie, ale ja nie? Może dobrze modlił się ten, kto nie robił dziwnych min, nie ziewał, nie myślał, co będzie na obiad. Bardzo łatwo poznać, kto się modlił. Modlił się dobrze ten, kto po modlitwie staje się lepszy, bardziej grzeczny, wyciąga stale lewą i prawą rękę, żeby pomagać innym." Ks. Jan Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:08 Ignacy Krasicki Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła. Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny, Mówiąc właśnie te słowa: "... i odpuść nam winy, Jako my odpuszczamy" - biła bez litości. Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 20:46 Opieka nad malym dzieckiem zwalnia z obowiazku uczestniczenia we mszy etc. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 20:47 Wypowiedz swiadczaca o przywiazaniu do "litery prawa".)) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 20:51 Ta pani nie ma małego dziecka i chyba nie mówimy o sytuacji, kiedy musi się zająć wnukiem, bo jego rodzice leżą w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom PS 13.05.14, 20:53 W ogóle dyskusja jest na czuja, bo nie wiemy, jakie plany miała Lola i na ile są obiektywnie ważniejsze od nabożeństwa matki. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: PS 13.05.14, 21:06 Moim zdaniem zawiodła komunikacja miedzy matka a corka. Jesli zalozymy, ze babcia rzeczywiscie uczeszcza na nabozenstwa fatimskie i z tego powodu dzisiaj, w dniu zamachu na papieza, bardzo jej zalezalo na pojsciu do koscioła (tak bardzo zalezało, że odmówiła córce opieki nad wnukiem !), to znaczy, ze dla babci nabożenstwo fatimskie jest bardzo ważne. Dziwne, że córka nie wie o tym zwyczaju. Dziwne, że córka nie wie, że ludzie wierzacy maja zwyczaj w niedzielę chodzic do kościoła. Dziwne, że nie wie, na którą godzine matka chodzi zazwyczaj do kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: PS 13.05.14, 22:38 Napisałam wyżej: uważam, że to forma wdupiemania z trudem skrywanego pretekstami, a nie dewocja. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: PS 13.05.14, 22:44 Wdupiemaniu przecza jednakze ciepłe gesty, które wnukom okazuje,nie moge powiedziec,ze sie calkowicie nie interesuje. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Matka koleżanki poszła jeszcze dalej 13.05.14, 21:17 i po usamodzielnieniu się dzieci wstąpiła do zakonu To dopiero wdupiemanie Rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Matka koleżanki poszła jeszcze dalej 14.05.14, 00:14 powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopic.php?id=3552 Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Matka koleżanki poszła jeszcze dalej 14.05.14, 00:48 A ten link to w jakim celu? Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Matka koleżanki poszła jeszcze dalej 14.05.14, 11:05 Celem przeczytnia , a w nastepstwie uzmysłowienia sobie, ze pojscie do klasztoru kobiety matki-wdowy niekoniecznie jest zlekcewazeniem sobie bez w/w obowiazkow rodzinnych. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Matka koleżanki poszła jeszcze dalej 14.05.14, 11:14 Przecież wiem, że nie jest. Ironizuję, bo wiele osób z opcji "babcia do dyspozycji dorosłych dzieci" zapewne tak to odbiera. Moja kuzynka w wieku 50 lat wyszła po raz drugi za mąż. Wcześniej jej córka po prostu dzwoniła: "Mamo, przyjedź na siódmą", potem: "Czy mama może? Czy mama ma czas?" Relacje rodzinne na tym nie ucierpiały. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:31 Generalnie to chodzi mi o jedno- o to, czy sprawa nie wymyka sie spod kontroli i czy zaraz moja matka nie bedzie zasilac zagonów Rydzyka.Z dziecinstwa nie pamietam,by jakos specjalnie religijna byla.Odmienilo sie jej i mnie po prostu ta jej gorliwosc zaskakuje.Tym bardziej ze nie realizuje sie na innych polach.Ma full czasu, moglaby robic tysiac roznych rzeczy, a jej aktywnosc konczy sie na chodzeniu na msze, na cmentarz i na ogladaniu seriali. Ja sie o nia po prostu martwię, bo moim zdaniem powolutku zmierza w strone dewocji.O co nigdy w zyciu bym jej kiedys nie posadzala.Tak sie nawet zastanawiam, czy to nie jest swego rodzaju pokuta? Osobiscie uwazam, ze przedkladanie praktyk religijnych ponad pomoc blizniemu jest zaprzeczeniem idei chrzescijanstwa. Ukladanie grafiku pod nabozenstwa odbieram jako lekcewazenie mnie. To tak jakbym zapraszala gosci i z góry informowala, ze goscic to sie u mnie moga maks do 18.00, bo pozniej to ja mam inne plany. Skoro msze ma co niedziela plus jeszcze w tygodniu, a ja przyjezdzam raz w miesiacu, to moglaby sobie ten raz darowac. Ewentualnie wówczas pojsc na msze rano, tak by pozniej moc spokojnie z rodzina spedzic czas. Co do pomocy- uwazam, ze łaski nie robi, jak ona potrzebuje, to ja sie organizuje i przyjezdzam.Mimo, ze to czesto tez dla mnie kłopot, bo musze logistycznie wszystko ustawic. Koci kalendarz- uratuj kocie życie Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:45 > Osobiscie uwazam, ze przedkladanie praktyk religijnych ponad pomoc blizniemu jest zaprzeczeniem idei chrzescijanstwa. Wiesz, jest jeszcze kwestia zakresu tej pomocy. Rannemu na drodze zdecydowanie należy pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:46 3x w ciągu półtora roku, faktycznie, nadużywana jest straszliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:56 triss_merigold6 napisała: > 3x w ciągu półtora roku, faktycznie, nadużywana jest straszliwie. może właśnie dlatego że jest taka "nieużywana" to postanowiła sobie zagospodarować czas po swojemu? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:47 A tak precyzyjnie - należy pomóc, jeśli bliźni bez naszej pomocy sobie nie poradzi. Jeśli poradzi, ale kosztem drobnego dyskomfortu, obowiązku pomocy nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:48 Rozumiem, że działa reguła wzajemności? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:51 Oczywiście. Dzieci nie mają obowiązku zmieniać planów, żeby pomóc mi w czymś, z czym mogę sobie poradzić w inny, choćby mniej dla mnie wygodny sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:02 Tylko czy to jest wlasnie taka sytuacja? I czy jesli matka do mnie zadzwoni,zebym ja zaprowiantowala, bo lezy chora w łozku i nie moze isc do sklepu, to po prostu mam jej podac numer tel. korporacji taxi, by sobie tak to zorganizowała? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 19:30 lola211 napisała: > Tylko czy to jest wlasnie taka sytuacja? > I czy jesli matka do mnie zadzwoni,zebym ja zaprowiantowala, bo lezy chora w ło > zku i nie moze isc do sklepu, to po prostu mam jej podac numer tel. korporacji > taxi, by sobie tak to zorganizowała? zaraz się okaże że zadzwoniłaś do matki z karetki żeby zajęła się dzieckiem, a ona powiedziała żebyś spadała bo ona ma "kościółek" i rzuciła słuchawką. bardzo lubię jak fakty przedstawione w wątku w miarę upływu czasu ewoluują na poparcie chwiejnych tez Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:39 Nic nie zrozumialas widze. Ja potrzebuje pomocy w opiece nad dzieckiem. Moja matka z reguły jej potrzebuje z powodu stanu zdrowia. O północy ja kiedys wiozlam na pogotowie, bo wbila sobie w dłon jakis megakolec. Kladlam sie spac. Przeciez mlogla pojechac taksówka.Jakbym myslala jak Echtom, to powinnam matce dac ewentualnie nr tel.,by po taxi zadzwonila.Ale jakos inaczej rozumiem idee pomocy w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:05 Ale sytuacje które przedstawiasz się zupełnie nieadekwatne: zdrowie a praca. Czy gdybyś zadzwoniła do matki z NAGŁYM problemem zdrowotnym (poród, wypadek, konieczność zawiezienia dziecka na pogotowie) to też nie zmieniłaby swoich planów? Sama to wiesz najlepiej. Jeśli tak to rzeczywiście ma poprzestawiane priorytety. Tylko że z tego co piszesz świat ci się nie zawalił, matka chciała pomóc ale nie rzuciła wszystkiego, a główne zarzuty nie dotyczą tej sytuacji tylko ogólnie jej łażenia do kościoła wtedy kiedy ty masz akurat dziurę w grafiku pomiędzy sprzątaniem a leżeniem i raz w miesiącu z łaską postanawiasz obdarować swoim czasem matkę. Tak to wygląda niestety i zastanów się dlaczego tyle osób tak to widzi. PS: nie odpowiedziałaś na pytanie o twoje wyznanie - może z tym masz problem, a to że matka powiedziała "OK, zostanę z dzieckiem ale do godziny..." albo śmie was zapraszać w gospodarczą sobotę, to tylko pretekst. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:40 Nieadekwatne? Praca to byc albo nie byc mojej rodziny i dzieci.Nie zarobisz- nie masz za co zyc.Jest to duzo wazniejsze niz kolec w palcu czy stawianie baniek przy przeziebieniu. Nie robie łaski, natomiast absolutnie nie zamierzam ustawiac sie pod grafik obrzadków.Wolno mi. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:45 1. tak, nieadekwatne. jakby ci dziecko zachorowało i miałabyś z nim jechać na pogotowie to wybrałabyś pracę? 2. robisz łaskę, sama napisałaś że jak się nie spotkacie to jej strata i jesteś jedynym dzieckiem które tak się poświęca i się z nią widuje. 3. po raz kolejny zbywasz pytanie o twoje wyznanie, chyba się go nie wstydzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:53 Z przeziebieniem na pogotowie? Ja nie pisze o sytuacjach naprawde groznich tylko zdrowotnych pie...ch, ktore dla mojej matki stanowia powód do angazowania wszystkich wokół.Prace uwazam za wazniejsza niz takie problemiki. Nie robie laski, natomiast nie bede sie z cala rodzina dostosowywac do mszy. Wyznanie jakie ma znaczenie? Okreslilabym siebie jako agnostyka.Nie jestem SJ. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 00:00 Ale Twoja matka ma sie dostosować do godzin pracy piekarni? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:51 > Ja nie pisze o sytuacjach naprawde groznich tylko zdrowotnych pie...ch, ktore d > la mojej matki stanowia powód do angazowania wszystkich wokół. I tu należy postawić granicę. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:10 W praktyce wygląda to tak- dzwoni i omdlewajacym glosem oznajmia, ze jest bardzo chora- tu nastepuje opis przypadlosci.Byla u lekarza, ma leki, nic nie pomagaja.Musza byc bańki. Ja nie wiem czy jest naprawde chora czy wyolbrzymia. Na wszelki wypadek jade. Ja z tym nie mam wiekszego problemu,ale uderza mnie jej egocentryzm. Jak ona potzrebuje pomocy- otrzymuje ja. Jak ja potrzebuje- tez ja otrzymam, ale pod pewnymi warunkami.Jak nie bedzie to kolidowac z kosciolem. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 12:52 No dobra. To powiedz jeszcze jak sobie poradziłaś bez matki. A obiadek u mamusi to kotlety i ziemniaki, czy pól dnia stania w kuchni? Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 22:53 echtom napisała: > > Osobiscie uwazam, ze przedkladanie praktyk religijnych ponad pomoc blizni > emu jest zaprzeczeniem idei chrzescijanstwa. > > Wiesz, jest jeszcze kwestia zakresu tej pomocy. Rannemu na drodze zdecydowanie > należy pomóc. > i jeszcze definicji tego bliźniego - bo jeśli to jestem ja to oczywiście że wszyscy chrześcijanie powinni rzucić swoje doczesne pierdoły i ruszyć mi z pomocą a jak nie chcą to piekłem postraszyć a tak serio to lola, nie akceptujesz religijności matki i jej "rozrywek". piszesz że przesiaduje na cmentarzu -pewnie ma tam kogo odwiedzać. może należałoby z nią pogadać szczerze i nie raz w miesiącu z fochem że matka śmiała wybrać sobie termin wizyty w waszą "gospodarczą sobotę" zamiast cieszyć się że w ogóle przyjechaliście. a powodem nagłej religijności może być samotność i fakt, że w kościele realizuje się społecznie Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:16 Ona sie nigdzie nie realizuje spolecznie. Ma mnostwo czasu, niech go spozytkuje.Wolontariat jakis np? Ja nie dam rady czesciej, bo mam prace, dom, dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:33 Ludzie mają różne potrzeby, może ona nie ma potrzeby wolontariatu, woli posiedzieć w domu lub w kościele, wolno jej. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:51 Wiesz, Lola, życiowo bliżej mi do etapu Twojej mamy niż Twojego i jestem dość wyczulona na zakusy dorosłych dzieci, by meblować życie rodzicom. Swoje już zawczasu ustawiam, by nawet nie próbowały. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:59 Tylko widzisz,jest jeden problem.Ja sie bede musial z tym scierac.Daje pełne prawo komukolwiek do realizowania sie jak mu sie podoba- pod warunkiem, ze mnie to nie dotyka i nie bede musiala sie z tym zmagac.Zas popadanie mojej matki w coraz wieksze zaangazowania odbije mi sie czkawka.Bo my sie bedziemy spotykac i ja sie pewnie nia bede zajmowac.I nie usmiecha mi sie znosic w przyszlosci wariactwa nawiedzonej dewotki.A boje sie, ze to zmierza wlasnie w tym kierunku. Chcesz sie realizowac- nie ma sprawy.Tylko wez na klate, ze rodzina w razie czego zakreci sie na piecie i tyle ja bedziesz widziala.Religijny fanatyzm mnie po prostu przeraza. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:29 Ja całkowicie nie, ale też mi się nie podoba takie meblowanie życia starzejącym się rodzicom, nie daj Bóg na emeryturze. A potem wątki czemu ci bezczelni emeryci zajmują miejsca w autobusach i tramwajach w konkretnych godzinach itp. itd. a teściowa mogłaby się wyprowadzić do mniejszego mieszkania bo po co starszej osobie dwa pokoje (nadwyżkę przeznaczyć na młodą rodzinę). Odpowiedz Link Zgłoś
x.i.007 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:09 lola211 napisała: > A mnie wolno sie na to krzywic. a myślałam że krzywienie się na bzdurne rozrywki to domena rodziców twoja matka może odetchnie jak córka ci podrośnie i zacznie słuchać nie takiej muzyki i spotykać się z niewłaściwymi ludźmi Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:12 Mnie uderza jedno-przykladanie ogromnej wagi do uczestniczenia w obrzadkach przy jednoczesnym zamknięciu sie na ludzi. Brak serdecznosci, brak pozytywnych relacji,brak prawdziwych przyjaciół. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 07:56 A Tobie sie wydaje, ze w wieku 60-70 lat to tak latwo o nowe i serdeczne przyjaznie? NIe wiem jaka jest Twoja matka, ale wyobraz sobie, ze zostajesz sama, mieszkasz sama, owszem masz dzieci, ale one zyja wlasnym zycie i sa bardzo zajete. Wcale sie nie dziwie, ze wiele kobiet chodzi do kosiola i tam spedza czas. Kiedys byly kolejki pod sklepami, to sie ludzie spotykali. Teraz, jak i kiedys, wiele starszych osob siedzi pewnie godzinami w przychodniach. Kosciol jako zastepstwo zycia spolecznego nie wydaje sie taka zla alternatywa . A czlowiek lubi czasami do kogos gebe otworzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 08:53 Naprawdę? Lubi? To może warto byłoby zadbać o bliższe i serdeczniejsze kontakty z wnukami i corką. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 16:59 To Lola zacznie narzekac że matka ja osacza i nachodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:03 A dlaczego nowe? Powinno sie miec przyjaciol, znajomych od lat. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 17:00 W tym wieku ludzie raczej żegnaja przyjaciół niz zdobywaja nowych. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:34 10/10 Poza tym jak ktoś jest introwertykiem i zawsze miał mniej przyjaciół i znajomych czemu na stare lata ma się zmieniać o 180 stopni i zdobywać nowych? O ile nikt nie krzywdzi osób trzecich dajmy ludziom święty spokój. Ja sama mam jednego przyjaciela i może do 4-5 bliskich znajomych widywanych sporadycznie. Nie mam potrzeby towarzyskości, to grzech jakiś czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:40 > Nie mam potrzeby towarzyskości, to grzech jakiś czy co? Dla niektórych tak Moje własne dzieci parę lat temu próbowały na mnie naciskać, żebym zaczęła imprezować, zamiast się zajmować bezdomnymi kotami, ale im wybiłam z głowy te reformatorskie zapędy Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:41 Ona nie ma 80 lat.Jej znajomi zyja, ze 2 osoby z sasiedztwa zmarły. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:00 Wiesz, Lola, ja na ogół nie wchodzę w wątki problemowe na linii babcia-wnuki-ich rodzice. W Twoim wkurzyło mnie wyłącznie to, że praktyki religijne matki potraktowałaś jako fanaberię, z której automatycznie powinna rezygnować na Twoje życzenie. Innymi słowy - że Twoje potrzeby i plany są z definicji ważniejsze niż jej religijne. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 13.05.14, 23:14 Tak faktycznie uwazam- raz w miesiacu powinny te praktyki zejsc na plan dalszy.Jesli maja one stanowic niewzruszalny priorytet to ja mam ochote pogonic moja matke na plebanie nastepnym razem,gdy zadzwoni, bym przyjechala z czyms pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 10:10 Raz w miesiącu Twój święty rytuał zakupów powinien zejść na plan dalszy, zamiast stanowić niewzruszalny priorytet. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 17:01 Niezłe. Ulubiona piekarnia i pranie wazniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:32 Wcale nie śmieszne, w mojej piekarni jeśli jesteś o 11.00 to mimo, że piekarnia w soboty czynna do 13.00 pisze "brak pieczywa", wszystko rozbierają poranni Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:44 A w imie czego niby? Jest nas 4 osoby.Mam calej czwórce przestawiac plany ,by ona jedna poszla na msze o 13?? Sorry,ale nie zamierzam absolutnie.W jedna niedziele w miesiacu moze pojsc na inna godzine. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:46 lola211 napisała: > A w imie czego niby? > Jest nas 4 osoby.Mam calej czwórce przestawiac plany ,by ona jedna poszla na ms > ze o 13?? Sorry,ale nie zamierzam absolutnie.W jedna niedziele w miesiacu moze > pojsc na inna godzine. > Jesli to ona zaprasza Was na obiad, to ona proponuje miesce i czas. A Wy możecie sie ewentualnie zgodzić lub odrzucić zaproszenie. Natomiast Ty możesz zapraszać ja na niedzielne obiady do upojenia. Czesto odmawia przyjścia? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 00:01 Odmowa oznacza foch. Zaproszenie do nas? No gdzie, trzeba pol miast przejechac i na 3 pietro sie wdrapac. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 00:06 A mnie interesuje jedno. Z jakim wyprzedzeniem informujesz o konieczności skorzystania z pomocy matki? Jeśli zadzwonisz "na już", matka może mieć inne plany. I to nie zależy od powodu ich realizacji. Czy gdyby matka Ci odmówiła (a konkretnie narzuciła ramy czasowe pomocy) opieki nad dzieckiem po 17tej bo musiała wyjść na zebranie zarządu fundacji to zrozumiałabyś, czy też uznałabyś za fanaberie? Może matka nie widzi potrzeby realizacji w ramach wolontariatu, czy czegokolwiek innego albo nie ma takich możliwości wokół siebie, dlatego realizuje się we wspólnocie. No ale osobom niewierzącym bądź "wierzącym" pojawiającym sie 2 x w roku w kościele trudno to zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:07 Sytruacja awaryjna pojawia sie nagle.Trudno,bym uprzedzala. Nie byloby tematu, gdyby watek koscielny pojawil sie akurat wyjatkowo wczoraj.Ale on sie pojawia czesto. Pamietam jak oniemialam, gdy najpierw mi sie uzalala, ze ma chyba zapalenie płuc,jaka jest powaznie chora, a na drugi dzień poszla do kosciola i stwierdzila:no AZ TAK chora nie bylam. Czyli do kosciola zdrowa, a poza- chora. Wtedy wlasnie zapaliła mi sie lampka. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 10:40 Wiesz, zaangażowanie w cokolwiek wymaga czasu. Takie rpawdziwe zaangażowanie. Bycie we wspólnocie kościelnej nawet młodej osobie stawia wymogi. Znajomej przez wspólnotę o mało nie sypnęło sie małżeństwo, gdyż dwa popołudnia w tygodniu były "święte". Nie było mowy żeby nie pójść, plany rodzinne ustalała pod te spotkania. Może to dewocja, a może po prostu zaangażowanie tak silne, jakie w naszym społeczeństwie przyzwyczajonym do zaangażowania na pół gwizdka uznawane jest jako dewocja. Są ludzie, którzy zyją wiarą i praktyką i to jest ich cel zycia. Mysle, ze nie nam to oceniac. Szczególnie że większość z nas religię traktuje na zasadzie pójść kilka razy w roku do kościoła (albo i nie), a jedyne zaangażowanie jakie uznajemy to w pracę. Pomyśl czy miałabyś zarzuty, gdyby mama angażowała się w wolontariat (w koncu może nie iść, za to jej nie płacą), pomoc sąsiadce z dotarciem do lekarza (w końcu to obca baba a do lekarza może się umówić innym razem), czytanie dzieciom w szpitalu (przeciez może zmienić termin) itp. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:03 < Są ludzie, którzy zyją wiarą i praktyką i to jest ich cel zycia. Mysle, ze nie nam to oceniac. Szczególnie że większość z nas religię traktuje na zasadzie pójść kilka razy w roku do kościoła (albo i nie), a jedyne zaangażowanie jakie uznajemy to w pracę. Bliżej mi do tych drugich, ale rusza mnie lekceważenie pierwszych. Wspomniałam w innym miejscu o matce dorosłych dzieci, która wstąpiła do zakonu. Dla wielu osób to zapewne skrajna fanaberia, no bo w końcu jej obowiązkiem była pomoc córce przy wnukach zamiast jakiejś tam tfu samorealizacji. Dla mnie jest to piękny przykład osoby, która po wzorowym wypełnieniu zobowiązań wobec rodziny uznała, że na starość może sobie ułożyć życie według własnych potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:13 Choć prawdą jest, że pogodzenie takich zaangażowań czasami jest ciężkie. Już łatwiej zrobić tak, jak Twoja znajoma. Moja znajoma w końcu dostała od męża ultimatum, ze albo ograniczy kontakty ze wspólnota na rzecz rodziny (mąż i dwójka maleńkich dzieci), albo on odejdzie. A ponieważ ograniczenie nie wchodziło w grę (bardzo absorbująca czasowo i emocjonalnie wspólnota), wystąpiła całkowicie. Może kiedy odchowa dzieci, wróci Mam w rodzinie przykład osoby zawsze wierzącej, ale po osiągnięciu przez dzieci pełnoletności zaangażowała się mocno we wspólnotę, bywa na mszach, spotkaniach, liturgiach itp, kilka razy w roku wyjeżdża na tygodniowe dni skupienia. Ponadto działa bardzo aktywnie w życiu parafialnym. No cóż dzieci już dorosłe, ale jeszcze rodzin nie założyły i własnych dzieci nie mają, zeby od matki żądać pilnej opieki nad nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:23 > Moja znajoma w końcu dostała od męża ultimatum, ze albo ograniczy kontakty ze wspólnota na rzecz rodziny (mąż i dwójka maleńkich dzieci), albo on odejdzie. Brzydkie ultimatum, ale w sumie zgadzam się co do meritum. Też uważam, że matka małych dzieci powinna im podporządkować inne aspekty swojego życia. Ogólnie uważam, że macierzyństwo to dla kobiety taki "kontrakt" na ok. 25 lat, a przez resztę życia może się realizować w czymś innym. Relacja rodziców z dorosłymi dziećmi powinna być relacją przyjacielską, nie przedłużeniem relacji opiekun-dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 12:03 > Może to dewocja, a może po prostu zaangażowanie tak silne, jakie w naszym > społeczeństwie przyzwyczajonym do zaangażowania na pół gwizdka uznawane jest j > ako dewocja. Są ludzie, którzy zyją wiarą i praktyką i to jest ich cel zycia. No ale wlasnie mama autorki jest klasycznym przykladem "wiary na pol gwizdka", a "praktykowanie" polega na wysiadywaniu w kosciele. Chodzi do kosciola, bo lubi, bo zaspokaja to jakies jej potrzeby, ale w zycie tych Wartosci Chrzescijanskich, wyniesionych ponoc z kosciola, juz nie wciela. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 17:27 Skąd wiesz co tej kobiecie daje owo siedzenie w kościele i jak się modli/ nie modli. Nie tobie oceniac. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Tak z ciekawości - jak sobie poradziłaś? 14.05.14, 08:11 Może gdzieś to napisałaś, ale mi umknęło. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Tak z ciekawości - jak sobie poradziłaś? 14.05.14, 09:17 Moj facet nawial ze szpitala i czekał z mlodym,az córka wróci ze szkoły.Nie zrobilam w pracy polowy rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Tak z ciekawości - jak sobie poradziłaś? 14.05.14, 09:35 spoko ale za to masz matkę o krok bliżej do zbawienia :p Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Tak z ciekawości - jak sobie poradziłaś? 14.05.14, 17:24 To sie obijalaś. Skoro maz siedzial z dzieckiem a zmienila go starsza córka to mogłas pracowac . Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Tak z ciekawości - jak sobie poradziłaś? 14.05.14, 22:48 Po pierwsze- zamiast jechac do pracy, czekalam,az on przyjedzie.Stracilam godzine.Po drugie- córka owszem, z mlodym zostanie, ale juz pieluchy mu nie zmieni(brzydzi sie).Więc mialam tylko ok. godziny, by wracac.Przez to wlasnie sie nie wyrobilam,a nie "sie obijalam". Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Tak z ciekawości - jak sobie poradziłaś? 14.05.14, 22:55 Lola, czy możesz zdradzić, o jaki przedział godzinowy chodziło? Wtedy ludziom będzie łatwiej zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 08:40 O rany, może to jest dla niej ważne po prostu. Chce, niech chodzi. Może spotyka tam ludzi, z którymi lubi rozmawiać? Może to nabożeństwo o 17-ej jest naprawdę dla niej ważne? Do 16.00 zresztą może się zająć wnukiem. Może w tę niedzielę o tej 13-ej też będzie coś naprawdę ważnego? Jakby "realizowała swoje pasje" a nie latała do kościoła, to zapewne problem byłby mniejszy-przynajmniej na e-matce, coś mi się wydaje. Na pierwszy rzut oka ta wizyta w sobotę z powodu mszy w niedzielę jest rozwalająca . Ale może jest to wyłącznie kwestia tego konkretnego dnia i tej konkretnej niedzieli. Zapytaj matkę, zamiast od razu się martwić, czy to czasem nie dewocja. Nie wykluczam oczywiście, że Twoja matka ma takie priorytety, a nie inne. Pamiętam, jak moja babcia poleciała do kościoła modlić się za moją ciężko chorą maleńką siostrę, choć mój ojciec ją prosił, żeby się mną zaopiekowała w czasie, gdy on i moja mama będą w szpitalu. No cóż, niewątpliwie łatwiej jest posiedzieć sobie w ławce kościelnej, niż zaopiekować się czterolatką, do tego wystraszoną sytuacją i marudzącą. Jeśli z Twoją matką sytuacja wygląda tak samo, to, coż, jak ona będzie czegoś potrzebowała, to Ty też nie musisz "rzucać wszystkiego i lecieć". Każdy ma prawo mieć swoje priorytety, ale każdy niewątpliwie poniesie tego konsekwencje - prędzej czy później. Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:18 Ten caly watek mnie zastanawia. To po to katolicy chodza do kosciola i deklamuja poematy o "kochaniu blizniego swego jak siebie samego", zeby przy pierwszej lepszej okazji, kiedy w realu blizni poprosi o pomoc powiedziec "spie&%^laj"? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:26 No wlasnie. Tez mi to zgrzyta. Co jest w koncu najwazniejsze? Modlitwy? A blizni to ewentualnie wówczas, jak to nie koliduje z obrzadkami? Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:56 lola211 napisała: > No wlasnie. > Tez mi to zgrzyta. > Co jest w koncu najwazniejsze? > Modlitwy? A blizni to ewentualnie wówczas, jak to nie koliduje z obrzadkami? Konieczność sprawowania opieki nad członkiem rodziny, mniej lub bardziej bliskiej, czy inne sytuacje nagłe, z tego co wiem, zwalniają od udziału "w obrządkach". Modlić się można w różnych okolicznościach przyrody, zatem gdyby ktokolwiek z rodziny czy znajomych poprosił mnie o zaopiekowanie się dzieckiem, bo coś nagłego mu wypadło, to nie odmówiłabym z powodu mszy - chyba, że chodziłoby o pogrzeb kogoś bardzo mi bliskiego, albo o wsparcie bliskich zmarłego na pogrzebie. Może dla Twojej matki, akurat ta wczorajsza msza była równie ważna, jak dla mnie byłaby obecność na pogrzebie kogoś bliskiego. Są ludzie, dla których uczestnictwo we mszy niedzielnej też jest bardzo ważne. Na przykład dla mnie. Inna sprawa, że nawet w miejscowości Czarna Głęboka Dziura w powiecie Obite Mordy są co najmniej dwie msze niedzielne i można sobie wybrać. No i nie siedzi się na mszy całą niedzielę. Co nie zmienia faktu, że sama domagasz się poszanowania swojego "dnia gospodarczego" (nie musisz mi tłumaczyć, jak bardzo on jest potrzebny ludziom, którzy pracują pon-pt, wiem to z autopsji), ale nie potrafisz uszanować "dnia świętego" matki. Niezależnie od wszystkiego, mam wrażenie, że Twoja matka jest jednak osobą dosyć, hmm..., skupioną na sobie. Nie dlatego, że miała ważną dla niej mszę wczoraj, czy dlatego, ze ma fantazję całą niedzielę przesiedzieć w kościele. To "zapalenie płuc" zwróciło moją uwagę. Zapewne wcale niczego takiego nie miała - nie dałaby rady pójść do kościoła. Mam wrażenie, ze to był taki komunikat "Jestem taka chora, nikt się mną nie interesuje, w ogóle zdrowie mi >wysiada<, ale jestem jednocześnie taaaaaaaaaka dzielna. Znoszę przeciwności losu, dla Pana Boga wszystko" itp. itd., choć Pan Bóg prawdopodobnie nie jest entuzjastycznie nastawiony do głupoty, a taka niewątpliwie jest chodzenie do kościoła z zapaleniem płuc. Wiem, że to tylko moje spekulacje, ale na tę "chorobę" zapaliła mi się czerwona lampka, bo mam taką osobę w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 10:08 Myślę, że to kwestia oceny konkretnej sytuacji. Trudno wymagać od osoby wierzącej, by rezygnowała z praktyk religijnych na każde skinienie "bliźniego". Bardzo sprytny szantaż ze strony bliźnich Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 12:07 > Trudno wymagać od osoby wierząc > ej, by rezygnowała z praktyk religijnych na każde skinienie "bliźniego". Tak, bo prosba corki o opieke nad wnuczka raz na pol roku, w wyjatkowej sytuaci, to "kazde skinienie". No ale ja od osob wierzacych zbyt wiele nie wymagam... Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 13:51 Prośba o opiekę na wnukiem w sytuacji nagłej nie jest "każdym skinieniem", ale jeśli chodzi o zwykłą wizytę to, o ile nie wystąpi sytuacja nagła, należałoby uszanować rozkład dnia matki. Jeśli matka nie jest w stanie w niedzielę wygospodarować czasu i na pójście do kościoła i na spotkanie z rodziną - to, jak pisałam, zbierze tego owoce. Mam kuzynkę buddystkę tybetańską, gdy przyjeżdża do Warszawy ceniony przez nią lama, to pójście na jego wykład jest dla niej bardzo, ale to bardzo ważne. Zapewne tak ważne, jak dla mnie jakaś wyjątkowa msza - np. w ważnej dla mnie intencji. Ważne dla niej także są regularne spotkania w ośrodku buddyjskim, z którym jest związana - chodzi tam przynajmniej raz w tygodniu - zawsze w czwartki, bo wtedy ma po prostu czas. Wszyscy o tym wiemy i w czwartki nikt jej głowy nie zawraca, bo spędza w ośrodku kilka godzin. Faktem jest, że nie mam wątpliwości, ze gdybym potrzebowała nagle pomocy, to zrezygnowałaby ze zwykłego cotygodniowego spotkania. Ale, gdyby to cotygodniowe zbiegło się np. z wykładem lamy Olego Nydahla (znam, bo sama czytałam jego książkę ), to naprawdę zrozumiałabym odmowę, choć buddyzm to naprawdę nie moja bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 17:28 No ale Lola luzara o nabożeństwach fatimskich nie wie, bo i po co sobie glowę zawracą czyms co wazne dla matki nie dla Loli. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:24 Modlitwa dla wierzącego to nie jest obowiązek ani zdobywanie zasług, tylko rodzaj duchowego spa. Potrzeba. Twoja matka zadecydowała, że bardzo tego w tej chwili potrzebuje, za bardzo, żeby z tego zrezygnować. Zaoferowała kompromis - opiekę do czasu, kiedy szła na to, z czego nie chciała zrezygnować. Nie mogłaś czy nie chciałaś go zaakceptować - to trudno, ale nie umniejszaj tej jej potrzeby i nie rób z niej osoby niepoczytalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:31 Może za sobą samym nie przepadają? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 10:01 Kurde kolejny raz wychodzi na to,że jak jesteś katolikiem nie możesz mieć żadnych swoich spraw i wszystko musisz rzucać już i natychmiast w ramach miłości bliźniego. Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 12:12 Malo tego, jak ktos ci przyleje w twarz, to masz mu nadstawic drugi policzek. Nie wiedzialas o tym? No tak, pewnie jak 99% katolikow uwazasz, ze bycie katolikiem polega na chodzeniu do kosciola. Odpowiedz Link Zgłoś
zazou123 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 09:22 Lolinko, troche osób w watku wypowiedziało się że dostosowuja swoje plany do mszy, troche ze jest to deocja/demencja/wariactwo. Chyba blizej Ci do tych drugich co? Wczoraj było swieto matki boskiej fatimskiej - sprawdzilam w internecie Myślę, ze wazne dla osób wierzacych, maj w KK jest poswiecony Maryi. Nie jestem religijna ale mam takich znajomych o wiele młodszych od Twojej mamy którzy dostosowuja swoje życie do roku liturgicznego KK. Mam takich, którzy zmienili wyznanie, stali sie buddystami itp. , oni też maja swoje wazne dni spotkania. Byc moze jest to dewocja, nie wiem, nie znam Twojej mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:23 Na miejscu tej mamy: - chodzilo o nagla nieprzewidziana sytuacje - darowalabym sobie nabozenstwo fatimskie, chociaz to rocznica zamachu i zostala z dzieckiem ( z postu wynika, ze babcia opiekuje sie wnukiem bardzo rzadko, opieka nad dzieckiem corki, swiadczenie milosci i pomocy bliźniemu wynikaja z ewangelii - najwazniejsze przykazanie "bedziesz milowal...." ); - gdybym w zwiazku z nabozenstwem zobowiazala sie do jakiejs funkcji - powiedzialabym o tym corce i spytala, czy naprawde nie moze przyjsc po dziecko przed siedemnasta, jakby nie mogla zatelefonowala do kogos, zeby mnie zastapil; po wszystkim usiadlabym i poswieciła 30 min. na czynnosci poprawiajace komunikacje z corka bo z postu wynika, ze generalnie cos szwankuje na linii mama-corka. Dla jednej i drugiej strony jest cos oczywiste, co dla drugiej strony nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:35 Ja nie twierdzę, że matka Loli postąpiła słusznie. Powtarzam jeszcze raz - wkurzyło mnie założenie Loli, że matka ma obowiązek rezygnować ze swoich religijnych fanaberii za każdym razem, kiedy to koliduje z planami córki. Zwłaszcza te "soboty gospodarcze" i święte zakupy - matka raz w miesiącu powinna ustąpić, córka nie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 17:20 Ale ja do końca nie rozumiem - skoro gimnazjalistka mogła przejąć dziecko od ojca, to czemu nie mogła go przejąć od babci? O tej 16-tej? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 18:12 Asia, ja w tej szaradzie czasowej wieku rzeczy nie rozumiem. Dyskusja byłaby znacznie prostsza, gdyby Lola nam powiedziała, w jakich godzinach pracuje normalnie i jakie przesunięcie nastąpiło tego feralnego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:59 Nie pracuje na etacie, wiec godziny sa ruchome.Co to ma w ogole do rzeczy? Potrzebowalam pomocy i jej nie uzyskalam.Msza wazniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 22:55 Moze dlatego, ze moja mama mieszka na drugim koncu Wrocławia? I córka po szkole, zmeczona, bez obiadu, musialaby sie tłuc przez pol miasta? I to jeszcze w godzinach szczytu? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:00 Lola, ja rozumiem, że tu o zasadę chodzi - emerytka nie ma nic ważnego do roboty, więc ciężko pracujący ludzie nie będą się poświęcać. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:02 lola211 napisała: > Moze dlatego, ze moja mama mieszka na drugim koncu Wrocławia? I córka po szkole > , zmeczona, bez obiadu, musialaby sie tłuc przez pol miasta? I to jeszcze w god > zinach szczytu? Hahhahahahahhahahahhaaa, to jest genialne - nastolatka po kilku godzinach lekcji jest bardziej zmęczona niz emerytka! Doooobre Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:19 A co cie tak smieszy? Emerytka nic innego nie robi tylko odpoczywa.Calymi dniami.Bo nie ma nic do roboty.A 7 godzin spedzonych w szkole potrafi niezle umeczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:27 lola211 napisała: > A co cie tak smieszy? Emerytka nic innego nie robi tylko odpoczywa.Calymi dniam > i.Bo nie ma nic do roboty.A 7 godzin spedzonych w szkole potrafi niezle umeczyc. Nie wiem, jak emerytka, bo jeszcze nie doswiadczylam, ale patrzę na moje babcie i przypominam sobie, na co ja miałam sile po lekcjach w wieku nastu lat, i zapewniam Cie, ze NIE MA PORÓWNANIA. Jesli naprawdę uważasz, ze Twoje nastoletnie dziecko po szkole jest zmęczone bardziej niz osoba koło 70, to masz nie po kolei w głowie, wybacz. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:33 Nie wiem jak Twoje babcie, ale moja matka nie jest trzesaca sie staruszka.Zdrowie ma konskie, mimo ze ciagle na wszystko narzeka.Nie ma czym byc zmeczona i na zmeczona nie wygląda. Moja tesciowa ma 82 lata i jest w stanie zajac sie dzieckiem przez 2 godziny bez wiekszego wysiłku.To tym bardziej o 20 lat mlodsza by mogla. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:36 By mogła, ale nie chce, bo ma inne plany. Jej prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:42 To moze tak konsekwentnie jeszcze dopuszczac mysl, ze ja tez mam prawo i samej sobie zalatwiac rozne sprawy zamiast dzwonic- "przyjedz"? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:50 I Ty rzucasz wszystko i przyjezdzasz? Juz to widzę, jesli nawet wizyty w piekarni nie możesz przełożyć, zeby spotkać sie z matka. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 00:17 Lola, weź sie zdecyduj. Albo "rzucasz i przyjezdzasz". Albo "nie bede sie dostosowywać i jeździć na obiad w sobote". Jesli ona moze RAZ W MIESIĄCU zmienić godzinę mszy, to Ty nie możesz RAZ W MIESIĄCU zrobic zakupów troche wcześniej albo troche pozniej? Nie chcesz ustąpić na milimetr i dziwisz sie, ze wychodzisz na egocenryczke, ktora nie widzi swiata poza czubkiem własnego nosa? Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 00:57 Tu główny problem jest taki, że Lola swojej mamy nie szanuje. Nie szanuje jej przekonań, jej wiary, jej priorytetów. Nie próbuje i nie chce zaakceptować. Powiem szczerze, że szokuje mnie ta pogarda dla wiary matki, nie przyszło by mi do głowy pisać o swojej matce per "dewotka" czy "fanatyczka religijna", zwłaszcza że z opisu nic takiego nie wynika. Myślę, że nie byłoby problemu dla Loli raz w miesiącu zrezygnować z sobotnich zakupów w piekarni, gdyby matka w niedzielę robiła cokolwiek innego, co Lola by akceptowała. W którymś z postów napisała wprost, że nie będą się dostosowywać do mszy, nie napisała, że do matki, tylko że do mszy. Większość osób niewierzących, jakie znam, nie ma jakoś problemu z tym, że inni chodzą do kościoła, akceptują to i szanują. Np. mój własny niewierzący ojciec nie miał przez całe wspólne życie problemu z wiarą mamy i niejednokrotnie koniecznością dostosowywania do niej planów. A Lolę niestety wyraźnie trzepie sam fakt, że matka jest wierząca i żarliwie praktykująca. Przykro czytać, że córka tak pogardza matką. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 01:14 Ja to nawet odrobine rozumiem, bo mnie tez trzepie jak słyszę, ze emerytka zrobiła darowizne 40.000 PLN na wiadome radio. Przy czym gdybym dowiedziała sie, ze za te same pieniądze popłynęła na rejs po Karaibach - to pomyslalabym sobie, ze to fantastycznie! Wiec gryze sie w język, kiedy ciśnie mi sie nań głupi komentarz, bo przecież nic mi do tego, jak ktos dysponuje swoimi pieniędzmi albo swoim czasem. Czy lola byłaby rownie zła na matkę, gdyby ta po 17 nie mogła zając sie wnuczkiem, bo ma np. warsztaty garncarstwa albo lekcje włoskiego na uniwersytecie 3 wieku? To juz niech lola sobie odpowie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:13 Nie rozumiesz jednego- ja sie boje postepujacej dewocji.Religijnego swira, na co niestety można zapaść.Jesli moja matka nigdy specjalnie religijna nie byla, a teraz co chwila biega na nabozenstwa, w domu swiete obrazki, biblia, rozaniec, a jednoczesnie wycofuje sie z normalnego zycia- i to wszystko w wieku dopiero 60 lat- to dla mnie jest to wyrazny sygnal, ze cos jest nie halo. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:56 Ale nie odciągniesz jej od religii szantażem emocjonalnym - raczej poczuje się atakowana i mocniej się okopie na swoich pozycjach. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:33 Najpierw uszanować i zaakceptować, potem negocjować w sytuacjach konkretnych, bez założenia a priori "JA się nie dostosuję do jej mszy". Odpowiedz Link Zgłoś
echtom PS 15.05.14, 09:36 Tzn. powiedzieć sobie szczerze, kiedy naprawdę nie możesz się dostosować, a kiedy byś mogła, ale Cię trzepie, że masz ustąpić przed czymś, co dla Ciebie jest szkodliwą bzdurą. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:35 Zaakceptować matkę taka jaka jest. Na starość ludzie się nie zmienią drastycznie (pomijam choroby psychiczne i demencyjne), nawet 30 latkowi trudno zmienić pewne swoje zachowania i zwyczaje, znałam terapeutkę która twierdziła, że nie przyjmuje na terapię osób 50 plus bo w tym wieku nie ma większej możliwości zmiany, nie wiem ile w tym prawdy czy to po prostu nie jej kaprys, ale prawda jest taka, że na starość mało kto się zmienia o 180 stopni a chyba taką zmianę chciałaby Lola. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:42 No wlasnie ona sie zmienila, jeszcze kilka lat temu bylo inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:54 > A Lolę niestety wyraźnie trzepie sam fakt, że matka jest wierząca i żarliwie praktykująca. I prowadzi z nią grę psychologiczną "pokaż, co dla ciebie ważniejsze - rodzina czy kościół" w sytuacjach, gdzie byłby możliwy kompromis. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:02 Poradz, prosze.Jak widzisz ten kompromis? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:17 W ostatniej sytuacji - przyjąć pomoc do 16, potem znaleźć kogoś do przejęcia opieki (dlatego pytałam o przedział godzinowy). Co do wizyt - spróbować razem ustalić jakąś sensowną godzinę w niedzielę albo co drugi miesiąc spotykać się w sobotę. Generalnie powiedzieć, czemu dla Ciebie ważne są soboty w domu i zapytać, czemu dla niej ważna jest msza o 13 i czy nie dałoby się tego pogodzić z obiadem. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:39 W ostatniej sytuacji - przyjąć pomoc do 16, potem znaleźć kogoś do przejęcia op > ieki To zadne rozwiazanie.Nie podrzuce dziecka komukolwiek.Ta raz.A dwa.Jesli mam sie tluc przez pol miast, by po 2 godzinach znowu jechac przez pol miasta w godzinie szczytu by dziecko odebrac od matki - to gdzie tu sens? Na same dojazdy tam i z powrotem strace 1,5 godziny. To ja juz serdecznie dziekuje, nie potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:43 A dlaczego wlasciwie babcia nie mogła pójść do kościoła z wnuczkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:22 Moze dlatego, ze wnuczek ma 1,5 roku?? I ostatnie co by robil to cicho siedzial? Pojsc do kosciola po to ,by zamiast sie modlic zajmowac sie malym dzieckiem? Uruchom troche wyobrazni. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:23 1,5-roczne dzieci maja zakaz wstępu do kościołów? (sorry, nie chadzam, to nie wiem) Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:10 Serio nie rozrózniasz sytuacji- rzucam i przyjezdzam,. bo matka dzwoni,ze chora i trzeba:postawic banki, kupic i przywizc kure na rosol od weekendowego obiadu,ktory nie jest sytuacja naglą? to Ty nie możesz RAZ W MIES > IĄCU zrobic zakupów troche wcześniej albo troche pozniej? Nie chcesz ustąpić na > milimetr i dziwisz sie, ze wychodzisz na egocenryczke, ktora nie widzi swiata > poza czubkiem własnego nosa? Ustawiac 4 osoby pod plany jednej? Zmieniac wygodne dla mnie rozwiazanie z powodu godzinnej mszy? Logicznie mi to nie styka. Sobotnie obiady odpadaja. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:12 Wiesz, sa sytuacje, kiedy 120 osob ustawia sie pod plany dwóch, bo dostają ZAPROSZENIE na konkretny dzien. Na tym polega przewaga zapraszajacego nad zapraszanym, to ten pierwszy ma dowolność wyboru czasu, miejsca i charakteru spotkania. I tak, to zapraszani maja sie dostosować albo mogą odmówić. Narzucanie innego terminu jest bardzo niegrzeczne. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:33 Nie mowimy o oficjalnych urodzystosciach tylko czysto rodzinnym spotkaniu,dwie rozne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:42 To nie ma zadnego znaczenia. Ktos Cie zaprasza na obiad, a Ty robisz FOCH, ze sobota a nie niedziela. Jesli znajomi zapraszają na sobote zamiast niedziele, to tez FOCH, bo sie 17 osob musi dostosować do daty, w której JEDNA wymyśliła sobie zrobic impreze? Nie, bo dokładnie tak to działa. Datę ustala zapraszajacy, mimo ze jest w mniejszości. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:44 Ma znaczenie podstawowe. To jest proszony swiateczny obiad tylko rodzinne SPOTKANIE. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: errata 15.05.14, 09:51 A co to ma do rzeczy, że nie świąteczny? Matka zaprasza, poświęca czas i wysiłek na przygotowanie obiadu. Dlatego wypada przynajmniej postarać się dostosować do terminu zaproponowanego przez zapraszającą mamę. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: errata 15.05.14, 10:17 Faktycznie poswieca mnooostwo cennego czasu na ugotowanie rosołu.Bo z reguły na rosolek sie umawiamy.Ciasto albo upiecze albo przywoze ja. Sama twierdzi, ze to dla niej rozrywka, ma zajecie przynajmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:48 To zorganizuj je u siebie, wtedy Ty będziesz decydować, kiedy sie odbywa. Póki korzystasz z gościnności matki - to ona decyduje, obojętnie, czy to jest kolacja z okazji chińskiego nowego roku czy codzienny obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:49 Ty chyba nie masz rodziny i nie wiesz jak takimi prawami rzadza sie takie spotkania. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:52 Oczywiscie, ze mam i wiem - dzwonię do rodziny z zaproszeniem na obiad albo oni dzwonią do mnie i zapraszamy sie na konkretny dzien oraz godzinę. I nikomu nie przychodzi do głowy powiedzieć, ze W SOBOTE MI NIE PASUJE, BO MUSZĘ ISC PO CHLEB. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:17 Hahha, no tak, u Was panuje taki zwyczaj, ze to Twoja matka ma olac ważne dla niej sprawy i dostosować sie do Was nawet wtedy, kiedy to ona zaprasza Was Bo Was jest wiecej! Zwyczaj godny naśladowania, nie ma co. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:19 Nie musi olewac swoich spraw,wystarczy ze pojdzie do kosciola na inna godzine. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:20 No to wystarczy rownie dobrze, ze Ty zrobisz sobie dzien gospodarczy w innym terminie niz obiad u matki. Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:33 Tzn kiedy? Mam wziac w pracy wolne w tygodniu czy mam chalupe oporzadzac w niedzielę? Nie widze ku temu zadnego sensownego powodu.Bo powód pt coniedzielna msza o 13 nim dla mnie nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:34 To w sumie Twoja sprawa, możesz ubezpieczyć się od takich losowych sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:37 Super.Podaj TU,ktore ma w swojej ofercie takie ubezpieczenie,p rosze. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:50 Ty się na tym lepiej znasz, w końcu sama zachwalałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Lola, tak poważnie 15.05.14, 13:00 z Twoich postów wynika, że jesteś usztywniona w swoich rytuałach w sposób niepokojący u młodej osoby. Chyba że to wszystko ściema, mogłabyś coś przestawić i umówić się na sobotę, ale chodzi wyłącznie o to, by zmusić matkę do odpuszczenia mszy. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Lola, tak poważnie 15.05.14, 14:31 Moglabym przestawic, gdyby mialo to sens i bylo podyktowane naprawde wazna okolicznoscia. Msza niedzielna o konkretnej godzinie takowa NIE JEST. Mozna pojsc rano, mozna wieczorem.Jak juz sie koniecznie musi. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 12:54 > czy mam chalupe oporzadzac w nied > zielę? A dlaczego nie możesz oporządzać w niedziele? Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:22 Równie dobrze wystarczy jak kupisz raz w miesiącu chleb i warzywa w innym sklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:31 W markecie? Nie, nie kupie,bo nie lubie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:51 Ale co za problem z kupnem chleba nawet w konkretnej piekarni? Piekarnie są otwarte już od 6.00 rano, można wstać i kupić a potem cały dzień mieć dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
lusitania2 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 12:03 gazeta_mi_placi napisała: > Ale co za problem z kupnem chleba nawet w konkretnej piekarni? i w tym konkretnym warzywniaku? Zwykłe warzywniaki (tudzież targowiska) są czynne od rana (mój od 7 rano), więc w sobotę najpóźniej o wpół do 9 jesteśmy już po tych przeistotnych dla nas zakupach. Ale lola ma na pewno super special piekarnię i warzywniak, otwierające się w soboty nie wcześniej, niż o 13. I do każdego stoi się w dwugodzinnej kolejce. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 14:37 A ja pozwalam sobie w sobote wstac pozniej niz codziennie(w koncu moge sie wyspac jak nalezy) , na zakupy nie ruszam tyłka wczesniej niz o 11.00.Obskakuje warzywniak, piekarnie(stoje w kolejce ok 30 minut) i odlegle delikatesy lub jade na hale po warzywa/mieso.Na zakupy zabieram dziecko, bo po calym roboczym tygodniu w koncu moge wziąc go na spacer. Wracamy po poludniu,biore sie za przygotowanie jakiegos ekstra posilku dla rodziny, pieke ciasto. Lubie tak spedzac sobote i naprawde nie bede z tego rezygnowac. Niedziela jest bardziej odpowiednia na spotkania, kawki, obiadki i tego sie bede trzymac. Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 16:32 No widzisz, ty lubisz tak spędzać sobotę, a twoja mama lubi w niedzielę chodzić do kościoła na 13. Naprawdę nie wiem, czemu uważasz, że twój sposób spędzania czasu jest lepszy i ważniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 11:00 Wiesz co, Lola, jeśli w tym wieku jesteś tak mało elastyczna, strach pomyśleć, co będzie za 25 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:02 Mamy i teściowej nie mam, ale jak mnie któraś ciotka czy chrzestna zaprasza na obiad, to do głowy by mi nie przyszło żeby negocjować termin (chyba że faktycznie z ważnego powodu nie możemy, to mówię, że z takiego i takiego powodu nie możemy przyjąć zaproszenia w tym dniu i wtedy zwykle druga strona podaje inny pasujący jej termin). My zwykle lubimy w weekendy długo pospać, śniadanie jadamy koło 11-12, a obiad późnym popołudniem. Jednak jeśli ktoś bliski zaprasza mnie na obiad na 13, bo taki ma zwyczaj, tryb dnia, tak mu pasuje, to uważam za normalne, że to ja się dostosowuję i raz na czas mogę zjeść obiad w porze dla mnie raczej śniadaniowej. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:13 Jak mnie zaprasza ciotka to jest to bardziej oficjalne i duzo rzadziej niz rodzona matka.To sa zupelnie inne sytuacje. Obiad u mamy jest malo formalny,tak to w naszej rodzinie funkcjonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:17 Czyli kultura, dobre wychowanie i szacunek dla drugiej osoby tylko na formalne okazje? Matka, rozumiem, na powyższe nie zasługuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:20 > Czyli kultura, dobre wychowanie i szacunek dla drugiej osoby tylko na formalne > okazje? A Ty uwazasz,ze nieformalne oznacza brak kultury i plucie do talerza czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:22 lola211 napisała: > > Czyli kultura, dobre wychowanie i szacunek dla drugiej osoby tylko na for > malne > > okazje? > > A Ty uwazasz,ze nieformalne oznacza brak kultury i plucie do talerza czy jak? Nie, lola, najwyraźniej to Ty tak uważasz. Oczekiwanie, ze ktos przelozy termin spotkania na które nas zaprasza, bo nam nie pasuje z tytułu "dnia gospodarczego" TO JEST BRAK KULTURY. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:28 Bez sensu piszesz. To jest moja matka i doskonale wie, jak u mnie wyglada tydzien.Trzeba byc mega betonem, by nie pojac, ze 4 osobowa rodzina majaca tylko weekend wolny potrzebuje choc jednego dnia na ogarniecie tego, czego nie zdazyla w tygodniu. Zaznaczam ,ze emeryt ma wolne 7 dni w tygodniu i duzo latwiej jest mu sie dostosowac do reszty niz odwrotnie. Niedzielny obiad to nie okazja swiąteczna i rownie dobrze moze sie wcale nie odbyc.Moze wypali w inny weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:36 Tylko osoby źle zorganizowane zostawiają niedokończone sprawy na weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:38 lola211 napisała: > Bez sensu piszesz. > To jest moja matka i doskonale wie, jak u mnie wyglada tydzien. A ty wiesz, że w niedzielę matka ma inne plany Trzeba byc mega > betonem, by nie pojac, ze 4 osobowa rodzina majaca tylko weekend wolny potrzebu > je choc jednego dnia na ogarniecie tego, czego nie zdazyla w tygodniu. To jakaś nowość - wariant spotkania z matką w sobotę zajmie wam cały weekend? > Zaznaczam ,ze emeryt ma wolne 7 dni w tygodniu i duzo latwiej jest mu sie dosto > sowac do reszty niz odwrotnie. W twoim przypadku nie widzę dlaczego rezygnacja z rytuałów "gospodarczej" soboty miałaby być trudniejsza niż dla matki rezygnacja z jej rytuałów niedzielnych. A mnie osobiście potrzeba uczestnistwa we mszy i modlitwy wydaje się godniejszym usprawiedliwieniem niż wizyta w piekarni. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:13 lola211 napisała: > Ty chyba nie masz rodziny i nie wiesz jak takimi prawami rzadza sie takie spotk > ania. W mojej rodzinie spotkania i generalnie relacje rządzą się takimi prawami jak wszystkie inne. Uważam, że we własnej rodzinie, wśród najbliższych ludzi, a zatem najważniejszych dla siebie, kultura, wzajemny szacunek i podstawowy savoir vivre, których zazwyczaj się przestrzega w kontaktach z ludźmi spoza rodziny, tym bardziej powinny być na porządku dziennym. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:15 A my nie bawimy sie w sztywny wersal jesli chodzi o spotkania rodzinne bezokazyjne. Po prostu sie zdzwaniamy i ustalamy co i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:21 Nie ustalacie, ty sama chcesz ustalać, matka wg ciebie powinna tylko potakiwać. W tym problem. Nie o sztywny wersal chodzi, tylko o szacunek do drugiej osoby i branie pod uwagę jej zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:30 Przeciez biore.Matka podaje termin,a ja grzecznie tłumacze, ze w sobote mam to i to do zrobienia i moge, ale w niedziele.Skoro msza o 13, to przeciez moge przyjechac o 15.Co za problem? Dla mnie zaden.No ale dla niej juz jakis jest, bo ona obiad to by wolala wczesniej. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:40 Wiesz co, nie chce mi sie juz z Toba gadać, bo mam wrazenie, ze jaja sobie z nas robisz. Doprawdy, Twoj świat sie zawali jak raz w miesiącu poświęcisz matce 3 godziny w sobote zamiast w niedziele. I marchewka z marketu niechybnie Was wszystkich potruje. I dzieci zobaczą, ze trzeba sie czasem dostosować do rodziców zamiast stawiać cały świat na głowie, bo "jak tak chce". Albo jestes głupia, ze tego nie widzisz, albo tak egoistyczna, ze mnie sie to nie mieści w głowie. W sumie możesz wcale nie jadac obiadów z matka, będziesz miec dwa dni wolnego w weekend, czysty zysk. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 10:46 > W sumie możesz wcale nie jadac obiadów z matka, będziesz miec dwa dni wolnego w weekend, czysty zysk. I chyba do tego to zmierza. Jakby Lola chciała dać do zrozumienia, że te spotkania są bardziej w interesie matki niż jej i jeśli matka w ogóle chce jadać obiady z rodziną, musi się dostosować. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 14:39 A jej sie zawali jak pojdzie na msze na inna godzine? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 15:26 Nikomu się nie zawali. Jeśli stawiasz matce ultimatum, że albo będziesz się z nią spotykać według swojego widzimisię albo wcale, to nie mam nic więcej do dodania. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 22:53 A gdzie to wyczytalas? Po prostu negocjujemy/.Albo sie spotkamy albo przesuwamy spotkanie na inny termin. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:32 Wiele nastolatków tłucze się do swoich miejscowości ze szkoły dłuższą trasą niż pół miasta. Nie wiedziałam, że to też taka wielka trauma. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:14 plater-2 napisała: > Na miejscu tej mamy: > > - chodzilo o nagla nieprzewidziana sytuacje - darowalabym sobie nabozenstwo fa > timskie, chociaz to rocznica zamachu i zostala z dzieckiem > > - gdybym w zwiazku z nabozenstwem zobowiazala sie do jakiejs funkcji - powiedz > ialabym o tym corce i spytala, czy naprawde nie moze przyjsc po dziecko przed s > iedemnasta, jakby nie mogla zatelefonowala do kogos, zeby mnie zastapil; Zrobiłabym dokładnie to samo. W wypowiedziach Loli irytujące jest założenie, że skoro dla niej praktyki religijne są mało ważne, to każdy, dla kogo są ważne jest z definicji dewotem - zwłaszcza w kontekście zwykłej wizyty, bo sobota to dla niej dzień "gospodarczy" i ona nie ustąpi, bo to ważniejsze od jakiegoś tam kościółka. Myśle, że Lolę tak irytuje ta sytuacja, bo matka po prostu mocno ją eksploatuje - ten kolec w środku nocy na pogotowiu jest dosyć znamienny. Lolu, nawet jeśli pojawia się kwestia udzielenia matce pomocy "zdrowotnej" to naprawdę nie zawsze trzeba świadczyć ją natychmiast. Matka strzeli focha - no to strzeli. Moja mama ma tak samo - dostaje histerii z powodu zwykłego wyprysku, serio. I oczywiście, obraża się, gdy natychmiast nie lecę z pomocą, albo chociaż się nad nią nie użalam. Powiedziałam jej, co o tym myślę, nie odzywała się przez tydzień, potem jej przeszło. Nie mówię, że było mi łatwo, ale jak już zaczęłam, to poszło . Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:01 Jesli dzwoni do mnie z płaczem, to ja serio nie wiem czy to KOLEC czy drzazga.Po prostu jade. Tak prawde mówiac to po prostu zle bym sie czula odmawiajac tej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:19 Kwestia wprawy i uruchomienia czujnika w głowie - kiedy naprawdę potrzebuje pomocy, a kiedy manipuluje Przerabiałam przez kilkanaście lat. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 10:25 lola211 napisała: > Jesli dzwoni do mnie z płaczem, to ja serio nie wiem czy to KOLEC czy drzazga.P > o prostu jade. > Tak prawde mówiac to po prostu zle bym sie czula odmawiajac tej pomocy. Serio? Nawet jeśli chodzi o kolec w palcu? Jak do Ciebie dzwoni, to po prostu jej powiedz: "Mamo, jest późno/ jestem zajęta/robię coś ważnego/itp./itd., powiedz co ci jest". Jeśli trzeba, zrób to głośno i dobitnie. Jeśli płacze i nie może słowa z siebie wydusić, to najprawdopodobniej masz do czynienia z czystym atakiem histerii-sama zresztą o tym wiesz, przerabiałaś to zapewne setki razy. Powiedz wtedy, żeby się uspokoiła i zadzwoń za 10 min. Wiem, że nie jest to łatwe, zwłaszcza na początku, naprawdę wiem. Moja mama jest dokładnie taka sama. Co trzy miesiące ma raka innego narządu, nigdy nie ma przeziębień - tylko od razu "grypę", kaszel to od razu zapalenie płuc, a jedna krostka to początek co najmniej sepsy meningokokowej. Musisz zacząć matce stawiać w tym granice, bo oszalejesz albo wykończysz się fizycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 10:39 > Wiem, że nie jest to łatwe, zwłaszcza na początku, naprawdę wiem. Też przerabiałam na mamie ćwiczenia z asertywności. Może nie miała ostrych rzutów hipochondrii typu rak, ale wiecznie "źle się czuła" fizycznie i psychicznie, a cała ta gra zmierzała po prostu do tego, bym nie wychodziła z domu, tylko siedziała z nią przez cały czas. Szybko nauczyłam się odróżniać, kiedy naprawdę potrzebuje opieki, a kiedy manipuluje - natomiast uodpornienie się na manipulację zajęło mi znacznie więcej czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 11:38 Wczoraj było nabozenstwo Fatimskie Pierwsze w tym roku Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 12:25 Lola pisze "trzecia taka sytuacja". Trzeci raz jej matka odmowila, a normalnie zajmuje sie bez gadania wnukiem ? Czy - trzeci raz od urodzenia dziecka Lolinka poprosila o pomoc babcie ? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 13:18 > Czy - trzeci raz od urodzenia dziecka Lolinka poprosila o pomoc babcie ? Obstawiam tę opcję. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:00 Trzeci raz poprosilam o zajecie sie synem. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 07:03 a może ją częściej angażować w opiekę nad wnukiem? w sumie jak widujecie się z trudem raz w miesiacu, ledwo 2 razy sie nim zajela to moze nie jest z nim wystarczająco zżyta? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:48 Nie wykazuje inicjatywy.To dla mnie jasny sygnał, ze nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 12:58 A wy w ogóle rozmawiacie w tej rodzinie ze sobą, czy tylko wyciagacie wnioski na podstawie obserwacji sygnałów? Odpowiedz Link Zgłoś
taka_pani_jedna Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:12 Nie chce nic sugerować, ale dla mnie to równia pochyła. Widzę po teściowej. Każde święto kościelne, każde, jest w kościele. Nie wiem, czy nie dwa razy dziennie czasami. Mam wrażenie, że w roku na rok to się pogarsza, wyszukuje nowe okazje do bywania jak najczęściej w kościele, na szczęście nie idzie w stronę mocherową, ale kto tam to wie. A to wszystko tak naprawdę z nudów i braku jakichkolwiek zainteresowań. Smutne, i dla mnie kosmicznie niezrozumiałe, przedkładanie w sumie czegoś tak zupełnie nieobowiązkowego i dowolnego jak wizyta w kościele, nad np. pomoc córce. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 14.05.14, 23:18 Tez tak to widze.Mnostwo wolnego czasu,nie ma co robic, no to do kosciola ;pojdzie.I wlasnie to mnie tak wkurza- ze nic sensowniejszego nie wymysli.Zycie przelatuje jej przez palce. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 04:11 No, ale czy nie mozecie zrozumiec, ze chodzenie do Kosciola nie musi byc dla danej osoby marnowaniem czasu i dla niej jej wlasne zycie nie przelatuje przez palce. Tym bardziej, ze jej jako osobie wierzacej blizej jednak do tego zycia wiecznego niz ziemskiego w sensie patrzenia w przyszlosc. Sa ludzie, ktorzy sa bardzo zaangazowani w mnostwo spraw swieckich i wydaje im sie, ze im zycia nie starczy. Sa tacy, ktorym juz to potrzebnie nie jest i niekoniecznie widza sens angazowania sie. Widze to po mojej mamie (78 l), ktora akurat do kosciola nie lata, ale chodzi na koncertm wystawy, bardzo duzo czyta i inetersuje sie polityka, ale tez z wiekiem w zajmowaniu sie wieloma rzeczami widzi jakby coraz mniej sensu i ma na to mniejsza ochote niz kiedys. I ja sie temu nie dziwie, bo sama dobiegam 50tki i czasem wole sobie posiedziec w domu niz gdzies gnac, bo "koniecznie" trzeba. Guzik, wcale nie trzeba. Oczywiscie w tym konkretnym przypadku byla mowa o opiece nad wnukiem i pewnie wiekszosc babc chetnie by sie zgodzila, ale niekoniecznie wszystkie. A moze babcia sie boi, skoro w ciagu tak glugiego czasu tylko pare razy zostala z nim sama. Ja bym sie bala, a stara nie jestem . Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:16 > No, ale czy nie mozecie zrozumiec, ze chodzenie do Kosciola nie musi byc dla da > nej osoby marnowaniem czasu i dla niej jej wlasne zycie nie przelatuje przez pa > lce. Kazdy wariat jest przekonany o słusznosci spojego postepowania.Czy to znaczy,ze trzeba to akceptowac i dac mu sie zatracic w urojeniach? Z tego co wiem, trzeba to wrecz leczyc- dla dobra tych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
blaszany_dzwoneczek Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:46 Jesteś bardzo nietolerancyjna. Pogardzasz matką i innymi ludźmi wierzącymi. Powiem szczerze że nie spotkałam się jeszcze z kimś kto w tak ostentaycjny sposób demonstrowałby swoją pogardę dla innych przekonań religijnych i nazywał czyjąś wiarę chorobą psychiczną, urojeniami, dewocją i fanatyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:57 To tylko Twoja interpretacja. Nic mi do wiary innych, o ile nie przekształca sie to w skrzywienie.A tak bywa i tego wlasnie sie boje. Moja tesciowa tez chodzi do kosciola, ma 82 lata i wierz mi- nie wyglada to tak, jak u mojej matki.Jest 20 lat starsza, ale zachowuje zdrowe proporcje.Moja matka zas juz teraz przegina. Wiara,religijnosc potrafi wypaczyc psychike- vide przypadek zaglodzonej przez rodziców dziewczynki czy zatłuczenie matki przez syna, ktory dzien w dzien zarliwie sie w kosciele modlil.Poil ją woda swiecona i wyganial szatana. To sa skrajne przypadki, ale podlozem jest wlasnie skrzywienie na tle religijnym. Moja babcia- matka mojej matki- ostatnie lata zycie przesiedziala na stoleczku słuchajac radia maryja.To juz byla choroba. Mam po prostu biernie patrzec jak byc moze moja matka sie w czyms takim pogrąża? Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 09:00 lola211 napisała: > Kazdy wariat jest przekonany o słusznosci spojego postepowania Uderz stół, a nożyce się odezwą... Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:16 lola211 napisała: > Tez tak to widze.Mnostwo wolnego czasu,nie ma co robic, no to do kosciola ;pojd > zie.I wlasnie to mnie tak wkurza- ze nic sensowniejszego nie wymysli.Zycie prze > latuje jej przez palce A jakby Ci odmówiła, bo idzie na salsę lub do kosmetyczki to byłoby lepiej? Tak myślałam. Ma lubić to co Ty lubisz, bo to co ona lubi nie jest trendy? Bomba. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy to juz dewocja? 15.05.14, 08:58 Tak, byloby lepiej, bo to nie grozi dewocja. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 10:28 Ojej, no rzeczywiście, dewocja jest najstraszniejsza. To takie nieeuropejskie, moherowe i w ogóle inni w jej wieku tak nie mają. Straszne. Moim zdaniem o wiele gorsze są te telefony z płaczem "przyjeżdżaj, bo umieram". To jest to, na co nie powinnaś matce pozwalać, w dewocję niech sobie uderza jak zechce. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw ora et labora 15.05.14, 10:34 Życie nie może się zamienić w odmawianie pacierzy ani nie może się zamienić w prace. Im lepiej potrafimy się modlić, tym lepiej potrafimy żyć, im lepiej potrafimy żyć, tym lepiej sie modlimy.. Modlitwą jest każdy czyn podyktowany miłością, który jest bezinteresowną służbą drugiemu człowiekowi. Odpowiedz Link Zgłoś
zoe7 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 09:56 Mam tak samo. Z moją Mamą. Szanuję jej potrzeby i wybory, w sumie cieszą mnie, biorąc pod uwagę jej wiek i zbliżający się, tak czy siak, koniec (74l.). Ale to pewnie z mojej własnej wiary wynika. Mam tez świadomość, że w razie jakiejś skrajnej sytuacji, zrezygnowałaby pewnie z wyjścia do kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
kleo881 Re: Czy to juz dewocja? 16.05.14, 11:31 Kobieta ma po prostu swoje zycie i inne priorytety niz TY. To nie nianka wynajmowana na godziny, a babcia ktora moze miec ulozone 'zajecia' tak jak chce. Widocznie w tym 'wieku' zaczela bardziej kierowac sie w strone kosciola, a chec uczesniczenia w 2 mszach nie ejst raczej niczym dziwnym - moze rzeczywiscie to jakies wazne msza dla twojej mamy, moze w intencji kogos kogo znala ...? Gdyby biegala codziennie i nie widziala nic innego poza kosciolem to mogloby to byc dziwne, ale tak nie widze w tym nic dziwnego ze kobieta zaprasza Was wtedy kiedy jej jest wygodniej, a nie wtedy kiedy Wy chcecie Odpowiedz Link Zgłoś
lasenc-ja123 Re: Czy to juz dewocja? 18.05.14, 17:52 Spróbuj poszukać pomocy w centrum Małego Człowieka. Maja oddział żłobkowy. W wielu takich miejscach można podrzucić dzieckon a kilka godzin. tutaj masz link, może się przda na przysżłość szczegóły Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: Czy to juz dewocja? 18.05.14, 19:06 O, to opcja idealna dla zapobiegawczej loli Odpowiedz Link Zgłoś