iksel1
23.08.04, 13:41
Nie chodzi mi o kupowanie zabawek, ubranek itp..
O takie bieżące, spontaniczne czynności.
Coś co jest jakby niekonieczne na codzień ale robione specjalnie dla
wnusia/wnuczki.
Bo mam wrażenie, ze moi teściowie kompletnie nic - nic szczególnie
skierowanego w stronę dziecka.
Oczywiście chyba uwielbiają małego, teściowa najchętniej by go nosiła na
rękach albo całowała, ale...
Trudno podawać przykłady,
np. moi rodzice zawsze gdy mamy przyjeżdżać robili specjalnie obiad "pod
małego", albo chociaż dodatkową zupkę, taka zjadliwą dla malucha.
- albo zrobienie piaskownicy, kącika zabaw - bo jak mały przyjedzie..., albo
zrobienie huśtawki,
- planowanie SPECJALNYCH wycieczek, pikników "pod małego"
- chociażby wycieczka "w celu zobaczenia kombajna/u" albo krowy...
Teściowie nie
Wycieczki owszem, ale tylko do sąsiadek "w celach pokazowych",
Jedzenie to już kompletnie pomyłka (ale co tam najpierw jedliśmy słoiczki) -
trudno przywozić swoje jedzenie - ale co jesli na objad są flaki, kotlet
schabowy, bigos... Nawet kanapki to "lumpy" trudne do ugryzienia dla
dorosłego,
Oczywiście jak jest serial, to wieczorynki nie można włączyć (nawet raz na
miesiąc), a dziecko w tym czasie musi się bawić samo najlepiej cicho.
Może się czepiam, ale czy to jest normalne, że dziadem MUSI akurat wtedy gdy
dziecko biega po podwórku, coś czyścić zalewając cały teren dokumentnie....