Dodaj do ulubionych

Podstawówka prywatna: nadęta elita?

27.05.14, 08:30
Znajoma tak określiła uczniów szkół prywatnych/społecznych.
Jak to jest naprawdę? Czy do szkoł prywatnych chodzi elita, a do publicznych patologia? Czy dzieci z cieplarni radzą sobie potem skonfrontowane z normalnym życiem, czy jednak ono je zaskakuje? A może zamienają się w takiej szkole w snobów?
Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 08:39
      Sądzimy, że dobra prywatna szkoła lepiej rozwija dziecko i jest bezpieczniejsza od wielu państwowych w nieciekawej okolicy.
      Z chamstwem i przestępstwem (jako np. świadek) i tak każdy człowiek w końcu się styka, ale po co zwielokrotniać jego ryzyko zwłaszcza w przypadku dzieci? Dzieci w przyjaźniejszym i bezpieczniejszym środowisku chyba lepiej się rozwijają niż te które muszą non stop ćwiczyć asertywność i ciągle być narażone na zaczepki od 7 roku życia.
      • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 08:48
        z moich doświadczen szkolnych: tak, dzieci, które przyszły ze szkół prywatnych do państwowej ( nasza podstawówka raczej niepatologiczna) miały problem z adaptacją, były snobami, miały bogatych rodziców (czym się chwaliły), słabo radziły sobie w kontaktach z innymi dziećmi i z tym, że nie są pępkiem świata (nasza klasa ok.25 osób, klasy ze szkół, z których przyszły to ok12-15 osób, więc bardziej indywidualne podejście).
        Pewnie nie jest tak zawsze i wszędzie i nie wiem, jak aktualnie. Ja pod SP chodziłam w latach '90tych.
        • kukaszkaa Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:04
          Na czym polegały kłopoty w kontaktach?
          • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:10
            kukaszkaa napisała:

            > Na czym polegały kłopoty w kontaktach?

            dzieci ze szkół prywatnych wywyższały się, mieliśmy wrażenie, że chcą sobie 'kupić' znajomych, dając im prezenty, przynosiły do szkoły wartościowe przedmioty (nie tylko zabawki i gadżety) - cała 3. była na klasowym marginesie, nie lubiliśmy ich, bo snobowali.
            • kukaszkaa Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:12
              Ty mówisz o swojej szkole, czy szkole swoich dzieci?
              • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:15
                kukaszkaa napisała:

                > Ty mówisz o swojej szkole, czy szkole swoich dzieci?

                swojej - napisałam w poprzednim poście.
                Nie wiem, jak jest dziś. Wtedy jednak większość chodziła do państwowych szkół.
                moje dzieci, jak widać z sygnaturki, mają 2 i 4 lata. ale też widzę różnicę między placówkami państwowymi a prywatnymi ( chłopcy chodzili/chodzą do prywatnego żłobka, teraz starszy jest w państwowym przedszkolu) - tyle, że z innej perspektywy, bo rodzica. Jako rodzic lepiej oceniam placówkę prywatną niż państwową.
            • gazeta_mi_placi Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:33
              Przykre, że taka wspaniała państwowa klasa odrzuciła trójkę dzieci tylko dlatego, że są z bogatszych domów, a próbę zaprzyjaźnienia się potraktowali jak "wkupienie się w łaski"....
              • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:37
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Przykre, że taka wspaniała państwowa klasa odrzuciła trójkę dzieci tylko dlateg
                > o, że są z bogatszych domów, a próbę zaprzyjaźnienia się potraktowali jak "wkup
                > ienie się w łaski"....

                może i przykre, ale prawdziwe.
                Każdą próbę manipulacji dzieciaki szybko wychwytują. A obdarowywanie prezentami tak właśnie było postrzegane. Chwalenie się kto gdzie był również. Nauczyciele też nieszczególnie przepadali za tą 3. Przynajmniej my to wtedy tak widzieliśmy. A i rodzice tych dzieci mieli mocno roszczeniowe podejście i próbowali 'na siłę' własne dzieci włączyć w poszczególne paczki, które w klasie powstały. W efekcie było jeszcze gorzej... Ale to było dawno temu. Będzie 15lat.
                • kukaszkaa Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:55
                  Nie obraź się, ale tak się zastanawiam, czy przypadkiem nie wy rozkręciliście wrogość z pomocą nauczycieli.... Oczywiście przechwalanie się potępiam, ale może to była kolejna próba wejścia do zamkniętej grupy, w czym nie pomogli nieżyczliwi lub nieporadni nauczyciele?
                  • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:00
                    być może, to było na prawdę dawno.
                    teraz mam inną perspektywę, inaczej to oceniam, inaczej na to patrzę.
                    Z drugiej strony jedna z tych trzech osób zmieniała szkołę po raz któryś tam, a już w naszej szkole przeszła przez wszystkie klasy - nasza była ostatnia. Oczywiście to mogło nie wynikać z jej uczęszczania do szkoły prywatnej, może było coś innego na rzeczy.
    • dziennik-niecodziennik Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:31
      > Czy do szkoł prywatnych chodzi elita, a do publicznych patologia?

      u nas jest odwrotnie - do państwowych chodzą wszyscy, do prywatnej dzieci które sobie w państwowych nie radzą z różnych względów.
    • sonniva W życiu 27.05.14, 09:34
      nie posłałabym dziecka do prywatnej szkoły podstawowej, czy innej za którą musiałabym uiszczać czesne.
      Dla mnie to zwyczajne wyrzucanie pieniędzy w błoto - tak, tak wiem jak to brzmi zaraz będę wyrodną matką która zaprzepaszcza przyszłość swojego dziecka smile !!!
      Prawda jest taka, że prywatne placówki leczą kompleksy rodziców i z edukacją dziecięcia i jego świetlaną przyszłością nie mają nic wspólnego. Jedyne co jestem w stanie rozumieć w kwestii, iż dziecko uczęszcza do takiej placówki, to to iż nie jest w stanie poradzić sobie w państwowej i wymaga dodatkowej opieki i większego zaangażowania nauczyciela.
      • kukaszkaa Re: W życiu 27.05.14, 09:41
        A masz jakieś doświadczenia z prywatnymi szkołami?
        • sonniva Re: W życiu 27.05.14, 10:06
          Mam,
          moi znajomi posłali dziecko, bo nie dawało rady w państwowej.
          Inni posłali, aby pokazać, że ich stać. A pokazywać nie musieli, bo i tak wszyscy widzą, ze tak jest wink.
          Inny znajomy wysłał, bo zajmuje wysokie stanowisko i twierdzi, ze nie wypada mieć dziecka w państwowej. Ale to był przytyk do mnie bo także zajmuję wysokie stanowisko, a dziecko mam w państwowej wink
          • malutka_kicia Re: W życiu 27.05.14, 12:03
            W moim mieście najlepiej w rankingach CKE wychodzą szkoły katolickie prowadzone przez różne zakony i właśnie szkoły prywatne. Różnica w poziomie nauczania wg tych rankingów jest b. duża. I gdzie wysłać zdolne dziecko jeśli nie chce się go narażać na pranie mózgu w katolickiej szkole?
          • joa66 Re: W życiu 28.05.14, 10:27
            A jakim cudem dzieci ze szkół niepublicznych (które "nie dają sobie rady" w szkołach publicznychwink ) piszą egzaminy zewnętrzne o wiele lepiej niż publiczne?

            Aaa.. zapomniałam..to nauczyciele za nich piszą - tak mówiła córka szwagra pierwszego męża sasiadki. Jak bumcykcyk.
      • irima2 Re: W życiu 27.05.14, 10:32
        sonniva napisała:
        > nie posłałabym dziecka do prywatnej szkoły podstawowej, czy innej za którą musi
        > ałabym uiszczać czesne.
        > Dla mnie to zwyczajne wyrzucanie pieniędzy w błoto

        W stanach przeprowadzono długoterminowy eksperyment. Wybrano kilkaset rodzin, każdej dano bony edukacyjne (z tego co pamiętam to na 100 tys USD). Podzielono ich na trzy grupy: pierwsza miała pieniądze wydać w podstawówce, druga w liceum a trzecia na studiach. Po kilkudziesięciu latach zbadano losy dzieci. Najlepiej się wiodło (badano pozycję społeczną, prestiż stanowisk i zarobki) tym, w które inwestowano w podstawówce.
        • sonniva Re: W życiu 27.05.14, 11:21
          USA to nie Polska wink
          Tam edukacja woła o pomstę do nieba.
          Nie za bardzo wiem po co przytaczasz badania z USA, ze niby znowu jakieś kompleksy na punkcie zachodu mamy mieć? Chyba odwrotnie?
          • irima2 Re: W życiu 27.05.14, 11:34
            > Tam edukacja woła o pomstę do nieba.
            No nie wiem. Tak stanowczo bym tego nie osądzała. Mają najlepsze uczelnie na świecie (polskie pojawiają się chyba coś około 400 miejsca) i mają chyba trochę więcej noblistów od nas?
            Mniejsza z tym.
            Te badania przywołałam nie dlatego, że mam kompleksy, tylko dlatego ze w innych krajach ich nie przeprowadzili. A wydaje mi się, że bez względu na kraj jednak inwestycja w edukację dziecka przynosi efekty. Ale każdy ma swoje priorytety. Ty uważasz, że jak ktoś posyła dziecko do prywatnej szkoły to tylko leczy swoje kompleksy. Ja uważam, że dobra szkoła jednak zwiększa szanse dziecka. A już na pewno poszerza horyzonty.
            • sonniva Re: W życiu 28.05.14, 10:11
              Chcesz wierzyć w bajki to wierz.
              wink
      • damajah sonniva 27.05.14, 12:49
        Myślę że masz bardzo ograniczony sposób myślenia. Ponieważ Twoi znajomi posłali dziecko do szkoły prywatnej bo sobie nie radziło to wg. Ciebie wszyscy tak robią?
        Nie wszyscy.
        Moje dzieci pójdą do szkoły prywatnej i bardzo się cieszę że możemy je tam posłać (że nas na to stać)
        A powodem nie jest to że są słabe/gorsze, wręcz przeciwnie obie są zdolne, starsza uczy się bardzo dobrze i ma sporo osiągnięć w dziedzinach w których jest zdolna, młodsza jest bardzo bystra i chętna do nauki i ma swoje zdolności które w tej szkole będą rozwijane.

        Powody są takie:

        1. Jest to szkoła Chrześcijańska (nie katolicka!) co jest dla nas bardzo ważne.
        2. Szkoła trzyma wysoki poziom nauczania, klasy są malutkie i każdy traktowany jest indywidualnie. Jako że sama chodziłam do szkoły z małymi klasami (szkoła muzyczna) bardzo to sobie cenię i dobrze wspominam.
        3.Szkoła trzyma solidne standardy moralne i etyczne. Mocno współpracuje z rodzicami. Bardzo cieszy mnie fakt że np. mundurki nie są używane od święta ale obowiązkowo noszone codziennie
        (ubiór szkolny jest bardzo ok, fajne bluzeczki, spódnice lub spodnie i sweterki lub bluzy - żadne wydziwiane princeski i inne brzydactwa, po prostu dobrze skrojone i z dobrych materiałów ale w miarę skromne odzienie)
        4. Moje dzieci będą w jednej szkole mimo że są na różnych poziomach edukacji co ułatwi nam bardzo logistykę
        5.W budynku szkoły znajduje się również szkoła muz. a obie córki mam uzdolnione w tym kierunku więc nie będzie wożenia każdej w inne miejsce w innym czasie co BARDZO ułatwi nam życie.
        6.W naszym miejscu zamieszkania szkoły są totalnie beznadziejne. Szkoły rejonowe, zarówno podstawówka jak i gimnazjum są na poziomie tragicznym. Dosłownie. W gimnazjum edukacyjna wartość dodana jest ujemna. I to nie tylko w rejonówkach ale w większym rejonie. Musielibyśmy zatem posyłać dzieci do dwóch różnych szkół i wozić je dodatkowo na zajęcia dodatkowe w rózne miejsca

        Dla mnie szkoła prywatna jest rozwiązaniem najlepszym pod każdym względem - i cieszę się że mogę skorzystać z tej opcji. Gdyby nie było mnie na to stać miałabym naprawdę problem - musiałabym posłać dzieciaki do różnych szkół - w różnych miejscach oddalonych od domu sporo, każdą z nich wozić osobno na zajęcia dodatkowe a mam przecież jeszcze trzecie dziecko malutkie.
        Czesne szczerze mówiąc nie jest wcale dramatyczne, powiedziałabym ze dosyć niskie, zdecydowanie za niskie żeby mówić o snobizmie. Ponieważ uczą się tam na różnych poziomach dzieci znajomych - wiem ze rodzicom daleko do snobów jak również większość z nich to żadni bogacze (chociaż nie uważam żeby bycie "bogatym" cokolwiek to znaczy było złe) ale raczej ludzie którzy bardzo świadomie wybierają tą akurat szkołę.
        • ally Rozbrajające 27.05.14, 17:35
          > 3.Szkoła trzyma solidne standardy moralne i etyczne. Mocno współpracuje z rodzi
          > cami. Bardzo cieszy mnie fakt że np. mundurki nie są używane od święta ale obow
          > iązkowo noszone codziennie

          Chodziłam dawno temu do szkoły, gdzie nosiło się mundurki - nie wiedziałam, że dzięki temu trzymałam standardy "moralne i etyczne" big_grin
        • sonniva damajah 28.05.14, 09:12
          Rozumiem Twoje argumenty, wszystko to co wymieniłaś moje dziecko ma zapewnione w państwowej placówce.
          I ustalmy jeszcze jedno (widzę że bardzo zwracasz na to uwagę) mnie też stać, żeby dziecko wysłać do takiej placówki, pieniądze dla mnie nie mają tu żadnego znaczenia. Ale nie wysyłam, bo podkreślam kolejny raz - to jest niepotrzebne. Wierz mi przyszłość naszych dzieci zależy od zupełnie czego innego. Pozostaję w swojej opinii nt. szkół prywatnych. Dowód: - ja! Nie kończyłam prywatnych szkół a jestem tu gdzie jestem wink
          • magic.meadows Re: damajah 28.05.14, 09:31
            Chyba źle stawiasz sprawę, bo moze gdybys skończyła renomowana, prywatna szkole w Polsce bądź nie, byłabys dużo dalej, a tak jesteś tylko tu, gdzie jesteś?
            Teraz napiszesz, ze jesteś minimalistka i to Ci wystarcza, co masz, ale musisz przyznać, ze cień niepewności zostajesuspicious
            Ci ludzie, którzy teraz w Polsce posyłają dzieci do najlepszych i najdroższych szkół, tez kończyli szkoły państwowe, wielu osiągnęło więcej niż ty, a jednak decydują, ze ich dzieci bedą w innych szkołach. Myślisz, ze wszyscy tylko chcą sie popisać pieniędzmi...
            • sonniva Re: damajah 28.05.14, 10:07
              "Ci ludzie, którzy teraz w Polsce posyłają dzieci do najlepszych i najdroższych
              > szkół, tez kończyli szkoły państwowe, wielu osiągnęło więcej niż ty"

              Ale jesteś o tym naprawdę przekonana, że osiągnęli więcej niż ja? Skąd te wnioski?

              "Myślisz, ze wszyscy tylko chcą się popisać pieniędzmi..."

              może nie wszyscy (ja nie), ale większość - stanowczo tak.












              Ustawienia Wyloguj

              sonniva

              Ulubione fora
              Wątki
              . .


              Twoje: Posty Zdjęcia .
              .












              Reklama
              "
              • magic.meadows Re: damajah 28.05.14, 10:20
                A to przedstaw sie, ktore miejsce na liście Forbsa, choćby polskiej, zajmujesz. Jesteś szefem wszystkich szefów czy tylko szefem?
                Naprawdę uważasz, ze nikt nie osiagnął więcej? Zmień coacha, bo ten odwala fuszerkę.
                • sonniva Re: damajah 28.05.14, 10:22
                  Może jeszcze wydruk z mojego konta chcesz zobaczyć smile
                  Mimo wszystko powodzenia życzę!
                  • magic.meadows Re: damajah 28.05.14, 10:28
                    Pierwszych kilku to jednak faceciwink zreszta czemu ograniczać sie do Pl?
                    Jest jeszcze jedna opcja, w szkole publicznej jesteś kimś, masz większe auto, lepsze wakacje i duży dom. To robi wrażenie, nie? W najlepszych szkołach byłabys raczej średniakiem, a to juz nie to samotongue_out
                  • joa66 Re: damajah 28.05.14, 12:13
                    Wystarczy jak podasz nazwę miejscowości, żeby kazdy mógł zobaczyć jakie wyniki osiągają "ci którzy sobie w szkole publicznej nie dają rady" wink

                    Zakładam , że takich informacji się nie doczekamy.

          • ghrtth Re: damajah 28.05.14, 21:46
            to jest niepotrzebne. Wi
            > erz mi przyszłość naszych dzieci zależy od zupełnie czego innego. Pozostaję w s
            > wojej opinii nt. szkół prywatnych.

            Więc od czego? Zdradź ten tajemniczy czynnik, który sprawia, że jakoś edukacji przestaje mieć znaczenie! Jest jeszcze szansa ocalić wszystkie te kraje, które bez sensu wydają pieniądze na tę niepotrzebną edukację wink.

            Widziałam to z perspektywy nauczyciela i gdybym kiedyś miała możliwość, chciałabym zapewnić dziecku miejsce w prywatnej szkole. W państwowej może trafić na fajną klasę i nauczycieli, jego talenty mogą być doceniane i rozwijane, nauczyciele będą mu podsuwać wyzwania. Ale niestety może - i jest to niestety bardzo prawdopodobne - trafić do kiepskiej klasy, w której nauczyciele będą musieli tracić ok. połowę lekcji na uspokajanie uczniów. W której liderami są agresywne, chamskie dzieci, skłonne do upokarzania słabszych. Może być sporo rodziców hamujących wszelkie inicjatywy, przygody, wycieczki, rodziców niezbyt zainteresowanych edukacją dzieci.

            Szkoła prywatna to pewność, publiczna - loteria.

            W szkole państwowej wiele razy spotkałam się z gnojeniem uczniów zdolnych, choć dziwnych, zbyt śmiałych, czy wręcz przeciwnie - zbyt nieśmiałych. Dzisiaj właśnie nasłuchałam się w p. nauczycielskim o sympatycznej i bardzo zdolnej, choć trochę rozrabiającej dziewczynce, jaką to jest bezczelną gó...arą. Nikt w tej szkole nie zastanowi się, czego to dziecko potrzebuje, by się rozwijać, jakie ma zainteresowania. Jest skreślone dla większości grona, zanim zaczęło czwartą klasę.

            W szkole społecznej nie ma o tym mowy. Nauczyciele sami polują na przejawy talentów, potencjału dziecka. Jeśli nauczyciel nie wywiązuje się z obowiązków, cóż... jest zmieniany na lepszego. W szkole publicznej jest anglistka, która z dziećmi właściwie nie zamienia słowa po angielsku. Jej lekcje to spisywanie słownictwa i reguł gramatycznych na tablicy - metodyka ze średniowiecza.

            i jeszcze jako była uczennica - cóż, jestem przykładem dziecka, którego potencjał zupełnie olano. Byłam właśnie takim dzieckiem, o którym dyskutowano w pokoju i któremu udowadniano wiecznie, że wcale nie jest zdolne, wcale nie zna się na tym, co uważa za swoje zainteresowania. Niestety w to uwierzyłam i źle się to skończyło i skutki tego odczuwam do dzisiaj. W szkole prywatnej nie byłoby mowy o takim traktowaniu przez nauczycieli.
      • bambzgrozja Re: W życiu 27.05.14, 15:23
        Moje dzieci skończyły prywatną szkołę, do której było chętnych 10 osób na jedno miejsce. W związku z tym, aby się dostać, musiały zdać egzaminy wstępne. W klasie były dzieci adwokatów, lekarzy, prezesów dużych firm, a średnia klasowa ocen na koniec roku oscylowała w okolicach 5,2. Także stwierdzenie, że z prywatnych szkół krzystają dzieci, które sobie nie radzą jest absolutnie nie zgodne z prawdą.

        • dorek3 Re: W życiu 27.05.14, 19:45
          Zaraz się dowiesz że w szkołach niepublicznych oceny są za piękne oczy. Mi tak w każdym razie napisano na Starszym Dziecku.
          • sonniva Re: W życiu 28.05.14, 10:12
            W szkole mojego dziecka wychowawczyni powiedziała: "u nas dzieci dostają w szkole 4 za to co w szkołach prywatnych 6". I tyle w temacie.
            • dorek3 Re: W życiu 28.05.14, 10:14
              A wychowawczyni to sama te 6 stawia w prywatnych? Czy ma tak samo ugruntowana wiedzę na temat tych placówek jak Ty?
              • sonniva Re: W życiu 28.05.14, 10:21
                Wiem, że Pani wychowawczyni nauczała w szkołach prywatnych.
                Więc widocznie wie jak się ocenia.
                • dorek3 Re: W życiu 28.05.14, 10:24
                  Jeśli tak to bardzo to o niej źle świadczy. Zarówno jako o człowieku a w szczególności nauczycielu. Nie czujesz tego?

                  W każdej szkole są WSO więc wszystko powinno być dosyć jasne.
                  • sonniva Re: W życiu 28.05.14, 11:06
                    A ja uważam wprost przeciwnie: takie słowa dobrze świadczą o nauczycielu: dziecko musi się naprawdę napracować i bardzo starać, aby otrzymać dobrą ocenę. I tak właśnie w tej szkole jest! Pozdr.
                    • dorek3 Re: W życiu 28.05.14, 11:18
                      Analizujesz to tylko jednowymiarowo, a nie zauważasz że:
                      - nauczycielka koniunkturalnie podchodzi do swojej pracy; nie można wykluczyć że tak postępuje również w innych kwestiach
                      - nie ma potrzeby dobrego nauczania skoro sama obniża swój poziom wymagań

                      Jak by mi nauczyciel tak powiedział to by mnie bardzo interesowało dlaczego? I w bajki należy włożyć teorie o "przygłupich prywatnych". Jeśli już to trend jest dokładnie odwrotny. Płacę więc wymagam..."odpowiedniego poziomu".
                    • ewa_mama_jasia Re: W życiu 28.05.14, 11:27
                      Bywają szkoły publiczne dobre. W mojej dzielnicy na 20 szkół (w tym 8 najlepszych pod względem wyników sprawdzianu) są takie 2.
                    • joa66 Re: W życiu 28.05.14, 11:41
                      Plotkowanie dobrze świadczy o nauczycielu????
                      Zmiana standardów za pieniądze też?

                      No to faktycznie mamy inne oczekiwania dotyczące nauczycieli.
            • ewa_mama_jasia Re: W życiu 28.05.14, 10:36
              Ok, przyjęłam do wiadomości. Szóstki - jeśli są - są za wiedzę pozaprogramową lub za zadania "dla chętnych". Więc jeśli za to są u Ciebie czwórki - to napisz, za co są piątki i szóstki. I podaj proszę średni wynik sprawdzianu za zeszły rok z Twojej szkoły (albo napsiz mi nazwę szkoły na priw, to sama sobie sprawdzę. Tak z ciekawości dla porównania, z jaką wiedzą dzieci wychodzą z tej szkoły.
            • bambzgrozja Re: W życiu 29.05.14, 11:29
              Są szkoły prywatne o różnych poziomach nauczania. Akurat ta, którą skończyły moje dzieci ma też najwyższą średnią w województwie z egzaminów po szóstej klasie. A przecież tych testów nie sprawdzają nauczyciele zatrudnieni w szkole.
              • jotde3 Re: W życiu 01.06.14, 07:34
                bambzgrozja napisała:

                > Są szkoły prywatne o różnych poziomach nauczania. Akurat ta, którą skończyły mo
                > je dzieci ma też najwyższą średnią w województwie z egzaminów po szóstej klasie
                > . A przecież tych testów nie sprawdzają nauczyciele zatrudnieni w szkole.

                a kto pilnuje przy ich pisaniu ?
        • barbibarbi Re: W życiu 28.05.14, 12:36
          bambzgrozja napisała:

          > Moje dzieci skończyły prywatną szkołę, do której było chętnych 10 osób na jedno
          > miejsce. W związku z tym, aby się dostać, musiały zdać egzaminy wstępne. W kla
          > sie były dzieci adwokatów, lekarzy, prezesów dużych firm, a średnia klasowa oce
          > n na koniec roku oscylowała w okolicach 5,2. Także stwierdzenie, że z prywatnyc
          > h szkół krzystają dzieci, które sobie nie radzą jest absolutnie nie zgodne z p
          > rawdą.
          >

          twoja prawda jest taka jak powyżej, a moja jest taka, że w prywatnej szkole uczy się dzieciak znajomych, który nie dawał sobie rady w państwowej. Tak na marginesie, "nie zgodne" pisze się razem.
          • irima2 Re: W życiu 28.05.14, 12:56
            Może w jakiś szkołach prywatnych faktycznie tak jest. Nie wiem czemu się upieracie przy swoim, ale fakty są takie, że obecnie szkoły prywatne w zdecydowanej większości mają bardzo wysoki poziom. Tu przykład dla Poznania:
            poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,14012696,Ktora_poznanska_podstawowka_najlepsza__Wyniki_sprawdzianu.html
            Pierwsza publiczna szkoła to miejsce 9 i to szkoła Salezjanów, więc nie jest to typowa rejonówka. Na 10 miejscu szkoła muzyczna, na 11 miejscu pierwsza szkoła publiczna rejonowa. Potem znowu długo nic i kolejne publiczne pojawiają się na 18 i 20 miejscu.
            Myślę, że w innych miastach sytuacja jest podobna.
    • gaskama Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:34
      Generalnie statystyki mówią, że szkoły społeczne i prywatne lepiej uczą od państwowych (mówię ty wyłącznie o szkołach podstawowych, już uczelnie liczą się przede wszystkim państwowe). To wynika z wielu czynników. Nie chce mi się ich wyliczać. Ale nie należy generalizować, wszystko zależy od szkoły, od uczniów, od dzielnicy.
      • menodo Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 23:55
        > Generalnie statystyki mówią, że szkoły społeczne i prywatne lepiej uczą od pańs
        > twowych (mówię ty wyłącznie o szkołach podstawowych, już uczelnie liczą się prz
        > ede wszystkim państwowe)."

        gimnazja i licea też "uczą lepiej".
    • klamkas Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 09:57
      Córka chodzi do prywatnej, jest już w 5-tej klasie. Wybraliśmy tą szkołę z kilku powodów, główny był taki, że poziom nauczania jest wyższy niż w naszej osiedlowej szkole. Przede wszystkim młoda ma tam tyle angielskiego, że nie musi już chodzić na żadne zajęcia pozalekcyjne, co oszczędza czas nas wszystkich. Oprócz tego szkoła mała, dzieci się znają, rodzice się znają, znamy nauczycieli a oni nas.

      Czy dzieci snobują? Nie wiem, nie wydaje mi się. Córka poza szkołą nie ma problemu z kontaktami z innymi dziećmi (no, nie większy niż przed pójściem do tej szkoły, bo ogólnie nie jest typem duszy towarzystwa). Bardziej snobują dziewczynki z naszego osiedla, które chodzą do państwowej podstawówki i dręczą inne dzieciaki za brak odpowiedniego smartfona czy niemodną bluzkę (mamy na podwórku dwie takie aparatki).
    • incubus_0 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:08
      Mam absolutnie odmienne zdanie. Znam uczniów szkoły prywatnej i są to całkowicie normalne dzieciaki bez zadęcia, nie zmanierowanie, grzeczne i sympatyczne.
      • k1234561 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:24
        Moja córka chodzi do prywatnej szkoły.Wybraliśmy ją ponieważ gwarantowała spokój,brak przemocy,małe klasy indywidualne podejście do ucznia,poziom.
        Po latach mogę powiedzieć tak,bo córka kończy w tym roku prywatną podstawówkę,spokój względny był,przemocy,chamstwa,kradzieży nie było.Jeśli chodzi o indywidualne podejście tak sobie,poziom sztucznie śrubowany,aby szkoła wypadała dobrze w rankingach.Dzieciaki fajne,żadne snoby i nadęta elita.Zwykłe,normalne,przeciętne dzieci.Z ta może różnicą,że "mające wszystko",ale nikt przed nikim nie szpanował,nie wywyższał się.Raczej wszyscy jechali i tak na tym samym wózku.
        Jedyny minus tej szkoły to nauczyciele.Odwalali swoją robotę tylko.Właściwie nie było tam nauczyciela,który by umiał zainteresować dzieci swoim przedmiotem,który umiałby dobrze wytłumaczyć zagadnienia (np.matematyka),często musiałam sama przysiadać z córką,a czasem i nawet na korki wysłać.Nauczyciele często dopiero po studiach,bez praktyki w zawodzie,bez doświadczenia.Tacy bez zapału i inicjatywy.Wszystko raczej woleli zepchnąć na rodziców.Natomiast kochali wszelkie testy,sprawdziany itp.Pani z matematyki np.wprowadziła jednego dnia nowy temat,zadała do domu 3 strony z ćwiczeń a na drugi dzień sprawdzian z tego.To tak mniej wiecej u nas wyglądało.
        Plusem tylko był ten spokój i to że dzieci były z dobrych domów,nie tylko bogatych,ale też z domów,gdzie przykładano wagę do wychowania i nauki.
    • mary_lu Fajna elita 27.05.14, 10:13
      Moje rodzeństwo chodziło mniej więcej przez połowę edukacji do prywatnych podstawówek, gimnazjów i liceów, mają stamtąd rewelacyjnych znajomych. W szkole podstawowej dzieciaki były mniej skupione na pieniądzach niż w mojej biednej rejonówce, wyżej wręcz było snobowanie się na osoby olewające pieniądze rodziców.

      Potem wiele osób szło do państwowych liceów, prawie wszyscy na państwowe studia, nie słyszałam o problemach. Raczej sukcesach.

      "Dzieciaki" mają teraz po 25-30 lat, widać już, co z nich wyrosło - w większości wypadków aż miło popatrzeć. Jak ktoś ma za co (a wielu ma) to i trochę się posnobują, ale większość jest normalna, a nawet ponadprzeciętnie wyluzowana. Jest do kogo równać w górę, jest z kim rozkręcać interesy, nie błąkasz się po mieście w poszukiwaniu prawnika czy lekarza wink
    • neffi79 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:18
      moja córka chodziła 4 lata do szkoły prywatnej niestety z powodu przeprowadzki z wielkim bólem musielismy ją przenieść do zwykłej, niewielkiej szkoły. Natychmiast zdobyła sympatię dzieciaków i odnalazała się w nowym otoczeniu.
      Snobowania nie pamiętam
    • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:45
      Jeden z najgłupszych stereotypów, jakie funkcjonują w Polsce i ciągnąca się za nim dyskusja, która nie skończy się póki nasz kraj się nie ucywilizuje.
      Na całym świecie są szkoły prywatne, do których ludzie bardzo chcą posyłać dzieci, ale w Polsce przecież jest inaczej, do szkół społecznych/prywatnych idą dzieci mniej bystre od rówieśników, nieogarnięte i w dodatku z definicji z paskudnym charakterem uniemożliwiającym normalne kontakty. Oceny mają za pieniądze, a dobre wyniki na testach osiągają dzikim fartem.

      Wcześniej następuje tajemnicza przemiana dziecka i rodziców, po opuszczeniu przedszkola. Jeśli ktoś za przedszkole płaci 1000 złotych dba o rozwój dziecka, inwestuje w jego przyszłość itd, ale jeśli decyduje się ten sam 1000 wydawać dalej płacąc za prywatną szkołę, to już wychowuje głupiego, niedostosowanego snoba, który nie poradziłby sobie w rejonowej podstawówce.
      Jeśli dziecko było na wakacjach z koleżanką ze szkoły publicznej, to opowiadając o nich wywyższa się i snobuje, a tamta relacjonuje?

      Mam koleżankę, jej dzieci chodziły do prywatnego przedszkola, razem z moją córką. Po przedszkolu moja poszła do szkoły prywatnej, oni zdecydowali się na szkołę publiczną (powód przyziemny, bo akurat kryzys w branży i trudno byłoby im pociągnąć z czesnym za dwójkę dzieci), oczywiście usłyszałam co koleżanka myśli o dzieciach z naszej szkoły (jej kulturalny syn się wygadał). Potem jej dziecko skończyło podstawówkę i dziadkowie postanowili zasponsorować prywatne gimnazjum, tadam, nagle okazało się wspaniałym miejscem dla kulturalnych elit intelektualnych (fakt, dobre z mocną selekcją, zdecydowana większość dzieci przychodzi ze szkół prywatnych, praktycznie wszyscy absolwenci dostają się do najlepszych LO).

      Kto chodzi do szkół prywatnych? Cały przekrój społeczny, od dzieci pracowników fizycznych, gdzie cała rodzina zrzuca się na czesne, bo okoliczne szkoły są słabe, po zapracowanych pracowników korporacji, lekarzy, prawników, lokalnych biznesmenów po dzieci prawdziwych krezusów. Gdzie się jeździ na wakacje? Wszędzie.
      I jeszcze jedno, w szkole mojej córki można było przyjść od stóp do głów ubranym w SH, Lidlu i Biedronce i absolutnie nikt nie zwróciłby na to uwagi. Nikt nie patrzył na telefony, nikogo nie podniecał fakt posiadania lub nie konsoli/tabletów czy innych gadżetów.
      I żeby nie było, to wśród szkół społecznych/prywatnych jest trochę świetnych, większość dobrych czy średnich i trochę słabych (tyle, że te eliminuje rynek, w przeciwieństwie do słabych rejonówek).
      A czesne to od 400 (szkoły społeczne) do 14000, więc jak to wszystko wrzucić do jednego worka?
      • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:49
        mamma_2012 napisała:

        >
        > I jeszcze jedno, w szkole mojej córki można było przyjść od stóp do głów ubrany
        > m w SH, Lidlu i Biedronce i absolutnie nikt nie zwróciłby na to uwagi. Nikt nie
        > patrzył na telefony, nikogo nie podniecał fakt posiadania lub nie konsoli/tabl
        > etów czy innych gadżetów.


        jesteś pewna, że nikt absolutnie nikt?
        toż to jakiś fenomen, bo już dzieci w przedszkolu zwracają uwagę na takie detale jak ciuchy z Lidla np. (był taki wątek)

        > I żeby nie było, to wśród szkół społecznych/prywatnych jest trochę świetnych, w
        > iększość dobrych czy średnich i trochę słabych (tyle, że te eliminuje rynek, w
        > przeciwieństwie do słabych rejonówek).

        tak samo jest w szkołach państwowych - najwięcej przeciętnych dzieciaków, trochę genialnych i trochę słabych. Myślisz, że słabe dziecko nie przejdzie przez edukację, jeśli chodzi do szkoły prywatnej? przejdzie, bo rodzice zapłacą, żeby przeszło.
        • mary_lu Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:00
          Największe chryje z niefirmowymi butami i "jesteście biedakami, bo nie macie telewizora" mieliśmy w biednej podstawówce. Ostatnia szkołę prywatną kończyła moja artystycznie uzdolniona kuzynka, chodziła do szkoły ubrana we własnoręcznie pomalowane szmatki i kolorowe szarawary kupione w dziwacznych sklepach za granicą, już widzę, jak w rejonowym gimnazjum zostałaby potraktowana.

          Mój pięciolatek został niedawno wyszydzony na placu zabaw z powodu ubrań i roweru przez sześciolatki z patologii...
        • irima2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:06
          > jesteś pewna, że nikt absolutnie nikt?
          > toż to jakiś fenomen, bo już dzieci w przedszkolu zwracają uwagę na takie detal
          > e jak ciuchy z Lidla np. (był taki wątek)

          Może dlatego, że rodzice dzieci z prywatnych szkół nie muszą leczyć swoich kompleksów i nie uczą swoich dzieci, że "ciuch z Lidla to obciach, ja kupuje tylko w H&M".

          U mojego syna w szkole (prywatnej) też dzieciaki się różnie ubierają, są tacy z łatami na spodniach, chodzą w kurtach z lidla i decathlonu, są dzieci stylizowane na uczniów brytyjskich szkół prywatnych.
          • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:26
            irima2 napisała:


            > Może dlatego, że rodzice dzieci z prywatnych szkół nie muszą leczyć swoich komp
            > leksów i nie uczą swoich dzieci, że "ciuch z Lidla to obciach, ja kupuje tylko
            > w H&M".

            nie bardzo rozumiemwink
            w sensie: rodzice dzieci ze szkół państwowych leczą kompleksy ucząc swoje dzieci, że lepiej mieć ciuchy z H&M (dla mnie szajs) niż z Lidla ( dziecięce ciuchy oceniam mega na plus jeśli chodzi o jakość materiału)? ale jednak kupują z Lidla? czy jednak kupują w H&M bo z Lidla to obciach? Raczej spotkałam się z podejściem, że rodzic kupuje ciuchy z o wiele wyższej póki niż H&M, stylizuje dziecko, a nie ubiera...Moje dzieci pewnie pójdą do SP państwowej, a kupuję ciuchy w SH - to dopiero, co?suspicious

            >
            > U mojego syna w szkole (prywatnej) też dzieciaki się różnie ubierają, są tacy z
            > łatami na spodniach, chodzą w kurtach z lidla i decathlonu, są dzieci stylizow
            > ane na uczniów brytyjskich szkół prywatnych.

            tak samo, jak w państwowych szkołach, zatemwink
            szwagierka miała najstarszą córkę w prywatnym p-kolu. Dzieciaki prześcigały się w licytacji które MA jakie auto... Bywa różnie.
            • eo_n Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:34
              U nas w przedszkolu nie ma żadnych licytacji - nawet mnie to miło zaskoczyło, bo właśnie liczyłam się z tym, po tym co wysłuchałam nt. niepublicznych placówek wink
            • irima2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:39
              Odnosiłam się do tego, że już w przedszkolu dzieci obśmiewają ciuchy z lidla. Nie uwierzę, ze dziecko samo doszło do takich wniosków. Pewnie nauczyła go tego mamuśka, a znam kilka takich które właśnie "nie oszczędzają na dziecku i nie kupują mu ciuchów z lidla tylko sam h&M". Generalnie z osób które znam, bardziej zafiksowane na pokazaniu, że ich stać są ludzie gorzej sytuowani. Ci lepiej zarabiający nie muszą nic nikomu udowadniać.
              • ponis1990 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 16:51
                No, szkoda że h&M to generalnie takie szmaty, że aż głowa boli...;/
                • irima2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 08:39
                  Tym bardziej mnie to śmieszy.
        • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:10
          tabakierka2 napisała:

          > mamma_2012 napisała:
          >
          > >
          > > I jeszcze jedno, w szkole mojej córki można było przyjść od stóp do głów
          > ubrany
          > > m w SH, Lidlu i Biedronce i absolutnie nikt nie zwróciłby na to uwagi. Ni
          > kt nie
          > > patrzył na telefony, nikogo nie podniecał fakt posiadania lub nie konsol
          > i/tabl
          > > etów czy innych gadżetów.
          >
          >
          > jesteś pewna, że nikt absolutnie nikt?
          > toż to jakiś fenomen, bo już dzieci w przedszkolu zwracają uwagę na takie detal
          > e jak ciuchy z Lidla np. (był taki wątek)
          Właśnie tam, gdzie ludzie muszą budować swoją pozycję w oparciu o miejsce robienia zakupów czy fakt posiadania lub nie tego czy tamtego, staje się to problem.
          Kiedy chodziłam do podstawówki rzeczywiście rządził ten, kto miał video i robił zakupy na bazarze w Rembertowie. W szkole mojej córki właśnie czegoś takiego nie było i bardzo mi się to podobało.

          > > I żeby nie było, to wśród szkół społecznych/prywatnych jest trochę świetn
          > ych, w
          > > iększość dobrych czy średnich i trochę słabych (tyle, że te eliminuje ryn
          > ek, w
          > > przeciwieństwie do słabych rejonówek).
          >
          > tak samo jest w szkołach państwowych - najwięcej przeciętnych dzieciaków, troch
          > ę genialnych i trochę słabych. Myślisz, że słabe dziecko nie przejdzie przez ed
          > ukację, jeśli chodzi do szkoły prywatnej? przejdzie, bo rodzice zapłacą, żeby p
          > rzeszło.
          Ja nie pisałam o dzieciach, a o szkołach. Przeczytaj jeszcze raz.

          Szkołom niepublicznym zupełnie nie opłaca się przepychać dzieci słabych. Dlaczego? Bo takie dziecko nie poradzi sobie na testach (a tych jest dużo) i egzaminach, a ich wyniki są dla tych szkół bardzo ważne, bo decydują ilu chętnych będzie w kolejnych latach.
          Często w regulaminach są zapisy, dające furtkę na usunięcie dziecka nieradzącego sobie w nauce czy mającego problemy z zachowaniem.


          • barbibarbi Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 13:19
            > Szkołom niepublicznym zupełnie nie opłaca się przepychać dzieci słabych. Dlacze
            > go? Bo takie dziecko nie poradzi sobie na testach (a tych jest dużo) i egzamina
            > ch, a ich wyniki są dla tych szkół bardzo ważne, bo decydują ilu chętnych będzi
            > e w kolejnych latach.
            > Często w regulaminach są zapisy, dające furtkę na usunięcie dziecka nieradząceg
            > o sobie w nauce czy mającego problemy z zachowaniem.
            >

            Są różne szkoły prywatne i różny ich poziom, różne także cele które realizują. Jeśli byłoby tak jak piszesz, to jakim cudem zdziwaczałe i aspołeczne dziecko, które znam osobiście, nieradzące sobie w szkole publicznej, wagarujące notorycznie, zostało przyjęte do prywatnej placówki? I to w połowie roku?


            To są stereotypy, że prywatne = elitarne, a państwowe = patologia. Różnie bywa, nie można przyrównać prywatnej szkółki, gdzie właściciele nastawieni są przede wszystkim na zbiór czesnego i zysk jak najmniejszym kosztem, do np. szkoły amerykańskiej w Konstancinie - też przecież prywatnej szkoły. Jest cały przekrój poziomów szkół prywatnych. W moim otoczeniu rodzice, którzy inwestują w rozwój dziecka i bardzo im zależy na wysokim poziomie, inwestują w korepetycje w podstawówce a potem posyłają dzieci do szkół państwowych, ale tych najlepszych w regionie - jest kilka takich znanych od lat. Ze studiami schemat jest podobny, bo prywatne uczelnie (poza kilkoma na wysokim poziomie) niestety często kojarzą się z przechowalnią studentów za pieniądze.
        • dorek3 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 19:52
          Moi są w społecznej czwarty rok, wcześniej chodzili do niepublicznego przedszkola. Cały czas zdarza mi się kupować w Lidlu jakiś T-shirty dla nich. Poza tym najprzeciętniejsze sieciówki (nawet nie Zara jeśli by ja uznać za jakiś wyższy poziom). Nigdy nie było z ich słowa skargi, oczekiwań że coś ma mieć inną metkę. A te same bluzy z Lidla widziałam także u innych więc nie są jakimiś odszczepieńcami. To samo było w przedszkolu.

          Jesteś pewna że ten metkowy problem jest typowy dla niepublicznych placówek? Bo ja mam wrażenie że on raczej wynika z mentalności rodziców.
      • edelstein Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:46

        Na całym świecie są szkoły prywatne, do których ludzie bardzo chcą posyłać dzieci, ale w Polsce przecież jest inaczej, do szkół społecznych/prywatnych idą dzieci mniej bystre od rówieśników, nieogarnięte i w dodatku z definicji z paskudnym charakterem uniemożliwiającym normalne kontakty. Oceny mają za pieniądze, a dobre wyniki na testach osiągają dzikim fartem.

        W Niemczrch szkol prywatnych nie ma,nie liczac szkol amerykanskich dla dzieci dyplomatow.Ceny za taka szkole sa tak wysokie,ze malo kto moze sobie na to pozwolic.
        Jakos Niemieckie dzieci ksztalca sie mimo braku takuch szkol,czyli da sie.
        • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 13:19
          Czyli sa i nieposylanie dzieci wynika z zaporowych cen, a nie niechęci do szkolnictwa niepublicznegosmile
          W Polsce też sa fajne międzynarodowe szkoły i tez niestety wyjątkowo drogie. 98 procent ludzi chętnie posłaloby tam dzieciaki, zamiast szkół rejonowych, ale właśnie czesne jest bariera nie do pokonania (grubo ponad 1000 euro za miesiąc).
          Zreszta kto wybierze dzień spędzony w gimnazjum na praskich szmulkach mając jako alternatywę naukę w szkole z wykładowym angielskim/ francuskim czy innym językiem, wypasione pracownie, zajęcia z najwyższej polki i uśmiechniętych nauczycieli, którym sie chce (na jak im sie nie chce to dowidzenia, bo KN tu nie obowiązuje)?
          • edelstein Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:02

            Nie poslalabym dziecka.Kosztuje ponad 12tys euro za rok.Jeszcze mnie bog nie opuscil.
            W moim miescie jest b.duzo b.dobrych szkol panstwowych z wykladowym jezykiem obcym z swietnymi pracowniami i sensownymi nauczycielami.W otoczeniu mam ludzi,ktorych na to stac,a jednak ich dzieci chodza do panstwowek.
            Przede mna wybor szkoly dla syna i nie rozwazam prywatnej.
        • azjaodkuchni Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 13:35
          W Niemczrch szkol prywatnych nie ma,nie liczac szkol amerykanskich dla dzieci d
          > yplomatow.Ceny za taka szkole sa tak wysokie,ze malo kto moze sobie na to pozwo
          > lic.
          > Jakos Niemieckie dzieci ksztalca sie mimo braku takuch szkol,czyli da sie.

          Tylko poczytaj sobie na podstawie jakiego systemu Niemcy swój system reformowali? Od kogo kopiowali książki od matmy i dlaczego to był Singapur. Tu szkoły prywatne są i owszem, ale sposób zarządzania nie wpływa na opłatę chrześcijańska, koraniczna prywatna i zwykła musi spełniać wymogi ministerstwa mieć klasy określonej wielkości i kosztuje tyle samo ( dla Singapurczyka 0 w szkole podstawowej ). Szkół prywatnych tu nie ma bo tutejsze ministerstwo twierdzi, że gdyby były bogaci ludzie posłaliby tam swoje dzieci i nie mieliby interesu w tym by wspierać publiczny system.
          • edelstein Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:04

            Jest mi obojetne skad pichodza ksiazki do matematyki ,system szkolnictwa niemieckiego w przekroju wiekow tez mi wisi i powiewa..
            • azjaodkuchni Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 16:06
              Jest mi obojetne skad pichodza ksiazki do matematyki ,system szkolnictwa niemie
              > ckiego w przekroju wiekow tez mi wisi i powiewa..
              I to jest błąd zwłaszcza w obliczu zdolnego dziecka jakim jest Twój syn. Singapur po badaniach Pisa był w czołówce Niemcy poniżej 12 miejsca , a przecież kraj również zamożny i mądrych dzieci nie brakuje.
          • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:20
            Ale chyba singapurski system jest bardzo powyżej średniej światowej, wiec jesli za darmo ( czy w standardowej cenie) dają dobre warunki, to po co przepłacać?
            W Polsce jest rożnie, nie zawsze różowo, a różnice w wynikach sa dość znaczące.
            • azjaodkuchni Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 16:00
              Mama 2012 jest drugi, albo trzeci, ale stało się tak dlatego, że:
              - lokalnym władzom na tym zależy i nie szczędzą kasy na nauczycieli ( dobry z doświadczeniem zarabia około 8 tyś dol oraz profity co w przeliczeniu na złotówki daje jakieś 20 tyś złotych miesięcznie
              - ściągają laureatów olimpiad wszelakich i wciskają ich do lokalnego systemu
              - dyrektor każdej szkoły jest w niej tylko 5 lat potem zmiana na inną szkołę
              - nauczycieli zatrudnia ministerstwo nie szkoła, więc jak ktoś jest lichy to papa z systemu nie 1 placówki
              - pewnie jeszcze wiele innych , ale na te zwróciłam uwagę
              I nie zmienia to faktu, że setki przybyszów z Europy boją się tego systemu jak diabeł święconej wody, bo dość szybko przychodzi otrzeźwienie i zderzenie z brutalną rzeczywistością i często się okazuje , że wychuchany jedynak mieszkający w chałupie z basenem jest gorszy niż syn śmieciarza z Bangladeszu.Obserwuję dzieci ze szkół międzynarodowych w Sin podchodzące do olimpiad i wiem, że jeszcze żadnemu niie udało zając się znaczącego miejsca.
              • ichi51e Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 21:00
                A finlandia i korea ciagle prowadza... m.huffpost.com/us/entry/2199795/
                • azjaodkuchni Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 05:54
                  To zależy w jaki ranking się spojrzy, ale ja nie widziałam żadnego w którym Singapuru byłby poniżej 5 miejsca. Są w ścisłej czołówce, a ja jako przybysz z innego świata uważam za niesamowity fakt, że w miejscu gdzie 50 lat temu była tropikalna dżungla, w kraju gdzie ponad 40 % 60 latków jest analfabetami, a 20% seniorów nie mówi w żadnym z 4 języków urzędowych udało się stworzyć tak wydolny system.
                  --
                  azjaodkuchni.blogspot.sg/
        • mikalena Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:28
          Oczywiscie, ze istnieja w Niemczech prrywatne szkoly, nie w kazdej z nich czesne wynosi pare tysiecy euro. Jest duzo tanszych prywatnych szkol z czesnym juz od 200 euro miesiecznie. Znam sporo ludzi, ktorych dzieci uczeszczaja do takich szkol. Najczestszy powod, rodzice nie chca by ich dzieci uczeszczaly do szkol, w ktorych jest masa dzieci imigrantow.
          • edelstein Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:39

            Szkoly prywatne warte zainteresowania kosztuja parenascie tysiecy za rok.O katolickim szajsie nie ma co dyskutowac,to szkoly wyznaniowe dla mnie,a nie prywatne.

            "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
            Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
            Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
            Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • tedesca Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 11:18
          W Niemczrch szkol prywatnych nie ma,nie liczac szkol amerykanskich dla dzieci d
          > yplomatow.Ceny za taka szkole sa tak wysokie,ze malo kto moze sobie na to pozwo
          > lic.
          > Jakos Niemieckie dzieci ksztalca sie mimo braku takuch szkol,czyli da sie.

          Edel, w Niemczech nie ma prywatnych szkol???
          Moje dziecko do takiej chodzi. Nie jest to szkola dla dyplomatow. W mojej okolicy jest przynajmniej 5 prywatnych podstawowek. Czesne rozne, zaczyna sie juz od ok. 200 euro miesiecznie do ok. 1000. Czesto uzaleznione jest od dochodu rodzicow. U nas raz w roku trzeba przedlozyc PIT, szkola wtedy oblicza indywidualne czesne. W naszej szkole mozna placic 300 Euro miesiecznie, ale gdy zarabia sie naprawde duzo to i z 900. Nasza szkola jest dobra, nie ma w niej przemocy, na dzieciach wrazenia nie robia gadzety. Przynoszenie do szkoly telefonw i innych sprzetow elektronicznych jest zabronione. Nauczyciele podchodza indywidualnie do dzieci, maja czesty kontakt z rodzicami.
      • nellyssima Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 13:15
        Snobizm dzieciaków ze szkół prywatnych to daleko krzywdzący stereotyp. Snobizm to jest właśnie w szkołach, gdzie sa nierówności spoleczne, czyli chodzą dzieci rodziców o rożnym poziomie zamożności. Tam wtedy wywiązują sie dyskusje na temat tego, co kto ma. W szkole prywatnej mojego dziecka większość rozdziców jest podobnie sytuowanych, dzieci maja podobne zabawki, telefony, tablety (ha ha moja 5 klasistka nie ma telefonu i nie czuje sie bynajmniej gorsza z tego powodu, ciekawa jestem, ktora 5 klasistka ze szkoły państwowej nie ma telefonu). Dzieciaków z naszej szkoły nie podniecają marki tenisówek czy adidasów, czy ciuchów. Chodzą tak, by było im wygodnie i nie zwracają na to uwagi ani o tym nie rozmawiają, bo po co, skoro jest to dla nich normalne, ze to mają.
        • tabakierka2 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 13:19
          piszesz tak, jakbyś znała wszystkie dzieciaki z całej szkoły - po prostu sielanka, nie wierzę, że jest tak sielsko- anielsko...i że wszystkie dzieci bez wyjątku są super akceptowane i że nie ma lansu (jakoś tak mi się ciśną sceny z Sali samobójców)
    • joa66 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 10:50
      Moje dziecko chodziło do społecznej. Na 16 osób jeden snob. A własciwie półtora , bo był jeszcze chłopiec który był "normalny" kiedy nie było tego głownego snoba.

      Swoją drogą snob wyrósł ze snobowania pod koniec podstawówki/na początku gimnazjum.

      p.s. wybór szkoły dla syna był najlepszym wyborem w moim życiu.

      • marminia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:43
        Moje dziecko chodzi do prywatnego gimnazjum. W szkole są i tacy którzy mieszkają w wypasionych posiadłościach pod miastem i tacy, którzy mieszkają w niewielkich mieszkankach w bloku. Niektórzy wyjeżdżają na wakacje do własnego domu w Prowansji i dodatkowo na rejs jachtem po Adriatyku, inni spędzają czas u babci na wsi i na szkolnym obozie rowerowym. Są tacy którzy ubierają się w markowe ciuchy (oczywiście nie mam na myśli h&m) i tacy, którzy mają ubrania z lidla czy buty z ccc. Są różni. Poziom nauczania jest wysoki, płaszczyzna porozumienia z innymi rodzicami zdecydowanie lepsza niż w podstawówce. Potem te dzieciaki zwykle idą do państwowych liceów, przede wszystkim tych z czołówki rankingu, ale nie tylko. Po przejściu do liceów absolwenci szkoły których znam (7 osób) mówili, że nie mają żadnych problemów z wejściem w grupę, ale trudno im poradzić sobie ze stylem pracy nauczycieli przede wszystkim brakiem indywidualizacji, nadmierną anonimowością.
    • lily-evans01 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:23
      Mam doświadczenia z dwiema takimi szkołami, w jednej dziecko prawie 2 lata (jako 5 i 6-latka), w drugiej zakończy się zaraz pierwszy rok.
      Pierwsza szkoła, jedna z droższych w mieście - faktycznie zbierała samą "elitę": rodzice typu adwokaci, notariusze, lekarze ze znanymi w moim mieście nazwiskami, właściciele dużych firm. Atmosfera była dość ciężka, dzieci od małego nastawiane do rywalizacji, rodzice podbijający poziom, mający do nauczycielki pretensje, że dziecko za krótko odrabia zadanie domowe (bo siedzi TYLKO około 20 minut, a proszę pani, powinna coś sobie utrwalać tak z godzinę). Bardzo niemiłe traktowanie "niższego" personelu przez wielu rodziców, czyli np. pań obsługujących kuchnię, ochroniarzy albo firmy sprzątającej. Nie wiem, czy to reguła że elita jest "nadęta", ale w danym przypadku tak było.
      Ta druga szkoła jest tańsza, zarówno czesne, jak i posiłki, o jakieś ponad 30%. Przekrój społeczny dzieci jest bardzo fajny - trochę tej niby "elity", bardzo dużo dzieci z rodzin chyba średnio raczej zamożnych (dużo rodziców z sektora oświaty, z ogólnie pojmowanej budżetówki też), trochę dzieci expatów (personel szkoły jest w całości posługuje się angielskim, choć lekcje są tylko w jęz. polskim, no i od III klasy jest 7 godzin j. ang.), trochę dzieci pracowników, w tym naszego przemiłego pana ochroniarza. Jest NORMALNIE. Poziom nauczania przyzwoity, nauczyciele raczej rozsądni, dużo pracy wychowawczej. Plus wobec niektórych "zwykłych" podstawówek - nie ma agresji typu bójki, kradzieże, niszczenie rzeczy, jakieś prześladowanie pod szkołą, nie ma sytuacji, że uczeń z problemami w zachowaniu może terroryzować klasę, bo na mocy statutu pozostali rodzice mogą wnioskować o usunięcie. Są diagnozy ryzyka dysleksji itp. deficytów, ponoć jest szybka współpraca z poradnią, jakby co. Klasy do 20 osób.
      Nie wiem, czy jest to bardzo oddalone od standardu publicznych podstawówek. Akurat mam rejon nieciekawy, z liczebnością klas założoną na ten rok na 31 osób i szukałam innych, bardziej przyjaznych szkół w pobliżu.
      • lily-evans01 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:28
        Aaa, w pierwszej szkole dziecko mi potrafiło przynieść tekst do domu:
        My jesteśmy w szkole niepublicznej, więc jesteśmy LEPSI (swoją drogą, do dziś jestem ciekawa, który rodzic rozsiewał dziecku takie mądrości) - i uwaga, uwaga, takie opinie krążyły wśród 6- i 7-latków (wolałam już nie przekonywać się, co myślą dzieci starsze).
        Tu jak na razie nikt się nie przechwala ani swoim statusem materialnym, ani nie wygłasza tego rodzaju opinii, przynajmniej w tych młodszych klasach. Dzieci są zadbane, ale w normalny sposób. W naszej klasie wszystkie matki pracują.
    • niktmadry Re: Nie wiem czy nadęta elita ale... 27.05.14, 11:34
      jak córka w kl (jeszcze wtedy 2 klasa) zapraszała koleżanki na urodziny to matka dziewczynki, która doszła do klasy mojego dziecka ze szkoły prywatnej zaczepiła mnie i zapytała (grzecznie) czy jej córka mogłaby również przyjść, ponieważ jest jej przykro, że nie została zaproszona. Ja bym nie miała odwagi - raczej tłumaczyłabym dziecku, że nie dla każdego będzie najlepszą koleżanką i nie każdy będzie ją zapraszał. Ostatecznie zapytałam córki czy chce zaprosić ową koleżankę, która bardzo chce przyjść - córce było wszystko jedno chciała tylko by nie było to na zasadzie, że ktoś nie przychodzi bo przychodzi owa "nowa". Tak więc zamiast 10 koleżanek zaprosiła 11. Nie wiem czy wynikało to z faktu, że dziecko w 1 klasie chodziło do szkoły prywatnej czy zwyczajnie matka m taki charakter - moim zdaniem szkodzi dziecku, ponieważ owo dziecko nie będzie potrafiło zmierzyć się z realna rzeczywistością gdzie nie zawsze będzie pępkiem świata. Ale ponieważ jak pisałam matka GRZECZNIE POPROSIŁA - olałam zapraszając - niech sama zajmie się wychowaniem. (Później się odwzajemniła zaproszeniem mojej córki na urodziny owej dziewczynki)
      • irima2 Re: Nie wiem czy nadęta elita ale... 27.05.14, 11:42
        A może przyczyną zachowania nie była prywatna szkoła, tylko fakt, że dziewczynka doszła do klasy i mama chciała pomóc jej jakoś wejść w grupę, która się już od roku znała?
      • mary_lu Re: Nie wiem czy nadęta elita ale... 27.05.14, 11:51
        No to już mam potwierdzenie, ze jesteś trollem.

        Gdyby to była prawda, ta matka zrobiłaby fajnie i mądrze> nikt nie powinien wymagać od normalnego ośmiolatka, że całkiem bezproblemowo poradzi sobie ze zmianą szkoły, taka delikatna pomoc (a była delikatna) jest bardzo wskazana i bardzo dobrze o matce świadczy.

        Gdybym była "starą" matką z takiej klasy i wiedziałbym, ze jest nowe dziecko, po upewnieniu się, że nie jest to okropny bachor, sama namówiłabym dziecko, żeby zaprosiło nowego kolegę na urodziny, nawet jeśli nie należałby (może tylko jeszcze) do ulubionych znajomych.
      • mamma_2012 Re: Nie wiem czy nadęta elita ale... 27.05.14, 11:53
        Naprawdę myślisz, ze miało to związek z tym, ze była ze szkoły niepublicznej?!
        Moja corka miała dziwna, wycofana koleżankę, która absolutnie nie potrafiła bawić sie z nikim poza moja corka. Myślisz, ze to miało coś wspólnego z tym, ze chodziła do publicznej szkoły? A i tak jej zostało do tej pory, absolutnie nie radzi sobie z normalnym szkolnym i pozaszkolnych życiem.
      • gaskama Re: Nie wiem czy nadęta elita ale... 27.05.14, 11:57
        Po tej jednej wypowiedzi mogę powiedzieć, że dobrze sobie dobrałaś nick. Córka zaprosiła 11 koleżanek. Ile osób jest w klasie? Ile dziewczynek NIE zostało zaproszonych. Bo jeśli córka zaprosiła wszystkie dziewczynki poza tą jedną (nową) to .... nawet mi się nie chce komentować.
        • niktmadry Re: Nie wiem czy nadęta elita ale... 27.05.14, 13:07
          Córka dostała ode mnie pozwolenie na zaproszenie 10 koleżanek. Chodzi do dwóch szkół jak i ma koleżanki poza szkolne. Nie były to dziewczynki TYLKO z jej klasy z sp. Nie posiadam takich możliwości lokalowych by zapraszać wszystkie dzieci z SP, SM i podwórka - tak chcąc nie chcąc dziecko samo miało zdecydować kogo zaprosi. Normalna sprawa. Co do nowej dziewczynki - ja nie interweniuję dopóki nie dokucza mojemu dziecku czy odwrotnie dopóki nikt się nie skarży, że moje dziecko jej nie dokucza. Nie widzę potrzeby by córka musiała zapraszać koleżankę tylko dlatego, że jest nowa. Jak pisałam matka grzecznie poprosiła, mojej córce było to obojętne więc nie protestowałam dla samej zasady - ale jako matka nie zaproszonego na cudze urodziny dziecka nie miałabym odwagi prosić o zaproszenie. (Pomijając sytuację, którą opisałaś, że zaproszone są wszystkie dzieci poza jednym - ale tak w tej sytuacji nie było. )
    • ola Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 11:55
      Z racji profesji mam do czynienia z dziećmi i młodzieżą z najrózniejszych środowisk.
      Wolę tysiąc razy mieć na zajęciach dzieci z ośrodka wychowawczego dla trudnej młodzieży lub z poprawczaka niż choćby jedną klasę z prywatnej szkoły z Konstancina.
      Ci pierwsi są z reguły otwarci, myślący, chętni do współpracy. Choć czasem niesforni, często pierwszy raz w życiu w Muzeum. Ale chcą współpracować.
      Ci drudzy - nadęte bufony przekonane o swojej wyjątkowości, kompletnie bezkarne, zmanierowane i bez żadnej głębszej myśli w głowach.
      Brutalne to może ale w stu procentach potwierdza się też w doświadczeniach kolegów z pracy.
      • mary_lu Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:05
        Taaa, brzmi to bardzo prawdopodobnie - głównie wrażliwe dzieci z ośrodków wychowawczych i same niemyślące dzieci z prywatnych szkół.

        Też masz jakichś znajomych, z którymi się nie lubicie i robicie sobie przytyki z powodu szkół Waszych dzieci?
        • ola Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:13
          Czy ostatnie zdanie jest do mnie? Bo nie widzę kompletnie związku z tym, o czym napisałam.
          Nie mam jeszcze doświadczeń prywatnych, swoich lub znajomych. Mam dość szerokie spektrum doświadczeń zawodowych. Nie "moje dziecko chodziło do..., a sąsiadki do...", tylko trzy, cztery klasy DZIENNIE na zajęciach, które mają pobudzić dzieci do myślenia, aktywności, twórczego uczenia się w przestrzeni muzealnej. Skoro zarówno ja jak i około 20 osób które znam i z którymi pracuje ma takie same doświadczenia, coś w tym musi być.
          Oczywiście zdarzają się wyjątki. Szkoły katolickie z reguły gwarantują, że dzieci będą grzeczne, choć mało twórcze. Z państwowymi szkołami - bardzo zależy. Dobre, drogie prywatne szkoły to niemal gwarancja, że zajęcia "nie pójda". Juz sobie w dziale wszyscy przygotowaliśmy wersję soft na prywatne szkoły. Nie ma tam co liczyć na wciągnięcie dzieci/młodzieży w jakieś twórcze działania. Będą stały jak osły i tyle. Za to panie z działu obsługi ekspozycji są zawsze postawione na baczność przy takich grupach. Wiadomo, że będzie dotykanie obrazów, opieranie się o nie, prowokowanie obsługi, robienie zdjęć z fleszem. Na przekór, żeby wkurzyć.
          Cytat z jednego ucznia: "Mój ojciec ma tyle kasy, że mógłbym na ten obraz napluć i gó... by mi pani zrobiła".
          Urocze, prawda?
          • mary_lu Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:25
            Farmazony opowiadasz. Też pracowałam z różnymi dzieciakami, wiem, że jako grupa nawet - różnią się, ale nawet gdybym się postarała, tak negatywnych opisów żadnej klasy bym nie wysmarowała.

            Ale pewnie te tabuny z prywatnych szkół idące na historie sztuki i ASP to nie z Konstancina big_grin Albo nagle przebudzili się po latach "stania jak osły".
            • ola Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:37
              Skonńczyłam historię sztuki i na moim roku nie było nikogo z prywatnej szkoły w Konstancinie.
              Ale oczywiście ty wiesz lepiej.
            • barbibarbi Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 13:29
              > Ale pewnie te tabuny z prywatnych szkół idące na historie sztuki i ASP to nie z
              > Konstancina big_grin Albo nagle przebudzili się po latach "stania jak osły".

              tjaaa, już widzę dzieciaki z Konstancina okupujące historie sztuki i ASP big_grin
              Prawo i medycynę jak najbardziej, ale ASP?
          • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:41
            Z gimnazjum mojej córki i wszystkich znanych mi szkół prywatnych takie dziecko wylecialoby ze świstem w trybie natychmiastowym ( tu nie ma odwołań do kuratorium, biadolenia o niedostosowaniu, natomiast jest dbałość o dobra opinie i baczne spojrzenia innych rodziców, którzy nie życzą sobie takie towarzystwa dla swoich dzieci), wiec nawet jak usłyszałas taki tekst (a bardzo watpię, bo dzieci raczej nic nie powiedzą, walną głupi uśmieszek czy focha niż wyjada z takim tekstem)
            Myśle, ze problem jest w tym, ze nastawiacie sie "anty" i bojowo, jak tylko szkola ma w nazwie niepubliczna, a takie nastawienie powoduje napięcie. Ktoś juz całkiem trafnie zdiagnozował z czego to pewnie wynika.
            Ja natomiast mam mnóstwo doświadczeń ze szkołami publicznymi i nieraz chciałam sie zapaść pod ziemie, po tym co radośni młodzi ludzie, korzystający na całego z edukacji państwowej (np. w publicznych gimnazjach) potrafili nawywijac przy ludziach z pieśnią na ustach, ze to ich rejon u gucio im możemy


          • azjaodkuchni Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:04

            > Nie mam jeszcze doświadczeń prywatnych, swoich lub znajomych. Mam dość szerokie
            > spektrum doświadczeń zawodowych. Nie "moje dziecko chodziło do..., a sąsiadki
            > do...", tylko trzy, cztery klasy DZIENNIE na zajęciach, które mają pobudzić dzi
            > eci do myślenia, aktywności, twórczego uczenia się w przestrzeni muzealnej. Sko
            > ro zarówno ja jak i około 20 osób które znam i z którymi pracuje ma takie same
            > doświadczenia, coś w tym musi być.
            > Oczywiście zdarzają się wyjątki. Szkoły katolickie z reguły gwarantują, że dzie
            > ci będą grzeczne, choć mało twórcze. Z państwowymi szkołami - bardzo zależy. Do
            > bre, drogie prywatne szkoły to niemal gwarancja, że zajęcia "nie pójda". Juz so
            > bie w dziale wszyscy przygotowaliśmy wersję soft na prywatne szkoły. Nie ma tam
            > co liczyć na wciągnięcie dzieci/młodzieży w jakieś twórcze działania. Będą sta
            > ły jak osły i tyle. Za to panie z działu obsługi ekspozycji są zawsze postawion
            > e na baczność przy takich grupach. Wiadomo, że będzie dotykanie obrazów, opiera
            > nie się o nie, prowokowanie obsługi, robienie zdjęć z fleszem. Na przekór, żeby
            > wkurzyć.
            > Cytat z jednego ucznia: "Mój ojciec ma tyle kasy, że mógłbym na ten obraz naplu
            > ć i gó... by mi pani zrobiła".
            > Urocze, prawda?

            A dzieciaki komentują głośno, zachowują się niesfornie czy tylko znudzone są? Jeśli są znudzone to może to z doświadczeń wynika...Widziały zamki nad Loarą , Luwr, krzywą wieżę w Pizie, Ankor Wat w Kambodży, Pertonas Tower w Kuala Lumpur a tu się pani nad krzesłem "rozkminia"...Co z tego, że to krzesło było tronem jeśli się tronów 10 widziało? Też kiedyś oprowadzałam dzieci po muzeum i też myślałam jak ty, ale moja szefowa zachęcała nas wtedy byśmy odwołali się do doświadczeń dzieci i by jej uaktywnić zapytali przy tronie gdzie widziały inne trony? Dopiero wtedy lekcje z dzieciakami ze szkół społecznych i prywatnych stały się przyjemne... i mogłam sobie pogadać o rzeczach o których większość rówieśników nawet nie miała pojęcia.
            --
            azjaodkuchni.blogspot.sg/
            • minerallna Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 20:10
              Azjaodkuchni- bardzo trafne spostrzeżenie.
        • marminia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:14
          Zainteresować można, jeśli się im mówi rzeczy, których jeszcze nie znająsmile mi też łatwiej z reguły pracuje się z grupą studentów powiedzmy Wyższej Szkoły Robienia Hałasu w Radziszowie Ligockim niż z grupą na studiach, gdzie na jedno miejsce było 9 kandydatów. Ci pierwsi oczywiste oczywistości często traktują jako prawdę objawioną, z tymi drugimi muszę się nieźle nagimnastykować przygotowując temat smile
          • eo_n Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:32
            Też mi przyszło do głowy, że może i są nieco zblazowani (może po prostu obyci?), a lokalne muzeum nie jest dla nich taką znów atrakcją i się zwyczajnie nudzą. A przypadki chamstwa? Cóż... zdarzają się raczej wszędzie, niestety.
            • ola Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:44
              Moje zajęcia są tak skonstruowane, że nie ma na nich czasu na nudę. Jest bardzo dużo zadań, twórczych aktywności, wzajemnych inspiracji. Mieliśmy kiedyś warsztaty, na koniec których różne szkoly (ponad 10 z całego mazowsza) dostały kamerę i miały nakręcić film- etiudę podsumowującą zajęcia. Po 2 godzinach dzieciaki wróciły z fantastycznym materiałem. Kręcili wiewiórki, wytropili harfistkę na próbie w jednej z sal itd. Jedni jedyni prywatni wrócili z niczym. Kompletnie pusta kamera. Ponoć nic ciekawego nie znaleźli...
              • dorek3 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 19:59
                Niepubliczna szkoła moich dzieci od 10 lat organizuje szkolny festiwal filmowy. Rzucany jest temat na początku roku i chętne dzieciaki w swoich kategoriach wiekowych coś przygotowuje. Filmów zwykle jest ok 10 (a szkoła mała -tylko po dwie klasy w roczniku). "Prywatne" dzieciaki jak widać nie mają żadnego problemu z pomysłem.
          • ola Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:32
            To nie o to chodzi. Np. Mam zajęcia o teatrze oświeceniowym. Rozmawiamy o teatrze zaangazowanym, o sztukach, ktore mialy kształtować gusta, poglądy, rzeczywistosc. Prosze ich by wyszli na scenę teatru i zagrali jakąś ważną dla nich scenkę. Cos, co jest dla nich istotnym wycinkiem rzeczywistosci. Z chęciami bywa różnie, podstawówka wyjdzie chętniej i ma lepsze pomysly, gimnazjum trzeba zachęcić, pomoc. Prywatni, zwłaszcza elitarni, nie wyjdą za chiny ludowe. Będą stać z rękami w kieszeniach, gapić się w podłogę albo ołośno odmówią "bo nie chce im się". Albo mając wszystko gdzies wejdą na scenę i zaczną robić sweet focie. Zero współpracy.
            • fogito Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:53
              W szkole syna brytyjskiej, prywatnej, jest sporo dzieci z Konstancina. Niektóre fajne a niektóre mniej. Jednakże o brak odwagi żadnego bym nie posadzala. Podobnie z dziećmi z rejonowki praskiej - jedne fajne a jedne wręcz odwrotnie.
              Generalnie procentowo w takiej prywatnej podstawówce może byc około 5 % snobów. Reszta normalna i nic nikomu nie udowadniająca.
            • mary_lu Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 12:58
              Jeśli to prawda, to jedynym wytłumaczeniem jest to, że tak nie lubisz tych dzieciaków, że nie chcą z Tobą pracować.

              W życiu nie nachodziłam się tyle na dziecięce i młodzieżowe przedstawienia, kabarety i wystawy, jak wtedy, gdy moje rodzeństwo chodziło do prywatnych szkół.

              Prowadziłam zajęcia socjoterapeutyczne, też mieliśmy trochę pracy z ciałem, rysowania, kilka wyzwań "aktorskich", dzieciaki ambitne, z "dobrych domów" inaczej wchodzą w takie zadania niż dzieciaki z ośrodków wychowawczych, ale z pewnością nie opisałabym ich negatywnie.
            • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 13:02
              Ja rozumiem, ze mozna mieć rożne zdania, rożne doświadczenia, ale ty dokonałas prostego podziału na dobry świat twórczych dzieci ze szkół publicznych i paskudny swiat sztywnych gburów ze szkół niepublicznych i na tym sie zafiksowalas.
              Każdy średnio rozgarnięty człowiek wie, ze to jakieś skrajne uproszczenie.
              Pojechałam kiedyś na warsztaty z podwarszawskim gimnazjum, ta kamera, która kręcili wcale by nie wróciła, a harfistka domagalaby sie odszkodowania za zniszczony sprzęt.
              Syn koleżanki, z niepublicznej szkoły kręci z innymi uczniami nagradzane w ogólnopolskich konkursach filmy.
              Swiat nie jest czarnobialy, a charakter dzieci nie jest determinowany przez odpłatność nauki, takie podejście w sumie nie wystawia Ci dobrej opinii, jako osobie pracującej z młodzieżą.
    • mim288 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 13:23
      Miałam dzieci w szkole prywatnej. Teraz mam w państwowych. Różnicy większej nie widzę. Dzieci w większości fajne choć oczywiście są wyjątki. Ze wszystkich szkół byliśmy i jesteśmy raczej zadowoleni. Jedyna widoczna różnica to znacznie mniejsza różnorodność w sytuacji materialnej uczniów w szkole prywatnej.
    • ewa_mama_jasia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:37
      Prywatna prywatnej nie równa. Tutaj chyba Lily evans opisywała nadetą klientelę szkoły swojej córki. Znajoma może opiera się na takich doświadczeniach albo pamieta klientów pierwszych szkół publicznych - podobno bogaci, politycy i gangsterzy posyłali tam swoje dzieci (niedawno był artykuł w Wyborczej).
      Może te dzieci są czasami nadmiernie zaopiekowane, może brak im trochę samodzielności. Np. normą jest podwożenie dziecka do szkoły samochodem bez możliwości nabrania samodzielności w indywidualnym wędrowaniu do szkoły.
      • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 14:46
        Bo te szkoły rzadko sa bardzo blisko domu. Do podstawówki podwozilam, bo nic roZsadnego nie dojeżdżalo mimo, ze w kilometrach odległośc niewielka. Do gimnazjum czasem podłwożona, czasem wraca sama autobusem albo pociągiem plus autobusem (nie ma problemu)
        Do jej szkoły więcej niż połowa dzieci dojeżdża z Warszawy i okolic komunikacja miejska, cześć podwożą rodzice, cześć taksówki, a kilka osób kierowcywink
        • ewa_mama_jasia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 15:08
          Zgadza się, nie zmienia to jednak faktu że dzieci (sszczególnie te z klas I - III) są mniej samodzielne w tym zakresie.
          • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 15:17
            Ale np. poza podwozeniem do szkoły (u nas to norma i w państwowych szkołach) moja corka nie miała żadnych innych "ułatwień" komunikacyjnych. Latała tam, gdzie reszta, a w zasadzie dalej. U nas na podwórku nie było podziałów w stylu dzieci z najbliższej szkoły vs. prywatnej/ vs. reszta.
            Jak czytam internetowe fora, to moje dziecko z niepublicznej edukacji, to zaniedbana patologia., bo jeździ autobusami i pociągami, także po zmroku, piechota chodziła do sklepu w wieku szokującym dla wielu itd.
            • ewa_mama_jasia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 15:28
              Ja nie mówię o twojej córce. Ani o moim synu smile Jako jeden z nielicznych dzieci z klasy posiada kartę miejską, jako chyba jedyny chodzi do szkoły sam.
    • jagienka75 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 16:17
      w mojej rodzinie przed laty było dziecko ( dziś dorosłe), które chodziło do prywatnej szkoły.
      do tej szkoły uczęszczały normalne dzieci, żadne "snoby".
      po prostu klasy były mniejsze ( liczyły sobie po 10-12 osób) i rodziców dzieciaków stać było na szkołę niepubliczną.
      to tyle.
    • undoo Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 16:54
      To bardzo duże uogólnienie, bo są świetne państwówki i koszmarne szkoły prywatne.

      Po pewnym czasie spędzonym przez dziecko w prywatnej szkole, w szkole państwowej poziom nauczania, nauczyciele, cała kadra, zajęcia dodatkowe, organizacja i troska o dzieci były bardzo miłym zaskoczeniem. Z fajnej i dobrej szkoły prywatnej dziecko trafiło do super państwówki.

      Jednak ogromnym minusem państwówki byli niektórzy rodzice, którzy rozgrywali brak umiejętności/talentu swojego dziecka na moim i nauczycielach, którzy postanowili się zainteresować zdolnościami mojego dziecka (w granicach rozsądku i nie kosztem innym dzieci).

      Złośliwe komentarze innego rodzica pod adresem zdolności dziecka i nauczycielki, która postanowiła się zaopiekować nowym w szkole dzieckiem, bo ta szkoła tak działa, uważam za żenujące.

      Materializmu, czy konsumpcjonizmu nie zauważyłam wśród dzieci, ale wśród rodziców, o dziwo big_grin

      Warto zauważyć, że nasza państwówka dba o dzieci z brakami i one je wyrównują, ale też bardzo się troszczy o wszelkie talenty, by niczego nie zmarnować. Tego zawsze szukałam w szkole - indywidualnego podejścia.
    • memphis90 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 17:31
      Hmm, pamiętam, że z największym chamstwem i snobizmem na tle kasy, ciuchów i ekskluzywnych gadżetów (!) spotkałam się w "elitarnej" (choć chyba nie prywatnej) szkole średniej sióstr urszulanek, więc odnoszę się do takich szkół z dużym dystansem. Inna szkoła prywatna w moim mieście postuluje zostawianie dziecka do godziny 17, bo ma się obowiązkowo integrować poszkolnie z kolegami i odbieranie wcześniej nie jest mile widziane. Trzecie moje podejście to była szkoła waldorfska - najpierw poczytałam materiały promocyjne szkoły (fantastyczne!), a potem opinie w internecie i włos mi się zjeżył, że rozważałam puszczenie tam dzieci. Pamiętam, że za moich czasów szkoły prywatne były dla bogatych dzieciaków z problemami, tam kupowało się oceny i promocje do kolejnych klas, a poziom był taki sobie. Więc jak dla mnie - 4 x na nie. Choć rozważałam ten pomysł, kiedy zdałam sobie sprawę, że moje dzieci będą uczęszczać do wiejskiej podstawówki. Okazało się jednak, że poziom jest tam wysoki, a szkoła dobrze oceniana. Wizja szkół prywatnych wywietrzała mi z głowy.
      • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 17:41
        Mieszkam w Warszawie, jest tu pewnie około 100 niepublicznych szkół ( wyznaniowe, prywatne, społeczne, międzynarodowe, demokratyczne itd.), trzeba być bardzo oderwanym od rzeczywistości, żeby wierzyć, ze wszystkie sa podobne.
      • lily-evans01 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 19:05
        "Pamiętam, że za moich czasów szkoły prywatne były dla bogatych dzieciaków z problemami, tam kupowało się oceny i promocje do kolejnych klas, a poziom był taki sobie. "

        Bu ha ha ha ha.
        W I klasie SP u mojej córki robiło się rzeczy sporo wykraczające ponad podstawę programową, codziennie zadawano po kilka stron A4 plus dodatkowa praca i wierszyk na weekend, wszystkie dzieci obowiązkowo musiały brać udział w tych cudacznych "olimpiadach" z edukacji zintegrowanej. Od zerówki 6 lekcji codziennie.
        Efektem były jedne z najlepszych wyników w testach 6-klasisty w całym mieście oczywiście wink.
      • ewa_mama_jasia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 20:12
        Walfdorska ma dość wysokie wyniki sprawdzianu. Więc uczą chyba nieźle.
      • memphis90 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 21:33
        Odpowiem zbiorczo:
        mamma2012- nigdzie nie napisałam, że absolutnie wszystkie szkoły są takie, a same szkoły w W-wie są mi zupełnie obce i obojętne; niemniej jednak jedyne doświadczenie bezpośrednie, jakie mam ze szkołą niepubliczną, jest doświadczeniem złym. A doświadczenia z placówkami publicznymi mam dla odmiany bardzo dobre. Pozwól mi więc mieć poglądy zgodne z osobistym doświadczeniem, szczególnie, że nie narzucam ich nikomu, a tylko przedstawiam swoją opinię.
        Lily-evans- celowo zaznaczyłam, że tak było za czasów mojej szkolnej młodości - niemniej z tego między innymi wynika dziś moja podejrzliwość w stosunku do takich szkół dzisiaj i tak to przedstawiłam w poście
        ewa_mama_jasia - waldorfska ma mocno sekciarskie zapędy i chaotyczny plan zajęć (o ile w ogóle taki istnieje, jak się okazuje- jak zabrakło nauczycieli, to dzieci miały np. w kółko muzykę), jest blog, na którym matka opisywała próby zabrania dziecka z tej szkoły.Brrr! Wyników testów nie widziałam, ale nie przypominam sobie, żeby waldorfska figurowała gdziekolwiek na liście rankingowej klas 6 dla mojego miasta w zeszłym roku.
        • memphis90 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 21:42
          No, to dogooglałam się smile Waldorfska osiągnęła co prawda 30/40pkt, ale w całej szkole test zdawało... 2 uczniów!
          • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 21:53
            W mojej prywatnej zdawało kilkanaście osób, wynik średni powyżej 35 (najwyższy przedział), nikt w klasie nie zszedł poniżej 30 pkt, ale to pewnie przypadek, bo do 6 klasy dociagneli za ładne oczy i łapówkisuspicious
          • ewa_mama_jasia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 08:44
            Aż sprawdziłam z ciekawości smile Walfdorska w Warszawie w zeszłym roku - wynik sprawdzianu 29,4 % a pisało 16 osób. Czyli jedna klasa. Wynik może nie powala, taka średnia warszawska. Natomiast o kilka punktów powyżej średniej w danej dzielnicy. Na 20 szkół - ósma.
            • mamma_2012 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 08:55
              Szkoły waldorfowskie, to specyficzny rodzaj edukacji, mnie osobiście nie przekonuje, nie tylko z racji na średnie wyniki, ale niektórym odpowiada. Trzeba to uwzględniać w dyskusjach, żeby była jasność, ze nie jest to norma w szkołach niepublicznych.
              • ewa_mama_jasia Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 09:46
                Mnie waldofska też nie przekonała, z różnych przyczyn, choć znałam kiedyś osobę, która miała dzieci w przedszkolu i szkole walfdorskiej i była zachwycona. Tak samo jak nie posłałabym do zydowskiej (a też mam blisko), choć cieszy się podobno świetną opinią a i wyniki sprawdzianu ma dobre.
        • lily-evans01 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 11:28
          Wiesz, memphis, podejrzewam, że te szkoły zorientowały się w końcu, że tracą długofalowego klienta, jeśli przyjmują dzieci słabe i przepuszczają je z klasy do klasy bez cienia problemu wink. Tym bardziej, że teraz mamy obiektywne testy i najlepsza średnia nie pomoże, żeby pójść dalej do następnej - dobrej czy bardzo dobrej placówki.
          Jak zaczynałam szkołę średnią, powstawały pierwsze licea prywatne w moim mieście, malutkie, zaciszne, kameralne - ale rodzice na początku niemożebnie wywijali kadrą, która ośmielała się postawić dzieciątkom pałę.
          Teraz w moim mieście ze 2-3 podstawówki prywatne mają wysokie, czasami zaporowe czesne, tak żeby gromadzić faktycznie "elitę" finansową - która za punkt honoru uważa mieć dzieci wszechstronnie zadbane edukacyjnie, no i wręcz domaga się windowania poziomu. Z drugiej strony może to i dobrze, mimo, że ci rodzice często są snobistyczni (przynajmniej ci "nasi" byli bardzo). Ale ich dzieci będą naprawdę dobrze wykształcone.
    • dorek3 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 27.05.14, 20:15
      Mam dzieci w 4 klasie szkoły społecznej. Nie wiem jak definiujesz elitę, ale jak dla mnie jedyny wspólny mianownik to możliwość opłacenia czesnego. A i to nie do końca bo w szkole wiem przynajmniej o jednej rodzinie gdzie dwójka dzieci jest zwolniona z czesnego po tym jak dzieci zostały częściowo osierocone. Poza tym przekrój pełen mniejsze i większe korpoludki, do których sama się zaliczam, lekarze, adwokaci, ludzie prowadzący własną działalność (ale raczej mała agencja reklamowa niż zakład fryzjerski), trochę budżetówki wyższego szczebla.
      W klasie synów wszyscy rodzice absolutnie normalni, ze zdrowym podejściem, żadnych bufonów. Wśród dzieciaków na ile wiem podobnie.
      Gimnazjum planujemy kontynuować w tej samej szkole, liceum publiczne bo nie znam porządnych niepublicznych, które by jeszcze były w rozsądnej okolicy.
      Jak pójdzie ta konfrontacja nie wiem, ale na kolonie jeżdżą i jakoś problemów nie mają.
      Od rodziców, którzy już swoje starsze dzieci mają w liceach publicznych wiem , że na początku dzieciaki maja problem z ogarnięciem nowej szkoły z uwagi na wielkość placówek (większe), oraz są postrzegane jako nauczone dyskusji a nie bezkrytycznego przyjmowania informacji od nauczycieli.
      Wybór takiej szkoły to przede wszystkim oczekiwania podmiotowego podejścia, normalnych warunków (kameralna placówka, jedna zmiana itp), bezpieczeństwa. Na pewno jest wiele placówek publicznych mogących to zaoferować, ale na pewno nie nasze okoliczne publiczne.
    • szmytka1 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 09:09
      cały czas jak to czytam to wychodzi mi- Podstawa prawna: rozdęte jelita?
    • loola_kr Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 10:45
      niezależnie czy prywatna czy państwowa, jak dzieci będą chciały studiować prawo, medycynę, architekturę itp w większości wypadków wylądują na tej samej państwowej uczelni.
      Plus prywatnych szkół to zajęcia dodatkowe na miejscu, mniejsze klasy ale często jest gorzej z zajęciami sportowymi.
    • glanaber Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 13:59
      Tu masz porównanie:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14666620,_Uslyszalam__ze_mam_zaprosic_cala_klase_na_lody__Slowem_.html
      • heca7 Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 01.06.14, 10:11
        Yhmmm. Już widzę jak na wsi ludzie płacą za pół dniową wycieczkę tyle co za 3-dni w społecznej suspicious
        3-dniowa kosztuje nie mniej niż 300zł.
    • szamanta Re: Podstawówka prywatna: nadęta elita? 28.05.14, 23:13
      kukaszkaa napisała:

      > Znajoma tak określiła uczniów szkół prywatnych/społecznych.
      > Jak to jest naprawdę? Czy do szkoł prywatnych chodzi elita, a do publicznych pa
      > tologia? Czy dzieci z cieplarni radzą sobie potem skonfrontowane z normalnym ży
      > ciem, czy jednak ono je zaskakuje? A może zamienają się w takiej szkole w snobó
      > w?
      > Jak sądzicie?

      Moja córka uczęszcza do podstawówki prywatnej , druga o szkole wyżej i do ich szkoly chodzi elita, chodzi sielanka jak i również normalne dzieci z przeciętnych rodzin, a także stwierdziłabym ,ze dzieci z rodzin zakrawających o patologie , nie o tyle finansowo ale ...wiadomo o co chodzi
      Moje pozostałe dzieci chodzą do państwowej szkoły i również do tej szkoły uczęszcza elita, jak i dzieci z rodzin patologicznych. Nie ma reguły. Czy jest różnica w podejściu do uczniów? w prywatnej większy szacunek i skupianie uwagi na uczniu i jego problemach ,nauczyciel mniej sfrustrowany, bardziej otwarty na rodzica, , bardziej dyscyplinarnie ogarnia klasę, ale to tylko i wyłącznie dlatego ze malutko dzieci w klasie w okolicach 9-13, a w publ. szkołach powyżej 20stki przeważnie , z dyscypliną ciężej niestety
      Nie czytałam żadnych wypowiedzi ,wiec może i ktoś już o tym pisał, ale pisze od siebie obserwacje
    • mamkaantka Nadęta - tak! elita? - niekoniecznie! 01.06.14, 08:26

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka