Dodaj do ulubionych

Św. Mikołaj ;)

24.08.04, 12:44
Może pora roku nie sprzyja takim tematom, ale chciałabym zagaić całkiem
świątecznie i niecałkiem serio.Czy Wasze dzieci wierzą w Sw. Mikołaja?
Jeżeli tak, to czy tę ich wiarę wspomagacie wynajmując Mikołaja, czy
opowiadając Waszym dzieciom o nim?
Czy jest jakiś odpowiedni moment w którym pomagacie dziecku przejrzeć na oczy,
czy czekacie, aż samo straci złudzenia?
No i czy wiara w Mikołaja, czy innego dziadka Mroza, czy Gwiazdora jest wg.
Was budujące i pomaga w kształtowaniu psychiki i wrażliwości dziecka, czy
wręcz przeciwnie?
A Wy? Jak długo wierzyłyście, o ile wierzyłyście?
Może nadal wierzycie?
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 13:07
      Rzeczywiście pora roku wyjątkowo niesprzyjająca takim tematom.
      Ale se wybralas.
    • ewalewi Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 13:16
      oj ja długo wierzyłam smile)) az żałuję czasami ze przestałam smile Ale mam mocne
      postanowienie "udowadniania" dziecku, że to wcale nie rodzice przynosza
      prezenty. Może mi się uda?smile Tegoroczne święta, będę pierwszymi w życiu córki,
      więc może troche za wcześnie, ale od przyszłego roku koniecznie! Kostiumy,
      zaangazowani sąsiedzi, pierwsza gwiazdka etc.
      pzdr światecznie ewa
      • muminkowa1 Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 13:26
        Mój syn wierzył w Mikołaja cały czas.Teraz ma 9 lat i juz trochę przestaje w
        tego"pana"wierzyć.Trochę ja się do tego przyczyniłam bowiem przez przypadek
        powiedziałam mu o zeszłorocznym prezencie(w sklepie spytałam go czy ma jeszcze
        perfumy które kupiłam mu pod choinkęsad).
        Przychodzi taki czas ,że dziecko samo --pod wpływem szkoły,kolegów zaczyna
        wyrastać z tego wierzenia.Ale w domu mam jeszcze jedno dziecko--2 letniego
        szkraba i jemu jak najbardziej wmawiamy ,że MIkołaj jest.
        Przemawia za tym magia świąt,dziecko czeka na taką chwilę z utęsknieniem,poza
        tym czasem można postraszyć dzieciaczka,że ma być grzeczny bo...smile)))
        Myślę ,że póki dzieci chcą wierzyć nie psujmy im tego tylko róbmy tak jak nasze
        mamy--pzecież uwielbiałyśmy szelest papieru pod choinką i te niespodzianki.
        Ja do dziś mam małego pieska o którym marzyłam a którego dostałam od
        Mikołajasmile)
        • mamakamilaikasi Re: ???????????????? 24.08.04, 14:54
          muminkowa1 napisała:

          Trochę ja się do tego przyczyniłam bowiem przez przypadek
          > powiedziałam mu o zeszłorocznym prezencie(w sklepie spytałam go czy ma
          jeszcze
          > perfumy które kupiłam mu pod choinkęsad).


          sorki, ale nie moge sie powstrzymac:
          DALAS 8-LATKOWI PERFUMY (!!!!!!!!!!) JAKO PREZENT POD CHOINKE??????????
          smile
          • muminkowa1 Re: ???????????????? 24.08.04, 19:35
            Tak--kupiłam mu Hugo Bossa bo mu się ten zapach bardzo podobał(zobaczył u
            mojego brata)
            A dlaczego tak cię to dziwi
      • j-p Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 15:21
        Oj, ja dluugo wierzylam w Sw. Mikolaja i w Dzieciatko przynoszace prezenty, a
        to wlasnie dlatego, ze rodzice zawsze dbali o to zebym nie dowiedziala sie, ze
        to oni w te dni daja mi prezenty. Moj syneczek jak nazie jest swiecie
        przekonany ze to Mikolaj daje mu prezenty, bo widzi go i rozmawia z nim / tak
        naprawde to jego dziadek/. Swoja droga ciekawa jestem kiedy przestanie w nigo
        wierzyc, kiedy wyjdzie na jaw, ze to dziadek. Pewnie wtedy kiedy dojrzeje do
        zrozumienia tej pieknej ideii 6 grudnia
    • jokrru Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 13:27
      Św. Mikołaj, to taaaaki poczciwy staruszek,
      więc jak tu w niego nie wierzyć ?????

      Do nas przychodzi zawsze wieczorem,
      (wynajęty z agencji, bo nikt nie chce stracić tego święta
      będąc sam w przebraniu i jednocześnie dla nas rodziców
      jest też w tym trochę magii czekania, aż Mikołaj zapuka)
      i przynosi zwykle dwa olbrzymie wory pięknie zapakowanych prezentów,
      bo nasz Mikołaj ma taką zasadę, że przynosi
      dużo, co wcale nie oznacza, że szczególnie drogo,
      bo przynosi nam wszystko, co będzie nam potrzebne
      aż do świąt,
      a więc:
      ozdoby na choinkę, każdemu po bombce,
      kredki, blok rysunkowy, plastelinę,
      słodycze,
      filmy do aparatu, kamery itp.
      szampana na Sylwestra i inne dobre alkohole
      itd itp.
      no i oczywiście każdemu po dwa jakieś
      porządne, wymarzone prezenty.
      Po wizycie Mikołaja mamy cały pokój
      w papierkach, prezentach,
      kazdy rozpoczyna zabawę tym co akurat dostał,
      oglądania i radości nie ma końca,
      aż do późnej nocy, gdy syn umęczony
      usypia na dywanie.
      Ostatnio np.
      syn dostał kolejkę,
      to całą rodziną ja układaliśmy,
      na okno zawiesiliśmy świąteczne gwiazdki,
      i popróbowaliśmy naszej ulubionej "Amaruli".

      Wszystko to sprawia nam ogromną radość.
      Moim zdaniem ma jedynie dobre strony
      jeśli chodzi o kwestie wychowawcze,
      świat bajkowy do nas gości,
      dobrze mieć dzieci, bo samemu można trochę
      oderwać się od rzeczywistości
      i cieszyć Mikołajem,
      my zawsze wtedy mamy świetne humory
      w spominamy Mikołaja cały rok,
      a na miesiąc przed myślimy o nim wszyscy,
      a na kilka dni przed wyglądamy czy nie idzie.

      Rodzina z małymi dziećmi,
      do której nie przyszedł prawdziwy Mikołaj ???????
      Dla mnie to po prostu - smutny obrazek.

      A też miałam trochę świąteczny nastrój,
      choć pora roku nie ta,
      bo kupiliśmy właśnie wierszyki Chotomskiej,
      kończą się choinką
      i syn (4 lata) zasmucony
      zapytał:
      "dlaczego nie mieliśmy choinki na moje urodziny ?"
      (urodziny obchodzi w maju)
      No to też powspominaliśmy święta.
      Pozdrawiam,
      świątecznie,
      K.

      • kocianna Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 13:41
        U nas w Wigilię po prostu w pewnej chwili prezenty pojawiały się pod choinką
        (teraz już wiem - rodzice kazali wypatrywac pierwszej gwiazdki, ale bardzo
        długo im się ten patent udawał), więc fizycznej obecnosci Mikołaja nie było...
        ale i tak w niego wierzę...tak troszeczkę. Myslę, że dla naszego dziecka kiedys
        wynajmiemy takiego z agencji.
        A listy do sw. Mikolaja piszemy nadal i zostawiamy na parapecie w kuchni razem
        z ciasteczkami. Potem informujemy "pomagierów" (dzwonie do tesciowej, że mąż
        chciałby to i to na Gwiazdkę). W moich "listach" muszą być bardzo dokładnie
        podane kształty, rozmiary, a najlepiej jeszcze adres sklepu smile))) Ale Mikołaj
        musi istniec, bo zawsze oprocz rzeczy z listow dostajemy wymarzone
        niespodzianki smile
        • verdana Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 14:17
          A ja nie znoszę św. Mikołaja! Bo 1/ uczy dzieci brać a nie dawać (no bo jak
          Mikołaj przynosi, to po co wymyslać co narysować na laurce dla babci albo co
          kupić mamie pod choinkę?). Dziecko ma wprawdzie przyjemność z dostawania, ale
          omija go znacznie wieksza przyjemność - z dawania. I tej przyjemnosci uczy się
          już jako duże dziecko, nie zawsze skutecznie. Moje dzieci zawsze milej
          wspominały okres robienia i kupowania prezentów, od samego dostawania.
          2/ Bo to kłamstwo. Św. Mikołaj jest dla mnie takim samym oszustwem jak bajeczka
          o bocianie. Nie wiem dlaczego dzieci maja tracić zaufanie do rodziców, gdy
          okłamują ich w innych sprawach, a być zachwycone, ze przez parę lat były
          oszukiwane 3/ Mikołaj służy temu, zeby dorosli mogli sobie posmiać się z
          naiwnosci i wiary dzieci, a przy okazji móc przed swietami postraszyć "Oj, jak
          bedziesz niegrzeczny, to Mikołaj rózgę przyniesie".
          Precz ze św. Mikołajem!
          • wio_sna Re: Św. Mikołaj ;)Do verdana 24.08.04, 14:50
            I Ty to wszystko na poważnie napisałaś? NIe wierzę.
            Mikołaj daje raz w roku, przez wszystkie inne dni rodzice
            mogą uczyć dawania. Wyobrażasz sobie, żeby 2-letnie dziecko
            dawało prezenty z własnej inicjatywy!?.
            Przecież zawsze może pomóc Mikołajowi. A poza tym brać jest
            jednak trudniej niż dawać, tak nas wychowano.
            Nigdy nie śmiałam się z dziecięcej wiary w Mikołaja, jestem nią
            oczarowana i trochę mi żal, że sama tę wiarę straciłam.
            Nigdy nie starszyłam dzieci i mnie nikt w ten sposób nie staraszył.
            NIe można tego porównać do bajki o bocianie, bo nigdy żaden
            bocian niemowlaka nie przyniósł, a św. Mikołaj faktycznie
            rozdawał podarki potrzebującym.
            Życze Tobie więcej wiary w Św. Mikołaja i jego dary.
            Wiosna
            • verdana Re: Św. Mikołaj ;)Do verdana 24.08.04, 15:05
              Tak. Serio. Dwulatek nie daje prezentów "z własnej inicjatywy" - podobnie jak
              nie robi wielu innych rzeczy, których uczą go rodzice. Dziecji, o ile je znam,
              znacznie łatwiej biora niż dają. Sprawianie przyjemnosci innym, szczególnie w
              takim dniu jak Wigilia, jest dla mnie waznym elementem nauczania. Nie da sie
              też ukryć, jakbysmy nie naciagali faktów, ze powiedzenie dziecku, ze sw.
              Mikołaj przyniósł prezenty pod choinkę jest kłamstwem. A człowiek jest
              oczarowany własnie łatwowiernoscią i naiwna wiarą dziecka. Ja moich dzieci po
              prostu nie okłamuję - czy chodzi o Mikołaja czy cokolwiek innego.
              • wio_sna Re: Św. Mikołaj ;)Do verdana 24.08.04, 16:02
                Zazwyczaj odpowiada mi Twoje zdroworozsądkowe podejście
                do życia. Ale wiesz, myślę że rygorystyczne trzymanie się
                zasad też ma minusy. Sztuka polega na tym, w moim przekonaniu,
                by wiedzieć kiedy lepiej ( choć wcale nie łatwiej) z nich zrezygnować.
                Pójście na żywioł, też bywa przyjemne.

                Co jest złego w oczarowaniu magią świąt i wiarą dziecka w dobro?
                Dlaczego oczarowanie nazywasz łatwowiernością i naiwnością?
                Czy wszystko musi być wydedukowane, racjonalne, poparte dowodami?

                Ja wierzyłam w Mikołaja, a jednak sama wpadłam na to, gdy przyszła moja pora(ok.1 kl. podstawówki)by robić prezenty.
                POzdrawiam
                Wiosna
                • verdana Re: Św. Mikołaj ;)Do verdana 24.08.04, 16:33
                  Oczarowanie magią świąt nie jest mniejsze dlatego, ze to rodzice kupuja
                  wymarzone prezenty. A może nawet wieksze.
                  A jak wytłumaczysz dziecku wierzacemu w Mikołaja, ze jego kolega z przedszkola
                  dostał tylko ciepłe skarpetki i kredki. Bo był niegrzeczny? Bo Mikolaj go nie
                  lubi?
                  Dziecko styka się w zyciu o wiele wczesniej niz sadzimy z wieloma problemami. I
                  takim problemem jest np. to, ze nie wszystkie dzieci dostają "od Mikołaja" to,
                  czego sobie zyczą. Ja mojemu dziecku mogłam to wyjasnić, mogliśmy w sklepie dać
                  zabawki do pudła dla biednych dzieci. A jak ty to wyjaśnisz? Ominiesz pudło?
                  Powiesz, ze kolega widocznie był niegrzeczny?
                  Dla mnie znacznie wieksza magia świąt niz nieistniejacy Mikołaj, to rzucanie
                  się na szyję ofiarodawcom prezentów, świadomość, ze to oni, a nie ktoś "z boku"
                  pamietali, co chcielibyśmy dostać. Wigilia z "Mikołajem" to dla mnie wigilia,
                  gdzie wszyscy musza udawać - nie można podziękować, powiedzieć "OH, trafiłeś w
                  dziesiatkę, o tym marzyłam", "Kochany jesteś".
                  Nic, co opiera się na oszustwie, nie moze byc w pelni dobre.
                  • ratyzbona Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 16:43
                    U mnie świetego Mikołaja nie było. Rodzice nacieli się na starszym bracie (
                    który nie uwierzył) i ze mną już nie próbowali. Nie żałuje tego. Bo gdyby
                    rodzice wmawiali mi ,że Mikołaj istnieje nie było by tych rozmów prowadzonych
                    szeptem za drzwiami i urywanych gdy wchodzi się do pokoju.Nie było by tego
                    całego planowania i zniecierpliwienia które towarzyszy każdemu kto wie ,że jego
                    prezent sprawi radość czy spełni marzenia. Oczywiście jako dziecko nie dawałam
                    rodzicom wielkich prezentów czasem nawet były malutkie ale zawsze bardzo się
                    cieszyli a ja czułam się doceniona. Święty Mikołaj nigdy do nas nie przychodził
                    ale mysmy naprawdę nie potrzebowali jego towarzystwa. ( No a pozatym nigdy nie
                    bałam się, że dostanę rózgę). Nie ma sensu wmawiac dzieciom ,że Mikołaj
                    przyjdzie tylko po to by pewnego dnia oświadczyc ,że nie istnieje.
                  • mamakamilaikasi Re: Św. Mikołaj ;)Do verdana 24.08.04, 22:24
                    verdana napisała:

                    > pamietali, co chcielibyśmy dostać. Wigilia z "Mikołajem" to dla mnie wigilia,
                    > gdzie wszyscy musza udawać - nie można podziękować, powiedzieć "OH, trafiłeś
                    w
                    > dziesiatkę, o tym marzyłam", "Kochany jesteś".

                    ... a u nas po rozpakowaniu jednego prezentu caluje sie wszystkich obecnych po
                    kolei (serio), aby podziekowali Mikolajowi... potem nastepna osoba odpakowuje
                    jeden prezent i tak do wyczerpania zapasow pod choinka smile
                    i jest bardzo bardzo rodzinnie
                    i w ten sposob dziecko moze podziekowac Mikolajowy za kredki i za super
                    wymarzona zabawke...
                    a jak zrobisz, zeby dziecko nie rzucilo sie z radoscia na szyje babci z droga
                    zabawke i ledwo cmoknie policzek za przyslowiowe kredki - nie bedzie wtedy
                    doroslym przykro? choc sie starali...

                    a tak prawde powiedziawszy to wszystkim sie mowi (sorry to nie hipokryzja,
                    tylko tak sie "robi" nie tylko podczas swiat ale w ogole przy obdarowywaniu sie
                    prezentami): "ale super prezent - wlasnie o tym marzylam",
                    no chyba, ze u Was kladzie sie na totalna szczerosc i slychac co jakis czas "no
                    niestety, te perfumy kompletnie mi sie nie podobaja" "tak ten krem moze byc,
                    ale mam juz wlasnie dwa takie"...
                    bo juz nie uwierze, ze wszystkie prezenty sa trafione!

                    a tak prawde powiedziawszy, mimo, ze u nas wszystkie prezenty sa podpisane "od
                    Gwiazdora" to i tak wszyscy dorosli wiedza od kogo maja prezenty,
                    bo tutaj ten papier, bo ktos powie "o tam, tam musisz przycisnac guziczek aby
                    zadzialalo" (a skad wiedzial?) itd....

                    poza tym jest cos magicznego w wierze w Mikolaja,
                    ja jak sie dowiedzialam ze Mikolaj nie istnieje to bylam baaaardzo
                    rozczarowana, ze on jednak nie istnieje, ale jakos nie bylam zawiedziona, ze
                    rodzice mnie "oszukiwali", przeciwnie, zaczelam podziwiac jakich sztuczek
                    uzywali, aby podlozyc prezenty...

                    verdana, a co robicie z 6tym grudnia? tez mowisz ze to mama wklada prezenty?

                    to byl u nas taki nieodlaczny skladnik dziecinstwa: coroczne obiecywanie sobie,
                    ze nie bedzie sie spalo cala noc, aby przylapac Mikolaja... hihi,
                    a ile radosci bylo rano...

                    • verdana Re: Św. Mikołaj ;)Do verdana 24.08.04, 23:35
                      A Twoje dzieci dziękują tylko za prezenty, które im się podobają? Bo ja swoje
                      od najmłodszych lat uczyłam, ze prezenty nie mają wartosci materialnej - są
                      dowodem pamięci. A więc nie zdarzy się taka sytuacja, aby jedym dziękowały
                      wylewnie, a innym zdawkowo. A zresztą ja wyraźnie uczyłam dzieci - od małego -
                      czym rózni się kłamstwo "powszednie" od dobrego wychowania. Już malutkie (2,5
                      r.) to całkiem nieźle rozumieją.
                      A jak tłumaczysz dzieciom "wpadki"? To, ze wiadomo gdzie nacisnąć? Jak
                      tłumaczysz, jesli kolega mówi, ze Mikołaja nie ma. Bo matki znajomych mojego
                      syna mówią swoim dzieciom, że kolega się myli albo nie orientuje. I tak spirala
                      oszustwa narasta. Dyskredytuje się prawdomówne dzieci, rozwiewa słuszne i
                      logiczne wątpliwosci własnych.
                      A co robisz, gdy nie stać cię na wymarzony i wpisany na listę "Do Mikołaja"
                      prezent? Przecież nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia, dlaczego dziecko go
                      nie dostało. I jak tłumaczysz"nierówność" prezentów - dlaczego jedne dzieci
                      dostają więcej a inne mniej? Dla mnie byłby to bardzo poważny problem. Wiem, ze
                      wiele dzieci wierzacych w Mikołaja (sprawdzałam na sporej grupie!) interpretuje
                      to tak, że grzeczniejsz dostają wiecej a niegrzeczne mniej.
                      I po co? Czy naprawdę myślisz, ze dziecko mniej cieszy się z prezentów od
                      rodziców? I ze wszystkie, podobnie jak Ty, nie mają do rodziców żalu? Bo w
                      klasie mojego syna jeszcze kilku 9-latków wierzy w Mikołaja i są - przykro mi,
                      ale taka jest prawda- ogólnym posmiewiskiem. Czy nie sądzisz, ze wiele dzieci,
                      z których smieli się "uswiadomieni" rówieśnicy będzie jednak miało zal, ze
                      bronili nieistniejącego Mikołaja.
          • jokrru Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 10:29
            verdana napisała:

            > A ja nie znoszę św. Mikołaja! Bo 1/ uczy dzieci brać a nie dawać

            Wręcz przeciwnie, pokazuje ile radości można sprawić komuś
            dając coś całkiem bezinteresownie,
            nie oczekując nic w zamian


            (no bo jak
            > Mikołaj przynosi, to po co wymyslać co narysować na laurce dla babci albo co
            > kupić mamie pod choinkę?). Dziecko ma wprawdzie przyjemność z dostawania, ale
            > omija go znacznie wieksza przyjemność - z dawania.

            nie będę powtarzać za przedpiszącą dziewczyną, że to nie jedyna okazja do
            dawania prezentów.


            > 2/ Bo to kłamstwo. Św. Mikołaj jest dla mnie takim samym oszustwem jak
            bajeczka
            >
            > o bocianie.

            niezwykle trudno porównać te dwie rzeczy,
            o bocianie to faktycznie bajeczka,
            a Mikołaj to MAGIA.



            3/ Mikołaj służy temu, zeby dorosli mogli sobie posmiać się z
            > naiwnosci i wiary dzieci, a przy okazji móc przed swietami postraszyć "Oj,
            jak
            > bedziesz niegrzeczny, to Mikołaj rózgę przyniesie".
            > Precz ze św. Mikołajem!

            ??????????????????????????
            Wyjaśnij mi, bo nie rozumiem,
            a ciekawa jestem jak nie wiem co.
            Ty jesteś przeciwna Mikołajowi, bo:
            -nie chcesz naśmiewać się z naiwności swoich dzieci
            i straszyć.... ?
            czy też może
            -bo inni rodzice śmieją się z naiwności własnych dzieci i straszą ?

            Pozdrawiam,
            K.
    • josik11 Re: Św. Mikołaj ;) 24.08.04, 19:38
      Moja corcia ma dopiero 3,5 m-ca to sie nie bede wypowiadac...
    • jokrru Św. Mikołaj - jak go nie ma ? kiedy jest ? 25.08.04, 10:42
      Dla każdego oznacza co innego,
      kazdy wierzy inaczej,
      ale do każdego przychodzi w takiej czy innej formie.

      Ja w św. Mikołaja wierzę ciągle, choć to wiara całkiem
      inna niż wtedy gdy miałam 5 lat,
      wierzę, że i moje dzieci będą przechodziły w tej materii taką
      samą naturalną ewolucję.

      Ja w dzieciństwie też inaczej odbierałam
      bajkę o "Czerwonym Kapturku"
      i nie przyszło mi do głowy mieć żal do
      rodziców, że "taką bajeczkę mi wciskali",
      a i teraz chętnie czytam ją synowi,
      jemu to sprawia przyjemność,
      i mnie też choć inną.
      A "Kubuś Puchatek", towarzyszył mi
      całe życie,
      i w dzieciństwie i w życiu dorosłym i zanim jeszcze dzieci
      miałam,
      a dzieci miałam stosunkowo późno.
      Z Mikołajem jest dokładnie tak samo.
      Pozdrawiam,
      K.
    • judytak to ja wam opowiem, 25.08.04, 10:53
      jak jest u nas :o)

      jedna rzecz, to szósty grudnia, czyli Święty Mikołaj

      moje dzieci wiedzą, że
      a) jest sobie prawdziwy Święty Mikołaj, który owszem przyjeżdża na saniach z
      reniferami,
      wkłada prezenty do pięknie wyczyszczonych, wystawionych na parapet butów
      ale nigdy nikt nie może go zobaczyć
      (ta więdza jakoś tak stopniowo się rozluźnia, i przechodzi w taką postawę, jaką
      mamy my, rodzice, czyli "ja wiem, że ten Święty Mikołaj to postać z bajki, ale
      jest to nasza wspólna rodzinna zabawa, mówimy, że jest, mamy tajemnicze,
      przyciszone głosy i puszczamy do siebie oczko", to przejście trwa kilka lat
      (ok. 5-7 rok życia dziecka), Dużej nigdy nie wypowiadałam słów "Mikołaja nie
      ma", bo sama wiedziała, o co chodzi, Średniemu wytłumaczyłam chyba dwa razy w
      sposób jw., bo on nie ma wyobraźni do przenośni, do symboli, taka wada
      charakteru ;o)

      b) są Mikołaje, poubierani na czerwono, pojawiający się na ulicy, w sklepie, w
      przedszkolu - są to przebierańcy, aktorzy, grają, żeby ludziom było wesoło i
      świątecznie, dają prezenty, żeby dzieci się cieszyły - i dzieci się cieszą, jak
      w teatrze czy w cyrku - w końcu też wiedzą, że klaun to przebieraniec, po
      przedstawieniu pójdzie do domu i się przebierze w piżamę, a jednak ta wiedza im
      nie przeszkadza w trakcie przedstawienia :o)

      druga rzecz, to Wigilia, czyli Jezusek

      tu słowa "Jezusek przynosi prezenty" są od początku umowne, symboliczne
      wiadomo, że prezenty dają wszyscy wszystkim
      i nikt nie podpisuje, który prezent jest od kogo
      bo nie oczekuje się wdzięczności, wzajemności żadnej, daje się, żeby dać
      i małe dziecko ma prawo jeszcze nie rozpoznać, który prezent był od kogo, i nie
      podziękować nikomu, tylko po prostu się prezentem zachwycać :o)
      zresztą wydaje mi się, że przez pierwsze lata dziecko ma niejasne poczucie, że
      może jednak niektóre prezenty były od Jezuska ;o)

      podstawowe różnice między Świętym Mikołajem a Jezuskiem:

      Mikołaj przynosi prezenty tylko dzieciom, Jezusek wszystkim

      Mikołaj jest sprawiedliwy, i uzależnia prezenty od zachowania
      (moje zawsze mają też rózgę obok prezentów ;o))
      a Jezusek kocha wszystkich bezwarunkowo

      Mikołaj przynosi symboliczne drobnostki (tradycyjnie słodycze, owoce, orzechy,
      u nas trochę poza tradycją jakąś może kolorowankę, małą maskotkę, świecący
      długopis, balonik do dmuchania, naklejki, takie tam groszowe duperelki, w
      ramach ograniczania spożycia słodyczy :o))
      a Jezusek przynosi prezenty o większej wartości (zabawki, ubrania, książki)

      Mikołaj przynosi, co chce, z Jezuskiem można się układać

      a ja? miałam w domu identycznie, jak opisałam powyżej
      było bardzo przyjemnie, dlatego kontynuuję tradycję :o)

      czy wiara w Mikołaja jest budująca?
      myślę, że najważniejsza rzecz, żeby była jakaś wyraźna tradycja świąteczna w
      rodzinie i żeby członkowie rodziny nie mówili dzieciom przeciwstawne "prawdy"

      myślę, że nie powinno się dzieci "oszukiwać", trzymając się sztywno jakiejś
      wydumanej wersji
      myślę, że jeśli ktoś nie lubi fikcji (bajki, legendy, literatury pięknej), albo
      nie potrafi jej odróżnić od prawdy i kłamstwa, to rzeczywiście lepiej, jeśli
      tej fikcji nie stosuje
      a jeśli ktoś dobrze się z tym czuje, to powinien też dzieci nauczyć tej
      wrażliwości, i wtedy Święty Mikołaj jest idealną do tego postacią

      pozdrawiam
      Judyta
    • joanna35 Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 11:44
      Mam dwóch synów, 6 i 4 lata i ten starszy w ubiegłym roku przed Mikolajem
      powiedział, że to nieprawda, że prezenty przynosi Mikołaj, że to rodzice je
      dają. Odpowiedziałam mu tak:"Mikołaj przynosi prezenty tym , którzy w niego
      wierzą, pozostałym prezenty daja rodzice. Ja wierzę w świętego, a Ty?" Okazało
      się, że też wierzy. I chwała Bogu.
      • verdana Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 14:07
        No właśnie - i dlatego tego nie lubię. Syn powiedział prawdę, domyslił się lub
        powiedziały mu dzieci w przedszkolu. Ty sprostowałaś jego prawdziwą opinię. Po
        co? To przeciez nieprawda. Aby utrwalić przyjemną bajeczkę rodzice zaplatują
        się w spiralę kłamstw. W imię czego?
        • joanna35 Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 14:30
          Droga Verdeno! Zaczęłam odpowiadać na Twój list, ale coś mnie tknęło i
          przeczytałam Twoje wcześniejsze posty. I wiesz co? Nie wiem kogo mi bardziej
          szkoda Ciebie czy Twoich dzieci. A zresztą Ty masz prawo do swojego zdania i
          uświadamiania dzieci od kołyski, a ja mam prawo do swojego. Nie rozumiem jak
          można zrobić taki szum przy w sumie banalnej sprawie. Czytając Twoje wypowiedzi
          odniosłam wrażenie, że dla Ciebie świat zaczyna sie i kończy na 6.grudnia -
          jedyna okazja żeby nauczyć dziecko myślenia o innych i dawania, a co robisz
          przez pozostałe 364 dni?
          • verdana Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 14:37
            Eh, jak piszę post o Mikołaju to faktycznie wszystko zaczyna się i kończy 6
            grudnia - nie zajmuję się resztą dni, co jest chyba oczywiste. Nie wiem
            dlaczego szkoda Ci moich dzieci - bo nie wierzą w Mikołaja? To chyba niedobrze,
            jeśli uważa się ze wiara w Mikołaja jest konieczna dla szczęśliwego dzieciństwa
            i szczęśliwych świąt. To bez tego nie można spędzić świątecznych dni w radości?
            A sprawa interesuje mnie dlatego, ze pedagodzy zgodzili się już całkowicie, ze
            dzieci oszukiwać nie należy, a kłamstwo podtrzymywane przez rodziców może stać
            się pierwszym "wyłomem" w zaufaniu do nich. Bo przez tyle lat oszukiwali mnie,
            traktowali jak dzidziusia. Nie wiem dlaczego ta prawda ma się odnosić do
            absolutnie wszystkich sytuacji za wyjątkiem św. Mikołaja.
            A moje znajome dziecko (7,5 r.), gdy dowiedziało się od kolegów w szkole, ze
            Mikołaja nie ma, było bardzo rozgoryczone. W dodatku, jak później mówiła mi
            jego mama, przez ok. pół roku bez przerwy przychodziło się dowiedzieć co
            własciwie jest a czego nie ma (Czy Pan Bóg to tak jak Mikołaj, a anioły? a
            wilki (bo występowały w bajkach), a ciocia Ewa (mieszka w Stanach i przysyła
            paczki) itd. Jakie zamieszanie uczynił jeden Mikołaj!
            • joanna35 Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 14:47
              Verdena, zlituj sie. Ja rozumiem Twoje racje. To jest bardzo mądre co Ty
              mówisz, tylko przez tyle lat ta wiara nie wyrządziła nikomu, a przynajmniej
              większości jakiejś specjalnej krzywdy. Pozwolisz, że potraktuję ją jak ospę?
              Verdena to jest kłamstwo, ale usankcjonowane tradycją, a ja znam wiele
              gorszych, kórymi nie raczę moich dzieci, bo podobnie jak Ty jestem za prawdą, a
              jeżeli chodzi o dawanie - dla dzieciaczka z domu dziecka zaprzyjaźnioną rodziną
              jesteśmy przez cały rok nie tylko 6 grudnia i moje dzieci doskonale wiedzą
              dlaczego otoczyliśmy go taką rodzinną opieką i zainteresowaniem . Serdecznie
              pozdrawiam. Asia
    • mama_kasia Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 15:06
      Już przy pierwszym dziecku czułam, że nie potrafię tak spokojnie
      powiedzieć, że Mikołaj przynosi prezenty. Nigdy małego nie okłamywaliśmy,
      a tu ten Mikołaj... Bo co innego opowiadanie bajki o Mikołaju, kiedy
      wszyscy (i dzieci, i dorośli) wiemy, że to bajka, czytana książka czy film,
      a co innego, kiedy to ja wiem, że to nie Mikołaj daje prezenty, a dziecko
      w to wierzy. Nie jest to tylko w świecie jego wyobraźni, marzeń, ale realnie
      wierzy, bo tak przekonują go o tym dorośli. No i miałam problem...

      Nie podtrzymywaliśmy w domu tradycji mikołajowej, ale też zbytnio nie
      tłumaczyliśmy, że Mikołaja nie ma. Opowiadaliśmy za to historię prawdziwą
      o św.Mikołaju, człowieku, który żył kiedyś, był bardzo dobrym człowiekiem.
      Nasz syn to przyjmował, nawet zbytnio nie dociekał, skąd te prezenty pod
      choinką. Jeszcze nie wyjaśniłam, że prezenty podkładane są w wielkiej
      tajemnicy, po kryjomu (pełna niespodzianka, a niespodzianki lubimy smile
      W końcu padło z jego ust stwierdzenie, że on wie, że to rodzice dają prezenty.
      Potem uświadomił kuzynkę, która miała w tym czasie chyba 7 lat. Bardzo to
      przeżyła. Było jej smutno, nieswojo, chodziła zbuntowana przez część wieczoru
      wigilijnego. Uświadomił też naszą średnią córkę, która tak jakby chciała
      wierzyć w Mikołaja, ale że myśmy tej wiary nie pobudzali, nie uwierzyła
      (chociaż babcie mówiły coś innego).

      Tak podsumowując - bajki, baśnie, książki o Mikołaju tak; historia prawdziwa
      o żyjącym kiedyś człowieku o tym imieniu i otoczka niespodzianki, tajemnicy,
      takiej do przewidzenia (wiadomo, że to rodzice, ale...), kiedy to w nocy do
      butów trafiają prezenty (swoją drogą dzieci w wielkiej tajemnicy podkładają
      nam swoje robótki) czy w wieczór wigilijny pod choinkę. I w tej tajemnicy uczestniczymy z radością wszyscy; i dzieci, i dorośli smile
      A tak swoją drogą to w wigilię mocno podkreślamy (dzieciom i sobie) narodzenie
      Jezusa i że to On jest tym największym dla nas prezentem.
      • ciezarowka1 Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 16:05
        Wiecie co?
        Zahaczyłam Was o ten temat, sugerując iż traktowany jest z przymrużeniem oka,
        jednak moje pobudki były tak naprawdę bardzo poważne i na takie rozwinięcie
        wątku i słowa takie, jak verdeny liczyłam.
        Nie czekałam oczywiście, aż ktoś wsadzi przysłowiowy "kij w mrowisko", chodziło
        mi właśnie o przekonanie się, czy dla kogoś mają znaczenie możliwe szkody, jakie
        czynić może nieukształtowanej wrażliwości i psychice dziecka moment ewentualnego
        podkopania zaufania do rodziców- do pewnego momentu będących dla niego jedynym
        autorytetem- moment, w którym dowiadują się, że Mikołaja nie ma.
        I ten Mikołaj jest taką przykrywką.
        Moją rozterką jest, czy w pewnych kwestiach pozostawiać dziecko w błogiej
        nieświadomości, by jak najdłużej było ufne i niewinne po to, by życie mu potem
        pokazało, jak potrafi kopać, czy od początku mówić, że życie nie jest
        sprawiedliwe, że jest trudne, że normalnym jest, że Adaś ma większy kawałek
        tortu, niż Monisia, żeby przygotować dziecko na kopy i uczyć je jak się przed
        nimi bronić.
        Może to temat na inny wątek, ale zainteresowana jestem opinią verdeny i innych,
        głębiej patrzących na "problem Mikołaja"
        • ciezarowka1 Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 16:07
          Przepraszam, miało być verdany
          • verdana Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 16:50
            Eh, juz i werandy było parę razy. Cieszę się, ze nie jestem jedyna, która nie
            uważa, aby okłamywanie dzieci nawet w błahych sprawach było bez znaczenia, a
            moze nawet cenne wychowawczo. Ja jestem za maksymalnym przyblizaniem realnego
            swiata od dzieciństwa - tzn. nie trzymaniu dziecka w nieświadomości, ze świat
            nie jest idealny, cukierkowy i beztroski. Tzn., ze są ludzie biedni, ze ludzie
            umierają itd. Z drugiej strony nie lubię również przesady - nie chcę wychować
            dzieci tak, by sądziły, ze za kazdym rogiem czyha pedofil, wyjscie z domu grozi
            śmiercią w zamachu, a przyszłość młodego pokolenia jes straszna, bo bezrobocie.
            Ale żeby to osiągnąć, muszę sprawić, aby dziecko mi wierzyło (nie musi się
            dostosować do tego co mówię, ale musi mieć przekonanie, ze ja wierzę w to, co
            mówię).
            A więc jak pyta czy wierzę w Boga (a ojciec jest wierzący i dziecko też) -
            odpowiadam, ze nie. Jak pyta, czy zastrzyk będzie bolał - odpowiadam, ze tak.
            Jak pyta, czy żółw zasnął - odpowiadam, ze nie żyje. Jak pyta (trzylatek) czy
            musi kiedyś umrzeć i on - odpowiadam, ze niestety, tak. No a jak pyta o św.
            Mikołaja?
            • joanna35 Re: Św. Mikołaj ;) 25.08.04, 17:15
              Verdena chylę czoła i zwracam honor - przekonałaś mnie i przy najbliższej
              okazji skorzystam z tej lekcji. Pozdrawiam.Asia
              • dyrgosia Re: Św. Mikołaj ;) 26.08.04, 11:06
                Ja i moi synowie wierzymy w św. Mikołaja, tego co przynosi prezenty pod choinkę
                w Wigilię..
                Wierzymy też , że ludzie z natury są dobrzy, że na dobro odpowiada się dobrem i
                jeszcze w inne takie "kłamstewka",nie jest nam łatwo z takim podejściem do
                życia, ale świat jest piękniejszy.
            • judytak taki czarno-biały 26.08.04, 10:55
              ten twój świat jakoś...
              bo coś jest albo prawdą, albo kłamstwem...
              a jeśli coś jest
            • jokrru a co odpowiadasz jak 26.08.04, 15:00
              verdana napisała:

              > A więc jak pyta czy wierzę w Boga (a ojciec jest wierzący i dziecko też) -
              > odpowiadam, ze nie.
              No a jak pyta o św.
              > Mikołaja?

              a jak pyta czy Bóg istnieje ?

              Pozdrawiam,
              K.
        • judytak Re: Św. Mikołaj ;) 26.08.04, 11:21
          ciezarowka1 napisała:

          > (...) możliwe szkody, jakie
          > czynić może nieukształtowanej wrażliwości i psychice dziecka moment
          ewentualnego
          > podkopania zaufania do rodziców- do pewnego momentu będących dla niego jedynym
          > autorytetem- moment, w którym dowiadują się, że Mikołaja nie ma.

          szkody może przynosić sztywne i bezmyślne trzymanie się czegoś, nie liczenie
          się z otoczeniem, podawanie (nawet prawdy) w sposób nieodpowiedni dla stopnia
          rozwoju, dla sposobu myslenia konkretnego dziecka w konkretnym czasie

          tak samo może mieć żal dziecko do rodziców, którzy zdecydowanie stwierdzają, że
          Świętego Mikołaja nie ma, bez wdawania się w dalsze tłumaczenia ("ty mówiłaś,
          że nie ma, a był dzisiaj w przedszkolu, zapytał, czy byłem grzeczny i dał mi
          samochodzik")

          jeśli zwracasz uwagę na dziecko, znasz go, rozumiesz, jak myśli, i
          dostosowujesz to, co mówisz i jak mówisz, nigdy nie będzie "momentu, kiedy
          dowiaduje się"...

          > I ten Mikołaj jest taką przykrywką.
          > Moją rozterką jest, czy w pewnych kwestiach pozostawiać dziecko w błogiej
          > nieświadomości, by jak najdłużej było ufne i niewinne po to, by życie mu potem
          > pokazało, jak potrafi kopać,

          a jak ty wyobrażasz sobie to w praktyce?
          może ja mam za słabą fantazję...
          mi się wydaje, że "życie" nie oszczędza dzieci...

          czy od początku mówić, że życie nie jest
          > sprawiedliwe, że jest trudne, że normalnym jest, że Adaś ma większy kawałek
          > tortu, niż Monisia, żeby przygotować dziecko na kopy i uczyć je jak się przed
          > nimi bronić.

          powiedziałabym, żeby mówić prawdę
          czyli to, co naprawdę uważasz
          ja na przykład uważam, że owszem życie nie jest sprawiedliwe,
          i jeśli ktoś może sprawić, żeby było bardziej sprawiedliwe, to powinien to
          uczynić,
          że życie się składa z wielu różnych tortów, i można mieć duży kawałek
          czekoladowego, a jednocześnie malutki truskawkowego, poza tym nie każdy
          czekoladowego lubi, a jeśli ktoś wogóle tego czekoladowego nie ma, to od tego
          jest taki sam człowiek, jak ten drugi...
          a "kopy"? trzeba sobie z nimi radzić,
          i trzeba wiedzieć, że najczęściej nie tylko zabierają nam coś, ale też coś
          dają...

          pozdrawiam
          Judyta
    • mamaszyma Re: Św. Mikołaj ;) 27.08.04, 09:34
      U nas mikołaj przynosi prezenty na Mikołaja czyli 6 grudnia, a pod choinka
      zostawia prezenty dzieciątko (jezusek) ale poneiważ Jezusek jest malutki i nie
      uniesie tylu prezentów, to kupuja je rodzice. Nie wiem kiedy przestałam wierzyć
      w Mikołaja, ale moja 5 letnia siostrzenica wierzy, a mój synek jest jeszcze za
      mały wiec moze bac się dziwnego faceta w czerwonym ubranku. W zeszłym roku
      mikołaj sie bardzo spieszył, więc przeżucił preznty za ogrodzenie domu u moich
      rodziców i zadzwonił i pojechał do innych dzieci. Moja siotstrzenica,
      brataniac męża i ja (w imieniu synka) małysmy niezły ubaw jak szukałysmy po
      ogródku prezentów!
      • judytak Re: Św. Mikołaj ;) 27.08.04, 10:57
        mamaszyma napisała:

        > U nas mikołaj przynosi prezenty na Mikołaja czyli 6 grudnia, a pod choinka
        > zostawia prezenty dzieciątko (jezusek)

        a możesz mnie oświecić,
        w którym regionie Polski obowiązuje ten podział?
        (taki sam, jak na Węgrzech)

        ja mieszkam w Warszawie, a tu pomieszanie z popłątaniem ;o)

        pozdrawiam
        Judyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka