Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę

02.06.14, 14:02
tak wiele z was uważa, że użycie kilku mocnych słów, nawet nie przekleństw w obliczu starcia z agresywnym mężczyzną jest przemocą psychiczną??

Dla mnie to naturalna reakcja, nerwów, bezsilności.
Facet ode mnie sporo wyższy, cięższy, na pewno silniejszy.
Ja ledwo go powstrzymywałam przed nasikaniem na podłogę i słysząc słowa "Ale mi się chce, daj mi się wysikać" użyłam epitetu "żałosne zero" oraz "ochlejus".

I dowiaduję się, że to ja mam problem ze sobą i stosuję przemoc psychiczną, której usprawiedliwić się nie da.

Brak mi słów.
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:08
      kiedyś radzono nawet kobietom by prowokowały bójki by mieć dowody w sądzie. Teraz to z ofiary robi się oprawcę. Dziwi się nadal radykalizacja?
    • melancho_lia Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:10
      W opisanej przez Ciebie sytuacji to Twoja reakcja i wkurzenie normalne. sama bym pewnie tez podobnie zareagowała.
      P.S. dobrze, ze wyrzuciłaś gościa za drzwi.
    • melancho_lia i jeszcze 02.06.14, 14:11
      zaraz się dowiesz, ze sprowokowałas i Ci się należało. Nie daj się.
      • mary_lu Re: i jeszcze 02.06.14, 14:21
        Nikt nie pisał, że sprowokowała i się należało.

        Były posty o tym, że przemoc fizyczna jest nie do usprawiedliwienia, ale że zachowanie Niecierpek też nie było właściwe.
        • melancho_lia Re: i jeszcze 02.06.14, 14:26
          Ale zaraz do tego dojdziemy. Że są siebie warci itp. Droga niedaleka do takich stwierdzeń.
          Awantura w wydaniu niecierpka żadną przemoca psychiczną nie jest.
        • niecierpek_25 Re: i jeszcze 02.06.14, 14:27
          A jakie byłoby właściwe?
          Przemawianie jak do krnąbrnego 3 latka, a może zamknięcie się w pokoju i ciche przyzwolenie na demolowanie mieszkania.

          Niewłaściwe zachowanie wobec nieobliczalnego w danej chwili, awanturującego się faceta.


          a może mówi coś na ten temat SV?
          • mary_lu Re: i jeszcze 02.06.14, 14:31
            Widziałam w życiu kilka zalanych w trupa osób, zajmowano się nimi jak trzylatkami - posprzątano rzygowiny, zatargano bełkoczącego idiotę do łóżka itd.

            Nie było żadnego demolowania mieszkań ani sikania po kątach, ale też te szczegóły w Twojej opowieści pojawiły się dużo później.

            Czytałam wątek, nie odzywałam się, bo uważałam, ze jest za mało informacji, ale też nie widziałam, żeby padały tam jakieś straszne rzeczy.
          • klamkas Re: i jeszcze 02.06.14, 14:34
            W sytuacji gdy na wejściu pokazuje agresję rozsądniej jest pozwolić na zdemolowanie kuwety i wysikanie się w przedpokoju niż awantura - tak jest właściwiej ze względu na własne bezpieczeństwo smile. No ale wiadomo, że w obliczu agresji reaguje się różnie.

            W poprzednim wątku sama się dziwiłam twojej reakcji, bo sam fakt upojenia nie jest godzien pochwały, ale nie zasługuje na awanturę z żałosnym zerem (szczególnie, że do pijanego i tak nie dotrze). Natomiast wejście do domu z zamiarem zrobienia rozróby to co innego.
          • aqua48 Re: i jeszcze 02.06.14, 15:10
            niecierpek_25 napisał(a):

            > Niewłaściwe zachowanie wobec nieobliczalnego w danej chwili, awanturującego się
            > faceta.
            >
            > a może mówi coś na ten temat SV?

            Tak, savoir-vivre zaleca nie wdawanie się w awantury, ani przepychanki tylko natychmiastowe wezwanie odpowiednich służb i pozwolenie pijanemu agresorowi na poniesienie wszelkich konsekwencji..
            • cosmetic.wipes Re: i jeszcze 02.06.14, 15:25
              Słuzby były wezwane, wiele nie pomogły.

              I co teraz radzisz?
              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: i jeszcze 02.06.14, 15:57
                cosmetic.wipes napisała:

                > Słuzby były wezwane, wiele nie pomogły.
                >
                > I co teraz radzisz?

                Wezwać je jeszcze raz, i jeszcze raz. I tak długo tupać nóżką, aż znajdą problem tam gdzie go nie ma.

                Ksiądz Anatol
    • mary_lu Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:13
      Nie ciskaj się tak, po prostu zupełnie inaczej to przedstawiłaś.

      Z Twojego pierwszego opisu wyglądało, że Twój zalany w trupa facet zostaje wprowadzony przez sąsiada przez drzwi, a Ty startujesz z zerami.
      • mary_lu Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:17
        Tak opisałaś sytuację:

        "Wrócił do domu pijany.
        Pierwszy raz.
        Miał coś załatwić, a wrócił bełkocząc.

        Wkurzyłam się i dostał od żałosnych zer itd.
        Na to ja dostałam w twarz. "
    • cosmetic.wipes Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:13
      Właśnie napisałam w innym wątku, że absolutnie jednorazowego opierniczu nie uważam za przemoc psychiczną.

      Wmawianie tobie, że masz problem powoduje, że zastanawiam się czy panie wmawiające nie maja większego problemu.
      I ciekawi mnie czy paniom wmawiającym nigdy nerwy nie pusciły, oraz czy rozwiązują wszelkie konflikty kulturalnie, normalnym tonem i merytorycznie. I czy nigdy na nikogo nie podniosły głosu.
      • melancho_lia Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:17
        Zaraz wmówią, że sobie zasłużyła na pobicie.
        Dla mnie też jednorazowy opiernicz, nawet z wyzwiskami przemoca psychiczną nie jest.
    • lady-z-gaga Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:17
      z Twojego wątku mozna było zrozumiec, że go zwymyslałas za sam fakt upicia się
      po namysle uważam, że najsensowniej napisała wczoraj Vilez - najpierw rozstanie, potem (ewentualne) negocjacje
      • mx3_sp a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:20
        co miała Waszym zdanie zrobić? Zaprowadzić do łóżka, rozebrać i obmyć zbolałe członki?
        • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:24
          Jeśli to byłby jednorazowy spektakl- tak jak u mnie- to pozwoliłabym się położyć na kanapie, przykryła kocem i przeprowadziła rozmowę rano oraz nie umilała leczenia kaca, bynajmniej.

          Tu bardziej chodzi o agresję, szaleńcze rzucanie się, psucie przedmiotów.
          Fakt spożycia alkoholu nie jest tu najistotniejszy.
          • mary_lu Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:26
            No i po dodaniu tych szczegółów już chyba nikt nie czepiał się Twoich krzyków?
            • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:28
              A i owszem, czepiał.
              Dyskusja trwała, a teraz trwa nadal w wątku o tym pośle od JKM.
              • mary_lu Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:35
                No ale to już taki mechanizm konsekwencji - ktoś złapał ulubiony temat i nie ma siły przestać.

                Nie przejmuj się - jeśli do mieszkania wpada Ci nieprzytomny facet sikając i demolując przedpokój, masz prawo krzyczeć cokolwiek.
        • mary_lu Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:24
          Jakbym kiedykolwiek wróciła do domu nieprztomna od alkoholu, to oczekiwałabym, że mnie mąż odtransportuje do łazienki/sypialni, odizoluje od dziecka, zadba o bezpieczeństwo, przecierpi wybryki, a rano wyjaśni sytuację.

          Jakby coś takiego zdarzyło mi się więcej niż raz, nie miałabym prawa oczekiwać niczego.
          • rhaenyra Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:31
            > Jakbym kiedykolwiek wróciła do domu nieprztomna od alkoholu, to oczekiwałabym,
            > że mnie mąż odtransportuje do łazienki/sypialni, odizoluje od dziecka, zadba o
            > bezpieczeństwo, przecierpi wybryki, a rano wyjaśni sytuację.
            >

            ja tak samo
            • cosmetic.wipes Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:39
              Jakbym wróciła nieprzytomna po alkoholu i zaczęła demolować sprzęty, a mój mąż by mnie spieprzył, to jeszcze bym mu podziekowała, ze nie wywalił mnie na wycieraczke.
              • mary_lu Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:44
                Nawet jakbym zaczęła demolować sprzęty... No chyba nie jestem obcą osobą? Facet zna mnie 20 lat, twierdzi, że kocha, a jakbym RAZ wróciła POD WPŁYWEM JAKICHŚ SUBSTANCJI to miałby mnie zostawić na pastwę losu?
              • rhaenyra Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:45
                jakie demolowanie ?
                on ta kuwete specjalnie rozwalil czy sie podknal i na nia przewrocil ?
                na calkiem trzezwo pol zmywarki naczyn zdemolowalam bo mi ciezki talerz wypadl
                kurde chyba jestem zalosnym zerem uncertain
                • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:54
                  Na kuwetę upadł.
                  Później ją kopnął.
                  Lustro stłukł po prostu w nie kopiąc, drzwi uszkodził tak samo.
                  Na ręczniki też nasikał bynajmniej nie w wyniku potknięcia.

                  Samą agresję wywołał już fakt próby powstrzymania go od wysikania się na podłogę
                  • to_ja_tola Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 15:29
                    niecierpek_25 napisał(a):

                    > Na kuwetę upadł.
                    > Później ją kopnął.
                    > Lustro stłukł po prostu w nie kopiąc, drzwi uszkodził tak samo.
                    > Na ręczniki też nasikał bynajmniej nie w wyniku potknięcia.
                    >
                    > Samą agresję wywołał już fakt próby powstrzymania go od wysikania się na podłog
                    > ę

                    aaaa.No już co nieco kumam.
                    Facet przyszedł nawalony i zrobil to co tu napisałaś i świętojeb..we ematki mówią ci,żeś przesadziła z OPRem???
                • cosmetic.wipes Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:59
                  Nie projektuj swojego rozbitego talerza na mnie i na niecierpka, nie jesteś zerem, po prostu miałaś zły dzieńwink

                  I wydaje mi się, że porównywanie pijanej, awanturującej się kobiety, do faceta w podobnym stanie nie prowadzi do niczego dobrego.

                  Na poważnie, to gdybym w pijanym widzie rozbijała sie po mieszkaniu, to mój facet z racji sporej przewagi fizycznej mógłby mnie bez problemu zaprowadzić do osobnego pomieszczenia i tam połozyć do wyra. Ja z nim tego samego bym nie zrobiła, bo po prostu nie mam tyle siły. A weźcie pod uwage, że niecierpek miała w domu jeszcze swoje dziecko/dzieci, o które też się pewnie bała. Więc uważam, że i tak zachowała dużą kulturę wypowiedzi.
                  • nowel1 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 16:18
                    cosmetic.wipes napisała:


                    >
                    > I wydaje mi się, że porównywanie pijanej, awanturującej się kobiety, do faceta
                    > w podobnym stanie nie prowadzi do niczego dobrego.
                    >

                    Chyba żartujesz? Płeć żeńska łagodzi sytuację?

                    > Na poważnie, to gdybym w pijanym widzie rozbijała sie po mieszkaniu, to mój fac
                    > et z racji sporej przewagi fizycznej mógłby mnie bez problemu zaprowadzić do os
                    > obnego pomieszczenia i tam połozyć do wyra. Ja z nim tego samego bym nie zrobił
                    > a, bo po prostu nie mam tyle siły. A weźcie pod uwage, że niecierpek miała w do
                    > mu jeszcze swoje dziecko/dzieci, o które też się pewnie bała.

                    Do tej pory wszystko jasne i zgadzam się z Tobą.
                    Ale teraz pytanie kluczowe: w opisanej sytuacji - faceta kompletnie pijanego i niekontrolującego własnych czynności fizjologicznych, w czy pomaga nazwanie go żałosnym zerem? Stawia go do pionu, chroni dzieci, zapobiega niszczeniu sprzętów?

                    • bri Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 16:25
                      > Do tej pory wszystko jasne i zgadzam się z Tobą.
                      > Ale teraz pytanie kluczowe: w opisanej sytuacji - faceta kompletnie pijanego i
                      > niekontrolującego własnych czynności fizjologicznych, w czy pomaga nazwanie go
                      > żałosnym zerem? Stawia go do pionu, chroni dzieci, zapobiega niszczeniu sprzętó
                      > w?

                      Nie, chyba wszyscy łącznie z Niecierpek zgadzają się to nie było racjonalne zachowanie. Ale w stresujących sytuacjach to się zdarza.
                    • cosmetic.wipes Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 16:41
                      nowel1 napisała:

                      > Chyba żartujesz? Płeć żeńska łagodzi sytuację?

                      Przecież masz jasno wyłożone, że nie o łagodzenie sytuacji chodzi, tylko o mozliwości fizycznej pacyfikacji. I żeby mi ktoś zaraz nie wyjechał, że o bicie chodzi - pacyfikacja to np. wyniesienie 'zwłok' do innego pomieszczenia, czy też przytrzymanie łapek, które zamierzaja rzucić butem w lustro.

                      > Ale teraz pytanie kluczowe: w opisanej sytuacji - faceta kompletnie pijanego i
                      > niekontrolującego własnych czynności fizjologicznych, w czy pomaga nazwanie go
                      > żałosnym zerem? Stawia go do pionu, chroni dzieci, zapobiega niszczeniu sprzętó
                      > w?

                      Ale nazwanie zerem faceta miało jeden cel - było to wyrzucenie emocji.
                      Teraz pytanie kluczowe: czy w chwili wielkiego wzburzenia, strachu, zdenerwowania nie wymskneło ci się nigdy coś, co miało na celu tylko upuszczenie pary?
                      A może ty z tych, co maja żelazna jaja i nigdy nie wychodzą z siebie?
                • mx3_sp i masz wsparcie kobiet 02.06.14, 15:04
                  a niech mnie, ten z muchą ma rację.
          • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:33
            A widzisz różnicę między nieprzytomny od alkoholu, a wszczynający awantury?
            • mary_lu Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:38
              Widzę. Dlatego podkreślam, że tamte komentarze nie były niewłaściwe, BO NIE NAPISAŁAŚ NA POCZĄTKU WSZYSTKIEGO.
            • rhaenyra Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:46
              kto zaczal awanture
              bo za kazdym razem zmieniasz wersje
              • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:56
                Nie zmieniam wersji.
                Awanturę zaczął mój chłop wobec sąsiada, a później ciągnął inwektywy, gdy tamten już poszedł.
                Później obiektem awantury stała się kuweta.

                Ja po wyjściu z łazienki i zobaczeniu, że nasikał wszędzie, a tylko nie do kibla i próbował to zatuszować ręcznikami to nazwałam go żałosnym zerem, ja nawet nie krzyknęłam.
                • arwena_11 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 15:11
                  czyli nie trafił po pijaku do kibla? Bo wychodziło z twojej wypowiedzi, ze chciał sikać na podłogę?
                  • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 15:30
                    Tak chciał w przedpokoju.
                    Poprowadziłam go do łazienki i tam nasikał i tak na podłogę, kibla nawet nie otworzył.
                    Wychodząc z łazienki uszkodził od niej drzwi.
                    • arwena_11 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 15:34
                      nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu.
                      Na pewno kazałabym naprawić wszystkie szkody. Co dalej pewnie zależy od rozmowy przeprowadzonej po wytrzeźwieniu. Współczuję
                      • niecierpek_25 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 15:40
                        Już dawno sam to zaproponował.
                        Mam podać kwoty, a on zrobi mi przelew.
                        • arwena_11 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 18:06
                          tylko nie wszystkie szkody da się naprawić pieniędzmisad
                          Nie wiem na ile ci na nim zależy i na związku. Jeżeli bardzo to zażądałabym pewnie terapii, bo facet, który raz uderzył może zrobic to po raz kolejny, a powód do picia też się zawsze znajdziesad
                • aka10 Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 21:35
                  niecierpek_25 napisał(a):

                  > Nie zmieniam wersji.
                  > Awanturę zaczął mój chłop wobec sąsiada, a później ciągnął inwektywy, gdy tamte
                  > n już poszedł.
                  > Później obiektem awantury stała się kuweta.
                  >
                  > Ja po wyjściu z łazienki i zobaczeniu, że nasikał wszędzie, a tylko nie do kibl
                  > a i próbował to zatuszować ręcznikami to nazwałam go żałosnym zerem, ja nawet n
                  > ie krzyknęłam.

                  Skoro tego nawet nie pamieta, to w czym problem? Ty masz natomiast dowody w postaci zniszczonych rzeczy i wizyty policji. I to mozesz udokumentowac.

                  Jasna sprawa, ze Cie trafilo. Nie daj z siebie winnej robic. A facet niech sobie szuka innej, bo nie sadze, ze to byl jego pierwszy i ostatni raz. Normalny czlowiek nawet po niezbyt przyjemnej wiadomosci w pracy nie idzie pic na umor. Nigdy, w zadnej sytuacji nie przychodzi do domu w stanie, ktory opisalas.
                  >
                  >
        • melancho_lia Re: a od kiedy to tolerujecie upicie się? 02.06.14, 14:25

          Jako dobra zona powinna zająć się upitym mężem i żadnych awantur nie robić...

          Niektórym forumkom to już chyba na mózgi zupełnie padło.
        • lady-z-gaga nie tolerujemy 02.06.14, 14:27
          nie tolerujemy też narkomanii, a dyskusję z naćpanym człowiekiem odkładamy do czasu, aż oprzytomnieje
          • mx3_sp Re: nie tolerujemy 02.06.14, 14:30
            nawet jeśli pójdzie w ciąg? Jakie to humanitarne, szkoda tylko, że dla jednej strony tylko.
            • oqoq74 Re: nie tolerujemy 02.06.14, 14:48
              Co Ty piszesz? Jaki ciąg? Z tego co niecierpek pisała wynika, że to jednorazowa akcja. Chyba jednak przesadzacie.
    • niecierpek_25 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:21
      Fakt w pierwszym poście opisałam sprawę na gorąco i bez szczegółów.
      Sam fakt upicia byłby powodem rozmowy, może jakichś "cichych dni" , nie wiem.

      Natomiast tu była kwestia doprowadzenia do porządku pijanego,a właściwie zalanego w trupa, rzucającego się faceta.

      Efektem jest rozwalona kuweta, zbite lustro, obtłuczone drzwi, zasikane ręczniki.
    • run_away83 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:22
      Diagnozy domorosłych forumowych psycholożek-amatorek możesz jednym uchem wpuścić, drugim wypuścić.

      Chłop wywinął numer totalnie niedopuszczalny, zrobił za jednym zamachem trzy rzeczy, których normalny, odpowiedzialny, dorosły człowiek nie robi (polazł odreagowywać porażkę zawodową poprzez zalanie się w trupa, urządził awanturę z demolką i podniósł rękę na bliską osobę) - tylko święty by nie wyszedł z siebie po czymś takim, nie daj sobie wmówić, że parę słów, które wykrzyczałaś w afekcie, usprawiedliwia damskiego boksera.

      Trzymaj się. Dzielna dziewczyna z ciebie, że od razu gościa wystawiłaś za drzwi, bez zabawy w sentymenty. Trzymam kciuki, żeby ci się jak najlepiej poukładało w życiu jak już się pozbierasz.
    • oqoq74 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:32
      Patologią to jest stawianie diagnoz przez net.

      Sama pisałaś, że prawdopodobnie masz nerwicę, albo w najlepszym razie jesteś nerwowa. Chyba wiele osób zwyzywałoby faceta, gdyby przyszedł tak pijany. (Ja pewnie też, choć niekoniecznie tymi samymi słowami). Tym bardziej, że rozrabiał.
      Czytając to co dziś napisałaś, podejrzewam, że albo tak na niego podziałało pomieszanie trunków, albo ktoś mu coś dosypał, że nie panował nad sobą. Stąd dziwne zachowanie i rękoczyny. Nie chcę go tu usprawiedliwiać, ale nie jestem pewna, czy to od razu kwalifikuje się do uznania za patologiczne upijanie i bicie partnerki.
      Przemoc jest zła. I słowna, i fizyczna. Ale z tego co piszesz to może doszło do zbiegu różnych okoliczności.

      Daj sobie czas, przemyśl wszystko. I nie przejmuj się zbyt tym co tutaj piszą. A jeśli zdecydujesz się dać partnerowi szansę, to jedną.
      Tak ja to widzę.
      Trzymaj się.
      • mx3_sp W wątku o gościnności 02.06.14, 14:37
        piszecie, że Wasz dom to Wasza twierdza, a pijanego awanturnika SV traktujecie. Matko co się dzieje.
        • oqoq74 Re: W wątku o gościnności 02.06.14, 14:39
          O co ci chodzi? Ja w wątku o gościnności nie pisałam.
      • niecierpek_25 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:38
        Jeśli mam nerwicę to w wyniku jakichś tam przejść lub wręcz kłopotów neurologicznych po prostu.
        I akurat to jestem chyba najmniej nerwową osobą na świeciewink

        Dzięki za dobre słowo.
        Na razie się trzymam, dziś zrobiłam sobie wolne, a dziecko odbierze ojciec.
        Od jutra już normalnie praca i inne zajęcia.
        Będzie ok.
        • oqoq74 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:41
          Ja o tej nerwicy pisałam w związku z Twoją reakcją. Pod wpływem wzburzenia ludzie różnie reagują.

          Będzie dobrze.
        • cosmetic.wipes Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:42
          Będzie OK. Tylko daj sobie czas. Nie słuchaj nikogo, kto ci mówi, że coś musisz lub powinnaś. I jeśli dasz radę to się porozpieszczaj smile
    • to_ja_tola Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:51
      chodzi o tamten wątek w którym pisałaś,że ktoś cię uderzył???
      • niecierpek_25 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 14:58
        Owszem o tamten.
        • to_ja_tola Re: Czy naprawdę 02.06.14, 15:22
          no ok i w czym rzecz?
          źle zrobiłaś,że kolesia wywaliłaś za drzwi czy ,że co?
    • pederastwa Re: Czy naprawdę 02.06.14, 15:46
      Początkowo wydawało mi się, że Twoja reakcja była nieadekwatna do sytuacji. Po prostu pierwszy opis tego co się stało pozbawiony był szczegółów. Wyglądało, jakbyś zareagowała wyzwiskami na sam fakt upicia się. Po poznaniu całosci opisu sytuacji zaczęło to jakoś spójniej wyglądać.
      • capa_negra Re: Czy naprawdę 02.06.14, 22:40
        > Początkowo wydawało mi się, że Twoja reakcja była nieadekwatna do sytuacji. Po
        > prostu pierwszy opis tego co się stało pozbawiony był szczegółów. Wyglądało, ja
        > kbyś zareagowała wyzwiskami na sam fakt upicia się. Po poznaniu całosci opisu s
        > ytuacji zaczęło to jakoś spójniej wyglądać.

        Dokładnie tak było i dlatego część komentarzy w tym mój były takie, a nie inne.

        Zresztą dalej mam jakieś wątpliwości - co za sens bluzgać idealnego do tej pory faceta , który pierwszy zaliczył reset.
        Żeby było jasne dania w twarz nie usprawiedliwiam
    • zuzi.1 Re: Czy naprawdę 02.06.14, 15:50
      Twoja reakcja byla raczej efektem odczuwanej zlosci i bezsilnosci, a nie. przemocy psych. Gdybys miala jeszcze kiedykolwiek do czynienia z taka sytuacja to nie dyskutuj ani nie rzuccaj epitetami, bo taki czlowieg w stanie upojenia alk jest kompletnie niepoczytalny i nieprzewidywalny i moglby ci zrobic zwyczajnie krzywde, nie warto narazac sie na ryzyko.
    • vilez Re: Czy naprawdę 02.06.14, 16:01
      Daj spokój, jaka przemoc. Też bym wyszła z siebie, gdyby mi facet po pijaku awantury urządzał.
      Nie przejmuj się durnym gadaniem.

      Dobrze sobie poradziłaś. Teraz się tego trzymaj. Niech facet ma czas na głębszą refleksję nad sobą. A ty sie zajmij sobą, bo wystarczający szok przeżyłaś.

      Pozwól mu się powywnetrzać w mailach, ale nie wdawaj się w rozmowy. Poza jednym: powiedz JEDEN RAZ, że potrzebujesz spokoju i oddzielności. Za jakiś czas zobaczysz, co i jak.

      Trzymaj się.
    • gazeta_mi_placi Re: Czy naprawdę 02.06.14, 16:27
      Straszna patologia. Bicie kobiety, stawianie się do Bogu ducha winnego sąsiada, szczanie na ręczniki, kurde nigdy nie byłam aż tak pijana a lubię od czasu do czasu wypić i świętym abstynentem nie jest, ale jak można spić się do takiego stopnia, żeby szcz... tam gdzie się stoi.
      W dosypanie prochów nie wierzę, bo kto by to miał zrobić i w jakim celu? Pan nie jest ani atrakcyjna 20 latką którą po wsypaniu prochów "można" zerżnąć ani nie został okradziony, zwłaszcza że nie był sam a z kumplem.
    • obrus_w_paski Re: Czy naprawdę 02.06.14, 17:02
      Ej no sorry ale wg mnie opcja wysikania sie na dywan jest absolutnie nie do przejścia. Nie wyobrażam sobie "pozwolić" facetowi robić co chce w ramach "unikania konfliktu z pijanym". Naturalny odruch to taki ze chcesz to sikanie uniemożliwić bo jak sie koleś wysika na podłogę (hellou!!!) to konsekwencje tego bedą znacznie poważniejsze niż fakt ze ktos go nazwał zerem.

      Przecież logiczne jest ze unikamy sytuacji ktore mogą byc dla nas bardzo niekorzystne. Autorka pomyślała ze jak koleś sie wysika to straci do niego szacunek, bedzie musiała zakończyć związek, ponieważ wg jej zasad człowiek sikający na dywan jest alkoholikiem, etc, wiec logiczne jest ze działała wg systemu który był ok do tej pory i nie przewidywał kurde silania na dywan. Czy naprawde tylko mnie to sie wydaje tragiczne? O
      A nazwanie kogoś zerem nie uprawnia do walenia po pysku.


    • awesome810 facet ci nasikał (tfu) 02.06.14, 21:20
      porozbijał się w mieszkaniu, narobił wstydu przed sąsiadami, uderzył cię w twarz (!!!). To ostatnie, to już nie jest przypadkowe działanie nieprzyzwyczajonego do alkoholu męża e-matki. A poszedł won.
      Jednorazowa pyskówka to nie jest żadna przemoc psychiczna i "problem ze sobą".
      Moja babci i starsze ciotki zawsze mawiały "chcesz poznać chłopa - upij go", ten pan nie rokuje pozytywnie. Pewnie się pojawi z kwiatkami i obietnicami, ale jak przylał raz, przyleje i drugi.
      • gazeta_mi_placi Re: facet ci nasikał (tfu) 02.06.14, 21:26
        Dokładnie. I jak naszczał raz w mieszkaniu naszcza i więcej razy, paszoł won z taką patologią, zwłaszcza że w domu jest dziecko, które musi mieć spokój, trudno nawet kosztem tego, że mamusia będzie niedoru...a.
    • awesome810 ach i jeszcze dodam 02.06.14, 21:24
      gdybyś zaczęła się łamać: pomyśl co będzie jeśli następnym razem zamiast ciebie nawinie mu się twoje dziecko
    • anorektycznazdzira Re: Czy naprawdę 02.06.14, 21:51
      Wyluzuj.
      Panie które na forum są zawsze ą i ę w życiu pewnie lecą mięsem jak im nerwy puszczą.
      Tak na prawdę życie ma znacznie wyższą tolerancję na ekstremalne zachowania niż mają wpisy na ematce. Jeśli nie informujesz swojego partnera co drugą kolację, że jest debilem, a raz ci nerwy puściły w skrajnej sytuacji, to pozostaje się wycofać w tego stwierdzenia i następnym razem lepiej uważać na słowa. Tak to robią cywilizowaniu ludzie bez wszczepionych chipów kontrolujących funkcje mózgu i spontaniczne reakcje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka